onewoman
12.01.18, 19:05
Jak juz tu pisalam przeprowadzilismy się do Wroclawia z malego miasteczka. Tam miałam problemy ze znalezieniem pracy, bo opieka nad dziećmi, wyjazdy męża. W związku z tym mam slabe doświadczenie zawodowe.
Pomyslalam (stara a glupia)w duzym mieście bedzie lepiej. Poszlam do pracy, slabiutenko platna, ogromna czesc idzie na przedszkole syna(w panstwowych nie ma miejsc). Oczywiście umowa zlecenie. Od stycznia miala byc umowa o pracę. W poniedzialek dostalam skierowanie na badania wstępne w celu podpisania umowy o pracę. W tym samym dniu wyszlam 15 minut wczesniej z pracy co uzgodnilam z dziewczynami z którymi pracuję. W tym czasie wrocila szefowa, nie spodobało jej się to. Zapomnialam zabrac skierowania do lekarza. We wtorek zachorowal syn, mąż wyjechal i nie mialam z kim go zostawic. W środę córka zaslabla w szkole. Zadzwonilam ze nie przyjdę do pracy, w środę i czwartek tez nie przyszlam, informowalam. Szefowa w rozmowie mówiła ze dadzą radę. Dzisiaj przyszlam, zniknęło skierowanie do lekarza. Pytam szefowej czy wzięła, a ona na to ze tak i ze duzo się zmienilo, ze ma do mojej pracy obiekcje, ze jest wobec nas w porzadku a my nie. Bedzie ze mną rozmawiać ale dzis tego nie zrobiła, ma rozmawiać w poniedzialek. Wiem, ze umowy juz nie dostanę.
Czy w tym kraju kobieta ktora ma dzieci musi byc tak traktowana? Czuje sie beznadziejnie, znowu to samo. W tym kraju pracodawcy nie szanują pracownikow. Nie wiem co robić i jak zachować się w poniedziałek.