bang_bang30
08.01.18, 20:57
Jestem kierownikiem działu, pracują ze mną 4 dziewczyny.
Umowę niepisaną mamy taką, że umawiamy się na urlopy tak jak komu pasuje, ale 'pomiędzy' swoimi głównymi obowiązkami. Czyli jeśli mam raport do zrobienia na 1-ego to w ten dzień urlopu nie biorę. Albo robię raport chwilę wcześniej, albo chwilę później.
Ale generalnie nie przekazujemy 'dużych' obowiązków koleżankom z zespołu. Tylko małe, bieżące obowiązki.
Jes styczeń - ogólnie ciężki miesiąc, bo zamknięcie roku itd. Trzeba zrobić raporty na tip top bo audytor będzie je badać. Dodatkowo 1 osoba jest totalnie nowa i non stop ją szkolę.
W grudniu jedna z dziewczyn przebąknęła mi o urlopie w ferie zimowe w lutym. Myślałam, że ma na myśli 1 tydzień, ale ona na to, że chce 2 tygodnie bo z dziećmi nie ma co zrobić. Gdy zapytałam ją jak i kiedy zamierza raporty wykonać - nie odpowiedziała.
Zmarszczyłam się trochę, ale pomyślałam w duchu, że trudno, będę musiała zrobić to za nią - zarwę kilka wieczorów w domu. Ważne: potwierdzenia jej nie dałam.
No i teraz clue problemu: Nie ma jej od tygodnia. Ma zwolnienie na dziecko. Dziś napisała, że kolejny tydzień nadal ma zwolnienie.
Ja nie wyrabiam na zakrętach. Robię swoje (nawał styczniowy) + jej duże obowiązki.
Nie wyobrażam sobie, że w lutym miałabym to powtórzyć. Fizycznie nie dam rady.
Chcę jej powiedzieć, że urlopu dostanie tylko 1 tydzień.
Co WY na to?