deelux
14.11.17, 21:50
Mam problem i nie wiem czy to ja już schizuję czy może jednak mam rację. Sytuacja wygląda tak:
Znajduję ogłoszenie o sprzedaży domu na otodom. Umawiam się z biurem nieruchomości na oglądanie. Wstępnie dom nam się podoba. Okazuje się jednak, że część informacji z oferty jest nieprawdziwa. Dom miał być z roku 1991 jest z 1980, działka miała mieć 700m, ma 590m. Na wiele pytań właścicielka odpowiada wymijająco. Np kiedy dokładnie była wymiana instalacji elektrycznej, ona nie pamięta. Gdzieś ktoś mówi niby mimochodem, że działka to nie własność tylko użytkowanie wieczyste ale to nie żaden problem. Do załatwienia w Urzędzie Miasta w 5 min za małą kasę. OK, jakoś dogadujemy się co do ceny (schodzą prawie 50tys).
Idziemy do biura podpisać tzw. rezerwację. Pismo jest zatytułowane Oświadczenie. Biuro deklaruje, że jest pośrednikiem w sprzedaży działki zabudowanej budynkiem mieszkalnym o kubaturze ileś metrów. W ramach rezerwacji płacimy 3tys, które są a'konto zadatku przy podpisywaniu umowy przedwstępnej. W razie gdyby nie doszło do podpisania umowy, te pieniądze bierze sobie biuro jako wynagrodzenie.
No i zaczyna się jazda. Po 2 tygodniach mieliśmy podpisac umowę przedwstępną. Na moją wyraźną prośbę, dopiero dzień przed tym terminem dostałam na maila szkic tej umowy. W niej zaznaczone już jest, że jest to umowa sprzedaży działki z użytkowaniem wieczystym i stojącym na nim budynkiem. Tak naprawdę dopiero wtedy dotarło do mnie, że to nie jest własność tylko właśnie użytkowanie wieczyste. Dzwonię do UM żeby dowiedzieć się jakie są szanse na wykupienie tej działki, jaki czas jaki koszt. Okazuje się, że może trwać to kilka miesięcy i kosztowac nawet kilkadziesiąt tys. Nikt jednak nie gwarancji, że taką działkę nam miasto sprzeda. Tym bardziej, że oni mają z tego kasę co miesiąc w formie podatku.
Kolejna rzecz, okazuje się, że banki nie chcą kredytowac takich nieruchomości. To nie jest pełna własność.
Przy podpisywaniu tej rezerwacji agent pokazywał nam wydruk z ksiąg wieczystych. Wskazał nam włascicieli (ale budynku, nie pokazał że współwłaścicielem jest też skarb państwa). Dział 3 i 4 (hipoteki) pokazywał że są bez wpisów. Jak dostałam ten szkic umowy przedwstępnej, był tam numer księgi wieczystej. Zalogowałam się na stronie ministerstwa i okazało się, że jednak w 4 dziale jest jakiś wpis jako "Komentarz do migracji". Żeby dokładnie dowiedzieć się co i jak, trzeba zrobić odpis z księgi papierowej.
Agent twierdzi, że wlasciciele absolutnie nie znają powierzchni użytkowej budynku. Nie mają żadnych dokumentów od poprzednich właścicieli którzy budowali ten dom i zawierali umowę o użytkowanie wieczyste z miastem. Czy to jest możliwe? To jak płacą podatek od nieruchomości? Mam niestety mocno wrażenie, że przez 20 lat zaniżali faktyczny stan powierzchni użytkowej. Chodzi o parter gdzie jest 2,26. Poniżej 2,20 płaci się połowę mniej.
Czy podpisywałybyście taką umowę przedwstępną? Czu tylko mi się wydaje, że za dużo tu niejasności, przemilczanych kwestii? Co myślicie?