Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja

15.06.16, 20:32
Pytanie z ciekawości czystej. Taka sytuacja - dwie dorosłe osoby są na wycieczce. Powiedzmy przyjaciółki. Na wycieczkę mają przeznaczone identyczne środki. I jedna swoje środki wydaje prawie całe na prezenty dla różnych osób (sprawia jej to przyjemnosc), druga lubi rozkoszować się lokalną kuchnią, a prezentów przywozi mało. I chodzą razem na jedzenie, ta od prezentów zamawia najtańsze dania lub bierze tylko picie, wcześniej najadajac się tanio w zwykłym spożywczym, ta druga (od rozkoszowania się jedzeniem) zamawia to co chce (różne fajne, dziwne, nietypowe, lokalne potrawy), ale czuje dyskomfort z racji różnic tego co na talerzach, niby ta od prezentów mówi, że jej to wystarcza, ale ta od hedonizmu jedzeniowego wolalaby, żeby rozkoszowały się razem. Cz dyskomfort hedonistki jest normalny? Jak byście się czuły na jej miejscu?

PS. Kiedyś mąż zabrał mnie na kolację, był lekko sfochany i stwierdził, że nie ma apetytu i zamówi tylko herbatę. Zamówiłam coś, ale tragicznie jadło mi się samej, żadnej przyjemności. Całkowicie wiec rozumiem hedonistkę, mimo iż nie jest na wycieczce ze sfochanym mężem, ale z przyjaciółką.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Taka sytuacja 15.06.16, 20:38
      Zamordowałabym tę od prezentów.
    • sanrio Re: Taka sytuacja 15.06.16, 20:41
      Ja też nie lubiłabym jadać sama na wycieczce czy wyjściu do restauracji. W domu to inna para kaloszy - nawet wolę. Dla mnie głównym sensem podróży jest właśnie możliwość jadania lokalnych dań, prezenty też kupuję ale nie kosztem jedzenia. Rozumiem hedonistkę.
    • mikams75 Re: Taka sytuacja 15.06.16, 21:12
      ja tez rozumiem hedonistke i tez czulabym sie niezrecznie przy stole z osoba niezamawiajaca nic. Dziwnie sie je samemu w restauracji. Nawet jak druga osoba zamawia najtansze to bym sie zastanawiala, czy ta osoba czuje sie komfortowo niejako zmuszona do jedzenia ze mna.
      Szukalabym kompromisu typu jedzenie w lepszej restauracji co drugi dzien.
      • konwalka Re: Taka sytuacja 15.06.16, 21:16
        zwisałoby mi kalafiorem, kto i na co wydaje kase na wycieczce
        jak wywala sie na gadzety, to na żarcie jest mniej
        jak sie pochlania lokalne dziwactwa, to zostaje mniej na gadzety
        trudno uhaha, jak spiewa mazowsze
        • miedzymorze Re: Taka sytuacja 15.06.16, 21:21
          Mniej więcej tez. jedzenie to tylko jedzenie, jak ktoś ma ochotę się żywić po minimalnych kosztach to naprawde nie moja sprawa.
          pozdr,
          mi
          • butch_cassidy Re: Taka sytuacja 15.06.16, 22:14
            I ja się zgadzam.

            Pozostaje jeszcze najwyżej kwestia, czy te prezenty rzeczywiście kosztują tyle, co wykwintne jedzenie, bo być może ta od prezentów ma zwyczajnie mniej kasy do dyspozycji. Co z resztą jakoś nie wpływa na sytuacje, w końcu panie nie są spięte kajdankami - mogłyby zwyczajnie odpuścić sobie wspólne knajpy... jedna do knajpy, a druga po prezenty, jak tak woli, też nie widziałabym problemu.
            A jak idą razem to widocznie to dla nich ważniejsze niż różnice w menu. Ich wybór. Dyskomfort "hedonistki" tak czy siak imo doskonale zbędny.
    • thank_you Re: Taka sytuacja 15.06.16, 21:18
      Czułabym się beznadziejnie i znając mnie rozpoczęłabym akcję "dokarmianie".
      • z_lasu Re: Taka sytuacja 16.06.16, 09:06
        Brrr... Dla mnie to byłby koniec znajomości. Jak ognia unikam ludzi, którzy próbują mnie uszczęśliwiać na siłę uncertain
    • ania_2000 Re: Taka sytuacja 15.06.16, 21:21
      absolutnie bym nie zwracala uwagi na to co ma na talerzu ta od prezentow.
      Jej sprawa co zamawia - oczywiscie jakby sie slinila na widok tego co zamawia hedonistka to co innego.

      natomiast nie rozumiem pretensji hedonistki - to tak samo jakby ta od prezentow zmuszala ja do chodzenia po sklepach w ramaoch szukania podarunkow.

      a na kolejna wycieczke wybierac sie z inna koleznaka o podobnych zainteresowaniach
    • lauren6 Re: Taka sytuacja 15.06.16, 21:22
      Myślę, że w ludzkiej podświadomości leży dyskomfort, gdy siedzimy przy wspólnym posiłku i ktoś nie je. Takie zachowanie może sugerować, że z posiłkiem jest coś nie tak, może być zatrute lub zepsute.

      Nie dziwię się hedonistce, bo ja uwielbiam próbować lokalnej kuchni w nowych miejscach. Jej dyskomfort przy stole, przy takim zachowaniu znajomej, jest imo naturalny.
    • anorektycznazdzira Re: Taka sytuacja 15.06.16, 21:25
      Też by mi się źle jadło wymyślne danie w towarzystwie koleżanki siedzącej naprzeciwko ze szklanką wody tongue_out
      Z drugiej strony nie wyobrażam sobie np. komentować i krytykować, że wydaje na prezenty a "ja uważam że powinna" na jedzenie. Przecież jej nie zmuszę, jeśli to dla niej strata kasy.
      Panie się nie zgrały z preferencjami, niczyja to wina, ale raczej obie nieszczęśliwe, bo ta co siedzi i patrzy jak ktoś je tez by pewnie wolała czas spędzić ciekawiej.
    • angeika89 Re: Taka sytuacja 15.06.16, 21:31
      Ja też czuła bym się dziwnie.
      Zawsze kupuję prezenty dla najbliższej rodziny i przyjaciół, ale na pewno nie kosztem jedzenia i własnej rozrywki.
      Wszak po to są wycieczki, żeby odpocząć i rozkoszować się otoczeniem, innym jedzeniem etc.
    • blackwadera Re: Taka sytuacja 15.06.16, 22:21
      A jakby jedna była wegetarianka a druga nie? Albo była na diecie bo alergiczka czy zwyczajnie odchudza się? Dopóki nie patrzy żałośnie na mój talerz to naprawdę mi to kompletnie nie wadzi. Wprawiona jestem zresztą w żałosne spojrzenia bo mam psa smile.
      A poza tym mogła jednym kęsem poczęstować żeby przyjaciółka po prostu spróbowała jakiegoś wyjątkowo egzotycznego dania.
    • volta2 Re: Taka sytuacja 15.06.16, 22:28
      czas na zakup prezentów przeznaczylabym wówczas na wyjście do restauracji. nie lubię latania po sklepach, siadłabym sobie skromnie w kąciku i czytała książkę podjadając specyjały.

      z panią bym radośnie cmokała na widok pamiątek już wybranych i przyniesionych do hotelu.

    • koronka2012 Re: Taka sytuacja 15.06.16, 22:32
      Ja z kolei nie rozumiem presji. Nie chce, niech nie je - co za różnica z jakich powodów? może nie mieć apetytu, być na diecie, wreszcie - nie przepadać za lokalną kuchnią, i nie mieć najmniejszej ochoty tracić czasu na biesiadowanie.

      Ktoś ma się opychać na siłę, bo towarzyszka podróży ma idiotyczny dyskomfort? hello...?
      Powinny w ogóle rozdzielić się na czas posiłków, a hedonistka powinna odpuścić i nie robić cyrków. jej dyskomfort to wyłącznie jej wymysł i jej problem.

      W ogóle dla mnie oczekiwanie, że towarzysz podróży ma obowiązek dostosować się do naszego sposobu spędzania czasu jest chory. Każdy ma własne preferencje i nie ma jedynie słusznego sposobu. Jeśli nawet z kimś jadę - to zostawiamy sobie wzajemnie duży margines swobody, jeśli pasuje nam to samo - super, jeśli nie - nie jesteśmy bliźniakami syjamskimi.
      • z_lasu Re: Taka sytuacja 16.06.16, 09:07
        10/10. Mogę się tylko podpisać. Zwłaszcza pod zdaniem:

        > W ogóle dla mnie oczekiwanie, że towarzysz podróży ma obowiązek dostosować się
        > do naszego sposobu spędzania czasu jest chory.
    • kawka74 Re: Taka sytuacja 16.06.16, 09:17
      Niech hedonistka pomyśli, co by było, gdyby koleżanka od prezentów wolała, żeby rozkoszowały się razem wydawaniem na nie kasy, i od razu jej przejdzie. To, że są razem na wycieczce, nie oznacza, że muszą robić to samo, jeść to samo i wydawać pieniądze na to samo.
      Gdyby ta od prezentów nie miała pieniędzy, to zupełnie inna sprawa, ale ma i postanowiła je wydać inaczej.
    • viridiana73 Re: Taka sytuacja 16.06.16, 09:25
      To po co chodzą razem do tych restauracji? To chyba dość niekomfortowe, jedna przełyka ślinę nad szklanką wody, a drugiej jedzenie staje w gardle. Niechże ta hedonistka idzie sama i naje się do woli.
      Co nie oznacza, że uważam samotne posiłki za szczyt przyjemności. Ale jedzenie przy osobie zaglądającej ci do przełyku też nie (mam kotasmile ).
    • koza_w_rajtuzach Re: Taka sytuacja 16.06.16, 10:21
      Czułabym się niezręcznie w takiej sytuacji, kiedy jadłabym pyszne dania, a osoba mi towarzysząca zadowalała się byle czym. Ale cóż w takiej sytuacji poradzić? Jedna lubi kupować prezenty, druga dobrze zjeść i nikt im tego nie zabroni.
      Gdyby znajomej jedzącej skromniejsze posiłki byłoby z tym źle, to chyba poluzowałaby z tymi prezentami, ale widocznie ona ma inne potrzeby. Moja córka niedawno wróciła z 10-dniowego pobytu na zielonej szkole, dzieci dostawały tam po 20 zł dziennie i moja córka przez ten czas nie kupiła sobie ani razu loda, gofra, czy czegokolwiek innego, bo wszystkie pieniądze przeznaczała wyłącznie na prezenty. Powiedziała mi, że woli innym sprawić radość niż wydawać na głupoty wink. Pewnie ta koleżanka myśli w podobny sposób i nie jest jej z tym źle.
    • kamunyak Re: Taka sytuacja 16.06.16, 10:41
      nie, nie czułabym się źle.
      Moze dlatego, że wyrosłam juz z oceniania ludzi swoją miarą. Sama piszesz, że tej pierwszej przyjemnośc sprawia kupowanie prezentów, jedzenie służy tylko "podtrzymaniu życia". Rozumiem to bo dla mnie jedzenie też jest sprawą drugorzędną.
      Co więcej, żyłam kiedys z człowiekiem, któremu kupowanie prezentów sprawiało autentyczną przyjemnośc więc wiem, że tak może być w istocie. Co prawda nigdy nie dochodziło do sytuacji, kiedy ja wcinałam obiad w restauracji a on pił herbatę bowiem wyjście do restauracji było także "prezentem", dla nas obojga. Sobie tez lubił robic prezenty,
      Natomiast przyjaciółka, no cóz... Uważam że dorośli ludzie dokonują wyborów sami i wiedzą co robią.
      A ta od jedzenia nie czuje dyskomfortu w sklepach z prezentami? kiedy przyjciółka wydaje "fortunę" na różne lokalne cudeńka i, być może, radzi sie jej? przecież to właściwie taka sama sytuacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka