Dodaj do ulubionych

Kolonie - dylemat

24.06.16, 15:12
1.Czy wasi koloniści mają szansę prać w czasie kolonii? Chodzi mi o podstawę - blielizna, skarpetki? Pamiętam swoje jedyne koszmarne kolonie, gdzie teoretycznie była taka możliwość, w praktyce dziewczyny przywiozły wszystko, co potrzeba na 14 dni. Już przy autokarze miałam złe przeczucia, jak zobaczyłam te wypchane do granic możliwości torby przy moim małym plecaku... Lało jak z cebra, wyprać mogłam, ale się nie wysuszyło na kaloryferze w pokoju. No koszmar, najadłam się wstydu i więcej nie chciałam jechaćsad
2.Czy zapis w regulaminie o tym, że 10 latki nie mogą zabierać żadnych komórek itp. , będzie jedna (na ok 30 osób) u opiekuna grupy i rodzice będą mogli dzwonić i prosić do telefonu dziecko wyłącznie między 8.00 a 8.30 to norma? Rozmowa max minutę i w obecności opiekuna. Dzieci do domu dzwonić nie będą mogły. Argumentacja - dzieci rano lepiej znoszą rozmowę z rodzicami, nie płaczą tak jak wieczorem. Rozmowa w obecności opiekuna w celu kontroli tego, co dziecko mówi - czy nie zmyśla, że panie wredne, jedzenie niedobre i w ogóle chce do domu. Zastanawiam się ... Moja sąsiadka zachwycona, namawia, żebym puściła dziecko, ale mam poważne wątpliwości. Nie mam doświadczenia- może to norma?
Obserwuj wątek
    • pracawkancelarii Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 15:15
      Nie i Nie wink

      tzn nie nie piorą mają 14x majtki 14 x skarpetki. Dodam ze moja 15 latka wypycha torbę przynajmniej 5 parami butów.

      Jedyny oborz na którym nie mieli komórek to był harcerski. Tak to zawsze bez ograniczeń.

      Swoja droga jak byli młodsi mieli humory i potrafili dozownic 15x wieczorem. Z doświadczenia wiem sama nie dzwon a juz na pewno nie wieczorem.
    • kanna Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 18:42
      Absolutnie nie piorą.
      Majtek jest par +1 (dni kolonijnych), skarpet mniej, bo dzieci mają buty do noszenia bez skarpet.

      W koszulkach mogą chodzić brudnych, co tam.

      Telefony - nie znoszę, dzieci mają się integrować ze sobą i wychowawcami, nie dzwonić z każdą pierdołą do mnie. Lub wisieć non stop na grach.

      Na szczęście odchodzi się od powszechnej dostępności komórek 24/24 . Na obozie moich dzieci komórki są dostępne 2 x w tygodniu - ja zawsze mogę dzwonić i prosić je do telefonu.

      > dzieci rano lepiej znoszą rozmowę z rodzicami, nie płaczą tak jak wieczorem

      100% racji, nic bardziej nie rozkleja dzieci, niż dzwonienie wieczorne (wiem, przeżyłam). Na obozie sportowym syna się dzwoniło w czasie, jak się kapali w jeziorze. Nikt nie miał wtedy czasu na głupoty typu telefon wink
      • verdana Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 18:48
        Nie posłałabym dzieci na żadne kolonie, gdzie rozmowa z rodzicami może odbywać sie tylko w obecności opiekuna. Oznacza to bowiem, że dziecko nie ma prawa na nic sie poskarżyć. Telefony w wyznaczonych godzinach - tak. Brak prywatnych telefonów - OK. Ale Tylko minuta w obecności kadry oznacza, że kadra chce mieć absolutnie wolną rękę i byc pewnym, że nic, co dzieje się na koloniach nie dotrze do rodziców.
        Nie jestem matką -wariatką, ale mam złe doświadczenia z koloniami, które świadomie i w sposób zaplanowany izolują dziecko od rodziców.
        • oqoq74 Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 18:53
          Też mi się ten pkt. nie podoba. Jeśli działoby się źle na takiej kolonii, to jak rodzic miałby się dowiedzieć? I co jak dziecko zacznie się skarżyć, to opiekun zabierze mu telefon i powie to bzdura, koniec rozmowy, czy jak?
    • zona_mi Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 18:59
      1. Na koloniach, na które jeżdżę, zaleca się branie ubrań w takiej ilości, by nie trzeba było prać, ale w połowie turnusu robimy przegląd, by się nie okazało, że komuś braknie majtek i wtedy dzieci piorą pod naszą opieką.
      Na bieżąco sprawdzamy, czy nie chowają do toreb mokrych/wilgotnych rzeczy, ręczników.

      2. Zachęcamy dzieci i rodziców do telefonów w czasie ciszy poobiedniej - rzeczywiście zdarza się, ze płaczą, gdy usłyszą głos mamy, wieczorem to kłopot, bo nie chcą spać, bezpieczniej po południu, gdy jeszcze jakieś atrakcje/zabawy przed nimi.
      Nikt nie kontroluje rozmów, jeśli dziecko poskarży się rodzicowi, ten dzwoni do opiekunów i wtedy wyjaśnia się ewentualne konfabulacje/nieporozumienia itp.
      • verdana Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 21:24
        No własnie. Co innego telefon w czasie ciszy poobiedniej, co innego zakaz kontaktu z rodzicem bez kontroli. To jest zwyczajny skandal. Nigdy w życiu nie posłałabym dziecka na kolonie, gdzie oficjalnie sie oznajmia, ze dziecko nie może swobodnie porozmawiać z rodzicami - to nie jest wiezienie!
    • kamunyak Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 22:12
      moi kolonisci (8 i 10 lat) dostali bielizne i skarpetki w potrzebnej ilosci.
      Po czym przyjechali z połową czystych skarpetek, albo i wiecej, zużyte było kilka par i w takim stanie (sztywnym) ze od razu wywalilam zamiast probowac dopierać.
      Natomiast ja i kolezanki robiłyśmy przepierki. Kiedyś kolonie trwały 3 tyg, no trudno było zabierac plecak wyłącznie z gaciami, stanikami itp. Prało się majtki, jakas tam bluzeczkę. Suszyło się to na ramie łóżka, krzesle, na ręczniku.
      O komorkach to sie nie wypowiem bo moi kolonisci jeszcze nie mieli, tym bardziej ja.
      Dzwoniłam kilka razy do wychowawcy (był podany numer) żeby zapytac, czy wszystko w porządku.
      dzieci tez maja prawo odpocząc od rodziców!
      A tak poważnie, tak, to lepiej żeby rodzice w ogóle nie dzwonli, bez wyraźnej potrzeby. Lepiej żeby dzieci dzwoniły, kiedy zechcą, chocby z telefonu ogólnodostępnego. Najczęściej nie chcą.
      • verdana Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 22:30
        I tak i nie.
        Wychodząc z tego założenia nie dzwoniliśmy kiedyś do dzieci. Okazało sie,z ę dzieci miały problemy, a zadzwonić nie chciały, bo im było głupio. Co innego, gdy dzwoni rodzic z pytaniem, czy jest OK, a dziecko mówi, że inie ma juz kasy (akurat moje wydały na wyciągi, wiec nie na bzdury), niż jak dzwoni dziecko i prosi o pieniądze. Albo o coś innego.
        Dzieci poza tym chciałyby wiedzieć, że rodzice mają ochotę choćby raz na parę dni z nimi pogadać, a nie , że ich dzieci nie interesują, bo wyjechały.
        Gdyby nie dzwonił maż do żony, to zona nie byłaby szczęśliwa, dzieci tez nie będą.
        • kamunyak Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 22:42
          powiedzialabym, że jest różnica między żoną (czy mężem) a dzieckiem. dziecko jest jednak bardziej labilne emocjonalnie niz żona/mąż. Mąż raczej się nie rozpłacze, z tęsknoty, po telefonie żony (mam nadzieje). Nalezałoby też dodać, ze na kolonie nie jeżdżą wyłącznie 7-8 latki, także np. 12-13 latki, które potrafia wyrazic swoje potrzeby i zadzwonic, bez zbędnego rozkminiania "mama nie dzwoni, czyżby mnie nie kochała?"
          Pewnie to zależy też od konkretnego dziecka i dogadania z nim pewnych rzeczy przed wyjazdem.

        • zona_mi Re: Kolonie - dylemat 24.06.16, 22:45
          > Gdyby nie dzwonił maż do żony, to zona nie byłaby szczęśliwa, dzieci tez nie będą.

          Właśnie - gdyby mój maż nie dzwonił z wyjazdów kilkudniowych lub dłuższych, byłoby mi smutno. Z dziećmi też chcę się do czasu do czasu usłyszeć z wzajemnością, gdy są na wyjazdach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka