vivaluna
07.12.17, 15:49
Ex to ojciec mojej córki. Rozstaliśmy się jak córka miala 2,5 roku (18 lat temu) - on poznał dziewczynę i odszedł do niej. Początkowo nasze kontakty były trudne, z czasem się to unormowało. Przez pierwsze lata regularnie spotykał się z córką, płacił alimenty. Potem sytuacja skomplikowała się, spotkania ustały a alimenty przestały wpływać na konto. Obecnie zadłużenie ex sięga 50 tys. Sprawa u komornika i w prokuraturze nic nie dały. Dopóki córka była mała dbałam, aby kontakty między nami były poprawne, gdy dorosła to uznałam, że czas je wygasić. Odezwał się jakieś dwa lata temu, ale córka niezbyt chciała się z nim spotykać, pozostawiłam to jej decyzji. Rok temu zadzwonił do mnie i oznajmił, że jest chory na nowotwór - owszem współczułam, ale się odcięłam. Wiem od znajomych, że się leczył i przyniosło to chwilowo pozytywny rezultat. Jakiś miesiąć temu zadzwonił, że jest wznowa i lekarze określili to jako stan terminalny. Od tego czasu zaczął regularnie dzwonić, smsować. Żale, wspomnienia itp. Strasznie mnie to męczy, owszem współczuję, ale nie chcę się w to zbytnio mieszać. Mam jakiś opór, nie mam ochoty mu pomagać i wspierać, jest dla mnie obcym człowiekiem. Na ile powinnam być asertywna...Nie wiem, szczerze co z tym fantem zrobić. Co myślicie?