pavia
30.11.17, 13:20
Taka rodzinna gmatwanina. Było sobie małżeństwo z dziećmi. Pan stracił pracę, pani postanowiła że pan zostanie z dziećmi 8-12 lat w domu. Pani na zagranicznym wyjeździe zakochała się śmiertelnie; po dobrych kilku latach czekania na panią wreszcie był rozwód. Na początku dzieci stały murem za ojcem, potem udało się pani jakoś przeciągnąć dzieci na swoją stronę- co jest dość dziwne, bo to już były dorosłe osoby, którymi zdawałoby się, trudno jest manipulować. Z jednym dzieckiem utrzymywał poprawne kontakty, które trochę za namową rodziny rozluźnił, co spowodowało ich całkowite zerwanie. Z drugim dzieckiem od czasu do czasu spotykał się, zapraszał do swojego nowego domu, informując, że ma młodsze rodzeństwo. Ale dziecko, choć obiecywało, że spotka się z ojcem, nigdy tego nie zrobiło. Pan ułożył sobie życie, ma nową żonę i nowe dzieci. Ale od czasu do czasu napada go nostalgia i chyba chciałby połączenia więzów. Ze starszym dzieckiem nie ma kontaktu, dziecko internetowo nieaktywne. Chciał nawiązać kontakt przez młodsze, ale nie dostał żadnej informacji zwrotnej. Młodsze dziecko udziela się społecznościowo, łatwo byłoby nawiązać z nim lub jego drugą połówką kontakt. I właśnie pytanie- czy w ogóle w to ingerować, czy pozostawić to własnemu biegowi?