Dodaj do ulubionych

i się psuje

    • mikams75 Re: i się psuje 27.08.17, 21:05
      z jednej strony jako kobieta bronilabym ciebie i za nic bym sie nie zgodzila, ale przy odwrotnym ukladzie, kiedy kobieta ma o polowe mniejszy dochod od faceta to juz bym nie byla taka pewna. Jedna stona ma wowczas duze oszczednosci, stac ja na wydatki i drogie hobby itp. A druga, ta mniej zarabiajaca, zyje na styk i wszelkie wydatki wlasne musi pokrywac ze wspolnego konta badz ja nie stac na jakies ekstra wydatki. To tez nie jest zdrowy uklad. Szczerze mowiac, gdyby mi swietnie zarabiajacy partner oswiadczyl, ze wplacamy na wspolne konto po rowno a reszta jest jego, to bym sie zastanawiala nad takim zwiazkiem.
      Ok, nieco inaczej jest jesli partner ma jakies zobowiazania, dlugi ale w tej sytuacji to syn kobiety z nimi mieszka i zapewne koszty jego utrzymania sa wyzsze od placonych przez faceta alimentow.
      • tt-tka Re: i się psuje 27.08.17, 21:37
        mikams75 napisała:
        Jedna stona ma wowczas duze oszczednosci, stac
        > ja na wydatki i drogie hobby itp. A druga, ta mniej zarabiajaca, zyje na styk

        No bez przesady. Pan zarabia ok. 9 tys, polowe tego, co pani, ale mimo wszystko nie jest to malo.

        gdyby mi
        > swietnie zarabiajacy partner oswiadczyl, ze wplacamy na wspolne konto po rowno
        > a reszta jest jego, to bym sie zastanawiala nad takim zwiazkiem.

        A tak jest w tym przypadku ? Czy raczej tak, ze oboje wplacaja jakies kwoty, a to, co zostaje kazdemu z nich, jest do dyspozycji wylacznej ? Przy 9 tysiach, nawet placac alimenty, nie jest sie nedzarzem.


        > Ok, nieco inaczej jest jesli partner ma jakies zobowiazania, dlugi ale w tej sy
        > tuacji to syn kobiety z nimi mieszka i zapewne koszty jego utrzymania sa wyzsz
        > e od placonych przez faceta alimentow.

        Nie wiemy, jaka kwote wplaca pani, a jaka pan, przypominam kolejny raz.
        • mikams75 Re: i się psuje 27.08.17, 23:01
          no nie wiemy jakie kwoty, ale przy wysokich dochodach ludzie maja wyzszy standard zycia, ktos kto ma 20 tys. bedzie zyl i spedzal wakacje inaczej niz ktos kto ma "tylko" 8-9 tys. Nie mowie, ze to nedzarz, ale oczekiwania co do poziomu zycia moga sie rozjechac.
          • tt-tka Re: i się psuje 27.08.17, 23:06
            Ktos, kto ma 20 tys. na dwie osoby nie bedzie znaczaco odstawac od kogos, kto ma 9 minus alimenty (ciekawe, w jakiej wysokosci te alimenty). Plus ktos, kto zarabia 20 i mieszka w wynajetym mieszkaniu ze sporym prawdopodobienstwem po kilka tysi miesiecznie bedzie odkladac, jesli nie na wlasne lokum, to na mieszkanie dla syna w przyszlosci.
            Jak na razie panstwo mieszkaja razem od pieciu lat i o sporach nt poziomu zycia nie bylo mowy.
    • anorektycznazdzira Re: i się psuje 27.08.17, 21:07
      Ja bym się nie zgodziła, ale jak znam życie, byłoby mi bardzo ciężko to dyskutować.
      Jeśli jesteś taka sama jak ja, to może on o tym wie i dlatego zadał takie głupie pytanie. Uważam, że nie powinien tego proponować i stawiać Cię w takiej sytuacji. Zaproponowałabym stałą, niemałą kwotę (5-7 tysięcy), które będziecie wpłacać na to wspólne konto, gospodarować i ewentualnie odkładać czy co tam. Do tego możesz zadeklarować, że nie wykluczasz własnej dobrej woli i np. zakupów "z Twojego" ponad te ustalone stałe wkłady. Czemu nie.

      Tylko zastanów się dobrze, jak macie rozwiązane koszty utrzymania dzieci. Od niego odpływają alimenty. Czy Twój syn jest utrzymywany oddzielnie, czy z tej wspólnej puli? Pewnie choćby częściowo z wspólnej, bo kosztów liczników czy jedzenia za bardzo się nie wyodrębni. Nie wiem, czy w takiej sytuacji nie powinny alimenty też wejść do wspólnej puli. Musicie to obgadać i zobaczyć, co obie strony uważają za uczciwe.
      Ale na wspólne konto raczej nie zgodziłabym się.
    • milva24 Re: i się psuje 27.08.17, 21:08
      A jak Wam jest ze sobą? Macie jakieś tarcia czy raczej zgodnie? Raczej tym bym się kierowała podejmując decyzję i tym czy macie podobne podejście do wydawania pieniędzy. Bo jak jedno oszczędne a drugie rozrzutne to będą kłótnie.
    • muchy_w_nosie Re: i się psuje 27.08.17, 21:28
      Jako matka dziecka powiem, że moj majątek przeznaczałabym na zabezpieczenie swojego dziecka dlaczego mój syn ma finansowo ucierpieć przez moje wybory. Zarabiasz dużo, twój nie mąż zarabia też sporo, nadwyżka jest teoretycznie twoja i możesz z nią zrobić co chcesz.
      W odwrotnej sytuacji patrzyłabym też na dobro swojego dziecka dlatego oczekiwalabym wspólnego konta ;P.
      • muchy_w_nosie Re: i się psuje 27.08.17, 21:42
        Moja przyjaciółka miała w rodzinie taką sytuację: Jej kuzynka dosć bogata z domu wyszla za mąż (dlugoletni związek), rodzice młodej dali im pół domu żeby sobie mieszkali za darmo i rozgladali się za czymś dla siebie, a oni dolożą połowę, przy czym mogą też mieszkać na zawsze. Mieszkali tak rok i maż nie mogł wytrzymać więc wynajeli mieszkanie. Kuzynka koleżanki urodzila dziecko i tak w okolicach roczku dziecka mąż wyprowadzil się z mieszkania, wyczyścił całe konto (kilkadziesiąt tysięcy, bo forsa ze ślubu + składana na nowe lokum). Kuzynka załamana, forsę odzyskała bo ojciez z bratem postanowił przemówić mężusiowi do rozumu - misiaczek zatrzymal się u swojej przyjaciółki.
        Finał był taki, że po jakimś czasie się dogadali, popracowali nad związkiem i są razem - co dość niespotykane w dzisiejszych czasach, czy forsę mają nadal wspólną to nie wiem.
    • lea.letizia Re: i się psuje 28.08.17, 13:26
      Na Twoim miejscu bym sie nie zgodzila, wspolne konto jest dla malzenstw, ktore sie wspolnie dorabiaja, maja wspolne dzieci. W Waszym przypadku, moim zdaniem, najlepiej sprawdza sie konto na ktore wplacacie okreslone kwoty na rachunki i jedzenie (Ty razy dwa), a pozostale wydatki kazde z Was pokrywa samo.
      Zarabiasz sporo wiecej od partnera, takze realna jest sytuacja ze w pewnym momencie Ty bedzie dokladala do jego wydatkow albo wydatkow na jego dziecko.

      Jako zona prawnika, ktory niejedno widzial, moge Ci tez poradzic abys przed slubem spisala intercyze oraz abyscie oboje podpisali notarialnie zrzeczenie sie spadku po wspolmalzonku, tak aby po kazdym z Was dziedziczyly tylko Wasze dzieci.
      Chyba nie chcialabys aby w pewnym moemncie Twoj syn musial splacac ojczyma (lub jego syna), a to niestety bardzo realna perspektywa.
      Moja siostra cioteczna ma meza, ktory ma corke z wczesniejszego zwiazku. Od samego poczatku jasno ustalala kwestie finansowe, na co on sie jakis czas dosc mocno oburzal.
      Np. mieszkanie kupione na kredyt bylo tylko na nia, gdyz przy jednakowych zarobkach (maja ten sam zawod) ona swoja pensje przeznaczala na wspolna rodzine, a nadwyzki na splate kredytu, on taka sama nadwyzke przeznaczal na dziecko z poprzedniego zwiazku. Teraz gdy ona ma dosc spory majatek odziedziczony po naszej wspolnej ciotce, z jej pieniedzy kupili dom i placa za swietne szkoly dla wspolnych dzieci. Jego corka ma alimenty w wysokosci takiej jak wczesniej. Notarialnie ustalili ze jej pieniadze dziedzicza tylko jej dzieci, jego pieniadze wszystko jego dzieci.
      Jasna i czysta sytuacja, ktora nikogo nie krzywdzi.

      W Twoim przypadku, mozliwe ze Twoj partner chce jakos pomoc swojemu synowu w starcie w doroslosc takze korzystajac z Twoich pieniedzy, niekoniecznie ustalajac to z Toba, pytanie czy Ty tez tego chcesz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka