Dodaj do ulubionych

Nigdy dość dobra

14.09.16, 19:36
'Matka to swoista świętość i nie wypada źle o niej mówić! Ale dlaczego, skoro niejednej z nas to matka zmarnowała życie, czujemy się bezwartościowe i nigdy odpowiednio doskonałe? Dlaczego, skoro jak na zdjęciu, to matka musi być do końca dni w centrum uwagi, nawet w dniu ślubu swojej córki?

Na rynku nowy poradnik dla córek narcystycznych matek.
Czytał ktoś? Dobre? Zastanawiam się, czy po "Toksycznych rodzicach" dowiem się jeszcze czegoś odkrywczego. Dumam właśnie, czy kolejny raz nie pójść na terapię, stosunki z moją matką od pary miesięcy bardzo się pogorszyły, jestem już chora od tego. Nie wiem, czy czytać książkę o narcystycznej matce, czy spróbować sobie pomóc w praktyce.
Jeśli jest tu ktoś, kto może o sobie powiedzieć, że uporał się z problemem narcystycznej matki, to zapraszam do grupy wsparcia.
Obserwuj wątek
    • niu13 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 19:37
      Nie wkleiłam zdjęcia, ale nieistotne. Pokazuje matkę w centrum uwagi na ślubie córki. Skąd ja to znam...wink
      • zuzi.1 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 19:51
        Czytać dużo i terapia:narcystycznirodzice.blogspot.com/?m=1
        • plater-2 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 19:55
          Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził.

          Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany.


          Czynem i słowem czcij ojca swego, aby spoczęło na tobie jego błogosławieństwo.

          Albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci, a przekleństwo matki wywraca fundamenty.

          Nie przechwalaj się niesławą ojca, albowiem hańba ojca nie jest dla ciebie chwałą.

          Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca, a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci.

          Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu.

          A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił.

          Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.
          • niu13 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 19:57
            przepraszam czy jesteś Szymonem z Rolnik szuka żony?
            • plater-2 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 20:05
              Nie, głosem wołającego na puszczy.
              • milva24 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 20:08
                A czy Ty wiesz, że rodzice mogą skrzywdzić dziecko? I ono na tych krzywdzących rodziców czcić, szanować i jeszcze siedzieć cicho żeby się nie zniesławili?
                • verdana Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 20:17
                  Oczywiście, bo dzieci są nic nie warte. Najważniejsze jest być matką, wszystko jedno jaką. Szacunek należy sie za to, ze poszła z kimś do łóżka i urodziła. Dla faceta wystarczy nawet mniej - dziesięć minut i tyle - potem spokojnie może lać żonę i potomka, czy zmyć sie i nic nie robić, no ale dokonał szlachetnego aktu poczęcia i to jest wyłącznie prawo do chwały. Potem może sie nawet znęcać, ale sam fakt poczęcia jest godny szacunku, reszta nieważna.
                  Zwracam wagę, że te wszystkie szlachetne rady są spowodowane tylko jednym - najwyraźniej ówczesnym brakiem troski i szacunku dla starych rodziców, których trzeba było brać w obronę przed nieczułymi dziećmi. To jest prośba o miłosierdzie dla tracących pamieć i słabych rodziców, których najwyraźniej miano za nic. Zresztą pełne przykazanie brzmi "Czcij ojca twego i matkę, jak ci przykazał Pan, Bóg twój, abyś żył przez długi czas i żeby ci się dobrze wiodło na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie." - co niektórzy interpretują "Czcij rodziców, to dostaniesz spadek".
                  • plater-2 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 20:24
                    Czyli - jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie ?
                    • milva24 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 20:41
                      Ale co takiego zlego autorka chce w Twoim mniemaniu zrobić? Terapia jest tym okrucieństwem wobec rodziców?
                      • miedzymorze Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 20:58
                        No jak zacznie latać po terapiach to nie dość że nie będzie mieć czasu żeby czcić, to jeszcze dojdzie do wniosku że za kiepskie dzieciństwo żadna cześć się nie należy ;>

                        pozdr,
                        mi
                    • verdana Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 22:29
                      Nie, oczywiście ojcu pedofilowi dziecko jest winne szacunek. I opiekę na starość.
                    • bi_scotti Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 19:36
                      plater-2 napisała:

                      > Czyli - jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie ?

                      Sort of ...
                      Ile wlozysz, tyle wyjmiesz. Jaki dasz przyklad jako rodzic, taki uklad zbudujesz z doroslym dzieckiem. Jesli szanujesz i traktujesz powaznie, prawdopodobienstwo, ze szacunek i powage dostaniesz z powrotem rosnie znacznie. Jesli traktujesz zle i/lub niemadrze, szanse na podobne traktowanie gdy dzieci dorosle a rodzic stary sa uber wysokie.
                      Nie ma cudow. Jesli rodzic nie zbudowal madrego, zyczliwego, serdecznego ukladu ze swoimi dziecmi, nie ma zadnych podstaw oczekiwac, ze taki uklad pojawi sie znikad gdy ow rodzic bedzie juz stary chocby i wolajacych na puszczy pojawila sie nagle cala armia. I jesli matka autorki watku traktowala ja kiepsko przez iles tam lat, to oczekiwanie, ze teraz trzasku-prasku pojawi sie happy end jest niczym nieuzasadnione. Szczegolnie, ze wielu rodzicow, ktorzy nie byli dobrymi rodzicami, wielokrotnie nie potrafi dokonac uczciwego soul searching a opcja pogadania z dzieckiem celem pozyskania jakiegos "wybaczenia" za to, co dziecko postrzega jako zlo w ogole im w glowach nie postanie. A nie da sie wybaczyc a priori - prosba musi sie pojawic razem z uczciwa skrucha i rownie uczciwa checia choc czesciowego naprawienia bledow.
                      Tak ze in some sense jest jak mowisz: jak Kuba bogu, tak bog Kubie. Jako rodzice uczymy na wlasnym przykladzie. Boomerang. Life.
                  • nowi-jka Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 08:16
                    verdena ja tam w boga nie wierze ale sie tak nei oburzaj bo poza przykazaniami dla dzieci na pewno znajduja sie i przykazania dla rodzica i w sumie pomysl czy w dobrej kochajacej sie rodzinei gdzie nikt nikomu krzywdu=y nie robi nie tak własnie byc powinno?
                    to oczywiscie utopia ale gdyby tak było to nie byłoby tych całych patologi bo maz by szanowal zone, zona zapatrzona w meza jak w obrazek byłaby dzieci posłuszne i kochajace etc etc
                    • plater-2 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:27
                      "A wy ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu dzieci swoich,
                      lecz napominajcie i wychowujcie je w karności dla Pana."
                      Efez. 6:4
                    • milva24 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:32
                      Mnie nie chodziło o sam cytat tylko o to, że plater wkleiła go pod postem dziewczyny, która czuje się przez matkę ciężko skrzywdzona. A dlaczego nie wkleiła właśnie zaleceń dla rodziców? Coś tam o nie rozdrażnianiu dzieci, żeby nie traciły ducha było zdaje się. A autorce chyba naprawdę przyda się terapia skoro nadal ma w sobie nie przepracowane pewne tematy.
                      • plater-2 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:38
                        Narcyzm, o ile rzeczywiscie matka na to cierpi, jest niezawinionym zaburzeniem osobowosci.
                        • miedzymorze Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 10:11
                          Ale podjęcie leczenie zaburzenia które zasyfia własnemu dziecku jest obowiązkiem zaburzonej osoby.
                          pozdr,
                          mi
                          • plater-2 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 10:42
                            Byc moze jest odwrotnie.
                        • zla.m Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 11:11
                          Ale terapia nie polega na tym, żeby znaleźć winę w matce, tylko na tym, żeby właśnie przyjąć, że była taka jak była (czasem zła, czasem chora, czasem niemądra), ale to nie wina dziecka. I nauczyć się z tym żyć, nie wpędzając siebie w poczucie winy, nie powtarzając błędów, nie kąpiąc się w nienawiści.
                          • plater-2 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 11:21
                            Równie dobrze zaburzona może byc autorka watku, a matka OK.
                            • pitahaya1 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 11:27
                              Równie dobrze możesz być ty, starając się własne błędy życiowe znaleźć u innych wink
                            • zapalka.na.zakrecie Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 12:03
                              Ta...
                              świat jest biało-czarny.
                              to takie... Borderlineowe...
                        • zapalka.na.zakrecie Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 12:03
                          jestem jaki jestem?

    • isa_bella1 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 20:24
      To że zdarzają się złe matki nie znaczy że wszystkie takie są. Należy szanować rodziców ale w przypadku tych złych czy po prostu zaburzonych nie powinno im się dać wejść na głowę i dać zniszczyć. Pamiętajmy że być moze oni sami byli ofiarami swoich rodziców...moze czas przerwać ten ciag zdarzeń i nie powtarzać ich błędów względem swoich dzieci.
    • kagrami Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 20:54
      U mnie ojciec zawsze mącił i mieszał, nie chciałabym przeżyć jednego dnia dzieciństwa lub dorastania jeszcze raz - wlaśnie przez niego.
      • niu13 Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 22:53
        nie wiem dlaczego poszło w tę stronę cytat z Biblii od czapy i temat poległ
        • miedzymorze Re: Nigdy dość dobra 14.09.16, 23:04
          Na forum zycie rodzinne jest sporo wątków na temat toksycznych rodziców z linkami do czytania,
          pozdr,
          mi
    • wapaha Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 07:53
      Chyba w "Incepcji" padły takie słowa : jeśli w głowie pojawi się jakaś idea, nie można się już jej pozbyć..

      Czytaj. Widać potrzebujesz.
    • kalina_lin Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:10
      Na terapię chyba warto. Może ułatwi ci postawienie granic w relacji z matką. Jesteś już dorosła, możesz zdecydować ile jej narcyzmu jesteś w stanie wpuścić do swojego świata. Staraj się nie okopywać na pozycji osoby skrzywdzonej (niestety kolejne lektury mogą do tego się przyczyniać), a raczej sprzątać tę stajnię Augiasza.
    • lokitty Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:17
      A możesz po prostu NIE MIEĆ na razie tych relacji z matką? Oddzielić się, zdystansować, nie spotykać, dzwonić tylko sporadycznie? O ile z nią nie mieszkasz, to chyba da się to przeprowadzić?
      • niu13 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:51
        Tak właśnie stało się teraz. Po kolejnym fochu miesiąc temu (nie mogłam przyjść podziwiać jej wakacyjnej opalenizny) przestała się odzywać. Bywają dni, że zupełnie o niej nie myślę i czuję się wreszcie wolnym człowiekiem, ale jak mnie najdzie, to nakręcam się na terapię, piszę o tym na forum i pielęgnuję w sobie złość i żal. Oraz postawę skrzywdzonego dziecka. Najtrudniejsze jest wyjście z roli skrzywdzonej dziewczynki jak ma się 4 dychy na karku. To koszmar. Tylko kobiety, które mają taką relację z matką mogą to zrozumieć.
        • plater-2 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:54
          Potrzebna ci terapia. Byc moze i ty jestes narcystyczna, po matce.
          • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 10:01
            nie platter, ona jest osobowoscia zalezna. Nie ma cech narcystycznych, bo nie ma faz "jaka jestem wspaniala" albo" jaka jestem beznadziejna i wszyscy na mnie patrza"

            Ten jej maz to naprawde byl ratunek z nieba... Bez niego bylaby matka i ona i ona i matka i tak cale zycie do usranej smierci
        • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 10:00
          >Bywają dni, że zupełnie o niej nie myślę i czuję się wreszcie wolnym człowiekiem, ale jak mnie najdzie, to nakręcam się na terapię, piszę o tym na forum i pielęgnuję w sobie złość i żal

          no ale po co o niej codziennie myslec? W ogole jakos rozmyslac? ja nie rozmyslam o mojej matce czy siostrze dzien w dzien bo tu nie ma co rozmyslac.
        • sayyida Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 11:18
          Terapia, zwłaszcza DDA, z całą pewnością może pomóc. Bardzo trudno "odniezależnić się" od takiej relacji. Nawet jeśli człowiek się odetnie fizycznie, ta zadra i poczucie winy za uczucia swojej matki w człowieku zostają - terapia pomaga nie dopuszczać do poczucia winy.
          Mnie pomaga coś takiego: NIGDY nie była ze mnie zadowolona, i NIGDY nie będzie ze mnie zadowolona, choćby skały s..ły. To nie ONA ma być ze mnie zadowolona, ale JA. Ja jestem mocą, ja jestem swoim oparciem, ja jestem z siebie zadowolona, ja jestem ze sobą szczęśliwa, mnie jest ze sobą dobrze.
      • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:59
        >A możesz po prostu NIE MIEĆ na razie tych relacji z matką? Oddzielić się, zdystansować, nie spotykać, >dzwonić tylko sporadycznie? O ile z nią nie mieszkasz, to chyba da się to przeprowadzić?

        dokladnie lokitty. Nie pojmuje ile lat mozna sie starac i o cos zabiegac. Taka matke trzeba trzymac na dystans
        • lokitty Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 19:04
          Kwestia praktyki wink.
          Moja mama to człowiek z dobrymi chęciami, ale najlepiej, żeby wszystko było tak, jak ona chce. Czyli np. pomoże, ale tylko na swoich zasadach i tak, jak uważa za stosowne. Jak coś jest odległe od jej wizji świata, to z wykształconej kobiety nagle wyłazi kołtunka (pokłóciłyśmy się kiedyś o ślub lesbijski OMG big_grin!). To typ osoby "moja racja jest najmojsza".
          Najpierw się wyprowadziłam, wynajmowałam mieszkanie, nieswojo mi było momentami bez aprobaty mamusi. Później było małe dziecko, jakaś potrzeba pomocy i zobaczyłam, że mama się nie zmieniła. Ale ja tak. I że jej apodyktyczność szkodzi dziecku bardziej nawet niż mnie.
          W tej chwili mogę powiedzieć, że nie żyję życiem mamusi, nie pozwalam jej zanadto na życie moim i nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia!
          Ale doszłam do tego etapami. Tyle, że w pewnym wieku i mając dziecko w LO wypadałoby się wziąć za siebie, bo życia szkoda. Może autorka powinna faktycznie iść na tę terapię.
    • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 09:53
      niu13 ale juz jestes dorosla. Mieszkasz z matka czy jak ze to taki problem?
      • niu13 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 10:09
        Nie mieszkam, na szczęście mam własną rodzinę. Ale jestem całe życie utrzymywana w poczuciu winy, że jestem złą, wyrodną córką. I to we mnie siedzi. Jak nie odzywam się do niej przez miesiąc, to wiem, że ona cały czas się nakręca, jaką ma podłą córkę, która do niej nie dzwoni. Oczekuje przeprosin, kajania się za swoje własne fochy. Zawsze tak było.
        Chodziłam 5 lat temu na terapię przez 1,5 roku, bo tu jest jeszcze problem DDA i było lepiej, ale na krótko. Zresztą poznałam wtedy swojego obecnego męża, więc to raczej on mi pomógł a nie terapia.
        • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 10:17
          >Zresztą poznałam wtedy swojego obecnego męża, więc to raczej on mi pomógł a nie terapia

          no i o tym wyzej mowilam, zreszta juz kiedys ci mowilam o tym tu. To dar z nieba bo jakby nie bylo mogloby to byc gorze uzaleznienie.


          zdradze ci tajemnice. Otoz moja matka jest DDA + ma pewne rysy narcystyczne. Na szczescie dla mnie z domu wyfrunelam majac 17 lat do dosc odleglego ogolniaka. Pozniej w wieku 23 lat wyfrunelam jeszcze dalej i przez dobre 23 lata nie musialam z nia mieszkac
          Urodzilam w wieku 40 lat dziecko i wtedy z nami zamieszkala ( okresowo)

          Kobita jest trudna bo ma "fazy" ktore przechodzila ze swoim mezem alkoholikiem. Lubi sie klocic, potem poplakiwac dasac, lizac wlasne rany i w koncu obrazac.

          Rzecz w tym ze ja sie nie daje wkrecac. Nie obchodza mnie jej obrazania i nie czuje sie absolutnie winna. Jak ma "fazy" to dokladnie nazywam po imieniu ( ze to narcystyczne i ze jest DDA i to powinna lata temu leczyc) co to jest i co bedzie nastepne w jej zachowaniu i z czego to wynika.

          Mnie nie obchodzi czy mnie nazywa podla, czy cierpi BO TO JEJ FAZY A NIE MOJE. Psy szczekaja karawana jedzie dalej. Jak mnie totalnie wkurzy a zbliza sie do tego to odesle ja do Polski. Niech robi sceny scianom swojego mieszkania.

          Radze ci tak samo. Musisz moja kochana STWARDNIEC. Patrzec na zycie racjonalnie i dosc zimno. Wiesz litowac sie nad tymi co sa w potrzebie: oczywiscie. Ale nie trac czasu na manipulacje i "dramaty" o bzdety tych najblizszych.

          Serio dziecko w tym pomaga. Priorytety sie zmieniaja
        • zapalka.na.zakrecie Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 11:53
          Siostro.
          Ja też mam podobną relację.
          właśnie 3 tydzień się nie odzywam do matki. Z jednej strony czuję ulgę i mam poczucie ze nie odreagowuję na swojej rodzinie kontaktu z nią. Z drugiej... poczucie winy.. matka wdowa etc..
          ja wiem, na co się na nią złoszczę. O co ona się złości, pojęcia nie mam. Na myśl, ze miałabym zadzwonić, robi mi się słabo. generalnie, klasyka. Wszystko jest moją winą. ona nigdy, nie ponosi żadnej odpowiedzialności. zawsze jest wytłumaczenie, bo Bóg, bo Żydzi i cykliści... Tylko ona z patentem na niewinność, rację.
          Nie lubię jej. Nie mam ochoty być jej narzędziem. Być traktowana jak przedmiot, własność. I jak chyba jak Ty reaguje nieadekwatnie. Sama- jak minie mi wściekłość- widzę, ze siła moich odczuć jest nieadekwatna. że sam bodziec wyzwalający jest drobny. No, ale za tym jest cła historia traktowania mnie. I , nie chodzi tylko o przeszłość, ale bieżące zwracania się do mnie
        • lokitty Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 19:19
          Ależ to klasyczny opis osoby uzależnionej od przemocowca.
          Ja byłam najpierw zależna od narzucającej mi wszystko matki, a potem od faceta, prawdziwej szui i psychicznego przemocowca w białych rękawiczkach,
          Mnie wyzwoliło dziecko. Zobaczyłam po prostu, jak temu dziecku może zaszkodzić i apodyktyczna babcia i bawiący się ludźmi ojciec. Przez pewien czas w ogóle nie widywałam się z matką, no i byłam w pewien sposób szczęśliwa, kiedy dziadowi znudziło się bardziej intensywne tatusiowanie tongue_out.
          Ale jeżeli Ty do tej pory nie znalazłaś w swoim życiu takiego impulsu, żeby stanąć na własne nogi, to idź na terapię - i to najlepiej taką jak dla DDA czy innych współuzależnionych.
        • bi_scotti Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 19:46
          niu13 napisał(a):

          > Nie mieszkam, na szczęście mam własną rodzinę. Ale jestem całe życie utrzymywan
          > a w poczuciu winy, że jestem złą, wyrodną córką. I to we mnie siedzi.

          I jej opinia w tym wzgledzie Ci przeszkadza, tak? A nie powinna. Bo to jest OK, ze jestes zla, wyrodna corka - i takie na swiecie musza byc. Jesli tak Cie postrzega Twoja mama, to jest JEJ problem. To ona zawalila sprawe wychowania - nie potrafila wychowac corki, ktora by nie byla zla ani wyrodna a teraz jest juz po rybach. Niech to ona sie buja z poczuciem, ze okazala sie byc nieskuteczna matka. Ty sie skup na byciu skuteczna smile Ty swoje dzieci wychowaj na dobre i niewyrodne - jesli takimi je bedziesz postrzegac, jesli bedziesz w nich podkreslac te dobre cechy, to i takimi beda. Na przeszlosc nie masz wplywu - Twoje dziecinstwo jest over. Ale na przyszlosc wplyw masz zasadniczy. I tym sie przejmuj a nie nieudaczna matka, ktora byla w stanie wychowac wylacznie zla i wyrodna corke wink Glowa do gory, Ty zrobisz lepsza robote smile Good luck!
          • niu13 Re: Nigdy dość dobra 16.09.16, 10:59
            Ale wiecie, ja się jej tak panicznie podświadomie boję, że jak o niej myślę, a teraz szczególnie o tym, że kiedyś trzeba będzie przerwać to milczenie i będę się musiała znowu z nią kontaktować, to robi mi się słabo. Mamy zupełnie inne osobowości- ona jest władcza i dominująca, ja bierna i introwertyczna. Mój kontakt z nią to koszmar- wampiryzm energetyczny na całego. Wychodząc od niej nieraz miałam taki ból głowy, że odpadałam. Ta kobieta mnie niszczy
            • lokitty Re: Nigdy dość dobra 16.09.16, 11:10
              To idź na tę terapię wreszcie, zrób coś dla siebie, jesteś niszczona nie tylko Ty, ale i całe życie rodzinne, pośrednio syn. Nie ucz go postawy lękowej i pasywnej - ale żeby nauczyć czegoś innego, musisz wziąć się za ten wysiłek i przemeblować ciut w głowie (z pomocą fachowca). Powodzenia!
            • zapalka.na.zakrecie Re: Nigdy dość dobra 16.09.16, 11:44
              niu13 napisał(a):

              > Ale wiecie, ja się jej tak panicznie podświadomie boję, że jak o niej myślę, a
              > teraz szczególnie o tym, że kiedyś trzeba będzie przerwać to milczenie i będę s
              > ię musiała znowu z nią kontaktować, to robi mi się słabo.


              ale boisz, że ze co?
              co najgorszego może Ci zrobić?
              • niu13 Re: Nigdy dość dobra 16.09.16, 12:44
                Kolejnych awantur, wymuszania zeznań, wysłuchiwania reprymend, wypominania w nieskończoność, jaką krzywdę zrobiłam swoim milczeniem. No nie jest to przyjemne.
                • miedzymorze Re: Nigdy dość dobra 16.09.16, 14:40
                  Masz rację, nie jest to przyjemne, natomiast chyba powinnaś się skupić na zrozumieniu kilku kluczowych punktów:
                  1. porządki w swojej głowie możesz zrobić tylko Ty - czyli pozbyć się poczucia winy za urojone krzywdy. czy sposobem na zimny rozklad na czynniki pierwsze, czy ośmieszaniem 'tak, tak, za plamy na słońcu tez jestem, odpowiedzialna, bo jestem złą córkę' czy przez odbicie z woleja 'jestem taka jak mnie wychowałaś, pretensje miej do siebie' czy przez odwage 'Tak jestem TA ZŁA, naucz się ztym żyć i odpieprz się ode mnie'. Znajdz sposób jaki najbardziej do Ciebie przemawia
                  2. Do kłótni awantur i wypominania trzeba DWOJGA - inaczej Twoja mama może sobie jazgotać w swoich czterech ścianach, nie ma kontaktu - nie ma reprymend, próba kontaktu przeradza się w jazdy - odkładasz słuchawkę/wychodzisz
                  3. Nasze mózgi mają tendencję do zadomawiania się w sytuacji znanej nawet jeśli jest bardzo nieprzyjemna, i trochę jest tak że wolną znane i złe od jakiegokolwiek nieznanego (np spokojnego życia bez kontaktów a zatem i bez awantur). Przypomnij sobie wszystkie sytuacje (wyjścia z dzieckiem i mężem, lektury, uprawianie sportu) które sprawiały że nie myślałaś o tym co matka odstawia i po prostu było Ci dobrze i maksymalizuj takie wydarzenia. ewentualnie jesli masz czas i chęci zaangażuj się w wolontariat lub cos innego co zaangazujesz się na tyle mocno, ze matki pretensje staną się śmieszne i nieistotne

                  Jest to praca do wykonania (i nikt tego za Ciebie nie zrobi), i nie najłatwiejsza, ale w nagrodzę jest spokojne życie bez ciągłego szarpania na poczucie winy wink
                  pozdr,
                  mi
    • 1matka-polka Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 10:29
      Chyba sobie poradziłam, dwa lata terapii. Potem sporadyczne kontakty (święta, imieniny). Brak rozmów, oprócz zwrotów grzecznościowych i przekazywania informacji. Jestem zadowolona. Aczkolwiek te sporadyczne kontakty i tak mi ciążą. Najchętniej w ogóle bym się z nią nie spotykała.
      • niu13 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 10:49
        Dziękuję za wskazanie forum "życie rodzinne"- jest co czytać!
        Muszę nad sobą pracować, to pewne. Na teraz mam do załatwienia dwa podstawowe zadania:
        -stwardnieć
        -ograniczyć agresję
        Nie zrobię tego jeśli siebie nie polubię. Moja samoocena jest fatalna.
        • fusun1804 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 11:05
          Autorko, polecam Ci posty forumowiczki o nicku ola_dom.
          Dziewczyna opisuje przejścia z mamusia i uwolnienie sie od niej.

          Moj były mąż mi pare dni temu opowiedział o sytuacji w jego rodzinie. Az mna to wstrząsnęło. Zycie jego 57- letniej siostry kręci sie wokół mamy. Mama przychodzi na kazdy weekend i brutalnie rządzi. Ta siostra snuje plany o tym jak bedzie żyła po śmierci mamy, co w koncu zrobi, a sama ma
          57 lat ...... I nie widzi zadnej ale to zadnej możliwości zycia po swojemu, według własnych zasad tak długo jak długo zyje mama. Każde zdanie zaczyna sie od słowa " mama". Mama chce, mama lubi, mama nie chce, mama sie upiera ze ........ itd.
        • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 11:27
          niu13 wiesz stwardniec to tak. Zas z tym ograniczeniem agresji..... no nie wiem.

          Jestem zwolenniczka teorii ze jesli sa emocje to nalezy je ukazac a nie tlumic w sobie. Wszelakie tlumienie emocji jest przyczyna chorob, tworzenia pasywnej agresji ( docinki slowne, ironia) a takze przyczyna gorszych wybuchow. Wiesz matce tez sie przyda postawienie granic.

          Chyba ze mowa o jakiejs agresji typu rekoczyny <= jesli tak to faktycznie to jest niedopuszczalne.
          • niu13 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 11:36
            Oczywiście. Ojciec zmarł w wieku 47 lat, bo tłumił wszystko aż zabił go zawał. Nie twierdzę, że przez nią, ale... byłam córeczką tatusia, więc wiadomo, co podświadomie czuję.
            Nie należy tłumić emocji ale też nie należy przesadzać. Niejednokrotnie widzę, że moje reakcje są nieadekwatne do rzeczywistości, nadmierne. Kipię złością. Należy nad tym pracować, dojść do przyczyn: brak poczucia bezpieczeństwa, podświadoma zemsta za lata krzywd itd. Chodzi o to, żeby wreszcie nie traktować świata jak źródła zagrożenia, tylko otworzyć się i znaleźć w sobie siłę a nie tylko słabość.Najgorsze, że jeśli raz zostało się złamanym i to w dzieciństwie, to potem bardzo trudno jest się odbudować.
            • zapalka.na.zakrecie Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 12:01
              chyba wyżej napisałam coś bardzo podobnego. Nawet te matki-wdowy...
            • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 12:34
              >Niejednokrotnie widzę, że moje reakcje są nieadekwatne do rzeczywistości, nadmierne. Kipię złością.

              pewno dlatego bo to zalegle emocje, takie z przeszlosci ktore kiedys tlumias+ aktualne sie nakladaja.

              Wiesz ja mysle ze kluczem jest bys odnalazla wlasne poczucie wartosci. Bo intuicja ( wiec moge sie mylic bo intuicja bywa omylna) mi mowi, ze tak naprawde to matki szalenstwa wywieraja na ciebie taki wplyw bo w wieku 13-17 lat kiedy to dzieci powoli odcinaja pepowine ( tzw faza buntu wobec rodzicow i autorytetow) ona ciebie tak tlamsila emocjonalnie ze nie mialas sily tego zrobic. Ten proces dopiero teraz nastepuje.

              Kluczem jest wiara w siebie i we wlasna wartosc. Nie w nieomylnosc. Ale MASZ prawo do wlasnej wolnosci. MASZ PRAWO do nie bycia manipulowana. NIKT nie ma prawa cie szantazowac. Nawet wlasna matka.

              Kiedy widzisz takie zachowania powinnas wprowadzic "process" czyli ostrzezenie: "mamo, ale znowu zaczynasz mi obwiniac. Czy mozemy zakonczyc temat dla dobra relacji?" a ona nadal trajkocze... na co ty " mamo, prosze po raz ostatni. Czy mozemy przejsc nad ta sprawa i porozmawiac o XYZ ( co tam wymyslsz)?" Jesli ona nadal trajkocze to powiedziec: "ostrzegalam. Wychodze ( albo odkladasz sluchawke).

              Ja wiem ze ciezko jest nie wciagac sie w jakies klotnie i podchody. Ale naprawde musisz wyrobic sobie zelazna dyscypline w tym. Ponadto widywac sie z nia SPORADYCZNIE: na swieta pare godzin ( lece bo sie spieszymy do Nowakow), na jej urodziny pare godzin ( lece bo moj maz chce bym to i tamto i to taaakie pilne)
              I tyle.
          • sayyida Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 12:59
            Emocje warto: a) zauważyć, b) nazwać, c) zastanowić się z jakich (nie)zaspokojonych potrzeb wynikają, d) zastanowić się, co da się z tym zrobić i czy da się coś z tym zrobić.
            Często to nie agresja, a np. smutek, żal, strach, urażenie, poniżenie, przykrość, bezradność. Ja reaguję agresją, kiedy jestem bezradna. Najpierw analizowałam sytuację po fakcie: aha, ta rozmowa mogła wywołać we mnie takie i takie uczucia (tak czysto na rozum, bo do mnie docierał wyłącznie potężny wk...w), aha, przestraszyłam się, kiedy na mnie krzyknął, było mi przykro, kiedy powiedziała, że jestem głupia, poczułam się bezradna i olana, kiedy dziecko nie wykonało polecenia. Niezaspokojona została potrzeba bezpieczeństwa, uznania, wartości. Czy obiektywnie jestem głupia? Nie jestem. Czy dziecko nie wykonało polecenia, bo ma mnie w nosie? Nie, było zajęte czymś innym.

            Stopniowo nabierałam wprawy i umiałam np. przerwać interakcję, kiedy czułam, że wzbiera we mnie złość, i wtedy wychodziłam z domu sobie powyższe przemyśleć. A potem umiałam już myśleć w trakcie i stawiać granice ("nie chcę rozmawiać w ten sposób") i wyrażać prawdziwe uczucia, zamiast agresji ("mamo, jest mi przykro" zamiast "uspokój żeż się dzieciaku do jasnej cholery" do Bogu ducha winnego dwulatka).

            Ale to była długa i trudna droga z górami i wądołami, na której często - mimo profesjonalnego przewodnika - się gubiłam. Zresztą, nadal się gubię, tylko teraz szybciej to rozumiem.
    • wapaha Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 12:45
      Zawsze -ponosi się konsekwencje swoich decyzji i działań. Nie ma tak, żeby coś nie spowodowało dalszej reakcji, by nie było żadnego echa. To coś jak efekt domina. Cokolwiek nie zrobisz, coś się dzieje.
      Moje odcięcie się od toksycznej matki i jej pewnych zachowań w efekcie sprawiły, że "zaopiekowali" się nią ludzie, kobieta- którą z czasem matka zaczęła nazywać swoją córką. Mama zachorowała, "obca córka" się nią opiekowała tak dobrze, że matka mnie się wyparła a jej przepisała cały majątek i u niej w domu umarła. Nie mam żadnego zdjęcia z domu rodzinnego, żadnej pamiątki, ba, nawet swoich dokumentów które tam były. Nie mam matki, która stawała się dla mnie coraz większym "niszczącym" ciężarem
      Pytania zawsze będą, czy mogło być inaczej, jaka w tym moja "wina " ( typowy schemat myślenia i obwiniania siebie)-, brak pamiątek - to są moje konsekwencje. Ale odzyskałam "wolność "- choć okrutną ceną
      • sayyida Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 13:01
        Z drugiej strony nie zawsze ta cena musi być aż tak okrutna. Jak raz się postawiłam wrzeszczącemu ojcu, to.... zyskałam jego szacunek, uznał mnie za równą sobie dorosłą osobę, a nie gnojówę. A wydawałoby się, że człowieka po 70 zreformować się nie da. Jeden raz wystarczył!
        • wapaha Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 13:04
          Oczywiście, i pewnie w 99% nie jest aż tak drastyczna. Ale zawsze jest jakaś cena, o której warto pamiętać. Czy to będzie oznaczało - tak jak u mnie-stratę wszystkiego, czy też stratę kontaktu ( i życie z tą świadomością, to nie jest łatwe choćby odbyło się 100 terapii), czy też kontakt ograniczony lub utrzymanie kontaktu kosztem wolności własnej..
          • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 13:09
            >Zawsze -ponosi się konsekwencje swoich decyzji i działań. Nie ma tak, żeby coś nie spowodowało >dalszej reakcji, by nie było żadnego echa. To coś jak efekt domina. Cokolwiek nie zrobisz, coś się >dzieje.

            dokladnie i nie zawsze da sie chodzic na paluszkach wokol kogos byle w wg chrzescijanskich zasad kogos nie zranic. Czasami trzeba siebie chronic i tyle.
            • wapaha Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 13:12
              nie doradzam chodzenia na paluszkach- jeśli tak zabrzmiała moja wypowiedz. po prostu czy to chodzenie na paluszkach czy chronienie siebie- wywoła jakieś konsekwencje. i trzeba byc tego świadomym i brac to na klatę- wybierając wyższe dobro ( jakkolwiek banalnie to brzmi)
              • niu13 Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 13:20
                Pomyślałam teraz odnośnie agresywnych reakcji, że to nie tylko emocje w nas, ale również fakt, że innych reakcji nas po prostu nie nauczono. Jeżeli całe życie obserwowałam, że najlepszą obroną jest atak i wrzask jest jedyną formą załatwiania sytuacji spornych, to skąd mam wiedzieć, że można inaczej.
                • wapaha Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 13:25
                  Tak, to podobny schemat kodowania do takiego barszczu na wigilijnym stole. No jak to może być, że nie jecie barszczu tylko zupę rybną ?
              • princesswhitewolf Re: Nigdy dość dobra 15.09.16, 13:32
                >jeśli tak zabrzmiała moja wypowiedz.

                nie, nie zabrzmialasmile))
                ja po prostu sie zgodzilam z tym co mowisz i uwazam tez ze trza brac na klate bo czasem nie ma wyboru idealnego i cos nastepuje kosztem czegos innego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka