1madzik10
28.08.17, 10:07
Pracuje z jedną dziewczyną która często nie przyvhodzi do pracy i pózniej podpisuje liste.
Ostatnio wziełam urlop i oczywiście uczciwie wypisuje urlop. U nas rzadko wpisuje się na żądanie.
A ponieważ koleżanka zastepuje inna, to nie wie czy ja brałam na żądanie w tym roku czy nie.
Sobie nie wpisuje żadnych urlopów na żądanie bo zawsze podpisuje listę obecności nawet jak nie przychodzi.
Denerwuje mnie sytuacja, że mam wpisane urlop na żądanie. Kilka razy zdarzyło mi się brać na telefon, pewnie to byłby już może 5 w tym roku. Ale przełozony zawsze podpisuje jako urlop wypoczynkowy czy na dziecko.
Chodzi mi o to że koleżanka nie przychodzi, sobie nie wpisuje urlopów na żadanie. Ale mi np tak. Nie zależy mi na tym czy mam ten urlop na żądanie czy nie bo to pierwszy raz więc nie będzie konsekwecji. Ale ona nie wie czy to jest mój np 1 czy 5 bo ona tylko zastepuje drugą. Jest to dla mnei bezczelne bo sama jest bezczelna a innym może narobic bałaganu.
Gdyby to był mój 5 dzien na żądanie mogłoby się skonczyc zle.
Czuje sie potraktowana podle.
chce dzis z nią to wyujaśnić, co myslicie?