Haha

nikt mię nie podrywał, tylko rano sobie z maseczka żelową ze slimakowym sluzem leżałam przy śpiącym jeszcze 2letnim synu.
Syn się obudził, spojrzał i pyta: co to?
Ja: maseczka
On: (imię syna) boi maseczki
Ja: ale mamusia robi maseczkę, żeby byc piekniejsza
On tonem pełnym przekonania o swej racji: mamusia nie musi maseczki!
Czyż on nie jest cudowny?