Dodaj do ulubionych

Moje lęki pracowo-życiowe

    • starczy_tego Re: Moje lęki pracowo-życiowe 07.02.18, 21:43
      Ty musisz koniecznie przejść jakąś skuteczną terapię. Przecież Twoje dziecko to już szkolniak (?) - jak raz na jakiś czas zje płatki na kolację, bo matka zmęczona, to nie umrze. Nie jestem w stanie odnieść się do tych lęków, bo nie przystoją one dorosłej kobiecie wink martwić się oczekiwaniami obcych ludzi z pracy co do swojego wyglądu - serio...? Kopa na rozpęd trzeba Ci dać wink
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 07.02.18, 21:54
        Aaa, jak nie przystoją to poważna sprawa...
        Serio serio.

        I lanie! Lanie od chłopa! Copyright by Triss.

        (No, nie mogłam sobie odmówić przyjemności. Może kiedyś skończę. Skończę jak kobiety przestaną uważać, że lanie innych kobiet to coś, co powinno zostać rozważone.)
        • starczy_tego Re: Moje lęki pracowo-życiowe 07.02.18, 22:16
          no z tym laniem to żenada. ale nie zbaczaj z tematu tongue_out
          • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 07.02.18, 22:56
            starczy_tego napisał(a):

            > no z tym laniem to żenada. ale nie zbaczaj z tematu tongue_out

            Ale ty podchodzisz do sprawy właśnie w ten sposób "Lęki są idiotyczne, trzeba dać kopa na rozpęd".
      • taki-sobie-nick Nie przystoją? 07.02.18, 21:59
        Dobra, zamykamy Oddziały Nerwic dla dorosłych. Nie przystoi wszak mieć bulimię lub bać się kolejek. tongue_out
        • starczy_tego Re: Nie przystoją? 07.02.18, 22:17
          daj spokój. nie porównuj zklasyfikowanych zaburzeń psychicznych z tymi kocopałami, wypisanymi przez wątkodajkę.
          • taki-sobie-nick Re: Nie przystoją? 07.02.18, 22:20
            starczy_tego napisał(a):

            > daj spokój. nie porównuj sklasyfikowanych zaburzeń psychicznych z tymi kocopoła
            > mi, wypisanymi przez wątkodajkę.

            A skąd wiesz, że jej lęki nie są chorobowe? Bo ci się nie podobają? Jak ci ktoś powie "boję się stać w kolejce" to go wyśmiejesz, prawda?
            • danaide Re: Nie przystoją? 07.02.18, 22:46
              Po prostu powinnaś bać się stania w kolejce za swoje.
              • taki-sobie-nick Re: Nie przystoją? 07.02.18, 22:54
                danaide napisała:

                > Po prostu powinnaś bać się stania w kolejce za swoje.

                Wolałabym za cudze. Chyba że ktoś się poboi za mnie, ale z tego, co wiem, nie ma na forum chętnych.
                • taki-sobie-nick Re: Nie przystoją? 07.02.18, 22:55
                  taki-sobie-nick napisała:

                  > danaide napisała:
                  >
                  > > Po prostu powinnaś bać się stania w kolejce za swoje.
                  >
                  > Wolałabym za cudze. Chyba że ktoś się poboi za mnie, ale z tego, co wiem, nie m
                  > a na forum chętnych.

                  Nawet gdyby było to możliwe.
          • danaide Re: Nie przystoją? 07.02.18, 22:42
            Diagnozy forum dla Danaide: 1) borderka 2) nerwicowa 3) kocopały.
            Zakreśl właściwe.
            • taki-sobie-nick Re: Nie przystoją? 07.02.18, 22:52
              danaide napisała:

              > Diagnozy forum dla Danaide: 1) borderka 2) nerwicowa 3) kocopoły.
              > Zakreśl właściwe.

              Dlaczego piszesz o sobie w trzeciej osobie?

              Przyznałaś się do borderline, po czym się wykręcasz.

              "Lęki nerwicowe" piszę, bo sama mam nerwicę, na borderline się nie znam i nie mam ochoty się znać.
    • mikams75 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 07.02.18, 22:09
      z tej listy obaw u mnie sprawdzily sie dwa ostatnie punkty, przy czym wtedy dziecko bylo malutkie, nocki zarwane, wiec faktycznie padalam na pysk, ale jakos sie ogarnialam ze wszystkim i dziecko nie ucierpialo.
    • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:01
      Chcesz isć do roboty to idź, nie chcesz i cię stać finansowo na niechodzenie to nie idź.
      W czym problem?
      A co do lęków - widać, że masz za dużo czasu i po milionpięćsetny raz mielisz to samo żeby samej sobie udowodnić że na pewno niedasię.
      Wygląda na to że odstawiłaś terapeutę i ci się znowu pogarsza. Masz border to go lecz. Bo masz też dziecko które na to patrzy i będzie miało spaprany życiorys emocjonalny - nie mniej od twojego.
      Poszłabyś do roboty to byś zobaczyła które lęki są prawdziwe, które faktycznie przeszkadzają i mają jakąś mniejszą lub większą wagę w obecnej sytuacji - a które są wyłącznie wymyślone przez ciebie samą by stać w miejscu.
      Jak byś się zajęła czym konkretnym to być nie miała tyle czasu n przelewanie z pustego w próżne i filozofowanie o d... maryni.
      • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:05

        > Poszłabyś do roboty to byś zobaczyła które lęki są prawdziwe

        Wiesz, znam osoby, które pracują na pełen etat i jakoś im lęki od tego nie przechodzą.
        • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:24
          no i? każdy ma jakieś lęki. tylko nie każdy się nimi chwali, albo skupia na nich/przyjmuje je jako swój wizerunek główny.
          • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:27
            olikol napisała:

            > no i? każdy ma jakieś lęki

            a ta swoje... podstawy psychiatrii powinny być w szkole w ramach wos-u, tobyście nie wypisywali takich bzdur
            • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:30
              tak tak, gloryfikacja zaburzonych co się leczyć nie mają zamiaru bo wolą truć innym d...

              Masz zaburzenia - to idź do psychiatry po piguły i do terapeuty po prostowanie kręgosłupa. A nie marudź całe życie.
              • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:36
                olikol napisała:

                > tak tak, gloryfikacja zaburzonych co się leczyć nie mają zamiaru bo wolą truć
                > innym d...

                Nie wiem jak autorka, ale ja się leczę. Dwudziesty szósty rok.
                >
                > Masz zaburzenia - to idź do psychiatry po piguły i do terapeuty po prostowanie
                > kręgosłupa. A nie marudź całe życie.

                Patrzy wyżej. Niestety u takich jak ja (czego się dowiedziałam od psychologów, a jakże) choroba w zasadzie nie mija. Więc niezależnie od wszystkiego mam ją i będę marudzić całe życie. Ciesz się, że sama nie masz.
                • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:43
                  No popatrz. Koleżanka ma cukrzycę, inna nieprawidłowość wydzielania nadnerczy, inna genetycznie za wysoki cholesrterol, inna łuszczycę, kolejna toczeń, itd i też musi piguły brać i z tym żyć do końca życia. Niesamowite.
                  • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:47
                    olikol napisała:

                    > No popatrz. Koleżanka ma cukrzycę (...)

                    Zaraz, na początku twierdziłaś, że zaburzeni w ogóle się nie leczą. A teraz kręcisz kotem, że jeśli się leczą całe życie, to z cukrzycą jest tak samo.


                    Moja znajoma nie ma tarczycy, ale ja bym się z nią stanowczo zamieniła, jeśli chodzi o choroby.
                    • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:55

                      >Zaraz, na początku twierdziłaś, że zaburzeni w ogóle się nie leczą
                      gdzie ty to niby wyczytałaś? autorka to nie wszyscy. naucz się rozróżniać.

                      co do reszty - tak tak, bo twoja choroba jest ta najgorsza, nie to co choroby innych, takie lajtowe, im to się właściwie nic nie dzieje ty jedna (no i inni psychiczni) to jedyni cierpiący i godni współczucia na tym świecie.

                      • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:59
                        olikol napisała:

                        >
                        > >Zaraz, na początku twierdziłaś, że zaburzeni w ogóle się nie leczą
                        > gdzie ty to niby wyczytałaś? autorka to nie wszyscy. naucz się rozróżniać.
                        >
                        > co do reszty - tak tak, bo twoja choroba jest ta najgorsza, nie to co choroby i
                        > nnych, takie lajtowe

                        Dobrze, spytam znajomej, czy wolałaby brać swoje leki na tarczycę, czy moje zaburzenia.

                        Tak, owszem, zaburzenia psychiczne są bardziej obciążające niż duża część somatycznych.
                        • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 01:02
                          poprawka:
                          >
                          > Dobrze, spytam znajomej, czy wolałaby brać swoje leki na tarczycę, czy mieć moje zaburzenia.
                  • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 01:08

                    > inna genetycznie za wysoki cholesrterol

                    Ja mam jaskrę. Ale zapewniam, że w porównaniu z zaburzeniami psychicznymi to drobiazg, mimo potencjalnego niebezpieczeństwa.
              • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:37
                olikol napisała:

                > tak tak (...)

                Bardzo jestem ciekawa, czy z tego typu poglądami koreluje np. wielkość miejscowości, z której się pochodzi.
                • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:38
                  Psychiatra na pewno ci na to pytanie odpowie.
                  • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:43
                    olikol napisała:

                    > Psychiatra na pewno ci na to pytanie odpowie.

                    O, to już nie twierdzisz, że się nie leczymy?

                    Ad meritum: obawiam się, że nie. Po prostu nikt, jak sądzę, nie prowadził takich badań.
                  • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:43
                    olikol napisała:

                    > Psychiatra na pewno ci na to pytanie odpowie.

                    E tam, zrobię sondę. Z jakiej miejscowości jesteś?
                    • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:45
                      twoją sąsiadką jestem kwiecie intelektu.
                      • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:48
                        olikol napisała:

                        > twoją sąsiadką jestem kwiecie intelektu.

                        Jak długo, wzorcu empatii?
      • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 00:11
        Niektóre lęki to prawda, bo faktycznie ma się mniej czasu na własne przyjemności, trzeba się ogarnąć i zorganizować, przepraszać za spóźnienie i prosić o urlop. Tak mają miliony ludzi na świecie i żyją.
      • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 07:23
        Dajemy się wrabiać po raz tysięczny w to samo. W tej historii nic się nie zmieni i za 10 lat będzie wyglądała dalej tak samo.

        Danaide nie chce skutecznej terapii i odmawia brania leków, bo za bardzo profituje z obecnej sytuacji. Nie mogłaby zwalać winy za wszystko na toksycznych ludzi, bo musiałaby zauważyć, że sama jest toksyczna. Musiałaby wziąć odpowiedzialność za dziecko, a to wysiłek. Wziąć odpowiedzialność za siebie, a nie zwalać wszystko na traumy stulecia typu dekadę temu raz mnie wyrzucili z pracy. Wreszcie gdyby się poprawiło, jeszcze zabraliby jej rentę, i skończyłyby się wieloletnie rozmyślania, że lepiej siedzieć w kawiarni z książką niż zasuwać do pracy.

        Powtarzam, nic się nie zmieni.
        • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 08:32
          Skąd wiesz, że autorka ma rentę?
          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:07
            Życzliwa wywaliła na forum. Dla mojego dobra, jak sądzę. Kopa w dupę księżniczkom.
          • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:19
            Z jej własnych postów. Pisze o tym między słowami tysiąc razy, dziwię się, że tego nie widzicie.
            • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:23
              A co to ma do rzeczy? Widocznie były podstawy by przyznać.
              Wolę, żeby dawano renty tysiącom takich Danaide, niż odprawy co chwilę zmieniającym się ministrom.
              • madi138 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:01
                A to że w to wszystko uwikłane jest niewinne dziecko. Podobna sytuację mogłam obserwować w dalszej rodzinie. Zaburzona matka, wiecznie chora i na zasiłkach skupiona głównie na swoich chorobach i to głównie psychicznych. Wszyscy się litowali i rozczulali, bo ona ma przecież tak ciężko, co tylko umacniało jej problemy. Pani do dziś żyje w ten sposób, ale właśnie pochowała syna- miał dwadzieścia lat i przedawkował narkotyki....
                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:09
                  Jak widzisz, mało kto się tu nade mną lituje - a pade po prostu wie trochę więcej, a i w życiu tłumy mnie nie wizytują, więc moje dziecko ma spore szanse na wyjście na prostą.
            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:36
              A na pytania postawione wprost odpowiadasz?
        • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:02
          Wybacz, zarin, ale o braniu leków decyduje lekarz. Jesteś nim? Kim w ogóle jesteś? Na przestrzeni ostatniego półrocza zmieniłam psychologa. Czy toksycznym jest stwierdzenie, że tamten mi nie pomógł? Zapewne. Przeredagujmy to... Przyznaję, że się źle terapeutyzowałam? Tak lepiej? To jest wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny?

          Muszę wziąć odpowiedzialność za dziecko... A wiesz, dobrze że o tym piszesz. Jak zostałam sama to po prostu zajmowałam się sama dzieckiem 24h (uwaga! 24h? Wielki kwantyfikator! Cały czas? Zawsze? Nie, no przecież ojciec był u dziecka circa 2-3 razy w roku przez parę dni, a po pół roku to nawet moja matka przyjechała na parę dni... to ile to będzie, policzmy... Na przestrzeni ostatniego roku np. ojciec nie przyjeżdżał, dziecko nie wyjechało, ale było za to u mojej matki tydzień, pierwszy taki raz. Ale feedbacku nie było więc najlepiej wyciągać wnioski z przeszłości.). Przyznaję, był to wysiłek. Przyznaję, było to ograniczenie. Łapka w górę, dla kogo nie było. Która jest na tyle uczciwa, by się przyznać? Która miała na tyle szczęścia, że nie doświadczyła tego w taki sposób? Po czym nagle zaczęły się pojawiać hasła o wzięciu odpowiedzialności za dziecko. Czyli robieniu czego, przepraszam? Jak bardzo to, co robiłam jest różne od tego co miałam robić odtąd. Czym jest to Wasze "wzięcie odpowiedzialności za dziecko"? Psychologia pełna jest frazesów, którymi się mieli na prawo i lewo, ale ja prosiłabym o konkrety. O taką definicję legalną. Czy może chodzi o źródło kasy? Czy naprawdę odpowiedzialność = źródło kasy? A co jeśli więcej niż połowę dochodów wypracowałam? Mogłam iść do sądu po przywrócenie do pracy albo odszkodowanie. Jakbym raz dostała kwotę z kilkoma zerami, nie wiem iloma, historia zna takie przypadki (dowiedziałam się od prawnika) to byłoby lepiej? To byłoby wzięcie odpowiedzialności za dziecko? A może liczy się tylko comiesięczna pensja? I jak w takim razie zakwalifikować żony we wspólnocie majątkowej? Czy alimenty na dziecko i zasiłki przewidziane systemowo zdejmują odpowiedzialność z człowieka.

          Jestem toksyczna, bo zadaję pytania, na które nie dostaję odpowiedzi?

          Jak napisałam w innym wątku: w tym kraju nie istnieje ochrona praw nabytych. Jak zabiorą to zabiorą. Mam nadzieję, że do tego czasu przewalczę w sądzie prawo do uzyskania polskiego paszportu i prawo do wyjazdu dziecka za granicę na stałe tylko za zgodą ojca-obcokrajowca pozostającego na stałe za granicą. Takie kuriozum. Sprawa jest już w sądzie.
          • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:21
            Danaide, a czego się spodziewałaś po ematce? Wątków o leniwych kurach domowych nie czytałaś?
            Nikt nie jest w Twojej skórze, żeby zrozumieć Cię tak, jakbyś chciała być zrozumiana.
            Czy ja dobrze wywnioskowałam z pierwszych Twoich wpisów, że jest jakaś praca, którą chciałabyś podjąć ale się boisz? Jeśli tak jest to przepracuj te lęki z terapeutą. Tu się można bać dziur, pająków, łyżeczek ale nie pracy! Tu się nie odsłania gardy. Tu się bierze prochy i zasuwa do roboty.
            ps. Ja jestem zdania, że każdy ma jakiś limit tego, co może znieść. Powyżej przytłacza wszystko, nawet najdrobniejsza pierdoła i bez wsparcia nie da się tego przezwyciężyć. Jeśli masz dobrą terapeutkę to korzystaj i małymi kroczkami do przodu.
            I jeszcze jedno. Wyobraźnia to fajna rzecz jak się chce pomarzyć, albo twórczość uprawiać. Ale nie warto z niej korzystać gdy czuje się lęk. Bo jedyne co wtedy podpowie to czarne scenariusze. A Ty nie wiesz co się stanie, nikt tego nie wie, więc nie uprzedzaj faktów.
            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:28
              Dziękuję, pade. Postaram się nie tłuc kolejnego wątku na 700 postów.
              W przyszłym tygodniu idę na rozmowę kwalifikacyjną.
              • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:51
                To jeśli mogę coś podpowiedzieć:
                - możesz oswoić lęk m.in w taki sposób: kładziesz się na kanapie lub siadasz w wygodnym fotelu, wyobrażasz sobie wszystko po kolei, z najdrobniejszymi szczegółami, jeśli przyjdzie lęk po prostu oddychasz, przeponowo. W ten sposób jesteś w stanie się przekonać, że jak przyszedł tak pójdzie i nie taki diabeł strasznysmile
                - bierzesz kartkę i dzielisz ją pionowo na pół. Wypisujesz sobie najlepszy scenariusz i najgorszy scenariusz. I oswajasz ten najgorszy jak wyżej
                - skupiasz się na tu i teraz i nie wyobrażasz sobie co chwilę jak na Ciebie spojrzą, jakim tonem odpowiedzą i że poczujesz się odrzucona, tylko obserwujesz, uważnie obserwujesz i odczuwasz. Uruchamiasz wszystkie zmysły. Nie wyobraźnię i interpretację tylko zmysły.
                Może to wszystko już wiesz, a może coś Ci się przyda. Głowa do góry, każdy krok do przodu jest ważnysmile
              • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 12:21
                Trzymam kciuki.
                Zresztą, niezależnie od tego, jak pójdzie Ci na pierwszej takiej rozmowie - ważne, że przełamujesz lęki.
          • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:47
            Nie nie, to Ty sama pisałaś, że nie będziesz brała leków.

            Odwracasz kota ogonem i uciekasz w jakąś absurdalną watę słowną za każdym razem w tym temacie.

            Zwolnienie z pracy to jest coś, czego doświadczył prawie każdy człowiek. Normalnie szuka się wtedy kolejnej.

            Mówienie w tym kontekście, że "wypracowałaś" sobie rentę to jest jakieś kuriozum.

            Nie, nie jesteś od dawna z dzieckiem 24 na dobę, bo masz te kilka godzin dziennie wolnego w czasie jej szkoły, a do tego zlewasz jej adekwatne do wieku potrzeby emocjonalne. Zanim zaczniesz się żalić na przeciążenie przypomnij sobie, jak samotną pracującą matkę goniłaś po godzinach po kooperatywach, żeby na koniec mieć jeszcze pretensje. Przypomnij sobie, że siedząc w domu przeżywasz, że eks (z którym już od lat nie jesteś!) miał dekadę temu epizod bezrobocia. Wszystko co Ty robisz mnożysz razy tysiąc, wszystko co inni jest toksyczne i bezwartościowe.

            Grasz w tę samą grę od lat, ludzie Ci piszą, jaki jest z Tobą problem i co powinnaś zmienić, a Ty każdorazowo uciekasz w jakieś bicie piany. Co jakiś czas pojawiasz się z nowym wątkiem i zabawa zaczyna się od początku. Bez skutku. W nieskończoność.

            Sorry, nie robi to na mnie wrażenia, mam gorsze traumy, o których bym się nie odważyła publicznie napisać, i nadal nie uważam, żeby można było tego używać jako usprawiedliwienia. Terapia jest po to, żeby się poprawiło, a nie do zasłaniania się.
            • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:56
              A co zmieniają leki? Sposób myślenia? Wzorce przywiązania? Taki pacjent łyka pigułkę i przestaje fałszywie interpretować czyjeś gesty czy słowa? Serio pytam.
              • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:00
                Leki najczęsciej zmieniają to do czego są przeznaczone.
                • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:04
                  Psychiatrzy twierdzą, że leki ułatwiają terapię (nie piszę tu o schizofrenii czy innych chorobach psychicznych, a o zaburzeniach), a nie, że zastępują terapię.
                  • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:08
                    No to już masz odpowiedź na swoje pytanie - co leki zmienią. Ulatwia terapię.
                    • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:14
                      Teraz to Ty żonglujeszsmile
                      Ja się pytam co zmieniają a nie co ułatwiają. To jest różnica.
                      • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:20
                        Zmieniają to, że jest łatwiej. To jest zmiana. Z trudniej na łatwiej to jest zmiana.
                        • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:22
                          Pomijam już , ze nie tylko to zmianiają, bo to temat na dłuższą rozmowę medyczną, do której nie mam kompetencji. Ale, że zmieniają, wiem - jako osoba, która takie leki brała/wzięła. Bez terapii.
                        • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:24
                          Dokładnie. Oraz lepiej sobie człowiek radzi z codziennością, w tym właśnie z pracą, z czarnymi myślami. Z postrzeganiem rzeczywistości, ludzi. To jest dobry punkt wyjścia, żeby zacząć sensowną terapię.
                        • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:29
                          Tak, na początku terapii, raczej nie po latach. Albo po ciężkich przejściach, kiedy nie sposób okiełznać emocji.
                          Ale to nie ma nic wspólnego z pytaniami, które zadałam. To nie leki zmieniają sposób myślenia, najogólniej rzecz ujmując, tylko terapia. A autorka jest w trakcie terapii. Żadna z nas psychiatrą nie jest, więc to "bierz leki" jest jedynie argumentem w dyskusji, niczym więcej.
                          • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:34
                            Ale w jednej z dyskusji padła informacja, że lekarz zalecił. Myślę, że nikt z nas nie proponuje akcji 'załatw sobie psychotropy na lewo, a świat bedzie piękniejszy" . Przypuszczam też, że leki psychotropowe, jak każde inne, działają na jednych lepiej na innych gorzej, trzeba czasu, żeby dobrac odpowiedniem itd. A o skutkach ubocznych informować lekarza, który lek przepisał, na bieżąco.
                            • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:44
                              Tylko czy to napisała sama autorka czy ktoś "życzliwy"?
                              A poza tym, spotkałaś kiedyś psychiatrę, który nie proponuje leków na dzień dobry? On od tego jest, wysłucha, bierze receptę i wypisuje lek. Czasem proponuje terapię. Czyż nie?
                  • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 12:22
                    Ale podejrzewam, że czasem bez tego ułatwienia terapia nie ruszy z miejsca...
                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:07
                  O, słodka naiwności...
              • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:07
                Np. stabilizują nastrój. Nie są zamiast terapii, ale wspomagająco. I nie, nie zawsze są konieczne, ale odmowa ich brania to często sygnał (tak jak np. uważanie wszystkich terapeutów za idiotów), że się wcale nie chce poprawy.
                A tak prywatnie oglądam aktualnie w otoczeniu całkiem niezłą fazę u narcystycznej osoby właśnie po lekach, których wcześniej latami nie chciała. Zobaczymy co dalej.
                • chocolate-cakes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:09
                  Czy autorka wątku jest na coś chora? Nie znam jej historii.
                • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:21
                  "Np. stabilizują nastrój. Nie są zamiast terapii, ale wspomagająco. I nie, nie zawsze są konieczne, ale odmowa ich brania to często sygnał (tak jak np. uważanie wszystkich terapeutów za idiotów), że się wcale nie chce poprawy. "
                  No właśnie, a czy są konieczne czy nie ustala lekarz, prawda? Poza tym, jak się poczyta fachową literaturę to widać, że czasem skutki uboczne przeważają korzyści. Więc może jednak dajmy prawo ludziom do decydowania czy chcą brać leki czy nie?
                  • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:27
                    pade, ludzie mogą decydowac zawsze czy biorą leki wskazane przez lekarza. Nikt ich nie będzie do niczego zmuszał. Ale może budzić reakcję postawa : "ojej, nie moge oddychać, skacze mi ciśnienie, umieram" u osoby która odmawia leczenia nadcisnienia.
                    • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:34
                      Czyli analogicznie, gdy Danaide pisze "ojej, mam lęki" i odmawia leków to jej postawa ma prawo budzić taką reakcję jak Twoja i Zarin?
                      To może warto doczytać, że anksjolityki działają tylko wtedy, gdy się je bierze, że po zaprzestaniu lęki wracają, a na dodatek leki są silnie uzależniające?
                      • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:37
                        Jaka jest moja postawa, pade? smile Byłabym wdzięczna za poparcie Twojej opinii cytatem z mojej wypowiedzi.
                        • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:53
                          Nie postawa tylko reakcja: "lekarz zalecił, pacjentka nie bierze, a powinna". To nie cytat, to wnioski, z tego co piszesz. Tylko żadna z nas z autorką u lekarza nie była.
                          Szczerze mówiąc uważam takie dociekanie za obrzydliwe.
                          Nie można się odnieść lub nie (i czasem to jest najlepszy wybór) do tego, co ktoś pisze, a nie wywlekać intymne szczegóły i dorabiać sobie historyjkę? (To nie Ty zaczęłaś Joa, ale weszłaś w to)
                          • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:00
                            Taka sama postawa, jak radznie obcej osobie, o której nie wiesz nic, że to OK , ze nie słucha lekarza.

                            Ja niedawno miałam do czynienia z ofiarą takiej dobrej rady - na szczęscie próba samobójcza się nie udała.
                            • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:06
                              A ja gdzieś radzę, żeby nie słuchała lekarza???
                              Co Ty wypisujesz Joa?
                              • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:24
                                Kwestionując wypowiedzi tych, ktorzy radzą, żeby słuchała.
                                • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 15:55
                                  Joa, my nawet nie wiemy czy autorka chodzi regularnie i czy jej coś przepisywał, więc o czym w ogóle mowa?
                          • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 12:00
                            Nie wiem do końca do czego zmierzasz i w jakim celu, nie wiem, czemu demonizujesz leki i psychiatrów (w zasadzie też tak kiedyś myślałam, aż zobaczyłam ileś pozytywnych przykładów), nie wiem, czemu nazywasz intymnymi szczegółami to, co danaide pisze publicznie milion razy od lat. Ale taka pozornie wspierająca postawa to w przypadku narcyzmu czy borderline zakopywanie człowieka na amen w problemach.
                            Może inaczej: wróćmy do tego tematu za 10, no, 5 lat. Obstawiam ze swojej strony, że nie drgnie absolutnie nic, a danaide będzie zakładać w kółko takie same wątki. Bo nie chcę nawet myśleć, co będzie z jej córką jak dorośnie.
                            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 12:14
                              Przepraszam, ale wydaje mi się, że naruszanie czyichś dóbr osobistych nie jest dobrym pomysłem na terapię. O niektórych kwestiach zaczęłam pisać głównie dlatego, że osoba znana mi z realu po prostu wywaliła te kwestie na forum naruszając w ten sposób moje dobra osobiste, zasadniczo chronione prawem.
                              • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:32
                                danaide napisała:

                                > Przepraszam, ale wydaje mi się, że naruszanie czyichś dóbr osobistych nie jest
                                > dobrym pomysłem na terapię. O niektórych kwestiach zaczęłam pisać głównie dlate
                                > go, że osoba znana mi z realu po prostu wywaliła te kwestie na forum naruszając
                                > w ten sposób moje dobra osobiste, zasadniczo chronione prawem.

                                Chodzi ci o tę marchewkę prawem chronioną?
                                • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 07:30
                                  Lopatologicznie dla Ciebie: chodziło o dane wrażliwe, dotyczące stanu zdrowia i renty. I takich informacji osoba znająca daną forumkę osobiście, nie powinna ujawniać.
                                  • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 13:21
                                    Szkoda łopaty, jeszcze się połamie...
                                    smile
                                  • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 16:52
                                    Przecież ta koleżanka nie podała żadnych informacji, które by już nie były wałkowane. Wróć, napisała chyba, jaki dokładnie uraz nogi danaide miała w tym czasie i jak to sobie zrobiła, ale chyba nie o to wam chodzi.
                                    • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 21:42
                                      Po Twoich wpisach tylko ja wiem jak czytasz wątki. Wiesz, że dzwonili, nie wiesz, w którym kościele. Zapamiętasz tyle ile wygodnie Ci do Twojej tezy.
                            • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 15:56
                              Pozornie wspierająca postawa to "masz problem - weź leki", "masz lęki - weź leki", "masz problem - ogarnij się, jak to było w tym wątku? bo to nie przystoi dorosłej kobiecie?".
                              • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 17:14
                                Kompletnie nie rozumiem, po co manipulujesz. W wątkach danaide była już masa dobrych rad, chociażby oddział dzienny. Nikt jej nie każe wziąć się w garść.
                                To co tutaj przedstawiasz to jakieś mechanizmy obronne przed skuteczną terapią. Nie wiem tylko dlaczego.
                                Tak czy inaczej wracam do stanowiska "zobaczymy za 5 lat".
                                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 18:39
                                  A zdajesz sobie sprawę, że po trzech nieobecnościach wylatujesz z dziennego? Jesteś w stanie zapewnić taką frekwencję? Cóż, ja niekoniecznie. Musiałabym to zaplanować, bo na cito więcej niż trzy terminy już mam zajęte np. przez wizyty na NFZ (zarówno moje jak i dziecka). Fajnie że są rady, ale ich realizacja zabiera czas, a potem się okazuje, że no pasaran. Dlatego skończyło się na indywidualnej, bo trzy nieobecności w roku jakoś łatwiej ogarnąć w trzy w trzy miesiące.

                                  Ale najłatwiej rzucić kątem oka na dwa-trzy ostatnie wpisy i się czepiać.
                                • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:18
                                  "To co tutaj przedstawiasz to jakieś mechanizmy obronne przed skuteczną terapią. Nie wiem tylko dlaczego."
                                  Nie wiesz bo sama sobie to wymyśliłaś.
                                  Skoro takie wnioski wyciągnęłaś z moich wypowiedzi, to znaczy, że ich nie czytałaś. No chyba, że wątek na forum uważasz za terapiębig_grin
                  • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:28
                    To teraz przełóż to na jakąś inną chorobę. Cukrzycę np. Od lat bez żadnej poprawy bez leków. Inaczej?

                    Przymusu brania oczywiście nie ma, rzecz raczej w tym, co o człowieku mówi, że odmawia brania leków.
                    • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:38
                      A cukrzyca to zaburzenie, które da się wyleczyć rozmawiając co tydzień z odpowiednio wyszkoloną osobą?
                      • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:43
                        Wyleczyć nie, ale usatbilizować na przyzwoitym poziomie zwykle tak smile (wyszkolona osoba -lekarz, dietetyk, psychology, etc)
                        • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:47
                          Sorry, ale dieta to lekarstwo w tym przypadku bo stabilizuje wydzielanie hormonów. Ja piszę o rozmowie. Wyłącznie o niej. Nikt rozmową nikogo z zapalenia płuc, cukrzycy czy RZS nie wyciągnął.
                          • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:53
                            Ok. sama rozmowa (a nie jej efekt) nie jest lekiem na cukrzycę. I co z tego wynika?
                            • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:05
                              Nic. Zarin porównuje "chorobę" autorki z cukrzycą. Więc polemizujęsmile
                        • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:49
                          Podsumowując - jezeli ktoś podaje jako argument przeciwko pracy , ze będzie zbyt po niej zmęczony, żeby ugotować obiad dziecku to problem leży głębiej. Tutaj problemem jest wiara, że jeżeli raz na jakiś czas dziecko zje obiad "z lodówki" to ucierpi na tym jego dobrostan lub przekonanie, ze codziennie po tej pracy będzie się tak umęczonym, że nic tylko rzucic się na łóżko. W zależnosci co jest tym problemem skuteczność terapii I/lub farmakologii może być różna.
                          • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:04
                            Czasem męczy nie praca a wysiłek umysłowy jaki trzeba włożyć by zachować spokój emocjonalny. Ale to tak na marginesie.
                            Ja sądzę, że lęki, które Danaide wymieniła są przykrywką dla lęku głównego: przed odrzuceniem. Jeśli o to chodzi, to leki raczej nie pomogą a jedynie praca na terapii, doświadczanie i oswajanie.
                            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:28
                              Dostałam jeden lek, to wzięłam. Zobaczyć co robi. A robi tak:
                              siedzę w banku. Interesant przy okienku. Nieważne, w końcu jestem na lekach, co mnie to obchodzi. Interesant przede mną. A może za mną. Nieważne, w końcu jestem na lekach, co mnie to obchodzi. Siedzę. Siedzę. I sieeeeedzęęęęę. Nieważne, w końcu jestem na lekach, co mnie to obchodzi.
                              Tak to zapamiętałam. Przez miesiąc byłam taką kumatą roślinką. Nie żebym w podskokach pognała do headhunterów.

                              Pade, nie próbuj dowodzić, że mózg różni się czymś od serca-pompy czy... co tam reguluje tę cukrzycę. Chora jesteś? Weź lek. Będziesz zdrowa.
                            • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:30
                              Czasem męczy nie praca a wysiłek umysłowy jaki trzeba włożyć by zachować spokój emocjonalny. Ale to tak na marginesie.

                              To oczywiste. Ale jeżeli to jest codziennym problemem, tak dzień w dzień , to raczej jego źródła trzeba szukać poza "nie da się" i która się przyzna, że nie da się. Nie da się, bo JA mam problem x, y lub z.
                    • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:36
                      zarin napisała:

                      > To teraz przełóż to na jakąś inną chorobę. Cukrzycę np. Od lat bez żadnej popra
                      > wy bez leków. Inaczej?
                      >

                      Z cukrzycą nie wiem, ale mam jaskrę i jak wyżej - żadnej poprawy bez leków, a wręcz muszę kontrolować, czy się nie pogarsza. Absolutnie nie ma porównania z zaburzeniami psychicznymi. Zupełnie inaczej.
              • claudel6 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 00:34
                mnie np. wyleczyły z depresji. nie żadna terapia. do dziś wspominam tamten zachwyt wewnętrzny, jak poczułam, że ten czarny kamień, co mi przygniatał płuca, serce, mózg, nagle spadł z hukiem na ziemię. jakbym go widziała. pamiętam nawet, gdzie to było, na Wandsworth.
          • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:51
            Jestem toksyczna, bo zadaję pytania, na które nie dostaję odpowiedzi?

            Nie, danaide, zadajesz pytania żonglując informacjami a także zadając pytania z tezą.
            Nie sposób odpowiedzieć na Twoje pytania uczciwie.
            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:06
              To obal tezę.

              Taka zarin nie żongluje? Mówiąc, że goniłam samotną matkę po kooperatywach, bo mając nogę w gipsie poprosiłam koleżankę-samotną matkę, która wysłała dziecko na kolonie i wpadła do mnie po robocie na ploty, by przyniosła mi coś ze sklepu? Dziw, że nóg nie pogubiła. Albo, że przeżywałam bezrobocie eksa (oboje porzuciliśmy dobre kontakty) - podczas gdy przeżywałam, że facet nie mając pracy miał czelność budzić się między 13 a 17, bo sobie popijał, a tak się składało, że właśnie urodziło nam się dziecko?

              A, nie przepraszam, dość toksycznych oczekiwań i bycia księżniczką.
              • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:11
                danaide, dziecko urodziło sie Wam kilka lat temu. Podłe zachowanie męża czy partnera powinno być już w miarę przerobione. Jeżeli masz z tym kłopot - to własniemy m.in, służą terpaie.
                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:23
                  Wybacz, ale to dziecko nie znikło wraz z odejściem faceta. Jest, przez co i on jest/bywa w moim życiu. Czyli nie przerabiam problemów sprzed lat. Przerabiam problemy bieżące.
                  Terapia? Chodzę.
                  A co z jego terapią?
                  • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:26
                    "A co z jego terapią? "


                    Nie masz na nią wpływu. Na swoją masz.
                    • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:30
                      Wiem, że nie mam.
                      Ale nie pisz mi tu o "przeszłości".
                      • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:33
                        To co napisałaś jest przeszłoscią. Jeżeli problem trwa, to poinnaś się odnieśc do niego całosciowo albo z aktualnymi wydarzeniami. Sorry, nie powinnaś. nic nie powinnaś. Ale nie dziw się, że ludzie odbierają takie wypowiedzi jak dobierają. Nie ma obowiazku pisania o sobie wszytskiego, nie ma obowiazku pisania czegokolwiek, ale trzeba brać pod uwagę, że ludzie w dyskusji odnosza się do tego co powiedziałaś, a nie do tego czego nie powiedziałaś.
                        • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:39
                          To forum również ma swoją wyszukiwarkę. Każdy wie o mnie tyle ile znalazł plus zapamiętał minus zinterpretował. Nie ma jednej Danaide. Każdy ma w głowie jakąś. Ja też mam jakąś.

                          Tematem wątku są lęki związane z podjęciem pracy przez kobietę samotnie wychowującą dzieci. Czytałam co miałaś do powiedzenia. Kwestia brania czy niebrania leków tematem wątku nie jest. Podobnie jak kwestia ojca mojego dziecka i to czy o nim piszę czy nie. Piszę o nim czasem w kontekście humorystyczno-porównawczym - po to aby stało tu ku przestrodze. Może ktoś skorzysta z cudzego przykładu. Sama przed 35 rokiem nie tykałam czasopism kobiecych i for, nie oglądałam seriali. Żyłam sobie w swojej pracowo-hobbystycznej bańce. Moje prawo. Piszę też o nim w konkretnych wątkach, gdy urodzi się jakiś problem, typu zabieranie prezentów dziecku czy wniesienie do sądu sprawy o ustalenie kontaktów. Zapraszam do wpisów w odpowiednich wątkach.
                        • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:44
                          I na zakończenie - żadna rada/komentarz w tym wątku , bez wzgledu czymniej lub bardziej życzliwe, nie będą uczciwe bo są oparte na szczątkowych starannie wyselekcjonowanych informacjach. Na Twoim miejscu żadną bym zbytnio się nie przejmowała.

                          I jeżeli chodzi o przemyslenia ogólnoludzkie, to ja już napsiałam - w życiu zdecydowanej większosci ludzi praca jest codziennoscią. Częste jest też zmęczenie. I większośc reguluje to tak, żeby osiągnąć jakąś równowagę. Samotne matki też.
                          I niestety, ale pieniądze są ważne. Teoretycznie nie najwazniejsze, ale o tym może powiedziec ktoś kogo nie stać np na leczenie ukochanego psa. Nie da się całkowicie oddzielić świata "pieniężnego" i świata wartości. Każdy wybiera swoja drogę i dopóki wybór dotyczy tylko zainteresowanych, to innym wara od ich życia. Jeżeli nasze decyzje mają wpływ na innych, nawet w małej skali, to niestety, ale trzeba liczyc się z komentarzami.
              • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:13
                danaide napisała:

                Mówiąc, że goniłam samotną matkę po kooperatywach, bo
                > mając nogę w gipsie poprosiłam koleżankę-samotną matkę, która wysłała dziecko n
                > a kolonie i wpadła do mnie po robocie na ploty, by przyniosła mi coś ze sklepu?
                > Dziw, że nóg nie pogubiła.

                O rany... każdy, kto uważa, że tutaj nastąpił jakikolwiek postęp albo że jakiś nastąpi powinien wrócić do tamtego wątku i porównać. Lepiej się podsumować nie da.
                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 11:33
                  Definiuję "goniłam". Wyolbrzymiaj dalej.
              • chocolate-cakes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:14
                danaide napisała:

                Mówiąc, że goniłam samotną matkę po kooperatywach, bo
                > mając nogę w gipsie poprosiłam koleżankę-samotną matkę, która wysłała dziecko n
                > a kolonie i wpadła do mnie po robocie na ploty, by przyniosła mi coś ze sklepu?
                > Dziw, że nóg nie pogubiła. Albo, że przeżywałam bezrobocie eksa (oboje porzuci
                > liśmy dobre kontakty) - podczas gdy przeżywałam, że facet nie mając pracy miał
                > czelność budzić się między 13 a 17, bo sobie popijał, a tak się składało, że wł
                > aśnie urodziło nam się dziecko?


                Kiedy to było?
              • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 12:25
                Tylko, że przeżywanie tego przez chyba 8 lat naprawdę nic w Twoje życie nie wnosi. Nie odkręcisz tego.
                Eks ma nadal wywalone, a Ciebie to wszystko codziennie podtruwa.
                No, nie sprawdził się. Pomyśl, że zamiast gniewu na takiego bałwana można odczuwać ulgę i zadowolenie, że już go nie ma.
                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 12:46
                  Wiesz, złababa, to jest problem dużo głębszy i w gruncie rzeczy nie chodzi o niego. Ja sobie na co dzień głowy nim nie zaprzątam, teraz szykuje mi się rozprawa więc przygotuję dowody, bo pismo już poszło, ale to nie jest to.

                  To ma związek ze społecznym odbiorem macierzyństwa / samotnego macierzyństwa, ale nie będę rozwijać tematu.

                  • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 12:53
                    Kurczę, ale co Cię ten społeczny odbiór obchodzi. Różne mamy mają różne wizje, Twoja 65-letnia sąsiadka ma jeszcze inną, Pani Zosia z warzywniaka pewnie też. Żyje się sprawami codziennymi, wizja może Ci jakiś kierunek wytyczać, jeśli Tobie i dziecku on służy, to jest ok.
                    • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 13:03
                      Pytanie czym jest społeczny odbiór, bo ja tyle różnych opcji widziałam, że miałabym problem z defnicją. Nawet w najbliższym środowisku/gronie są tak inne poglądy, że ZAWSZE się działa wbrew pomysłom na życie jakiejś Kasi czy Zdzisia. Za to Marysia i Jasio będę zachwyceni Twoją drogą.
                    • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 13:31
                      Byłam jakiś czas temu w Toledo, w muzeum tortur zobaczyłam szczypce do rozrywania piersi. Za Inkwizycji samotnym matkom rozrywano jedna pierś. Drugą zostawiano dziecku.

                      Może przedawkowałam Internety. Ile można czytać o rozkładaniu nóg przed niewłaściwym facetem czy kolejną wariację tego klasycznego tekstu o niedoje... (również tu, na tym forum). Słyszę wulgarne teksty od ojca, a potem ktoś mi pisze, że się odwróciłam od ojca, ja niedobra. Czy ludzie nie zdają sobie sprawy ze swojej ohydy? O "nicnierobieniu" nie wspomnę, właśnie wyklikałam sobie pytanie na śniadanie - jak mężczyznom wytłumaczyć, że w domu kobiety pracują. Mężczyznom? Paradne...

                      Zaraz mi ktoś zarzuci, że mieszam bardzo różne sprawy.
                      Czyżby?

                      A jeszcze mi dziecko woła wczoraj, że ona też będzie miała dziecko i nie chce mieć faceta!
                      • ashraf Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 13:44
                        Chyba jednak nie jestes az tak zapracowana, skoro masz czas na przekopywanie internetu w poszukiwaniu glupot i dolujacych tekstow. Mamy XXI w, w Polsce juz od lat nikogo nie szokuja samotne matki! Moi rodzice tez sa po rozwodzie i nie zdarzylo mi sie czuc dyskryminowana z tego powodu, moja mama tez normalnie zyla (i to z przewlekla choroba), pracowala, wychowywala mnie i nie zalewala sie lzami od rana do wieczora, jaki to swiat i ludzie sa niedobrzy i niesprawiedliwi. Nauczyla mnie wlasnym przykladem, ze trzeba wziac zycie w swoje rece, nie rozpaczac latami, tylko isc do przodu. Zarabiala na dom, gotowala, sprzatala, dala mi mase dobrej energii, milosci i pewnosci siebie, wiary w swoje mozliwosci. Ty pokazujesz dziecku, ze jak ci sie powinie noga, to trzeba to latami przezywac i obwiniac wszystkich naokolo, ze to usprawiediwienie dla biernosci i zaleznosci od innych. Pewnie, ze masz gorzej niz matki wychowujace dzieci wraz z partnerami, ale na tym zycie sie nie konczy, nie ty pierwsza ani ostatnia, masz jeszcze szanse, zeby cos zmienic, zaczac zyc wlasnym zyciem, a nie obciazac emocjonalnie dziecko. Sorry, ale znam takie przypadki i zaden z nich nie skonczyl sie dobrze... matki latami wiszace na dziecku, zyjace z kasy od ojcow dzieci + rodzicow, nie mogace podjac pracy bo maja "male dziecko" (nawet jak juz bylo w liceum), a potem urzadzajace jazdy i emocjonalne tortury, kiedy dziecko chcialo sie usamodzielnic, pojsc na swoje i przestawalo dawac pretekst do bezczynnosci.
                        • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 13:52
                          O właśnie. Żyjące z kasy od ojców dzieci.
                          Umniejszaj dalej.

                          Pozostaje tylko Lema cytować, dobrze, że Twojej matki ten problem nie dotyczył.
                          • ashraf Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 13:58
                            Skoro sama nic nie zarabiasz, ani nie jestes w zwiazku, w ktorym umowiliscie sie, ze kasa jest wspolna i jedno zarabia, to zyjesz za cudze - cudow nie ma. Zabronic nikt ci nie zabroni, ale nie dziw sie, ze ludzie tego nie rozumieja i nie dopisuj do tego teorii o braku tolerancji dla samotnych matek, bo z samotnym macierzynstwem nie ma to nic wspolnego.
                          • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 17:53
                            I nie wiem czy jesteś borderka czy masz inne problemy psychiczne, ale niewątpliwie wymagasz pomocy skoro po dekadzie masz nadal takie przemyślenia, lęki i obiekcje. Myślę, ze umiesz też doskonale manipulować i jesteś niewątpliwie inteligentna.
                            • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 18:01
                              Co do pracy prawnika to " aluzju nie poniala" bo napisanie pisma do sadu nie jest fizyką kwantowa. Na tej zasadzie wymienie ci kilkadziesiąt zawodów których prace wykonuje w tygodniu. Poza pracą zawodową
                              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:12
                                Naprawdę? A w ilu procesach reprezentowałaś się samodzielnie?

                                I bardzo dobrze. Wymieniaj. Ja wymieniam. Bo to podnosi moje poczucie własnej wartości. I uważam, że każda kobieta powinna wymieniać. Cieszę się, że masz pracę zawodową. Pozdrów męża.
                                • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:19
                                  W sprawach rozwodowych i alimentacyjnych chyba wszystkie moje znajome , których to dotyczy reprezentowały się same. Trzeba wierzyć w kobiety.
                                  • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:52
                                    To nie jest kwestia wiary. Każdy dostanie jakieś alimenty. Pytanie jakie.
                                    • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:59
                                      Założenie jest takie, że uwzględnia się możliwosci rodziców, potrzeby dziecka i stopień zaangażowania w codzienne życie. Co automatycznie nie zakład przyznania pensji etatowej opiekunki dla rodzica, z którym dziecko mieszka.
                                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:05
                                        Nie wnosiłam o etat. Wnosiłam o dwie godziny dziennie i 50% udziału ojca w wydatkach przy moim niemal 100% wkładzie osobistym (dziecko 1,5 roku). Gdybym wniosła o 100% kwota byłaby na podobnym poziomie, ale nie chciałam być zachłanna. No i nie jestem zawodowcem.
                                        • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:09
                                          danaide, nie pisałam o Tobie, tylko ogólnie. Nic nie wiem o Twojej sytuacji i wiedzieć nie będę. Nie wiem czy jesteś zachłanna czy nie.
                                • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:23
                                  Danaide czy brak męża ci najbardziej doskwiera? Odniosłam takie wrażenie. Nie byłabyś pierwszą, która mi na forum wypominala męża choć wiele z nas tu ma męża czy niemęża.
                                  • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:36
                                    Bergamotko, weź sobie to wyhaftuj na ściereczce i zawieś w kuchni: Danaide nie przeszkadza brak męża tylko to, że jej brak męża stanowi problem dla innych.

                                    Na odwrocie możesz dohaftować:
                                    Facet jest jak tramwaj. Zawsze będzie następny.

                                    W czasie ostatnich świąt znajomy sugerował mi małżeństwo.
                                    Dajcie mi żyć.
                                    • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:52
                                      Ale Ty tu wątek męża przywolujesz. Mnie nie przeszkadza, że nie masz Ty czy princess czy ktokolwiek inny - bo to nie moja sprawa. Ale kto Ci wypomina brak męża? Rodzina?
                                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:01
                                        Rodzina? Rodzina wypominała mi głównie sprawy zawodowe. Mężowie, dzieci? A po co to komu?
                                        A forum na szczęście znam na tyle, by kwestie niedopchnięcia podjęte przez edel zlewać.


                                        • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:16
                                          Czyli rodzina uważa, że powinnaś pracować? Chyba miałaś dość prestiżową pracę z tego co pamiętam. Boisz się, że nie znajdziesz podobnej? Bardzo ładnie formulujesz myśli. Mogłabyś prowadzić bloga.
                                          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:32
                                            Podobnej? big_grin big_grin big_grin
                                            Berga - ja nie wiem czy chcę to opisywać na forum. To make a long story short - miałam być samodzielna i niezależna. Różne sprawy poszły nie tak. Problemem było też zawsze to, że nigdy - nawet w latach chudych - nie chciałam wrócić do rodzinnego miasta i współprowadzić rodzinnej firmy. Długo myślałam, że chodzi tylko o miasto, ale najpierw podświadomie, a potem już zupełnie świadomie zwiewałam także od rodziny.

                                            I co bym opisywała? Swoje zmagania z podłym losem i tymi okropnymi ludźmi? tongue_out
                                            • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:40
                                              Na dowolny temat mogłabyś pisać bo ciekawie się czyta. Wiesz ile kobiet poczytaloby jak sobie radzisz na co dzień - zycie samodzielnej mamy w praktyce? Przy okazji mogłabyś odreagować a komentarze internautów moglyby Cię wesprzeć bo potrzebujesz akceptacji i uznania. Co do firmy rodzinnej to Cię dobrze rozumiem. Też nie chciałabym wspolprowadzic rodzinnej firmy rodziców - mam zupełnie inny zawód i lubię go wykonywać.
                                              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:45
                                                No i tu wracamy do pracy - wykonywałabyś ją gdybyś wiedziała, że masz pracować z ludźmi toksycznymi (jak moja rodzina), nawet gdybyś nie miała innej pracy? Dla mnie nie było takiej opcji. Z dwojga złego wolałam przejadać oszczędności (bo początkowo tylko to miałam plus wspomniane 150 EUR).
                                              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:51
                                                I tu się mylisz. Skoro, jak już to ustaliliśmy, koncertowo wiszę na systemie, mam pewne alimenty, zasiłek na pierwsze dziecko, finansowe wsparcie rodziny to reakcje byłyby podobne do tych tutaj, a ja zakłamywałabym rzeczywistość. Bloga powinna prowadzić taka sziwonna - takich ludzi się szanuje i wspiera. A takich jak ja - tępi.
                                                Poza ja tym lepiej piszę im bardziej jestem wkurzona. Ten schemat - żyjemy gdy się pali i wali...
                                                • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:20
                                                  danaide napisała:
                                                  Bloga p
                                                  > owinna prowadzić taka sziwonna

                                                  Kto?


                                                  - takich ludzi się szanuje i wspiera.

                                                  To znaczy jakich?



                                                  A takich j
                                                  > ak ja - tępi.
                                                  > Poza ja tym lepiej piszę im bardziej jestem wkurzona. Ten schemat - żyjemy gdy
                                                  > się pali i wali...

                                                  To może by nad tym popracować?
                                                • claudel6 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 00:49
                                                  co Ty. na blogu kreujesz rzeczywistość. tu na forum jesteś w ogniu krzyzowym pytań. tam byś wrzucała swoje enigmayczne poetyckie rozkmninki, dygresje i bylabyś panią tego tekstu. hejtujące ematki w komentarzach byś zablokowała big_grin blog to jest dobry pomysł.
                                                  • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 00:59
                                                    Aż tak narcystyczna nie jestem...
                                        • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:10
                                          danaide napisała:

                                          > Rodzina? Rodzina wypominała mi głównie sprawy zawodowe. Mężowie, dzieci? A po c
                                          > o to komu?

                                          Pewnie, po co. Mając męża nie można jojczeć, że wszystko na naszej głowie, prawda?
                                          • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:27
                                            No można, można big_grin.
                                    • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:29

                                      >
                                      > W czasie ostatnich świąt znajomy sugerował mi małżeństwo.

                                      Oczywiście odrzuciłaś.
                                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:35
                                        Oczywiście. Ale bardzo lubię z nim przebywać na stopie przyjacielskiej. I będę.
                                    • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:29
                                      Ale zawsze coś może być problemem dla innych... I dlatego masz bać się żyć?
                                • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:26
                                  Z nikim się nie procesowalam dotąd, ale myślę ze dałabym radę, zwłaszcza ze miałam na studiach podstawy prawa a moje dwie najbliższe przyjaciółki są prawniczkami 😄
                                  • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:32
                                    Przyjaciółki-prawniczki, powiadasz...
                                    No widzisz, już wymiękasz.
                          • claudel6 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 00:43
                            no ale to fakt. alimenty są na dziecko, nie na Ciebie. tylko róznica w sile nabywczej walut sprawia, że się podpięłaś i żyjesz za alimenty. generalnie ja nie mam zadnego problemu z tym, ze ktos nie pracuje, jak może. jak kondolyza, która nie pracuje, a tu proszę, stac ja na duzo więcej niż mnie - pracujacą. to po co ona ma pracować? żyją na bardzo dobrym poziomie.
                            ale alimenty sie przecież kiedys skończą. 500+ też. masz jakiś pomysł co dalej?
                            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 01:04
                              Best Marigold Hotel?
                            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 01:10
                              O co Ci chodzi z tą różnicą w sile nabywczej walut? Przecież o alimentach decyduje sąd polski (miejsca pobytu dziecka) na podstawie wydatków w Polsce. 1000 zł na Wawę to nie są jakieś specjalnie duże alimenty - nie dalej jak w tym tygodniu tak mi powiedział kurator. I skąd wiesz że kondylozę stać na więcej i dlaczego tak się dzieje? To nie są proste zależności praca/niepraca. Przejrzyjcie swoje wydatki wspólnie, może pomoże Ci znaleźć oszczędności - ja na pewno bym Ci pomogła, jestem całkiem dobra w oszczędzaniu.
                      • alicia033 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 14:18
                        danaide napisała:

                        > Byłam jakiś czas temu w Toledo, w muzeum tortur zobaczyłam szczypce do rozrywan
                        > ia piersi. Za Inkwizycji samotnym matkom rozrywano jedna pierś.

                        Nie wierzęwink, w to co czytam.
                        Naprawdę dotarliśmy do Inkwizycji?
                        Niezły odlot zaliczasz, danaide.


                        • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:39
                          Spoko, już przylatuję. Teraz mamy tylko ministry, które proponują samotnym matkom, że jeśli chcą 500+ to zawsze mogą sobie wyjść za mąż i urodzić drugie dziecko.

                          (A szkarłatną literę pamiętasz?)
                          • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:55
                            Ba nawet nie trzeba wychodzić za mąż by urodzić drugie dziecko - zdradzę Ci w tajemnicy.
                            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:06
                              No, ale takiego niemoralnego rozpasania te ministry przecież promować nie mogą.
                              Mąż musi być.
                        • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:14
                          alicia033 napisała:

                          > danaide napisała:
                          >
                          > > Byłam jakiś czas temu w Toledo, w muzeum tortur

                          Bo oczywiście Danaide musiała pójść do muzeum tortur, żeby poczuć się gorzej niż się czuła.

                          A teraz ją wszyscy zmuszają, żeby miała męża, no kompletnie bez powodu, przecież wtedy nie można jojczeć, jaką się jest biedną i samotną.
                          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:34
                            Wiesz, napisałam to Ci w którymś wątku x lat temu, napiszę ponownie, co warto powiedzieć warto powtórzyć.

                            Myślę, że u źródeł Twojego problemu leży zła energia. Ty po prostu jesteś podła. Może by Ci jakieś egzorcyzmy pomogły, czerwone niteczki, oczy proroka?

                            Czemu zajmujesz się wrednymi interpretacjami? Co Ci to daje? Wchodzisz na moje wątki i mi dowalasz. Nie żeby mnie to jakoś bolało, ale jednak zdumiewa. A wiesz czemu? Bo ja tak nie robię - jak zaczęłam się udzielać na ematce to starałam się Ci pomóc, w końcu też jestem w Wawie, ale w końcu dałam sobie siana, nie jestem Matką Teresą. Nie dowalam Ci, omijam Cię. A jednak to mi przypisujesz najpaskudniejsze z zaburzeń.

                            A Danaide poszła do muzeum tortur, bo dziecko po Prado stwierdziło, że piękne muzeum tylko tortur było mało. Nie jestem biedna. Bywam samotna. Za męża dziękuję. Mam prawo.
                            • triss_merigold6 Nie przejmuj się 08.02.18, 21:53
                              Nie przejmuj się.

                              Jedziecie z taki-sobie-nick na jednym wózku, ona od stu lat nie pracuje i obżera matkę.
                              To taka samotna starzejąca się kobieta z f. kobieta, która zmieniła nick.

                              • danaide Re: Nie przejmuj się 08.02.18, 22:04
                                Nie przejmuję się. Podobnie jak i Tobą. Czasem się zastanawiam czy mogłyśmy razem pracować, tak bardzo jestem osłuchana z takimi obskuranckimi poglądami jak Twoje.
                      • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 14:33
                        To nie czytaj. To Twoje życie, Twoje wzloty i upadki, nie poddawaj swoich sytuacji życiowo-zwiazkowych pod ocenę anonimowych, często sfrustrowanych bytów. Net to nie inkwizycja smile. I zawsze możesz odpocząć.
      • chocolate-cakes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:07
        olikol napisała:

        > Chcesz isć do roboty to idź, nie chcesz i cię stać finansowo na niechodzenie t
        > o nie idź.
        > W czym problem?
        > A co do lęków - widać, że masz za dużo czasu i po milionpięćsetny raz mielisz t
        > o samo żeby samej sobie udowodnić że na pewno niedasię.
        > Wygląda na to że odstawiłaś terapeutę i ci się znowu pogarsza. Masz border to
        > go lecz.

        Nie znam historii autorki wątku ale zgadzam się z powyższym.
        Jeśli nie chce, niech nie pracuje. Skoro ma rentę, inny dochód itp. Nikt jej nie zmusza do pracy.
        Skąd wiecie, że jest chora? Jeśli ktoś jest chory, to się powinien leczyć. Przede wszystkim.
        • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:15

          > Skąd wiecie, że jest chora? Jeśli ktoś jest chory, to się powinien leczyć. Prze
          > de wszystkim.

          Sama się przyznała. A leczenie nie musi być skuteczne i bardzo często nie bywa.
    • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 08:38
      Wiesz co, danaide? O ile wiem nikt nie daje zasiłków dlatego, że "praca na dwóch etatach, matki i pracownika" jest zbyt męcząca. Jeżeli są powody dla których taki zasiłek dostajesz, to skup się raczej na nich. Może to sytuacja przejsciowa, może nie, ale prawdopodobnie tam leży przyczyna Twoich problemów.

      p.s. z przykrością informuję, że praca jest dla 99,9 społeczenstwa codziennoscią. Praca na wielu etatach- pracownika zawodowego, sprzataczki, kucharki, pomywaczki, praczki, matki, pierwszej pomocy pielęgniarskiej, stylistki, dekoratorki wnętrz itd. Prawie każdy człowiek niechętnie myśli o połowie tych "etatów" , ale rozumie, że są częscią życia. Często bardzo męczącą częscią życia.
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 09:57
        Nie mam pojęcia jak czytać dane statystyczne, ale widzę, że Ty masz:
        businessinsider.com.pl/finanse/kobiety-przez-500-plus-odchodza-z-pracy-dane-gus-zaprzeczaja/td2gdhb
        Te ok. 100%owe kwoty dotyczą ponad 16 mln osób? Dobrze rozumiem?

        Joa66 - dlaczego manipulujesz, podając zmyślone dane, które plasują mnie w 0,1% gorszego sortu jakiegoś wyimaginowanego społeczeństwa?
        • 1st.world.problems Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 19:30
          Pobierasz jakieś dodatku, zasiłki rentę czy zapokigi jak dziesiwciolatek kieszonkowe od rodzicow. Oh, wait - kieszonkowe tez masz
          • 1st.world.problems Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 19:31
            *zapomogi, dziesieciolatek
          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 21:31
            A mam. Prezent babcia kupi dziecku czy matce na urodziny czy Święta, dołoży się do wakacji nad morzem, bo to dla niej łatwiejsze niż samej zająć się dzieckiem, a czasem wesprze w wydatku domowym.

            Jeśli uważacie, że to kieszonkowe, to kornie chylę głowę. Ale zapiszcie na konto matki, ojciec mnie wydziedziczył, jeśli to Was jakoś może udobruchać, ale co tam, każda pisze własną bajeczkę.

            Wy, biedule, nic od rodziców nigdy nie dostałyście. Wasi rodzice z Waszymi dziećmi nie siedzą ani przy nich nie pomagają, słoików nie dają, prezentów nie robią, Wigilii z Wami nie obchodzą. Ale nie, to przecież się nie LICZY. Bo to nie mieści się do portfela i na konto też tego nie można przelać.

            Hipokryzja a la ematka.
            • nathasha Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 21:40
              Wydziedziczyl? Jako dziecko masz/mialas prawo do procentu ustawowej kwoty. Bo wydziedziczenie to jest w bardzo wyjatkowych sytuacjach (zagrozenie zdrowia czy zycia)
              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 21:44
                W sensie ja miałabym zagrozić ojcu? Nie. Z aktu notarialnego wynikało, że "bo to zła córka była".
                Czy wydziedziczenie okaże się skuteczne na razie nie wiem.
                • nathasha Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 21:52
                  Nie powinno, Danaide. Wydziedziczenie w polskim prawie jest mozliwe w bardzo restrykcyjnych warunkach. Walcz o swoje i nie czuj sie winna, to jest twoje prawo. Sciskam i jesli bedziesz potrzebowala odezwij sie na gazetowego
                  • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 22:09
                    Dziękuję za dobre słowo, Nathasha. Na tyle na ile znam przepisy też mi się tak wydawało.
                    Wszystko w swoim czasie. A bo to wiadomo kto kogo przeżyje? (Nie, to nie manipulacja mająca wzbudzić litość i sugerować, że jestem na łożu śmierci! Tak po prostu jest. Plus 200 pkt. do autocenzury na forum - jak pisać skoro jedno piszesz, a drugie ludzie wyczytują?)
                    • nathasha Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 22:28
                      Nie przejmuj sie. Zrobie Ci straszny PR, ale ja Cie bardzo lubie. Nie zawsze sie z Toba zgadzam ale lubie Twoje przemyslenia i mnie generalnie nie szokuja. I chcialabym zebys bardziej wierzyla w siebie, bo masz czesto racje.
                      • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 23:04
                        Ja lubię czytać danaide. Nie zawsze się zgadzam z treścią, ale bardzo zgrabnie formułuje myśli. Jest tu kilka forumek, które piszą ładną, poprawną polszczyzną - w tym ona.
                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 23:17
                        Nathasha, jestem pod takim wrażeniem, że od 5 minut siedzę i zastanawiam się co by tu napisać. wink
                        To nie jest czarny PR.
    • manala Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:35
      W zasadzie boisz się normalnego życia bo to co opisujesz jest normalnym życiem wielu rodziców. Dziecko masz już w szkole więc powoli powinno się samo ogarniać. Moja 9-latka zostaje w domu sama. Nawet jak jest chora.
      Jest Ci tak wygodniej w sumie - Twoja sprawa i Twój wybór. Nie da się zyskać czegoś bez rezygnacji z jakiegoś tam psychicnego komfortu (przynajmniej na chwilę)>
      • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 10:41
        W sumie każdy wybór jest rezygnacją z czegos innego. Miliony niepracujących matek od czasu do czasu bije się z myślami "czy to była dobra decyzja" , a kolejne miliony matek pracujacych zastanawia się nad swoją decyzją. Życie.
    • ofelia1982 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 14:46
      Wiecie czego nie lubie w takich wątkach? Próby malowania trawy na zielono. Tyczy się obu opcji - pracujących i niepracujących. To jest tak - jeśli nie musisz pracować (bogaty mąż, bogaci rodzice, ogromny spadek i co tam jeszcze) i do tego jesteś osoba, która nie potrzebuje samorealizacji zawodowej - OK. Są różni ludzie. Ja mogłabym pewnie nie pracować i dalibyśmy luzem radę, ale nie lubię bycia zależną od kogoś. Poza tym jakoś tam to urąga mojemu poczuciu wartości - bo przecież ja nie będę prosiła faceta o kasę na toampony. Sama se zarobię. INie musze się tlumaczyc z tego, ze kupuje torebki w czterocyfrowych cenach - bo sama sobie na to zarobiłam..Natomiast zupełnie nie wartościuję pracujących i niepracujących w kategoriach lepszy-gorszy! Moja przyjaciółka ma mamę, która nigdy nie pracowała, za to zajmowała się domem. I wiecie co? Stworzyła rodzinie wspaniały dom, miejsce, do którego każdy chce wracac. Czy to tez nie jest sztuka? uwielbiam tę jej mamę, zwłaszcza, ze bardzo ciepła kobietasmile Mysle, ze to nie jest tak, ze niepracowanie jest super, a pracowanie to latanie zmęczonym i neiszczescliwym po swiecie. Tak samo pracowanie ma tez swoje cienie, których nie ma niepracowaniesmile Niech każdy robi mu uważa za sluszen i tyle. Ja zawsze będę pracować, bo lubie. Lubie pracować glową, rozwiazywac problemy, spotykać się z ludzmi w kontekście zawodowym, być niezależną, mieć okazję by się wbić w spodnice ołówkową i szpilki. Dla każdego co czujesmile
      • sasanka4321 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 15:15
        A Ty myslisz, ze to taka umowa, miedzy donaide i jej facetem: "Nie pracuj donaide, ja chetnie sam pokryje cale koszty dziecka i do Twojego utrzymania tez dorzuce?" Czy moze rodzice powiedzieli: "Donaide, szkoda, zebys marnowala sie w pracy, my bedziemy Cie utrzymywac do konca zycia, a Ty gotuj zupe i wyszukuj w internecie rozne straszne historie"?
      • berdebul Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 16:13
        Większość pracuje, bo musi i nie ma to nic wspólnego z malowaniem trawy. Tylko jedna osoba, w kolejnym juz wątku wałkuje to jako „niedasię”, wszyscy są źli, nikt nie pomaga (patrz wątek z pietruszką i złamaną nogą), wszyscy są toksyczni, tylko ona dobra, pomocna, walczącą o prawa kobiet (wtf?). Najgorszy jest oczywiście ojciec dziecka, nawet dobrego mydła nie umie kupić.
        • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:24
          Wyciągając trupy z szafy przynajmniej jakoś je ubierz. Myślisz, że mnie obchodzi jakie mydło tatuś kupuje dziecko i różne inne pierdoły? Ani ani. Ale jak dziecko przychodzi i się skarży, że ją szczypie to co mam jej powiedzieć? "Kochanie, swoje problemy rozwiązujcie samodzielnie. Tatuś na pewno Cię kocha i chce Twojego dobra."? Twoją ocenę znam, jak masz konstruktywne wnioski to proszę, dopieprzamento unico już mnie nie rusza, o wielkich kwantyfikatorach napisałam, ale kto by tam przez te 400 wpisów przebrnął.
      • zarin Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 17:10
        Ja się z Tobą całkowicie zgadzam, tylko nie o to w tym przypadku chodzi. Jest kontekst. Nie chodzi o różne modele życia i rodziny, które są ok, a o ostre zaburzenie, które się od braku pracy jeszcze pogłębia.
        Niestety nie zawsze jest tak, że kobieta niepracująca zawodowo bardziej się angażuje w dom i troszczy o dzieci, powiedziałabym, że często wręcz przeciwnie.
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:00
        Ofelia, zły adres, nie przypominam sobie bym w życiu prosiła jakiegoś faceta o kasę. Z ojcem dziecka też miałam niepoukładane sprawy finansowe, ja wydawałam w Polsce więcej niż zarabiałam, a on w tym czasie odkładał na konto - ale nie o tym wątek.
        • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:10
          Moim zdaniem tkwisz w roli ofiary i w tym problem. Uważasz się za poszkodowana pod każdym względem, więc los powinien Ci to wynagrodzić. Spojrz na zlababe - ona też kiedyś była w tym miejscu, ale wyszła z tego swoją pracą i teraz asertywnosci i zadowolenia z siebie moglabym się od niej uczyć wink
          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:19
            No dobrze - a ja nie wyszłam. I mam odwagę to przyznać. W pewnym momencie w terapii z poprzednim psychologiem dotarło do mnie, że kręcę się w kółko, że rządzi mną żal i złość, choć przecież tyle dostałam. I zmieniłam psychoterapeutę. Że nie ma wyników? W dwa miesiące? Sypię głowę popiołem... A złababa też pluje sobie w brodę, ale cieszę się, że nie ma w niej żalu. We mnie długo był, pewnie nadal jest.

            Nie, nie los. Sprawcy. I gdy to robią czuję się lepiej.
            Tu odmawia się mi do tego prawa.
            Pozostanę przy swoim zdaniu.
            Nie ukrywam, że zainspirował mnie pewien artykuł o krzywdzie, który przeczytałam właśnie w najgorszym okresie w wielkanocnym wydaniu Polityki.
            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:30
              I zanim się posypią gromy - nie, ojciec dziecka nie ma nic mi wynagradzać (choć zastanawiałam się nad art. 415 kc). Ojciec dziecka ma płacić alimenty na dziecko i się nim zajmować w miarę możliwości. Jestem przeciwniczką siłaczkowania i honorowego niepozywania o alimenty. Bo taka A, B czy C dadzą radę. Bohaterki! A potem takim D do Z stawia się je za przykład. No przecież one mogły. Czemu nie wy?
              Czemu?
              A temu, że dziecko ma ojca i on ma wziąć swoją część odpowiedzialności. A nie, że siedzę od 7 lata sama z dzieckiem i słyszę - weź za nie odpowiedzialność, weź za nie odpowiedzialność.
              Cyrk na kółkach.
              • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:35
                A kto wzywa do rezygnacji z alimentów na dzieci???
                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:41
                  Na przykład taka Młynarska. W książkach z dumą powtarza jak to nigdy nie miała alimentów - nie pisze nawet czy na dziecko, czy na siebie.
                  • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:53
                    Aha, Młynarska.

                    I muzeum w Toledo.

                    Cały czas odwołując sie do sytuacji ogólnoludzkich - zdecydowana większośc na granicy "wszyscy" popierają alimenty na dzieci i ich oczekują jeżeli sytuacja ich dotyczy. W realu.
                  • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:49
                    Ale to zupełnie inna liga niż przeciętna matka Polka. Jak zarobisz co miesiąc pewnie co najmniej +20 tysi, to będą Ci zwisać kalafiorem te alimenty i wkład tatusia, a jak będziesz potrzebowała pomocy, to ją sobie opłacisz.
                    Ale, ponieważ żadna z nas nie jest celebrytką ani super duper wonską specjalistką, powinnyśmy dbać o zabezpieczenie dzieci także poprzez alimenty od ojców.
                    Oto słowo moje wink.
              • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:27

                > A temu, że dziecko ma ojca i on ma wziąć swoją część odpowiedzialności. A nie,
                > że siedzę od 7 lata sama z dzieckiem i słyszę - weź za nie odpowiedzialność, we
                > ź za nie odpowiedzialność.
                > Cyrk na kółkach.

                No i między innymi po to jest mąż - żeby dzielić odpowiedzialność.
          • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:46
            Bergamotka, no bez przesady big_grin big_grin big_grin.
            U made my day!
            Myślę, że jestem zadowolona z siebie w rozsądny sposób, wyżej własnej du... pewnie już nie podskoczę, no ale to nie znaczy, że mam przez to obrazić się na własne życie.
    • bei Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 15:17
      Ech....;mogę tylko podsunąć mój pomysł, jak poradzić sobie w kuchni, gdy nagle łapie Cię niemoc....wcześniej, nim złapie trzeba w dzień, w którym masz energię ugotować więcej, poporcjować i zamrozić.
      Czas dla siebie- to zależy tylko od tego, czy chcesz go wykorzystać dla siebie. Można nie pracować a czas i energię zużywać na pracę w domu, ogrodzie, na dbanie o domownika czy domowników. Można tez czytać książki po nocach, po nocach malować paznokcie i farbować włosy. Można znaleźć panią fyzjerkę, która przyjedzie do domu. Zamiast kina
      Netflix lub książki, zamiast gotowego żarcia swoje expressowe dania zamrożone.
      Przytulam......na pocieszenie- to czas strasznie szybko przeleci, jak piasek pomiędzy palcami. Dziecko nie pies, podrośnie i przychodzi czas, ze można je zostawić w domu, można wysłać na obóz, można wpisać je w grafik dyżurów z gotowaniem, sprzątaniem. Byłam sama z dwojgiem dzieci, chorowałam, pracowałam, oczywiście umierałam ze zmęczenia, ale warto bylo😊
      Dasz radę😊
      Jeśli mieszkasz w Krakowie to możesz mi podrzucać dziecko😊
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:06
        Bel, dzięki, miło że po prostu wpisałaś się odpowiadając na pierwszy post. Odległość znaczna i propozycja mało realna do zrealizowania, ale mimo wszystko podnosi na duchu. Najtrudniej znaleźć kogoś, kto po prostu powie: ej, spotkajmy się na kawie, ej, skoczmy z dzieciakami na plac zabaw.
        • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:18
          Znowu klamiesz. Kiedyś proponowałam spotkanie, chciałam pomoc ale nie chciałaś, więc zobacz jak manipulujesz faktami.
          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 19:50
            Nie kłamię. Jest trudno.
            To prawda, że proponowałaś. Odpisałam Ci na maila - zaproponowałam przeczytanie wątku, żebyś wiedziała w co się pakujesz. I nastała cisza. Teraz otwieramy puszkę Pandory i wyciągamy interpretację tego faktu numer...

            Tu nie chodzi o jakąś wielką pomoc. Z samotnymi tak jest. Niby kawa, pitu pitu, a za chwilę będą Cię błagały o pieniądze na czynsz, bo już stoją im z nożem przy szyi (sama miałam taką sytuację). A ja po prostu szukałam kiedyś koleżanek, z którymi można iść na kawę i pogadać na wesoło o pierdołach, ciuchach, książkach itp. - a nie w kółko o problemach moich czy cudzych.
            • bergamotka77 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:09
              Taki był zamysł - rozerwać się. Uznałam, że nie chcesz i tyle. Nie narzucalam się. Ja się nie boję ludzi, nie przerazalo mnie, ze masz problemy ale nie bawię się w takie gierki - "przekonaj mnie ze wiesz w co się pakujesz". Ktoś ma ochotę na kawę albo nie i tyle. Poruszyła mnie twoja historia i naprawdę moge brzmieć surowo, ale naprawdę dobrze ci zyczylam. Tylko uważam, że nie bierzesz odpowiedzialności za swoje życie czy dziecko. Olej gada, ciesz że się go pozbylas. Nie wiem, tęsknisz za nim czy go nadal kochasz? Czy to tylko poczucie krzywdy? Pamiętaj nie Ty pierwsza nie ostatnia trafiłaś na nieodpowiedzialnego Piotrusia Pana. Klasyka gatunku, rzeklabym.
              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:12
                Nie tęsknię, nie kocham, jedyny facet, za którym czasem tęsknię od kilku lat leży w grobie.
            • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:28

              >To prawda, że proponowałaś. Odpisałam Ci na maila - zaproponowałam przeczytanie wątku, żebyś wiedziała w co >się pakujesz. (..)
              > A ja po prostu szukałam kiedyś koleżanek, z którymi można iść na kawę i pogadać na wesoło o pierdołach, ciuchach, >książkach itp. - a nie w kółko o problemach moich czy cudzych.

              Nie bardzo rozumiem? chciałaś sobie z bergamotką pogadać o ciuchach i pierdołach w związku z czym z przed spotkaniem kazałaś jej się zapoznać z listą twoich zaburzeń i obsesji wylewanych na forach? Bo to miało w tej luźnej rozmowie o ciuchach pomóc?
              Kupy się to nie trzyma.
              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:34
                Może się nie trzyma. Sugerujesz, że do prowadzenia rozmów o pierdołach można gdzieś znaleźć ludzi z łapanki?
                A gdzie?
                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:36
                  No przecież ja nawet nie kryję że inteligencję emo mam słabiutką. Może nie tak się zaczyna luźne znajomości. W ogóle mam niewiele znajomości/przyjaciół i zawsze problemy - niekoniecznie moje - się tam przewijają.
              • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:22
                Bo to miało w tej luźnej rozmowie o
                > ciuchach pomóc?

                A twoim zdaniem zaburzenia wpływają tylko na rozmowy na poważne tematy?

                Kazała się zapoznać z całą swoją twórczością forumową, w której sama sobie przeczy?
            • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 20:42
              Rany. Nie generalizuj. W klasie mojej córki są też inne mamy po rozstaniu. Dobrze zarabiają. Mają piękne mieszkania i ekstra ciuchy. Bynajmniej nie z alimentów na córeczki wink. Patrzę na nie i sobie myślę, że przez ileś lat sama z własnej woli siedziałam w jakimś kanale. Przynajmniej częściowo. Pławiłam się w cierpiętnictwie (akurat moje otoczenie bardzo pilnowało, żebym nie wyszła z tego kociołka), a trzeba było po prostu ŻYĆ.
              Nie musisz być samą mamą, żeby być mało fajną partnerką do kawki i spotkań. Możesz być np. marudną, zahukaną żoną, która wszędzie ciągnie za sobą mężusia. To, jak będziesz odbierana, wynika trochę z tego, jak siebie postrzegasz i jak sama sobą sterujesz.
              Ostatnio przeczytałam, że głupie wyprasowanie czoła zmniejsza objawy depresji u kobiet. Bo po botoksie znika ta surowa zmarszczka mimiczna, mózg dostaje sygnał, że twarz jest zrelaksowana. A zrelaksowana osoba = szczęśliwa osoba.
              Każdy z nas jest w stanie po trochu oszukać własny mózg.
        • taki-sobie-nick Re: Moje lęki pracowo-życiowe 08.02.18, 21:25
          Najtrudniej znaleźć kogoś, kto po prostu powie: ej, spotkajmy się
          > na kawie, ej, skoczmy z dzieciakami na plac zabaw.

          No wiesz, nie dziwię się, skoro potem na forum okaże się, że na ten plac zabaw przyniósł niejadalną marchewkę, która potem okazała się pietruszką...
    • mmoni Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 17:28
      Danaide, co jak co, ale nick to sobie dobrze wybrałaś.
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 21:24
        Jak miło, że ktoś takie detale doceniawink Miałam taki nick jeszcze jak Internet składał się głównie z zielonych albo bursztynowych literek. Kismet.
    • 1st.world.problems Re: Moje lęki pracowo-życiowe 09.02.18, 19:42
      Czy i dlaczego fundujesz córce syndrom wyuczonej bezradności?
    • piepe Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 02:22
      Jest to dla mnie bardzo przykry watek - bo jestem pracującą, samotną matką. Niestety nie mam "zaplecza": ani finansowego, ani w podziale odpowiedzialności.
      Jesteś dla mnie danaide typową ematką, kwintesencją odrealnienia - czyli samotna matka mająca egzystencjalne rozkminy, od iluś tam lat na psychoterapii za 150 zł za wizytę, 4 razy w miesiącu. Problem - nigdy nie miałam obowiązku dorosnąć, bo zawsze ktoś miał o mnie dbać, tak jak dba się o wszystkie inne kobiety z Twojej rodziny i Twojego środowiska.
      Niestety jest to poziom absurdu przewyższający nawet ematkę, ta konwencja na intelektualistkę, którą próbujesz robić, nie ma szans na obronę.
      Jeśli jesteś intelektualistką, osobą pragnącą coś stworzyć lub coś zrobić, to miałabyś wewnętrzną potrzebę, aby pracować. Prezentujesz nam tutaj nie tylko fakt, że nie musisz pracowac z powodów finansowych, ale także intelektualnych - być może się wyrodziłaś, bo pewnie każdy od pradziada coś tam robił - inżynierowie, architekci, prawnicy, lekarze, biznesmeni.
      A Ty nic.
      To nie jest kwestia lęków, tylko wewnętrznej potrzeby, aby być uzyteczną w sensie "własnym", czyli robienia tego, co Ci sprawia przyjemność i co jest potrzebne innym. Nic innego w zasadzie się w życiu nie liczy - ani pieniądze, ani sława, ani życie rodzinne, które przemija.
      • triss_merigold6 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 08:40
        Pozwolisz, że się podpiszę.
        • szpil1 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 14:13
          triss_merigold6 napisała:

          > Pozwolisz, że się podpiszę.

          I ja też.
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 13:14
        Piepe - zdajesz sobie sprawę, że stworzyłaś interesującą wypowiedź w oparciu o niepełne dane? Ja robiłam już rzeczy, które miały być użyteczne dla tego Państwa, dla jego obywateli itp. Czasem za psie pieniądze, czasem za dobre. Moje Państwo samo mi podziękowało.
        Teraz robię rzeczy użyteczne dla mojego dziecka i siebie. Bo mnie w tym wszystkim nie było, co odbiło się na moim zdrowiu fizycznym i psychicznym.
        Mam też czas, żeby zrobić czasem coś użytecznego dla znajomych, choć jak pokazało się w pewnym sławnym wątku, niektórzy uznają, że to nic niewarte jest. Mam inne zdanie.

        Dodatkowo popełniasz klasyczne ematkowe błędy w logicznym myśleniu. Danaide chodzi na terapię. Terapia w Warszawie kosztuje 150 zł. Wniosek. Danaide płaci 150 zł za terapię.
        Terapię mam na NFZ. (Czy to by tłumaczyło częściową jej nieskuteczność? wink ). Składkę zdrowotną płacę. Kurczę, teoretycznie nawet podatek dochodowy płacę, ale ponieważ mam mały dochód i rozliczam się wspólnie z dzieckiem to ostatecznie wychodzą jakieś grosze. VAT też płacę. Z akcyzą gorzej. I jeszcze ściągam do kraju dewizy big_grin

        Wątek ad absurdum.

        "Prezentujesz nam tutaj nie tylko fakt, że nie musisz pracowac z powodów finansowych, ale także intelektualnych - być może się wyrodziłaś, bo pewnie każdy od pradziada coś tam robił - inżynierowie, architekci, prawnicy, lekarze, biznesmeni."

        Rozwiń, proszę. Co masz na myśli?

        I nie będę przepraszać za to, że podejmując decyzję o dziecku (tak, to była decyzja) miałam wypracowane - także przeze mnie - zaplecze finansowe. No, bez jaj. Może wielu rzeczy w życiu nie zaplanowałam - ale dziecko tak.
        • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 13:18
          Cokolwiek stworzę, musiałabym poddać ocenie. A jeśli to właśnie jest problem?
          Jakie masz przemyślenia na temat np. Vivian Maier?
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 14:05
        Chyba zrozumiałam o co chodzi w "wyrodności". O, w takim razie muszę się zgodzić i z Tobą i z moim ojcem.
        Tylko kierunek niewłaściwy.

        Moja wyrodność polega na tym, że dla moich rodziców, z poważnym bagażem emocjonalnym (nie będę wchodzić w szczegóły) i przeciętnym zapleczem intelektualnym (tylko matka miała możliwość, by się kształcić i ambicję/zainteresowanie kulturą) kasa była najważniejsza. Nie było to jednak wyartykułowane wprost. Samodzielność, niezależność, kariera, prestiż. Próbowałam, ale emocjonalnie nie wyrabiałam na zakrętach, a intelektualnie też nie zawsze stawałam na wysokości zadania.
        Tylko tyle, aż tyle.
        • cosmetic.wipes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:41
          Gdyby moje mocno dorosłe dzieci mające swoje potomstwo wisiały na mnie finansowo, to byłabym cholernie zawiedziona i sfrustrowana. I wk...wiona przede wszystkim.
          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:48
            Zdefiniuj wiszenie. Jak następnym razem będziesz chciała podarować dziecku prezent na urodziny czy przez parę godzin pobawić się z jego dzieckiem to walnij baranka w ścianę. Co Ci gad będzie wisiał?!

            Moja matka mieszkanie, w którym mieszkam wynajęła raz i więcej nie chciała. Mieszkanie zostało zadłużone, inni wierzyciele do dziś do mnie wydzwaniają i piszą. Teraz mieszkam w nim ja, długów nie ma, substancja mieszkaniowa też zadbana. Jej to pasuje.
            • cosmetic.wipes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:04
              Nie zamgławiaj tematu. Wiszenie finansowe to coś takiego, co robisz ty, a nie prezenty czy okazjonalna opieka nad wnukami.
              Rachunki związane z mieszkankiem mamusi płacisz z tego co zarobisz czy " samo" się płaci?
              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:14
                Udowodnij to.
                Masz wyciągi z mojego konta, czy jak?
                • cosmetic.wipes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:28
                  Usiłujesz się kreować na intelektualistkę, a nie wiesz, że nie da się udowodnić pytania?big_grin
                  • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:34
                    To Twoja opinia co usiłuję.
                    Udowodnij to, że to, co ja robię jest wiszeniem finansowym na rodzinie. Czyli to, co twierdzisz, a nie to o co pytasz.
                    Twój mąż się do opłat za dom, w których mieszkały Wasze dzieci nie dokładał? Brawo Ty!
                    • cosmetic.wipes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:41
                      Nasze dzieci są w takim wieku, że mamy wobec nich obowiązek alimentacyjny, więc trudno, żeby same opłacały sobie mieszkanie.

                      Nie odpowiedziałaś kto płaci twoje rachunki.
                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:45
                        Czyli i do rachunków za mieszkanie, w którym mieszka moje dziecko może się dorzucać jego ojciec w postaci alimentów? O, to cieszę się, że te kwestię mamy wyjaśnioną.

                        W tym wątku - a nawet w innych - jest odpowiedź jakie mam źródła utrzymania.
                        Zapraszam do lektury.
                        I nie pomyl moich wpisów z wpisami innych.
                        Bo wiesz, na tym forum ematki czasem twierdzą, że czytają wpisy, ale już nie to, kto je popełnił.
                        • cosmetic.wipes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:47
                          Ojciec płaci alimenty na dziecko. Z czego opłacasz drugą połowę rachunków?
                          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:57
                            Zapraszam do lektury.
                            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:58
                              Możesz sobie wcisnąć ctrl F i wpisać danaide. Szybciej pójdzie.
                              • cosmetic.wipes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 17:54
                                danaide napisała:

                                > Możesz sobie wcisnąć ctrl F i wpisać danaide. Szybciej pójdzie.


                                Dziękuję, nie wiedziałam big_grin

                                Rozczaruje cię jednak - twoje problemy z dudy, twoje życie i twoje finanse nie są dla mnie aż tak interesujące, żebym mi sie chciało przeszukiwać forum.
                          • claudel6 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 23:38
                            technicznie rzecz biorąc danaide powinna opłacać 3/4. matka jest tak samo zobowiązana do utrzymania dziecka, co ojciec. czyli ona powinna płacic za siebie i za połowę dziecka.
                            • berdebul Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 11:33
                              Połowę dziecka, o ile ojciec dzieli opiekę z matką i jest 50/50. Jeżeli nie jest, a dzieckiem zajmuje się głownie matka, to rośnie finansowy udział ojca.
              • sasanka4321 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:15
                >Nie zamgławiaj tematu.<

                Ktos to nazwal "wata slowna" w tym watku. Bardzo adekwatnie. Ile razy odezwie sie donaide, tyle razy mamy wate slowna. A rzeczywistosc jest bardzo prosta: Mam 40 lat i nie chce pracowac. Chce, zeby ktos utrzymal mnie i moje dziecko. Duzo nie potrzebuje, wazne, zebym nie musiala na to pracowac. Tyle.
                Ta apatia to moze byc zwykle lenistwo. Moze tez wynikac z jakichs silnych zaburzen psychicznych. Coz, efekt ten sam.
                • cosmetic.wipes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:45
                  Właśnie. Ten wątek mógł sie skończyć na trzech postach 😁
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 14:32
        Jeszcze jedno, specjalnie dla Piepe i wszystkich matek bez kasy.
        Na marginesie anegdoty, o tym jak moja matka przedstawiła mnie swojej pracownicy i w jej obecności stwierdziła, że do tej pani syn przyjeżdża, a przecież ta pani mu TYLE nie dała.

        Nie niszczcie poczucia wartości Waszych dzieci, wtedy same te kasę zarobią.
        • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 14:34
          Spaliłam własny dowcip - syn przyjeżdżał do tej pani z Wielkiej Brytanii, gdzie pracował.
          • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 14:53
            Danaide, wracałam co jakiś czas myślą do Twojego wątku i jedno mi się w oczy rzuciło.
            Wymieniasz poszczególne czynności rodzicielskie, obowiązki domowe, nadajesz im wagę i wartość a w zamian dostajesz informację zwrotną "ale o co Ci chodzi, to nic takiego, wszyscy ludzie to robią". Podobnie jak dziecko, które posprzątało swój pokój albo dostało piątkę, a rodzic pyta co dostała Kasia, albo stwierdza, że to nic wielkiego, bo przecież sprzątanie własnego pokoju i przynoszenie piątek to norma.
            Forum nie da Ci tego, czego nie dostałaś od rodziców. Właściwie nikt Ci już tego nie da. Bo był na to czas i przeminął. Bolesne, ale prawdziwe.
            Natomiast nikt Ci nie broni doceniać samą siebie, ba, to jest nawet wskazanesmile I to bym na Twoim miejscu czyniła, ale nie na ematcesmile
            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:25
              Pade, Kasia dziękuje Ci za ten wpis.

              Z takim zastrzeżeniem, że ja nie oczekuję, że forum to zrobi. To jest zadanie dla mnie. Któregoś dnia po prostu zdecydowałam, że zmieniam paradygmat. Zdaniem wielu nie robiłam nic. Również ojca mojego dziecka. Mojego własnego ojca, który był taki ze mnie dumny, a tu - co? Ku... z bękartem?

              Przez wiele lat budowałam swoje poczucie wartości na prostej zależności. Mam pracę zawodową - jestem wartościowa. Nie mam pracy zawodowej - jestem nikim. (Dlatego też zwolnienie po latach, na wychowawczym, tak we mnie uderzyło.). Mam chłopa - jestem wartościowa. Nie mam chłopa - nikt mnie nie chce, jestem nikim.
              Hej, a co gdybym spróbowała zbudować je nie mając jednego i drugiego?
              smile

              Może to jest rodzaj racjonalizacji. Może to są rozkminy. Może to są (wpisz dowolne). Ale piszę o tym wystawiając się na kpiny trissopodobnych tworów, bo zastanawia mnie ile jest kobiet, które myślały tak jak ja i co dałaby im zmiana myślenia. Może właśnie tego, tak pożądanego, zalecanego i wysoce wskazanego, kopa.

              A lęki lękami. Każda zmiana wywołuje lęk, był taki wątek parę miesięcy temu, ale tam dziewczyna chyba zmieniała jedną pracę na drugą, więc jej było wolno.
              • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:34
                danaide, na tym forum jest wiele niepracujących matek zadowolonych ze swojej sytuacji. Dlaczego Ty nie jesteś?
                • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:38
                  Bo może nie czuje się upoważniona. Wiem, że to głupio brzmi, ale tak zazwyczaj jest gdy czeka się na "pozwolenie" z zewnątrz.
                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:38
                  Z prostej przyczyny - bo tak zostałam wychowana. Bo uzależniono moje poczucie wartości od pracy i jako mantrę wdrukowano mi samodzielność i niezależność.
                  • cosmetic.wipes Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:45
                    danaide napisała:

                    > jako mantrę wdrukowano mi samodzielność i niezależność.

                    Nie wdrukowano ci, nawet jeśli próbowano.
                    • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:51
                      No dobrze. Próbowano. Odsyłam do tematu podwójnego wiązania.
                  • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:49
                    Wiesz, ja też jako młoda osoba wierzyłam (bo rodzicach, a jakże), że tylko leniwe baby po podstawówce idą na urlop wychowawczy. Kiedy sama podejmowałam taką decyzję (na 4 lata) większym problemem okazało się, nie stawienie czoła tzw bliskim tylko własnym wdrukowanym przekonaniom. Ja miałam podjąć decyzję, że staję się leniwą babą po podstawówce. Do pewnego etapu życia można się bronić wychowaniem przez rodziców, potem podejmujemy własne wybory zgodnie z naszymi przekonaniami. Bywa, że te przekonania są takie same jak rodziców, bywa inaczej. Ale to co robimy to nasz wybór. Nikt za ciebie nie uwierzy, że kobieta bez pracy i mężczyzny jest coś warta. Sama musisz to przerobić. Bo ten pogląd siedzi w Twojej głowie, "społeczeństwo" jest tylko wymówką. I nie przekonasz (i tak już przekonanego) społeczeństwa demonizując prace domowe i opisując wycieczki do muzeum tortur. Generalnie społeczeństwo ma gdzieś czy Ty pracujesz i czy kogoś masz.
                    • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:56
                      U mnie decyzja o wychowawczym była podyktowana też chęcią ochrony mojego stanowiska pracy. Czystki były.
                    • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:57
                      Nie wiem ile masz lat, ale zaletą dojrzewania, zwanego też starzeniem się, jest rosnąca świadomość, że świat ma gdzieś to jakie mamy buty, czy mamy faceta i czy grubego czy chudego. A jeżeli jako osoba dorosła w coś wierzysz i jednoczesnie nie wierzysz, to pomóc może specjalista. Ale tylko pomóc, Twoje zaangażowanie jest niezbędne. I kiedy czytam te teksty o Toledo, Młynarskiej czy innej niemożności ugotowania obiadu po pracy to myślę, że Twoje zaangażowanie poszło w złym kierunku.
                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:11
                        Mam tyle lat ile napisałam w poście startowym, plus minus lat 10.
                        Obawiam się, że moje zaangażowanie w książki czy podróże (czy skrytykowane już kiedyś przez tris "teatrzyki" dla dziecka, choć wiele ich nie było) jest z tych nienegocjowalnych. Obiad z radością bym odpuściła i naprawdę nie wznoszę się na wyżyny sztuki kulinarnej (w moim domu nigdy kuchnia nie była doceniana, ot, coś co kobieta MUSI), ale jak czuję poranne wyziewy z rejonów stołówki szkolnej i zastanawiam się kogo dziś ubili na zupę, to nawet rozumiem moje dziecko, która absolutnie odmówiło dalszego ich spożywania. A takie taniutkie byłycrying Zaznaczyłam przecież, że w propozycji, którą dostałam zarobię niewiele, więc mówimy o opłacalności przy założeniu, że dorzucamy do budżetu częstsze jedzenie na mieście.
                        • triss_merigold6 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:17
                          Ja skrytykowałam teatrzyki?! Pewnie czegoś nie zrozumiałaś. Lubię chodzić z dziećmi do teatru, chodzę i traktuję ww. jako rozrywkę + element edukacji kulturalnej, natomiast czynię to w czasie wolnym <od pracy zawodowej> i bez dorabiania ideolo o wkładanym wysiłku.
                          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:37
                            Nie, skrytykowałaś teatrzyków. Skrytykowałaś mnie, twierdząc, że jestem taką mamusią co dziecko na teatrzyki prowadza. W zupełnie innym wątku.
                            Ale rozumiem. Ty masz pracę, Tobie wolno. Mnie nie.
                        • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:23
                          danaide, odkąd moje dziecko skonczyło 4 lata pracuję na cały etat. Sugerujesz, że to dziecko nigdy nie było w teatrze, parku i nie podróżowało? I jadło TYLKO obiady nie-moje? A jak było to dlatego, że jestem stachanówka i podparta nosem na czworakach z nim jeździłam?
                          • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:37
                            Nie sądzę, żeby to sugerowała. Raczej się broni: nie pracuję, ale dbam o dziecko, gotuję mu, zabieram do teatru (zauważcie to, nie jest ze mną tak źle).
                            • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:42
                              Problem polega na tym, że danaide nie pisze "nie pracuję, ALE gotuję itd" tylko "nie pracuję, BO gotuję" - nawet jeżeli nie jest jej intencją taka jest je postawa w piewrszym wpisie.
                              • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 17:00
                                W pierwszym wpisie to ja widzę "obawiam się, że jak pójdę do pracy to ".
                            • sasanka4321 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:43
                              > Raczej się broni: nie pracuję, ale dbam o dziecko, gotuję mu, zabieram do teatru (zauważcie to, nie jest ze mną tak źle).<

                              Raczej: nie pracuje, BO musze dbac o dziecko. Nie dam rady ugotwac dziecku zupy wieczorem, jesli bede musiala pojsc do pracy. Co innego jesli dziecko odstawie do szkoly a potem poloze sie jeszcze do lozka na kilka godzin. Wtedy te zupe jakos ogarne, jak dziecko wroci. Zupa, wiadomo, musi byc codziennie swiezutka, z dodatkiem natki pietruszki odpowiedniej jakosci, siwezosci i koloru...
                              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:50
                                Właśnie. Ugotuję tę zupę i potem wolne. I tak co dnia!
                          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:42
                            Ja nic nie sugeruję. Coś piszesz o moim zaangażowaniu, które w niewłaściwą stronę skręciło. No dobrze, to jest Twoja opinia.
                            Jakbym chlała w kątku to lepiej bym pasowała do tych Waszych wyobrażeń o matkach na zasiłkach?
                            • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:47
                              Nie mówię o zaangazowaniu w sprawy dziecka itd. Piszę o zaangażowaniu w rozwiązaniu swojego głównego problemu. To własnie tu nie wybrałaś dobrej ścieżki. Angazujesz się w analizowanie tego co powiedziała Młynarska czy co robiła inna inkwizycja , feminizm (???) - nie angażujesz się w rozwiązanie problemu jednoczesnego wierzenia i nie wierzenia w wartość X. I przypisywanie innym swoich własnych odczuć.
                              • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:49
                                Pozwolę sobie powtórzyć za sama sobą:

                                I przypisywanie innym swoich własnych odczuć.
                                • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:51
                                  Ty nie powtarzaj tylko mi przypomnij a propos czego to.
                                  • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:57
                                    A propos tego świata, który rzekomo tępi samotne matki. A dowodami na to są Młynarska i muzeum tortur
                                    • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 17:02
                                      Już rozumiem.
                                      Możesz sobie zaprzeczać zjawisku wtórnej wiktymizacji, jeśli w czymś poprawi Ci to humor. Ty masz swoje poglądy, ja swoje.

                                      Fakt, jest lepiej. Wystarczy się odłączyć od sieci i nie słuchać bredni.
                                    • joa66 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 17:02
                                      Dodam - wiem , że samotnym matkom jest o wiele trudniej niż tym, ktore mają wsparcie partnera. Ale też wiem, że społeczństwo nie topi samotnych matek w łyżce wody i nie odmawia im alimentów na dziecko od ojca. To jest w Twojej głowie. Przeczytałas Młynarską i ponieważ pasuje to do tego co masz w głowie, nagle robisz z niej "społeczeństwo". A Ty ofiara.

                                      Więcej chyba nie mam nic do powiedzenia w tym wątku.
                                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 17:30
                                        A szkoda. Bo zaczynało się robić ciekawie.

                                        No jasne, że nie odmawia. Wytyka - ale nie odmawia, o, co to, to nie. Jak bierzesz ze wspólnego konta - to znaczy, że macie wspólnotę majątkową i zgodne małżeństwo. Jak masz nieduże alimenty na dziecko i, na szczęście, zasiłek z kraju ojca - to znaczy, żeś niesamodzielna.
                              • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:56
                                A wiesz, w sumie to wygląda jak nawoływanie kobiet do niemyślenia, niezastanawiania się, nieanalizowania. Jakby się tak wszystkie zaczęły zastanawiać...

                                Zdefiniuj "dobrą ścieżkę".
                                • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 17:02
                                  Twoja "dobra ścieżka" to zdefiniowanie własnych oczekiwań względem siebie. Twoich osobistych, nie społeczeństwa. Nie ematek.
                  • triss_merigold6 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:55
                    Czego jak czego, ale samodzielności i niezależności Ci nie wdrukowano. Być może próbowano, a Ty, czterdziestoletnia baba, w odruchu buntu dwulatka robisz wręcz przeciwnie, żeby pokazać jak bardzo odcinasz się od przekazu w związku z czym wisisz na łasce matki, alimentach od eksa na dziecko i jakichś świadczeniach.
                    • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:18
                      A to jest dość częste. Takie "zrobię dokładnie odwrotnie niż chciałaś". Z reguły z czasem wszystko się normuje.
                      Typowe, gdy dziecko nigdy nie miało okazji się zbuntować. Nadrabia w dorosłości.
              • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:37
                Bardzo mi się podoba ta zmiana paradygmatusmile
                Jak będziesz miała ochotę to przeczytaj:
                www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,158669,22877535,nie-mozna-angazowac-sie-w-zycie-zawodowe-pracowac-60-godzin.html
                tak a propos rozkminianiasmile
                • triss_merigold6 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 15:56
                  To artykuł dla mnie. Nie dla Dadaide, która od lat nie pracuje wcale, a do banalnych codziennych okołodzieciowych i życiowych czynności dorabia dramatyczne ideolo.
                  • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 10.02.18, 16:01
                    A nie, nie, skarbie. Ty masz chłopa na miejscu. A nawet dwóch czy trzech.
                    • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 19:14
                      A co by było jakbyś ty dziecka nie miała?
                      Jaki byś znalazła powód by świat sobą zajmować i swoim i niemożnościami?
                      Bo przecież ten wątek nie jest o faktycznej chęci ułożenia lepiej życia w tym zawodowego. To tylko wołanie by się ktoś tobą interesował i zajmował twoimi emocjami, powielał chore relacje z dziecinstwa, dosrywał bo wtedy możesz szaty rozdzierać, wyrywał się na ratownika bo wtedy możesz czuć się ważna i w centrum, itd
                      Mimo kilkuset postów ten wątek nie wniesie w twoje życie nic do przodu, bo założony był po to, żeby absolutnie nic nie zmieniać ale dostać zainteresowanie jakichkolwiek innych ludzi, pomiędlić swój temat i zalec na kolejne miesiące na kanapie.
                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 19:27
                        Wątek był co prawda założony przed rozmową kwalifikacyjną i miał mi pomóc w oswojeniu lęków i może znalezieniu jakichś rozwiązań, których może nie dostrzegłam, ale ematka przecież wie lepiej, co się kłócić będziesz?
                        • 1st.world.problems Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 19:54
                          Do każdej aktualnie-ważnej-dla-Ciebie-sprawy i udzielanych Ci rad dorabiasz sobie na forum przeyntelektualizowane ideololo z doody. Podejscie "tak, ale". Zyliard, bazyliard wymówek. Przed podjęciem pracy na pol etatu. Egzystujesz sobie w jakiejs równoległej rzeczywistosci i nie masz bladego pojęcia, ile osób stąd pracuje na 3*tyle i nie jojczy.
                          Forum nigdy w zaden sposob nie skompensuje roli ojca/matki ani tym bardziej nie zastąpi psychoterapeuty. EOT
                          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 20:18
                            W zasadzie liczyłam na informację zwrotną od tych, którzy pracują na 3*tyle, cokolwiek to znaczy, trochę życiowego konkretu, ale rozumiem, że brak wyboru może wk...... do imentu.
                            • 1st.world.problems Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 20:33
                              danaide napisała:

                              > W zasadzie liczyłam na informację zwrotną od tych, którzy pracują na 3*tyle, co
                              > kolwiek to znaczy, trochę życiowego konkretu, ale rozumiem, że brak wyboru może
                              > wk...... do imentu.
                              Napiszę inaczej: nastaw się, że DASZ RADĘ. Nie pierwszy raz w życiu dasz radę.
                              Jak juz panikujesz, że zabraknie czasu na codzienne gotowanie - zawsze możesz zrobić kilka dań na zapas i mrozic. Sałatki (rowniez jako danie obiadowe) przyrzadza się w trymiga i nie musisz byc nie wiem jak zdolna. Dziecko dziesiecioletnie chyba potrafi sobie odgrzac. A zapalarka do kuchenki kosztuje pewnie tyle co porcja kopytek w barze mlecznym (nie wiem skąd ten lęk przed zapałkami, ale whatever). Po prostu szkoda życia na robienie problemów z niczego.
                              Z wyglądem zewnętrznym w pracy też da się znaleźć jakiś złoty środek. Nikt Ci nie każe robić paznokci żelowych w szpic i doczepiac rzęs oraz montować co rano tapety jak z filmików RedLipstickMonster. Znam osoby, co po 40tce wcale się nie malują - ważne, że im samym z tym dobrze.

                              Problemy "egzystencjonalne" to raczej przegadaj z zaufanym znajomymi ew na terapii. Forum to nie jest dobre miejsce do tego.
                          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 20:21
                            Tak, rozumiem, poza mną to każdy z pieśnią na ustach, mocny wzrok, równy krok i spojrzenie wbite w świetlaną przyszłość. To w którym to świecie tak pięknie?
                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 20:35
                        Może to
                        podroze.gazeta.pl/podroze/7,114158,22175219,spedzaja-pol-roku-w-polsce-a-zime-tam-gdzie-cieplo-praca-od.html#Z_BoxTrvCz
                        Workaway też fajna sprawa - a tu akurat opcje z dzieckiem są. Tylko w zeszłą zimę jeszcze nie wiedziałam że można i jak płacić debetową przez internet. Np. za bilety Jak się nauczyłam to przynajmniej na zwykłą objazdówkę z tej radości latem wyjechałam.
                        www.workaway.info/
                      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 21:00
                        Ale mam nadzieję, że jak potem będę co nieco gonić w piętkę to poratujesz mnie wpisem z zupełnie beczki:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,567,165578211,165578211,Jakie_badania_Zmeczenie_.html?p=165579383
    • madi138 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 11.02.18, 21:51
      Ta dyskusja chyba nie ma wiekszego sensu, bo caly ten watek zdaje sie byc zreczna manipulacja. Postawilas sobie teze, a jako stala bywalczyni forum wiedzialas z gory jakie odpowiedzi dostaniesz na tak sfromulowany post, wiec udalo sie ja udowodnic bez wiekszego trudu. W bonusie pare forumek poglaskalo cie po glowce (czego rowniez zapewne oczekiwalas.
      Teraz juz ze spokojna glowa, mozesz nurzac sie w swoich zaburzeniach. Jestes usprawiedliwiona. Wszyscy dookola sa zli i zawistni, dyskryminuja samotne matki oraz zwyczajnie zazdroszcza, ze nie musisz brac udzialu w wyscigu szczurow.
      Wybacz, nie znam cie wcale, ale tak to z boku wyglada. I z dobrego serca radze, kontynuowac terapie. Robisz z siebie ofiare i wciaz zrzucasz odpowiedzialnosc za swoje zycie na innych. Jestes przewrazliwiona na wlasnym punkcie i wciaz analizujesz rzeczy, ktorymi naprawde nie powinnas sie przejmowac. Z twoich wypowiedzi, az bije zlosc i zal, ktorych chyba jeszcze dotad z siebie nie wyrzucilas. Pomysl sobie, ze jesli nic nie zrobisz, przekazesz corce ten emocjonalny balast...
      • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 09:19
        Ty masz swoją opinię, ja swoją. Mogę się zgodzić, że jestem przewrażliwiona i analizuję rzeczy, którymi nie powinnam się przejmować, ale są tacy ludzie. Łatwiej się przez to bynajmniej nie żyje, jeśli to kogoś pocieszy, a i pigułki na to chyba też nie ma. Do tego, że nie jestem w stanie przepracować żalu doszłam po 5 latach terapii. Widać to, co straciłam, miało dla mnie dużą wartość. Zmieniłam terapeutę.

        Nie chcę usprawiedliwienia. Fajnie byłoby zrobić burzę mózgów na temat rozwiązań alternatywnych. Bo jak nie praca na cały etat - pół etatu brzmi lepiej, to prawda, ale to dalej etat - to co? Na 650 wpisów padła jedna nazwa strony oferującej konkretne rozwiązania alternatywne. Jedna. Ja podałam inną.

        A o tym ematki słyszały? Jest się czym przejmować?
        gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/561179,urlop-na-zadanie-i-zalegly-zmiany-w-kodeksie-pracy-projekt.html
        • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 11:07
          Danaide, jak już będziesz miała tę pracę, to w razie gdyby któryś z Twoich lęków się urealnił, zawsze możesz założyć wątek i poprosić o radę. I na pewno ją dostaniesz. Zawsze jest jakieś wyjście.
          Teraz to się martwisz na zapas. Zupełnie niepotrzebnie, bo żadna z sytuacji, której się boisz może się nie wydarzyć.
          • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 12:15
            Poza tym zawsze można złożyć wypowiedzenie. Nie biją za to wink.
        • sasanka4321 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 11:38
          Ano. Praca dla donaide powinna byc na pol etatu gdzies w cieplych krajach pod palmami. I najlepiej, zeby mozna bylo zajac sie w niej filozofowaniem. Forum juz sie bierze za poszukiwania odpowiedniej pracy.

          Powiem tak, dla samotnej matki jednego, szkolnego, zdrowego dziecka, praca na caly etat tez brzmi swietnie. Wystarczy, zeby godziny pracy byly regularne i brak nadgodzin. Powiem wiecej, nie musi to byc praca "alternatywna", wystarczy taka zwykla, z ktorej bedzie pensja co miesiac, i ktora pozwoli utrzymac siebie sama i chociaz troche dolozyc do utrzymania dziecka. "Alternatywnych rozwiazan" polecam szukac, jak juz sie czlowiek przyzwyczai troche do pracowania i do doroslosci przede wszystkim.
          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 12:30
            "Pozwoli utrzymać samą siebie i chociaż trochę dołożyć" - zapraszam do uważnej lektury postu założycielskiego.

            I bardzo proszę. DAnaide.
        • zlababa35 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 12:14
          Kochana, ale nie spróbowałaś nawet tego standardowego wariantu big_grin.
          Ja ostatnio spróbowałam, jestem bardzo zadowolona, że do tego doszło. Wiem, co mi nie pasuje. Wiem, za co mam być wdzięczna mojej znajomości języków i zleceniodawcom tłumaczeń. Czuję się jak w bajce o rabinie i kozie. Ale to odkrycie było wiele warte.
          I wiem, że najbardziej w pracy liczy się dla mnie przełożenie spędzonych w niej/nad nią godzin na wynagrodzenie, reszta, wódeczki, układziki, humory szefa, mi dokumentnie zwisa (kiedy byłam młoda, jakoś inaczej na to patrzyłam).
          A Tobie akurat - ta koza może się naprawdę spodobać wink. No i myślę, że masz pierdylion możliwości, których ja nie mam i mieć nie będę w tej wiosce z tramwajami.
          No i poproszono Cię na rozmowę - więc wykonałaś jakieś działania, żeby do tej rozmowy doszło. Brawo. Nie storpeduj sama siebie wink.
        • kura17 Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 13:34
          > Fajnie byłoby zrobić burzę mózgów na temat rozwiązań alternatywnych. Bo jak
          > nie praca na cały etat - pół etatu brzmi lepiej, to prawda, ale to dalej etat - to
          > co? Na 650 wpisów padła jedna nazwa strony oferującej konkretne rozwiązania
          > alternatywne. Jedna. Ja podałam inną.

          ja Ci nie podam alternatywnego rozwiazania - bo sie nie znam. nie mieszkam w polsce od lat, zawsze pracowalam i chociaz nie definiuje sie przez moja prace, to jednak ja uwielbiam i nie wyobrazam sobie z niej dobrowolnie zrezygnowac. poza tym mam meza i dwojke dzieci, troche starszych od Twojej corki.

          moge Ci jednak napisac cos z perspektywy "jakby" Twojej corki - moja mama zostala wdowa, gdy ja mialam 6 lat, a moja siostra 2, w "obcym miescie", bez rodziny na miejscu (2-3 godziny autobusem, w ramach wielkiej potrzeby mozna bylo na nia liczyc), w siermieznych czasam PRLu i stanu wojennego. i mama musiala pracowac, nie bylo innego wyjscia. i tak, musiala dokonywac wyborow, bo wszystkiego nie dawala rady sama ogarnac.

          obiady w tygodniu byly stolowkowe, mnie to zupelnie nie przeszkadzalo, mojej siostrze odrobine, w weekend bylo gotowanie przysmakow (ktore udalo sie kupic), pieczenie ciast i spedzanie czasu wspolnie. w tygodniu tez mozna bylo liczyc na mame, jednak zajeta wciaz czyms byla - staniem w kolejkach (odciazalysmy, jak mogly, zwlaszcza ja - zwyczajnie to lubilam), naprawianiem, co sie zepsulo (mama do dzis potrafi naprawic "wszystko"), robieniem na drutach - dla nas i na sprzedaz. byl czas na rozmowy, na myslenie o nas, na poszukiwania naszych "marzen" - do dzis pamietam 2 rzeczy, ktore mama dla mnie "zdobyla" - wymagalo to i czasu i wysilku, bylo - wtedy! - dla mnie wazne.

          i ja dzis nie pamietam tych stolowkowych obiadow, czy zapracowanej, zmeczonej mamy, tylko jej uwage poswiecona nam, naszym sprawa, jej cieplo, uczucie, poczucie, ze "mama potrafi wszystko" (w domysle - my tez!) i ze nas kocha. nie bylo w niej nuty "poswiecam sie dla was", byla spokojna pogoda zycia i ciche bohaterstwo (ja to tak nazywam, mama sie nie zgadza wink ).

          tak wiec Ty tez pewnie bedziesz musiala dokonac wyborow, gdy pojdziesz do pracy. Ty wiesz, co dla Twojej corki jest najwazniejsze, czy rezygnacja z domowego obiadu (niekoniecznie codziennie) bedzie trudna, czy moze ze wspolnych wyjsc do teatru/na spacer/gdziekolwiek - dla niektorych takie rzeczy "fajniejsze" sa z kolegami/kolezankami ... jesli bedziesz podazac za jej potrzebami, to ona to odczuje i bedzie wdzieczna. i zrozumie brak czasu na cos innego - mysmy zawsze rozumialy, mama wybrala dobrze (i madrze).

          pewnie nie pomoglam, ale podzielilam sie doswiadczeniem smile
          • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 16:32
            Wprost przeciwnie, kura17, właśnie takie wpisy są ogromnym wsparciem, dają wiarę i pozwalają oswoić lęk. Dziękuję.
      • antoninanana Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 11:44
        Madi, jakbyś była psycholog Agnieszką Iwaszkiewicz, która pisała do danaide w roku... 2012:
        "Rozumiem, że wie Pani gdzie zwrócić się po pomoc w przypadku pogorszenia się nastroju, bo z takiej pomocy Pani już korzystała. Warto spróbować raz jeszcze, choć przeczytawszy Pani maila, mam wrażenie, że problem nie tkwi w depresyjnym nastoju, ale w ogromnej nieakceptacji swojej sytuacji.
        Psychologicznie radzi sobie Pani z tym projektując winę za swój stan na zewnątrz i czując się ofiarą tej zewnętrznej sytuacji. Dzięki temu zabiegowi lepiej się Pani czuje, bo bycie ofiarą zdarzeń niweluje poczucie bycie jej źródłem. A tak niestety jest. I mimo, że Pani nie lubi swojej sytuacji, to jest Pani jej współtwórcą.
        Kłopot w tym, że niestety największe konsekwencje takich mechanizmów ponosi Pani córka., obarczona Pani niechęcią do sytuacji samotnej matki. Pani to już widzi. I bardzo dobrze.
        Teraz udałabym się do najbliższego Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub do NZOZ - u psychiatrycznego i rozpoczęła terapię w tej konkretnej sprawie. Trzeba przepracować złość i poczucie winy za to w jakim miejscu jest Pani teraz . Dalsza stagnacja i nurzanie się w swojej biedzie służy tylko destrukcji. Agnieszka Iwaszkiewicz"
        • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 12:24
          Witaj, dawno Cię nie było w moim wątku antoninanana.
          Podkreśl początek jeszcze - "rozumiem, że wie Pani gdzie zwrócić się po pomoc w przypadku pogorszenia się nastroju, bo z takiej pomocy Pani już korzystała."

          Nie wiem. Nigdy nie wiedziałam. Korzystałam z NFZ, i wcześniej i później. Ale rozumiem, że pewnie gdybym poleciała do prywatnego centrum psychoterapii, w którym pani Iwaszkiewicz pracowała, pewnie już wyszłabym na prostą.

          Nawet jeśli jestem współtwórcą, to sama się z roboty nie wyrzuciłam na wychowawczym i do śmierci mojego przyjaciela się nie przyczyniłam - choć zdarza mi się myśleć, że może gdybym była w lepszym stanie psychicznym to bym zatrzymała go w Polsce.

          Źle się terapeutyzowałam, oj źle. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
          • pade Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 12:50
            Danaide, jeśli pacjent nie ma chęci zmiany, to najdroższa i najlepsza terapia nie pomoże.
            Czasem jesteś współtwórcą, a czasem dosięga Cię coś do czego się nie przyczyniłaś. Życie nie jest czarno-białe.
            Tylko trzeba nauczyć się rozróżniać: o tu, mam wpływ, taki a taki, a tu wpływu nie mam. A nie wrzucać wszystko do jednego wora.
            Moim zdaniem zdrowsze jest wzięcie odpowiedzialności za "zaniechałam, nie zrobiłam, odpuściłam" bo wtedy możesz wyciągnąć z tego lekcję na przyszłość, niż "to nie moja wina, to oni" we wszystkim jak leci. Bo z tej drugiej opcji niczego się nie uczysz. Owszem, ma ona jeden ogromny plus - poczucie wartości się nie zmienia, poczucia winy brak. Tylko znowu, koszt nieodczuwania tych emocji jest duży, bo nie wyciągnięcie wniosków grozi wpadnięciem w błędne koło. A z niego trudno się wygrzebać.
            Masz prawo do błędów, zaniechań, porażek. Możesz czuć się z nimi źle. Zdrowo jest chwilowo czuć się źle. Chwilowo, a nie całymi latami.
            Niezdrowo jest wmówić sobie "jakoś tak wyszło i przez to jestem tu gdzie jestem".
            Zdrowo: "częściowo tak wyszło, a częściowo ja na to tak a nie inaczej zareagowałam, w konsekwencji stało się to i to".
            Dlaczego zdrowo? Tu nie chodzi o biczowanie się, pławienie w poczuciu winy, wymyślanie sobie od takich czy owakich, tylko zauważenie przyczyny i skutku. I wyciągnięcie wniosków.
            Żal, smutek czy rozpacz nie są dobrymi doradcami. To są emocje związane ze stratą, z żałobą. Tkwienie w żałobie całymi latami nie jest konstruktywne. Może dzieje się tak z Tobą dlatego, że boisz się je uwolnić w całości. Zostawiasz sobie trochę "na później" i sączą się z Ciebie jak z niewygojonej rany. Rany będą zawsze, od Ciebie zależy czy się wygoją i zostaną po nich tylko blizny, czy będziesz je rozdrapywać w nieskończoność.
            Od Ciebie, bo rany takie jak Twoje można zaopatrzyć. Można wywalić cały swój ból w gabinecie i zostawić go tam. Za drzwiami. Można pisać listy pełne żalu i palić je. Tak, tak, to działa. Można COŚ z tym zrobić, jeśli faktycznie chce się tego pozbyć, bo już zbyt długo ciąży.
            Wiele zależy od Ciebie.
          • olikol Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 12:54
            Coraz bardziej przynudzasz. W kółko to samo. To jakaś odmiana przymusu onanizowania się - byle publika była.
          • antoninanana Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 13:40
            "Dalsza stagnacja i nurzanie się w swojej biedzie służy tylko destrukcji."
            • danaide Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 16:28
              Tak, tak. Cieszę się podkreślasz ten cytat, w którym dyżurna forumowa psycholog poczęstowała kobietę, która była sama - faktycznie i psychicznie - od niemal 2 lat z circa 2,5letnim dzieckiem 24h - bo moja córka nie chodziła wtedy jeszcze do przedszkola.
              Ale to mi brak empatii.
              • princess_yo_yo Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 17:24
                masz powazny problem ze zdrowiem psychicznym I produkujesz watek w ktorym probujesz przekonac sama siebie ze nic sie z tym nie da zrobic. akurat cytat powyzej nie wynika z braku empati, prosisz o pomoc I ja dostajesz. oczekiwanie ze otoczenie dalsze czy blizsze bedzie zaspokajac twoje potrzeby dokladnie tak jak ty to sobie wymyslisz I wg scenariusza to jest cos nad czym musisz pracowac na terapi, nie przerobisz tego sama, przynajmniej tak to wyglada po tym co tutaj wyprodukowalas.
                • princess_yo_yo Re: Moje lęki pracowo-życiowe 12.02.18, 17:25
                  poprawka, nic nie musisz, ale skoro az tak bardzo nie akceptujesz tego jak zyjesz teraz I chcialabys to zmienic to niestety ale trzeba bedzie nad tym popracowac. I raczej nie bedzie to mile doswiadczenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka