Dodaj do ulubionych

Rodzina patchworkowa po latach

17.08.17, 09:50
Sytuacja następująca: mam rozwiedzionych od kilkudziesięciu lat rodziców. Nie utrzymują kontaktów, ale nigdy nie było między nimi wrogości. Ot, dwoje obcych ludzi, których łączy tylko moja osoba.

Gałąź rodziny ze strony ojca mieszka w Polsce. Mama i rodzeństwo ze strony mamy mieszkaja na stałe za granicą. I właśnie przyjeżdżają po kilkuletniej nieobecności. To się wiąże z pewnymi przygotowaniami z mojej strony, w które zaangażował się też tata.

I teraz wypływa pewien niuans, bo trudno by go było nawet nazwac problemem, gdyby nie to, że uderza w moje dawne poczucie bycia niewidzialna, takim pośrednikiem między dwoma rodzinami, samym w sobie mało ważnym.

Otóż moja mama uważa, że powinna im - głównie mojemu ojcu - jakoś się odwdzięczyć upominkami, które ja bym miała przekazać. Ja natomiast uważam, że podziękowanie tacie leży w moim zakresie (bo robi coś dlatego, że jest ważne dla mnie), a oni - mama i rodzeństwo - powinni bardziej dostrzec w tym wszystkim mnie ;P
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 09:57
      Diagnoza: masz nadmiar czasu na rozkminianie niuansów bez znaczenia dla innych.
    • nowi-jka Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 10:02
      niech oni se dziekuaj ojcu sami przekazujac te upominki a ty sama skoro uwazasz ze powinnas mu podziekować
      problem z d...
      • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 10:32
        O. I tak pewnie bedzie najlepiej. Dzięki.
    • kochamruskieileniwe Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 10:07
      A czy nie jesteś w stanie powiedzieć matce, to co tu napisałaś? O o swoich odczuciach bycia niewidzialną?
      I nie, nie musi byc to w formie awantury... Można inaczej , na spokojnie.
      Czy jesteś w stanie to zrobić po tych kilkudziesięciu latach?
      • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 10:30
        Mamy to przegadane na spokojnie. Ona wyraża swoje zdanie mniej obcesowo, ale zasadniczo można je sprowadzić do komentarza Triss. Ja się z tym po części zgadzam, ale te uczucia wciąż gdzieś pod spodem sobie płyną. A ze nasze kontakty są sporadyczne - choc dosc dobre - nie muszę się z nimi konfrontowac na codzień.
        • kochamruskieileniwe Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 10:39
          Nie zamierzam bawić się w psychologa, bo nim nie jestem. Ale na logikę - skoro te uczucia wciąż pod spodem płyną, może warto je wyartykułować? Choćby po to, by w końcu pokazać, że Ty też masz jakieś uczucia i one są dla Ciebie jednak ważne (skoro wciąz płyną , choćby pod spodem)..
          • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 10:49
            Myślisz? No nie wiem. Prawdę mówiąc zamierzalam je jednak stlumic, po czym udać się biegiem na terapię. Nie chcę zepsuć nam wszystkim urlopu ani stawiać nikogo w roli psychologa. Ale dziękuję smile
    • jatojagodnik Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 10:33
      Mama przyjmuje Twoja pomoc jako całkowicie naturalną i oczywistą. Za to ojciec nie ma żadnego obowiązku pomagać - dlatego za jego wysiłek należy się podziękowanie. Dlatego ojcu powinna podziękować i ona i Ty. A dla Ciebie - to chyba w zależności jak często i w jakim zakresie gościłaś się u mamy za granicą.
    • pade Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 10:47
      Twoi rodzice po rozwodzie bawili się w "przekaż tacie", powiedz mamie"?
      • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 11:02
        Powiedzialabym, że nadal byli sobą nawzajem żywo zainteresowani. Wyciagali ze mnie informacje.
        • pade Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 11:19
          Rozumiem. I nie dziwi mnie, że teraz te uczucia w Tobie ożyły.
          Napisałaś wyżej, że zamierzasz je teraz stłumić a potem pójść na terapię. To jest jakieś wyjście, ale jest też inne, doraźnesmile
          Siadasz w fotelu lub kładziesz się na kanapie, myślisz o tym, jak się wtedy czułaś i oddychasz. Liczysz do pięciu wdychając powietrze nosem, do brzucha, czyli musi się unosić, możesz sobie na nim położyć rękę i wydech ustami (też liczysz do pięciu). Seans powinien trwać przynajmniej 10 minut. Takie przeoddychanie emocji uwalnia z napięcia.
          Możesz też napisać list do rodziców, osobno do matki, osobno do ojca, albo do obojga. Wyrzucasz z siebie na kartkę wszystko to, czego nie jesteś w stanie im powiedzieć prosto w oczy, albo po prostu nie chcesz. Wszystko to, co boli i bolało kiedyś. Potem schowaj ten list albo go zniszcz.
          To pomaga, seriosmile
          • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 14:27
            Dziękuję, Pade. Pomogło i oddychanie i Twoje zrozumienie smile
            • pade Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 15:38
              Cieszę sięsmile
    • ichi51e Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 11:24
      Twoja mama ma prawo podziekowac o cemu czlowiekowi prezentem jesli uwaza to za stosowne.
      • ichi51e Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 11:24
        Obcemu
        • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 12:02
          Masz rację, Ichi. Nie do końca udało mi się ująć istotę rzeczy w poście startowym. Najbardziej chyba ubodlo mnie to, że ja miałabym:
          1. Powiedzieć mamie, co kupić, bo 'ona ich nie zna tak jak ja'.
          2. Przekazać ten dar - niby od 7 osób dla ojca i reszty 'tubylczej' rodziny.
          A ledwo ogarniam to, czego się już podjęłam.
          • sanrio Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 12:59
            pewnie mamusia uważa, że dla ciebie najcudowniejszym prezentem będzie ona sama i powinnaś być wdzięczna, że zwalają ci się na głowę. Ja, na twoim miejscu będąc, wyraźnie powiedziałabym, że nie zamierzam organizować im prezentu dla taty, ponieważ i tak mam za dużo do zrobienia, a już tym bardziej, nie zamierzam go przekazywać. Albo rybka albo pipka, jak chce robić prezenty to niech je sama wymyśla i obdarowuje (można za pośrednictwem poczty).
          • ichi51e Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 16:22
            Wspolczuje nie jest latwo byc w srodku bo potem z kazdej strony przechlapane. uncertain rady nie mam. Pocieszam.
    • mae224 Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 11:37
      Jakie to dziwne... ludzie, którzy byli w związku małżeńskim, mają razem dziecko, nie walczą, a mają stosunki dość poprawne (zakładam, że tak, skoro jest z jednej strony pomoc, a z drugiej prezenty) wykorzystują do komunikacji dorosłą osobą. Moim zdaniem powinni to między sobą załatwić. A Ty i tak jesteś całkiem w porządku, bo zajmujesz się organizacją.
      • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 14:34
        Dzięki smile Nigdy nie rozumiałam tej ich relacji. Generalnie nie znałam ich razem. Mówili mi kiedyś, że rozstali się z powodu swoich matek.
    • princesswhitewolf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 14:36
      > powinni bardziej dostrzec w tym wszystkim mnie

      tzn ty chcesz podziekowania od mamy za zorganizowanie ich pobytu? A skad wiesz ze czegos takiego ona nie planuje tylko ty o tym nie wiesz i to jest niespodzianka. To ze ona chce podziekowac ojcu moze byc odrebna sprawa i w sumie bardzo milo ze twoja mama ma klase i poczucie ze powinna podziekowac ojcu.


      > że uderza w moje dawne poczucie bycia niewidzialna, takim pośrednikiem między dwoma rodzinami, samym w sobie mało ważnym.

      tzn ktos cie zaniedbywal czy o co chodzi?
      • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 17:01
        w sumie bardzo m
        > ilo ze twoja mama ma klase i poczucie ze powinna podziekowac ojcu.

        Trochę mimochodem, ale bardzo mi pomogłaś tym zdaniem. Być może dzięki temu brakującemu elementowi wreszcie poukładam i zamknę przeszłość. Otóż tak, priorytetem obojga moich rodziców jest i zawsze było pokazanie, że mają klasę.

        >> tzn ktos cie zaniedbywal czy o co chodzi?

        Sporo tego było. Łącznie z porzuceniem na czas drugiego połogu matki, który akurat zbiegł się z rozpoczęciem przeze mnie 1-wszej klasy. Podrzucili mnie do jakichś znajomych (zapewne winnych grubszą przysługę), mnie bliżej nie znanych, ale mieszkających blisko szkoły, więc mogłam chodzić sama.

        Jak już zamieszkałam na stałe z matką i ojczymem do moich codziennych obowiązków należało wyprowadzanie młodszej siostry na plac zabaw na czas drzemki niemowlaka i ogólnie pomaganie przy dzieciach.

        Przy czym najgorsze chyba było to zamiatanie przez nich wszystkiego pod dywan i rozpaczliwa ochrona wizerunku, przez które nie mogłam się rozeznać w sytuacji, we własnych uczuciach.

        Raz tylko rozpętała się burza, kiedy wychowawczyni w drugiej klasie poprosiła o rozmowę, bo zaniepokoiło ją moje zachowanie, zwłaszcza próby przytulania się do każdego dorosłego, który wydawał się dostępny wink Strasznie się wtedy zawstydziłam i od razu przestałam.

        Ojciec z kolei chyba wstydził się dwóch nieudanych związków, więc nie wszyscy znajomi i dalsza rodzina w ogóle o mnie wiedzieli, co dla dziecka było raczej jednoznacznym komunikatem. Przyjęłam, że to ze mną jest coś nie tak.

        Ale jesteśmy jedną wielką szczęśliwą rodziną, rodzice mają klasę i ma być fajnie.
        • lady-z-gaga Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 19:23
          >Sporo tego było

          Ty wiesz najlepiej. Aczkolwiek z tego postu nic podobnego nie wynika.
          Zgadzam się, że powierzenie opieki znajomym, kiedy w domu pojawiło się nowe dziecko, to błąd. Jednak już kolejne pretensje - opieka nad młodszym rodzeństwem - nieco naciągane, bo to jest całkiem normalne w każdej rodzinie i niby dlaczego miałoby byc inaczej w tym przypadku?
          Co do ojca - kontaktował się z Tobą, spędzał czas czy porzucił i zaniedbał? bo wiesz, mało ważne jest, czy jego znajomi o Tobie wiedzieli, czy nie, piszesz jak obrażona narzeczona, ktora chciała dzielić z nim życie towarzyskie. Dla dziecka liczy się chyba czas spędzony z ojcem, a nie z jego przyjaciółmi?
          Znów piszesz coś o zamiataniu pod dywan, a ciężko zrozumieć, co takiego pod tym dywanem było. Jakieś niegodziwości, krzywdy, wstydliwe rodzinne tajemnice? bo chyba nie sam fakt, że matka miała nowego męża i urodziła kolejne dzieci w nowym związku - to akurat jest udziałem pary tutejszych forumek i chyba one nie uważają się za patologię.
          • lady-z-gaga Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 19:24
            miało być: 'paru tutejszych forumek" smile
          • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 21:30
            Cóż, wolałabym się nie wdawać w szczegóły. I tak za dużo powiedziałam. To mój pierwszy tak bardzo osobisty wątek. Zamiatane pod dywan były po prostu moje protesty. Klasyczny gaslighting. Opieka nad młodszym rodzeństwem jest okej, pod warunkiem, że starsze też ma swoje miejsce i nie musi odrabiać lekcji ukradkiem w kiblu.
            • lady-z-gaga Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 22:02
              Rozumiem. Nawet gdybyś chciała, nie wszystko da się opisac tak, aby słowa oddały emocje. Jednak mimo to namawiam Cię do zdystansowania się wobec tego dziecka, którym kiedyś byłaś i ktore czuło się skrzywdzone. Jesteś już w całkiem innym miejscu i czasie smile
              • pade Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 22:33
                Żeby można się było zdystansować, trzeba najpierw zobaczyć, potem nazwać, potem z siebie wyrzucić, opłakać i dopiero można iść dalej.
                Poza tym każdy ma inną wrażliwość, odporność psychiczną. Jeden szybko podnosi się po przejściach, otrzepuje i idzie dalej, a drugi potrzebuje powałkować, pomiędlić, przerobić i dopiero potem się podnieść.
                Każdy sam wie co jest dla niego najlepsze.
                • lady-z-gaga Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 22:40
                  >Każdy sam wie co jest dla niego najlepsze.

                  Nieprawda, nie każdy.
                  Jesli ktoś chce do śmierci międlić swoje krzywdy (czasem urojone, albo wyolbrzymione), to znaczy, że go instynkt samozachowawczy zawodzi i nie wie, co dla niego lepsze.
                  To jest oczywiście uwaga do Twojego postu, a nie do sytuacji autorki, o ktorej za mało wiemy, by oceniać.
    • lady-z-gaga Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 15:56
      Z przykrością stwierdzam, że jestem za mało skomplikowana na to forum. Ni diabła nie rozumiem, w czym problem, a przeczytałam post startowy dwukrotnie smile
      • princesswhitewolf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 16:25
        o zal po rozpadzie rodziny: kompleks niewidzialnosci zwiazany z dodatkowym rodzenstwem
        i probe odkucia sie w tych sprawach przez odmowe bycia poslancem prezentu za przysluge dla ojca od matki

        tak po krotce na podst tego co napisane w faktycznie niezbyt jasny sposob...
        • lady-z-gaga Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 16:39
          Jaki żal po rozpadzie rodziny? przecież dziewczyna pisze, że nie miała rodziny ("nie znałam ich razem"), więc nie ma nic do żałowania, żadnych wspomnień. W dodatku minęło kilkadziesiąt lat.
          Oczywiście może odmowić matce i "nie byc posłańcem", ale w samej inicjatywie nie ma nic zdrożnego. Matka chce się zrewanżować, bo dowiedziała się o roli ojca w przygotowaniach, a nie chce miec długów wdzięczności wobec obcego od dawna faceta. Ma nową rodzinę i głupio by się wszyscy czuli przyjmując przysługi od jej byłego męża. Wszystko jest logiczne. Można było ojca nie włączać w te sprawy, ale widocznie autorkę przygotowania (nie wiem, jakie i dlaczego tak wielkie) przerosły. Wybór i kupno prezentu też - jak widać - jest problemem ponad jej siły. Widać taki typ, co musi szukać sobie problemów. Dokładnie tak, jak napisała Triss.
          • kochamruskieileniwe Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 16:42
            nie, nie o to....
            I teraz wypływa pewien niuans, bo trudno by go było nawet nazwac problemem, gdyby nie to, że uderza w moje dawne poczucie bycia niewidzialna, takim pośrednikiem między dwoma rodzinami, samym w sobie mało ważnym.
            • princesswhitewolf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 16:47
              "I teraz wypływa pewien niuans, bo trudno by go było nawet nazwac problemem, gdyby nie to, że uderza w moje dawne poczucie bycia niewidzialna, takim pośrednikiem między dwoma rodzinami, samym w sobie mało ważnym."

              a to nie jest zal o bycie niewidzialna? No jest zal.
          • princesswhitewolf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 16:46
            lady zgaga: no jest zal skoro pisze ze byla niewidzialna i "powinni bardziej dostrzec w tym wszystkim mnie"
          • pade Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 23:23
            lady-z-gaga napisała:

            > Jaki żal po rozpadzie rodziny? przecież dziewczyna pisze, że nie miała rodziny
            > ("nie znałam ich razem"), więc nie ma nic do żałowania, żadnych wspomnień.

            Nie ma nic do żałowania?

            W do
            > datku minęło kilkadziesiąt lat.
            > Oczywiście może odmowić matce i "nie byc posłańcem", ale w samej inicjatywie ni
            > e ma nic zdrożnego. Matka chce się zrewanżować, bo dowiedziała się o roli ojca
            > w przygotowaniach, a nie chce miec długów wdzięczności wobec obcego od dawna fa
            > ceta. Ma nową rodzinę i głupio by się wszyscy czuli przyjmując przysługi od jej
            > byłego męża.

            Dlaczego głupio? Co jest głupiego w odwdzięczaniu się? Jakie to ma znaczenie, że to były mąż? Przysługi można przyjmować osobiście, ale odwdzięczać się trzeba przez pośrednika?

            Wszystko jest logiczne.

            Nie, to jest właśnie nielogiczne.

            Można było ojca nie włączać w te sprawy,
            > ale widocznie autorkę przygotowania (nie wiem, jakie i dlaczego tak wielkie) pr
            > zerosły. Wybór i kupno prezentu też - jak widać - jest problemem ponad jej siły
            > . Widać taki typ, co musi szukać sobie problemów. Dokładnie tak, jak napisała T
            > riss.

            Widocznie ja też lubię szukać sobie problemów bo bardzo nie lubię robić za pośrednika.
      • kochamruskieileniwe Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 16:38
        Wydaje mi się, że jest tu na forum całkiem sporo osób z nieprzepracowanymi traumami z młodości (Broń Boże, nie krytykuję!)
        I o to chodzi.....

        • princesswhitewolf Re: Rodzina patchworkowa po latach 18.08.17, 10:02
          rozpad rodziny dla dziecka niestety zawsze jest przyczyna mniejszej czy wiekszej traumy.
    • kondolyza Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 17:13
      takie sutuacje zawsze są krzywe i pachworkowosc rodziny nie ma tu nic do rzeczy tylko raczej ja nadalabym temu temat "prezentowe krzywizny"
      pamietam jak na poczatku mojej znajomosci meza z jego rodziną dochodzilo do takich wlasnie krzywizn... jego rodzice jevhali na weekend do hotelu moich rodzicow, po powrocie do siebie dali nam prezenty dla rodzicow meza "za goscine" mimo ze ich tam nie bylo i my tez sie z nimi nie zobaczymy (my mieszkamy w warszawie,tesciowie pod warszawa,moi rodzice maja hotel w olsztynie a mieszkaja jeszcze gdzie indziej) wiec krzywizna na maksa...
      jak wybieralismy sie na urodziny/chrzciny itp to tez podawali jedni i drudzy prezebty dla tej rodziny
      ucielam to
      od tamtej pory jest spokoj
    • quesuerte Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 19:38
      Im dalej czytam watek, tym wiecej rzeczy do rozkminiania, pal licho prezenty.
      A Ty potrzebujesz autentycznego kontaktu z rodzicami? Czy tez masz klase wink?
      • zeldaf Re: Rodzina patchworkowa po latach 17.08.17, 21:23
        To jest bardzo dobre pytanie, ale wcale nie wiem, jak na nie odpowiedzieć. Z jednej strony odkrywam, że ten nieautentyczny kontakt jest dla mnie wyczerpujący energetycznie. Z drugiej - wiem, że oni się na swój sposób starają i nie wiem, czy stać ich na coś więcej. a jeśli nie - czy ja mam jaja. żeby to uciąć. Z trzeciej, sama dla siebie, jako dorosła osoba, doskonale poradzę sobie bez żadnego kontaktu. Z czwartej - uważam, że dobrze byłoby to przepracować, zanim rodzice będą potrzebowali prawdziwej pomocy, opieki. Teraz, gdy mi to wszystko "wyłazi" przy pierdołach, można obśmiać, gorzej będzie, jeśli się przeciągnie, a oni będą wtedy bezradni i może nawet poczują się oszukani.
        • alam.kota Re: Rodzina patchworkowa po latach 18.08.17, 18:06
          a to ty jesteś emocjonalna jedynaczka, że się już teraz zamartwiasz jak to będziesz się koniecznie ty osobiście rodzicami zajmować i to cały czas biegając pomiędzy nimi od sasa do lasa każdemu pomagając ale tak żeby się nie spotkali?
          • alam.kota Re: Rodzina patchworkowa po latach 18.08.17, 18:17
            aha, a w temacie prezentów - mamunia chce jakieś dawać to niech sobie zadzwoni do tatunia i dopyta co takiego jego nowa rodzina lubi. i odwrotnie. może to zrobić z klasą jak tak lubi.
            wykorzystywanie dziecka do zdobywania informacji o drugim rodzicu było wstrętne i parszywe.
            to z ich strony tchórzostwo, manipulacja i kontrola nad tobą, robienie z dziecka narzędzia a nie podmiotu.
            Więc z czystym sumieniem możesz to przerwać, mówiąc mamuni że jeśli chce od siebie prezenty dać to niech przyjedzie do ciebie i się z resztą rodziny pozna a prezent uzgodni z tatuniem, bo ty jestes taaaaaka zarobiona, ze nie masz szans myslec o jej sprawach wzgledem ojca.
    • a.va Re: Rodzina patchworkowa po latach 19.08.17, 05:57
      Przepraszam, że tak obok tematu, ale bardzo mnie wzruszyło to, co napisałaś o swojej potrzebie przytulania się do ludzi. Musiałaś być bardzo samotna i nieszczęśliwa. Mam ochotę walnąć twoich rodziców po głowie za to.
    • lea_223 Re: Rodzina patchworkowa po latach 19.08.17, 06:09
      Nie chciałabym być takim "sklejaczem" relacji między dawno rozwiedzionymi rodzicami. Każda strona jest tu dorosła i niech sama odpowiada za siebie. Ja ewentualnie mogłabym fizycznie w sklepie czy via Internet dokonać jakiegoś wskazanego przez mamę zakupu ewentualnie pomóc w podjęciu wyboru. Ale sam akt wręczenia to już poza mną

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka