Jakis czas temu zalozylam tu watek nt mojej ciazy, ze sie boje bo wiek (38 lat), bo ryzyko wad oraz ze przeczuwam synka. Niedawno odebralam wyniki amnio, wczesniej bylo tez NIFTY, ale ryzyko bledu jakies tam jest.
Jest wszystko w jak najlepszym porzadku, syn.
Odkad dostalsmy wyniki maz chodzi z bananem na twarzy, a wlasciwie to sie raczej unosi nad ziemia; kupil juz potomkowi w prezencie kolejke elektryczna (koty maja radoche bo juz rozstawil ja w gabinecie

), corki tez zadowolone, ze beda mialy brata.
Generalnie jest taka teoria, ze jak kot cie wybierze, jak uratujesz kocie zycie to wniesiesz do domu szczescie, my przygarnelismy 3 kocie nieszczescia, wyglada na to ze szczescie mamy potrojne.
Zeby uniknac dziwnych pytan i toerii, watek zalozylam zeby sie podzielic swoim szczesciem i moze dac otuche dziewczynom, ktore sa w podobnej sytuacji