Dodaj do ulubionych

A propos włamania

17.11.17, 10:08
Byłyście kiedyś okradzione? W domu lub przez kieszonkowca?
Mnie, odpukać, jeszcze się nie zdarzyło. Tylko raz, dawno temu, zostawiłam portfel w sklepie koło koszyka, kiedy wróciłam, już go nie było. To były czasy przed kartami płatniczymi, więc miałam tylko gotówkę i bardzo skromną, bardziej żal mi było ładnego portfela.
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: A propos włamania 17.11.17, 10:11
      Na szczęście nigdy i mam nadzieję że tak zostanie. Jakoś też udało mi się nigdy nie zgubić nic wartościowego. Raz na wakacjach wypadł mi z kieszeni telefon, ale szybko się zorientowałem i udało się odzyskać. Chyba mam farta.
    • lauren6 Re: A propos włamania 17.11.17, 10:19
      Nie, ale raz próbowano nas okraść. Jako studenci staliśmy czekając na PKS, na przystanku było tłoczno. Obok stala grupka mężczyn i jeden z nich zaczął przesuwać plecak mojego chłopaka, ktory stał obok, w swoją stronę. Gdy mu zwróciliśmy uwagę co robi, przepraszał, że niby się pomylił, bo ma identyczny plecak i myślał, że to jego.
      Innym razem włamano się do mieszkania sąsiadów za ścianą. My tej nocy nic nie słyszelismy, a złodzieje zdażyli oczyscić im lokal z całego sprzętu. Od tego czasu nie zdecydowałabym się na mieszkanie na parterze.
    • handzia.kaziukowa Re: A propos włamania 17.11.17, 10:24
      jak byłam dzieckiem, włamano nam się do mieszkania, miałam później traumę przez długie miesiące.
      I jeszcze jak bylam nastolatką, to nowo poznani w knajpie koledzy postanowili pozbawić mnie portfela wink
      • konstancja16 Re: A propos włamania 17.11.17, 10:40
        Owszem. Wielokrotnie. Skradziono mi w sumie dotychczas trzy rowery, jeden samochod, dwa czy trzy razy portfel. I rok temu przezylam wlamanie do domu. Obrobili salon z drobnej elektroniki: telefony, tablet, aparat foto, kamera video, moj plecaczek z portfelem i dokumentami. Rowniez z rozpedu zabrali torbe sportowa pelna pilek tenisowych, ale chyba nie byli fanami tenisa, bo je zaraz porzucili za plotem. My spalismy na gorze, sypialnie dzieci na dole. Bardzo nieprzyjemna sytuacja. Wlamanie do domu bylo najgorszym doswiadczeniem chociaz obiektywnie rzecz biorac straty najmniejsze, ubezpieczenie pokrylo naprawe drzwi i zwrocilo wartosc wszystkich utraconych przedmiotow. Samochod, ktory mi ukradli pod koniec lat 90tych nie mial autocasco, a bylam wtedy mloda, prosto po studiach wiec strata bardzo dotkliwa.

        Nie popadam w paranoje, ale staram sie byc ostrozna.
        • beata985 Re: A propos włamania 17.11.17, 13:30
          przyciągasz tych złodziei czy jak....??
          obdzieliłby Twoimi przypadkami kilka osób na kilka lat...
    • szarsz Re: A propos włamania 17.11.17, 10:52
      Jechałam kiedyś pociągiem, bardzo wcześnie a na dodatek pusto było. I nie udało mi się nie zasnąć. Obudziło mnie "coś". Facet sięgał właśnie po mój plecak. Jak zobaczył, że się budzę, uciekł. Bez plecaka, w którym zresztą miałam tylko brudne ciuchy, a plecak był stary, nie obłowiłby się big_grin Portfel, dokumenty i wszystko co cenne miałam pod tyłkiem.

      Drugi raz też był w pociągu, nocnym. Byłam w przedziale sama z chłopakiem, który na wszelki wypadek usiadł tak, że zablokował nogą drzwi do przedziału. Obudziło nas szarpanie, ale gdy zobaczyli, że nie śpimy - też uciekli. Dwie minuty później pociąg się zatrzymał w szczerym polu i parę osób wysiadło... Były to czasy, kiedy zewsząd słyszałam o tym, że złodzieje przez kratkę u dołu drzwi wpuszczają gaz usypiający. Nie wiem do dziś, czy to prawda, nas to szczęśliwie nie spotkało.

      Parę razy przeżyłam też próbę wyłudzenia - raz zaczepiła mnie Cyganka na Krupówkach, powróżyć, powróżyć. I do tego powróżenia koniecznie potrzebowała największy banknot, taki mam w portfelu. Jednocześnie pytała, czy znam mężczyzn o imieniu Krzysztof i Andrzej. Kto nie zna?
      Ostatnio zaczepiał mnie na ulicy facet, z samochodu. Twierdził, że skończyła mu się benzyna i że da mi złoty sygnet za stówę, bo on muuuusi natychmiast zatankować, żeby gdzieś tam pojechać. Złoty sygnet, tjaaa.

      Mieszkałam kiedyś w ośmiopiętrowym bloku, 32 mieszkania. Złodzieje mieli zwyczaj wjeżdżać windą na ostatnie piętro i zbiegać szarpiąc za klamki. Jeśli ktoś tylko zapomniał zamknąć drzwi, wpadali do przedpokoju i brali, co było na wierzchu. Najczęściej damską torebkę.

      A kiedyś okradziono moją sąsiadkę, bardzo sprytnie. Zawsze zamykała drzwi na porządny zamek. Zapchali jej ten zamek, a ona musiała pilnie wyjść, więc zamknęła na drugi, gorszy. I jak to się skończyło, nie muszę chyba pisać sad Nawet piwo z lodówki wynieśli.
      • same-old_mona Re: A propos włamania 17.11.17, 11:23
        To z sygnetem to stara sztuczka. Kilka razy nas tak zaczepiali w różnych krajach.
        • szarsz Re: A propos włamania 17.11.17, 12:52
          Stara, ale wciąż aktualna, to nie było więcej jak miesiąc temu.
          • same-old_mona Re: A propos włamania 17.11.17, 13:00
            Aktualna, pewnie. Nas ostatnio latem pod Berlinem tak nagabywali.
            • kagrami Re: A propos włamania 17.11.17, 13:13
              Mój ojciec wiele lat temu tak okazyjnie kupił od "Włocha" na stacji paliw "włoską" "skórzaną" kurtkę bardzo okazyjnie. Nikt w niej nigdy nie chodził i chyba w koszu wylądowała.
    • baltycki Re: A propos włamania 17.11.17, 10:56
      W 1992r. w Palandze na Litwie w nocy wyniesiono 2 torby podrozne (gotowka, 4 paszporty) z pokoju w ktorym spalem z zona.
      Dzieki temu odwiedzilem Bialorus - najblizsza ambasada byla w Minsku.

      W 1994r. samochod w Cerbere na poludniu Francji - mialem dowod/argument w rozmowach z Germancami, ze, wbrew obiegowej opinii, nie tylko Polacy kradna samochody.
      • aerra Re: A propos włamania 17.11.17, 11:22
        A skąd wiesz, kto Ci auto ukradł? Złapali? Bo może na rodaka trafiłeś tongue_out
        (Owszem, zgadzam się, to bardzo krzywdzący stereotyp, ja nie kradnę i nie oszukuję, nawet w podatkach - tym niemniej, ani jako dowód ani argument to akurat służyć nie może, jeśli tożsamości, czy też przynajmniej narodowości złodzieja nie znasz)
        • baltycki Re: A propos włamania 17.11.17, 12:53
          aerra napisał(a):

          > A skąd wiesz, kto Ci auto ukradł? Złapali? Bo może na rodaka trafiłeś tongue_out
          Samochod odnaleziono w Hiszpanii 30 km. od Cerbere bez kól i bez radia, z czego wywodze, ze miejscowi "porwali" samochod, zeby go spokojnie okrasc.
    • alsk9 Re: A propos włamania 17.11.17, 11:03
      Tak, za czasów studenckich, w sklepie jakaś kobieta się na mnie pchała pod pozorem oglądania tych samych ciuchów a przy przy kasie się okazało że nie mam portfela w torebce. Bardzo to przeżyłam bo były to moje jedyne pieniądze na cały miesiąc życia i opłacenia akademika. Od tego czasu torebkę zawsze noszę z przodu, a do plecaka nie wkładam kasy jeśli idę w tłum ludzi.
      Kilka lat później - trzymaliśmy rowery na balkonie, ale w końcu wracając do domu zostawiłam swój rower w piwnicy że będzie jednak bezpieczniej, mój partner miał swój na balkonie(2 piętro), miał na drugi dzień znieść do piwnicy. A na drugi dzień już roweru na balkonie nie było bo ktoś go ukradł.
      Kiedyś też wracał z podróży, miał wielki plecak, czekając na połączenie na dworcu w jakiejś małej mieścinie wszedł na 3 minuty do toalety a bagaż zostawił na zewnątrz. Gdy wyszedł to po plecaku nie było śladu.
      Kiedyś w Rosji na wakacjach, wymienialiśmy waluty u "koników", zrobili nas klasycznie- podmienili to co niby przeliczali wcześniej, dolary zabrali a dali plik "rubli" gdzie tylko na wierzchu był banknot a reszta wycięta z gazety.
    • kagrami Re: A propos włamania 17.11.17, 11:06
      Ja kiedyś się zwolniłam z pracy, bo mi się spsuł kręgosłup w karku i nie mogłam głową na szyi ruszać. Torebka (torba) otwarta. Siedząc na przystanku widziałam cień jakiegoś gościa ale się nie odwróciłam bo niby jak. Nie przypuszczałam że mnie okradnie, na przystanku było więcej ludzi.
      Ukradł mi portfel tez ulubiony - zorientowałam się w sklepie już koło domu.
      Potem się chyba znalazł tylko dowód osobisty.

      No i dziś w nocy cała torebka i poczucie bezpieczeństwa. Nadal jestem w strachu. (osobny wątek)

      Zastanówcie sie dziś co byście zrobiły jakby nagle zniknęła cała wasza torebka. Ja miałam tam - jeszcze wczoraj - naprawdę wiele osobistych skarbów (pendrive, zegarek mojego syna Timex do załadowania, notatek mnóstwo, 3 notatniki z kalendarzami i informacjami na tematy różne...). Nie pamiętam zawartości mojej torebki. Ale wiem że większość rzeczy potrzebna... Na szczęście np. dowód mam w domu. Ale prawo jazdy już muszę wyrobić.
      • volta2 Re: A propos włamania 17.11.17, 12:21
        nie muszę sobie wyobrażać, co bym zrobiła

        ostatnie męża imprezowanie zakończyło się powrotem do domu bez niczego.
        zaczęliśmy od zastrzeżenia kart wszelakich (z rozpędu nawet tych co były w domu a nie w portfelu), potem wizyta na policji i zastrzeżenie dowodu osobistego, potem odtworzenie karty miejskiej - i tu największe zaskoczenie, że wyrobili duplikat z aktualnym stanem konta!

        potem jeszcze odkupienie sobie komórki, okularów i wymiana zamków.

        najdroższa imprezka w życiu męża, straty na 2 tysiące wymierne, a te niewymierne, jak strach, czy się ktoś do mieszkania nie będzie próbował włamać, dowodu/danych nie wykorzysta, do konta się nie dobierze - szkoda gadać.
        • little_fish Re: A propos włamania 17.11.17, 14:03
          Mąż na imprezie był z twoją torebką? To faktycznie niezła musiała być impreza 😉
          • ginger.ale Re: A propos włamania 18.11.17, 01:20
            A jak kiedyś pisałam, że mnie bawi widok Panów chodzących z damską torebką np. po CH, to mi niektóre nie wierzyły, że niby jak to....
    • kropkacom Re: A propos włamania 17.11.17, 11:09
      Chyba nie. Nie pamiętam, ale bliskie mi osoby były. Bardzo przykre. W biały dzień i nie w miejscach gdzie należałoby się tego spodziewać. W dodatku w kraju gdzie większość uznaje przykazanie 7: nie kradnij.
    • kagrami Re: A propos włamania 17.11.17, 11:12
      I chyba ze dwa razy po prostu zgubiłam portfel, raz w szkole średniej i raz w sklepie. Za każdym razem odnajdował się nietknięty, nawet kasa była.
    • magata.d Re: A propos włamania 17.11.17, 11:17
      Tak. W ostatnie wakacje. Złodzieje weszli w nocy do domu (wywiercili dziurę w drzwiach na taras, żeby przekręcić klamkę), wzięli kluczyki od samochodu i bramy, jakieś dwie stówy z portfela i odjechali naszym samochodem. My spaliśmy na górze, alarm, który włączaliśmy na noc od czasu do czasu, akurat nie był załączony. Samochód miał gps, został zlokalizowany i odzyskany. W sumie straty materialne niewielkie, psychicznie natomiast dla mnie trauma. Teraz mamy wszystkie możliwe zabezpieczenia, czujniki i kamerki rownież na zewnątrz, klamki antywłamaniowe itp. I oczywiście nie zapominamy a własciwie nie lekceważymy ich załączania na noc.
      • alsk9 Re: A propos włamania 17.11.17, 11:27
        Znajomi w celach antywłamaniowych nabyli psa, małego nie do obrony, ale po to żeby szczekał i dał znać że coś jest nie tak.

        Kiedyś pies sąsiadów w nocy ujadał, przebudziłam się z myślą, że głupi ten pies i dlaczego ja mam znosić te hałasy od wrednych sąsiadów, przykryłam głowę żeby spać dalej, a okazało się że nam wtedy złodzieje z działki coś ukradli, niezbyt wartościowego ale jednak.
    • aerra Re: A propos włamania 17.11.17, 11:29
      Włamania do domu/mieszkania nigdy, na szczęście.
      Ale jeszcze jak mieszkałam u rodziców, to ukradli nam rowery (wściekła byłam nieziemsko, bo może 3 miesiące wcześniej kupiłam, za zbieraną przez rok kasę, nowego Geanta). Ba, wiem kto kradł, ale Policja oczywiście nic nie znalazła, dowodów brak.
      Poza tym raz w pociągu, za czasów studenckich, jedyny raz jak z ojcem jechałam, nie sama. Oboje straciliśmy portfele, ojciec komórkę, ja jeszcze wtedy nie miałam. Prawdopodobnie coś wpuścili do przedziałów, bo z więcej ludzi było poszkodowanych.
      I raz w tramwaju, portfel. Ale to też na studiach, wiec w tym portfelu to tylko bilet miesięczny miałam... z gotówki może z dychę w drobnych.
    • madame_edith Re: A propos włamania 17.11.17, 11:33
      Jak byłam nastolatką ukradziono nam samochód. Na studiach zaś portfel w szatni WF i najgorsze - torebkę z akademika.
      Poszłam umyć zęby i ktoś w tym czasie wszedł oknem do pokoju i uciekł z torebką. Okropne, że musiał mnie ileś czasu obserwować w tym pokoju i wyczekać moment. brrrrrr
      • memphis90 Re: A propos włamania 17.11.17, 12:08
        A, no tak, samochód też mi ukradli... sad
    • same-old_mona Re: A propos włamania 17.11.17, 11:57
      Jak byłam dzieckiem włamali nam się do domu w noc sylwestrową. My akurat śwìętowaliśmy u ciotki, chat and pasta. Wynieśli wszystko co wartościowe, oprócz telewizora bo to krowa była, z pół tony ważył. Ojciec nawet specjalną półkę na niego skonstruował bo normalne meble się wyginały pod ciężarem. Mi wtedy najbardziej było żal mojej mini wieży bo ukradli z płytą Phila Collinsa którego byłam wielką fanką za dzieciaka.
      Za nastolatki ktoś mi zwinął ze szkolnej szatni nowiutkie buty, platformy Buffalo w krówkę przywiezione z niemiec ( kto pamięta szał na te buty rozumie moją rozpacz :p) i raz założone Wranglery ze sznurka na pranie z tarasu. Wranglery wyczekane, wyproszone, wymarzony model, więc rozpacz też była ogromna.
      Z ogródka w nocy jakaś szuka wykopała nam z korzeniami krzak agrestu. Pyszne był, czerwony...
      A, i jeszcze ktoś mi gwizdnął folię przeciwdeszczową z wózka, który zostawiłam przykryty pod przychodnią .
      • same-old_mona Re: A propos włamania 17.11.17, 11:59
        Sorry za błędy, durny telefon...
        • fifiriffi Re: A propos włamania 17.11.17, 22:37
          mi w folii p.deszczowej zostawionej na wózku powypalali dziury fajkami.
    • milva24 Re: A propos włamania 17.11.17, 12:06
      W liceum mi z szatni ukradli portfel po dziadku z 10 zł w środku. Najbardziej mi było szkoda portfela.
    • memphis90 Re: A propos włamania 17.11.17, 12:06
      Przez kieszonkowca w tramwaju. Dziewczyna wyjęła mi portfel z torebki i całe szczęście, że tylko mój, bo miałam tam jeszcze portfele koleżanek (szkolne czasy - " a weźmiesz mój i schowasz do torebki, bo mi w kieszeni niewygodnie?"). Raz na obozie, portfel wyjęty z szafki.
    • labianka Re: A propos włamania 17.11.17, 12:20
      A pamiętacie te czasy, gdy buty były na kartki? No i w tych czasach ja sobie w jakichś zawodach sportowych wywalczyłam taki talon na buty, rodzice kupili mi trampki - takie zwykłe-najzwyklejsze, ale wtedy to było moje największe marzenie i duma i cud-miód. I worek na te trampki mi mama super-wspaniały uszyła, bo ja je miałam tylko po szkole jako obuwie zmienne nosić, a że je kochałam miłością szczerą, to żeby mi nie ukradli z szatni szkolnej, zabrałam do domu po pierwszym dniu noszenia. Ale po wyjściu ze szkoły chciałam się trochę z dzieciakami na boisku szkolnym pobawić, więc trampki w tym pięknym worku obok tornistra położyłam i gdy po chwili przyszłam, już ich nie było. Szukałam po całej szkole, prosiłam wychowawcę o pomoc, moja klasa zamieniła się w detektywów tropiących trampole na nogach złodzieja. Przepadły na zawsze sad

      Dwa razy mnie napadli i chcieli "na wyrwę" torebkę ukraść. Raz im się udało, bo byłam zaskoczona, drugi raz już nie, szarpałam się dzielnie i nie wypuściłam. Złodzieje uciekli. Od tego drugiego razu (18 - 19 lat temu) już nigdy nie miałam żadnej damskiej torebki.
      • kagrami Re: A propos włamania 17.11.17, 12:28
        Mi też wyrywali taką dziecięcą torebkę Miałam 9 lat i szłam do kościoła na religię Tylko ja nie wiedziałam ze tego dnia nie ma religii. Nic mi się nie stało ale tak się wystraszyłam że do dziś mam się na baczności.

        A tych trampków to ci strasznie współczuję. Ja pamiętam co to znaczyło mieć trampki chińskie albo czeskie w latach 70/80'. Stałam kiedyś w kolejce za takimi chyba 6 godzin. OMG. Ale kupiłam! Pamiętam, że stał ze mną wtedy fajny chłopak, nieźle się poznaliśmy przez te 6 godzin hehe, ale nic z tego - byliśmy jeszcze dziećmi, miałam chyba 11 lat smile
    • volta2 Re: A propos włamania 17.11.17, 12:32
      ze złodziejstwem zderzyłam się dość szybko, bo miałam
      8 lat, złodziej zabrał mi z auta magnetofon grudnig, auto stało w lesie, radio było widoczne, w aucie - jak na 1982 rok był wyjątkowo zamonotowany alarm - i ten alarm zawył, leciałam ze środka lasu(na jagody pojechaliśmy) ale magnetofonu już nie było
      potam matka odstawiała szopki żeby ojciec nie zauważył, że go odkupiła, robiła cuda z pożyczkami...itp.

      potem mi ukradziono 2 tysiące w gotówce - dzień przed ślubem, z mieszkania, kasa była na fryz, kosmetyczkę i orkiestręsad

      potem rower, męża - miał to być ostatni przejazd w sezonie, podjechałam do bankomatu i miałam go zostawić na zimę w piwnicy - wróciłam już pieszo a rower musiałam odkupićsad

      z drobnicy - sanki spod drzwi (sanki dzieci)
      rowery dzieci, w ostatnim roku poszły 3 - najpierw syna starszego, potem męża, który pożyczało dziecko, bo mu ukradli, na koniec ktoś zabrał rower najmłodszego. (dwa rowery stały w stojaku przy ochronie, fakt, że nie zapięte). każdy z rowerów był po tysiaku i więcej, więc straty dotkliwe.

      no i syn stracił komórkę, tzn. zgbił ją ale ktoś kto ją wziął, to po prostu ukradł, bo przecież żadna trudność zadzwonić i oddać, no nie?
    • chicarica Re: A propos włamania 17.11.17, 12:47
      Tak.
      Raz portfel z torebki w ikei, akurat dostałam gotówkę w prezencie od ciotki na nowe mieszkanie i była w tym portfelu, grrr. Nie jakaś wielka suma, ale sam fakt.
      Drugi raz - złodzieje włamali się do mieszkania kiedy byłam na wakacjach, na szczęście ostatniego dnia wakacji więc nie popsuło mi to bardzo wypoczynku. Zabrali małe, dające się łatwo opchnąć rzeczy: laptop służbowy męża i 2 panele lcd do komputera. Panele lcd odkupiłam z ubezpieczenia bo dostałam pełny zwrot za to, nawet jeszcze finansowo do przodu wyszłam bo staniały w międzyczasie, laptop służbowy był ubezpieczony w firmie, ale z równowagi wybił mnie fakt, że ktoś obcy chodził po MOIM domu i przeglądał sobie MOJE rzeczy - długo nie mogłam się po tym otrząsnąć. Na blacie kuchennym był wyjęty z szuflady jakiś nóż którego nie było na blacie przed wyjazdem, policja znalazła jakieś ślady DNA, ale oczywiście złodziei nie odnaleziono.
    • melancho_lia Re: A propos włamania 17.11.17, 12:57
      Mnie raz próbowali okraść w autobusie. Akurat miałam tylko malutką torebkę i w niej wyłącznie 2 zł luzem i chusteczki do nosa (portfel miałam w wewnętrznej kieszeni kurtki bo do torebki się nie mieścił smile ).
      Moim rodzicom próbowano ukraść auto z garażu- ale włączył się alarm i tata ich spłoszył.
    • obrus_w_paski Re: A propos włamania 17.11.17, 12:59
      Mieszkałam przez 6 lat w Barcelonie, oczywiście ze mam doświadczenie z kradzieżą. Łącznie byłam ofiara pick pockets trzy razy zanim dostałam porządny trening od lokalsow. Ogólnie to nauczyłam się specjalnych zachowań w metrze/ innym transporcie/ na ulicy/ późnym wieczorem itp.
      W pewnych liniach autobusowych znam z widzenia złodziei (policja tez).

      Tam się nawet mówi „możesz uważać się za prawdziwego barcelonczyka dopiero jak się okradną”.
      Smutne ale prawdziwe.
      Mam tez sporo dość zabawnych historii dot. Kradzieży, ale są dość charakterystyczne wiec nie opowiemwink
      • szarsz Re: A propos włamania 17.11.17, 13:00
        > byłam ofiara pick pockets trzy razy zanim dostałam porządny trening od lokalsow.

        Opowiesz?
      • chicarica Re: A propos włamania 17.11.17, 15:16
        Też bym chętnie poczytała.
      • alfa36 Re: A propos włamania 17.11.17, 17:44
        Jakie to zachowania?
        • fifiriffi Re: A propos włamania 17.11.17, 22:43
          oh. ju noł...to only po polskiemu "kieszonkowiec" ale ju nol.... in englisz lepi brzmi big_grin
          • simply_z Re: A propos włamania 17.11.17, 22:53
            bardzo często w metrze wyszukują sobie obcokrajowców, zaczynają niby pytać o coś po angielsku, po czym reszta szajki obrabia torby/plecaki. sporo z nich to Marokańczycy..
            moja koleżanka, która tam mieszka już jakiś czas, nawet rozpoznaje stałych złodziei, a oni jąbig_grin
    • szara_w Re: A propos włamania 17.11.17, 13:03
      Ukradli mi moją pierwszą komórkę po tygodniu użytkowania - ale, że nie byłam przyzwyczajona do pilnowania jej, radośnie sobie wystawała z bocznej kieszeni torebki, no i w sklepie ktoś bez trudu ją wyciągnął. Nauczka do dziś, że niczego cennego tak sie nie powinno mosić. Okradli mnie też w metrze paryskim - w dzikim tłumie, otwarli saszetkę podróżną i wyciągnęli kasę, na szczęscie dokumanty zostały. No i jedna próba włamania do mieszkania, ale nie pokonali oststniego zamka na szczęście.
      • konsta-is-me Re: A propos włamania 18.11.17, 09:32
        Mi kiedys wywiercili zamek w drzwiach, zreszta zachodze w glowe po co, bo nic cennego tam nie bylo (wydawalo mi sie, ze robi sie wczesniej jakis wywiad, gdzie warto) . Nawet drzwi były jeszcze oryginalne PRL-owskie z dykty.
        Chyba, ze zlodzieje uznali, ze to taka ściema 😁
        Najdziwniejsze, ze w domu byl pies, szczekajacy na kazdy szmer, a tu nic.
    • sundry Re: A propos włamania 17.11.17, 13:05
      Na studiach miałam włamanie do samochodu- ukradli mi poduszkę powietrzną.
      • heca7 Re: A propos włamania 17.11.17, 14:32
        Co?! jak można ukraść poduszkę powietrzną?
    • beata985 Re: A propos włamania 17.11.17, 13:35
      a propos włamań to teraz ostrzegają przed jakimiś breloczkami, które dają/ sprzedają na stacjach. one mają coś wbudowane i złodzieje wiedzą, że nas nie ma w domu...pod warunkiem, że breloczek do kluczy przypniemy, bo ja pewnie rzuciłabym do koszyka i byłabym w domu nin stop wink
    • conena Re: A propos włamania 17.11.17, 13:46
      sto lat temu, na obozie we Włoszech i pięćdziesiąt lat temu na urlopie... we Włoszech big_grin za pierwszym razem buchneli mi kosmetyki i paczkę fajek, za drugim aparat fotograficzny, to były jeszcze te piękne czasy, że komóry służyły do telefonowania i smsowania. komóry mi nie ukradli, bo była włożona w woreczek od okularów, żeby się nie zapiaszczyła. ale i tak oba wyjazdy miło wspominam smile
      • kagrami Re: A propos włamania 17.11.17, 14:09
        We Włoszech otrzymaliśmy od przewodnika tyle ostrzeżeń, że na szczescie nas nie okradziono, ale w popularnych miejscowościach podobno plaga złodziei na skuterach jest? Tak nam mówił przewodnik ale to było 10 lat temu.
        • same-old_mona Re: A propos włamania 17.11.17, 14:23
          No owszem. Teraz dodatkowo każdy market obstawiony przez 2-3 bidulków w kolorze. Dostają 40 euro dziennie +spanie najczęściej w hotelu i wyżywienie a kolejne 2x tyle wyproszą i ukradną. I którego nie zapytasz jak widzi swoją przyszłość, każdy chce być gwiazdą piłki nożnej wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka