Dodaj do ulubionych

Historia z mojego podwórka

07.09.17, 18:24
Taka historia zdarzyła się na moim podwórku (szczegóły pozmieniałam, żeby zachować anonimowość bohaterów).

Ewa, 20-letnia szczecinianka zachodzi w ciążę z Adamem, rówieśnikiem z Rzeszowa poznanym na obozie studenckim. Oboje są na utrzymaniu rodziców.

Ewa telefonicznie informuje chłopaka o ciąży i słyszy entuzjastyczne zaproszenie do Rzeszowa w celu spotkania z rodzicami Adama. Rodzice Ewy nie są zachwyceni wiadomością, bo woleliby, żeby ukochana jedynaczka nacieszyła się młodością i skończyła studia, zanim podejmie rolę żony i matki, ale są gotowi na ślub, wesele i daleko idącą pomoc młodej rodzinie.

Tymczasem w Rzeszowie niespodzianka. Adam proponuje Ewie pieniądze na usunięcie ciąży. Bo jego rodzice nie będą w stanie pomóc finansowo ani organizacyjnie w wychowaniu dziecka (są niezamożni i utrzymują także siostrę Adama), więc Adam musiałby pójść do pracy, a przecież studia są jego szansą na lepsze życie itd. Proponuje więc, żeby narodziny dziecka odłożyć w czasie, na razie studiować i bawić się, potem wziąć ślub, mieć dzieci i być normalną rodziną.

Usunięcie ciąży nie jest zgodne ze światopoglądem Ewy, postanawia urodzić dziecko z ojca nieznanego. Jej rodzice nie wycofują wsparcia, cieszą się z ciąży i wnuka/czki, ale nalegają, żeby jednak zarejestrowała Adama jako ojca. Ewa zaczyna się wahać co do decyzji o ojcostwie.

Co, zdaniem ematki, jest dla Ewy i dziecka lepsze – z punktu widzenia prawnego, finansowego, organizacyjnego, emocjonalnego i społecznego?

I co Adam może zrobić z decyzją Ewy?
Obserwuj wątek
    • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:30
      Adam może jej podziękować, że nie nagrała rozmowy i nie złożyła doniesienia o podżeganiu do czynu zabronionego.
      • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:38
        A Ewa chce utrzymywać kontakt z Adamem i chce, żeby dziecko miało z nim kontakt (chociażby sporadyczny)?

        Bo na ten przykład ja na 99% nie chciałabym. Alimenty mam w nosie (ale też w takiej sytuacji nie jestem, więc być może optyka by mi się zmieniła, kto wie), wolałabym komfort psychiczny, że mi się facet nie będzie wchrzaniał w życie.
        • lauren6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:45
          > wolałabym komfort psychiczny, że mi się facet nie będzie wchrzaniał w życie.

          Ja też.
    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:33
      Ale co ma byc lepsze od czego? Przeciez podjela decyzje, ze urodzi, niestety do usuniecia ciazy Adam jej nie zmusi. Adam idiota uprawial seks bez zabezpieczenia i pewnie bedzie ponosil konskewencje.
      • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:41
        Technicznie rzecz biorąc to nie Adam idiota, tylko oboje idioci, przecież to nie tylko Adam o zabezpieczeniu nie pomyślał i nie tylko Adam ten seks bez zabezpieczenia uprawiał wink Konsekwencje też jeśli już poniosą oboje.
        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:45
          Owszem, ale Ewa chce urodzic wiec to ona zmusic Adama do ponoszenia konsekwencji.
          • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:40
            A Adam proponując aborcję, chce zmusić Ewę do złamania prawa i narażenia swojego zdrowia.
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:41
              A niby w jaki sposob ma narazic swoje zdrowie?
              • memphis90 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:52
                Robiąc aborcję.
                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:53
                  memphis90 napisała:

                  > Robiąc aborcję.
                  >
                  A to jest szkodliwe zdrowia?
                  • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:03
                    A co to jak wyrwanie zęba? Mogą być konsekwencje psychiczne i fizyczne.
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:07
                      arwena_11 napisała:

                      > A co to jak wyrwanie zęba?

                      Wlasciwie tak.

                      Mogą być konsekwencje psychiczne i fizyczne.

                      Po wyrwaniu zeba tez
                      • stara-a-naiwna Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:15
                        wytłumacze najprościej jak się da bo widze że nie ogarniasz (braki wiedzy, niechęć w poszukaniu w google...)
                        - konsekwencje fizyczne - nizdolnośc po aborcji do ponownego zajścia w ciaże
                        - konsekwencje psychiczne - poczucie straty, poczucie winy, trauma, depresja, rozpamiętywanie, niepogodzenie się z tą decyzją


                        oczywiście konsekwencje moga nie musza wystąpić
                        • stara-a-naiwna Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:16
                          no i oczywista oczywistośc
                          konsekwencje fizyczne - jak przy kazdym zabiegu operacji - powikania, krwotoki...
                        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 09:27
                          ad. 1Kiedyś może tak było, kiedy usuwano płód wieszakiem, w spartańskich warunkach.
                          ad. 2 To samo może dotknąc kobietę po porodzie, np. gdy jest zmuszona do donoszenia niechcianej ciąży, albo nawet nie, może po prostu przerosnąć ją macierzyństwo, nawet gdzy dziecka chciała.
                      • beataj1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:23
                        Szczerze? Miałam dwukrotnie lyzeczkowanie macicy i miałam wyrwane zęby. Z mojego czysto fizycznego punktu widzenia lyzeczkowanie to był lajcik w porównaniu do rwania ósemki. Emocje wiadomo, u każdego inne.
                        • ladyjane Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:35
                          Do łyżeczkowania usypiają wink
                          • beataj1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:53
                            Chociażby, po rwaniu musiałam przez dwa dni proszki przeciwbólowe. Po lyzeczkowaniu nic mnie nie bolało.
                    • madami Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 21:44
                      mało prawdpopodobne
                • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:34
                  akurat cala ciaza i porod to obiektywnie duzo wieksze ryzyko dla zdrowia niz aborcja zwlaszcza wczesna i jako lekarz powinnas to wiedziec.
                  co do meritum, adam proponowal ale decyzja nalezy do ewy i jak najbardziej nie widze powodu zeby zwalniac adama z obowiazku lozenia na dziecko i zapewnienia dziecku poczucia korzeni.
                  • annajustyna Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:24
                    W d...e z takimi korzeniami.
                  • minor.revisions Re: Historia z mojego podwórka 16.09.17, 16:09
                    Niemniej jeśli to jest niezgodne że światopoglądem pani to może się odbić na jej psyche czyli jest to konsekwencja zdrowotna.
                • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 09:22
                  Ciąża i poród są tak samo szkodliwe dla zdrowia.
            • panpaniscus Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:28
              To ona naraża swoje zdrowie będąc w ciąży. Ciąża jest dużo większym niebezpieczeństwem dla zdrowia kobiety niż jej usunięcie.
          • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:42
            Może zmusić. Ale tak czy owak konsekwencje ponoszą oboje.
            I de facto jeśliby Ewa terminowała tę ciążę (a przecież zgodnie z prawem nie może) to dopiero wtedy mamy nierówną sytuację - Adam konsekwencji własnego zidiocenia nie ponosi (pomijając ewentualnie jakieś problemy z psychiką jeśli na ten przykład jego światopogląd się zmieni - takiemu Chazanowi na ten przykład się zmienił przecież...), a Ewa i owszem. Niezależnie od decyzji.
            • madami Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 21:45
              Przecież Ewa może wyjechać za granicę, tam wszystko odbędzie się zgodnie w prawem.
        • minor.revisions Re: Historia z mojego podwórka 16.09.17, 16:06
          > Technicznie rzecz biorąc to nie Adam idiota, tylko oboje idioci, przecież to nie tylko Adam o zabezpieczeniu nie pomyślał

          Technicznie rzecz biorąc idiotą, bo ona się nie zabezpieczyła ale też najwyraźniej nie ma nic przeciwko dziecku.
    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:34
      Czyli Adam nie chce dziecka, Ewa chce i chce zarejestrować Adama jako ojca. Czyli Adam będzie musiał płacić alimenty. Wspaniały układ i jaki sprawiedliwy.
      • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:39
        W zasadzie to chyba nie chce rejestrować, tylko jej rodzice chcą...
      • konsta-is-me Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:43
        A co w tym niesprawiedliwego??
        Sprawiedliwie byloby gdyby Adam byl w polowie w ciazy I w polowie rodzilbig_grin
        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:46
          To ze Adam moze zostac zmuszony do ponoszenia konsekwencji.
          • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:47
            A Ewa nie ponosi?
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:50
              milka_milka napisała:

              > A Ewa nie ponosi?
              >
              Ale ona chce a on nie. Moglaby ciaze przerwac i nikt by nie ponosil
              • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:52
                Ale nie chce.
                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:58
                  milka_milka napisała:

                  > Ale nie chce.
                  >
                  Wiec to jej sprawa, niech nie oczekuje niczego od Adama.
                  • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:16
                    > > Ale nie chce.
                    > >
                    > Wiec to jej sprawa, niech nie oczekuje niczego od Adama.

                    Podpisuję się.
                    • moadek Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:42
                      Jeżeli wbiegne na jezdnię i tym abym spowoduje wypadek w którym ucierpi kierowca nagle hamującego samochodu. Też mogę powiedzieć że nie chce ponosić konsekwencji gdy zadał będzie odszkodowania. I tu jest jeszcze inaczej bo kierowca nie miał szansy wcześniej powiedzieć nie.
                      • moadek Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:43
                        Tym samym . Sorry.
                      • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:02
                        Niestety pani nie żąda "odszkodowania", mimo że pan to zaproponował.
                  • antychreza Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 09:50
                    leyre1 napisał(a):

                    > milka_milka napisała:
                    >
                    > > Ale nie chce.
                    > >
                    > Wiec to jej sprawa, niech nie oczekuje niczego od Adama.

                    Dlaczego? Sama sobie tego dziecka nie zrobiła. No, chyba że użyła spermy wydłubanej z gumki...
              • premeda Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:19
                A może dla niej aborcja to nie jest splunąć i wtedy też by poniosła konsekwencje.
                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:22
                  premeda napisała:

                  > A może dla niej aborcja to nie jest splunąć i wtedy też by poniosła konsekwencj
                  > e.
                  >
                  To jednak jest jej problem
                  • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:41
                    No to problemem Adama będą alimenty.
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:41
                      arwena_11 napisała:

                      > No to problemem Adama będą alimenty.

                      A nie powinny
                      • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:50
                        Faktycznie nie powinny. Dla normalnego mężczyzny alimenty problemem nie są, są zwykłym logicznym następstwem swoich czynów.
                        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:53
                          Dla normalnej kobiety dziecko nie jest problemem, jest zwykłym, logicznym następstwem jej czynów.
                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:56
                          satoja napisała:

                          > Faktycznie nie powinny. Dla normalnego mężczyzny alimenty problemem nie są, są
                          > zwykłym logicznym następstwem swoich czynów.

                          Dla normalnej kobiety uprawiajacej seks bez zabezpieczenia i nie dopuszczajcej aborcji brak alimentow tez nie powienien byc problemem, wychowywnie dziecka bez jakiegolwiek udzialu mezczyzny to zwykla konsekwencja wlasnych czynow. Zwlaszcza ze to kobieta a nie mezczyzna ma macice
                          • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:18
                            Dla normalnego mężczyzny, uprawiającego seks bez zabezpieczenia, normalną konsekwencją powinien być fakt, że może spłodzić dziecko , za które będzie odpowiedzialny.
                            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:38
                              Zaplodnienie jesli do niego dojdzie nie oznacza jeszcze pojawienia sie na swiecie dziecka. Wielu ludzi zaklada jeszcze opcje aborcji, zarowno kobiety jak i mezczyzni, problem ze mezczyzni w tej sprawie nie decyduja ale decyzduje sie o ich portfelach i to jest nie fair a ten konkretny przypadek jest przykladem.
                              • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:43
                                Prosta sprawa - pan nie chciał zapładniać - trzeba było użyć prezerwatywy, a nie oglądać się na panią.
                                • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 09:34
                                  Prosta sprawa - pani mogła zrobić to samo. Jeśli nie chciała ponosić ciężaru samotnego macierzyństwa i utrzymywania dziecka.
                      • suchawloszkana3 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 06:55
                        Jestem w szoku leyre i wolę myśleć że pisałaś te rzeczy otumaniona alkoholem albo na kogoś wściekła...
                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:15
                          suchawloszkana3 napisała:

                          > Jestem w szoku leyre i wolę myśleć że pisałaś te rzeczy otumaniona alkoholem al
                          > bo na kogoś wściekła...

                          Nie otumaniam sie alkoholoem i jestem bardzo spokojna. Jestem jednak w szoku ze as tyle ematek uprawia seks bez zabezpieczenia i ryzykuje niechciane ciaze
                  • asia_i_p Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:41
                    W aktualnej wersji przyrody, gdzie zarodek powstaje z jajeczka i plemnika, oraz w aktualnym systemie prawnym, biorącym aktualną wersję przyrody pod uwagę, jest to jednak problem obydwojga.
                    • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:09
                      Kwestia w tym, że problem obojga, konsekwencje również - ale decyzja tylko jednej strony... Bo w momencie informacji o ciąży - decyzja leży WYŁĄCZNIE w gestii kobiety. A konsekwencje [chociażby w postaci długoletniego płacenia alimentów] ponosi także mężczyzna, który jednakowoż nie ma żadnego prawa do decydowania czy sobie tego życzy czy nie...
                      • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:13
                        vi_san napisała:

                        > Kwestia w tym, że problem obojga, konsekwencje również - ale decyzja tylko jednej
                        > strony... Bo w momencie informacji o ciąży - decyzja leży WYŁĄCZNIE w gestii kobiety.
                        > A konsekwencje [chociażby w postaci długoletniego płacenia alimentów] ponosi także
                        > mężczyzna, który jednakowoż nie ma żadnego prawa do decydowania czy sobie tego życzy czy nie...

                        Niby oczywiste, ale pewnie zaraz ktoś napisze, że mógł nie uprawiać seksu czy zapytać na pierwszej randce o podejście pani do aborcji.
                        • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:19
                          Oczywiście. A napewno powinien był zadbać o swoje zabezpieczenie.
                          • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 09:35
                            Ona też.
                          • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:06
                            Chciał zadbać po fakcie, na zasadzie lepiej późno niż wcale, ale pani zamarzyło się bobo. Nawet jeśli to typ dwunożnej macicy (tutaj zapraszam do wątku o wybieraniu "dziecka" lub siebie), to ma jeszcze sporo czasu, może udałoby się jej zajść w ciążę z kimś, kto chciałby dziecka.
                            • tt-tka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:18
                              regina-phalange napisała:

                              > Chciał zadbać po fakcie, na zasadzie lepiej późno niż wcale,

                              Chcial zadbac wylacznie o wlasna kieszen. To nie jest dbalosc, ktora pani czy ktokolwiek musi podzielac.
                              • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 21:29
                                Wiecie, pani poniesie dużo większe konsekwencje życiowe i fizyczne niż pan. Ale jednak pan o siebie i swój komfort chce zadbać, a pani jak to kobieta - ofiarna, poświęcająca się, bierna, biorąca co zesłał los.
                            • aerra Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:42
                              A może przy (nielegalnej w naszym kraju) aborcji dostałaby krwotoku i skończyłoby się tak, że więcej dzieci nie mogłaby mieć. Albo w ogóle by nie przeżyła. Kto wie.
                              Dlaczego ona ma ryzykować, jeśli tego nie chce, tylko po to, żeby biedny Adaś mógł być sobie dalej niedojrzałym dzieciakiem?
                              • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 21:27
                                Aborcję można przeprowadzić w cywilizowanych warunkach zagranicą (cenowo porównywalnie do podziemia w PL) lub farmakologicznie, jeśli to wczesna aborcja.
                                Dlaczego ma ryzykować? Bo może ona sama w sobie i jej życie też jest ważne? Może ona też ma prawo być niedojrzałym dzieciakiem? Chociaż to takie niepopularne podejście - i tutaj znowu wątek gdzie 2/3 kobiet wolałaby osierocić płód niż żyć, no chyba, że mają już inne dzieci. Btw. to powinna być jakaś jednostka chorobowa.
                                • aerra Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 09:17
                                  Akurat ja jestem jak najbardziej za prawem każdej kobiety do LEGALNEJ aborcji i to na życzenie. Za to ZDECYDOWANIE nie jestem z tym, żeby ktokolwiek mógł zmusić kobietę do aborcji jeśli tego nie chce. Czy nawet wywierać na niej presję. To JEJ i tylko jej decyzja.
                                  A Ewa opcji aborcji nie uwzględnia.
                                  • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 09:39
                                    I jestes za nieuczciwoscia, bo chociaz TYLKO Ewy decyzja to bedzie miala efekt na Adama.
                                    • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 09:47
                                      Co to znaczy "będzie miała efekt na Adama"?
                                  • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 09:46
                                    aerra napisał(a):


                                    > A Ewa opcji aborcji nie uwzględnia.


                                    Gdyby Ewa nie uwzględniała opcji aborcji, bo chce mieć dziecko, to bym się z tobą zgodziła. Ale tu jako jedyny powód został podany światopogląd. Więc szkoda mi tego potencjalnego, niechcianego dziecka.
                                    • aerra Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 10:08
                                      To, że Ewa dziecka nie planowała ani nie chciała w tym momencie nie znaczy, że ono po urodzeniu będzie niechciane.
                                      Są katoliczki ę ą, które takie wierzące i absolutnie "pro-life", ale jak ich dotyczy sytuacja, to się jednak okazuje, że to taka "wyjątkowa sytuacja".
                                      Ewa najwyraźniej do nich nie należy (chociaż może tu wchodzić w grę też opcja, że Ewa jest mocno zależna od rodziców materialnie i psychiczne, i to de facto ich decyzja a nie jej, wtedy współczuję i Ewie i potencjalnemu dziecku), chce urodzić, więc czemu zakładasz, że dziecko na pewno będzie niechciane?
                                      • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 10:13
                                        Naprawdę uważasz, że 20 letnia dziewczyna z dostępem do netu byłaby zależna od rodziców jakby chciała aborcji? Przede wszystkim słowem by im nie pisnęła i od Adama wzięła kasę.

                                        Jakby chciała nikomu nic nie mówić - załatwiłaby sprawę w 3-4 tygodniu farmakologicznie. I też by nikt nie wiedział.
                                        Ewa tego dziecka chce.
                                        • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 13:27
                                          arwena_11 napisała

                                          > Ewa tego dziecka chce.


                                          Nigdzie tego nie napisano. Napisano, że światopogląd jej nie pozwala na aborcję. To diametralna różnica.
                                          • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 13:38
                                            Skoro Ewa chce wychować dziecko - to znaczy, że tego dziecka chce. Inaczej myslałaby o oddaniu do adopcji.
                                            • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 10.09.17, 08:33
                                              Nie napisano również, że Ewa jest zdecydowana wychowywać dziecko.
                                              To, że chce dziecka lub zachce po porodzie, że będzie je wychowywać to tylko twoje imaginacje. Spróbuj opierać się wyłącznie na podanych informacjach.
                                    • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 10:24
                                      cosmetic.wipes napisała:

                                      > Gdyby Ewa nie uwzględniała opcji aborcji, bo chce mieć dziecko, to bym się z to
                                      > bą zgodziła. Ale tu jako jedyny powód został podany światopogląd. Więc szkoda m
                                      > i tego potencjalnego, niechcianego dziecka.

                                      Mogę się podpisać.
                                  • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 10:23
                                    aerra napisał(a):

                                    > Akurat ja jestem jak najbardziej za prawem każdej kobiety do LEGALNEJ aborcji i
                                    > to na życzenie. Za to ZDECYDOWANIE nie jestem z tym, żeby ktokolwiek mógł zmus
                                    > ić kobietę do aborcji jeśli tego nie chce. Czy nawet wywierać na niej presję. T
                                    > o JEJ i tylko jej decyzja.
                                    > A Ewa opcji aborcji nie uwzględnia.

                                    To niech Ewa sama ponosi konsekwencje SWOJEJ decyzji.
                                    • tt-tka Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 11:30
                                      regina-phalange napisała:


                                      > To niech Ewa sama ponosi konsekwencje SWOJEJ decyzji.

                                      To niech Adam tez ponosi konsekwencje. Gdyby Ewa zdecydowala sie - za jego namowa - na aborcje, Adam ochoczo pomaszeruje do mamra i zostanie tam na dwa lata ? Czemus watpie.
                                      Adam NIE CHCE ponosic konsekwencji, on tylko chce wykrecic sie od nich mozliwie najtanszym kosztem.
                                      • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 11:40
                                        No nie mozna go za to winic. Ewa powinna zrobic to samo i abortowac ciaze.
                                        • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 11:46
                                          Ale Ewa nie chce abortować, a Adam za propozycję aborcji i zapłaty za nią - też powinien ponieść konsekwencje i pójśc siedzieć.
                                          • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 13:23
                                            Za propozycję?
                                            • aerra Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 15:46
                                              Namawianie do czynu zabronionego.
                                              • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 10.09.17, 08:35
                                                On ją namawiał czy tylko zaproponował takie rozwiązanie?
                                      • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 21:06
                                        > To niech Adam tez ponosi konsekwencje. Gdyby Ewa zdecydowala sie - za jego namo
                                        > wa - na aborcje, Adam ochoczo pomaszeruje do mamra i zostanie tam na dwa lata ?

                                        Sprowadzanie do absurdu.

                                        > Adam NIE CHCE ponosic konsekwencji, on tylko chce wykrecic sie od nich mozliwie
                                        > najtanszym kosztem.

                                        No niestety, to nie pierwszy przykład, kiedy mężczyzna chce zadbać o siebie, a kobieta robi sobie kuku. Ale przynajmniej nie jest egoistką i poniesie konsekwencje, może czuć wyższość moralną. suspicious
                                        • tt-tka Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 21:26
                                          regina-phalange napisała:

                                          > No niestety, to nie pierwszy przykład, kiedy mężczyzna chce zadbać o siebie, a
                                          > kobieta robi sobie kuku

                                          A ty pochwalasz i bawi cie to ?
                                          Wiesz, jest sporo przykladow, gdy pani decyduje sie koniec koncow zadbac o potomstwo i mezczyzna musi lozyc na ich WSPOLNE dziecko. Bo niewazne, co chcial, wazne, co zrobil. A zrobil dziecko wlasnie.
                      • 7katipo Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:57
                        Adam miał zaś natomiast prawo do decydowania, że włoży to co wiesz tam gdzie wiesz. I nie wyjmie na czas wink
                        • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:29
                          Ewa zaś miała prawo decydować czy rozłoży nogi czy nie - nie ma wzmianki, by została zgwałcona... tongue_out
                          OBOJE zdecydowali się na seks.
                          OBOJE nie zadbali właściwie o zabezpieczenie.
                          ONA [i tylko ona] podejmuje decyzję
                          Oboje ponoszą konsekwencje tej decyzji przynajmniej przez długie lata.
                          Widzisz symetrię? Chociaż śladową? Możliwość, o której tak tu dziewczyny piszą, decydowania o SOBIE I SWOIM ŻYCIU. A gdzie możliwość decydowania Adama? Zresztą analogicznie byłoby w odwrotnej sytuacji - GDYBY Ewa chciała ciążę usunąć, a Adam chciał dziecka, nawet deklarował, że on je wychowa, że Ewa może się zrzec itd - tak samo mógłby sobie chcieć. Bo tylko Ewa ma prawo stanowić o ich WSPÓLNYM dziecku... - skoro "sprawcami" są oboje... tongue_out
                          • 7katipo Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:06
                            Nie ma symetrii. Nawet śladowej. Adam dorosły na tyle, że się na owo wsadzanie zdecydował, powinien był być tego braku symetrii świadomy.
                          • zwierzakowa13 Re: Historia z mojego podwórka 15.09.17, 21:34
                            No ale Adam samowolnie podjął decyzje pozostania w Ewie mimo że czuł że dochodzi, w konsekwencji Ewa jest zmuszona zgodnie z prawem i własnym światopoglądem pozostać w ciąży ;P
                          • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 15.09.17, 23:34
                            > ONA [i tylko ona] podejmuje decyzję

                            No a kto ma podjąć decyzję o zabiegach dokonywanych na nieubezwłasnowolnionej i dorosłej kobiecie? Chciałabyś, aby o Twoim ciele decydowali inni? No gratuluję.
                            • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 16.09.17, 10:09
                              Ależ nie neguję, że tylko ona ma prawo podejmować decyzje! Tylko niech SWOIMI decyzjami nie obciąża innych! ani kosztami tych decyzji. Proste? Skoro ONA decyduje - to ONA swoja decyzję utrzymuje, a nie ściga innych. I nie, nie mam na myśli tej konkretnej sytuacji, ani nie mam na myśli wyłącznie "Adama" - w tej historii większość kosztów JEJ decyzji ponosić będą jej rodzice, bo ona co prawda ma prawo decydować ale utrzymać skutków swojej decyzji - już nie myśli...
                  • isa_bella1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:23
                    Ale dlaczego miałaby nie urodzić wg prawa? Dziecko ma wady...jest z gwaltu?
        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:47
          Ale Adam nie chce, a Ewa chce. I czyje chciejstwo jest ważniejsze?
          • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:48
            Ewy. Bo to ona jest w ciąży, nie Adam.
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:50
              milka_milka napisała:

              > Ewy. Bo to ona jest w ciąży, nie Adam.
              >
              W takim razie powinna wziac to tylko na swoje barki
              • 7katipo Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:02
                Ciążę, poród, ogarnianie noworodka - tak (i weźmie mniemam). Utrzymania WSPÓLNEGO anyway dziecka już nie, bo niby czemu?
                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:23
                  7katipo napisała:

                  > Ciążę, poród, ogarnianie noworodka - tak (i weźmie mniemam). Utrzymania WSPÓLNE
                  > GO anyway dziecka już nie, bo niby czemu?

                  Bo to ona zdecyduje o jego przyjeciu na swiat.
                  • 7katipo Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:33
                    On zaś zdecydowal o jego, przepraszam, zrobieniu. Jej decyzja jest wtórna.
                    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 09:37
                      Co? To on ją zgwałcił?
                      • 7katipo Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:01
                        Oczywiście że nie. Współzadecydował, niech będzie. Tylko co to zmienia?
                        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:17
                          To, żeby może nie mieszać go tak z błotem i nie zwalać WSZYSTKIEGO na niego, jak to się w tmy wątku dzieje.
                          • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:23
                            Wojna płci i bezpardonowa walka o zasoby ma się świetnie.
          • triss_merigold6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:49
            Kobiety, oczywiście.
            • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:51
              Czyli mężczyznę można zmusić do płacenia na niechciane dziecko. I nie ma on żadnego wyboru. Kobieta może usunąć. A mężczyzna nie może się zrzec.
              • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:53
                Może nie iść do łóżka z kobietą, jeśli nie chce absolutne ponosić żadnych konsekwencji seksu
                • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:56
                  Czyli kobieta nie powinna chodzić do łóżka, jeśli nie chce ponosić konsekwencji seksu.
                  • heca7 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:04
                    Ale ona poniesie te konsekwencje wink A on skoro nie chciał dziecka i tak mu bruździ w życiorysie to powinien używać gumy albo szklanki wody zamiast.
                    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:14
                      Następna, zacytuję samą siebie: "A teraz ten sam argument zastosuj wobec kobiety, która chce usunąć ciążę."
                      • aamarzena Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:20
                        Nie da się odwrócić ról, bo nie da się przeszczepić niechcianej ciąży facetowi. To kobieta ponosi trudy ciąży i porodu i ewentualnych komplikacji ciazowo-porodowych.
                        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:23
                          "kobieta ponosi trudy ciąży i porodu"
                          Ponosi, jeśli chce, mężczyzna nie ma takiego wyboru.
                          • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:27
                            Nooo, u nas to nie bardzo działa to "jeśli chce". Raczej są naciski w drugą stronę, nieprawdaż? Również prawne.
                            A jak jej nie stać na wyjazd na Słowację, czy do Niemiec, Czech czy Austrii?
                            Ma Domestos pić?
                          • aamarzena Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:32
                            No pewnie, że facet nie na wyboru. Póki co żaden jeszcze w ciążę nie zaszedł. Więc trudno żeby miał wybór czy chodzić w ciąży i rodziców czy nie.
                            Ewa zgodnie z polskim prawem też nie ma wyboru.
                            • aamarzena Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:33
                              *rodzić nie rodzicow
                            • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:43
                              "Ewa zgodnie z polskim prawem też nie ma wyboru."
                              Ale tego jako zapobiegliwe i odpowiedzialne kobiety nie bierzemy pod uwagę, prawda?
                              • aamarzena Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:15
                                Dlaczego nie bierzemy pod uwagę?
                                • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:27
                                  Bo by się za dużo off-topów zrobiło.
                          • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:40
                            Weź już nie rżnij głupa. Już widzę kolejkę facetów zgłaszających się do tego żeby zamiast kobiety chodzić w ciąży i rodzić. hahaha. Niejedna kobieta by wolała rzucić stówką alimentów, ale niech pan zapie... i sobie w ciąży chodzi, potem wyje w szpitalu przy porodzie, karmi cyckiem i zamiast do pracy do koleżanek siedzi na macierzyńskim z wrzeszczącym bachorem.
                            • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:42
                              Nie rozumiesz o czym jest dyskusja. Może przeczytaj jeszcze raz. Zastanów się, na spokojnie.
                          • memphis90 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:54
                            Ma wybór- może użyć gumy, może jej nie używać.
                            • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:57
                              Guma może pęknąć.
                              • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:00
                                No ale każdy seks niesie konsekwencje. Nie ma 100% zabezpieczenia. Co oznacza, że idąc z kimś do łóżka godzisz się na te konsekwencje. Seks nie jest dla dzieci tylko dla dorosłych ( i nie ma to nic wspólnego z metryką )
                                • 3-mamuska Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:44
                                  arwena_11 napisała:

                                  > No ale każdy seks niesie konsekwencje. Nie ma 100% zabezpieczenia. Co oznacza,
                                  > że idąc z kimś do łóżka godzisz się na te konsekwencje. Seks nie jest dla dziec
                                  > i tylko dla dorosłych ( i nie ma to nic wspólnego z metryką )


                                  Pieprzenie z tym 100% , chroni 100%.
                                  Wszystkie babki które niby zaszły przy stosowaniu anty, przy dłuższej rozmowie wychodziło ze stosowały nieprawidłowo.
                                  Czyli przy tabletkach biegunka wymioty, antybiotyki.
                                  U lekarza podają ze były zabezpieczone i tak sie rypią statystyki.
                                  Poza tym jest tabletka " po " bo tak naprawde jakies zabezpieczenie daje mniejsze prawdopodobieństwo ciąży niz żadne zabezpieczenie.

                                  I tak jak sie uprawia seks to trzeba umieć po jeść konsekwencje.
                                  Ale ja tez uważam ze niestety jest to mega nie sprawiedliwe dla facetow bo jak juz jest wpadka to kobieta decyduje czy urodzić czy nie. No bo ciąża i poród.
                                  Ale decyduje za feltam czy bedzie pobił alimenty albo pozbawia go wyczekiwanego dziecka.

                                  Dlatego uważam ze Ewa powinna zrezygnować z niego.
                                  Zabezpieczyć siebie i dziekco zeby tatusiowi sie po c latach nie przypomniało.
                                  Nie było mowy o spotkaniu dziecka i alimentów od dziecka gdy mu cos w życiu nie wyjdzie.

                                  Bo tak naprawde skoro mowi o wspolne przyszłości to daliby rade ze wsparciem jednych rodziców.
                                  Ale moze to taka gadka ,i po aborcji by sie szybko zwinął.
                                  O i raczej imprezki mu w głowie żadne na poważne plany.
                                  Wiec facet do odstrzału.
                                  • minor.revisions Re: Historia z mojego podwórka 16.09.17, 16:32
                                    Pieprzenie z tym że przy każdej awarii antykoncepcji coś zawaliła kobieta. Nawet przy sterylizacji jedna na 300 zajdzie w ciążę choć tu kobieta żywcem nie ma jak zawalić.
                              • aamarzena Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:13
                                Jeśli guma pęknie czy się zsunie jest jeszcze antykoncepcja awaryjna.
                                • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:28
                                  I co mężczyźnie po antykoncepcji awaryjnej, jeśli kobieta jej nie zechce użyć?
                                  • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:09
                                    nic, powinien wiec uwazac z kim chodzi do lozka bo jesli cos pojdzie nie tak jak sobie zalozyl to jego partnerka albo one night stand bedzie w ciazy i bedzie decydowac co z ta ciaza zrobic - usunac jesli pan chcialby dziecko albo nie mimo ze on by wolal zeby usunela. to jest ryzyko ktore w tym wypadku swiadomie podejmuje mezczyna, nie bardzo rozumiem na czym polega nowum idei ze tak wyglada rzeczywistosc. jesli rzeczywistosc sie w jakis sposob zmieni, na co sie chyba nie zanosi, to mozemy porozmawiac o rozwiazaniach ktore beda wtedy pasowaly
                                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:27
                                      princess_yo_yo napisała:

                                      > nic, powinien wiec uwazac z kim chodzi do lozka bo jesli cos pojdzie nie tak ja
                                      > k sobie zalozyl to jego partnerka albo one night stand bedzie w ciazy i bedzie

                                      Pani tez powinna uwazac bo moze byc tak ze nie bedzie nawet znac nazwiska faceta z ktorym seks uprawiala wiec jej decyzje beda dotyczyc tylko jej i ewentualnego nowego czlowieka bez korzeni jesli zdecyduje sie urodzic.
                                      • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:30
                                        No ale Ewa nie poszła do łóżka z podrywką na jeden numerek tylko z facetem, który wydawał jej się ok. I jak widać zna jego dane i wie jak odnaleźć.
                                        A skoro Adam nie miał ochoty na konsekwencje - powinien nie ujawniać danych i nie rozsiewać materiału genetycznego.
                                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:38
                                          arwena_11 napisała:

                                          > No ale Ewa nie poszła do łóżka z podrywką na jeden numerek tylko z facetem, któ
                                          > ry wydawał jej się ok.

                                          Ona tez sie pewnie wydawala jemu ok ale sie pomylil.


                                          > A skoro Adam nie miał ochoty na konsekwencje -

                                          Ewa tez nie ma, ma rodzicow ktorzy jej obiecali pomoc.
                                      • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:35
                                        uwazac powinni wszyscy, ale jako ze ludzie sa omylni i czesto zbyt optymistycznie podchodza do tego jakie ryzyko ponosza konkretne zachowania to niestety czasem sie zdarza ze to ryzyko, nawet jesli daloby sie go inaczej uniknac, sie materializuje. ryzyko ponosza oboje, rozklada sie to ryzyko tak a nie inaczej, rowniez dlatego ze decyzyjnosc jesli chodzi o ciaze juz zaistniala moze nalezec tylko i wylacznie to tego kogo ta ciaza dotyczy bardziej personalnie. efektem ciazy jest nowy czlowiek i jak najbardziej jak juz sie urodzi to oboje rodzice musza za tegoz czlowieka poniesc odpowiedzialnosc, czy to wychowujac go czy tylko wysylajac przelew raz na miesiac.
                                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:46
                                          princess_yo_yo napisała:

                                          decyzyjnosc jesli chodzi o ciaze juz zaistniala moze nalezec tylko i wylacznie to tego kogo ta ciaza dotyczy bardziej personalnie. efektem ciaz
                                          > y jest nowy czlowiek i jak najbardziej jak juz sie urodzi to oboje rodzice musza za tegoz czlowieka poniesc odpowiedzialnosc, czy to wychowujac go czy tylko w
                                          > ysylajac przelew raz na miesiac.

                                          No i wlasnie o to chodzi ze kobiety nie mozna zmusic ani do urodzenia dziecka ani do terminowania ciazy ani do oddania do adpocji ani do nie oddawania jesli bedzie chciala, mezczyzna nie ma na to wplywu i nie ma praw a to nie jest fair.
                                          • aamarzena Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:57
                                            Jeśli ojciec biologiczny się nie zgadza to nie możesz oddać dziecka do adopcji.
                                          • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:01
                                            ale mezczyzna doskonale sobie z tego zdaje sprawe uprawiajac seks, pewnie do pewnego stopnia jest to nie fair, tak samo jak fakt ze druga strona, musi w przypadku ciazy podjac decyzje w jedna lub druga strone tudziez sluzyc swoim cialem i zdrowiem jako inkubator nawet jesli robi to chetnie.
                                            juz napisalam ponizej, decyzyjnosc w przypadku ivf jest do pewnego stopnia odwrotna, jesli jedno z rodzicow dziecka nie chce to jest to glos decydujacy.
                                            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:16
                                              princess_yo_yo napisała:

                                              > ale mezczyzna doskonale sobie z tego zdaje sprawe uprawiajac seks, pewnie do pewnego stopnia jest to nie fair, tak samo jak fakt ze druga strona, musi w przyp
                                              > adku ciazy podjac decyzje w jedna lub druga strone tudziez sluzyc swoim cialem

                                              O Ile w przypadku ivf nie ma mozliwosci wykorzystania zarodkow bez zgody drugiej strony o tyle w ciazy fizjologicznej jedna strona tylko podejmuje decyzje ale wplyw maja na cale zycie tej drugiej i mysle ze spora czesc mezczyzn nie do konca zdaje sobie z tego sprawe.
                                          • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:20
                                            Ach, biedactwo. Trzeba było myśleć. Ewa jest gotowa ponieść konsekwencje, a Adam nie. Trudno, będzie musiał.
                                            Jakoś mi mężczyzn nie żal w tej kwestii.
                                          • konsta-is-me Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:11
                                            leyre1 napisała
                                            >
                                            > No i wlasnie o to chodzi ze kobiety nie mozna zmusic ani do urodzenia dziecka a
                                            > ni do terminowania ciazy ani do oddania do adpocji ani do nie oddawania jesli b
                                            > edzie chciala, mezczyzna nie ma na to wplywu i nie ma praw a to nie jest fair.


                                            Ok...
                                            Tym tekstem oficjalnie potwierdzilas, ze jestes trolembig_grin
                                          • moadek Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:57
                                            Ale nigdy głosowanie dwóch osób o przeciwnym zdaniu nie jest fair jeżeli konsensus nie jest możliwy. Ktoś wygra ktoś przegra. Jeżeli ktoś neguje że urodzenie dziecka dotyczy bardziej kobiety, że zmienia jej ciało, zdrowie, życie to jest po prostu dupkiem. Właśnie dlatego moc decydowania jest po jej stronie. I nic w tym nie ma dziwnego tak ten świat jest skonstruowany.
                                            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:01
                                              Nie dlatego a dlatego ze, ze zmienia jej cialo a dlatego ze kobieta ma macice a mezczyzna nie ma. Poza tym to nie gra ani wspolzawodnictwo zeby byli przegrani i wygrani
                          • heca7 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:33
                            Ponosi też konsekwencje aborcji. Nie zawsze przebiegającej prawidłowo.
                      • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:25
                        Ale aborcja też niesie ze sobą pewne konsekwencje - Ewa poniosła by je tak, czy owak.
                        Aczkolwiek w przypadku jakby na przykład Ewa Adama z premedytacją okłamała, że bierze prochy, a ich nie brała (wykluczam ten niewielki procent, gdy mimo zabezpieczenia w ciążę i tak się zachodzi - to już pech i to obojga), byłabym jak najbardziej za tym, żeby tenże Adam mógł bez żadnych konsekwencji zrzec się ojcostwa.
                      • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:41
                        Aborcja też jest konsekwencja seksu.
                        • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:50
                          verdana napisała:

                          > Aborcja też jest konsekwencja seksu.

                          Tylko niewystarczająca ta konsekwencja, a tu trzeba być obciążonym niechcianą ciążą lub mieć tzw. syndrom. Bo jak to tak, że jest po problemie i już?
                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:57
                          verdana napisała:

                          > Aborcja też jest konsekwencja seksu.

                          Nie, to jest konsekwencja niechcianej ciazy.
                          • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:14
                            Niechciana ciąża raczej bierze sie własnie z seksu...
                            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:42
                              verdana napisała:

                              > Niechciana ciąża raczej bierze sie własnie z seksu...

                              Nie kazdy seks prowadzi do ciazy, a niechciana ciaza bierze sie z braku skutecznej antykoncepcji
                              • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:45
                                Nie ma w 100% skutecznej antykoncepcji
                                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:29
                                  verdana napisała:

                                  > Nie ma w 100% skutecznej antykoncepcji

                                  Jest w 99.9%
                                  • verdana Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 15:05
                                    I jeśli zawiedzie, wyłącznie kobieta za to odpowiada, facet moze uznać, że to nie jego sprawa. Bo on przecież nie wiedział, że antykoncepcja w pewnym promilu bywa nieskuteczna.
                                  • minor.revisions Re: Historia z mojego podwórka 16.09.17, 16:37
                                    > Jest w 99.9
                                    No to sobie policz ile ten 0.01% wynosi w czterdziestomilionowym kraju i to pod warunkiem że wszystkie osoby korzystają tylko z tej najskuteczniejszej.
                    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:14
                      Poniesie bo chce a on nie chce ponosić i nie ma możliwości wyboru.
                      • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:27
                        Jeśli facet nie chce dziecka niech się położy do szpitala i ubezpłodni. Kobieta czy chce czy nie chce to ponosi- bo ona jest w ciąży, ona albo donosi albo idzie na operację, każdorazowo to dotyczy jej, zdrowia, życia, ryzyka, wyglądu, traumy, stresu, bólu. Nie faceta i jego ciała. Chyba że priorytetem i bogiem jest faceta portfel i dyskomfort wysupłania trzech stówek alimentów.
                        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:32
                          Jeśli kobieta nie chce dzieci, niech się ubezpłodni. Priorytetem jest wolność wyboru.
                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:59
                  verdana napisała:

                  > Może nie iść do łóżka z kobietą, jeśli nie chce absolutne ponosić żadnych konse
                  > kwencji seksu

                  Kobieta tez nie powinna uprawiac seksu z mezczyzna jesli nie jest gotowa sama ponosic konsekswencji ciazy.
                  • asia_i_p Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:30
                    Nie czuję tu symetrii. Uważasz, że ponoszenie przez faceta części konsekwencji ciąży jest równoważne z ponoszeniem przez kobietę całości? Dlaczego?
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:07
                      asia_i_p napisała:

                      > Nie czuję tu symetrii. Uważasz, że ponoszenie przez faceta części konsekwencji ciąży jest równoważne z ponoszeniem przez kobietę całości? Dlaczego?
                      >
                      Facet nie ponosi konsekwencji ciazy, ponosi konsekwencje przyjscia na swiat dziecka. Rozne sa okolicznosci ale te sa takie:
                      -oboje sa niesamodzielni
                      -oboje chcieli seksu
                      -oboje (mozna zalozyc) sie skutecznie nie zabezpieczyli

                      Jest ciaza i Adam chce przerwania.
                      Ewa nie chce. Jednak jej do tego zmusic sie nie da ale to to jej decyzja ma wplyw na zycie nie tylko jej ale Adama. Dlaczego ma miec?
                      • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:00
                        > Dlaczego ma miec?

                        Dlatego, że to będzie tez jego dziecko. I nie kto inny jak on, powinien to wziąć pod uwagę PRZED.

                        Inaczej - on decyzję już podjął, tylko o tym nie wiedział. Dopuścił do powstania zarodka, na który nie ma żadnego wpływu i który może przekształcić się w dziecko poza jego wolą.
                        • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:19
                          A odwracając nieco sytuację: Oboje są niesamodzielni, oboje się nie zabezpieczają skutecznie, oboje chcą seksu. Dochodzi do ciąży. Ewa chce przerwać, Adam uważa, że dadzą sobie radę. I co? I dupa - Adam swoje uważanie może sobie powiesić w wychodku - bo to Ewy decyzja...
                          • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:34
                            > I dupa - Adam swoje uważanie może sobie powiesić w wychodku - bo to Ewy decyzja...

                            To nie jest symetryczne. Adam może zadeklarować konkretną "pomoc", czyli od uczestniczenia w życiu dziecka po samodzielne jego wychowywanie. Tylko to jest, zauważ, wyłącznie dobra wola ojca.
                            • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:41
                              Ale rzecz w tym, że gdyby nawet Adam zadeklarował, że CAŁKOWICIE zajmie się dzieckiem, że Ewa może zrzec się praw i co tam jeszcze - to i tak nadal będzie miał dokładnie tyle samo do powiedzenia - bo to WYŁĄCZNA decyzja jednej ze stron. Której to decyzji konsekwencje muszą ponosić oboje...
                              • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:46
                                No. Dlatego w interesie faceta jest dbanie o antykoncepcję. I to jest w porządku.
                                • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:52
                                  A w interesie Ewy było dać się zapłodnić? Serio? W interesie obojga było zadbać o antykoncepcję. I to by było w porządku. tongue_out
                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:21
                          szarsz napisała:

                          > Dlatego, że to będzie tez jego dziecko. I nie kto inny jak on, powinien to wzią
                          > ć pod uwagę PRZED.

                          Owszem kto inny tez - kobieta, ktora podejmuje decyzje co dalej.

                          > Inaczej - on decyzję już podjął, tylko o tym nie wiedział.

                          😀 sugerujesz ze nie wiedzial ze uprawia seks?

                          Dopuścił do powstani
                          > a zarodka, na który nie ma żadnego wpływu i który może przekształcić się w dzie
                          > cko poza jego wolą.


                          Nie, seks nie musi wiazac sie z powstaniem zarodka i wiekszosc stosunkow tak sie nie konczy.
                          • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:40
                            > Owszem kto inny tez - kobieta, ktora podejmuje decyzje co dalej.

                            On podejmuje decyzję wcześniej. Kobieta może podjąć ją później. Taki drobiazg.

                            > wiekszosc stosunkow tak sie nie konczy.

                            Ale ten konkretny już się skończył. Pozamiatane. Pan dopuszczając do ciąży, dopuścił kobietę do decyzji o losie trojga ludzi. Dwoja żyjących i jednego w przyszłości.
                            • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:07
                              Wcześniej nie decydował ON. Decydowali OBOJE. Chyba, że ciąża jest efektem gwałtu, ale to nie ten przypadek. OBOJE decydowali się na seks, OBOJE zabezpieczyli się w stopniu niewystarczającym, poczym to ONA [TYLKO ONA] decyduje, że konsekwencje przez wiele lat będą ponosić OBOJE...
                              • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:18
                                Bo tu nie ma możliwości kompromisu. Żadnego. Ktoś musi zadecydować. I na pewno o ciele kobiety nie moze decydować facet. Zmuszanie kogoś do aborcji jest absolutnie niedopuszczalne, podobnie jak zmuszanie do urodzenia dziecka.
                                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:28
                                  verdana napisała:

                                  > Bo tu nie ma możliwości kompromisu. Żadnego. Ktoś musi zadecydować. I na pewno
                                  > o ciele kobiety nie moze decydować facet. Zmuszanie kogoś do aborcji jest abso
                                  > lutnie niedopuszczalne, podobnie jak zmuszanie do urodzenia dziecka.

                                  A zmuszanie faceta do ponoszenia w tych konkretnych okolicznosciach konsekwencji chocby finansowych jest dopuszczalne?
                                  • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:37
                                    Tak. Bo nie ma innego wyjścia.
                                    • verdana Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 15:06
                                      Tak, bo każdy facet idąć do łóżka musi sobie zdawać sprawę, ze być moze poniesie konsekwencje.
                                      • szpil1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:18
                                        verdana napisała:

                                        > Tak, bo każdy facet idąć do łóżka musi sobie zdawać sprawę, ze być moze poniesi
                                        > e konsekwencje.

                                        A kobieta nie?
                                        • verdana Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 21:04
                                          Też. Toteż ponosi i wyboru w tym wypadku nie ma zadnego. Bo aborcja to też konsekwencja, niezbyt przyjemna zresztą.
                                • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:19
                                  A uważasz za słuszne i "ok" zmuszanie kogoś, żeby przez wiele lat ponosił konsekwencje JEJ decyzji? Bo skoro o swoim ciele może decydować tylko ona, to dlaczego dajesz jej prawo do jednoczesnego decydowania o jego portfelu? Skoro ONA decyduje i ONA ma prawo - to wyłącznie ONA powinna ponosić konsekwencje - tak żeby było w miarę sprawiedliwie...
                              • aerra Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:54
                                Nie do końca.
                                OBOJE zdecydowali się na seks. OBOJE nie zadbali o zabezpieczenie. JĄ (i tylko ją na razie) już dotknęły konsekwencje wcześniejszych działań OBOJGA. I teraz ONA decyduje czy ON poniesie czy też nie poniesie swojej CZĘŚCI konsekwencji.
                                • verdana Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 15:07
                                  Tylko kobieta powinna ponosić konsekwencje jedynie pod warunkiem, ze facet nie ma pojęcia, ze z seksu czasem powstaje dziecko.
                  • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:42
                    Zawsze musi ponieść albo dokona aborcji, albo urodzi dziecko.
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:55
                      verdana napisała:

                      > Zawsze musi ponieść albo dokona aborcji, albo urodzi dziecko.

                      Jesli przerwie ciaze to nie bedzie konsekwencji dla nikogo.
                      • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:57
                        Będą dla niej. Zwłaszcza jak zrobi to wbrew sobie.
                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:58
                          arwena_11 napisała:

                          > Będą dla niej. Zwłaszcza jak zrobi to wbrew sobie.

                          A to niech nie przerywa jesli nie chce ale niech nie obciazac swoja decyzja innych.
                          • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:18
                            A jesli facet chce dziecka, a kobieta nie, to ma urodzić, aby nie obciążać decyzją innych? Czy facet moze zadecydować o przymusowej aborcji, jesli kobieta chce dziecko? Jak to sobie wyobrażasz - to jest sytuacja, w której decyzja nie moze być kompromisowa. Jeśli przyjmiemy, ze facet nie ponosi nigdy żadnych konsekwencji poczęcia dziecka, to sytuacja staje się trudna - po co na przykład facet ma sie zabezpieczać? Po co ma płacić za aborcję? Po co ma w ogóle gadać z idiotką, która zaszła w ciążę, niech spada na drzewo. Odpowiedzialność za seks ponoszą tylko kobiety. To juz było. W Kodeksie Napoleona. Kodeks Napoleona zmieniono, albowiem wszyscy uznali to za rozwiązanie fatalne.
                            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:40
                              verdana napisała:

                              > A jesli facet chce dziecka, a kobieta nie, to ma urodzić, aby nie obciążać decyzją innych?

                              Urodzeniem obciazy a nie nie obciazy.

                              Czy facet moze zadecydować o przymusowej aborcji, jesli kobieta chce dziecko?

                              Przeciez wiadomo ze nie moze, ale prawo moze zdecydowac o obciazeniu faceta odpowiedzialnoscia chocby finansowa jesli on nie chce dziecka. Natomiast jesli on dziecka chce a ona nie chce to on nie ma wplywu na jej decyzje i do urodzenia jej nie zmusi.

                              Jeśli przyjmiemy, ze facet nie ponosi nigdy żadnych konsekwencji poczęcia dziecka, to sytuacja staje się trudna - po co na przykład facet ma sie zabezpieczać? Po co ma płacić za aborcję? Po co ma w ogóle gadać z idiotką, która zaszła w ciążę, niech spada na drzewo.

                              Co to jest poczecie dziecka? Do zaplodnienia naturalnego sa potrzebni oboje, wplywu na to nie maja bo moze do tego dojsc ale nie musi, dzialaja tez inne czynniki. Zaplodnienie nie powoduje powstania dziecka, do tego jeszcze dluga droga.
                              Facet ma sie zabezpieczac miedzy innymi po to aby maksymalnie zminimalizowac mozliwosc zaplodnienia ale to samo dotyczy kobiety. Nie ma zadnego obowiazku placenia za aborcje ani rozmawiania z kobieta. Faceci sa rozni i niektorzy faktycznie wybieraja ta opcje.

                              Odpowiedzialność za seks ponosxą tylko kobiety.

                              Nie rozumiem tego zdania
                              • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:44
                                > Nie rozumiem tego zdania

                                Jeśli uznasz, że facet ma prawo powiedzieć "nie chciałem tego dziecka, idź na aborcję" i to zwalnia go z wszelkiej odpowiedzialności, to oznacza jedno: facet nie musi robić absolutnie niczego, by do ciąży nie doszło. Ba, może kobietę namawiać na ciążę, a potem wszystkiego się wyprzeć. Może sabotować jej antykoncepcję, a potem zostawić. Dajesz na to przyzwolenie.
                                • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:51
                                  Po co facet ma się zabezpieczać, jeśli nie ponosi w razie ciąży żadnych konsekwencji? Przyjęcie, że decyzja kobiety obciąża tylko kobietę oznacza, że facet nie musi w takim wypadku robić absolutnie nic. Zaszła w ciążę? Niech decyduje co dalej, jej sprawa, mnie to nie interesuje. Na dziecko nie zapłacę, za aborcję też nie, bo po co? Innymi słowy mężczyźni nie ponoszą żadnych konsekwencji, gdy kobieta zajdzie w ciążę, to nie ich sprawa. Więcej nawet - facet moze w każdym momencie ciąży, ba - nawet bezpośrednio po porodzie powiedzieć "To jest twoje dziecko, ja nic nie muszę, urodziłaś, bo chciałaś, ja zmieniłem zdanie". Czyli wszystkie konsekwencje seksu ponosi jedna strona, druga absolutnie żadnych. Po co w takim razie faceci mieliby sie w ogóle zabezpieczać?
                                  • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:24
                                    verdana napisała:

                                    > Po co facet ma się zabezpieczać, jeśli nie ponosi w razie ciąży żadnych konsekwencji?

                                    Po to zeby maksymalnie zminimalizowac powstawanie niechcianego potomostwa, ryzyko powielania wadliwych genow i ochrone przed chorobami.

                                    Przyjęcie, że decyzja kobiety obciąża tylko kobietę

                                    Obciaza w przypadku gdy nie podjeli decyzji o rozmnazaniu swiadomie, antykoncepcja zawiodla, oboje jej nie uzyli, i jedno nie chce potomostwa w tym okresie zycia.

                                    • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:40
                                      > Po to zeby maksymalnie zminimalizowac powstawanie niechcianego potomostwa,
                                      > ryzyko powielania wadliwych genow i ochrone przed chorobami.

                                      Dobry żart. I jeszcze powiedz, że wierzysz w choć jedno z napisanych słów.
                            • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 13:55
                              "Po co ma płacić za aborcję? Po co ma w ogóle gadać z idiotką, która zaszła w ciążę, niech spada na drzewo. Odpowiedzialność za seks ponoszą tylko kobiety. To juz było. W Kodeksie Napoleona. Kodeks Napoleona zmieniono, albowiem wszyscy uznali to za rozwiązanie fatalne."
                              Dzisiaj mamy prawie stuprocentową antykoncepcje.
                              • verdana Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 15:08
                                Prawie czyni tu wielką różnicę.
                • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 09:39
                  Kobiety też nikt do pójście do łóżka nie zmusza. No chyba, że to był gwałt.
              • triss_merigold6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:57
                Welcome to the jungle.
                • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:03
                  Żebyś się nie zdziwiła, że zmienią to prawo. Jak ma być sprawiedliwie, to względem wszystkich. Bo inaczej wszystkie argumenty za wolnością wyboru kobiety idą się paść.
                  • heca7 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:15
                    Na razie raczej się oddalamy od takich pomysłów wink
                    Poza tym jak to sobie wyobrażasz? Że zaciągną kobietę siłą na fotel i wstrzykną jej środek poronny jak w Chinach?!
                    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:19
                      Raczej zbliżamy się do pomysłu, że mężczyzna tez człowiek i też ma prawo wyboru wink I wyobrażam sobie to tak, że jak kobieta chce mieć dziecko, a mężczyzna nie, to postępowanie będzie takie jak w przypadku, kiedy kobieta bierze nasienie z banku spermy.
                      • memphis90 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:57
                        Ach, już widzę te radosne korowody tatuśków upośledzonych dzieci podśpiewujących "a ja nie chciałem, a ja nie chciałem, sama się bujała z tą diagnostyką aż było za późno, to teraz jej problem...". Cudne rozwiązanie.
                        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:59
                          Powinni mieć odpowiednią ilość czasu, żeby się zrzec.
                          • heca7 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:36
                            Biologii nie przeskoczysz. Jedna się dowie, że jest w ciąży od razu bo jej się okres o pół ggodziny spóźnił. Druga będzie krwawiła prawie normalnie do 3 miesiąca a trzecia co ma okres co pół roku dowie się jak jej brzuch urośnie.
                      • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:40
                        > jak kobieta chce mieć dziecko, a mężczyzna nie, to postępowanie będzie takie jak w przypadku, kiedy
                        > kobieta bierze nasienie z banku spermy.

                        Nie będzie, bo nigdy nie będziesz mieć pewności, że takie ustalenie było wcześniej. Słowo przeciwko słowu, a w tle dziecko, którego dobro w polskim prawie jest najważniejsze.
              • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:17
                1matka-polka napisała:

                > Czyli mężczyznę można zmusić do płacenia na niechciane dziecko. I nie ma on żadnego
                > wyboru. Kobieta może usunąć. A mężczyzna nie może się zrzec.

                Pierwszy raz na ematce? suspicious
                • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:26
                  Hehehe
              • annajustyna Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:29
                W Szwecji byla inicjatywa ustawodawcza, ze powinien miec taka mozliwosc.
          • sta-fraszka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:41
            Ewy. Bo to Ewa jest w ciazy.
            Dlatego wlasnie Adam powinien byl (jesli nie chcial byc ojcem) zadbac o zabezpieczenie w kazdy mozliwy sposob. Bo to nie on bedzie w ciazy, nie on bedzie rodzil i nie on bedzie o ewentualnej kontynuacji ciazy decydowal.
            Jak najbardziej ma prawo do opinii. Ale jego opinia jest warta tyle (i tylko tyle), ile jest w danej chwili istotna dla Ewy.
            Natomiast konsekwencje decyzji Ewy w kwestii ich wspolnego dziecka bedzie ponosil. Bez wzgledu na to, jaka ma w tej sprawie opinie.
            Ma prawa, oczywiscie.
            Ale ma przede wszystkim obowiazki (jak i Ewa zreszta).
      • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:45
        Adam uprawiał seks bez zabezpieczenia wiedząc, że w Polsce aborcja jest zabroniona w takich sytuacjach. W wieku 20 lat chyba wiedział, jak to się może skończyć. No i tak się skończy.
      • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:16
        1matka-polka napisała:

        > Czyli Adam nie chce dziecka, Ewa chce i chce zarejestrować Adama jako ojca. Czy
        > li Adam będzie musiał płacić alimenty. Wspaniały układ i jaki sprawiedliwy.

        Prawda?
      • semihora Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:05
        No cóż. Życie jest w ch.. niesprawiedliwe. Ewa też nie będzie miała lekko, więc nie ma się co tak rozczulać nad Adasiem.
        • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:13
          Poniekąd na własne życzenie.
    • lauren6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:36
      Adam powinien zaliczyć baranka w ściane i wziąć się do roboty.
    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:39
      "Adam proponuje Ewie pieniądze na usunięcie ciąży. Bo jego rodzice nie będą w stanie pomóc finansowo ani organizacyjnie w wychowaniu dziecka"
      Swoją drogą dosyć idiotyczny powód.
      • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:42

        Powód "światopogląd mi nie pozwala ma aborcję" też jest niezbyt mądry, żeby powoływać dziecko ma świat
        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:46
          Jeśli to jedyny powód, to owszem, oboje nie są gotowi na dziecko.
          • annajustyna Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:30
            I na seks.
      • lauren6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:48
        Nie wpadł na to, że jest już dorosły i na własne dziecko powinien zarabiać sam, a nie prosić rodziców o pieniądze big_grin
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:01
          Przecież napisał, że studia (wykształcenie) są ważniejsze. Ematka popiera.
    • marcelina4 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:41
      ale dlaczego Ewa ma podać, że ojciec dziecka nie jest znany, skoro jest? jest taka szlachetna, że chce go zwolnić z obowiązków chociazby finansowych względem dziecka, żeby mógł studia skończyć i mieć to lepsze życie? a jakie będzie jej życie i życie dziecka, które nie będzie znało ojca?
      seks uprawiać jak najbardziej chciał, ale konsekwencje ponosić, to już nie? dorosły facet, jak najbardziej zdolny do spełniania obowiązków ojca i powinien ponosić trudy wychowania dziecka na równi z matką, a jezeli chce się wymiksować z opieki nad dzieckiem, to powinien mieć zasądzone alimenty
      Ewa niech to wszystko jeszcze dobrze przemyśli, bo głupio kalkuluje
      • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:43
        Dziecko też będzie chciało cokolwiek o ojcu wiedzieć. Alimenty się przydadzą, dlaczego Adam miałby nie łożyć na dziecko?
        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:48
          Oboje doprowadzili do ciazy a teraz to ktore dziecka nie chce musi je miec. 😕
          • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:52
            Ale nie można zmusić tego, które chce, do aborcji. Generalnie chciejstwo kobiety jest ważniejsze niż niechciejstwo mężczyzny.
            • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:54
              Za to można zmusić mężczyznę do płacenia na dziecko, którego nie chciał.
              • berdebul Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:07
                Jeżeli nie chciał dziecka, to mógł seksu nie uprawiać. Chyba był świadomy skąd się biorą dzieci?
                • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:10
                  A teraz ten sam argument zastosuj wobec kobiety, która chce usunąć ciążę.
                  • triss_merigold6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:11
                    To ona jest w ciąży, nie pan. I ona poniesie większe konsekwencje.
                    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:13
                      Ale ona chce ponieść te konsekwencje a on nie.
                      • memphis90 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:00
                        Ale ona poniesie niezależnie od podjętej decyzji. Aborcja jak każdy zabieg ma swoje konsekwencje, ma swoje powikłania. Pan żadnych konsekwencji aborcji, ciąży i porodu nie ponosi. Nie chciał dzieci- było zakładać gumę. Jak się zarazi opryszczką czy HCV to tez będzie wszędzie wokół szukał winy, tylko nie w tym, że mu się gumy nie chciało założyć?
                      • semihora Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:23
                        1matka-polka napisała:

                        > Ale ona chce ponieść te konsekwencje a on nie.
                        >

                        No to on ma problem. Może się biduś poużalać na ematce, niewykluczone, że parę kretynek o czułych sercach mu się zrzuci na te alimenty.

                        Chce czy nie chce - wyskakuje z kasy. Cóż za ból tongue_out
                      • antychreza Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:05
                        1matka-polka napisała:

                        > Ale ona chce ponieść te konsekwencje a on nie.
                        >
                        A przepraszam, jak zdarzy ci się spowodować wypadek i zabić człowieka, to w sądzie powiesz, że przecież to nie specjalnie i nie chcesz ponieść konsekwencji? Są pewne zachowania za które ponosimy konsekwencje czy tego chcemy czy nie. Zabicie człowieka w wypadku i uprawnianie seksu do nich należy.
                        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:46
                          "że przecież to nie specjalnie i nie chcesz ponieść konsekwencji?"
                          Przecież to jest podstawowe kryterium przy ustalaniu kary. Czy to był przypadek, czy czyjaś wina.
              • premeda Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:23
                Jak się nie chciało gumy założyć na instrument (że polecę klasykiem) to też trzeba ponieść konsekwencje. Zabezpiecza się ta strona, która nie chce ponieść konsekwencji. To nie jest jakaś wyższa szkoła jazdy.
                • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:29
                  A jeśli zabezpieczenie nie zadziała? To mężczyzna musi płacić na dziecko. Czyli jeśli u kobiety zabezpieczenie nie zadziała, to też musi urodzić dziecko.
                  • melmire Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:37
                    tak, kobieta na to dziecko grosza nie wylozy :p
                  • premeda Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:40
                    Jeśli u kobiety nie zadziała zabezpieczenie to poniesie ona konsekwencje, bo nawet aborcja tą konsekwencją jest.
                    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:45
                      Czyli aborcja dla kobiety to odpowiednik alimentów dla mężczyzny. Coraz ciekawiej się robi.
                      • premeda Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:04
                        A ja gdzieś to zrównałam?
                        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:12
                          Przed chwilą.
              • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:37
                A jak pan później stwierdzi, że w sumie on dziecka nie chciał i się wypina - to co? Też alimentów ma nie płacić? Przecież on nie wiedział co to dziecko, jak się dowiedział to stwierdził, że nie chce.
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:01
              milka_milka napisała:

              > Ale nie można zmusić tego, które chce, do aborcji. Generalnie chciejstwo kobiet
              > y jest ważniejsze niż niechciejstwo mężczyzny.
              >

              Ale mozna zmusic mezczyzne do odpowiedzialnosci
              • triss_merigold6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:03
                I chwała Bogu! Liczy się dobro dziecka, a w interesie dziecka jest mieć dwoje identyfikowalnych rodziców, którzy realizują obowiązki alimentacyjne.
                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:08
                  triss_merigold6 napisała:

                  > I chwała Bogu! Liczy się dobro dziecka, a w interesie dziecka jest mieć dwoje i
                  > dentyfikowalnych rodziców, którzy realizują obowiązki alimentacyjne.

                  Dziecka jeszcze nie ma. A decyzje podejmuja dorosli i jesli jedno podejmuje ze ma sie urodzic a drugie tego nie chce to powinno miec prawo sie zrzec. Dziecko moze wiedziec kto biologicznym rodzicem jest ale ten rodzic nie powinien miec zadnych obowiazkow wobec dziecka.
                  • triss_merigold6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:10
                    Wolne żarty. Pan jest dorosły i wie jakie mogą być konsekwencje pożycia. Jeśli absolutnie wykluczał konsekwencje to mógł iść do agentury albo skorzystać z anonimowego one night stand, bez wymiany danych osobowych.
                    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:11
                      A teraz ten sam argument zastosuj wobec kobiety, która chce usunąć ciążę. Mogła użyć wibratora albo palca.
                      • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:45
                        ale dlaczego? kobieta ktora chce usunac ciaze podejmuje decyzje na temat swojego ciala a ze ta decyzja nie produkuje nowego czlowieka to i nie produkuje konsekwencji z tym zwiazanych. jak najbardziej, nie ma tutaj sprawiedliwosci 50/50 bo tylko jedna osoba zachodzi w ciaze (nawet gdybysmy odwrocili plcie bylby to dokladnie ten sam system) i to osoba w ciazy ma prawo glosu. jak ludzkosc znajdzie sobie mozliwosc produkowania i 'donaszania' mlodych poza organizmem ludzkim wtedy twoje idee moga miec jakas podstawe logiczna.
                      • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:22
                        1matka-polka napisała:

                        > A teraz ten sam argument zastosuj wobec kobiety, która chce usunąć ciążę. Mogła
                        > użyć wibratora albo palca.

                        Że też takiej symetrii nie widza nawet ponoć zwolenniczki prawa do aborcji.
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:26
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Wolne żarty. Pan jest dorosły i wie jakie mogą być konsekwencje pożycia.

                      Ale pani tez wie, jest po rowno. Mogla sie nie bzykac albo zabezpieczyc, mogla zadac od pana zalozenia gumy. Teraz moze usunac ciaze ale nie chce za to zastanawia sie czy nie obciazyc swoja decyzja pana.
                      • semihora Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:18
                        leyre1 napisał(a):

                        > triss_merigold6 napisała:
                        >
                        > > Wolne żarty. Pan jest dorosły i wie jakie mogą być konsekwencje pożycia.
                        >
                        > Ale pani tez wie, jest po rowno. Mogla sie nie bzykac albo zabezpieczyc, mogl
                        > a zadac od pana zalozenia gumy. Teraz moze usunac ciaze ale nie chce za to zas
                        > tanawia sie czy nie obciazyc swoja decyzja pana.

                        Pan się sam obciążył, gdy bzykał. Mógł się nie bzykać albo zabezpieczyć, zażądać od pani, żeby założyła mu gumę. Teraz może marzyć o usunięciu ciąży, ale w ten sposób próbuje obciążyć sumienie pani czynem, którego ona popełnić nie chce.
                  • karen_ann Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:14
                    Co jeśli dziecko ma białaczkę i potrzebny przeszczep szpiku, ojciec się zrzeka dziecka i co wtedy? Myślisz że to ok?
                    To nie chodzi tylko o kasę a czasem o przeszczep, czasem o to że każdy człowiek ma prawo do poznania swoich rodziców dziadków itd.
                    Jak faceta nie stać na prostytutkę to trudno, niech płaci. Gdyby było tak jak chcesz dawno by ludzkość wyginęła. Całe pokolenie lata 70 te to były śluby z wpadki, gdyby faceci się mogli zrzec dzieci to nie wiem co by było...
                    • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:20
                      "Jak faceta nie stać na prostytutkę to trudno, niech płaci."
                      To tylko pokazuje twój żałosny stosunek do seksu.
                      "Gdyby było tak jak chcesz dawno by ludzkość wyginęła."
                      Powiedz to ludziom z czasów, kiedy jeszcze nie wiedzieli skąd się biorą dzieci :]
                    • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:25
                      Chociażby o to, że dziecko które nie zna biologicznych rodziców może kiedyś wylądować w łóżku lub się ożenić z własną siostrą.
                      • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:51
                        satoja napisała:

                        > Chociażby o to, że dziecko które nie zna biologicznych rodziców może kiedyś wyl
                        > ądować w łóżku lub się ożenić z własną siostrą.

                        Ale znajomosc danych rodzicow temu moze nie zapobiec
                      • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:23
                        Ktoś chyba przedawkował telenowele.
                        • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:45
                          tak tak, do tego brazylijskich
                          kobieta.onet.pl/slub/obyczaje/maz-i-zona-odkryli-ze-sa-rodzenstwem/3vnep
                          ciekawe.onet.pl/aktualnosci/mezczyzna-poslubil-wlasna-siostre-para-ma-troje-dz,1,5428241,artykul.html
                          wyborcza.pl/1,75400,16809332,Bracie__gdzie_jestes__Co_nauka_mowi_na_temat_kazirodztwa.html
                          • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:48
                            No, o ludziach z trzem sutkami czy o takich trafionych przez piorun pewnie też coś znajdziesz.
                            • lispokis Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:24
                              to ci już zostawię żebyś sobie osobiście wyszukała, na pewno ci poszerzy świadomość ciut poza świat seriali.
                              • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:07
                                Ojej, ktoś poczuł się dotknięty. suspicious
                                • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:07
                                  regina-phalange napisała:

                                  > Ojej, ktoś poczuł się dotknięty. suspicious

                                  I nieprzelogowany. big_grin
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:50
                      karen_ann napisała:

                      > Co jeśli dziecko ma białaczkę i potrzebny przeszczep szpiku, ojciec się zrzeka
                      > dziecka i co wtedy? Myślisz że to ok?

                      Zrzeczenie sie nie oznacza ze matka nie bedzie wiedziala kim jest ojciec dziecka. W razie czegos takiego moze sie do ojca zglosic.

                      > o to że każdy człowiekma prawo do poznania swoich rodziców dziadków itd.

                      Na sile ich nie pozna.

                      > Jak faceta nie stać na prostytutkę to trudno, niech płaci. Gdyby było tak jak c
                      > hcesz dawno by ludzkość wyginęła. Całe pokolenie lata 70 te to były śluby z wpa
                      > dki, gdyby faceci się mogli zrzec dzieci to nie wiem co by było...

                      Dzieci bylyby nadal, co to ma wspolnego z wyginieciem ludzkosci?
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:50
                      karen_ann napisała:

                      > Co jeśli dziecko ma białaczkę i potrzebny przeszczep szpiku, ojciec się zrzeka
                      > dziecka i co wtedy? Myślisz że to ok?
                      > To nie chodzi tylko o kasę a czasem o przeszczep, czasem o to że każdy człowiek
                      > ma prawo do poznania swoich rodziców dziadków itd.
                      > Jak faceta nie stać na prostytutkę to trudno, niech płaci. Gdyby było tak jak c
                      > hcesz dawno by ludzkość wyginęła. Całe pokolenie lata 70 te to były śluby z wpa
                      > dki, gdyby faceci się mogli zrzec dzieci to nie wiem co by było...
                  • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:21
                    leyre1 napisał(a):

                    > Dziecka jeszcze nie ma. A decyzje podejmuja dorosli i jesli jedno podejmuje ze
                    > ma sie urodzic a drugie tego nie chce to powinno miec prawo sie zrzec. Dzieck
                    > o moze wiedziec kto biologicznym rodzicem jest ale ten rodzic nie powinien miec
                    > zadnych obowiazkow wobec dziecka.

                    Tutaj też się podpiszę.
                  • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:34
                    Dziecko już jest.
                    • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:32
                      Będzie jak się urodzi.
                • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:25
                  triss_merigold6 napisała:

                  > I chwała Bogu! Liczy się dobro dziecka,


                  A jeśli pan chce dziecka, a pani aborcji, to wtedy czyje dobro się liczy?
                  • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:37
                    Wtedy liczy się dobro matki. Przecież to logiczne big_grin
                    • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:25
                      1matka-polka napisała:

                      > Wtedy liczy się dobro matki. Przecież to logiczne big_grin

                      big_grin
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:02
              Dlaczego?
          • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:54
            Matka też musi je mieć. Odrzucenie aborcji nie oznacza, że się chce dziecka.
            • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:58
              "Odrzucenie aborcji nie oznacza, że się chce dziecka. "
              W takim wypadku, to jednak lepiej, żeby tego dziecka nie było.
            • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:00
              Nie no, cudnie. Nie chce dziecka, ale odrzuca aborcję. A potem zatruwa dziecku życie do us...nej śmierci.
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:01
              verdana napisała:

              > Matka też musi je mieć. Odrzucenie aborcji nie oznacza, że się chce dziecka.

              Mozna oddac do adpocji
          • heca7 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:19
            Prawda jest tak, że on tego dziecka wcale nie musi "mieć". Może po prostu przez całe życie wysyłać alimenty, które są na dziecko a nie na matkę! a z dzieciakiem nie znać się w ogóle. Na ulicy mijając go nie wiedzieć, że je spłodził. Wtedy matka przejmuje cały trud wychowania potomka- przebywa z nim podczas choroby, zapewnia mu opiekę, wychowuje, chodzi do szkoły, wozi, zajmuje w wakacje itd.
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:28
              heca7 napisała:

              > Prawda jest tak, że on tego dziecka wcale nie musi "mieć". Może po prostu przez
              > całe życie wysyłać alimenty, które są na dziecko a nie na matkę!

              A nie, to sa konsekwencje i to powazne.
              • aamarzena Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:22
                No straszne konsekwencje, kilka stówek miesięcznie, w przypadku niepracującego studenta to pewnie szalone trzy stowki.
                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:45
                  aamarzena napisała:

                  > No straszne konsekwencje, kilka stówek miesięcznie, w przypadku niepracującego
                  > studenta to pewnie szalone trzy stowki.

                  Studentem wiecznie nie bedzie, pozniej to bedzie wciaz sie za nim ciagnelo.
                  • aamarzena Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:18
                    Nawet jeśli Ewa nie poda go jako ojca to się też "będzie ciągnęło". Bo w przyszłości to dziecko będzie mogło ojca odszukać. Jeśli Ewa pod wpływem Adama ciążę usunie to też nie będzie jak dawniej - ciąża już zaistniała i za 10 lat ktoś życzliwy może donieść aktualnej żonie czy partnerce Adama, że kiedyś tam Adam zmusił swoją dziewczynę do aborcji. Jak jestem zwolenniczką dostępu aborcji na życzenie, tak nie chciałabym powziąć takiej informacji o moim mężu. Uznanie dziecka i umówienie się z przyszłą matka na jakąś kwotę alimentów nie oznacza, że będzie ona w przyszłości próbowała podnosić stawki w nieskończoność. Ba, może nawet całkiem zrezygnować z alimentów. Jakakolwiek podejmą decyzję nic już czasu nie odwróci.
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:47
                      aamarzena napisała:

                      >Jeśli Ewa pod wpływem Adama ciążę
                      > usunie to też nie będzie jak dawniej - ciąża już zaistniała i za 10 lat ktoś ży
                      > czliwy może donieść aktualnej żonie czy partnerce Adama, że kiedyś tam Adam zmu
                      > sił swoją dziewczynę do aborcji.

                      Chyba za duzo soap operas sie naogladalas ale tam chyba az takich historii niema😀
                    • 3-mamuska Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:04
                      aamarzena napisała:
                      Uznanie dzieck
                      > a i umówienie się z przyszłą matka na jakąś kwotę alimentów nie oznacza, że będ
                      > zie ona w przyszłości próbowała podnosić stawki w nieskończoność. Ba, może nawe
                      > t całkiem zrezygnować z alimentów. Jakakolwiek podejmą decyzję nic już czasu ni
                      > e odwróci.


                      Dokładnie znam przypadek ze dziewczyna wpadła za granica.
                      Znała ojca dziecka nawet pojechała po porodzie pokazać ojcu dziecko.
                      Uznane dane nazwisko ustalone alimlety , matka z dzieckiem wróciła do polski, bo widziała ze sie z ojcem dziecka nie dogada. A na sile z nim nie bedzie.
                      Wróciła poznała chłopka, gdy dziecko miało 5 lat wzięli ślub i facet je uznał
                      Za swoje, dał nazwisko alimenty ustały, tamten widziałam dziecko tylko przez ten miesiąc jak było malusie.
                      Ciekawe czy wogole pamięta ze gdzieś tam ma dziecko.
                      Oni maja drugie wspolne dziecko i wszyscy maja takie samo nazwisko.
                      I dziecko poszło w świat z "czysta karta."
          • semihora Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:13
            leyre1 napisał(a):

            > Oboje doprowadzili do ciazy a teraz to ktore dziecka nie chce musi je miec. ?
            > ?

            Och, jejku, popłaczmy się nad losem tego nieszczęśnika. I w dodatku dlaczego coś mi mówi, że gdyby to kobieta nie chciała dziecka, to zaraz by się pojawiły z twojej strony teksty, że musi rodzić?

            Generalnie to jest tak - kobieta ponosi większe koszty, jeśli chodzi o ciążę i posiadanie dziecka, więc to kobieta decyduje. Jak rzecze biscotti - life i cheers tongue_out
          • 7katipo Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:09
            To które dziecka nie chce winno trzymać ptaka w spodniach.
      • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:53
        Dziecko będzie chciało wiedzieć kto jest jego ojcem biologicznym. To bardzo silna potrzeba. Do tego, nawet jeśli dziewczyna oleje alimenty na dziecko (choć nie powinna- albo ustalić jakieś niewielkie, albo choć wziąć kasę która na aborcję miała iśćwink ), to w przyszłości dziecko ma prawo choćby do spadku po swoim ojcu. Nie jest chyba w porządku pozbawiać dziecka tych jego praw swoją decyzją, jeśli ten ojciec jest znany.
        Choć będąc młodą w takiej sytuacji uniosłabym się honorem i pewnie zarejestrowała dziecko nn. Ale już młoda nie jestem więc trochę więcej o życiu wiem , dziecku i tak trzeba będzie powiedzieć prawdę, więc po co ściemniać od początku..
        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:05
          " takiej sytuacji uniosłabym się honorem i pewnie zarejestrowała dziecko nn."
          To nie byłoby żadne uniesienie, tylko zwykła uczciwość.
          • triss_merigold6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:07
            To byłaby głupota i działanie wbrew interesowi dziecka.
            • 3-mamuska Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:07
              triss_merigold6 napisała:

              > To byłaby głupota i działanie wbrew interesowi dziecka.


              JAKI TO INTERES DZIECKA? Całe zycie wiedziec z Ela ojca który go nie chce?
              Jest tylko przykrym obowiązkiem?
              Co innego gdyby matka nie mogła zapewnić dziecku bytu, ale moze ona i jej rodzice.
              Moze dziedziczyc po dziadkach.
              Korzyści finansowe nie zawsze sa warte braków emocjonalnych i odrzucenia.
          • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:07
            Chociaż potem problem, jak to powiedzieć dziecku, że ojciec go nie chciał. W sumie głupio.
        • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:16
          Znajoma ma matkę która była dzieckiem ojca NN, ta matka uznała że jak chłop się żenić nie chce i rodziny zakładać jak już dziecko w drodze to ona się prosić nie będzie. I wpisała w dokumenty NN. Więc wszyscy wiedzieli że ten pan jest ojcem dziecka ale kontaktów ani alimentów nie było. Po latach ojciec kontakty z dzieckiem usiłował nawiązać gdy dziecko już dorastało. Swojej innej rodziny nie założył, była jego jedynym dzieckiem. Po czym go złożyła choroba i zmarł dość niespodziewanie. Nikt nie pomyślał o formalnościach, że trzeba coś uregulować prawnie, przecież "wiadomo że to ojciec". Zostawił majątek, dom, działki, który przejęła jego siostra jako jedyna oficjalna rodzina. A jego jedyne dziecko klepało bidę bo nie dostało grosza na start ani od niezamożnej matki, ani od znanego ojca NN.
          • lauren6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:44
            A ile było historii odwrotnych? Tzn. ojciec figurował w papierach, ale całe życie migał się od obowiązków wobec dzieci i płacenia alimentów. Na stare lata popadł w choroby i biedę, a państwo wystawiło rachunek za DPS dzieciom. I sąd się z tym zgodził: to dzieci mają utrzymywać takiego ojca, a nie podatnicy.
          • annajustyna Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:32
            A co za problem badania bylo zrobic?!
          • 3-mamuska Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:56
            satoja napisała:

            > Znajoma ma matkę która była dzieckiem ojca NN, ta matka uznała że jak chłop się
            > żenić nie chce i rodziny zakładać jak już dziecko w drodze to ona się prosić
            > nie będzie. I wpisała w dokumenty NN. Więc wszyscy wiedzieli że ten pan jest
            > ojcem dziecka ale kontaktów ani alimentów nie było. Po latach ojciec kontakty
            > z dzieckiem usiłował nawiązać gdy dziecko już dorastało. Swojej innej rodziny
            > nie założył, była jego jedynym dzieckiem. Po czym go złożyła choroba i zmarł d
            > ość niespodziewanie. Nikt nie pomyślał o formalnościach, że trzeba coś uregulow
            > ać prawnie, przecież "wiadomo że to ojciec". Zostawił majątek, dom, działki,
            > który przejęła jego siostra jako jedyna oficjalna rodzina. A jego jedyne dzie
            > cko klepało bidę bo nie dostało grosza na start ani od niezamożnej matki, ani o
            > d znanego ojca NN.

            Takich przypadków jest co kto napłakał.
            Za to w druga stronę jest masę historii ze oj iec dziecka widzieć nie chciał car zycie.
            Założył druga rodzine i sie wypiął.
            Zam histerie ze młodzi byli para tak sie żegnali przed jego wojskiem ze zostawił ja w ciazy.
            Potem pisał ze owoc naszej miłości.
            Gdy przyjechał po przysiędze na pierwsza przepustkę kumple mu powiedzieli ze ona była na dyskotece bez niego.
            I on sie wypiął. Sądzili się dziecko miało z rok jak sąd w koncu uznał go za ojca.
            Mieli 3 terminy badań DNA, na żadne sie nie stawił myslal ze jak ich nie zrobi yo mu nic nie zrobią.
            Sędzina była po stronie ojca ,dopiero jego czułe listy z wojska ja przekonały ze on doskonale wie ze to jego dziecko. I bez badań go wpisali , sędzina nu powiedziała ze miał 3 szanse na udowodnienie ze nie jest ojcem.
            Musiał oddać kase za wyprawkę i zaległe alimenty, wiec udawał ze nie pracuje wszystko przepisał na rodziców
            Dopiero jak sie ożenił i urodziły mu sie dzieci i chyba pod wpływem zony w okolicach komunii zainteresował sie dzieckiem.
            Wiec wiesz to ze raz na 1000 bedzie płaczliwa historia po odnalezionym oj u po latach to większość jednak jest odwrotnie,
            Aha i ona mogła walczyć w sądzie. Po jego śmierci o spadek była matka świadkowie no i testy z ciotka udowodniły ze jest jej ojcem.
    • loola_kr Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:47
      moja koleżanka miała podobna sytuacje. I nie dość, że ojciec nie płacił, nie widywał dziecka to jeszcze miała wieczne problemy z paszportem dziecka.
      • triss_merigold6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:50
        Zawsze może przy okazji składania pozwu o alimenty wnieść o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka każdorazowo w miejscu zamieszkania matki oraz ograniczenie panu praw rodzicielskich.
        • demodee Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:55
          > oraz ograniczenie panu praw rodzicielskich.
          Ale czy ograniczenie praw oznacza, że ojciec po latach nie może zgłosić się do dziecka z roszczeniami?
    • przystanek_tramwajowy Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:54
      Dla ścisłości - Ewa nie zarejestruje Adama jako ojca dziecka. Albo Adam pojedzie z nią do USC i poświadczy, że jest ojcem, albo będzie musiała sprawę przeprowadzić sądownie. Gdyby można sobie było podać w USC dowolnego faceta jako ojca i na tej podstawie żądać alimentów, to połowa dzieci w tym kraju miałaby Kulczyka jako ojca w papierach.
      • triss_merigold6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 18:59
        Hłe, hłe. Trollować też trzeba umieć.
        Ewa nie powinna unosić się honorem na koszt swoich rodziców. Zaliczyła niefart, nie chce usunąć - trudno, ale rodzice powinni ją sprowadzić na ziemię odnośnie do finansowania skutków jej porywów serduszka i reszty.
        • demodee Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:12
          Jeśli Ewa zarejestruje Adama jako ojca dziecka, to, owszem, może starać się o alimenty od niego lub jego rodziców. Ten facet, który namawiał ją na skrobankę będzie już zawsze obecny w życiu jej dziecka i jej. Alimenty pewnie nie będą wysokie, bo możliwości finansowe tej rodziny są niewielkie, Adam może w przyszłości zarabiać dużo, ale w Polsce łatwo się wykręcić od płacenia na dzieci. Ponadto taki "ojciec dochodzący" utrudni ułożenie sobie życia przez Ewę, która jest młoda i wcale nie musi zostać panną z dzieckiem, może przecież jeszcze wyjść za mąż.

          Gdybym ja była facetem, to chyba bym wolała związać się z kobietą z dzieckiem niż kobietą z dzieckiem i ojcem dziecka.
          • przystanek_tramwajowy Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:15
            Powtórzę jeszcze raz - Ewa nie zarejestruje Adama jako ojca dziecka. To on musi w USC uznać to dziecko za swoje. Jeśli tego nie zrobi, to ona będzie musiała sądownie dochodzić o ustalenie ojcostwa i alimenty.
            • demodee Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:24
              Czyli Ewa idzie do USC zarejestrować dziecko, podaje swoje imię i nazwisko jako matki i nie może wpisać w rubryce "ojciec" danych ojca biologicznego? Do tego jest potrzebna zgoda tego ojca biologicznego? A jeśli on się nie zgodzi, to dziecko jest z ojca nieznanego?

              Zaprawdę, łatwo jest w tym kraju facetowi nie ponieść konsekwencji seksu.
              • przystanek_tramwajowy Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:27
                Gdyby sytuacja była odwrotna, można by bez trudu wrobić w ojcostwo dowolnego faceta, najlepiej najbogatszego w całej wsi. I pewnie wiele panienek by z tego skorzystało. A ojciec dziecka jak najbardziej poniesie konsekwencje, gdy badania DNA zlecone przez sąd potwierdzą jego ojcostwo. Trudno, takie skutki bzykanka w związkach nieformalnych. Po ślubie wszystko jest prostsze - mąż automatycznie jest uznawany za ojca.
                • demodee Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:31
                  Czyli to kobieta musi udowodnić ojcostwo badaniami DNA, a nie mężczyzna zaprzeczyć?

                  Kto ponosi koszty takich badań: kobieta, mężczyzna czy społeczeństwo?
                  • bistian Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:40
                    demodee napisała:

                    > Czyli to kobieta musi udowodnić ojcostwo badaniami DNA, a nie mężczyzna zaprzec
                    > zyć?
                    >
                    > Kto ponosi koszty takich badań: kobieta, mężczyzna czy społeczeństwo?

                    Dziecko się nie urodziło, więc na razie nie ma sporu.
                    Dziecko się urodzi, matka wniesie o badania, potencjalny ojciec potwierdzi, badań nie będzie. Jeśli zaprzeczy, badania będą, a wynik wyjdzie, że to jego dziecko, wtedy on płaci. Jeśli nie jego, płaci matka.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:42
                    Jeśli sąd zleci badania, to zapłaci sąd czyli podatnicy. Chyba, że sąd nie uzna celowości zlecania badań, wtedy płaci strona, która ich się domaga. A teraz pomyśl... Masz męża i nagle sąsiadka stwierdza, że jest on ojcem jej dziecka i ma płacić alimenty, bo ona zarejestrowała go jako ojca. Podobałaby ci się taka sytuacja?
                    • demodee Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:00
                      > Masz męża i nagle sąsiadka stwierdza, że jest on ojcem jej dziecka i ma płacić alimenty, bo ona zarejestrowała go jako ojca. Podobałaby ci się taka sytuacja?

                      Sytuacja trudna, ale poczekałabym na reakcję męża. Inaczej się zachowam, jeśli mąż się przyzna, a inaczej, jeśli zaprzeczy ojcostwu.
                      • przystanek_tramwajowy Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:10
                        Acha, czyli nie przeszkadzałoby ci, że twój mąż musi się ciągać po sądach i badaniach, bo każda sąsiadka ma prawo podać go jako ojca a on za każdym razem musi zaprzeczać?
                        • demodee Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:20
                          Ja nie mam męża, więc to są takie teoretyczne rozważania
                          Ale nie wydaje mi się, żeby kobiety notorycznie podawały jako ojców swoich dzieci mężczyzn, z którymi nie uprawiały seksu. Prędzej podają takich, z którymi obcowały cieleśnie, więc jakaś tam możliwość zapłodnienia istnieje.
                          • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:45
                            A myślisz, że to tak trudno uprawiać sex jak się dowiedziało, że jest się w ciąży - a tatuś bio kiepski? W twojej wersji wystarczyłoby zaciągnąć do łóżka najbogatszego na wsi i stwierdzić, że to jego dziecko.
                            I w czasach jak nie było badań dna, a trzeba było udowodnić sprawstwo ( czyli że z panem X w czasie Y miało się bliższy kontakt ) i wystarczyło.
                            Pamiętasz scenę ze Zmienników? Jak Marian się przespał z jakąś panną lekkich obyczajów i sfabrykowano zdjęcie z gazetą sprzed iluś miesięcy. Potem Kasia ratowała mu d... w sądzie pokazując, ze jest kobietą i nie może być Marian nie może być sprawcą ciąży.
                            www.youtube.com/watch?v=rTn46ZLDXas
                • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:33
                  przystanek_tramwajowy napisał:

                  > Po ślubie wszystko jest prostsze - mąż automatycznie
                  > jest uznawany za ojca.
                  >

                  Kiedy pani ma dzidziusia ze skoku w bok, to panu mężu na pewno nie jest prosto big_grin
                  • przystanek_tramwajowy Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:35
                    Miałam na myśli, że formalności są prostsze. smile
              • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:50
                A dlaczego uważasz, że ktokolwiek powinien ponosić konsekwencje seksu? To ma być jakaś kara za nadmiar przyjemności, czy co?
                • memphis90 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:08
                  To nie jest kwestia "uważania", to jest fakt. Nie stosujesz gumy, możesz złapać opryszczkę, HIV, chlamydię, rzeżączkę, HCV, wszawicę, swierzb (choć te dwa ostatnie to i z gumą można złapać) albo zygotę. Możesz nadwyrężyć plecy, obetrzeć śluzówkę (bolesne) albo nadszarpnąć chłopu wędzidełko (też bolesne). Nazwij to karą, konsekwencją, karmą albo wielką niesprawiedliwością, bo Ty przecież tylko chciałaś przyjemności.
                  • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:16
                    Tak, chcę przyjemności i nie chcę ponosić konsekwencji, chcę za to decydować o tym, czy dziecko się pojawi, czy nie. Bo nie zamierzam być narzędziem rozpłodowym dla moich samolubnych genów. I chcę mężczyźnie dać prawo do decydowania. A śluzówka to się akurat od gumy obciera.
                • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:28
                  1matka-polka napisała:

                  > A dlaczego uważasz, że ktokolwiek powinien ponosić konsekwencje seksu? To ma być
                  > jakaś kara za nadmiar przyjemności, czy co?

                  Pierwszy raz w Polsce? suspicious
                  • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:53
                    Przeciez seks to grzech a oni nawet slubu koscielnego nie mieli😉
                    • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:09
                      Nie trzeba być wierzącym, żeby być przeciwnym aborcji.
                • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:06
                  Każda decyzja w życiu wiąże się z jakimiś konsekwencjami
              • massinga Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:12
                Urodzilam dziecko jako panna i jego ojciec musial zlozyc odpowiednie poswiadczenie,ze jest tym ojcem. Znam przypadek, ze panienskie dziecko zostalo zarejstrowane przez mezczyzne nie bedacym biologicznym ojcem. Rejstrujacy byl w pelni swiadom swego "nieojcostwa".
        • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:00
          A to już sprawa Ewy i jej rodziców.
    • muchy_w_nosie Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:13
      Nie wiem, a można podać w urzędzie imię i nazwisko faceta i już? Nie wydaje mi się, bo po xx latach nagle pan Jan Kowalski miałby setkę dzieci.
      • przystanek_tramwajowy Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:16
        muchy_w_nosie napisał(a):

        > Nie wiem, a można podać w urzędzie imię i nazwisko faceta i już? Nie wydaje mi
        > się, bo po xx latach nagle pan Jan Kowalski miałby setkę dzieci.

        Oczywiście, że nie można. To kompletna bzdura. Jeśli facet nie przyznaje się do dziecka, to trzeba wystąpić o ustalenie ojcostwa sądownie.
    • paloma_blauwinder Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:18
      Nie widzę niczego korzystnego w rejestrowaniu dziecka z ojca nieznanego. Prawo do poznania korzeni biologicznych jest już zresztą raczej uznane w krajach cywilizowanych. Pogrzebanie szansy na lepsze życie płodzimierza, który namawia do aborcji nie spędzałaby mi snu z powiek. A wręcz przeciwnie.
      • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:21
        Ale płodzimierz ne chce być płodzimierzem.
        • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:29
          to nich sobie podetnie nasieniowody i nie jęczy.
        • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:52
          Ale płodzimierzem już jest. Tego nie zmieni.
    • quesuerte Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:21
      Fajnie zabrzmialo:
      "Proponuje więc, żeby narodziny dziecka odłożyć w czasie" wink

      A na temat, dla mnie zero watpliwosci; ona chce, on nie chce, wiec matka bedzie ona, zas on ojcem tylko dawca nasienia; w papierach nn. Dziecku od poczatku mowic prawde.
    • majenkir Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:24
      Najlepiej dla wszystkich byloby, gdyby jednak usunela.
      • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:34
        To by było najlepiej dla pana i jego rodziny. Nie dla niej i jej rodziny bo to sprzeczne z ich światopoglądem. Proste.
        • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:37
          Dziecko na pewno będzie przeszczesliwe, kiedy się zorientuje, że mamusia wcale go nie chciała (tak samo jak tatuś), ale bała się wiecznych tortur piekielnych i urodziła ze strachu.
          • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:44
            Gdzie napisane że ze strachu? Nie ogarniasz że ktoś woli dziecko urodzić niż abortować bo po prostu tak woli i to jego wybór jest? Z przekonania a nie żadnego strachu? I przyjmuje dziecko z dobrodziejstwem inwentarza, jest to zostanie wychowane?
            Może bardziej strachem podszyty est omc ojciec i jego rodzina którzy namawiają na aborcję bo sobie biedny na studiach nie poradzi? To dopiero muszą być przestraszeni ludzie.
            • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 10.09.17, 09:15
              satoja napisała:

              > I przyjmuje dziecko z dobrodziejstwem inwentarza, jest to zostanie w
              > ychowane?

              Wiesz, amputacje piersi przy nowotworze też się przyjmuje z dobrodziejstwem inwentarza, a trudno przyznać, że to kogoś cieszy i że tego chce.

              > Może bardziej strachem podszyty est omc ojciec i jego rodzina którzy namawiają
              > na aborcję bo sobie biedny na studiach nie poradzi? To dopiero muszą być przest
              > raszeni ludzie.

              To nie strach, tylko zdrowy rozsądek - dzieci powinny pojawiać się w odpowiednim momencie, a nie wtedy, kiedy się przytrafi.
          • premeda Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:45
            Ale ten światopogląd może być różny, niekoniecznie katolicki. Dla mnie to też zbyt błahy powód do aborcji, a z kościołem nie mam nic wspólnego.
          • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:32
            cosmetic.wipes napisała:

            > Dziecko na pewno będzie przeszczesliwe, kiedy się zorientuje, że mamusia wcale go nie
            > chciała (tak samo jak tatuś), ale bała się wiecznych tortur piekielnych i urodziła ze strachu.

            Wiesz, jeśli mamusia umiejętnie wychowa w swojej filozofii, to dziecko może nie być zbyt refleksyjne.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 18:15
            A skąd wiesz, że nie chce dziecka?
            • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 10.09.17, 09:10
              Bo w starterze napisano, że światopogląd jej nie pozwala na aborcję, a nie, że chce tego dziecka.
              • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 10.09.17, 09:39
                A to się nie wyklucza. Ona chce to dziecko wychowywać, a nie np. urodzić i oddać do adopcji.
        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:44
          satoja napisała:

          > To by było najlepiej dla pana i jego rodziny. Nie dla niej i jej rodziny bo to
          > sprzeczne z ich światopoglądem. Proste.

          Byloby najlepsze dla wszystkich.
          • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:55
            Zwłaszcza jak Ewa wpadnie w depresje albo będzie miała kłopoty z zajściem w kolejną ciążę. Bo takich konsekwencji aborcji nie da się wykluczyć.
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:00
              arwena_11 napisała:

              > Zwłaszcza jak Ewa wpadnie w depresje albo będzie miała kłopoty z zajściem w kol
              > ejną ciążę. Bo takich konsekwencji aborcji nie da się wykluczyć.

              Takie konsekwencje to moze zdarzaly sie dawno temu. A zeby uniknac depresji nalezalo nie dopuscic do ciazy i tak sie sklada ze to kobieta powinna postarac sie bardziej ewentualna aborcja dotyczy bezposrednio.
              • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:10
                Nadal się zdarzają, rzadko bo rzadko, ale się zdarzają. Niech Ewa będzie tą jedną na 200 czy 300 kobiet dokonujących aborcji to nie jest powód żeby ryzykować i ułatwiać życie Adamowi. Do tego skoro ona nie chciała aborcji - to ma duże prawdopodobieństwo depresji.
                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:15
                  arwena_11 napisała:

                  Niech Ewa będzie tą jedną na 200 czy 300 kobiet dokonujących aborcji to nie jest powód żeby ryzykować
                  > i ułatwiać życie Adamowi.

                  Jesli Ewa nie dopuszcza aborcji to Ewa musi zrobic wszystko zeby do ciazy nie dopuscic lacznie z niedecydowaniem sie na uprawianie seksu z facetem ktory nie chce zalozyc gumki. Ewa tylko na gumce jako zabezpieczeniu polegac nie powinna.

                  • lauren6 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:17
                    A może założył gumę, ale zawiodła? Co ty się tak uwzięłaś na tej Ewie i starasz się zrzucić na nią winę za tę sytuację? Sama masz dzieci z wpadki?
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:31
                      lauren6 napisała:

                      > A może założył gumę, ale zawiodła?

                      A kto w luznym zwiazku niegotowy na potomstwo polega tylko na gumce?

                      Co ty się tak uwzięłaś na tej Ewie i starasz
                      > się zrzucić na nią winę za tę sytuację?

                      Bo jest winna.

                      Sama masz dzieci z wpadki?

                      Mam planowane. Nie dopuscilabym do przyjscia na swiat potomstwa nie bedac do tego gotowa.
                      • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 18:19
                        A może ona jest gotowa?
                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:34
                          jem.gluten.i.cukier napisał(a):

                          > A może ona jest gotowa?
                          >
                          Zapewne jest bedac na utrzymaniu rodzicow
                          • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:57
                            Z opisu nie wynika, żeby dla jej rodziców finanse były jakimkolwiek problemem. Poza tym dostanie przecież przez rok 1000 kosiniakowego, i 500 na dziecko. A wiecznie na utrzymaniu rodziców nie będzie.
                            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:06
                              jem.gluten.i.cukier napisał(a):

                              > Z opisu nie wynika, żeby dla jej rodziców finanse były jakimkolwiek problemem.


                              Dziecko nie jest jej rodzicow, oni nie powinni w ogole brac w tym udzialu.

                              > Poza tym dostanie przecież przez rok 1000 kosiniakowego, i 500 na dziecko. A wi
                              > ecznie na utrzymaniu rodziców nie będzie.
                              >
                              Dziecko powinno sie miec w odpowiednim czasie a nie liczac na pomoc rodzicow i zasilkow. To nie jest stabilnosc a ta jest potrzebna do bycia odpowiedzialnym za cudze zycie czyli dziecka. Drugim tak samo waznym czynnikiem jest stabilny zwiazek, dziecko potrzebuje dwoje rodzicow - tego tez brak.
                              • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:19
                                To jest prywatna sprawa Ewy i jej rodziców, a nie Twoja. Jak rodzice Ewy mają życzenie dać jej i dziecku na start milion to mają takie prawo - ich pieniądze ich decyzje.
                                Owszem, dziecko potrzebuje dwojga rodziców, taki jest stan idealny, le to nie znaczy, że nie może być wychowywane w innej rodzinie.
                                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:25
                                  😆 wiesz ja nigdzie nie twierdza ze to moja sprawa, cala ta sprawa jest ich prywatna a nie zadnej z dyskutantek ale jednak sie wypowiadaja.
                                  Rodzice Ewy wtryniaja nos w nie swoje sprawy i to jest fakt ale tak to jest gdy 20-letnia corka jest od nich calkowicie zalezna. Ale kazdemu wedle potrzeb.
                                  Dziecko moze byc wychowywane w innej rodzinie niz mama i tata tyle ze to nie powinno byc stanowisko startowe a jest, niestety co swiadczy tylko dobitnie o niegotowosci Ewy.
                  • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:27
                    Generalnie ludzie powinni się decydować na seks biorąc pod uwagę konsekwencje tegoż. I albo się zabezpieczać, albo nie współżyć.
                    Bo jedyną 100% skuteczną metodą antykoncepcji to jest szklanka wody zamiast. Inne metody zawsze mają ten margines błędu. Gumka może pęknąć, przy tabletkach może być jakieś wahnięcie hormonów, o npr, kalendarzyku czy stosunku przerywanym to nawet nie ma co mówić...
                    Tylko, że to OBIE strony powinny mieć świadomość tych konsekwencji. A Ty przerzucasz całość odpowiedzialności na Ewę. Ok, już pisałam wyżej - jeśli Ewa świadomie okłamała Adama, że się zabezpiecza, a tego nie robiła, to taką opcję byłabym w stanie przyjąć. W każdym innym przypadku konsekwencje ponoszą oboje.
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:37
                      aerra napisał(a):

                      .Gumka może pęknąć, przy tabletkach mo> że być jakieś wahnięcie hormonów, o npr, kalendarzyku czy stosunku przerywanym to nawet nie ma co mówić...

                      Stosunek przerywany nie jest metoda antykoncepcji.
                      Rozne metody maja rozna skutecznosc, hormonalne wysoka, 99.9 ale mozna dodatkowo uzywac prezerwatywy.

                      >A Ty przerzucasz całość odpowiedzialności na Ewę.

                      Bo to Ewa zaszla w ciaze nie Adam i to od jej decyzji zalezy los potencjalnego dziecka, Adama i jej samej a seksu chciala tak samo jak Adam.
                      • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:45
                        Sama Ewa w tę ciążę nie zaszła, bo dzieworództwo u ludzi nie występuje. Więc nie sama zaszła, a zaszła z Adamem, bo (zakładamy) oboje tak samo chcieli tego seksu wink
                        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:54
                          aerra napisał(a):

                          Więc nie sama zaszła, a zaszła z Adamem, bo (zakładamy) oboje tak samo chcieli tego se
                          > ksu wink

                          Mysle ze oczywiste jest ze sama nie zaszla ale jej decyzje maja wplyw na zycie innych ludzi.
                          • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:21
                            Tak to już jest, że takie decyzje mają wpływ na otoczenie. Jest to znany fakt i Adam, o ile nie jest totalnym przygłupem, powinien mieć jego świadomość, skoro już zdecydował się z Ewą seksić.
                            Ona też raczej nie tryskała radością na widok dwóch kresek na teście, głupi byli oboje, że się nie zabezpieczyli, czemuż niby tylko ona ma ponosić odpowiedzialność?

                            Aczkolwiek ja w ogóle uważam, że rozmnażanie jest straszliwie głupio zorganizowane, powinno być tak, że jedynie świadoma decyzja obojga stron jest w stanie zaowocować poczęciem, no ale nie jest i co zrobisz...
                            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:55
                              aerra napisał(a):

                              czemuż niby tylko ona ma ponosić odpowiedzialność?

                              Alez nie musi, moze usunac ciaze jak proponuje Adam.

                              > Aczkolwiek ja w ogóle uważam, że rozmnażanie jest straszliwie głupio zorganizow
                              > ane, powinno być tak, że jedynie świadoma decyzja obojga stron jest w stanie za
                              > owocować poczęciem, no ale nie jest i co zrobisz...

                              Oczywiscie ze jest, wystarczy troche sie postarac. Seks uprawialam wiele, wiele razy, ale w ciaze zaszlam dwa razy, bardzo swiadomie o tym zdecydowalismy.
                              • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:59
                                Usuniecie ciąży dla kobiety, która chce dziecka to też jest rodzaj ponoszenia odpowiedzialności, na przykład za własną depresję. Tak, widziałam dziewczynę, którą do usunięcia chcianej ciąży zmusili rodzice i nie, nie była to osoba szczęśliwa. I nie, nie przez miesiąc czy dwa.
                                • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:15
                                  verdana napisała:

                                  > Usuniecie ciąży dla kobiety, która chce dziecka to też jest rodzaj ponoszenia o dpowiedzialności, na przykład za własną depresję.

                                  Tyle ze kobieta ktora chce dziecka nie musi usuwac ciazy, nikt tego nie postuluje. Chodzi o to zeby wychowala je bez zmuszania do jakiegolwiek zaangazowania mezczyzny ktory nie chce dziecka.
                                  • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:20
                                    Konsekwencją tego będzie, ze ciąża kobiety będzie tylko jej sprawą, a faceta w ogóle nie będzie to musiało interesować. Czyli 100% konsekwencji zajścia w ciążę poniesie niezależnie od decyzji kobieta. I wtedy będzie sprawiedliwie? Bo przecież facet nie jest współodpowiedzialny za ciążę.
                                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:31
                                      verdana napisała:

                                      > Konsekwencją tego będzie, ze ciąża kobiety będzie tylko jej sprawą,

                                      Nie kazda ciaza ale niektore owszem tak, takie sa wlasnie konskewencje czasem.


                              • aerra Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 01:03
                                Bo usunięcie ciąży nie niesie ze sobą żadnych konsekwencji... Usunięcie zęba niesie, nawet obcięcie włosów niesie, dokładnie każda decyzja niesie jakieś konsekwencje, a takie usunięcie ciąży nic. Ewenement.

                                ONA już ponosi konsekwencje ich wspólnej decyzji o współżyciu. Dlatego to ona decyduje, czy druga strona też je poniesie czy nie. I nie widzę żadnego powodu dla którego miałoby się mężczyznę w takiej sytuacji od tych konsekwencji obligatoryjnie zwalniać.

                  • semihora Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:28
                    leyre1 napisał(a):

                    > arwena_11 napisała:
                    >
                    > Niech Ewa będzie tą jedną na 200 czy 300 kobiet dokonujących aborcji to nie jes
                    > t powód żeby ryzykować
                    > > i ułatwiać życie Adamowi.
                    >
                    > Jesli Ewa nie dopuszcza aborcji to Ewa musi zrobic wszystko zeby do ciazy nie d
                    > opuscic lacznie z niedecydowaniem sie na uprawianie seksu z facetem ktory nie c
                    > hce zalozyc gumki. Ewa tylko na gumce jako zabezpieczeniu polegac nie powinna.
                    >
                    >

                    Aha, aha, aha. Weź ty sobie może załóż tę gumę na głowę, gorzej już i tak z tobą nie będzie...
                    • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:57
                      semihora napisała:

                      > leyre
                      >
                      > Aha, aha, aha. Weź ty sobie może załóż tę gumę na głowę, gorzej już i tak z tob
                      > ą nie będzie...

                      Gorzej nie bedzie bo nie jest zle, ale z toba najwyrazniej juz gorzej byc nie moze.
                      >
                • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:31
                  > Niech Ewa będzie tą jedną na 200 czy 300 kobiet dokonujących aborcji to nie jest powód żeby ryzykować

                  Jedna na 200, to pół procenta ryzyka. VS 100% (noooo, blisko) urodzenia niechcianego dziecka.
                  Jakby nie liczyć, pół procenta to niezbyt dużo.
                  • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:11
                    Wiesz ale możesz na te pół procenta trafić.
                    • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:31
                      Możesz. Na 100% trafisz z pewnością.
                      • arwena_11 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:33
                        Tylko ktoś może nie chcieć ryzykować swojego zdrowia. Wolno? Czy na każde życzenie faceta kobieta musi zrobić aborcje?
                        • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:48
                          > Tylko ktoś może nie chcieć ryzykować swojego zdrowia. Wolno?

                          Wolno. Wolno również nie chcieć ryzykować swojego zdrowia, a donoszenie ciąży jest obarczone znacznie większym ryzykiem pogorszenia stanu zdrowia niż aborcja. Wolno nie chcieć? No nie wolno. A dlaczego?
              • premeda Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:22
                Ale się zdarzają. Kiedyś pisałam, że była mojego męża nie może mieć dzieci po aborcji właśnie. A koleżanka z pracy ma dziecko pomimo brania tabletek antykoncepcyjnych. Córka ma już 4 lata.
            • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:53
              tak samo jak depresji poporodowej tudziez trwalej co w tym akurat scenariuszu wcale nie jest takie nieprawdopodobne. co do klopotow z zajsciem w kolejna ciaze, jakies dowody poprosze bo smierdzi mi to urban myth tak samo jak powszechne jeszcze wsrod niektorych lekarzy mity o spiralach, tamponach i paru innych rzeczach.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:06
              A jak wpadnie w depresje po porodzie i np zabie dziecko a potem siebie?
            • turzyca Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 16:03
              >Zwłaszcza jak Ewa wpadnie w depresje albo będzie miała kłopoty z zajściem w kolejną ciążę. Bo takich konsekwencji aborcji nie da się wykluczyć.

              no akurat problemy z zajsciem w ciaze da sie wykluczyc, przeprowadzono na ten temat wiele badan, w roznych krajach, uwzgledniajac m.in. wiek ciaz, liczbe ciaz itd i wykazano jednoznacznie, ze nie ma zwiazku miedzy prawidlowo przeprowadzona wczesna aborcja i problemami z zajsciem czy donoszeniem ciazy. Co innego konsekwencje nielegalnych czy wrecz domowych zabiegow, te sie moga skonczyc wrecz utrata zycia.
      • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:35
        Trudno powiedzieć. Jak jej światopogląd nie pozwala i jest do tego światopoglądu szczerze przywiązana, to usunięcie może być sporą traumą.
        Tu już gdybanie komu i czy w ogóle któraś z decyzji bardziej życie rozwali.

        Najlepiej dla wszystkich to byłoby jakby Adam założył gumkę przed wink
        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:47
          Ewa majac takie poglady dotyczace aborcji powinna byla sie zabezpieczyc przed ciaza.
          • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:52
            Adaś nie musi confusedbig_grin Tak wychowujecie synalków?
            • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:54
              Ja mam córkę smile
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:01
              satoja napisała:

              > Adaś nie musi confusedbig_grin Tak wychowujecie synalków?

              Adas tez powinien ale ze wzgledu na siebie a nie ma Ewe.
              • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:02
                A jak tu satoja wychowujesz corki?
                • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:23
                  Żeby były odpowiedzialne. A nie chowały głowę w piasek i udawały, że problem zniknie.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:08
              Tak, wychowujecie córunie, że rozkładają nogi przed pierwszym lepszy i nie pomyślą o chociazby gumie, nie mówiąc o antykoncepcji hormonalnej?
              • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:28
                Jasne, największą odpowiedzialnością jest faszerować się pigułami antykoncepcyjnymi.
          • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 18:25
            Albo po prostu przyjąć do wiadomości, że może się dziecko pojawić. Najwyraźniej tak jest w jej przypadku
      • aguar Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:21
        "Najlepiej dla wszystkich byloby, gdyby jednak usunela."
        Pewnie, że tak. Ale to nasze polskie podwórko. Nieważne jakie życie będzie miała dziecko z niedojrzałą i zależną matką oraz ojcem, który go nie chciał. Ważne, żeby się urodziło, a jak mu będzie potem to już nieistotne.
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:12
          Najważniejsze, żeby żyło. Bo życie jest święte. Czego dowodem jest to, że ludzkość od wieków się wyżyna nazwajem, torturuje, niszczy środowisko naturalne i przyczynia do wymierania innych istot. A religia sie do tego wszystkiego walnie przyczyniała i ciągle przyczynia.
        • 3-mamuska Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 21:08
          aguar napisała:

          > "Najlepiej dla wszystkich byloby, gdyby jednak usunela."
          > Pewnie, że tak. Ale to nasze polskie podwórko. Nieważne jakie życie będzie miał
          > a dziecko z niedojrzałą i zależną matką oraz ojcem, który go nie chciał. Ważne,
          > żeby się urodziło, a jak mu będzie potem to już nieistotne.

          Pieprzysz to ze wpadli nie znaczy ze natka jest niedojrzała. To ze rodzice beda ich utrzymywać tez o tym nie świadczy. Dziewczyna sie uczy i stanie na nogi nie siedzi bezczynnie na garnuszku rodziców.
          Możliwe tez ze znajdzie sobie faceta i dziecko bedzie miało fajnego ojca.
          Skoro rodzice sa fajni i Adam chce ja za zone znaczy ze dziewczyna jest w miarę ok i ułozy sobie życie. Nie bedzie miało całego życia skopanego.

          Co jest ponoszeniem konsekwencji seksu? Aborcja czy przyjęcie na klatę dziecka?
          Aborcja to ucieczka od problemow. Dla innych "odpowiedzialność.
          Dla mnie urodzenie dziecka to odpowiedzialność za własne czyny.
          • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 21:44

            > Pieprzysz to ze wpadli nie znaczy ze natka jest niedojrzała.

            Dojrzali ludzie nie wpadaja.

            To ze rodzice bedaich utrzymywać tez o tym nie świadczy.Dziewczyna sie uczy i stanie na nogi ni
            > e siedzi bezczynnie na garnuszku rodziców.

            Dziewczyna ma 20 lat wiec powinna sie juz utrzymywac samodzielnie, tak nawet studiujac. Wiele osob tak robi w tym wieku i uwaza to za rzecz naturalna.

            > Możliwe tez ze znajdzie sobie faceta i dziecko bedzie miało fajnego ojca.

            A mozliwe ze nie bedzie mialo albo bedzie mialo tych tatusiow kilku.

            > Skoro rodzice sa fajni i Adam chce ja za zone znaczy ze dziewczyna jest w miarę ok i ułozy sobie życie. Nie bedzie miało całego życia skopanego.

            Rodzice fajni nie sa, to sa ludzie kontrolujacy jej zycie i to sie nie zmieni. Adam moze i chcialby sie z nia zwiazac ale niekoniecznie teraz i niekoniecznie z jej rodzicami.
            • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 16:01
              Poleskie prawo mówi coś zupełnie innego na temat tego samodzielnego utrzymywania się w czasie studiów.
    • bistian Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:33
      Fatalne podejście większości. Wypadałoby się spotkać z Adamem, zaprosić do siebie i spokojnie porozmawiać. Może coś by się udało ustalić, jakiś kierunek pomocy albo się zwyczajnie upewnić, że pomóc nie warto? Tym bardziej warto, że córka chce utrzymać znajomość, a Adam jest pod naciskiem rodziny i niekoniecznie ma identyczne zdanie.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:14
        Nie. Najważniejsze, żeby PŁACIŁ przecież.
    • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 19:51
      demodee napisała:

      > Co, zdaniem ematki, jest dla Ewy i dziecka lepsze – z punktu widzenia prawnego, finansowego, organizacyjnego, emocjonalnego i społecznego?
      >
      > I co Adam może zrobić z decyzją Ewy?

      Ponieważ aborcja z wyboru jest nielegalna, a Ewa nie utrzymuje się sama - Adam nie może zrobić nic, będzie musiał płacić. A powinno być tak, że aborcja powinna być dopuszczalna - wówczas albo (1) Ewa jej dokonuje, a Adam pokrywa wszelkie koszty związane z zabiegiem., albo (2) Ewa, z jakichkolwiek powodów, decyduje się na urodzenie, ale Adam nie widnieje w dokumentach jako ojciec, utrzymanie dziecka spoczęłoby na barkach Ewy.
      • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:03
        I w ten sposób mamy całą watahę piotrusiów panów(synów ematek), którzy sieją plemnikami na prawo i lewo, bo gdy idzie do brania odpowiedzialności za używanie fiuta - to foremki z tego wątku : zwalniają pana z obowiązku zabezpieczania się, zwalniają z płacenia alimentów, zwalniają z jakichkolwiek obowiązków wobec swoich biologicznych dzieci - bo wystarczy, że pan za każdym razem powie "ja nie chcę dziecka" i zawsze się znajdzie taka która jednak urodzi, a pan radośnie zarabiając tylko na siebie i żyjąc jak wolny strzelec, bez żadnych obowiązków w życiu, będzie sobie oglądał dumny jak paw jak to na podwórku bawią się jego biologiczne dzieciątka, jego krew!, zaopiekowane przez utyrane i coraz biedniejsze kobiety. PAn dobrze wie, że wokoło są tacy sami piotrusie pany popierane przez ememy, więc jak nie ta to inna kobieta mu dziecko biologiczne urodzi i wychowa bez żadnego jego zaangażowania.
        Po czym nowe pokolenie pań powie "a takiego wała", wyabortujemy wszystkie żeńskie płody, niech sobie panowie sami dzieci rodzą.
        • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:05
          Chwila, ale panowie pan nie gwalca, sieja plemniki na podatny grunt, prawda?
          • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:11
            Czy kobieta może mieć dziecko bez zobowiązań? nie. Pan tak. Jest mnóstwo panów którym wystarczy fakt siania i oglądania jak rośnie. U sąsiadki, w trzech blokach na osiedlu, w twoim domu, pod Warszawą u właścicielki restauracji, itd. Większość facetów wcale nie potrzebuje "życia rodzinnego i codziennego wychowywania bachora". Zupełnie im wystarczy skuteczne rozsianie plemników. Gdyby dostali możliwość siania bez konsekwencji obili by to masowo. A gumę mało kto lubi.
            • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:17
              satoja napisała:

              > Czy kobieta może mieć dziecko bez zobowiązań? nie. Pan tak. Jest mnóstwo panów
              > którym wystarczy fakt siania i oglądania jak rośnie. U sąsiadki, w trzech bloka
              > ch na osiedlu, w twoim domu, pod Warszawą u właścicielki restauracji, itd. Wi
              > ększość facetów wcale nie potrzebuje "życia rodzinnego i codziennego wychowywan
              > ia bachora". Zupełnie im wystarczy skuteczne rozsianie plemników. Gdyby dostal
              > i możliwość siania bez konsekwencji obili by to masowo. A gumę mało kto lubi.

              A.co ten wywod ma do rzeczy? Sieja na podatny grunt bo panie sie nie zabezpieczaja skutecznie.
            • satoja Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:18
              Czyli - panowie nie chcą strzelać ślepakami, więc się nie ubezpłodnią, bo ich wrażliwy fiutek by nie zniósł ingerencji szpitalnej. Chcą zapładniać skutecznie i patrzeć jak rośnie, to instynkt, ale boją się konsekwencji- pracy na utrzymanie dziecka. Gdyby mieli możliwość bzykania a równocześnie łatwej słownej rezygnacji z obowiązków wobec dziecka, to by to robili nagminnie, wiedząc że zapłodniona kobieta i tak im dziecko wychowa, a oni przejazdem będąc sobie swoje geny pooglądają i nasycą się dumą z rozsiania genów.
              A głupie baby jeszcze im to ułatwiają.
              • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:24
                "więc się nie ubezpłodnią,"
                Jądra od tego podobno bolą.
                "A głupie baby jeszcze im to ułatwiają."
                Lepiej chłopa zmuszać siłą i wrabiać podstępem, to nie jest głupie. LOL
              • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:27
                satoja napisała:

                > Czyli - panowie nie chcą strzelać ślepakami, więc się nie ubezpłodnią,

                A kto ubezplodni 20-latka? Co ty wymyslasz?

                Tak sie sklada ze to kobieta zachodzi w ciaze wiec to kobieta powinna sie zabezpieczyc jak najskuteczniej albo darowac sobie seks bez zobowiazan.
                • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:33
                  I dlatego właśnie, że to kobieta zachodzi w ciążę, prawo wygląda tak a nie inaczej.
                  I nie, to nie kobieta powinna - oboje powinni o tym pomyśleć, a nie tylko kobieta.
                  W opisanym przypadku najwyraźniej nie pomyślało ani jedno ani drugie.
                  • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:41
                    aerra napisał(a):

                    > I dlatego właśnie, że to kobieta zachodzi w ciążę, prawo wygląda tak a nie inac
                    > zej.


                    To ze tak wyglada nie oznacza ze jest fair.

                    > I nie, to nie kobieta powinna - oboje powinni o tym pomyśleć, a nie tylko kobieta

                    Nie tylko kobieta ale ona przede wszystkim.
                    • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:45
                      leyre1 napisał(a):

                      > aerra napisał(a):
                      >
                      > > I dlatego właśnie, że to kobieta zachodzi w ciążę, prawo wygląda tak a nie inaczej.

                      > To ze tak wyglada nie oznacza ze jest fair.

                      Jest nie fair i powinno być zmienione.

                      > > I nie, to nie kobieta powinna - oboje powinni o tym pomyśleć, a nie tylko kobieta
                      >
                      > Nie tylko kobieta ale ona przede wszystkim.

                      A tu się nie zgodzę - żadnego "przede wszystkim", wyłącznie oboje. Nie można zwalniać nikogo z odpowiedzialności.
                      • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:57
                        miss_fahrenheit napisała:


                        > A tu się nie zgodzę - żadnego "przede wszystkim", wyłącznie oboje. Nie można zw
                        > alniać nikogo z odpowiedzialności.

                        A gdyby Ewa dziecka nie chciala a zmuszono by ja do urodzenia?
                        • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:01
                          ale to jest akurat polska rzeczywistosc, jak najbardziej zgodna z prawem teraz wiec nie rozumiem pytania.
                          • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:12
                            princess_yo_yo napisała:

                            > ale to jest akurat polska rzeczywistosc, jak najbardziej zgodna z prawem teraz
                            > wiec nie rozumiem pytania.

                            Polska rzeczywistosc nie zaklada przerywania ciazy (bez wykazan medycznych czy w wywniku gwaltu) wiec to w ogole nie powinno byc brane pod uwage, mozna wiec nie rozumiec takiej dyskusji.
                            Jednak rzeczywistosc z dyskusji zaklada a wiec mozna zalozyc (hipotetycznie) probe zmuszania kobiety do aborcji.
                            • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:56
                              cala idea polega na tym ze pryncypium jest nie zmuszanie nikogo do poddawania sie zabiegom ktorych nie chce (czy to aborcja czy ciaza i porod) taka jest podstawa samostanowienia jednostki w przypadku ciazy fizjologicznej. nie wiem jak jest w pl ale w przypadku ivf w uk, zeby zaimplantowac zarodek musi byc wyraznona expresywna zgoda obojga rodzicow (dawcow gamet) i tym sposobm jak masz zamrozone zarodki i para sie rozstaje to jak najbardziej jesli jedno z nich sie nie zgadza na wykorzystanie zarodkow i chce je zniszczyc to jest to zyczenie ktore przewaza.
                              • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:02
                                princess_yo_yo napisała:

                                > cala idea polega na tym ze pryncypium jest nie zmuszanie nikogo do poddawania s
                                > ie zabiegom ktorych nie chce (czy to aborcja czy ciaza i porod) taka jest podst
                                > awa samostanowienia jednostki w przypadku ciazy fizjologicznej.

                                Nikt kobiety do zadnego zabiegu nie zmusza.

                                nie wiem jak je
                                > st w pl ale w przypadku ivf w uk, zeby zaimplantowac zarodek musi byc wyraznona
                                > expresywna zgoda obojga rodzicow (dawcow gamet) i tym sposobm jak masz zamrozo
                                > ne zarodki i para sie rozstaje to jak najbardziej jesli jedno z nich sie nie zg
                                > adza na wykorzystanie zarodkow i chce je zniszczyc to jest to zyczenie ktore pr
                                > zewaza.

                                Bardzo slusznie.

                                • princess_yo_yo Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:47
                                  no to sprawa rozwiazana, kazdy podejmuje okreslony zestaw ryzyka i potem musi sobie radzic z tym jak sie ryzko i benefity rozlozyly. jedyna potencjalna osoba ktora nie ponosi odpowiedzialnosc jest potencjalnedziecko i dla jego wylacznego benefitu przyjmuje sie ze oboje rodzicow powinno przynajmniej lozyc na utrzymanie tegoz i powinno miec mozliwosc poznania swoich korzeni, co jest zdaje sie juz prawie wszedzie na swiecie przyjetym standardem i nie praktykuje sie juz anonimowych gamet.
                                  • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:04
                                    princess_yo_yo napisała:

                                    jedyna potencjalna osoba ktora nie ponosi odpowiedzialnosc jest potencjalnedziecko i dla jego wylacznego benefitu przyjmuje sie ze oboje rodzicow powinno przynajmniej lozyc na utrzyma
                                    > nie tegoz i powinno miec mozliwosc poznania swoich korzeni, co jest zdaje sie j uz prawie wszedzie na swiecie przyjetym standardem i nie praktykuje sie juz ano
                                    > nimowych gamet.

                                    Odpowiedzialnosci nie ponosi to potencjalne dziecko ale jesli sie urodzi to moze poniesc konskewencje podejetych przez rodzica (ow?) decyzji a kwestia przumusowego lozenia finasowego rodzicow ani mozliwosc poznania korzeni moze nie byc wystarczajacym benefitem.
                        • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:28
                          Obecnie i tak jest zmuszana, co uważam za rzecz absurdalną i do zmiany. Gdyby jednak aborcja była jedną z możliwości, to ona powinna dokonać wyboru. Jak to się ma do antykoncepcji? Wiadomo, że takie rzeczy trudno sprawdzić/udowodnić, i dlatego powinni zabezpieczać się oboje. Niemniej, żadna z nich nie może być zwolnione z odpowiedzialności. Jeśli pan wie, jakie są poglądy pani na ewentualna ciążę, to (1) powinien się zabezpieczać we własnym zakresie, (2) powinien zrezygnować z tej relacji, albo (3) zaakceptować ewentualne konsekwencje. Podobnie z Ewą. Jesli świadomie się nie zabezpiecza - jej wybór.
                          • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:52
                            miss_fahrenheit napisała:

                            Gdyby jednak aborcja była jedną z możliwości, to ona powinna dokonać wyboru.

                            I dokonuje, mezczyzni nie maja na to wplywu ale to ona tylko powinna ponosic konsekwencje swoich wyborow.

                            . Niemniej, żadna z nich nie może być zwolnione z odpowiedzialności.

                            Dlaczego skoro jedna strona podejmuje decyzje?


                            Jeśli pan wie, jakie są poglądy pani na ewentualna c
                            > iążę, to (1) powinien się zabezpieczać we własnym zakresie, (2) powinien zrezyg
                            > nować z tej relacji, albo (3) zaakceptować ewentualne konsekwencje.

                            A jesli nie wie?


                            • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:27
                              To może trzeba było się dowiedzieć zanim podjął decyzję o współżyciu?
                            • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:49
                              leyre1 napisał(a):

                              > miss_fahrenheit napisała:
                              >
                              > Gdyby jednak aborcja była jedną z możliwości, to ona powinna dokonać wyboru.
                              >
                              > I dokonuje, mezczyzni nie maja na to wplywu ale to ona tylko powinna ponosic konsekwencje swoich wyborow.

                              W takiej sytuacji - zgadzam się.

                              > . Niemniej, żadna z nich nie może być zwolnione z odpowiedzialności.
                              >
                              > Dlaczego skoro jedna strona podejmuje decyzje?

                              Pamiętaj, że piszę o hipotetycznej sytuacji - gdzie aborcja jest dostępna na życzenie. Żadna z tych osób nie powinna być zwolniona z antykoncepcji, ponieważ w interesie obojga jest niedopuszczenie do niechcianej ciąży. Decyzje, owszem, w ostateczności są podjęte przez jedną osobę, ale powinny rodzić konsekwencje zgodnie z ustaleniami obojga (cały czas hipotetyzuję) - jeśli A zachodzi w ciążę, dostępne rozwiązania powinny wyglądać tak:
                              1) B nie chce dziecka i A też nie chce ciąży - dokonuje aborcji (wersja wyłącznie hipotetyczna, ponieważ oficjalnie aborcja z wyboru jest nielegalna, czemu się sprzeciwiam)
                              2) A chce urodzić dziecko, wbrew postanowieniu B - A ponosi wyłączne koszty i odpowiedzialność za dziecko
                              3) A nie chce dziecka, B - chce - tu kwestia jest do ustalenia pomiędzy nimi, ale ostateczną decyzję powinna podjąć A (chyba, że w medycynie nastąpi przełom i mężczyźni też będą mogli być w ciąży)
                              4) A chce urodzić, B albo waha się z decyzją do momentu, kiedy na aborcję będzie za późno, albo deklaruje, że chce dziecka, po czym zmienia zdanie - B ponosi wszelkie konsekwencje prawne i finansowe.

                              > Jeśli pan wie, jakie są poglądy pani na ewentualna c
                              > > iążę, to (1) powinien się zabezpieczać we własnym zakresie, (2) powinien
                              > zrezyg
                              > > nować z tej relacji, albo (3) zaakceptować ewentualne konsekwencje.
                              >
                              > A jesli nie wie?

                              To znaczy, że współżyła ze sobą dwójka dzieciaków/nietrzeźwych i wracamy do punktu wyjścia.
                              • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:08
                                > 2) A chce urodzić dziecko, wbrew postanowieniu B
                                > - A ponosi wyłączne koszty i odpowiedzialność za
                                > dziecko

                                Nie, Miss, bo to zdejmuje wszelką odpowiedzialność za antykoncepcję z faceta. Wszystkie konsekwencje seksu bez zabezpieczenia, seksu z antykoncepcją, która zawiodła, ponosi kobieta.

                                Facet może siać na prawo i lewo a wszystko czego chcesz od niego wymagać, to jedno proste zdanie po: nie chcę mieć dziecka. Może wstać, otrzepac dłonie i wyjść. Takiego świata chcesz dla wszystkich, szczególnie tych mniej przewidujacych i zapobiegliwych kobiet?
                                • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:10
                                  Nie. Pominęłaś całą resztę mojego postu, a rozpisałam się dość szeroko - a wtedy byłoby widać, że punkt drugi dotyczy jasnej i klarownej sytuacji, w której mężczyzna zabezpiecza się i jasno deklaruje, że w razie czego z różnych przyczyn nie chce dziecka, a pani mimo wszystko postanawia urodzić dziecko z wpadki. Jeśli pan się nie zabezpiecza to jest wystarczające do stwierdzenia, że nie ma nic przeciwko potomstwu.
                                  • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:15
                                    To może być dobry trop, pan bez gumy, znaczy gotowy na dziecko...
                                    • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:27
                                      Tak, niemniej problemem w podanych przeze mnie rozwiązaniach, co uczciwie przyznaję, jest trudność udowodnienia tych kwestii prawnie (słowo przeciwko słowu).
                                      • baltycki Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 14:59
                                        miss_fahrenheit napisała:

                                        2) A chce urodzić dziecko, wbrew postanowieniu B - A ponosi wyłączne koszty i odpowiedzialność za dziecko

                                        > Tak, niemniej problemem w podanych przeze mnie rozwiązaniach, co uczciwie przyz
                                        > naję, jest trudność udowodnienia tych kwestii prawnie (słowo przeciwko słowu).

                                        Nawet jesli bylaby mozliwosc udowodnienia (umowa poswiadczona notarialnie), nie zwolni to panstwa z pomocy A w przypadku braku (lub niewystarczajacej ilosci) srodkow do zycia.
                                        Nie wyobrazam sobie panstwa/spoleczenstwa, chcacego dobrowolnie utrzymywac dzieci niechciane przez ojcow, bez wzgledu na ich (ojcow) sytucje materialna.

                                        • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 18:10
                                          baltycki napisał:

                                          > Nie wyobrazam sobie panstwa/spoleczenstwa, chcacego dobrowolnie utrzymywac dzieci niechciane przez ojcow, bez wzgledu na ich (ojcow) sytucje materialna.

                                          Właściwie tak dzieje się już teraz. Różnica polegalaby na tym, że to nie mężczyzna byłby dłużnikiem alimentacyjnym, a kobieta.
                                          • baltycki Re: Historia z mojego podwórka 09.09.17, 10:25
                                            miss_fahrenheit napisała:

                                            > baltycki napisał:
                                            >
                                            > > Nie wyobrazam sobie panstwa/spoleczenstwa, chcacego dobrowolnie utrzymywa
                                            > c dzieci niechciane przez ojcow, bez wzgledu na ich (ojcow) sytucje materialna.
                                            >
                                            > Właściwie tak dzieje się już teraz. Różnica polegalaby na tym, że to nie mężczy
                                            > zna byłby dłużnikiem alimentacyjnym, a kobieta.

                                            1. Ojcowie z dobra sytuacja materialna nie sa dłużnikami alimentacyjnymi.
                                            2. Zeby zostac dłużnikiem alimentacyjnym, kobieta musialaby miec alimenty zasadzone od siebie, sobie ich nie placic i zglosic to FA.
                                            Pomoc MOPSu nie jest pozyczka.
                                  • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 15:20
                                    > Pominęłaś całą resztę mojego postu,

                                    Pominęlam tę część, z którą się zgadzam.
                                    • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 18:07
                                      To nie był zarzut, po prostu byłam pewna, że całość postu rozjaśnia, o co dokładnie mi chodziło. Możliwe jednak, że niezbyt jasno napisałam, albo nie udało mi się dokładnie oddać tego, co miałam na myśli.
                                • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 11:20
                                  szarsz napisała:

                                  > Takiego świata chcesz dla wszystkich, szczególnie tych mniej przewidujacych i zapobiegliwych kobiet?

                                  Chcę świata, w którym kobiety nie będą pozbawione wyboru, a mniej przewidujące, czy zwyczajnie biedniejsze kobiety będą miały dostęp do darmowej antykoncepcji i środków wczesnoporonnych.
                        • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:25
                          A przypadkiem w naszym kraju tak się właśnie nie robi? Nie zmusza się kobiet do rodzenia, nawet jak nie chcą?
                          To słynna sprawa Chazana była chyba jakimś przedstawieniem chyba, bo przecież to niemożliwe, żeby zmuszono kobietę całkowicie wbrew jej woli, do urodzenia dziecka, które na dodatek nie miało szans na przeżycie?
                          Czy też może ePISkopat przegłosował jakoś chyłkiem prawo do aborcji na życzenie?
                • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 10.09.17, 09:46
                  Zatem facet, który nie chce płacić alimentów powinien zabezpieczać się jak najskuteczniej albo darować sobie seks bez zobowiązań.
                  • cosmetic.wipes Re: Historia z mojego podwórka 10.09.17, 09:53
                    Facet nie ma miliona możliwości zabezpieczenia. I jeśli nastąpi awaria ogumienia, a pani z powodów światopoglądowych nie weźmie tabletki po, to gość ma przechlapane.
                    • jem.gluten.i.cukier Re: Historia z mojego podwórka 10.09.17, 10:14
                      Może zrezygnować z przygodnego seksu z niepewnymi partnerkami. Poza tym dlaczego to kobieta ma się martwić? Ja np nie zamierzam korzystać z antykoncepcji hormonalnej, jasno to mówię i jak facetowi nie odpowiada to do widzenia.
        • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:08
          A dlaczego chcesz rodzić dzieci mężczyźnie, który ich nie chce? Jeśli masz takie parcie na dzieci, że nie ważne z kim i kiedy, byleby były, to dlaczego ktoś ma ci płacić na te dzieci?
          • nathasha Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:45
            Czy tego dotyczy ta sytuacja? Ja moge sobie miec parcie jskie chce, sila perswazji jeszcze gumki nie przebila.
        • miss_fahrenheit Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:42
          satoja napisała:

          > zwalniają pana z obowiązku zabezpieczania się,

          W żadnym wypadku - oboje powinni się zabezpieczać.

          > zwalniają z płacenia alimentów,

          W żadnym wypadku - jeśli pan chce dziecka, a potem mu się odwiedzi, musi płacić.

          > i zawsze się znajdzie taka która jednak urodzi, a pan radośnie zarabiając tylko na siebie i żyjąc jak wolny strzelec, bez żadnych obowiązków w życiu,

          A jeśli pan lub pani są zainteresowani wyłącznie rekreacyjnym seksem i deklarują niechęć do wiązania się, a druga strona się zgadza, to już jej/jego własna decyzja, prawda? I nie może mieć pretensji o to, że druga strona odchodzi, bo z góry zastrzegła brak zobowiązań? Podobnie jest z ciążą - jeśli "znajdzie się taka, która jednak urodzi", mimo niechęci pana, to jest to jej własny wybór.

          > będzie sobie oglądał dumny jak paw jak to na podwórku bawią się jego
          > biologiczne dzieciątka, jego krew!, zaopiekowane przez utyrane i coraz biedniejsze kobiety.

          Ponownie - jeśli pan chciał dziecka, a potem zmienił zdanie, powinien ponieść konsekwencje.

          > PAn dobrze wie, że wokoło są tacy sami piotrusie pany popierane
          > przez ememy, więc jak nie ta to inna kobieta

          Nie rób z mężczyzn takich zupelnych idiotów. Równie dobrze można byłoby argumentować, że w obecnej sytuacji >pani dobrze wie, że zrobi sobie dziecko jeśli nie z tym to innym płatnikiem alimentów<. To cokolwiek krzywdząca opinia, nie uważasz?

          > Po czym nowe pokolenie pań powie "a takiego wała", wyabortujemy wszystkie żeńskie płody, niech sobie panowie sami dzieci rodzą.

          To byłby ich wybór, mam nadzieję, że będą mogły to dokonać, zgodnie z własną wolą.
        • semihora Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:30
          Poznać mądrego. 100/100.
    • demodee Ale co jest lepsze dla Ewy i dziecka? 07.09.17, 20:13
      Bo dla Adama - wiadomo.

      Sytuacja jest taka, że Ewa ciąży nie usunie i dziecko prawdopodobnie przyjdzie na świat.

      Czy łatwiej ułoży sobie życie z biologicznym ojcem dziecka czy bez?

      Czy dziecku będzie lepiej z ojcem, który go nie chciał, czy bez takiego ojca?

      Chodzi mi o aspekty finansowe i prawne a także społeczne ("co ludzie powiedzą?").

      • leyre1 Re: Ale co jest lepsze dla Ewy i dziecka? 07.09.17, 20:20
        A skad mozna wiedziec to teraz? Co ludzie powiedza to nie istotne, ktos w ogole sie tym przejmuja?
        Przyszlosci Ewy ani Adama nikt nie zna.
        • demodee Re: Ale co jest lepsze dla Ewy i dziecka? 07.09.17, 20:25
          > Co ludzie powiedza to nie istotne, ktos w ogole sie tym przejmuja?

          Ewa nie żyje w próżni społecznej, dziecko pójdzie do przedszkola i szkoły, inne dzieci będą znać swoich tatusiów, a dziecko Ewy? Ma powiedzieć, że tatuś zginął na wojnie albo ratując dzieci z pożaru?
          • aerra Re: Ale co jest lepsze dla Ewy i dziecka? 07.09.17, 20:28
            Bez przesady, tak to może 40 lat temu było.
          • leyre1 Re: Ale co jest lepsze dla Ewy i dziecka? 07.09.17, 20:43
            demodee napisała:

            > Ewa nie żyje w próżni społecznej, dziecko pójdzie do przedszkola i szkoły, inne
            > dzieci będą znać swoich tatusiów, a dziecko Ewy? Ma powiedzieć, że tatuś zginą
            > ł na wojnie albo ratując dzieci z pożaru?

            Moze powiedziec jak sie nazywa to nie oznacza ze dziecko bedzie ojca znac, bo to zalezy od ojca.
            Wiadomo ze kazde dziecko ma ojca ale nie kazde go zna i sie z nim wychowuje ale obecnie to juz chyba nikogo nie dziwi.
          • 3-mamuska Re: Ale co jest lepsze dla Ewy i dziecka? 08.09.17, 00:10
            demodee napisała:

            > > Co ludzie powiedza to nie istotne, ktos w ogole sie tym przejmuja?
            >
            > Ewa nie żyje w próżni społecznej, dziecko pójdzie do przedszkola i szkoły, inne
            > dzieci będą znać swoich tatusiów, a dziecko Ewy? Ma powiedzieć, że tatuś zginą
            > ł na wojnie albo ratując dzieci z pożaru?


            Zanim dziecko pojdzie do szkoły Ewa moze mu znaleść fajnego dojrzałego ojca.
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: Ale co jest lepsze dla Ewy i dziecka? 08.09.17, 10:19
              Może. Jednak większość ludzi nie pali się do wychowywania nieswoich dzieci. Poza tym chyba nie powinna szukać ojca dla dziecka, tylko partnera dla siebie, to powinno być podstawowe kryterium, o ile związek ma wypalić.
      • miss_fahrenheit Re: Ale co jest lepsze dla Ewy i dziecka? 07.09.17, 20:51
        demodee napisała:

        > Czy łatwiej ułoży sobie życie z biologicznym ojcem dziecka czy bez?
        >
        > Czy dziecku będzie lepiej z ojcem, który go nie chciał, czy bez takiego ojca?

        To powinni ustalić między sobą. Nikt tu nie zna ani Adama ani Ewy.

        > Chodzi mi o aspekty finansowe i prawne a także społeczne ("co ludzie powiedzą?").

        Społecznymi kwestiami nie martwiłabym się w ogóle. Co do prawnych i finansowych - w obecnej niedoskonałej sytuacji prawnej (zakaz aborcji z wyboru), pan powinien niestety płacić.
    • stara-a-naiwna Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:23
      ja bym była egoistyczna i postąpiła w myśl zasady
      "jak nie uważałeś jak robiłeś, teraz rób jak uważasz"
      Ewa ma "przyzwolenie" Adama na nie urodzenie dziecka.
      Jeśli tak samo czuje = usówa ciążę.
      Jeśli chcę urodzić bez skrupułów podała bym go o alimenty.
      Tak czy siak ciężar wychowawczy poniesie Ewa - jest on i tak niewymiernie wyższy niż finansowy (alimenty = niewielki procentowy wkład w faktyczne zaspokojenie potrzeb / utrzymania dziecka)
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:22
        No, ale to ona ten ciężar sobie wybrała. Nikt jej nie zmuszał, ani do seksu bez zabezpieczenia, ani do urodzenia niechcianego dziecka.
        • stara-a-naiwna Re: Historia z mojego podwórka 13.09.17, 20:34
          pana tez nikt nie zmuszał ani do seksu ani do zapłodnienia, jednak stało się.

          swiat tak nie działa, ze każdy facet któy stwierdza, ze nie chce jednak mieć dziecka nie musi płacić alimentów (w mysl zasady, ze kobieta zdecydowała sie ponieśc konsekwencje to on juz nie musi)
    • butch_cassidy Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:34
      Adam i jego rodzice to zwykle szumowiny, dno. Rozumiem, że dziewczyna takiej gnidy i gnidowatej rodzinki nie chce mieć w papierach swego dziecka. Ale tu - jak ktoś słusznie zauważył - interes dziecka jest nadrzędny (sprawy spadkowe, ludzie z czasem się zmieniają (?), nie wiadomo co życie przyniesie, itp itd).

      Też bym ją namawiała, by ojca wpisać, tak jak robią to jej rodzice. Jednak ostateczna decyzja oczywiście należy do niej.

      Przyzwoity chłopak i przyzwoici jego rodzice nie widzieliby innej opcji niż te alimenty płacić. Szokuje mnie, że jest tu różnica zdań w tej kwestii. A pomysły o możliwości zrzeczenia się ojcostwa przez pana to w ogóle... nie da się tego grzecznie skomentować. Całe szczęście, że kilka rozsądnych osób już je wyżej podsumowało. Nie będę więc nic dodawać, żeby się nie powtarzać.
      • aerra Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:49
        Tylko, że prawo spadkowe to obusieczny miecz. I dochodzi jeszcze do tego obowiązek utrzymywania rodzica, kiedy ten sam utrzymać się nie może. Nie tylko branie kasy od tatusia, ale też płacenie na tatusia menela, bo i tak może być wink
        • butch_cassidy Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 06:46
          Oczywiście. Jednak jest jeszcze kwestia poznania biologicznych korzeni. I to też bardzo ważna, jak piszą dziewczyny. Porozmawiałabym z prawnikiem, czy w ogóle jest opcja, żeby się zabezpieczyć przed ewentualnymi negatywnymi skutkami tej decyzji. Ale jak nie ma, to mimo wszystko optowałabym za wpisaniem.
          A w ogóle zakładając, że tatuś się zmeneli i sam nie będzie płacił, ani utrzymywał kontaktów, to dziecko i tak ma obowiązek go wspierać na starość?
          • aerra Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:28
            Tak.
      • zabka141 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:37
        Dlaczego szumowiny i dno? Dzieciaki wpadly, chlopak ma racje - teraz mogliby usunac, isc na studia, zobaczyc jak to ich bycie razem sie potoczy.
        • butch_cassidy Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 06:41
          Od kiedy to chłopak decyduje o takich rzeczach?
          • butch_cassidy Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 06:43
            A na pytanie dlaczego... Przyzwoity człowiek w tej sytuacji by z taką "propozycją" nie wyszedł. To fakt bezdyskusyjny.
            • szarsz Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:12
              Jak najbardziej dyskusyjny. To jakieś przedziwne tabu, żeby nie rozmawiać o tak ważnej sprawie, ważącej na przyszłości wielu osób.
              • zabka141 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:51
                Dokladnie. To jest dziecko tej dwojki. Byc moze ona slyszac takie slowa obudzi sie i zobaczy ze sama brnie w cos co nie jest konieczne.
                • butch_cassidy Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 12:30
                  W takiej sytuacji, po co czarne protesty?
                  Skoro przypadkowy kochaś może dziewczynie kazać usunąć ciążę, bo ona mu nie na rękę, a jak przyszła matka nie chce, to on się nie poczuwa, to przecież równie dobrze przypadkowy dewiant w czarnej kiecce może tę ciążę nakazać utrzymać.
                  Ważna jest wolność sumienia.

                  Jeśli usunięcie ciąży nie jest zgodne ze światopoglądem dziewczyny, to chłopak może to jedynie uszanować i honorowo ponieść konsekwencje faktu, że nie potrafił utrzymać fujarki w spodniach. Niech się cieszy że nikt mu się nie każe żenić. Taki postęp tongue_out

                  Jak konsekwencje są dla niego nie do przyjęcia, to wybór miał przed, a nie po: wstrzemięźliwość lub opłacenie prostytutki, jak wyżej napisano. Dokonał wyboru takiego a nie innego i wszelka pomoc w uchylaniu się od konsekwencji czyni z pomagającego taką samą gnidę, jaką jest pan, nie panujący nad swoimi popędami i niegotowy zmierzyć się z konsekwencjami.
                  • vi_san Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 13:10
                    Jeśli usunięcie ciąży nie jest zgodne ze światopoglądem dziewczyny TO ONA POWINNA O TYM MYŚLEĆ, a nie rozkładać nogi - odpowiednik twojego "utrzymywania fujarki w spodniach". Nikt jej nie zgwałcił, chciała się gzić a o tym, że od seksu może zajść w ciążę też wiedziała. Jak konsekwencje utrzymywania ciąży i dziecka sa dla niej za ciężkie to wybór miała przed a nie po: wstrzemięźliwość lub wibrator. dokonała wyboru takiego a nie innego i a teraz domaganie się, by ktoś ponosił konsekwencje jej wyborów czyni z niej... tongue_out
                  • 1matka-polka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 13:52
                    Ale kluczysz, nawet mi się nie chce tego odkręcać. Fałszywe założenia, fałszywe wnioski okraszone emocjonalnym komentarzem. Manipulacja definicją honoru i uczciwości oraz przykładanie różnych standardów w zależności od płci. Brak symetrii.
              • butch_cassidy Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 12:11
                Też właśnie mnie oburza ta "dyskusyjność" i składam ją na karb zmian obyczajowych, w tym wypadku zdecydowanie negatywnych.
                • butch_cassidy Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 12:12
                  Rozumiem, że pojęcie honoru się drastycznie zdewaluowało, ale nie muszę temu procesowi przyklaskiwać. Dla mnie taki pan i tacy państwo to zwykłe szuje, najgorszy plebs, bez żądnego poczucia przyzwoitości czy obciachu.
                  • butch_cassidy Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 12:14
                    żadnego
    • nathasha Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 20:38
      Troche sie posilkuje tym co znam z tutejszego podworka, ale podobnie moze byc i w Polsce. Tu sie matke ktora chce zglosic NN b namawia zeby jednak podala tozsamosc ojca, ze wzgledu na dobro dziecka i z tych powodow ktory wyzej wymieniono. Gdy matka odmawia dziecku sie przyznaje kuratora ktory dziala w jego imieniu, moze jej wiec wytoczyc proces, oczywiscie zmusic do mowienia nie zmusi ale juz odszkodowania za ewentualne szkody moralne moze wywalczyc. Dla mnie to oczywiste ze dziecko powinno wiedziec a drugi rodzic ponosic odpowiedzialnosc, takze finansowa.
      • 3-mamuska Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:17
        nathasha napisała:

        > Troche sie posilkuje tym co znam z tutejszego podworka, ale podobnie moze byc i
        > w Polsce. Tu sie matke ktora chce zglosic NN b namawia zeby jednak podala tozs
        > amosc ojca, ze wzgledu na dobro dziecka i z tych powodow ktory wyzej wymieniono
        > . Gdy matka odmawia dziecku sie przyznaje kuratora ktory dziala w jego imieniu,
        > moze jej wiec wytoczyc proces, oczywiscie zmusic do mowienia nie zmusi ale juz
        > odszkodowania za ewentualne szkody moralne moze wywalczyc. Dla mnie to oczywis
        > te ze dziecko powinno wiedziec a drugi rodzic ponosic odpowiedzialnosc, takze f
        > inansowa.


        Ale kuzwa głupota nie dosc ze musi sama sie męczyć to jeszcze ma na karku debile państwo.
        A jeśli ojciec to alkoholik/narkoman to co taki ojciec to cud dla dziecka?
        Jakie szkody? Morlane większe szkody to sa wtedy gdy dziekco wie kto jest ojcem ,a ojciec sie nie zjawia. I co państwo "broni" dobra dziecka a co zmusi ojca do wizyt i miłości ?
        Moze panu tez kuratora i zmusić go do płacenia odszkodowania bo nie kochał dziecka z wpadki?
        Co to za debliny kraj?
        • nathasha Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:23
          Moze dla ciebie jest w porzadku i ci zupelnie obojetne ze dziecko oficjalnie nie ma ojca, ze ojciec nawet jesli chce nie moze sie z nim widywac, utrzymywac kontaktow, placic na nie.zreszta obowiazek placenia jest, i to lepiej egzekwowany. Do milosci sad nie zmusi ale jedna, druga rozprawa moga zwlaszcza w takim mlodym umysle sporo zmienic. Plus spotykac sie mozna na neutralnym gruncie.
          To jest dla dobra dziecka a nie urazonej dumy mamusi
    • regina-phalange Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:12
      Współczuję Adamowi, jako jedyny podszedł racjonalnie do tematu. Pewnie będzie to dla niego nauczka na przyszłość, że bez gumy ani rusz.
      • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:33
        Podwojnej 😀 a.serio to mam takiego kolege ktory zawsze mial dwie naraz.
        A Adam nastepnym razem powinien uwazac i nie tylko gume zakladac ale szukac partnerek do seksu na krotko bez podawania swoich danych.
        • karen_ann Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:19
          Coraz bardziej wątpię czy jesteś na pewno kobietą czy tylko kimś podającym się za kobietę
          • rosapulchra-0 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:52
            To najma. Trollowanie to jej specjalność. Nadziwić się nie mogę, że dziewczyny dają się nabierać.
            • karen_ann Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:57
              Właśnie też mi się tak wydaje, pisze jak odmiana gazeciarza. Nie wiem po co płacą ludziom za wymyślanie urojonych osobowości. Modulowanie zachowań ?
          • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:11
            karen_ann napisała:

            > Coraz bardziej wątpię czy jesteś na pewno kobietą czy tylko kimś podającym się
            > za kobietę

            Jestem kobieta, nikt nigdy nie mial watpliwosci😀
            Nie wyobrazam sobie jednak dopuszczac do ciazy jesli nie planujemy potomstwa, ani w razie gdyby jakims cudem do tego doszlo obciazac swoimi decyzjami innych wbrew ich woli.
            • verdana Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:23
              Czyli jak facet powie ci, ze to jego dziecko, on czuje sie za nie odpowiedzialny i absolutnie nie godzi sie na aborcję to urodzisz? Bo jego wolą jest mieć dziecko, wbrew jego woli aborcji nie zrobisz przecież.
              • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:44
                Do takiej sytuacji nie dojdzie bo o rozmnazaniu decydujemy wspolnie. Nie bedzie wiec sytuacji ze on chce dziecko a ja nie chce albo odwrotnie.
                Rozmnazanie zakonczylismy, wiecej dzieci nie chcemy, gdybym zaszla w ciaze (szanse sa minimalne) to ja przerywam jak najwczesniej sie da i co do tego jestemy zgodni bo tak uzgodnilismy i to jest wiazace. Nie ma wiec zmiany zdania i szantazy emocjonalnych.
                • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:08
                  Żebyś się nie zdziwiła.... Ludzie zmieniają zdanie, nie zdarzyło Ci się?
                  • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 07:22
                    Zdarzylo ale nie w tak powaznych sprawach jak sprowadzanie na swiat kolejnego czlowieka. To nie jest decyzja kupic kolejna sukienke czy moze nie, ani nawet kupic dom w miescie A albo B.
                    • iwles Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:09

                      każdy człowiek jest inny.
                      To, że ty zakładasz JAK zachowasz się w jakiejś sytuacji, ani nie jest jednoznaczne z tym, że ktoś inny zachowa się tak samo, ani nawet z tym, że TY jednak zachowasz się inaczej, niż myślałaś na początku.
                      Ot, życie.
                      • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:32
                        Ja wiem jak sie zachowam wiec nie wmawia mi ze tego nie wiem. Kazdy czkowiek jest inny i ma prawo podejmowac wlasne decyzje ale nie ma prawa obarczac nimi zmuszac do ponoszenia ich konsekwencji innych.
                        • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:35
                          Ty tak. A keśli zdanie zmieniłby Twój mąż ? Czyje będzie ważniejsze ?
                          • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 08:40
                            Gdyby moj maz chcial miec wiecej dzieci to musialaby je miec z inna kobieta.
                            • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 09:11
                              Czyli cała Twoja logika legła w gruzach. Bo jeśli on nie chce, to ona ma usunąć, a jeśli ona nie chce, to jego zdanie się nie liczy.
                              • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 16:29
                                Raczej mojej logiki nie rozumiesz. Ja nie decyduje sama, rozmawiam partnerem uwage PRZED, ppznajemy wlasne oczekiwania i dochodzimy do ustalen, ktore sa wiazace dla nas, czyli wiesz i dla mnie i dla niego. Nie zmieniamy zdania, nie ma niespodzianek ani szantazy emocjonalnych itp
                                • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 16:39
                                  Tylko krowa nie zmienia poglądów. To, ze Ty nie zmieniasz, nie znaczy, że Twój mąż nie zmieniłby. I co wtedy? Czy je jest ważniejsze? Twoje czy jego?
                                  • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 17:44
                                    Napisalam juz ale nie zrozumialas i nadal nie rozumiesz. Jesli moj maz zmienilby zdanie i chcial kolejnego dziecka to musialby je miec z inna kobieta.
                                    • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 18:05
                                      Czyli jednak Twoje niechciejstwo jest ważniejsze. No to Ewy chciejstwo też.
                                      • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 18:52
                                        Przeciez gdybym to ja chciala kolejne dziecko to tez musialabym je miec z innym mezczyzna. Nie chodzi zupelnie o to czyje chciejstwo jest wazniejsze a o to ze istotne sa ustalenia. Ani ja nie mam prawa zmuszac meza do kolejnego dziecka ani on mnie. Ewa tea nie ma prawa tego robic dlatego ciaze powinna usunac.
                                        • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:29
                                          Nie. Ale Ty nic nie zrozumiesz.
                                          • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:35
                                            Tiaaa, to twoj argument 😀
                                            • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:38
                                              Do Ciebie argumenty nie trafiają. Umiesz tylko powtarzać, że jeśli Adam nie chce, to Ewa powinna usunąć. Nie bierzesz pod uwagę, że ona może chcieć. Że mogła zmienić zdanie, a on musi się z tym liczyć.
                                              • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:52
                                                To jest jej sprawa ze zmienila zdanie. Szanse ze oni cokolwiek ustalali sa minimalne, doszlo do zaplodnienia i byla radosc, ale do czasu. Rodzice Adama nie oferuja pomocy, Adam nie widzi siebie jako pracujacego studenta ani jako zaleznego od obcych ludzi czyli tesciow czlowieka wiec proponuje aborcje. Ewa powinna na ta propozycje przystac bo to najlepsze wyjscie w tej.sytuacji dla wszystkich. Jesli nie chce to niech bierze ta decyzje tylko na siebie a wlasciwie na swoich rodzicow skoro tak chca pomagac.
                                                Moja kolezanka tak zrobila, zaszla w ciaze ale facet dziecka nie chcial i gdy byla w 7tyg ciazy sie ulotnil. Usunac nie chciala bo sumienie itp wiec postanowila urodzic ale o alimenty nie podala ojca. Dziecko ma dzis 9 lat. Gdy mialo 9 m-cy zwiazala sie z.kims, byli razem przez 6 lat a dziecko mowilo tata i uwazalo jej partnera za ojca. Rozstali sie. Dziecko z dnia na dzien dostalo nowego tate. Na razie sa razem, 2 lata.
                                                Z mojego punktu widzenia mogla abortowac jeszcze do 10 tygodnia darujac sobie te bzdury o sumieniu.
                                                • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:55
                                                  Ale nie chciała. I to wystarczy. A Adam mógł myśleć przed, po musi pogodzić się z Ewy decyzją.
                                                  • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:56
                                                    Na szczęście nie może jej zmusić.
                                                • tt-tka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 19:58
                                                  leyre1 napisał(a):

                                                  > To jest jej sprawa ze zmienila zdanie.

                                                  Co znaczy "zmienila zdanie" ? Obiecywala mu, ze jakby co, to usunie, a potem sie rozmyslila ?
                                                  Bo jesli nie, to Ewa ma prawo do wlasnych pogladow, nawet jesli Adam i forum ich nie podziela i do takiego stanowiska, jakie zajela.

                                                  Adam nie widzi siebie jako pracujacego studenta ani jako zalezneg
                                                  > o od obcych ludzi czyli tesciow czlowieka wiec proponuje aborcje. Ewa powinna
                                                  > na ta propozycje przystac

                                                  Co znaczy "powinna" ? Jest jakis przepis prawny co do tego ? jej decyzja - kazda ! - [b]nie jest powinnoscia.


                                                  • milka_milka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:08
                                                    Swoją drogą to bardzo ciekawe, co napisałaś. Czy Adam w ogóle zapytał wcześniej , co będzie, jeśli Ewa zajdzie w ciążę? Jakie są jej poglądy? Bo może ona wcale zdania nie zmieniła, tylko on się nim nie interesował.
                                                  • demodee Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:19
                                                    > Czy Adam w ogóle zapytał wcześniej , co będzie, jeśli Ewa zajdzie w ciążę? Jakie są jej poglądy? Bo może ona wcale zdania nie zmieniła, tylko on się nim nie interesował.

                                                    O co zapytał Adam - nie wiem, bo ja nie jestem Ewą, tylko znajomą rodziców Ewy. Jeśli w ogóle rozmawiali o tym, co się stanie, jeśli będzie dzidziuś, to wątpię, żeby Ewa powiedziała, że usunie, bo ona jest z rodziny o ugruntowanych poglądach na rodzicielstwo, usuwanie ciąży itd.

                                                    Wiadome raczej było, że jeśli zajdzie, to donosi. Ale pewnie, jak to młodzi, myśleli, że nieplanowana ciąża ich nie dotyczy.
                                                  • leyre1 Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 20:32
                                                    Ah, znowu Adam powinien sie zainteresowac. A moze oboje powinni?
                                                    Ja np zawsze dbalam o antykoncpecje i jesli mezczyzna nie poruszal tego tematu to ja to robialam. Dla mnie to oczywiste ale chyba dla wielu ematek nie do konca.
    • lusitania2 Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 21:23
      zdaniem ematki twoja wiarygodność jest ujemna.
      Więc przeproś i s spadaj stąd, pisie trolollo.
    • zawsze-w-drodze Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 22:56
      Niech sie Adam szykuje na sprawę o ojcostwo i na alimenty. Dziecko ma prawo poznać ojca i swoją biologiczna historię. Jak sie adamowi ciąża nie widziała, to sie było zabezpieczać. To mówiłam ja, matka samych synów.
      • 3-mamuska Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:31
        Ja na miejscu Ewy za miesiąc napisałbym mu ze miałam aborcje/ poroniłam.
        I nie wpisywała nigdzie Adama jako ojca. Po co car zycie facet ma z musu płacić i wyklinać nie odwiedzać dziecka, a ona będzie mialam żal ze on ich olewa.
        Dupek nie chciał ciąży i dziecka ,mógł sie zabezpieczyć co by nie ponosić konsekwencji.
        Ewa sie nie zabezpieczyła i ponosi konsekwencje. Jej prawo.
        Znalazłabym dziecku normalnego ojca, rzygac by mi sie chciało gdyby moj facet tak sie zachował. O jakim wspólnym życiu on gada ,dupek.
        Mam znajoma ktora tak zrobiła :facet ja zmusił przez szantaż do aborcji, ze ja zostawi samą, że nie bedzie płacił itp.
        Akurat mógłby zniknąć a ona była w mega czarnej doopie.
        Usunęła , ma od lat depresje leczy się, zaraz pozniej zginął jego młodszy brat i facet dostał piedzielca ze to kara boża. I pół roku pozniej zaszła z nim w druga ciąże a potem 3.
        Niestety przy każdej kłótni ma on rzucone w twarz ze zabiła ich dziekco przez niego.
        Jeśli tylko jej rodzice sa w stanie jej pomoc az stanie na nogi ,finansowo i czasowo logistycznie ,wykreśliłabym go z życia.
      • zawsze-w-drodze Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:09
        Ale dziecko ma prawo znac "tatusia". Jakkolwiek by to matkę bolało.
        • 3-mamuska Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:35
          zawsze-w-drodze napisała:

          > Ale dziecko ma prawo znac "tatusia". Jakkolwiek by to matkę bolało.

          Jakie prawo? Poznać dupka który kazał matce go zabić?
          Ktory nie bedzie go kochał/odwiedzał/nie przytuli?
          Bedzie uważał za przykry obowiązek?
          Jakie to niby dobro dziecka?
          Takie dzieci maja syndrom odrzucenia i powinny przejść terapie.
          A nie udawać ze to wspaniałomyślne dla dziecka, ze zna takiego dupka.

          Wogole prawo powinno byc takie ze jak tatuś x czasu sie nie interesuje chce aborcji, to powinen miec zakaz zbliza ja sie, az do pełnoletności dziecka i jego decyzji co dalej.

          Znam 2 takie dziewczyny , w jednym wypdku para , ciąża przygotowania do ślubu.
          Na kilka dni przed ślubem wpada mamusia z zagranicy z biletem dla synusia i młody wyjedza po kryjomu.
          Po narodzinach dziewczyna sie szarpie zeby udowodnić ojcostwo, i przyznać alimenty, chłopak sie wypiera nie pamietam czy juz wtedy były testy DNA.
          W koncu udaje sie płaci jakies grosze, nie interesuje sie dzieckiem.
          Ona poznaje faceta bierze ślub chce wyjechac do niemiec ,prosi o paszport i dupa on sie nie zgadza.
          W koncu sprawa w sądzie, on udaje troskliwego tatusia dziecko zostaje z babcia ona z mężem wyjeżdża do Niemiec.
          8 miesięcy pozniej dopiero udaje im sie uzyskać paszprt a wyjechac jedze pozniej po kilku miesiącach ( wyjazd dziecka) musieli odczekać az sie tatusiowi znudzi ojcostwo.
          I dobrze ze ona planów nie zminila ani nie porzuciła męża..
          W sumie zostawienie dziecka babci i i wyjazd był dobrym posunięciem.
          ( dziecko od urodzenia mieszkało z babcia i matka wiec to był jego dom)

          Druga podobna sytuacja, tyle ze facet nie uciekł, ale o ślubie była mowa, jednak odmieniło mu sie.
          Na rozprawie sądowej o ojcostwo i alimenty, powiedział ze to nie jego dziecko ze ona sie puszczała i dostawał w twarz przy wszystkich.

          Oczywiście nigdy dziecka nie odwiedzał.
          Urwał kontakt.
          Nie podszedł na ulicy gdy ich mijał i gdzie tu kurka wodna dobro dziecka????
          Ona miała pozniej meza i 2 dzieci z nim.
          Ojczym tez nie był zbyt do ty po urodzeniu własnych dzieci.
          Niby nie był zły ale nie był wylewny wolał swoich synów. Mimio ze znał dziekco 4 lata zanim sie urodziło 1 własne. Teraz nawet po latach chyba nie ma mowy o dziedziczeniu. Bo on nawet majątku nie miał.
    • emka_uk Re: Historia z mojego podwórka 07.09.17, 23:42
      Jako Ewa miałabym w doopie Adama i wybieram "dziecko ojca nieznanego"- kto wie co Adamowi w przyszłości może strzelić do głowy lub jego rodzicom i jak mogą Ewie i dziecku bruździć w przyszłości.
    • milamala Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 00:13
      Zarejestrowac Adama jako ojca dziecka, bo dziecko powinno wiedziec kto jest ojcem. Ojciec ma obowiazek lozenia na utrzymanie.
      • daszutka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 13:43
        Dziecku nie wystarczy, że matka mu powie kto jest ojcem? Musi mieć to na urzędowym papierze napisane?
        • tt-tka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 13:54
          daszutka napisał(a):

          > Dziecku nie wystarczy, że matka mu powie kto jest ojcem? Musi mieć to na urzędo
          > wym papierze napisane?

          Jesli chodzi o jakiekolwiek czynnosci urzedowe (np postepowanie spadkowe) to owszem. Musi to miec na papierze napisane.
          • daszutka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 15:06
            Spadek to miecz obosieczny można długi odziedziczyć. Pan jak wynika z postu startowego bidny jak mysz kościelna i do tego mało zaradny życiowo. Na potencjalny spadek bym nie liczyła. Raczej wolałabym sobie zaoszczędzić masy potencjalnych kłopotów np. proszenia się Pana o pozwolenie na wydanie paszportu itp.
            • tt-tka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 15:14
              daszutka napisał(a):

              Raczej wolałabym sobie zaoszczędzić masy potencjalnych
              > kłopotów np. proszenia się Pana o pozwolenie na wydanie paszportu itp.

              Zawsze mozna - co juz pisalam - gdy pan nie sprawdza sie jako ojciec, wystapic o ograniczenie/pozbawienie praw. Co pana z obowiazku alimentacyjnego nie zwalnia.
              Daszutko, pan TERAZ jest jak ta mysz, ale nie wiadomo, co w zyciu osiagnie. Dorosle juz dziecko moze zrzec sie, wykluczyc, nie chciec znac ojca etc, ale niech to bedzie decyzja dziecka. Nie matki a priori.
    • labianka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:05
      Adaś może błyskawicznie wydorośleć i zajarzyć, że seks z Ewą nie był li tylko przyjemnością i miłą zabawą, ale inicjacją w dorosłość - czy tego chce czy nie. I tego faktu, że właśnie zaczął być dorosły nie da rady postponować choćby i nawet Ewunia z radością rzuciła mu się na szyję na wieść o tym, że dostanie kase na aborcję. Od tego momentu ( bez względu na to, jakąkolwiek decyzję podejmie Ewa, a to ona jest decyzyjna w tym przypadku) Adaś jest już dorosłym Adamem - zagwarantował to sobie być może jednym aktemsmile A jako dorosły mężczyzna powinien pomyśleć, jak będzie łożył na dziecko. Czy jako student da radę, czy może trzeba będzie iść do pracy? Dla przypomnienia dodam, że zdrowy 20-latek w całkiem dobrze prosperującej Europie jest w stanie zapracować na utrzymanie swojego dziecka. Być może nie uda mu się połączyć pracy i studiów, ale jest w stanie zarobić na dziecko - to przyjmuję za pewnik. Swojemu własnemu synowi doradzałabym w tej sytuacji spotkać się z Ewą gdzieś poza domem rodzinnym i porozmawiać jak z dorośli ludzie, na pewno nie przez pryzmat finansowych i organizacyjnych możliwości dziadków! Jako potencjalna babcia nie mówiłabym, ile dam/czy nie dam na wnuka tylko podkreślałabym fakt, że jest ojcem i teraz musi się zachowywać jak męzczyzna-ojciec a nie jak Adaś-maminsynuś czy Adam-student.

      Gdybym była matką Ewy doradziłabym to samo: wyjedź z Adasiem poza dom, żeby się dowiedzieć, czy ma zamiar błyskawicznie dojrzeć do roli ojca czy woli uciec do mamusi, na uczelnie, jak najdalej od Ewy i jej problemu. I pamiętaj córuś, ty jesteś kobietą, decyzja należy do Ciebie, możesz usunąć, możesz urodzić. Jako matka wesprę Cię w każdym wyborze od aborcji po bycie samotną matką. Jedno tylko zdecydowanie odradziłabym córce: wpisywanie dziecku w dokumenty ojciec nieznany. Dziecko ma ojca nawet jeśli w chwili poczęcia i urodzin ten ojciec sam był dzieckiem i nie dorósł do swojej roli. Wpisywanie ojciec nieznany byłoby nie fair również wobec Adasia. Obojętnie Adaś czy Adam - ojcem i tak jest.

      Nie wiem, co jest lepsze dla Ewy urodzić czy być samotną matką. Ona musi podjąć decyzję, ja ją wesprę, cokolwiek zdecyduje. Chciałabym mieć na tyle wewnętrznego spokoju i siły, żeby zachować pokerową twarz i nie ujawnić swoich chciejstw wink
      • labianka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:17
        errata: usunąć czy być samotną matką
        • aguar Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 10:59
          Ja bym radziła córce urodzić, jeśli rzeczywiście chciałaby mieć dziecko tu i teraz, z tym właśnie facetem. Jeśli to jest to o czym marzy, to ok, będę ją wspierać. Ale nie ze względu na światopogląd, bo światopogląd może milion razy zmienić, a życie ma się jedno.
          • labianka Re: Historia z mojego podwórka 08.09.17, 13:02
            My tu nie piszemy bajki tylko rozważamy sytuację, gdy facet się wypiął/nie chce dziecka/nie dojrzał. Z brzuchem zostaje Ewa, która wybiera pomiędzy aborcją a byciem samotną matką. Swiatopogląd Ewa może sobie kształtować do końca swych dni, a decyzje musi podjąć już. Ma wybór taki: aborcja z błogosławieństwem Adama albo bycie samotną matką. Wtórną sprawą jest, czy i jakie wsparcie dostanie. O przepraszam, może jeszcze po urodzeniu oddać dziecko do adopcji. Nie ma opcji: mam dziecko tu i teraz z Adamem i wychowujemy je razem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka