szorstkawelna
22.12.17, 22:13
Czy jest tu ktoś kto to przeżył? Czy żal kiedyś mija? Już bliżej niż dalej do dekady od śmierci, a ja nadal nie potrafię się z tym pogodzić. Rzadko bywam na cmentarzu, nie rozdrapuję ran a nie ma dnia żebym o tym nie myślała. Na co dzień nikt by się nie domyślił. To raczej w domu, raz na jakiś czas się kompletnie rozklejam, a na co dzień trzymam się, śmieję się, żyję.
A jednak, chyba nigdy się z tym nie pogodzę.
Rodzic kochany, żaden alkoholik, dbający o rodzinę, trudny charakter, wymagający...
Od paru lat ukrywam przed dziećmi łzy kiedy czuję, że już nie wytrzymam z żalu... oni wiedzą co się stało, ale nie rozumieją (mieli wówczas zaledwie parę latek), pamiętają tylko ten dzień, samego dziadka b. słabo. Nie zabieram ich na cmentarz. Tylko kiedy jestem tam sama, czuję się na miejscu.