Dodaj do ulubionych

Opuszczone gniazdo

30.07.17, 20:51

Zle mi dzis, serce peka.
Syn sie wyprowadzil z domu, sama go odwiozlam, pozegnalam, dalam milion dobrych rad, wiem, ze doba telefonow komorkowych i internetu pozwala na ciagly kontakt... ale nic juz nie bedzie takie samo... moze latwiej by bylo gdyby wyprowadzil sie na swoje ale niedaleko, moglby przyjezdzac pogadac, spotkac sie, na obiad czy ciacho.
Spelnia swoje marzenia, studia w Stanach, szybko go nie zobacze, wiem, ze jego fascynacja jest ogromna, wiem, ze tam widzi swoje miejsce do zycia, nie planuje wracac. Dopiero do mnie z cala powaga dociera, ze to juz sie stalo, ze pewien etap sie skonczyl. Da sobie rade, madry, zaradny jest, tylko jak ja mam sobie dac rade...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 20:57
      Współczuję. Pewnie za chwilę posypie się hejt, że mamusia zbyt do syna przywiązana, że bzdura, nie ma czego żałować, że jak dziecko dorasta, to niepotrzebny z nim ściślejszy kontakt, jak zadzwoni raz na pół roku to będzie akurat - ale tak nie jest. Dziecko, siostra, przyjaciel - ale najbardziej dziecko wyjeżdżające tak daleko to jest powód do smutku. Kontakt wprawdzie jest, ale czym innym jest możliwość spotkania się i pogadania co pewien czas. Pewnie, ze się przyzwyczaisz po pewnym czasie, ale to nie oznacza, że czegoś naprawdę nie tracisz.
      • ola_dom Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:12
        verdana napisała:

        > Współczuję. Pewnie za chwilę posypie się hejt

        Mam nadzieję, że nie.
        Nic w wypowiedzi lianis - przynajmniej do tej pory - nie wskazywało na to, żeby szarpała synka za poczucie winy pępowiną z drutu kolczastego (cytując forumowego klasyka), a że jej smutno, przykro i tęskni - to normalna sprawa, dość dziwne byłoby, gdyby zacierała ręce z radości.

        Lianis - gratuluję, że wychowałaś dziecko tak, że jest samodzielne, że ma odwagę spełniać swoje marzenia i to tak daleko od domu.
        • 3-mamuska Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:15
          Ciężkie przeżycie dla każdego człowieka rostanie z kimś kogo sie kocha.
          Czy to wyjazd dziecka czy męża czy rodzica.
          Choć każde pożegnanie jest inne.

          Kwestia przyzwyczajenia do drugiej osoby...
          Niestety taka kolej rzeczy, masz prawo do smutku ale ciesz sie ze syn samodzielny i zaradny, tylko ta odległość ...
          Przytulam.
        • lianis Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:35
          Dziekuje, dzis najchetniej to bym uczepila mu sie nogi
        • kaz_nodzieja Re: Opuszczone gniazdo 31.07.17, 09:17
          Czyli wszyscy ci co wybrali pracę i studia w tym samym kraju są niesamodzielni i tchórzliwi?
      • lianis Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:39
        > że czegoś naprawdę nie tracisz.

        No wlasnie, utrata... nie ostateczna, finalna, ale jednak da sie utracic kogos czesciowo.
        Nie bede czescia jego zycia, w kazdym razie nie w takim stopniu w jakim moglabym byc gdyby byl blizej
      • mallard Re: Opuszczone gniazdo 31.07.17, 11:42
        verdana napisała:

        > Współczuję. Pewnie za chwilę posypie się hejt,

        Nie posypie. Puste gniazdo zawsze boli, - wiem coś o tym, bo w minionym "roku szkolnym" wyfrunęli oboje i choć u mnie nie tak "drastycznie", bo mamy ich blisko, to jednak smutno.

        Trzymaj się! (to do twórczyni wątku, choć podpiąłem się pod Verdanę.)
        A co mi tam, - Ty Verdana też się trzymaj! wink
    • sanrio Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:15
      o rany...trzymaj się. Masz jeszcze jakieś inne dzieci? Może na nich się trochę skup? Pociesz się, że masz mądrego syna, że czeka go ciekawe życie, że jest rozsądny, odważny... mogłaś mieć nieroba na utrzymaniu do jego 40-tki, a masz takiego dobrego chłopaka wink Przytulam kiss
      • lianis Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:24
        Rozbawila mnie wizja do 40tki.
        Mam jeszcze dwoch mlodszych, zapewnia mi zajecie, ale miejsca nie zajma.
        • y_y Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:43
          Lianis, trzymaj się, najmlodsze (o ile dobrze pamietam) jeszcze dlugo bedzie z Toba smile - czym i ja się pocieszam, bo starsza lada chwila wyfrunie na studia...
        • sanrio Re: Opuszczone gniazdo 31.07.17, 12:43
          no tak, pierworodny syneczek smile nikt nie ma zajmować jego miejsca i nikt nie musi, pomyśl też, że jak mu się ułoży w tych Stanach to będziesz miała pierwszorzędne wakacje o roku. Szukaj plusów.
          PS moja pierworodna wyjechała NA KOLONIE, a ja chlipię, szukam sobie miejsca i wącham jej rzeczy big_grin także I feel you
      • kaz_nodzieja Re: Opuszczone gniazdo 31.07.17, 09:18
        Skąd wiadomo, że mądry? Do wyjechania do Stanów potrzebna jest wiza i pewien zapas gotówki, a nie mądrość.
        Odwaga w podróży do bogatego, cywilizowanego kraju?
    • basiastel Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:17
      Bardzo Ciebie rozumiem, bo moja córcia zaczyna studia na jednej z filologii, na szczęście europejskiej. Wiem, czym to "pachnie" na przyszłość. Tyle, że podróż będzie krótsza.
      • lianis Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:33
        Z corka moze inaczej, nie wiem jakos te corki bardziej z matka zwiazane (takie subiektywne odczucie)
        Przytulam, to nielatwe
        • basiastel Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 22:11
          Dziękuję, u mnie o tyle gorzej, bo jestem starsza ( urodziłam córcię b. późno ), to moje jedyne dziecko i aktualnie jedyna bliska mi osoba. Zawsze czerpałam mnóstwo szczęścia z kontaktów z nią, ale marzę, by się realizowała i była szczęśliwa, nawet gdyby to było na drugim końcu świata, z dala ode mnie.
    • gama2003 Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:21
      Wierzę, że jest Ci przykro.
      Ale bądź też z siebie dumna, wykonałaś wielką robotę.
      Sukcesy i odwaga syna to też zasługa wychowania.
      Masz może młode, ale zdolne i dojrzałe piskle. A to wcale nie jest norma.
      Przytulam.
      • lianis Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:31
        Jestem dumna, z naszej rodziny, jestem dumna z syna, z tego kim jest i jaki jest, dumna z mlodszych z tego kim sie staja. Staram sie wychowac ich na samodzielne, myslace stworzenia, dac im milosc, wsparcie i akceptacje. Zawsze wiedzialam, ze dzieci sie usamodzielniaja, ze nie zyja dla mnie... to moje pierwsze wyfruniecie, moj najstarszy, mam chwilke zanim kolejny rozlozy skrzydla.
        Mloda jestem, wczesnie dzieci mialam, wiec i aktywna zawodowo i jeszcze mase planow na wlasne zycie, raczej jakas wielka depresja i utrata sensu zycia mi nie grozi, tylko tak mnie to dzis walnelo, dech zaparlo, nie wiem kiedy minelo te ostatnie 20 lat
    • joa66 Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:26
      Wspólczuję, ale..... zakładaj sobie w banku (czy gdziekolwiek) subkonto "podróżnicze" i ciesz się, że żyjesz w czasach kiedy ta odległość jest do ogarnięcia. Może nie tak często jakbyśmy chcieli ale jednak. Będzie dobrze, powodzenia.smile
    • demonii.larua Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:30
      O, mi też dziś kijowo. Znaczy najstarszy został w PL na studiach, a my się za granicę wynieśliśmy, ale tęsknota ta sama przecież. I dwa lata już minęły, ale juniorstwo pojechało na wakacje i niby się cieszę i odpoczywam, ale nagle mi się przeraźliwie cicho w domu zrobiło, a z gniazda niebawem pewnie następna wyfrunie bo coś już przebąkuje, że może Belgia albo Norwegia. I taka melancholia mnie dopadła. Co prawda Europa, to jednak nie Stany... kawałęk wody dość spory Was dzieli. Bądź dzielna! Zrób dla siebie coś miłego, tak na osłodę i ku pokrzepieniu smile
      • dabea Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 22:09
        Moje niby od paru lat poza domem - każde studiuje w innym mieście, ale od września szykują mi się dwa półroczne erasmusy i ...staram się o tym póki co nie myśleć. Do tej pory jednak widywaliśmy się co 2-3 tygodnie, będzie trochę trudno. No ale moje smuteczki nie mogą młodym podcinać skrzydeł, więc zachęcam, żeby jechali, poznawali, rozwijali się. Niech lecą! Ze świadomością, że gniazdo zawsze na nich czeka. Na przechowanie dostanę ich kota, psa i dwa szczurki, he,he, czyli jakiś erzatz.
    • cosmetic.wipes Re: Opuszczone gniazdo 30.07.17, 21:49
      Mój pierworodny wyprowadził się rok temu, ale blisko. Mogę sobie wyobrazić jak skrajne emocje tobą miotają. Przytulam cię mocno.
    • menodo Re: Opuszczone gniazdo 31.07.17, 13:15
      Eh, współczuję sad
      Moje młodsze pisklę też za chwilę wyjeżdża, co prawda do kraju europejskiego i niby tylko na ostatni rok studiów, ale za to z zamiarem osiedlenia się tam stałe. irracjonalnie pocieszam się, że w ciągu roku jeszcze 10 razy może jej się zmienić pomysł na życie, ale kiedy córka wróciła z poprzedniego Erasmusa i powiedziała, że to tylko na chwilę, też się tak pocieszałam, a ona jednak dopięła swego - w czym zresztą bardzo ja z mężem wspieraliśmy.
      A że starszy pisklak ma już swoje gniazdko - nasze zrobi się za chwilę bardzo opuszczone sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka