Dodaj do ulubionych

Dubaj, czy któraś mieszkała?

08.03.17, 12:29
Tak wiem, są blogi, przeczytałam chyba większość, ale chciałam jeszcze zasięgnąć informacji u was, dopytać o szczegóły. Jakos bardziej wam ufam. Na blogach wszystko super, hiper, ultra kolorowo, raj.
Czy któraś mieszkała (z rodziną lub bez )/pracowała przez kilka miesięcy w Dubaju?
Obserwuj wątek
    • heca7 Re: Dubaj, czy któraś mieszkała? 08.03.17, 13:33
      Moja koleżanka z rodziną mieszkała parę lat w Dubaju. Przeniosła się do Abu Dhabi i już do Dubaju wracać nie chce. Za wielki, za krzykliwy, mnóstwo turystów, drogo. Dla Europejczyków z dziećmi wcale nie taki miód. Mąż jest informatykiem i to on został ściągnięty do ZEA. Ona też pracuje (umysłowo) ale nie napiszę gdzie bo tak pracujących Polaków jest tam niewiele.
    • olena.s Re: Dubaj, czy któraś mieszkała? 08.03.17, 13:45
      Bywałam i mam znajomych, mogę zapytac jakbym nie wiedziała.
      • anetapzn Re: Dubaj, czy któraś mieszkała? 08.03.17, 13:51
        Olena dzięki. Generalnie interesuje mnie jak sie żyje, czy twoi znajomi mieszkali/mieszkają w strefach dla expatów, czy tak wmieszani w tamtejszy tłum, ze tak sie wyrażę. Tzn. wiem, 95% to expaci, no, ale są (z tego co sie zorientowałam), strefy mieszkaniowe mniej expacie i bardziej, mniej chronione i bardziej, droższe i tańsze (i nie chodzi tu o wystrój mieszkania).
        No i jak z opieką zdrowotną i jak sie żyje z dzieckiem 10-letnim i kilkumiesiecznym. Aha i generalnie szkoly międzynarodowe dla 10-latka z dobrym angielskim.
        • olena.s Re: Dubaj, czy któraś mieszkała? 08.03.17, 14:35
          Co do mieszkań, to wejdź sobie na przyklad na propertyfinder i popatrz co i za ile możesz wynająć, na jak dlugi okres (preferowany jest najem na rok, płatny z góry) - generalnie jest pod tym względem mocno drogo. Nie ma podziału na żadne getta ekspackie/nieekspackie - najbogatsi lokalesi mają ogromne domy, mniej bogaci wynajmują lub kupują mniejsze domy i mieszkania, analogicznie postępują przyjezdni. Z dziecmi najlepszy jest dom na osiedlu z basenem i jakimiś terenami wspólnymi do zabaw, inaczej życie towarzyskie będzie złożone. Lepsza jest też klimatyzacja centralna od spiltów. I jak najwięcej cienia.
          Ogólnie jest bardzo, bardzo, bardzo bezpiecznie, więc tego nie bierz pod uwagę. Bierz natomiast pod uwagę dojazd do pracy/szkoły, w sensie czasu takowego, bo to jest ból głowy. Część szkół, ale niekoniecznie wszystkie, mają w ofercie transport.
          Przy kontraktach pracodawca najczęściej zapewnia ubezpieczenie prywatne, zorientuj się co do zakresu. Jest też ubezpieczenie państwowe - czytaj kontrakt, dopytaj.
          Co do dzieci: jak wszedzie w Zatoce wepchnięcie dziecka do dobrej szkoły jest niełatwe, najczęściej wpycha się tam, gdzie jest miejsce, i czycha na zwolnienie miejsca w lepszej, co się na ogół udaje po paru-parunastu miesiącach, bo ludzie przyjeżdżają i wyjeżdżają. Szkoł brytyjskich więcej niż amerykańskich, więc gdybym ja przyjeżdżała to choc przepadam za amerykańskim systemem wolałabym pewnie jednak brytyjską - no, ale oni startują jako 5 latki, a amerykanie jako 6 latki, więc tu lepiej amerykanską. Łam sobie teraz głowę.
          Tutaj znajdziesz opracownie szkół zgodnie z oceną lokalnego MEN.
          Tu masz sugerowane przez kogoś top szkoły - podaję bo mają też ceny.
          A tu ze strony ekspackiej - to prawdopodobnie poczytałabym najwnikliwiej, rozwazyłabym ceny i ofertę (amerykańskie szkoły to 12 latki, brytyjskie często wystepują jako podst. lub gimnazjum). A jakbym już miała kilka do wyboru, to bym weszła na jakies damskie ekspackie forum i popytała tam o konkrety. Na przykład tu. Gdybyś miała możliwość wstawic dziecko do szkoły typu non-profit, to moim zdaniem najlepsze rozwiązanie: koszty nie niższe, ale szkoła ukierunkowana i nieukierunkowana na zysk to jednak zupełnie insza inszość. Wolałabym więc np. ASD Dubai od którejś amerykańskiej Gems.
          Czy pracodawca opłaca szkołę? Od jakiego do jakiego wieku (jedni znajomi mają cudną sytuacje, bo pracdawca płaci do 21 roku życia, ale to wyjątek). Najprawdopodobniej pracodawca nie płaci za przedszkole, uprzedzam.
          Z dziećmi w Zatoce żyje się doskonale pod wieloma względami. Głownie dlatego, ze tu dzieci się kocha i w zasadzie wszędzie są witane z uśmiechem i radością. Ale i dlatego, że pewne ryzyka tu w zasadzie nie występują (akohol, narkotyki, dzikie przyjęcia, wagary). Mankamentami za to jest inna, czasem skromniejsza oferta dodatkowa: jeżeli masz dziecko ze świrem np. salsy, to może się okazać, że nie znajdziesz dlań miejsca do cwiczeń. No i te wszystkie dodatki są często drogie - z drugiej strony szkoły często oferują bardzo fajne opcje za darmo. Inny mankament to mniejsza samodzielność dzieci związana z koniecznością dowozu-przywozu oraz klimatem. W Emiratach jest pod tym względem lepiej niż w Doha, ale wciąż o wiele gorzej niż w Warszawie. Klimat jest kaprawy, od pi razy drzwi kwietnia/ maja do listopada w zasadzie nie da się wytrzymać na zewnątrz. Za to od listopada do marca bosko.
          Jakby co to pytaj dalej. NA razie nawet nie musiałam się konsultować ze znajomymi smile
          • anetapzn Re: Dubaj, czy któraś mieszkała? 08.03.17, 14:40
            olena.s napisała:


            > Jakby co to pytaj dalej. NA razie nawet nie musiałam się konsultować ze znajomy
            > mi smile

            Olena jesteś WIELKA big_grin dzięki.
          • olena.s Re: Dubaj, czy któraś mieszkała? 08.03.17, 14:52
            P.S. Z moim doświadczeniem i obserwacjami gdybym miała znów wylądowac w Zat z mniejszym dzieckiem i wieloletnią perspektywą, to na pewno postarałabym sie, żeby przyswoiło chocby częściowo jakis jezyk "nietypowy" - arabski, urdu, hindi. Gdyby ze miejscami w szkole była klapa, to rozwazyłabym też inne opcje: niemiecką, kanadyjską, francuską.
            A, i o szkołę musisz się starac jak najwczesniej: pisz, dzwoń pytaj. Najprawdopodobniej póki dziecko nie będzie miało wizy rezydencyjnej to nie trafi na listę oczekujących. Jeżeli będziesz startować do paru szkół, to każda prawdopodobnie skasuje sowity, bezzwrotny zadatek.
        • nikki30 Re: Dubaj, czy któraś mieszkała? 08.03.17, 14:47
          Mój brat mieszka obecnie w Dubajusmile
          Dzieci chodzą do szkoły międzynarodowej i bardzo sobie szkołę chwalą.
          Opieka zdrowotna na bardzo dobrym poziomie ale droga. W przypadku brata jego pracodawca ubezpiecza tylko jego. Rodzina nie jest objęta ubezpieczeniem.
          Mieszkanie mają 150 metrowe przy Marinie. Koszt wynajmu takiego mieszkania to ok. 150 tys zł płatne w jednym czeku rocznie jeśli chcesz mieć mieszkanie z klimąsmile Meble kupili we własnym zakresie z IKEI.
          Ceny w sklepach zbliżone do polskich.Może trochę wyższe.
          Obracają się głównie wśród expatów z różnych części świata, bo Dubaj to miasto expatówsmileW tańszych dzielnicach mieszkają głównie Pakistańczycy, Hindusi, którzy stanowią głównie tamtejszą siłę roboczą.
          To co im najbardziej przeszkadza to burze piaskowe i taki pył wszędzie a w sezonie letnim bardzo wysoka temperatura dochodząca nawet do 45 stopni. Dubaj to taka złota klatka moim skromnym zdaniem.
          • anetapzn Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:08
            Wiem decyzję muszę podjąć ja, ale wszelkie rady mile widziane.
            Mąż dostał świetną propozycję pracy na rok (potem podobno powrót do poprzedniego życia)z firmy w której pracuje w Polsce, praca w Dubaju od połowy mniej więcej tego roku. Oferta wywala nam wszystkie plany wakacyjne rodzinne i w ogóle do góry nogami.
            Ja mam tutaj DG, idzie różnie, ale generalnie źle nie jest, choc doopy nie urywa. Pracuję na ogół zdalnie, ale część rzeczy muszę osobiście pojechać sprawdzić dopilnować etc, więc nie da sie tego robić z Dubaju. Albo zawiesić DG na rok, albo nie lecieć.
            I teraz tak, 15 latek nie bierze pod uwagę wyjazdu, ma tu swoje środowisko szkołę wybraną i w odwłoku przeprowadzę do Dubaju na rok. Tu zostaje moja mama, najstarszy syn student, ma sie 15-latkiem kto zająć.
            10-latek jak najbardziej chce. Juz prawie sie pakuje.
            A kilkumiesięczniakowi wsio rawno.
            Praca tylko dla męża za bardzo dobre wynagrodzenie, poza tym prestiż, jego euforia bo on uwielbia takie nowoczesne klimaty.
            Przejrzałam strony z mieszkaniami do wynajęcia i wiem już (olena dzięki smile ), że kasa jaką oferuje na mieszkanie firma męża pozwoli na w miarę przyzwoity apartament w budynku z basenem albo skromne coś nazywane willą na osiedlu expackim.
            Mąż w ekstazie. Ja bardzo mieszane uczucia.
            Wiem, że jak powiem nie to nie poleci, ale kwas będzie.
            Nie wyobrażam sobie lecieć na rok do Dubaju, nie wyobrażam też rocznego rozstania.
            Opcja męża, że może weźmie 10-letniego syna, a ja dolecę na jakiś czas, za jakiś czas smile - też wg. mnie raczej odpada.
            Czekam na wasze opinie. Któraś tak wyjeżdżała na rok "za mężem" smile ?
            • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:14
              Kochana, dwie sprawy. Nie, trzy.
              1. Jak na rok jedziecie,to żadne wille, tylko średnie mieszkanie - sama widzisz ile wam zostanie w kieszeni. (jezeli firma daje wam szmal do ręki to zysk wasz smile 2. Szkołę potraktuj jako roczną przerwę dla nauki angielskiego i tyle 3. Z lotniska Maktoum lata do Katowic wizzair - moze jednak mogłabyś systematycznie i tanio doskakiwać do PL?
            • sirella Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:18
              Tylko na rok? Chyba bym się nie przeprowadzała, przeleci bardzo szybko. Kilka razy do roku odwiedziny wystarczą. Bardzo wielu moich znajomych pracuje w trybie np dwa miesiące pobytu za granicą i dwa tygodnie w domu.
              • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:21
                Na razie mówi się o roku i koniec...czas by pokazał. Skłaniam się oczywiście ku zgodzie, niech mąż leci (bo co mam sie nie zgodzić) tylko kurzy tyłek z 10-latkiem, bez, ze mną, bez ...mam dolatywac co trochę z kilkumiesięczniakiem czy lecieć na rok.
                A tak mieliśmy ładnie wszystko poukładane, wylot do USA w planach...grrr.
                Ale z kolei podobno z ZEA sa bardzo tanie loty do Azji..byłaby okazja...
                Aha tu wchodzi w grę dla męża opcja miesięcznego urlopu w tym całym rocznym pracowaniu- ciągły miesiąc+ zwrot za przelot do kraju i z powrotem na urlop.
                • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:26
                  A gdyby oferta była nie na rok, ale na pięć lat? Spójrz na to z tej perspektywy. Bo gdyby mi się taki wyjazd uśmiechał, to bym brała z założeniem, że będziecie się starali przedłużać, nawet zmieniając pracodawcę.
                  • nenia1 Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:39
                    Ja wiem czy Dubaj jest taki ciekawy, żeby myśleć o nim w perspektywie 5 lat? Szczególnie bez pracy dla siebie i z dziećmi rozrzuconymi po różnych kontynentach? Rok jakoś przeleci, ale więcej? Ja bym nie chciała.
                    • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:52
                      Dla mnie korzyścią z wyjazdu była doskonała szkoła i doskonała znajomość języka przez dziecko. Dla czegoś takiego pewnie byłabym gotowa siedzieć na biegunie,a nie tylko w Zatoce Perskiej.
                      Jezeli anetapzn ma firmę, to może i tam otworzy? ALbo zatrudni się u kogoś? W Emiratach pracuje o wiele więcej kobiet niż w Katarze, to bardziej zeuropeizowany kraj.
                      Ja nie namawiam, bo sama bym się w jej sytuacji wahała. Osobiście uwielbiam pustynię, z Zatoki do Azji Pd. mały skok - dla mnie to plusy, rzecz jasna nie dla każdego tak musi być.
                      • nenia1 Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 16:22
                        No tak, ale Aneta dwoje dzieci zostawiałaby w Polsce.
                        • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 16:43
                          Totez mówię - ja nie namawiam, nie odradzam, nie doradzam. Pokazuje opcje - tak jak je widzę - a rodzina wątkodajki będzie musiała sobie wybrać co im odpowiada najbardziej. Dla mnie międzynarodowe wychowanie i jakość szkół bylaby potężnym wabikiem - ale to przy założeniu, że jadą na dłużej, że jakos poukładają satysfakcjonująco układ kto gdzie, ze perspektywy zawodowe są kuszące itd.
                  • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 10:49
                    olena.s napisała:

                    > A gdyby oferta była nie na rok, ale na pięć lat? Spójrz na to z tej perspektywy
                    > . Bo gdyby mi się taki wyjazd uśmiechał, to bym brała z założeniem, że będzieci
                    > e się starali przedłużać, nawet zmieniając pracodawcę.

                    Ależ przestań, nie wchodzi w grę 5 lat, absolutnie, w rozkroku między Polską a Dubajem.
                    • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:05
                      No to nie wiem.
                      Z mojego pkt widzenia najważniejsze co można na takim wyjeździe uzyskać to kolejno:
                      1) doskonałe wykształcenie dziecka, otwarcie mu międzynarodowej perspektywy widzenia świata i siebie,
                      2) nauka jezyków i - moim zdaniem - o wiele lepsze wychowanie szkolne, w sensie postrzegania siebie samego, swojej zyciowej roli, możliwości,
                      3) zyski finansowe dla rodziny
                      4) byc może karierę międzynarodową dla głównego kontraktowanego.

                      Ale tylko rok z dziećmi "średnimi" to trochę mało na to wszystko...
                      • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:09
                        Olena ok, 4) byc może karierę międzynarodową dla głównego kontraktowanego.
                        A gdzie w tym wszystkim miejsce dla mnie? Matka-kwoka-Polka siedząca w domu to nie ja. I nie wyobrażam sobie w jakim zawodzie moglabym tam pracować. Szukałam wczoraj w sieci czegoś pokrewnego do mojej obecnej profesji i ni dudu.
                        Moje małżeństwo jest ok, ale wiesz sama jak to bywa w życiu. Jestem jednak za tym, żeby kobieta była choćby w niewielkim stopniu ale jednak niezależna finansowo od męźczyzny. Życie jest niestety pełne niespodzianek. Średnia frajda obudzić sie kiedyś z przysłowiową ręką w nocniku.
                        • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:12
                          Wszystko racja. Ale między nami mówiąc, czym ty się z grubsza zajmujesz?
                          • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:18
                            Hmm jakby ci to napisać, produkt dodatkowy to tłumaczenia w 2 językach i powiedzmy pr firm w jednej branży w 2 językach, ale podstawa to coś pośredniego między archeologią terenową, dokumentacją (szeroko rozumianą techniczną ) w tej dziedzinie, a konserwacją zabytków. Tak jest to możliwe smile Razem daje to nie najgorsze pieniądze, choc bez obrywu tyłka. Osobno każda z tych robótek ledwo na zus wystarczy, a i to sezonowo każda.
                            W Dubaju zostałyby by mi tylko zdalne tłumaczenia i ew. pr, pozostała część odpadła.
                            • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:23
                              W Dubaju kopią polscy archeolodzy (o ile to nie była przenośnia).
                              Ale faktycznie, nie brzmi jak coś, co byłoby w oczywisty sposób do wykonania w Zatoce.....
                              Natomiast dokumentacja techniczna... hmmm.... Może firma męża mogłaby cie zatrudnić? Albo może mógłby porozmawiac z tamecznym HR żeby doradził?
                              Ale główna sprawa to taka, czy CHCESZ. Bo jak nie - to nie ma co.
                              • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:33
                                olena.s napisała:

                                > W Dubaju kopią polscy archeolodzy (o ile to nie była przenośnia).
                                > Ale faktycznie, nie brzmi jak coś, co byłoby w oczywisty sposób do wykonania w
                                > Zatoce.....
                                No raczej smile
                                Wiem, że archeolodzy kopali kilka lat temu czy nadal nie mam pojęcia.
                                Poza tym wiesz, dochodzi kwestia kilkumiesięcznego niemowlęcia. W Polsce jest moja mama jest przyjaciółka byłby z kim dziecko zostawić. Tam gorzej.
                                Twoje wpisy i innych dziewczyn dały mi sporo materiału do przemyślenia. Musze przekalkulować wszystko, musimy jeszcze raz usiąść i porozmawiać całą rodziną, juz bez emocji i bez obrażania. Ja jestem choleryk, mąż tez i dwa słowa za dużo i wychodzi kicha jak teraz. Wczoraj mnie tak wkurzyl, że o mało nie kazałam mu sie pakować i już lecieć do Dubaju sad wiem choleryk jestem.

                                > Natomiast dokumentacja techniczna... hmmm.... Może firma męża mogłaby cie zatru
                                > dnić? Albo może mógłby porozmawiac z tamecznym HR żeby doradził?
                                > Ale główna sprawa to taka, czy CHCESZ. Bo jak nie - to nie ma co.

                                Wiesz co ja już mam taki mętlik w głowie, ze sama nie wiem na ile chcę na ile nie. Generalnie wiem, ze nie chcę rozdzielać rodziny, ale w tym przypadku nie uda sie wszystkich razem utrzymać. Student zostaje, 15-latek też...no chyba ze jakimś cudem skusiłby sie.
                                Usiądziemy dzisiaj pogadamy zobaczymy.
                                Ale juz patrze na to dzięki tobie i dziewczynom trochę inaczej.
                                • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:35
                                  No bo ogólnie pomysł, żeby rozdzielac familię jest kontrowersyjny i tego ci wcale ale to wcale nie zazdroszczę.
            • nenia1 Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:24
              Nie wiem jaką masz działalność, w przypadku mojej rok nieobecności to kiszka, mam stałych klientów i aż w taką wierność klienta nie wierzę, szukaliby kogoś innego, nie ma siły smile
              Dlatego ja bym nie rzuciła własnej firmy dla kariery męża, generalnie jestem przeciwnikiem takich poświęceń.

              Ale jeśli możesz zawiesić działalność bez większej utraty klientów to bym się zastanawiała, zależy też jak odpowiedzialne masz dzieci, 15 latek to trochę trudny wiek, syn student też może być mniej lub bardziej odpowiedzialny. Sama najlepiej znasz własne dzieci.

              Zawsze w sumie przeżyjesz coś innego, każda podróż coś daje. Ale faktycznie decyzja do łatwych nie należy.

              • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 15:33
                nenia1 napisała:

                >
                > Ale jeśli możesz zawiesić działalność bez większej utraty klientów to bym się z
                > astanawiała,
                Wiesz, właśnie nie wiem czy byłaby szkoda czy nie, strata jakiś klientów na pewno, ale jak % nie wiem, bo nigdy nie zawieszałam działalności.

                ależy też jak odpowiedzialne masz dzieci, 15 latek to trochę trud
                > ny wiek, syn student też może być mniej lub bardziej odpowiedzialny. Sama najle
                > piej znasz własne dzieci.
                Student jest bardzo odpowiedzialny, momentami aż za bardzo, ma bardzo fajna, racjonalnie myślącą 2. połowę. O niego jestem spokojna, ze 15-latka by upilnował...no może jako tako dopilnował, bo moja mama ma za miękkie serce.
                A 15-latek to klasyka, mądry, fajny, ale nastolatek.
              • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 10:47
                Dzięki dziewczyny smile
            • asmarabis Re: Pytanie co byście zrobiły 08.03.17, 16:53
              Zostawiłabys samo 15 letnie DZIECKO????
              W życiu by mi to do gliwy nue przyszło
              Mówi sie o eurosierotach z rodzin patologicznych teraz powstanie jeszcze kategoria dubajosierot sad
              Nie możecie zaczekać aż te dzieci urosną, usamodzielnia sie i wtedy prowadzić wojaże albo jechać z dziećmi, nieważne co ten chłopak sobie plecie ale to jeszcze dziecko ....masakra
            • maadzik3 Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 14:10
              w tej sytuacji mocno bym się zastanawiała. raczej bym nie leciała z mężem tylko dolatywała co jakiś czas.
              • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 14:25
                maadzik3 napisała:

                > w tej sytuacji mocno bym się zastanawiała. raczej bym nie leciała z mężem tylko
                > dolatywała co jakiś czas.
                >
                No właśnie zastanowiłam się, nie chcę lecieć na stałe, to sie od męża dowiedziałam, że on to dla nas a ja.,..bla, bla bla i, że sie tego nie spodziewał i w ten deseń pojechał. I mamy mroźną atmosferę w domu. Aha ponieważ nie jestem mistrzem dyplomacji i mnie wkurzył dodałam, że chcę utrzymać moją firmę, bo chcę zachować niezależność finansową big_grin
                Stanęło na tym, że oboje sie obraziliśmy, ja zostaję, on leci z 10-letnim synem.
                Powinnam robić w dyplomacji razem z Waszczykowskim sad
                • mozambique Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:03
                  i 10 latek bedzie całymi dniami sam w obcej kulturze, obcej religi i z obcym językiem ?

                  mąz ma dobrze w głowie ?
                  • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:09
                    mozambique napisała:

                    > i 10 latek bedzie całymi dniami sam w obcej kulturze, obcej religi i z obcym j
                    > ęzykiem ?
                    >
                    > mąz ma dobrze w głowie ?
                    >
                    >
                    Przesadzasz trochę, W Dubaju są doskonałe szkoły, drogie, ale doskonałe, Młody jest w zasadzie dwujęzyczny (no prawie) z angielskim, szkoła, którą bierze pod uwagę mój zachłyśnięty małżonek ma bardzo szeroką gamę zajęć pozalekcyjnych. I nasz 10 latek jak na swój wiek jest bardzo samodzielny, wiem to tylko dziecko w obcym kraju, ale nie chodzilby z kluczem u szyi samopas big_grin w grę wchodziłaby dodatkowa opieka dowożenie do i z zajęć. O to akurat się nie boję. Zresztą lecieć będzie też kolega męża z pracy z synem o rok starszym.
                    Bardziej wq..a mnie zapalczywość i zachłyśnięcie się mojego męża i tekst- ja to wszystko dla was.i tekst no jakbyś ty też poleciała to zawsze co matka to matka. Tym tekstem mnie tak wkurzył że szok.
                    • mozambique Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:16
                      no akurat ma racje , co matka to matka smile
                      ja po prostu sie dziwie męzowi ze widzi to tak bezproblemowo - w koncu maz bedzie tam do roboty i do chyba nie 2 godziny dziennie a racej więcej , szkoła zapewne międzynarodowa co akurat dla 10latka niekoniecznei musi byc zaletą, do tego całkowicie obca kultura,zwyczaje rowieśników i to wszytko w zabójczym klimacie

                      no chyab ze zatrudniona opeikunka z europejskiego kregu kulturowego A( są tam w ogóle takie? )
                      • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:22
                        mozambique napisała:

                        > no akurat ma racje , co matka to matka smile

                        No ja ci dziękuję big_grin
                        Wpędź mnie jeszcze w poczucie winy. Już wystarczająco mam rozterkę zostać bo tu 15-latek, czy lecieć z niemowlakiem i 10-latkiem do kraju, w którym nie chcę być.


                        > no chyab ze zatrudniona opeikunka z europejskiego kregu kulturowego A( są tam w
                        > ogóle takie? )
                        >
                        Firma podobno kogoś ma wynajać do opieki nad naszym synem, synem kolegi i jeszcze jednym dzieckiem z Polski.
                        W ZEA podobno jest wszystko, nawet kielbasa Krakusa i kiszona kapusta z Polski w sklepach big_grin Podobno. Moze i odpowiednia opiekunka europejska też jest.
                        • mozambique Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:32
                          nie wpedzam cie w poczucie winy tylko stwierdzam fakt - 15latek moze sobie jzu bimbac na matke i ale 10latek ? w dodatku przy zapracowanym ojcu ....

                          z tego co czytałąm to "słuzba domowa " w Emiratach pochodzi głownie z krajów azjatyckich lub afrykanskich, w dodatku zatrudniana na skandalicznych warunkach ale to juz inny temat . Tam biali jako "obsługa"to naparwde rzadkość. No chyab ze są jakeis wyjątki od wyjątków ?
                  • olena.s Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:58
                    > i 10 latek bedzie całymi dniami sam w obcej kulturze, obcej religi i z obcym j
                    > ęzykiem ?

                    Oszalałaś???? Jakiej obcej religii??? Myślisz, że tam go będą za łeb ciągnąć żeby szahide wygłaszał?? A języka sie przy okazji wyuczy aż miło, a kulturę pozna inną, różnokolorową, nieraśistowską. To są akurat same plusy - minusem jest rozdzielenie rodziny i tu watkodajka ma się nad czym zastanawiać, a nie nad islamem, jak rany.....
                    I nie "cały dzień" bo szkoły trwają po 7 godzin dziennie, plus nierzadko zajęcia dodatkowe od sportu po francuski. Ojciec musiałby zalatwic faktycznie kogoś, kto dziesięciolatka zaopiekuje przez 2 godziny po południu.
                    A kościoły katolickie są w Dubaju najmarniej trzy, plus jakies protestanckie, plus wschodnie, jak już komuś zależy...
                    • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:00
                      olena.s napisała:

                      > > i 10 latek bedzie całymi dniami sam w obcej kulturze, obcej religi i z ob
                      > cym j
                      > > ęzykiem ?
                      >
                      > Oszalałaś???? Jakiej obcej religii??? Myślisz, że tam go będą za łeb ciągnąć że
                      > by szahide wygłaszał??

                      big_grin big_grin big_grin
                • nikki30 Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:15
                  Leć razem z nimi! Zobaczysz będzie fajnie!
                  Moje dzieci jakiś czas temu przez kilka miesięcy mieszkały ze mną i moim partnerem w Japonii.To jeszcze trudniejszy kraj do życia niż ZEA. Było super!
                  Jak masz mozliwość tak jak ja pracowania zdalnie to pracuj, z czasem może najdziesz tam pracę dla siebie. Zawsze możesz wrócićsmile
                  • mozambique Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:18
                    ale towje dzieci mialy oboje rodziców

                    tu syn ma byc tylk z zapracowany ( jak mniemam) ojcem

                    do Japonii sama bym poleciała w trymiga , do krajów muzułmanskich ..... hmmm
                    • mozambique Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:22
                      moaj psiapsióła ma męza JApończyka i mieszkała 2 lata pod Tokio

                      z tego co mówi Japonia nie ma porównania z karajami arabskimi , na korzysc Japonii oczywiscie
                    • przystanek_tramwajowy Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:28
                      Nie doczytałaś, że ona chce tu zostawić 15-latka? No faktycznie, super mamusia, że o tatusiu już nie wspomnę.
                      • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:32
                        przystanek_tramwajowy napisał:

                        > Nie doczytałaś, że ona chce tu zostawić 15-latka? No faktycznie, super mamusia,
                        > że o tatusiu już nie wspomnę.
                        >
                        A ty jak długo się trzymałeś maminej kiecki, czy nadal trzymasz?!
                        I proponuję, naucz sie czytać ze zrozumieniem. Wiem, trudne ale próbuj.
                        • przystanek_tramwajowy Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:39
                          Nie, no jasne. 15-latek jest przecież dorosły, co się nim będziesz przejmować! W wielodzietnych rodzinach trzeba szybko dorastać. Dla twojej informacji - wyprowadziłam się z domu po maturze i od tej pory jestem samodzielna pod każdym względem.
                          • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:48
                            No, ale czytać ze zrozumieniem nadal się nie nauczyłaś, wiem trudna sztuka big_grin
                      • mozambique Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:33
                        Doczytałąm ze cche zosatc tutaj i wysłąc ojca z 10latkiem
                        , i sadze ze to wybór jak miedzy dżumą i cholerą
                      • nikki30 Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:19
                        >Nie doczytałaś, że ona chce tu zostawić 15-latka? No faktycznie, super mamusia, że o tatusiu już nie wspomnę.

                        Nie no dramat!
                        Ten 15 latek równie dobrze za rok może chcieć się ożenić i prawo da mu taką możliwośćsmileBa nawet uzyska w ten sposób pełnoletność! Dramat!
                    • nikki30 Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:15
                      Oj żebyś się nie zdziwiła tą Japoniąsmile
                  • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:18
                    nikki30 napisała:

                    > Leć razem z nimi! Zobaczysz będzie fajnie!
                    > Jak masz mozliwość tak jak ja pracowania zdalnie to pracuj, z czasem może najdz
                    > iesz tam pracę dla siebie. Zawsze możesz wrócićsmile
                    >
                    Czy ty rozmawiałaś z moim mężem ? big_grin

                    A serio nikki w jakim wieku masz dzieci? Szkolne? Japonia to chyba hardcore- małe metraże etc.
                    • nikki30 Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:14
                      >Czy ty rozmawiałaś z moim mężem ?
                      E może to ten sambig_grin ?
                      >A serio nikki w jakim wieku masz dzieci? Szkolne?
                      Najstarszy w gimnazjum, średnie w 5 klasie, najmłodsze w pierwszejtongue_out

                      Tak Japonia to zdecydowany hardcore na dłuższą metę. Na nowo zdefiniowałam pojęcie tłumusmileTeraz żadna kolejka nie jest w Wawie straszna.Słyszałaś kiedyś o automatach z używanymi damskimi majtkami? Ja też nie ale choć to nielegalne dalej w Tokio można je spotkaćsmile Dzieci uczyły się w szkole do 19 i to podobno i tak nie był hardcore bo japońskie dzieci w szkole spędzają czas nawet do 21 od 7 ranosmile Też stwierdziłam, że wyścigu szczurów w Polsce jednak nie mamysmile Plus taki że na szkolnych korytarzach moje dzieci nie doświadczyły hałasu. Japończycy są bardzo wymagający i każde odstępstwo od reguły traktowane jest nie najlepiej.Wyjazd (mój już kolejny) oceniam na duzy plus!
                      A 15 latkiem się nie przejmuj. Jeśli ma tu opiekę da sobie chłopak radę. To już duże dziecko. W końcu jakby zaliczył wpadkę to przecież mógłby nawet za rok zostać mężembig_grin
                      Jak znam życie to po pierwszym przyjeżdzie do Dubaju tak mu się spodoba że w nowym roku szkolnym i do Was dołączytongue_out
                      Dla Twojego męża zawodowo to awans bo tam nie zatrudnia sie nie specjalistów. Dla 10 latka to szansa bo nauczy się języka i pozna ludzi z całego świata. Ty też.
                      • anetapzn Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:20
                        nikki30 napisała:


                        > A 15 latkiem się nie przejmuj. Jeśli ma tu opiekę da sobie chłopak radę. To już
                        > duże dziecko. W końcu jakby zaliczył wpadkę to przecież mógłby nawet za rok z
                        > ostać mężembig_grin

                        Toś mnie pocieszyla big_grin No dzięki big_grin big_grin big_grin

                        > Dla Twojego męża zawodowo to awans bo tam nie zatrudnia sie nie specjalistów. D
                        Też w takiej euforii jest, jakby sie naćpał big_grin

                        > la 10 latka to szansa bo nauczy się języka i pozna ludzi z całego świata. Ty te
                        > ż.
                        >
                        >
                        A co ze mną nikki, gdzie ja w tym wszystkim? Juz olenie odpowiedziałam matka-Polka-kwoka domowa to nie ja.,
                        • nikki30 Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:57
                          Przez pierwsze pół roku nie będziesz mysleć o pracy wierz mismile Potem pewnie Ci się znudzismileMoja bratowa założyła tam już całkiem dobrze prosperujący biznes z inną expatką i pewnie po zakończeniu kontraktu to ona nie będzie chciała wracać!
                          Ja całe swoje życie wyjeżdżałam "gdzieś" bo najpierw ojciec na placówkach potem partner, który biznes prowadzi międzynarodowy, a moje życie zawodowe wcale na tym nie ucierpiało. Wręcz przeciwnie z każdego kraju przywożę inne doświadczenia, kontakty, dokształcam się. W Japonii zrobiłam kolejny certyfikat zawodowy.
                        • nikki30 Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 16:59
                          >Toś mnie pocieszyla big_grin No dzięki big_grin big_grin big_grin

                          No i to bez twojej zgody nawetbig_grin
            • fifiriffi Re: Pytanie co byście zrobiły 09.03.17, 15:00
              jak na rok, to ja bym leciała.
              Nie wynajmuj domu z basenem, to bedziesz miała na bilety lotnicze do Pl tongue_out
              DG zawieszam, albo szukam kogoś, kto byby w stanie to ogarnąc.
    • valtho Re: Dubaj, czy któraś mieszkała? 09.03.17, 15:50
      Mam kilkoro znajomych, którzy mieszkają lub mieszkali. Zdecydowanie najbardziej zachywcone są dzieci, bo szkoły są świetne i przygotowane do integracji nowoprzybyłych. Nie zawsze zachwycone są niepracujące mamy, ale na ogół odnajdują się wsród innych niepracujących mam i korzystają z życia smile. Często podróżują i zwiedzają co się da w bliższej i dalszej i okolicy - z Dubaju jest mnóstwo lotów w każdą stronę, do Warszawy tylko 6h i bezpośrednie loty Emirates.
      W Twojej sytuacji namawiałabym 15 latka na wyjazd i pojechała całą rodziną. Po roku zdecydujecie, czy chcecie i jest możliwość zostać dłużej, czy wracacie. Nie możecie polecieć i zobaczyć jak tam jest? Zabrać 15 latka i pokazać mu szkołę? I atrakcje pozaszkolne?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka