sueellen
27.10.16, 11:31
Nikt się przecież chwalil nie będzie, a wszyscy biorą i dają. Nie znam ani jednej babki która na porodówce przed zabiegiem nie dała w łapę lekarzowi, nie "wynajęła" położnej. Nie znam ani jednej rodziny który przed operacją bliskiej osoby nie dała łapówki chirurgowi. W polskim umyśle z lekarzem jak z księdzem - co laska (500zł). Z aborcją jest tak samo. "Problem" trzeba rozwiązać po cichu, bez chwalenia się. Bo nie za aborcję tępi się ludzi tylko za gadanie o niej. To intymne sprawy. Nie trzeba wykrzykiwać na ulicy że się zrobiło kupę albo uprawiało seks z rana. Każdy robi kupę i prawie każdy uprawia seks. Chodzi o to by się tym nie chwalić.
Rozumiem, że celem łamania tabu jest naświetlenie problemu - że aborcja powinna być legalna. Czy byłby kompromis czy go nie było dla 99% społeczeństwa nie robi to najmniejszej różnicy - ustawa NIC w życiu żadnego obywatela nie zmienia bo prawda jest taka, że aborcje wykonywane sa po ciuchu, poza systemem. Na to jest spoleczne przyzwolenie i każdy każdego będzie krył i udawał, że nic nie wie. Nie ma natomiast przyzwolenia na jawne mówienie o tym bo temat aborcji kłóci się z katolickimi świetami i wierzeniami ludu. Ot, społeczeństwo hipokrytów lubiące dreszczyk emocji.
Zupełnie jak za starych dobrych czasów gdy się siedziało w praku w krzakach po szkole i popijało piwko albo wino i popalalo papieroski, a rodzice udawali że nic o tym nie wiedzieli.