sanrio
02.02.17, 09:27
czytam biografię Polańskiego, wydana dawno, mało poprawna politycznie. Co mnie uderza to fakt jego powodzenia wśród kobiet (zanim został sławny również) - mały, brzydki Polak hmmm. No być może miał tak interesująca osobowość i umiejętności. Oczywiście zawsze chętnie z tego korzystał, nic dziwnego.
Ale najbardziej mnie zadziwia ten dysonans - opisuje swój związek z Sharon Tate jako wielką miłość, to jak jej uroda działała na niego, jakie mieli pokrewieństwo dusz i jaki czas wspólnie spędzony był najlepszym w jego życiu. kochali się na zabój, byli najlepszymi przyjaciółmi. A jednak to wszystko nie powstrzymało go przed sypianiem z innymi kobietami (zapewne w tym czasie miała także miejsce słynna akcja z trzynastolatką) - no co jest z tymi facetami??? Serio myślenie tylko qtasem przyćmiewa miłość, przyjaźń i lojalność wobec swojej żony? W relacji Polańskiego absolutnie żadnych wzmianek świadczących o wyrzutach sumienia, moralności, po prostu sucha relacja - Sharon wyjechała na weekend a mnie zdarzyło się przespać z młodą, ładną modelką.
A może to kwestia środowiska i czasów w jakich żyli?
Tak czy owak, dla mnie niepojęte.