Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja...

16.07.16, 12:22
Dwoje nastolatków, jeszcze poniżej 15 lat, tej same płci (żeby była jasność) chce z internetowej znajomości internetowej przenieść znajomość na real. Znaczy chcą się spotkać. Jedna z tych osób przyjedzie do miasta drugiej z rodzicami. Czy tylko mi się wydaje, że rodzice poprzedzającej osoby powinni najpierw zadzwonić do rodziców tej osoby na miejscu? Albo chociaż wyrazić taką potrzebę?
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 12:24
      14- latków? No zlituj się. Jak miałaś 14 lat, to mama cię anonsowała, jak się wybierałaś do koleżanki?
      • kropkacom Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 12:26
        Nie, trzynastolatków, którzy znają się tylko z internetu.
        • pade Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 12:30
          Niekoniecznie zadzwonić, ale ja bym się wybrała z dzieckiem.
          Ostatnio córa chciała się spotkać z kimś z netu, zapowiedzieliśmy, ze ok, ale któreś z nas jedzie. Nie muszę z dziećmi siedzieć czy spacerować, ale chcę wiedzieć czy ta koleżanka nie ma czasem 30 lat i na imię Wojtek...
          • chocolate_cake Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 12:54
            Czy ta koleżanka nie ma czasem 30 lat i na imię Wojtek...

            My to nazywamy Zenon lat 50

            • pade Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 13:54
              vide ostatnie zdarzenie z 18-latkąsad
              • chocolate_cake Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 14:02
                Dokładnie o tym samym pomyślałam sad
        • andaba Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 12:36
          Ja się boisz, to zaproś do siebie, jak to będzie trzydziestoletni Wojtek, to się wycofa (choć niewykluczone, że 13-letnia Kinga też się wycofa, bo będzie jej głupio do obcego domu jechać, liczyła na spotkanie pod lodziarnią na rynku).

          Raczej w wypadku spotkania w miejscu publicznym liczyłabym na rozsądek dziecka i nie wtrącała się poza ewentualnym telefonem w trakcie spożywania lodów.
    • morekac Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 12:27
      Oczekiwałabym, że dziecko mnie uprzedzi o takiej sytuacji i młodzież dogada szczegóły spotkania.
    • kanna Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 12:32
      Nie wiem, czy powinni, czy nie.. jakby to do mojego dziecka ktoś miał przyjechać (albo ono by jechało) JA bym dzwoniła do rodziców drugiego dzieciaka. Tyle.
    • chocolate_cake Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 12:51
      Miałam taką sytuację rok temu latem. Córka ma jakąś koleżankę z instagrama. Koleżanka mieszka w mieście oddalonym od naszego o około dwieście kilometrów. Ja wcześniej nic nie wiedziałam o tej znajomości. Koleżanka przyjechała z mamą do cioci do Gdańska i miały się spotkać z moją córką. Moja miała 14,5 roku a tamta 16. Zawiozłam córkę w miejsce spotkania ( koleżanka bała się jechać na inne osiedle w Gdańsku) kilkanaście kilometrów chociaż normalnie jeździ w wiele miejsc sama bo mieszkamy pod miastem i nie ma wyjścia. Chociaż akurat tam nie jeździ sama. Z koleżanką przyszła ciocia. Przywitałyśmy się, obie byłyśmy spokojne, potem podwiozłam je kawałek w inne miejsce i opuściłam na kilka godzin zwiedzając sobie centrum handlowe smile
      One się faktycznie wcześniej nie spotkały w realu i widać że z jednej i z drugiej strony rodzina czuwała.
      • oqoq74 Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 13:10
        I moim zdaniem, tak powinno to wyglądać. Nie ma co zgrywać chojraka, bo różne sytuacje mogą się zdarzyć. A dziecko niekoniecznie będzie umiało ocenić właściwie sytuacje.
      • arwena_11 Re: Taka sytuacja... 17.07.16, 00:51
        Wiele lat temu - na obozie poznałam chłopaka. Ja miałam 14 lat, on 16. Był z Gdańska. Po obozie dzwonił do mnie i pewnego dnia powiedział, że przyjeżdża do Warszawy ( jakiś znajomy jego rodziców jechał coś załatwić i go się zabrał ). Byłam zaskoczona, ale na spotkanie poszłam. Tyle, że na początku z mamą. Spotkaliśmy się, mama go poznała i nas zostawiła. Jego "wujek" też. Mieli się spotkać za kilka godzin.
        Jedyny zgrzyt, to to że była z nimi córka "wujka". Chłopak o tym, że chce sie w Warszawie z kimś spotkać powiedział na 10minut przed godziną spotkania ( wcześniej ciągnął ich pod kolumnę Zygmunta i nie chciał się stamtąd ruszać wink ). Nie mam pojęcia czy się w nim podkochiwała, ale była mocno zdziwiona jak się pojawiłam.

        Jeżeli moje dziecko chciałoby się spotkać z kimś z netu, na pewno byłabym na pierwszym spotkaniu. Za dużo niebezpieczeństw.
    • lokitty Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 13:02
      Jakby mnie niepokoił brak kontaktu ze strony przyjeżdżających, sama bym zadzwoniła i tyle - przynajmniej by było wiadomo, czy to przypadkiem nie ten osławiony Wojtek, lat 30 wink.
    • ludborka Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 13:21
      Równie dobrze rodzice tej na miejscu mogą zadzwonić do tych przyjeżdzających.

      A chyba nawet bardziej, bo jednak są u siebie i lepiej wiedzą gdzie się umówić, mogą służyć informacją gdzie zaparkować, zjeść itd.
      • kropkacom Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 13:26
        No oczywiscie, jak znają numer smile Ja podałam swój.
    • sanrio Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 20:16
      ale po co mieliby dzwonić? Jadą z dzieckiem więc może i dziecko odwiedzane zostanie dostarczone na miejsce spotkania przez rodzica.
    • angeika89 Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:03
      Na spotkanie mojego nieletniego dziecka z kimś z neta nie pozwoliłabym bez asysty dorosłego. Nie muszę siedzieć z nimi i słuchać o czym rozmawiają, ale wolałabym sprawdzić czy owa koleżanka jest tym za kogo się podaję. Gdybym wiedziała, że druga strona także będzie z rodzicami, a oni nie skontaktowali sie ze mną to sama bym zadzwoniła. Chociażby po to, aby się przywitać i omówić przebieg spotkania, czy np pójdziemy na obiad, czy co...
      A to w jaki sposób ktoś rozmawia przez telefon też dużo świadczy o rozmówcy. Można mniej więcej usłyszeć z kim ma się do czynienia...
      • taki-sobie-nick Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:07
        czy owa koleżanka jest tym za kogo się podaję.

        podaję - I os. l.poj.: ja się podaję.

        ona się podajE

        pisz poprawnie, skoro jesteś kobietą, nie babą tongue_out
        • angeika89 Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:24
          Weź Nerwosol tongue_out
          • angeika89 Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:24
            A za poprawkę dziękuję, zapamiętam...
          • taki-sobie-nick Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:27
            angeika89 napisał(a):

            > Weź Nerwosol tongue_out

            Z powodu?

            ps. takie p...ły jak nerwosol na mnie nie działają
            • angeika89 Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:29
              Bo się czepiasz.
              Raz zwróciłam uwagę, że nie lubię jak nazywa się mnie "babą", a Ty już to wykorzystujesz...
              • angeika89 Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:30
                Tak wiem, nie zaczyna się zdania od "BO"....
              • taki-sobie-nick Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:41
                angeika89 napisał(a):

                > Bo się czepiasz.

                Czepianie się nie jest jednostką chorobową. tongue_out

                • pade Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:53
                  jest jednym z symptomów
                  • angeika89 Re: Taka sytuacja... 17.07.16, 00:40
                    Amen.
                  • taki-sobie-nick Re: Taka sytuacja... 17.07.16, 00:41
                    pade napisała:

                    > jest jednym z symptomów

                    Czego mianowicie?
                    • angeika89 Re: Taka sytuacja... 17.07.16, 00:50
                      Na przykład nerwicy. Czepianie się jest typowym objawem, objaw ten towarzyszy także nerwicy natręctw...
                • rosapulchra-0 Re: Taka sytuacja... 04.08.16, 02:51
                  taki-sobie-nick napisała:

                  > angeika89 napisał(a):
                  >
                  > > Bo się czepiasz.
                  >
                  > Czepianie się nie jest jednostką chorobową. tongue_out
                  >
                  Za to świadczy o wrednym charakterze. Też mam ci dociąć, że nie dziwi mnie fakt, że nie możesz sobie znaleźć faceta? suspicious Niezbyt miło, prawda?
                  • tak_to_nowy_nick Re: Taka sytuacja... 04.08.16, 03:41
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > świadczy o wrednym charakterze. Też mam ci dociąć, że nie dziwi mnie fakt
                    > , że nie możesz sobie znaleźć faceta?

                    Dobrze, że się jednak powstrzymałaś big_grin
    • edelstein Re: Taka sytuacja... 16.07.16, 22:10
      Nie,wystarczy,ze osoba dorosla pojdzie na to dpotkanie z dzieckiem i obejrzy kto zacz.Anonsow nie trzeba.
    • nick-na-potrzebe Re: Taka sytuacja... 04.08.16, 00:31
      oo
    • rosapulchra-0 Re: Taka sytuacja... 04.08.16, 02:53
      Nie widzę powodu, aby rodzice się kontaktowali. Nastolatki się zmawiają, rodzice ich przywożą, widzą wzajemnie, witają, wsio. Zostawiają dzieciaki w spokoju.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka