Ja jestem tą babą, oczywiście.
"Mój" od półtora prawie roku facet, który miał być rozwiedziony nie tylko nie jest, ale w dodatku mnie i prawie byłej żonie nawija makaron na uszy i używa tych samych tekstów

No cóż, nie stało się w sumie nic, czego bym się nie spodziewała. Nie mam w zwyczaju zakładać tutaj wątków, piszę to tylko po to, żeby mieć czarno na białym, gdyby przypadkiem przyszło mi do głowy tłumaczyć biedaka.
Miłej niedzieli, ematki, moja mimo wszystko trochę smutna