Mam pytanie o Wasze spotkania towarzyskie z ludźmi, którzy też posiadają dzieci.
Czy podczas tych spotkań siedzicie z dorosłymi przy stole, a dzieci bawią się niezależnie same obok czy w pokojach dziecięcych, czy jednak staracie się aktywizować i zabawiać dzieci. Mam na myśli dzieci przedszkolne i szkolne, absolutnie nie niemowlaki.
Pytanie też do tych bezdzietnych, które się spotykają z towarzystwem dzieciatym. Może też mogą się podzielić obserwacjami.
Może pytanie trochę dziwne, ale relacje z niektórymi ludźmi w naszym otoczeniu pokazują, że człowiek uczy się całe życie i musi być czasem mega elastyczny