Dodaj do ulubionych

mamo! gdzie jest tata ???

15.10.06, 23:26
Mam problem i coraz bardziej sie nad tym wszystkim zastanawiam.Jak to bedzie
gdy moje dziecko dorosnie,otorz 2 tygodnie przed porodem zostalam sama.Moj
byly facet mnie poprostu zostawil bo nie umialam zaakceptowac tego ze pali
marihuane,szkoda tylko ze o tym wszystkim dopiero sie dowiedzialam jak bylam
w 6 miesiacu ciazy.Dzis minelo juz prawie 2,5 roku jak nie widzial dziecka.Co
mam powiedziec dziecku,jak mu to kiedys wytlomaczyc ze jego ojciec poprostu
wybral bezcelowe zycie.
Obserwuj wątek
    • czajnik_z_gwizdkiem Re: mamo! gdzie jest tata ??? 15.10.06, 23:54
      Nie ma powodów dla których miałabys brnąć w kłamstwo.
      Ojciec dziecka sam wybrał dla siebie "szczęście"...i dziecko powinno o tym wiedzieć,by samo mogło ugruntować swoje osądy.
      Póki ma niedużo latek,chyba nie wtajemniczałbym za bardzo w arkana narkotyków
      zwyczajnie powiedzieć że "odszedł" że "zostawił" i nie wybielać ojca sztucznie.
      A z biegiem lat..tłumaczyć szkodliwość narkotyków i pozwolic by dziecko samo wykształciło w sobie stosunek zarówno do narkotyków jak i do ojca.
      • anitka06 Re: mamo! gdzie jest tata ??? 16.10.06, 00:10
        dziekuje!!!szczerze to nie spodziewalam sie takiej opinii czjniczku.To bardzo
        ladne i wartosciowe slowa napewno pozostana mi w pamieci gdy ndejdzie ten dzien
        rozmowy z dzieckem.A jeszcze jedno,mojemy bylemu ostatnio maryha nie
        wystarczyla juz jedzie na amfie.Jeszcze raz serdeczne dzieki
        • your_and Re: mamo! gdzie jest tata ??? 16.10.06, 10:12
          > dziekuje!!!szczerze to nie spodziewalam sie takiej opinii czjniczku.To bardzo
          > ladne i wartosciowe slowa napewno pozostana mi w pamieci gdy ndejdzie ten dzien

          Nie wiem czy równie naiwnie poradzisz mamusi żeby dziecku wytłumaczyła dziecku
          seks dorosłych, umieranie, okrucieństwo i inne tematy na które dziecko nie jest
          gotowe...
          Uświadomienie odrzucenia przez ojca podczas gdy dziecko bedzie sie porównywać z
          z rówieśnikami którzy mają szczęśliwe rodziny, będzie zawsze traumą i prowadzić
          do utraty samooceny i poczucia odrzucenia, którą samą miłością macierzyńską nie
          wynagrodzisz.

          Jedynym mniejszym złem jest utrzymywanie emocjonalnie spokojnych kontaktów z
          ojcem tylko dla dziecka, albo nowa rodzina z nowym zastępczym wzorcem ojcowskiej
          miłości.

          Poczytaj lepiej jak potem takie odrzucenie kończy sie w dorosłym życiu:
          My, dzieci z niepełnychrodzin
          • sir.vimes Re: mamo! gdzie jest tata ??? 26.10.06, 12:30
            Cóż, o śmierci , seksie, i itp też trzeba będzie pogadać. Nie wiem jaki jest
            sens utrzymywania kontaktu z narkomanem- a już napewno nie wyobrażam sobie
            zostawiania dziecka z takim człowiekiem samego, choćby na pół godziny. Marihuana
            nie jest niebezpieczna tylko dla niektórych, bardzo rozsądnie traktujących
            używki ludzi (to niezwykła rzadkość). Jeżeli tatuś już jedzie na amfie...
            Naprawdę , nie warto , zeby dziecko uczestniczyło w jakikolwiek sposób w jego
            zyciu i nawzajem. Zresztą, należy dziecku w odpowiednim czasie wytłumaczyć, że
            narkomania jest ciężką chorobą, nie mówić - twój tata był zły, tylko raczej
            prawdę - że był zbyt słaby by oprzeć się fałszywej pokussie, że należy mu
            współczuć, ale, że nie był wystarczająco odpowiedzialny by zasłużyć na wspaniałą
            rodzinę, którą mógł mieć.
      • gruby_dolar Re: mamo! gdzie jest tata ??? 05.12.06, 18:18
        no tak mówiąc o szkodliwości samo sobie wykształci niezmącony stosunek do narkotyków? jak o szkodliwości to także chyba i o plusach należy mówić, że marihuana uspokaja i rozluźnia, i że fajnie się horrory po niej ogląda, że amfetamina daje niezłego kopa, ale że i nieśpisz przez dobę a następną dobę się pocisz jak cholera, że exstasy powoduje niesamowitą euforię i przypływ szczęścia, ale dłuższe zażywanie powoduje depresje i że drugi dzień nie jest tak fajny jak te kilka godzini wczoraj, że nigdy nie wiesz co masz w środku i tak dalej. To tak jakby uświadamiać dziecko ze są różne religie ale wszystkie poza tą jedną są złe, a potem niech świadomie wybiera...kpina!!
        • titta Re: mamo! gdzie jest tata ??? 05.12.06, 19:47
          Apomniales dodac o najwazniejszym: wszystkie wymienione zaburzaja normalne
          funkcjonowanie mozgu (sa analogami neuroprzekaznikow), powoduja zmiany, ktory z
          czasem staja sie nieodwracalne...
          To chyba wystarczajacy powod zeby powiedziec, ze narkotyki sa zle, prawda?
        • titta Ps. 05.12.06, 19:49
          To tak jak hormony. Dla zdrowych ludzi ich przyjmowanie jest szkodliwe, gdyz
          zaburza normalna i samodzielna prace organizmu. Leczniczo natomiast sa
          dopuszczalne.
      • maretina Re: mamo! gdzie jest tata ??? 05.12.06, 19:16
        schowlabym swoje emocje i cisnace sie w nerwach slowa w kieszen. liczy sie dziecko.
        ZOSTAWIL to najgorsze okreslenie tego co mozna maluchowi powiedziec. z miejsca
        poczuje sie winny i opuszczony.
        powiedzialabym, ze tata nie mogl byc z nami, ze mieszka daleko itd..... z
        wiekiem mozna mowic wiecej, ale i wtedy nie nalezy dziecka mieszac w konflikty
        doroslych.
      • fish79 Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 08:59
        Witaj, też jestem "samą-mamą" Córa ma teraz 7 lat. Zaczęła pytać jak miała 3,5
        roku i wtedy powiedziałam, ze jej tata mieszka bardzo daleko, wyprowadził się
        do innego miasta, a na pytanie dlaczego odpowiedziałam prawdę: "tak, naprawdę
        to nie wiem", jak miała pięc lat były płacze i żal, że koledzy maja tatę a ona
        nie, dlaczego tak jest, mamo? czy on kiedyś przyjedzie z tego innego masta? I
        tez powiedziałam prawdę, tzn. że raczej nie. Na pytanie dlaczego? powiedziałam
        jej,że niektórzy dorośli nie potrafią byc rodzicami i tak jest z jej tatą.
        Spodziewałam się znowu płaczu ale zdziwiłam się:przyjęła to spokojnie. Teraz
        rozmowy są powazniejsze, już jest na tyle duża ze rozumie co to znaczy ze jej
        tata "nie dorósł do bycia ojcem, ze nie potrafił nim być" oczywiście jest
        smutek i serduszko napewno ją czasem boli, ale starałam się powiedzieć jej to
        tak, aby jak najmniej ją zranić, by nie poczuła się odrzucona , niechciana,
        zostawiona. Dziecko nie rozumie dlaczego on je zostawił, zaczyna sie
        zastanawiac co takiego zrobiło, albo co gorsza co musi zrobić zeby to naprawic
        = zeby wrócił. To ogromne obciązenia dla dziecka, dlatego nigdy nie
        powiem "zostawił, porzucił, nie chciał" Moja córa nie zasługuje na to żeby życ
        w przeknaniu, że została zostawiona i zatanawiać sie co takiego zrobiła ze tata
        jej nie chciał.jej ojciec chrezestny a mój przyjaciel spędza z nią mnóstwo
        czasu, on a bardzo go kocha a on na tą miłość zasługuje, dając jej bardzo dużo
        z siebie, będąc dla niej dorosłym rodzaju męskiego czyli opiekunem,
        przyjacielem, pocieszycielem na zbite kolano, przewodnikiem na rower, i wzorcem
        przy wbijaniu gwożdzików na kolejne dzieła artystyczne. Córka wie ze nie jest
        jej tatą, ale na pewno jest wzorcem mężczyzny. Nie wiem jak będzie z kilka lat,
        ale już moja w tym głowa żeby było jak najlepiej. Życzę Ci dużo wiary w siebie
        i w Twoje możliwosci, ze zapewnisz swojemu dziecku to co najlepsze, nawet będąc
        sama. To trudne ale warto spróbować. pozdrawiam
      • caprissa Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 18:04
        czajnik_z_gwizdkiem napisał:

        > Nie ma powodów dla których miałabys brnąć w kłamstwo.
        > Ojciec dziecka sam wybrał dla siebie "szczęście"...i dziecko powinno o tym
        wied
        > zieć,by samo mogło ugruntować swoje osądy.
        > Póki ma niedużo latek,chyba nie wtajemniczałbym za bardzo w arkana narkotyków
        > zwyczajnie powiedzieć że "odszedł" że "zostawił" i nie wybielać ojca
        sztucznie.
        > A z biegiem lat..tłumaczyć szkodliwość narkotyków i pozwolic by dziecko samo
        wy
        > kształciło w sobie stosunek zarówno do narkotyków jak i do ojca.


        bardzo nielogicznie
        Z narkotyków mozna wyjsc, wąłsnie dzieki miłosci i wsparciu. matka wybrała
        ucieczke. Jej wola. Ale po co wciąga w to dziecko?
        dziecko ma sie baiwc w osąd, ze to ojciec zły? A moze to matka zła, bo jets
        msciwa, pelna jadu, wyrachowana? Moze wlasnie nie brała anty, aby go miec pryz
        sobie?
        Nie uczmy tego, ze jak ojciec nie jets z mtaka to jets zły. Matka powinna rzec
        tatus cie kocha, ale mnie nie, czasem tak bywa, bedziesz dosorlsy sam zobaczysz
        ze jest sie z ta osoba ktora sie kocha. Ale malo ktore matki są madre. czesto
        to stere 37 letnie dzieciaki.
        • kanga_i_roo Re: caprissa, zastanów się co piszesz 06.12.06, 21:51
          caprissa napisała:
          > Z narkotyków mozna wyjsc, wąłsnie dzieki miłosci i wsparciu. matka wybrała
          > ucieczke.

          Można wyjśc jeśli się tego chce i o to walczy. ALe ten facet nie tylko nie
          walczył ze swoim nałogiem, tylko zataił i okłamał autorkę tego wątku. A jak się
          okazuje potem zabrnął jeszcze dalej - amfetamina to już nie jest zabawa.
          Myślisz że to jest wina autorki wątku? Zaręczam Ci w takim razie że niewiele
          wiesz o uzależnieniach i nałogach, a piszesz tak jak byś sama była osobą
          wspóluzależnioną (radzę sprawdzić co ten termin oznacza przed zaczynaiem
          polemiki)

          Jej wola. Ale po co wciąga w to dziecko?
          > dziecko ma sie baiwc w osąd, ze to ojciec zły?

          #Chyba przesadziłas. Uważasz że to sugerowała autorce czajnik_z_gwizdkiem to
          zabawa? Jest problem i autorka czeka na konstruktywne rady, a nie na Twoje
          nainterpretacje.

          A moze to matka zła, bo jets
          > msciwa, pelna jadu, wyrachowana? Moze wlasnie nie brała anty, aby go miec
          pryz > sobie?

          # Kolejna nadinterpretacja i przeinaczanie faktów.


          > Nie uczmy tego, ze jak ojciec nie jets z mtaka to jets zły.

          # Czajnik_z_gwizdkiem nie pisała o obwinianiu ojca, ale o nieokłamywaniu
          dziecka i niewybielaniu na siłe.

          Ale malo ktore matki są madre. czesto to stere 37 letnie dzieciaki.

          # Generalizowanie. Ciekawe na jakiej podstawie?

          Moim zdaniem najgorszą rzeczą jaką można zrobić jest oszukiwanie dziecka, co
          nie oznacza że mamy osądzać postępowanie ojca. Jeśli pojawia się pytanie to
          znaczy że dla małego człowieka jest to ważna kwestia i nie powinno się go
          zbywać czy okłamywać. Trzeba tłumaczyć stosownie do wieku i oczywiście uważąc
          żeby nie ranić uczuć dziecka i jego poczucia bezpieczeństwa czy własnej
          wartości. Najgorsze to dać dziecku odczuć że jest gorsze czy biedniejsze bo nie
          ma ojca.
          Ja bym opowiedziała dziecku jeszcze o róznych rodzinach. Bo nie zawsze jest
          Mama i Tata, choć taki wariant wydaje się nam najlepszy. Wiele zależy od
          jakości kontaktów bliskich dorosłych z dzieckiem.
    • marabr Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.11.06, 15:15
      Nie powinnas sie niczym przejmowac. Nie widze problemu to nie te czasy co kiedys. A moze zanim dziecko zada to pytanie bedzie mialo juz tate. Ja mam meza a jestem pewna ze moj synek zada to pytanie nie raz. Glowa do gory....
      • mamusia-kubusia1 Re: mamo! gdzie jest tata ??? 30.11.06, 11:07
        Widziałam gdzieś tu taki piękny post pewnej mamy jak wytłumaczyć dziecku gdzie
        jest tata, dlaczego nie z nami. Zrobiła to na podstawie bajki bodajże Andersena
        o Królowej śniegu co to dzieciom w serce zapadły lodowe sople i mama
        wytłumaczyła swemu dziecku że tata też ma taki sopel w sercu i dlatego odszedł.
        Niestety nie pamiętam na jakim podforum to było ani jaki był nick tej mamy ale
        wydaje mi się że na początek takie tłumaczenie wystarczy.
    • ihateschool Re: mamo! gdzie jest tata ??? 05.12.06, 17:53
      Kiedy ja pytałem gdzie jest mój pseudotata otrzymałem odpowiedż PRAWIE zgodną z
      prawdą. I myślę, że powinnaś partiami podawać swojej latorośli historię
      znajomości z tatusiem.
      PS- nic nie zcali dziecka z ojcem jak alimenty, najlepiej wielkiesmile
    • miglance Re: mamo! gdzie jest tata ??? 05.12.06, 21:06
      Po pierwsze nigdy nie oklamuj dziecka!
      Po drugie staraj sie o tym powiedziec najwczesniej jak sie da. Jak tylko dziecko
      sie o to spyta. Generalnie im wczesniej dziecko sie dowiaduje o takich rzeczach
      tym latwiej mu to zaakceptowac
      Po trzecie mow prosto, nie gmatwaj spraw. Daj proste wytlumaczenie, ze czasem
      sie zdaza ze rodzice nie pasuja do siebie, i sie rozwodza. Nie rob dlugiego
      wykladu bo dziecko bedzie za male by cokolwiek zrozumiec. Jesli pozniej w miare
      dorastania bedzie sie pytac to powiedz wiecej, w zaleznosci od rozwoju i
      dojrzalosci dziecka.

      Generalnie nie przejmuj sie az tak bardzo. Male dzieci do 5 roku zycia latwiej
      przyjmuja rozne czesto tragiczne informacje. One przyjmuja swiat takim jaki
      jest. Dzieci w tym wieku nie maja pojecia o sprawiedliwosci, czy zasadach
      wyzszych, one akcpetuja rzeczywistosc jakakolwiek by nie byla. Dopiero pozniej
      dziecko moze miec poczucie ze cos jest niesprawiedliwe.
      • vahan Re: mamo! gdzie jest tata ??? 05.12.06, 23:35
        Widzę że nienawiść do marihuany przezwyciężyła miłość do dziecka. Wielkie
        brawa !!! Jak tylko ochłoniesz Anitko 06 po porodzie zastanów się na spokojnie
        nad swoją moim zdaniem pochopną decyzją. Marihuanę zażywają w zdecydowanej
        większości ludzie o dużej wrażliwości, czasami sa to tylko szczeniackie wybryki
        z których się wyrasta, takiemu człowiekowi należy pomóc a nie go odrzucać.
        Jeżeli jest normalnym facetem jak zobaczy dziecko bedzie w stanie zrobić dla
        niego wszystko, nie tylko rzucić nałogi. Pozdrawiam.
        • siamlady Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 00:23
          Widzę, że czytanie ze zrozumieniem jest nie do przezwyciężenia dla
          usprawiedliwiających miłośników maryśki. Facet Anitki zostawił ją, jak była w
          6.miesiącu. Poszło o jego konsumpcję narkotyków. Uzależnienie okazało się
          silniejsze. Przez 2,5 roku nie odwiedzał dziecka. Dla mnie zero
          usprawiedliwienia. Finito.
        • jjr44 tja, ludzie o dużej wrażliwości :-) 06.12.06, 01:33
          Marihuanę palą ludzie o dużej wrażliwoścismile bardzo zabawne. Twoja rada: pomóc
          a nie odzrzucac - wesoła. to tak jak nadzieja maltretowanych kobiet że po
          ślubie, po urodzinach dziecka facet sie odmieni smile
          Niestety jak facet nie potrafi rzucić marychy choć go prosi o to jego
          dziewczyna w ciąży to później jest mała szansa żeby się cokolwiek zmieniło. a
          wyluzowanych palących marychę znałem. Nie skończyli najlepiej....
        • viking2 Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 04:41
          vahan napisał:

          > Widzę że nienawiść do marihuany przezwyciężyła miłość do dziecka. Wielkie
          > brawa !!! Jak tylko ochłoniesz Anitko 06 po porodzie zastanów się na spokojnie
          > nad swoją moim zdaniem pochopną decyzją. Marihuanę zażywają w zdecydowanej
          > większości ludzie o dużej wrażliwości, czasami sa to tylko szczeniackie wybryki

          Taaak, z pewnoscia. W drugin poscie Anitka06 napisala, ze jej byly jest az tak
          "wrazliwy", ze juz sie przerzucil z marychy na amfe. Moze, mimo Twoich obaw, jej
          decyzja nie byla az tak "pochopna", jak by sie moglo zdawac...

          A co do szczeniackich wybrykow, co masz na mysli piszac "czasami"?
          • oranvag Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 09:04
            Przerzucił się z marychy na amfę? Powiem szczerze - jest to równie prawdopodobne
            jak to, że miłośnik muzyki poważnej przerzuciłby się na death metal.

            A ja myślałem, że ktoś napisał o prawdziwej tragedii. A to znów taki temat, żeby
            tylko frajerzy mieli o czym dyskutować...
            • viking2 Re: mamo! gdzie jest tata ??? 07.12.06, 04:29
              oranvag napisał:

              > Przerzucił się z marychy na amfę? Powiem szczerze - jest to równie prawdopodobn
              > e
              > jak to, że miłośnik muzyki poważnej przerzuciłby się na death metal.

              Anitka06 wyraznie to stwierdzila swoim postem z 16.10.06, 00:10. Kto wie lepiej,
              ona, czy Ty? Ja faceta nie znam, wiec opieram sie tylko na tym, co sama
              zinteresowana napisala. A Ty go znasz?
              • rozmowy_kontrolowane Re: mamo! gdzie jest tata ??? 07.12.06, 07:18
                "Powiedz dziecku najwcześniej, jak się da"- kiedy? kiedy dziecko będzie miało
                rok? Dwa lata? To będzie dość wcześnie, prawda?

                Po pierwsze: dla mnie dość dziwne, że nie wyczułaś, że facet pali marihuanę. To
                ma specyficzny zapach i wsiąka w ubranie, więc raczej trudno nie wyczuć. Nie wnikam.

                Po drugie: na początek możesz powiedzieć dziecku, że tata mieszka daleko, bo
                gdzieś tam pracuje i dlatego dziecko go nie zna.
                I możesz utrzymać taką wersję, dopóki dziecko nie będzie na tyle dojrzałe, by mu
                powiedzieć prawdę.
                Nie nazwałabym takiej wersji "kłamstwem", tylko "pół- prawdą"- wiem, to
                usprawiedliwianie siebie, ale ja tak zrobiłam i nie żałuję. Teraz do mojego męża
                syn mówi "tato", ale wie, że drugi tata mieszka i pracuje daleko.
                Mamy jeszcze trochę czasu na pełną prawdę.
        • kurczak1 Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 11:30
          Jeszcze nie widziałam żeby ktoś rzucił dla kogoś nałóg. A na to żeby zrobił to
          dla siebie trzeba czekać czasem tak długo, że malutka zrobiłaby się bardzo
          duża. i może poznałaby dość wcześnie co to prochy...Tak mają dzieci z rodzin
          nałogowych...
        • tapatik Re: mamo! gdzie jest tata ??? 13.12.06, 15:14
          vahan napisał:

          > Widzę że nienawiść do marihuany przezwyciężyła miłość do dziecka. Wielkie
          > brawa !!! Jak tylko ochłoniesz Anitko 06 po porodzie zastanów się na spokojnie
          > nad swoją moim zdaniem pochopną decyzją. Marihuanę zażywają w zdecydowanej
          > większości ludzie o dużej wrażliwości, czasami sa to tylko szczeniackie
          > wybryki z których się wyrasta, takiemu człowiekowi należy pomóc a nie go
          > odrzucać.

          Skąd masz takie dane o zażywaniu marihuany?
          Dla mnie ktoś, kto zażywa narkotyki jest narkomanem, który powinien się leczyć.
          Leczenie to nie zawsze kończy się sukcesem, więc decyzja dziewczyny o zerwaniu
          jest słuszna. Jej potrzebny jest partner życiowy, który będzie Ją wspierał, a
          nie człowiek chory, który sam potrzebuje pomocy.

          > Jeżeli jest normalnym facetem jak zobaczy dziecko bedzie w stanie zrobić dla
          > niego wszystko, nie tylko rzucić nałogi. Pozdrawiam.

          Nie jest normalnym facetem - jest narkomanem.
    • joga2 Przezylam podobne doswiadczenie 06.12.06, 11:05
      Anitka,
      Nie zamartwiaj sie przyszloscia, po prostu kochaj dziecka za siebie i
      nieobecnego (na szczescie!)tate. Jesli mozesz, to staraj sie nie mowic zle o
      biologicznym ojcu, ale bez przesady (tzn zeby dziecko nie wyobrazilo go sobie
      jako ideala). Wiem (z wlasnego doswiadczenia), ze boisz sie pytan, zwlaszcza
      tych pierwszych, niespodziewanych. Poniewaz Twoje dziecko jest juz pewnie w
      wieku prawie przedszkolnym - moze sprobujesz sama zaczac z nim rozmawiac na ten
      temat. Da Ci to te przewage, ze nie bedziesz zaskoczona. Sugerowalabym Ci
      przedstawienie ojca jako osoby niezdolnej do zycia w rodzinie z powodu choroby.
      Ale z czasem dodasz, ze do tej choroby doprowadzil sie sam i nie chcial sie
      leczyc. Wazne jest, zeby zapewnic dziecko, ze ojciec nie potrzebuje zWaszej
      strony pomocy (bo wrazliwe dziecko moze to zaproponowac). Mozesz opowiadac
      dziecku, ze bylo Ci bardzo przykro jak o tym dowiedzialas sie, ale wybralas to
      co dla Was obojga (dziecka i Ciebie) jest najlepsze. Podkreslaj, pokazuj jak
      dobrze jest Wam we dwoje. Nigdy nie wyrwij sie z jakims zalem, ze gdyby byl
      ojciec to byloby lepiej (np. w sprawach materialnych).
      Wiesz, ja wybralam samodzielne wychowywanie syna bedac w piatym miesiacu ciazy.
      Balam sie potwornie (!!!!!) pytan dziecka, emocji, ewentualnych kontaktow.
      Dzis wielka przyjemnosc sprawia mi rozmawianie z synem (juz studentem)o tym jk
      on przezywal nasza sytuacje. Nie, wcale nie bylo latwo, ale moje lęki w okresie
      niemowlectwa i wczesnego dziecinstwa syna byly nieuzasadnione.
      Jesli chcesz - napisz na priva.
      Pozdrawiam serecznie
    • wwkasia Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 11:38
      Ja rozstałam się z ojcem dziecka, bo zacząłbrać amfę. Już po porodzie. Dziś syn
      ma 2.5 roku. Wciąż walczę o to, żeby nie odwiedzał nas gdy jest pijany,
      albo "pod wpływem". Gdy jest ok. normalnie widuje się z dzieckiem. To jest
      bardzo trudne, nieregularne, męczące, często bolesne dla mnie. Jednak syn ma
      bardzo normalny "ogląd" sytuacji. Tata z nami nie mieszka, tylko bywa i z
      każdym miesiącem widzę, jak coraz mniej go potrzebuje. Ponadtostaram się dbać o
      to, żeby miał kontakt z innymi mężczyznami i jak najczęściej przebywał w
      normalnych rodzinach: wyjeżdżam na weekendy do znajomych, chodzimy do rodziny
      na mecze itd... Ponadto wierzę, że zjawi się ktoś, kto zastąpi jemu ojca...
      • jamesonwhiskey Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 12:52
        macie shizy baby
        a autorka najlepsza odszedl bo nie moglam zniesc ze pali napisz wprost ze go
        rzucilas bo pali a nie ze odszedl
        jakas druga madra wypalila cos o maltretowaniu rodziny
        po jarance nie ma ohoty na maltretowanie nikogo wrecz przeciwnie poprawia humor
        a jakiejs innej uszkadza przekazniki kobieto to ty masz hyba uszkodzenia mozgu
        wiesz nie rob z siebie ofiary teraz bo tatus odszedl jak bys mu nie ryla bani
        to by nie odszedl
        no hyba ze to zupelnie nie odpoweidzialny dzieciak byl ale wtedy jarana tez nie
        ma tu nic do rzeczy
        i moze wyjasnij mi co w tym zlego ze wieczorem by sobie zajaral nie mowie przy
        dziecku w ciagu dnia tylko powiedzmy przed snem
    • tulla_p Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 15:22
      znam wielu facetów którzy od czasu do czasu sobie popalają, niektorzy częsciej,
      inni rzadziej, maja dzieci i to nie sa patologiczne rodziny.
      znam takich co palili i rzucili gdy sie dowiedzieli o dziecku...
      swoją drogą dziwie sie, że nie wyczułas wcześniej, ze on pali.
      generalnie jestem zdania ze marihuana nie ma tu nic do rzeczy, byłby porzadny
      to by cie nie zostawił, no chyba ze postawilas mu twarde ulimatum palonko albo
      ja
      ja mam faceta który jaral jak jamajska świniasmile
      nigdy nie naciskałam
      nie nalegałam
      bo ja tez czasem paliłam
      rzucił w cholere to dziadostwo
      nie pali od 3 lat, ja tez nie
      ale musiał do tego dorosnąc, zobaczyć ze mozna swoje zycie oprzec na miłosci a
      nie na marihuanie
      nic na siłe
      i powiem ci jedno - ci którzy palą są na ogól wrażliwsi i delikatnijsi
      psychicznie, nie dają rady w tym pędzacym swiecie, muszą spowolnic ten proces
      wyscigu szczurów.
      to jest moje zdanie
      szkoda tylko ze nie dogadaliscie sie bo dzieciak teraz wychowuje sie sam
    • pofur Szczerość. 06.12.06, 15:42
      Uważam, że szczerość wobec dziecka jest najważniejsza. Mam dwie córki i od
      początku ich życia traktuję je jak partnerki - jasny układ. Ale to pełna rodzina.

      Wiesz, mam znajomą, która miała podobną historię z synem. Jednakże gdy syn miał
      10 lat związała się z facetem, do którego ten chłopak zaczął mówić "tato".

      Więc patrz w przyszłość, a prawdziwy ojciec się znajdzie. Nie koniecznie musi
      być biologiczny...
    • yagiennka Re: mamo! gdzie jest tata ??? 06.12.06, 20:48
      Co powiedzieć? Prawdę. Dziecku najlepiej mówić prawdę. Tylko trzeba mu ją
      odpowiednio podać, nie wieszac psów na "wyrodnym ojcu" tylko wytłumaczyc
      dlaczego tak sie stało. Myślę że jeśli nie zna ojca w ogóle to i tak jest w
      lepszej sytuacji niż dzieciaki, których ojciec odszedł i nie utrzymuje
      kontaktów. tatus jest dla niego pewnie postacią abstrakcyjną. Dobrze żeby miał
      jakiegoś wujka.
    • anitka06 stało się! gdzie jest tata ??? 17.12.06, 00:04
      No i nadszedl ten dzien, myslalam ze poplacze sie ze szczescia.
      Lepiej byc nie moglo? chociaz wiem ze na tym nie koniec no ale..,ogladalam pare
      dni temu z dzieckiem taki film wlasnie gdzie nie bylo taty.
      Po paru godzinach moj syncio powiedzial cyt."mamusiu kocham cie!!a taty nie bo
      go nie mam! i od tamtej pory nie wiem czemu ale czasem synek mowi ze taty nie
      kocha bo nie chodzi z nim na lody itp...
      czasem sie tylko zastanawiam czy dam mu tyle szczescia ile powinni dac mu
      obydwoje rodzice.
      Czytajac wasze wypowiedzi, czesto zadawaliscie mi pytanie czy nie wyczulam ze
      moj byly pali maryche? otorz to sie zaczelo dziac bardzo szybko,pierwszy raz
      dotarlo to do mnie jak bylam w 5 miesiacu ciazy,owszem byly rozmowy ale
      wszystkiego sie wypieral mowil ze kumpel palil.
      Miesiac pozniej przez przypadek gdy robilam pranie, znalazlam u niego w
      spodniach woreczek po marysce.
      Czulam sie tak jak by mi ktos w pysk dal.
      Dlugo czekalam az wroci z pracy, mielismy isc do lekarza- poszlam sama.
      6 godzin spoznienia wrocil w stanie nieprzytomnosci, az sie dziwie jak dotarl
      do domu.
      Zaczelo sie pieklo, nie popuscilam wiedzialam ze cpa.
      Na nastepny dzien powazna rozmowa placz, zal i smutek ale niby wszystko wrocilo
      do normy.Mijaly dni, zaczela sie terapia powiedzial mi ze wyciagnie sie z tego
      tylko dla nas wierzylam bo kochalam tego czlowieka.
      I tak bylo minelo kilka tygodni, bylo fajnie jak na poczatku znajomosci kiedy
      pierwszy raz spotkalismy sie i znalizmy sie tylko od tej dobrej strony.
      Wozilam go na terapie, a on gdy ja jechalam do domu poprostu nie docieral na
      swoje miejsce nie mialam w nim oparcia czulam ze zaczyna sie to odbijac na mnie
      i na dziecku.Juz w 8 miesiacu ciazy pojechalam do szpitala bo z nerwow dostalam
      skurcze do porodu.W szpitalu odpoczelam widzialam jak mu bylo przykro ze to
      wszystko przez to ze mnie oklamuje a ja sie tylko denerwuje.Wyszlam ze szpitala
      i stwierdzilam ze jesli sam sie nie wezmie za siebie to nie bede miala w nim
      mezczyzny na ktorego moglabym liczyc, a dziecko ojca z ktorego mialo by brac
      przyklad.2 tygodnie przed porodem podjelismy decyzje obydwoje ze wyprowadza sie
      ode mnie i jak nie uda mu sie wrocic do normalnego zycia to poprostu nie
      bedziemy sie meczyc razem.
      Mijaly dni, tygodnie a on schodzil na dno, jeszcze wtedy nie bral amfy.
      Nadszedl dzien chrztu dziecka i nawet udalo nam sie razem isc do ksiedza
      zalatwic formalnosci co bylo dla niego strasznym wysilkiem.
      Kachany tatus!!! nie przyszedl na chrzest, a pozniej tlumaczyl sie ze cos mu
      przeszkodzilo. Tylko co?? ha to okropne ale myslal ze znajdzie sobie glupsza od
      siebie.
      Minelo pare dni od chrzcin jak przyszedl odwiedzic dziecko, zal w sercu
      nieprzecietny mialam jak wzial go na rece moze przez 10 min i poszedl bo
      powiedzial ze spieszy mu sie.
      Nie pytalam gdzie idzie, bo juz wiedzialam ze wybral sam sobie droge w zyciu.
      Mija juz prawie 3 lata i do tej pory zadnego telefonu, wizyty nic.
      Ostatnio tylko dowiedzialam sie od przyjaciolki ze bedzie mial drugie dziecko.
      Jedno tylko powiem,SZCZERZE wspolczuje temu dziecku takiego ojca!
      Nie wiem gdzie mialam oczy, ale tak to jest jak sie kocha a czasem milosc
      zawodzi.
      Teraz wiem ze po nic nim juz sie nie mozna spodziewac, no chyba tylko to co
      najgorsze.
      Dzis wiem ze splodzic dziecko, to nie znaczy byc juz rodzicem!!!
    • indianar Re: mamo! gdzie jest tata ??? 18.12.06, 00:58
      bravo!!!lepiej byc nie moglo.
      Kiedys mnie to czeka fajnie by tak bylo jakby i moje dziecko samo odpowiedzialo
      sobie na pytannie.Gdzie jest jego tata.
      A ci co porzucaja swoje dzieci niech smarza sie w piekle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka