kondolyza
05.12.16, 20:16
na fali sąsiednich wątków - przerażające jak dla mnie ale okazuje się że ludzie po 35 lat a mają tyle ambicji i poczucia przyzwoitości jak nastolaty na pierwszym roku studiów: "jadę do mamusi na święta, prezenty pod choinkę wrzucę i niech się cieszą wnukami i łaskawie że przyjechaliśmy".
masakra jakaś. mi by było po prostu głupio. nie mwoie tu o czasie ze ktos pracuje i z dlaeka przyjezdza na gotowe bo jak chce to będzie pomagal inaczej w czasie swiąt, jak ktos chce to moze. ale okazuje się że wiele osob zyje tak ze gdyby nie mamusia to by z glodu umarli w swięta.
pamietam historie sprzed kilku lat. siostra męża. przyjechala z jednym dzieckiem na swiateczny obiad, reszta jej rodzinay zostala w domu z gorączką. więc ona po godzinie zaczęła się zbierać i razem ze sobą zbierać ze stołu z półmisków jedzenie. wyglądało to mega nieelegancko, zwłaszcza ze byli inni goscie w tym moja rodzina. do tego jeszcze chcąc się wytłumaczyc walnęła text - no zazkoczyla nas ta grypa, normlanie to bysmy u wszyscy pojechali a tak to tam oni glodni w domu, bo w lodówce tylko 3 jajka zostały. No wiesz nic nie kupowałam, bo mielismy do rodzicow na swieta to po co mialam kupowc" I ja do dziś nie potrafie zrozumieć. nawet jesli spedzam swieta u siebie bedac zaproszona na obiad do tesciow czy babci to przy dzieciach w domu a nawet dla samych siebie kupuje lub robie do domu pasztet, wedliny, mam w domu warzywa, owoce, pieczywo. czesto tez jakas zupe, bo jak idziemy na 15 na obiad to okolo 12 z dziecmi sobie jeszcze normalnie zjemy zupe-wszystkim to na zdrowie wyjdzie. a tu taki zonk. po co kupowac. po dzieciom. przeciez idziemy do rodziców. no masakra. niech ktoś mi powie że to nie ja zwariowałam...