Dodaj do ulubionych

Toaletowa sprawa

15.02.17, 11:30
Dwa pytania.
Czy jako pracownicy/ szefowie wpuścilibyście kogoś z ulicy albo klienta do kibelka (nie ma ogólnodostępnego a tylko dla pracowników)?
Czy gdyby ktoś zapukał do Was do domu i poprosił o możliwość skorzystania z łazienki- pozwoliłybyście?

U mnie odpowiedź na oba pytania brzmi tak. Wydaje mi się, że jeśli ktoś już o to prosi to i tak jest już mocno "zmuszony" do tego.

P.s. Chodzi mi o zwykłych ludzi, a nie bezdomnych czy po alkoholu i tak dalej
Obserwuj wątek
    • fornitta69 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 11:34
      1-tak
      2- a w zyciu!!! NIET.
    • cosmetic.wipes Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 11:37
      W pracy mogłabym rozważyć, choć niechętnie. W domu nie ma mowy.
    • lauren6 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 11:40
      Zależy kogo i czy byłabym sama w domu. Jeśli chodziłoby np o matkę z dzieckiem, których znam z widzenia to tak. Obcego faceta na pewno nie.
    • nenia1 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 11:41
      Nie wpuściła bym do mieszkania obcej osoby. Ze względów bezpieczeństwa.
      • tt-tka Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 11:59
        W pracy tak. Sama zreszta korzystalam - w urzedzie miasta w G., gdy sprawa stala sie nie cierpiaca zwloki, a najblizsze toalety byly po kilkaset metrow w obie strony, jedna w kawiarni, druga na dworcu. Zyczliwosc pan urzedniczek do dzis czule wspominam, a pospiech jeszcze czulej - dwa razy daje, kto szybko daje (klucz do kibelka) smile
        Do domu nie. Zreszta nie ma potrzeby, mieszkam na pietrze, a 20 m dalej jest lokal z dostepna (platna) toaleta. Stukanie do mnie w kibelkowej sprawie byloby nad wyraz podejrzane. Chyba ze ktos z sasiadow zapomnial klucza, wtedy bez gadania.
    • mid.week Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 11:50
      Ostatnio pracowałam w takim miejscu, że często zdazały się pytania o toaletę i zawsze wpuszczałam.
      W domu, nie wiem... Pewnie zależy kto. Koleżanki córki z podwórka przychodziły, jeśli miały dalej do siebie. Kobietę bym wpuściła. Rosłego chłopa albo kogoś dziwnie wyglądającego mogłabym się bać.
    • ciapkiwciapki Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 11:51
      a wiesz... kiedyś pracowałam w firmie usytuowanej blisko przystanku autobusowego. non stop albo ktoś ( faceci - tylko raz starsza pani) sikali nam pod płotem , a płot parę metrów od okna przy którym miałam biureczkobig_grin. i teraz: kilka pierwszych razy wpuściłam proszącą do toalety firmowej. potem - już nigdy. zgadnij, dlaczego.
      do domu bym raczej nie wpuściła.
      ale wiesz, przypomniało mi się, jak była mała ( będzie opowieść): czasem, gdy nadchodziła znienacka burza i widziało się kogoś kulącego się pod drzewkiem na ulicy - rodzice/sąsiedzi wybiegali z parasolem i prowadzili do domu. widziałam to niejednokrotnie, mieszkałam w mieście w dzielnicy domków jednorodzinnych. to było jakieś takie naturalne, pomaganie w nagłej potrzebie. teraz, mam wrażenie - kulącego się pod drzewkiem nieszczęśliwca mógłby piorun trafić a widzący to ludzie najwyżej nagrywaliby to na tel i puszczali na fejsa.
      bardzo się zmienił świat.
    • czar_bajry Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 12:04
      U siebie nie mam ogólnej toalety są albo w pokojach albo moja prywatna. Owszem wpuszczam gości przyjeżdżających a "czekających" jeszcze na pokój gości do swojej toalety, obcych z ulicy bym nie wpuściła.Nie dlatego że taki nieużytej ze mnie ale ze względów bezpieczeństwa, może dziwna jestem ale nigdy nie zapukałabym do obcego domu z taką prośbą a że każdy sądzi wg siebie to osoba proszącą wydaje mi się podejrzana.
    • default Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 12:23
      W pracy to nawet nie mam możliwości - u mnie jest wstęp na karty magnetyczne, a toalety są już za bramkami. Gdyby były przed, to z kolei w ogóle nie byłoby potrzeby "wpuszczania", bo do holu przed bramkami to każdy może sobie wejść z ulicy.
      W domu - raczej nie, bo osoba, która zapuszcza się w boczną, ślepą ulicę i dzwoni domofonem przy furtce, żeby ją wpuścić do toalety, podczas gdy obok jest las, i to spory - od razu wydałaby mi się podejrzana. Poza tym psy by ją zjadły suspicious
    • pitahaya1 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 13:35
      Ano proste to nie jest. Czasem prościej jest wpuścić do domu niż do firmy.
      Z firmami jest tak, że można wejść normalnie i skierować się do toalety. Niemniej jednak są firmy, do których tak łatwo się nie wejdzie. Takie wejścia pod pozorem toalety to często sprawdzenie zabezpieczeń firmy. I nie mówię o tym, że włamywacz sprawdza zabezpieczenia, ale firmy zewnętrzne wyłapują luki w systemie zabezpieczeń. Za to im sama firma płaci wink
      Nie macie pojęcia, do jakich metod ludzie się uciekają, żeby udowodnić, że firma ma luki w systemie.
    • fifiriffi Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 13:40
      no więc-swego czasu pracowałam przy starym mieście. I owszem-starałam sie wpuszczać ludzi-zazwyczaj Pani z dziecmi, kobiety w ciązy, same dzieci. Niestety rozeszło sie to "po okolicy" i zaczęły sie schodzić hordy ludzi.Zwłaszcza w weekendy.
      Teraz wpuszczam tylko swoich klientów do toalety.
      Raz samej zdarzyło mi sie poprosić o możliwość skorzystania z toalety-prywatna klinika -patrzyli na mnie jak na głupią-Pani na rejestracji była na nie, Pani obok na tak.
      • fifiriffi Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 13:44
        aha. Raz zdarzyło mi sie zaprosić Panią ze świtą do nakarmienia młodego bąbla.Pani przycupnęła na murku obok mojej pracy, a reszta ja obstawiała smile
        No to że sama żem KP to zaprosiłam Panią do spokojnego nakarmienia, na naszych wygodnych sofach smile
        Tak samo zaprosiłabym na przewijanie maleństwa.
      • kira02 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 23:06
        W prywatnej klinice nie bylo toalety dla pacjentow?
    • mikams75 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 14:33
      w pracy tak
      w domu nie

      jednak obie sytuacje sa nieprawdopodobne - w pracy nikt sie nie zapusci tak daleko do mnie, w domu - tez jakos nie widze powodu, zeby ktos akurat do mnie musial trafic.
    • premeda Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 14:51
      W pracy jak najbardziej wpuszczałam, a już klientów to bez mrugnięcia okiem. Nie wyobrażam sobie za to wpuszczenia do domu, mieszkam na wsi, za płotem mam las, droga dojazdowa też przez las biegnie, dziwne to było gdyby ktoś przyszedł mi do domu. Oczywiście jeśli ktoś jest u mnie to korzysta bez problemu. To nie tak, że absolutnie nikogo do kibelka nie wpuszczam.
    • eliszka25 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 14:57
      klienta oczywiscie, ze bym wpuscila do ubikacji, nawet takiej tylko dla pracownikow. mnie samej zdarzylo sie korzystac z ubikacji np. u naszego prawnika czy w baku, gdy bylismy na dluzszej rozmowie. kogos tak po prostu z ulicy, to juz zalezy od sytuacji. gdyby mi weszla matka z malym dzieckiem albo np. jakas staruszka, to bym z pewnoscia nie odmowila.

      do domu nie raz wpuszczalam dzieciaki sasiadow, ktore bawily sie z moimi pod domem (nie byli u nas, ale spotkali sie z moimi na podworku), bo do nas bylo blizej niz do domu. kogos zupelnie obcego, prosto z ulicy, raczej nie. balabym sie.
      • pina_colada88 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 15:57
        Większość to mieszka w dużym mieście jednak big_grin
        Albo na wsi, a zakupy to duże miasto smile (nie mówię tego złośliwie).
        Ja mieszkam w malutkim mieście, jednak trochę ulic i uliczek jest.
        Toaleta publiczna jedna.
        Całe miasto usiane jest za to prywatnymi sklepami i zakładami usługowymi smile
        Jako świadoma piję mnóstwo wody, a ta woda potem wiadomo (to znaczy zawsze miałam problem).
        • eliszka25 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 18:26
          no ja akurat mieszkam w malej wiosce. publiczna ubikacja jest jedna - przy kosciele
        • mikams75 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 20:36
          ja mieszkam w malej miescinie a toaleta jest przy dworcu, sa tez jakies kafejki, knajpki, sklepy, market (z toaleta) no i do krzakow tez nie jest daleko.

          W sumie to ja widze dwie mozliwosci - albo sie jest w miejscu gdzie jest jakas infrastruktura i wowczas mozna skorzystac z toalety w jakiejs knajpce czy sklepie albo jest sie na zadupiu i wowczas krzakow jest pod dostatkiem.
          Ja sama tez bym nie wpadla na to, zeby isc do obcego prywatnego domu, zeby skorzystac z toalety. Dziecka tez bym nie uczyla, zeby lazic po obcych domach w potrzebie.
    • issa-a Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 18:05
      w pracy nie ma potrzeby wpuszczać bo potrzebujący moga znaleźć kibelek w pierwszej z brzegu knajpie, barze, centrum handlowym, stacji benzynowej itd. A jeśli miejsce odosobnione, gdzie powyższych brak, to mozna znaleźć pustkowie z krzakiem.
      Do domu bym nie wpuściła bo; patrz wyżej.
      • eliszka25 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 21:23
        i serio odmowilabys skorzystania z ubikacji klientowi, ktory np. spedzil z toba 2 godz. na rozmowie i na koniec zapytal, czy moze skorzystac z ubikacji? mnie sie kilka razy zdarzylo np. u architekta projektujacego nasz dom. siedzielismy ponad 2 godz. omawialismy projekt, pilismy kawe no i musialam skorzystac z ubikacji. na szczescie nikt nie kazal mi szukac krzaczka, tylko kulturalnie pokazano mi pracowniczy kibelek.
        • madzioreck Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 23:32
          Ale tu chyba nie chodzi o klienta, tylko o osobę, która wchodzi z ulicy i chce tylko do toalety.
    • liliawodna222 Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 18:28
      1. Nie wiem
      2. Nie. Nigdy. Nie otwieram drzwi m.in. ze względu na nasze bezpieczeństwo.
    • jolie Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 18:46
      Odmówiłabym, brzydzę się i nic na to nie poradzę.
    • fomica Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 21:13
      Na oba pytania odpowiedź czysto teoretyczna, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji:
      1 oczywiście że tak. Klienta? No bez jaj.
      2. raczej tak.
      W pracy mam magnetyczne bramki i portiera na dole, który wydaje przepustki dla gości, więc nikt z ulicy sobie nie wejdzie.
      Mieszkanie mam w takim centrum, że więcej tu jest sklepów, urzędów i knajp niż mieszkań, a ponadto mam trzy domofony po drodze, więc juz zupełny kosmos że ktokolwiek chciałby sie przedzierać.
    • sanrio Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 21:19
      1. pracowałam kiedyś w perfumerii na S. Przyszła wyfiokowana klientka (nie kojarzyłam jej, nie stała) i zielona na twarzy mówi, że MUSI skorzystać, a akurat był remont toalet w CH. No dobra, ciężki temat, lepiej, żeby nie pos.ała się w majty. Powiem wam, że tego co baba zostawiła nam w kiblu nigdy nie zapomnę uncertain Dokumentnie obes.ana klapa deski (ta do zamykania) i sama deska, nie wspominając o zapachu ale to już był pikuś. Szczotka do wc była.
      2. never ever, bleee
    • liisa.valo Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 23:13
      1. Tak.
      2. Nie, chyba, że sytuacja byłaby szczególna: kobieta w ciąży czy starsza osoba. Plus: mąż byłby wtedy w domu.
    • natalia.nat Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 23:25
      1. nie
      2. nie
    • konsta-is-me Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 23:42
      W pracy tak, nawet obcą osobę.
      W domu nie, i to byłoby dziwne, ktoś musiałby dzwonić domofonem itd.
    • stephanie.plum Re: Toaletowa sprawa 15.02.17, 23:43
      u mnie bezdomny się kąpał.
      sama go zaprosiłam; parskał w wannie jak szczęśliwy mors.
    • hallbera.jarlakappi Re: Toaletowa sprawa 16.02.17, 00:18
      nie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka