Dodaj do ulubionych

Hartująca moc spacerów to mit

21.10.16, 22:32
Widzę , że na ematce funkcjonuje wielka wiara w hartującą moc spacerów. A według mnie to kompletny mit. Pierwsze dziecko wychowałam zgodnie z zaleceniami z mamusiowych gazetek . Ot głupia i młoda byłam. Tak więc były codzienne obowiązkowe spacery, w każdą pogodę choćby się waliło i paliło, nawet z chorym dzieckiem (lecz bez gorączki). I co i zawsze dziecko całą zimę chorowało. Jak tylko pobawił się w śniegu, nasypało się śniegu do butów, za kołnierz, mokre rękawiczki, buty, spodnie, choroba była murowana i tak całą zimę na okrągło. Zresztą jesienią i na przedwiośniu podobnie. Drugie dziecko "kisiłam w domu" Spacery baaardzo sporadyczne, głównie po galeriach handlowych wink Zimą siedzenie w domu, zero spacerów, wypady do galerii i dziecko nie chorowało prawie wcale. A jak widzę mamuśki spacerujące jesienią i zimą gdy świat przykryty czapą smogu z kopcących kominów to mi żal tych dzieciaków. Na pewno się nie zahartują , a jedynie się alergii, astmy i innych chorób nabawią. Co wy macie z tymi spacerami w śmierdzącym powietrzu ? Po prikaz taki jest? Bo to zdrowe i hartujące ? A jednocześnie się mówi jakie szkodliwe jest zanieczyszczone powietrze. Może trzeba zacząć myśleć samodzielnie ?
Obserwuj wątek
    • thank_you Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 22:40
      Skąd pomysł, że każdy żyje w miejscach z zanieczyszczonym powietrzem?
      • rybik0-0 Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:13
        Smog jesienią i zimą to w Polsce norma. Nie czujesz smrodu z kominów, spalin samochodowych ? Pytanie gdzie nie ma smogu, chyba tylko na plaży i w lesie. A tak czy wieś czy miasto to wszędzie jesienią i zimą smród. I jest wiele miejscowości , które mają powietrze gorsze od Krakowa. W Zakopanym czapa dymu, podobnie Żywiec, Rybnik i wiele innych.
        • thank_you Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:59
          Ja mam albo tężnie i starodrzew albo Zielone Płuca Polski, także ten... wink
        • memphis90 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:01
          Ja mieszkam na wsi.
          • rybik0-0 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:40
            A na wsi ci nie kopcą z kominów ? Nie palą butelkami , śmieciami, tanim węglem ? To jest główną przyczyną smogu. A świeże wiejskie powietrze to kompletny mit w sezonie grzewczym.
    • sacea Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 22:41
      tak samo jak jest mus wit. D podawać, przykaz to przykaz a spróbuj się przyznać, że nie podajesz...
      • konsta-is-me Re: Hartująca moc spacerów to mit 23.10.16, 21:46
        Akurat vit. D to nie wymysl, ani zabobon.
        Rzeczywiście najczęściej jest potrzebna.
    • kasiasolska Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 22:47
      Ja wychodziłam w każda pogodę, zawsze, dziecko spędzało od 3 do 12h dziennie na zewnatrz przez trzy lata i przez ten czas nie chorowało ani razu. Były jakies tam katary, ale nigdy nie dostało żadnego leku, o antybiotykach w ogóle nie wspominam. U mnie działa wink
      • kasiasolska Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 22:48
        Aha, zima spacerowałam brzegiem zimnego morza, zero smogu. Nie wszyscy mieszkają w Krakowie, wiesz?
        • sacea Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:16
          A Kraków to uzdrowisko, czy mi się wydaje? kiedyś miało status
          • kasiasolska Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:16
            Wydaje Ci sie.
            • sacea Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:27
              Kraków Swoszowice od 1928 r. uznane za uzdrowisko
              • rysiowa85 Re: Hartująca moc spacerów to mit 23.10.16, 17:33
                "A Kraków to uzdrowisko, czy mi się wydaje?"
                Kraków to nie uzdrowisko
                Kraków to nie Swoszowice, Swoszowice są dzielnicą Krakowa.
      • jaskiereczka Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:32
        12h na dworze ? Nie jestem zwierzakiem. Nie chciałabym
        • julita165 Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:49
          Oj tam. Zależy od pogody. Bywają dni ze synek rzeczywiście jak wyjdzie o 10 to wraca o 22
        • kasiasolska Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:59
          Latem? Dama siedzę od rana do wieczor na tarasie, po co mam sie kisić w domu?
          • kalina_lin Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 08:55
            Rany, co wy macie w tych domach, że pobyt tam jest "kiszeniem się"?
    • julita165 Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 22:51
      rybik0-0 napisał(a):

      > Widzę , że na ematce funkcjonuje wielka wiara w hartującą moc spacerów. A wedłu
      > g mnie to kompletny mit. Pierwsze dziecko wychowałam zgodnie z zaleceniami z ma
      > musiowych gazetek . Ot głupia i młoda byłam. Tak więc były codzienne obowiązkow
      > e spacery, w każdą pogodę choćby się waliło i paliło, nawet z chorym dzieckiem
      > (lecz bez gorączki). I co i zawsze dziecko całą zimę chorowało. Jak tylko pobaw
      > ił się w śniegu, nasypało się śniegu do butów, za kołnierz, mokre rękawiczki, b
      > uty, spodnie, choroba była murowana i tak całą zimę na okrągło.
      Ja raczej z tych spacerowych choć nie fundanentalistka, hak wyjątkowo paskudnie czyki raczej deszczowo i wietrznie nuż snueznie i mrozno to na dwór soecjalnie nie wyganiam. Ale podstawa to dobre ubranie ! Nie przypominam sobie żeby dzuecko było mokre, nieważne jak długo i w jakich zaspach brykal. Jakby chodził mokry to może też by chorował a tak to pomimo zabaw na dworze uchodzi za dziecko okaż zdrowia.
      Sprawa zanieczyszczonego powietrza to inna kwestia. No ale dużo zakezy gdzie kto mieszka i gdzie te spacery. My nie mamy najgorzej.
      • bib24 Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 22:55
        Co ty napisalaś?
    • fin-dus Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 22:54
      A to spacery są tylko po to, żeby nie chorować?
      Ja bym się udusiła, gdybym codziennie nie wyszła na powietrze. Moje dzieci po dwóch dniach pobytu w domu z tęsknotą spoglądają na najgorszą pluchę za oknem.
      • olewka100procent Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:04
        Po prostu masz dziecko ze słabą odpornością że tak choruje . Nie wyobrazam sobie siedzenia w domu całymi dniami bo zimno , moje dzieciaki by zwariowały a ja razem z nimi
        • zabka141 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 12:14
          Dolladnie tak.

          Nie mowiac juz o tym ze teraz mozna dziecku kupic takie ubranua ze nie ma szans ze bedzie przemoczone czy mu bedzie zimno. U nas standard kurtka nie przemakajaca i spodnie wierzchnie podobnie.

          Co do zanieczyszczenia - wspolczuje.

          Co do galerii handlowych - nie ma co, super rozrywka dla dziecka (hmm dla many tez troche kiepsko).
    • klamkas Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:07
      Acha... bo odporność to tylko "obowiązkowe" spacery... Może zamiast "myśleć samodzielnie", trzeba zacząć się uczyć?
      • rybik0-0 Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:17
        Ja akurat piszę o spacerach. Wiem ,że można hartować na inne sposoby. A ten nabożny stosunek do przebywaniu na dworze, zachwyty nad żłobkami i przedszkolami gdzie dzieci wychodzą codziennie i nie chorują zwyczajnie mnie śmieszy
        • klamkas Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:43
          Trollujesz, albo nie wiesz o czym piszesz. Żłobek/przedszkole które hołdują wyjściom to super sprawa. Pod warunkiem, że nie mieszkasz w syfie, a panie mają świadomość tego, czym jest alert smogowy.

          Natabene - trzymanie w domu, w miejscu gdzie smog króluje też nie jest bezpieczne - powietrze w mieszkaniu nie produkuje się samo, pochodzi z zewnątrz.
        • mikams75 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 14:24
          W domu to jeszcze pol biedy ale kiszenie gromady dzieci w pomieszczeniu przez dlugie godziny nikomu na zdrowie jeszcze nie wyszlo, stad placowki uskuteczniajace wyjscia wygrywaja.
    • lokitty Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:16
      Chyba jedno z drugim nie ma za wiele wspólnego.
      W klasie u córki jedne z najzdrowszych dzieci to były:
      - dziewuszka wożona od drzwi do drzwi, określana przez własną mamę wdzięcznym mianem "kanapowca" wink
      - chłopiec trenujący codziennie w klubie piłkarskim, bez względu na warunki pogodowe.
      W przypadku mojego dziecka natomiast sprawdza się powiedzenie, że jak się nie obrócisz, zawsze z tyłu du... Hartowanie, kiszenie, spacerowanie, wożenie taryfą, nic nie pomaga, zatoki pracują sad.
    • inguszetia_2006 Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:35
      Witam
      A w domu to jakie masz powietrze? Skoro "świat przykryty czapą smogu z kopcących kominów"? Myślisz, że jest inne? Nie. Nie jest. Jest takie samo, trochę tylko przefiltrowane, jak są filtry, oczywiście. No chyba że masz czerpnię w Puszczy Białowieskiej;-P
      Pzdr.
      Ing
    • mikams75 Re: Hartująca moc spacerów to mit 21.10.16, 23:35
      Ja tam wierze w hartowanie tyle tylko, ze to nie dziala wieki, dopoki moje dzecko w wieku przedszkolnym mialo na to czas to widzialam efekty, w wieku szkolnym natomiast czesciej trafia sie katar a na hartowanie nie ma juz tyle czasu.

      Natomiast jesli masz chorowite dziecko to poszukaj ubran, w ktorych bedzie sie mogl sWobodnie zima bawic bez przemakania. Nie wiem zreszta czy to wina odpornosci, bo ja dziecko hartowalam na sucho, nie chodzilo dzecko godzinami w mokrych butach, spodniach.

      A co do powietrza - u mnie jest czyste, ale jakby nie bylo to filtra w oknach i tak nie mam.
      • nena20 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 00:09
        Ja wychodziłam na pogaduchy, wspominam fajnie. Wiadomo deszcz, mróz i inne dziwne akcje pogodowe odpadały. Siedzenie cały dzień w domu nie jest dobre ani dla mamy ani dla dziecka.
      • ichi51e Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:33
        Co wy z tym przemakaniem? Dla mnie wlasnie to bycie mokrym/zmarznietym to byl element hartowania. Jak dziecku nie zimno/mokro to w jaki sposob niby sie hartuje???
        • thank_you Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:46
          Kiedyś gdzieś czytałam, że ktoś ubierał w kombinezon dziecko, kładł go do wózka, przykrywał kocem, wózek koło uchylonego okna i nazywał to "werandowaniem". big_grin

          W takim razie może hartowanie to codzienny spacer z samochodu do szkoły? wink

          Nie wiem jak można żyć z dzieckiem i nie chcieć wychodzić na dwór. Przecież to nauka przyrody, geografii, ruchu drogowego, społecznych zależności. Poznałam setki osób przy okazji spędzania z dzieckiem czasu w ruchu. Hartowanie to przy okazji. Myślę, że ten codzienny ruch na świeżym powietrzu to jedna ze składowych, dzięki którym i ja przestałam chorować.
          • zabka141 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 12:20
            Tak zdecydowanie to nie tylko dla zdrowia fizycznego, ale i rozwoju dziecka. I jak dla mnie - zdecydowanie lepiej sie czuje po aktywnym spedzeniy popoludnia na dworze niz po zakupach w galerii handlowej.
          • mikams75 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 14:06
            Jak z samochodu do szloly idzie zima w letnim ubdaniu to zaliczylabym do hartowania. Poza tym liczy sie czas i ruch na swiezym powietrzu, aktywnosc wieksza niz pare krokow spacerkiem.
        • ummamir Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 12:08
          "Co wy z tym przemakaniem? Dla mnie wlasnie to bycie mokrym/zmarznietym to byl element hartowania. Jak dziecku nie zimno/mokro to w jaki sposob niby sie hartuje???"

          Zgadzam się z tobą.smile Hartowanie to krotkowale wystawianie na nieprzyjemny warunki pogodowe tzw.konserwowanie w chłodziewink a spacer z opatulonym dzieckiem tak żeby mu było cieplutko i milutko to po prostu zwykly spacer, nie mówię że bez sensu,ale z hartowaniem niewiele ma wspólnego
          • mikams75 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 14:09
            Slowo kluczowe w tym przypadku - krotkotrwale. Krotko to mozna w ramach hartowania biegac zima nago po sniegu i kapac sie w jeziorze. Na caly dzien w lesie w zimowa pluche potrzebne jest porzadne ubranie. Ale jak tu kiedys napisalam jak wygladalo to u nas w placowce to mi nikt jie chcial uwierzyc.
        • mikams75 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 14:04
          Wdychaniem zimnego, kontaktem z zimnem, nie mam nic przeciwko przemoczeniu ale niefajnie jest lazic przemoczonym i zmarznietym przez kolejne godziny i jeszcze daleko od domu. Moje dziecko w zlobku spedzalo dlugie godziny na zewnatrz przy kazdej pogodzie (tak, nie w pl) i moim obowiazkiem bylo dac takie ubranie, zeby dziscko moglo sie swobodnie bawic. Ile godzin wytrzymasz zima przemoczona? Godzine? Pewnie nie dluzej. Dopoki bedziesz biegac z motorkiem w tylu to ci bedzie cieplo ale wystarczy przysiasc na chwile, zeby bylo nieprzyjemnie.
    • fifiriffi Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 00:38
      bo ja wiem? Moje wychodzą na dwor prawie w każdą pogodę.Starszy raz! miał antybiotyk podany, bo miał anginę i to wszystko.
      Młodszy l6 jeszcze ani razu.

      Znajoma jak pada deszcz wiezie dziecko 1km do szkoły taksówką, jak jest wiatr młody nie wychodzi, a w życiu nie był na letnim deszczu.We wrześniu nie było go w szkole 2tyg bo "jakoś dziwnie pokasływał" big_grin
      Zapalenie oskrzeli z tego co mówi ma 10 razy w roku.
    • bei Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 00:46
      A u mnie trojka wywietrzonych solidnie nie chorowala i nie choruje, sama czy mroz czy deszcz godzine minimum "marzne" i tez nie choruje. Syn, ktory byl kiszony i teraz kisi sie juz sam w domu- to mimo, ze wyrosl juz nascie lat temu z przedszkola - to nie ma miesiaca by nie oglaszal sie chorym.
      Moze to geny ( chorujacy jest dzieckiem niebiologicznym) a moze wplyw aktywnosci na swiezym powietrzu podkreca odpornosc...
      • bi_scotti Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 04:14
        Bylam dzieckiem hartowanym, rowniez spacerami, nie chorowalam nigdy - w zyciu nie mialam anginy, jakies grypy moge policzyc na palcach jednej reki choc z trudem moge sobie jakas przypomniec. To samo dotyczy trojki moich dzieci lacznie ze Srednim, ktory swoje problemy zdrowotne ma, lacznie z oddychaniem i przelykaniem ale przeciez na spacerze/na dworzu musial byc (i wciaz musi) codziennie te godzine minimum. Procz tzw. swiezego powierza hartowanie polegalo tez na lekkim ubieraniu zawsze z ta sama filozofia "lepiej zmarznac niz sie zgrzac", pozwalaniu na wszystkie mozliwe akcje typu taplanie w blocie, tarzanie w sniegu, chlapanie w kaluzach i fontannach. Najstarsza (rocznik '84) i Najmlodszy (rocznik '91) mieli w zyciu podany antybiotyk raz (RAZ!), kazde z nich profilaktycznie po usunieciu wisdom teeth. Sredni to inna para kaloszy ale tez przeciez nigdy nie mial jakiejs anginy, bronchitis czy innych tego typu przypadlosci, antibiotics dostawal przy zagrozeniach infekcyjnych skory, bo zdarzaly mu sie odparzenia etc. Poza wszystkim ja uwazam, ze dla zdrowia psychicznego czlowiekowi jest potrzebna ta chociaz godzina dziennie na powietrzu, poza czterma scianami. Nie wyobrazam sobie trzymania dzieci w wiezieniu a tak postrzegam opcje niewychodzenia z domu przez caly dzien a coz dopiero przez iles dni pod rzad. Dla mnie horror!
        • isa_bella1 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:43
          Jejku to ile ty masz lat. Ja myslałam ze taki styl pisania to tylko jakas 30latka moze miec a tu prosze. Najstarsze dziecko to rocznik 84. Szok smile
    • albertynaa Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 05:38
      Twoje dzieciaki reprezentują całą populację?
      Bzdury piszesz i wyciągasz błędne wnioski.
    • eliszka25 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 05:45
      moi dwaj synowie wychodza na dwor nawet w najgorsza pogode. jak jest straszna plucha, to nie wyganiam na sile, ale sami wychodza chociaz na chwile, zeby sie przewietrzyc. najwyzej wracaja po pol godzinie, bo bardzo wieje. u nas czasem wieje cos w rodzaju halnego i wtedy dorosli maja problem z utrzymaniem sie na nogach, wiec dzieciakom sie nie dziwie. w ekstremalna pogode minimalna porcja spaceru, to droga do szkoly, czyli przynajmniej pol godziny dziennie na dworze. starszy nie choruje prawie wcale, mlodszy czesciej lapie jakies drobne infekcje, ale klade to raczej na karb obnizonej odpornosci zwiazanej z leczeniem nerek.

      dla porownania nam dwoch synow brata, wychowywanych wg zasady "zima sie na dwor nie wychodzi", a w razie potrzeby jeszcze "jak pada, to sie na dwor nie wychodzi". wiecznie maja kaszel i katar, antybiotyk kilka razy w roku. nawet w ostatnie lato, gdy u nich bylismy, obaj mieli kaszel. starszy ma stwierdzona astme, mlodszy podejrzenie astmy. dla mnie to podsumowanie jednoznacznie wskazuje na korzysci ze spacerow.

      dochodzi jeszcze jeden czynnik. jak mawia moja mama "dzieci musza sie wyszalec", a najlatwiej jest to zrobic, gdy ma sie do dyspozycji duza przestrzen. w domu nigdy ta przestrzen nie jest tak duza, jak na podworku. tam mozna pobiegac, powspinac sie na jakies drzewo czy chocby drabine zjezdzalni, pozjezdzac, krzyczec, skakac do woli itp. widze po moich dzieciach, ze jest im to potrzebne. jak pogoda przez chocby kilka dni zmusza ich do krotkich pobytow na zewnatrz, to zwyczajnie dostaja na leb i mam wrazenie, ze rozniosa mi mieszkanie. oni po prostu musza upuscic pary, zeby nie zglupiec.
      • milka_milka Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 06:58
        Wartości spacerów nie podważam, ale akurat astma od nich nie zależy.
        • manala Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 07:24
          www.mullenlowelondon.com/our-work/unilever-highlights-global-plight-of-childhood-play/
        • memphis90 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:57
          Niemniej jednak dostosowany wysiłek fizyczny zdecydowanie poprawia i łagodzi przebieg astmy (nawet uwzględniając fakt, że zimne powietrze czy pyłki mogą wywołać atak). W przeciwieństwie do ""spacerków" po CH...
          • eliszka25 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:05
            moj brat mieszka w polsce, na wsi, do jakichkolwiek zakladow przemyslowych jest daleko. teren plaski, duze, wolne przestrzenie, wiec smog sie nie zatrzymuje w zadnej dolinie. co do astmy nie zamierzam sie upierac, bo sie na niej nie znam. podalam tylko autorce przyklad odwrotny do jej przykladu, co w sumie i tak niczego nie dowodzi.
        • eliszka25 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:00
          nie twierdze, ze astma jest wynikiem braku spacerow. na astmie sie specjalnie nie znam, bo nie mialam z nia bezposrednio do czynienia. autorka watku podala przyklad tego, ze dziecko nie chodzace na spacery jest zdrowsze od tego, ktore chodzilo, a ja podalam przyklad odwrotny. co tak naprawde ani w jej ani w moim przypadku niczego nie dowodzi.
      • sacea Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:12
        Przy astmie się nie dziwię, mama też uważa na zmiany temperatur, co akurat pyli itd., co do dostawania w łep jak za długo siedzą w domu dzieci to się zgadzasmile
        • karme-lowa Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:41
          Z moim dzieckiem od zawsze wychodziłam na długie spacery.
          • karme-lowa Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:45
            karme-lowa napisała:

            > Z moim dzieckiem od zawsze wychodziłam na długie spacery.
            Urwało mi.
            Chodzilysmy w każdą pogodę. Mieszkamy na tzw zielonych terenach. Dieta z duzą iloscią ryb, warzyw, owoców.A dziecko chorowało bardzo często. Ot, taki typ. Teraz ma 8 lat i mało choruje. W lato potrafi siedzieć na dworze od 9 do 20.
        • eliszka25 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:09
          na astmie sie nie znam zbytnio, wiec pewnie masz racje. tyle tylko, ze astme stwierdzono stosunkowo niedawno (starszy mial chyba 9 lub 10 lat), a "w zime nie chodzi sie na dwor" obowiazywalo od urodzenia, wiec zasada ta z astma raczej nie ma nic wspolnego.
    • lilly_about Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:50
      Co za bzdury. Ty jestes po prostu leniwa i probujesz to usprawiedliwiac.
    • memphis90 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:52
      Tja, alergia i astma od "morowego powietrza" big_grin Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że Twoje jednostkowe doświadczenia normy nie czynią? Na tej podstawie mogę powiedzieć, że zdrowe odżywianie to mit, moje dzieci wsuwają nutellę i nie chorują w ogóle (za to codziennie są na dworze, a śnieg w kołnierzu nie powoduje u nich naychmiastowej choroby)
    • wuika Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:55
      1. Nie każdy żyje w smogu.
      2. Grupa złożona z dwójki dzieci i wyciąganie na tej szalonej liczebności jakichkolwiek wniosków - szacun.
    • edelstein Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 10:55
      Bo twoje dziecko pd spacerow jest chore?ciekawe wnioski
      Moj syn na dworcu spedza wiekszosc swojego jesestwa.Treningi maja w deszcz i przy minusowej temperaturze,a takze w palacym sloncu.Nie bral nigdy antybiotykow.Choruje rzadko i krotko i z reguly sa to choroby nie zwiazane z pogoda,jelitowka.
      • albertynaa Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:43
        Na dworcu to imigranci gwałcą wink
    • rerekum.1 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:16
      Proszę, przyznaję ci medal dla najmadrzejszej matki świata, widać bardzo go potrzebujesz. Wybacz, że jest z ziemniaka. wink
    • rhysmeyers22 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:18
      Ty chyba jaja sobie robisz .krytykujesz idee spacerów a ciagasz dziecko do galerii,największej wylęgarni syfu wszelakiego i uważasz sie za mądra?ty nie myśl samodzielnie a zacznij na początek w ogóle myślec.moj pediatra ,nie byle lekarzyna a facet z praktyka w Stanach i naprawde duża wiedza ,dostaje bólu zębów jak słyszy o takich mądrych inaczej.ostatnio mnie opiórkał za to wlasnie ze wybrałyśmy sie na zakupy z mała .pomijajac ze galerie kojarzą mi sie raczej z żądnymi taniej rozrywki mieszkańcami okolicznych wsi,to wszechobecny hałas ,tłok raczej nie kojarzą mi sie z sielskim odpoczynkiem.co innego jak idę sama ,wybrać cos ,kupić ,połazić.i zawsze ze zgroza patrzę na niemowlaki ,wożone w ta i nazad wsród chmary ludzi,niektórych prychajacych kichajacych wprost na nie.to ci dopiero troskliwi rodzice ,no brawo !
    • erin7 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:35
      Boś pewnie przegrzewala! big_grin Czizas, o co chodzi, że ludziom wydaje się, że tylko ich zdanie jest sluszne i ze jak ktoś robi inaczej to gupi.
      • isa_bella1 Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 11:47
        Ale pamiętaj że to działa w obie strony.
    • anty_nick Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 14:13
      Drugie dziecko "kisiłam w domu" Spacery baaardzo sporadyczne, głównie po galeriach handlowych wink Zimą siedzenie w domu, zero spacerów, wypady do galerii i dziecko nie chorowało prawie wcale. A jak widzę mamuśki spacerujące jesienią i zimą gdy świat przykryty czapą smogu z kopcących kominów to mi żal tych dzieciaków. Na pewno się nie zahartują , a jedynie się alergii, astmy i innych chorób nabawią. Co wy macie z tymi spacerami w śmierdzącym powietrzu ? Po prikaz taki jest? Bo to zdrowe i hartujące ? A jednocześnie się mówi jakie szkodliwe jest zanieczyszczone powietrze. Może trzeba zacząć myśleć samodzielnie ?


      cuuudowne big_grin
      spacery po galerii handlowej big_grin

      Uwielbiałam spacery z wózkiem zimą i jesienią. Obaj moi synowie spędzają na dworze najwięcej czasu ile tylko mogą.Wczoraj na treningu w bluzeczkach i czapki nawet pozdejmowali cycki małe tongue_out
      Czapki z daszkiem tak btw suspicious
      • olewka100procent Re: Hartująca moc spacerów to mit 22.10.16, 14:23
        Zależy gdzie mieszkasz , współczuję mieszkankom wielkich miast,do parku można iść albo podjechać autobusem, w galeriach handlowych gdzie skupisko ludzi i klimatyzacja nie wiadomo jak często czyszczona? Hmm no nie wiem czy to dobry pomysł. Moja koleżanka ma syna któremu całe życie gorąco, w zimie potrafi wyjść z domu w samej bluzie , 2 dni temu go widziałam w krótkich spodenkach. Ma 11 lat i trenuje piłkę nożną. Ma chyba wrodzoną tą odporność . A niejadek z niego taki że głowa mała. Zero owoców , jajek,sera żółtego,warzyw. Bardzo monotonna dieta. Przeziębienie max raz w roku
    • mamusia1999 Re: Hartująca moc spacerów to mit 23.10.16, 16:54
      odporność to cała maszyneria. spacery zmuszają organizm niemowlęcia do regulowania temp. ciała i zapewniają kontakt z powszechnymi bakteriami, wirusami etc. w niewielkich ilościach. ale to dopiero zalążek.
      ja np. saunuję od dziesięcioleci, a na przeziębienia jesienno-zimowe jestem podatna. w lecie mogę w upale na górskiej trasie wskoczyć do lodowatego potoku po grzywkę i nawet nie kichnę. a od października nawet wystawiając śmieci przed dom muszę zakładać szalik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka