Dodaj do ulubionych

Nie gotuję

02.03.18, 12:17
I nigdy nie gotowałam.
Tzn kiedyś nawet się zmuszałam. Zazwyczaj było niedobre, wg innych bo ja wszystko zjem.
Teraz mam troje małych dzieci, pracę, dojazdy.
Z domu wychodzę 6.30, wracam około 18
Po 18 zawsze jest jeszcze milion rzeczy do zrobienia.
Mąż ma dg, godziny pracy jak sobie ustawi. W ciągu dnia jest w domu i gotuje .
Ale właściwie nie ma dnia, by tego nie wypomniał.
A już jak poproszę by np dolał oleju w samochodzie albo dokręcił klamkę to już na bank to niegotowanie mi wypomni.
Przed ślubem wiedział, że nie lubię gotować. Sama mogę jeść cokolwiek, kanapki, parówki. A już makaron z sosem ze słoika to już mega danie. Dzieci mają wykupione posiłki w placówkach.
Gotowanie, krojenie, smażenie a nawet zakup produktów spożywczych to dla mnie niemal tortura.
I teraz napiszcie, muszę się zmuszać? Jako matka muszę gotować? Od 18 do 20 jeszcze stać nad garami?Czy mąż się czepia, byle się czepnac?
On uważa, że gotowane być musi, zatem chcąc nie chcąc robi.
Obserwuj wątek
    • phantomka Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:21
      No to przeciez jest gotowane. Na 2 doroslych osob przypada 1 gotujaca, wiec wszystko sie zgadza.
    • e-ness Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:22
      Mj mi co rano wypomina, ze to on wcześniej wstaje i ogarnia śniadanie i śniadaniówki dla dzieci, ja w tym czasie dogrzewam kości w wyrku 😜

      • jak_matrioszka Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:33
        Swinia nie maz! Moj w tej samej sytuacji powiedzial mi tylko, ze skoro mnie przy sniadaniach nie ma, to nie moge im dyktowac gdzie maja jesc. Przy innych posilkach juz moge wink
      • iwopob Re: Nie gotuję 09.03.18, 23:41
        Znam to z autopsji, a jeszcze jak powiem że chciałam kanapkę z czym innym, to już mord w oczach 😁 żeby nie bylo-resztę obowiązków okołodomowych ogarniam ja smile A co się naslucham, to moje wink
      • a.n.i.a.78 Re: Nie gotuję 23.11.23, 11:24
        też mi wypomina, ale nie codzienniesmile
    • hopsi-daisy Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:24
      No to dolewaj oleju i przykręcaj klamki sama, to ci nie będzie wypominał smile
      • same-old_mona Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:30
        To samo miałam napisać.
        Rob coś, czego on nie robi i mu wypomnij jak ci zacznie wypominać :p
        My jesteśmy oboje gotujący, choć ja gotuję więcej, bo siedzę w domu. Chłop ma za to więcej fantazji I realizuje się w weekendy.
      • cauliflowerpl Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:32
        Bedzie, napisala, ze codziennie wypomina a te klamki to tylko wzmagaja.
        A skoro wypomni tak czy siak, to nie warto tongue_out
    • joa66 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:25
      Codziennie gotowa nie musisz, właściwie w ogóle nie musisz, ale może mężowi i rodzinie byłoby milo gdybyś raz na jakiś czas cos ugotowała, miała jakies 'swoje" danie, od kórego jesteś specjalistką?
      • memphis90 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:07
        Ja jestem jedyną osobą gotującą w domu i bardzo by mi było milo, gdyby chłop raz na jakiś czas spełnił się kulinarne zapraszając mnie do knajpy...
    • janja11 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:27
      Ja tam rozumiem. Po co się zmuszać do robienia czegoś, co nie sprawia nam przyjemności, a dodatkowa jeszcze kiepsko nam wychodzi.
      W sumie jedno wynika z drugiego.
      • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:30
        Bo lepiej nie karmić dzieci wyłącznie gotowcami i nie polegać na zbiorowym żywieniu placówkowym.

        Trójka dzieci = gotowanie i przygotowywanie posiłków. To dość oczywiste IMO i dziamgot w guście "nie lubię, nigdy nie lubiłam" jest żałosny.
        • amsterdama Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:35
          Popieram.
        • lady-z-gaga Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:38
          E tam żałosny. Można sobie dziamgotać, jak się ma wrażliwą matkę lub teściową, ktora uzna za swój obowiązek ratować rodzinę przed głodem wink ale jak nie ma, to bieda...
          Nie namawiałabym do gotowania po powrocie z pracy o 18tej, ale już w weekend można zrobic coś na zapas i przechowac, zamrozić, itp. Niektóre dania są naprawdę proste i szybkie.
        • black.emma Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:38
          Ale przecież nie karmi gotowcami, bo mąż gotuje.
        • landora Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:59
          No ale mążś ma możliwość i gotuje, to o co chodzi? Niech gotuje dla dzieci.
        • araceli Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:23
          triss_merigold6 napisała:
          > Bo lepiej nie karmić dzieci wyłącznie gotowcami i nie polegać na zbiorowym żywi
          > eniu placówkowym.
          > Trójka dzieci = gotowanie i przygotowywanie posiłków. To dość oczywiste IMO i d
          > ziamgot w guście "nie lubię, nigdy nie lubiłam" jest żałosny.


          Czy to nie Ty pisałaś, że ciągniesz na słoikach od babci Twojej córki?
          • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:27
            Jasne, załatwiają mi poniedziałki. Niemniej, to wciąż jedzenie gotowane w domu i wsadzone do pudełka/słoika w calach transportowych, a nie pulpety z marketu z ulepszaczami.
            • araceli Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:34
              triss_merigold6 napisała:
              > Jasne, załatwiają mi poniedziałki. Niemniej, to wciąż jedzenie gotowane w domu
              > i wsadzone do pudełka/słoika w calach transportowych, a nie pulpety z marketu z
              > ulepszaczami.

              Jedzenie robione przez kogoś innego smile A w domu autorki wątku gotuje MĄŻ.
              • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:49
                Przez kogos innego babcie to nadal nie tasma produkcyjna.
                • araceli Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:53
                  jola-kotka napisała:
                  > Przez kogos innego

                  Robienie 'przez kogoś innego' odbiera jej prawo do dosr..ania innej kobiecie, że nie gotuje.
                  • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:00
                    Och, ja gotuję. Babcia nas wspomaga obiadowo na 1-2 dni w tygodniu.
                    Ponadto, ja umiem gotować i nie przynudzam, że to tortura czy czynność przerastająca dorosłą kobietę, matkę dzieciom. Jeśli mogę korzystać z czyjejś pomocy, to korzystam, byłabym głupia odmawiając.wink
                    • araceli Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:06
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Och, ja gotuję. Babcia nas wspomaga obiadowo na 1-2 dni w tygodniu.
                      > Ponadto, ja umiem gotować i nie przynudzam, że to tortura czy czynność przerast
                      > ająca dorosłą kobietę, matkę dzieciom.

                      Och! Jaką mega ograniczoną wyznawczynią patriarchatu jesteś - brawo! Chwal się chwal big_grin
                      • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:08
                        Chyba wolę być ograniczoną wyznawczynią patriarchatu niż dorosłą kobietą, którą intelektualnie i organizacyjnie przerasta usmażenie kotleta.
                        • araceli Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:11
                          triss_merigold6 napisała:
                          > Chyba wolę być ograniczoną wyznawczynią patriarchatu niż dorosłą kobietą, którą
                          > intelektualnie i organizacyjnie przerasta usmażenie kotleta.

                          Życiowe dokonanie Triss - usmażenie kotleta big_grin
                          • kolpik124 Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:33
                            dla dzieci

                            a ty masz komu usmażyć tego kotleta? big_grin
                      • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:11
                        Jako zwolenniczka patriarchatu powiem ci ze to co pisze triss nie ma nic do niego. Tutaj mamy raczej odwrotnie robienie z pana sluzacego, kucharki , niani na pelny etat przy powiedzeniu ja to pracuje a on to ma dg . Dg to nie praca? Niech zapitala bo ja nie lubie. Pod pretekstem ja pracuje. Czyli odwrotny model .
                        • memphis90 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:12
                          Czekaj, czekaj, czyli Twoim zdaniem kobieta z natury jest kuchtą stworzoną do gotowania i sprzątania, a jak chłop ma ugotować i pozmywac, to się z niego "robi" sprzątaczkę i służącą...? Bo dla mnie jest oczywiste, że więcej robi to, które dłużej jest w domu. I nie ma żadnych podziałów na prace damskie i męskie, poza wypchnięciem płodu z macicy, która to rola należy wyłącznie do kobiety. Cała reszta jest podzielna - a zakres podziału reguluje każda rodzina z osobna wg upodobań, talentów i konieczności.
                          • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:48
                            Nie , nie jest ale jezeli zona np. Zawsze prasuje i sygnalizuje ze tego nie lubi nie chce tego zawsze gdy trzeba robic maz powinien zaproponowac jakies rozwiazanie np. Ok ja tez nie lubie to raz ty raz ja. Tak samo z tym gotowaniem zloty srodek mozna znalezc zawsze wystarczy chciec i zrozumiec druga strone a nie mowic ja to moge jesc byle co dzieci w placowkach chyba zart jesli ktos sadzi ze tym dzieciom to wystarczy i jest to pelnowartosciowy posilek dla dziecka a maz jak uwaza ze w domu gdzie sa dzieci powinien byc cieply posilek to niech gotuje nawet jak nie zawsze chce. To ja tu jednak widze niefajne zachowanie kobiety malo tego widze brak troski o wlasne dzieci i nie ma to nic wspolnego z tym ze kobieta to tylko do garow.
                            • memphis90 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:38
                              Oczywiście, że obiad szkolny to pełnowartościowy posiłek. Niby dlaczego miałoby być inaczej? U nas w szkole są normalne, domowe zupy - rosół, krupnik, ogórkowa, pomidorowa, jarzynowa itd, na drugie różne gulasze, pasty z warzywami, kotlety, ryba, do tego surówki. Pełnowartościowe i smaczne.
                              • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:43
                                Obiad w szkole czy przedszkolu może być zupełnie przyzwoity, co nie zmienia faktu, że dzieci jedzą te posiłki w południe, czyli bardzo wcześnie. Codziennie do wieczora mają na suchym lecieć, bo nikomu z dorosłych nie chce się ugotować zupy raz na dwa dni? Potem dorastają takie klopsiki nauczone zapychać się bułami i przegryzkami.uncertain
                                • kalina_lin Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:36
                                  Zaraz, to dziecko, które zjadło obiad w szkole czy przedszkolu, powinno mieć kolejny w domu? Po co?
                          • capa_negra Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:14
                            To ja się tu melduję jako przykład kobiety stworzonej ( do garów etc.) bo umiem upiec, ugotować , ale NIE LUBIĘ i gotuje max 2 x w tygodniu, piekę 4 x do roku. Większość rzeczy robi w domu mąż. Najczęściej on gotuje, on zmywa, on pierze, sam o sobie mówi "Marysia" . Oczywiście to nie jest tak, że nic nie robię, ale takie podstawowe tematy typu zupa czy kotlety to mąż chętnie ogarnia. Ani on, ani ja nie mam z tym problemu.
                            • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:15
                              No i na tym polega roznica ze u autorki maz ma z tym problem i powinno sie wypracowac kompromis.
                        • cosmetic.wipes Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:03
                          jola-kotka napisała:

                          > Jako zwolenniczka patriarchatu powiem ci ze to co pisze triss nie ma nic do nie
                          > go. Tutaj mamy raczej odwrotnie robienie z pana sluzacego, kucharki , niani na
                          > pelny etat przy powiedzeniu ja to pracuje a on to ma dg . Dg to nie praca? Niec
                          > h zapitala bo ja nie lubie. Pod pretekstem ja pracuje. Czyli odwrotny model .

                          Jolka, to następny wątek, w którym totalnie się kompromitujesz. Przecież u was gotuje "pani Halinka" big_grin
                          • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:14
                            Co to ma do rzeczy kto u mnie gotuje. Dla mnie nie jest to temat o gotowaniu a o wzajemnym szacunku w zwiazku . Rownie dobrze moze dotyczyc kazdego innego obowiazku w domu. Nawet jesli sie kompromituje to , to nie jest twoj problem twoich kompromitacji tez. Wiele widzialam nie ubylo cie to i mnie nie ubedzie.
                            • cosmetic.wipes Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:28
                              O szacunku w związku i obowiązkach w domu też nie masz zielonego pojęcia.
                              Mogłabyś za to brylować w wątkach o wtykaniu sobie plastiku w każdą część ciała.
                              • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:36
                                Ok pass nie przerabiaj kolejnego watku w napie...nke osobista zeby poprawic sobie humor moim kosztem . To byl ostatni moj post do ciebie na tym forum zegnam.
                          • kota_marcowa Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:06
                            Ale tu akurat Jolka ma rację. U nas o wikt (choć chłop w razie potrzeby też, ale on niezdrowo kotlet i frytki) i opierunek (ja piorę, znaczy pralka którą ja załaduję, on wiesza) dbam ja, za to stary odkurza, prasuje i sprząta.
                            On nie lubi gotować, ja nie lubię sprzątać i prasować. Tak się uzupełniamy. W razie potrzeby UMIEMY zrobić rzeczy, których nie lubimy i robimy jak trzeba.
                  • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:01
                    Akurat w tym watku ma racje .
        • rosapulchra-0 Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:05
          triss_merigold6 napisała:

          > Bo lepiej nie karmić dzieci wyłącznie gotowcami i nie polegać na zbiorowym żywi
          > eniu placówkowym.
          >
          > Trójka dzieci = gotowanie i przygotowywanie posiłków. To dość oczywiste IMO i d
          > ziamgot w guście "nie lubię, nigdy nie lubiłam" jest żałosny.


          Mądrzysz się, bo masz gastronomiczną teściową, dulska.
      • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:31
        Ja nie lubię gotować a jednak wychodzi mi dobrze.
    • amsterdama Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:28
      A w wolne dni też zawsze mąż gotuje?
      • whitney85 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:53
        Też 😑
        • hosta_73 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:38
          To moze zrób mu wolne od garów w weekend?
          • butch_cassidy Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:44
            U nas jest tak, że mąż gotuje w niedzielę. Albo zabiera nas do restauracji. Wolny wybór. W każdym razie ja m u s z ę mieć choć dzień przerwy, by nie tracić zapału.
            Może tu jest problem - może mąż jest zmęczony gotowaniem dzień w dzień. Może wyjściem byłoby np. jedzenie w knajpkach lub zamawianie czegoś w weekendy, tudzież wproszenie się do którejś mamusi (na zbyt tłuste, zbyt słone i zbyt słodkie wink )
            • kropkacom Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:45
              Nie pracujesz?
              • butch_cassidy Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:03
                Pracuję.
                Ale nie na etacie.
                Jak to się ma do tego, co napisałam? Bo nie widzę związku. Skoro mąż gotuje (a też nie pracuje na etacie), to widocznie znajduje na to czas. Wg mnie b. słusznie. Nawet jeśli czasem kosztem zarobku - to ważne, żeby jeść rozsądnie.
                • kropkacom Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:20
                  Co mnie uderzyło w twojej wypowiedzi to to, że uznałaś za ok sytuację kiedy jeden dzień mąż cię ewentualnie w tym obowiązku odciąży. Fakt, pracujesz w domu. Tak jak mąż autorki. Mogli byście sobie pogadać smile
                  • butch_cassidy Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:28
                    No i nie mam nic przeciw gotowaniu - owszem, wolę wykwintnie i odświętnie, ale tak na co dzień to też nie jest dla mnie problem smile
                    • little_fish Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:51
                      Ja to całkowicie rozumiem. U nas w domu gotuję ja. Bardzo to lubię, ale też czasem potrzebuje dnia bez garów. Wszystko w końcu zacznie nużyć
            • filga Re: Nie gotuję 03.03.18, 22:26
              Twoja mama tak gotuje? Zbyt słono, zbyt słodko i zbyt tłusto? To marnie masz ...
        • iberka Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:57
          Zatem ma prawo marudzić
    • jak_matrioszka Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:29
      Dokrec klamke i zmien olej w czasie kiedy on gotuje obiad.
      • whitney85 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:54
        Wtedy jestem w pracy lub z dziećmi, najmłodszej jeszcze z oka nie można spuścić.
        • jak_matrioszka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:14
          No to jemu to powiedz, bo widac chlop tego nie widzi.
          Nie wiem czy u Was sie sprawdzi, ale u nas robi sie to tak: jak maz probuje mnie obarczyc czyms, co z podzialu obowiazkow lezalo do tej pory w jego gestii, to mu mowie, ze nie umiem. Czysta prowokacja, ale kilka razy sie dal wciagnac i chcial mnie uczyc nowych sztuczek. Wtedy wystarczy, ze z zapalem i wdziecznoscia w glosie proponuje mu, ze w zamian ja jego naucze obslugi pralki. Moj malzonek prac nie lubi jeszcze bardziej, niz Ty gotowac, wiec wybiera wygodniejsza dla siebie opcje, a ze sam wybral, to mi nie wypomina.
        • hopsi-daisy Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:43
          no to jak ty zlecasz gotowanie komus innemu (dzieci w szkolach itp) to zlec ta klamke komus innego jak nie masz czasu (w serwisie). Jak facet ogarnia jedzenie, pewnie coś tam więcej i jeszcze mu z klamka wyjezdzasz to się nie dziwie.
          I zeby nie bylo tez tak mam, ze lapie sie na tym, ze zajezdzam tego mojego meza ostro. On bardzo duzo robi w domu. Ale w ramach odmiany ja nauczylam sie ogarniac auto wlasnie.
        • iberka Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:59
          Czyli masz wymówkę i wieczna kontra
    • agnieszka_kak Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:32
      No coz, nie dobraliscie sie. My gotujemy bo ja uwielbiam gorace jedzenie (moze byc jakiekolwiek, nawet grzanki czy parowki, byle na cieplo). I nie wyobrazam sobie zycie na kanapkach, a przeciez wiele osob tak je (kanapka na sniadanie, na drugie sniadanie, na lunch i na kolacje).
      Nie mozesz sie zmusic 1-2 razy w tygodniu zrobic ten makaron z sosem?
      • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:35
        Sobie mogłaby robić nawet chińskie zupki złożone głównie z glutaminianu sodu.
        Pani ma dzieci i ze względu na nie powinna tak zorganizować życie domowe, żeby dzieci jadły regularnie normalne obiady.
        • agnieszka_kak Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:43
          Dzieci jedza obiady w szkole. Wiec ten maz to gotuje albo drugi obiad, albo cieple kolacje.
          • whitney85 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:56
            Drugi obiad.
            W weekend często na mieście jemy.
            Dziadkowie też nigdy nic na wynos nie dają niestety.
        • kropkacom Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:51
          Pani ma męża, który ma czas. Za to w weekend i przynajmniej raz w tygodniu należy mu się wolne od garów. Ja bywam sama z mężem to tez nie chce nam się gotować, ale jednak. Nie ogarniam gotowania tylko dla dzieci ma dłuższą metę.
          • iberka Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:02
            Przecież mąż pracuje. Ma DG, sam reguluje czas, ale może wynająć biuro i powiedzieć, że jego też nie ma w domu cały dzień. A jednak stara się pracować i dbać o to żeby dzieci jadły i żeby on sam nie spędzał tygodnia na suchym prowincje.
        • kitek_maly Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:47
          Ale przecież dzieci jedzą normalne obiady (w szkole) i w domu też jest obiad (gotuje mąż). Więc pani tak zorganizowała życie domowe. W czym więc problem?
          • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:54
            W tym, że chyba mąż nie jest zadowolony, a pani nie pisze czy mąż z owego gotowania wywiązuje się właściwie czy też potrafi rzucić na stół leczo z Biedronki.
            • kitek_maly Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:42
              Ppani też byłaby niezadowolona i np. 'gotowała' codziennie parówki. Ale rozumiem, że niezadowolenie pani mniej się liczy niż niezadowolenie pana.
      • cauliflowerpl Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:37
        Ale przeciez obiad jest codziennie. Mąż robi.

        Czy w zwiazkach, w ktorych gotuje tylko kobieta bo maz jest 12 godzin poza domem a ona ustawia sobie godziny jak chce, ktos ja pyta, czy ona to lubi?
        • jak_matrioszka Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:44
          W takich wypadkach forum doradza jak pana meza namowic, zeby chociaz raz na jakis czas on cos ugotowal. Ale nigdy nie widzialam, zeby ktos napisal "ma chlop rodzine i trojke dzieci = musi gotowac, i obiad ma byc codziennie".
        • antyideal Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:45
          Komu robi te obiady, skoro dzieci jedzą w placówkach?
          • cauliflowerpl Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:52
            Ale dzieci nie musza jesc w placowkach. Maz sobie robi to moze i trzy porcje wiecej zrobic. Przeciez kazda gotujaca kobieta by tak zrobila. Czy mze posiadanie jajek czyni go do tego niezdolnym?
          • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:58
            Dzieci w placówkach mają obiady o 12, poza tym nie zawsze wszystko zjedzą, zwłaszcza młodsze dzieci.

            Zawsze mi się wydawało, że podanie przynajmniej jednodaniowego obiadu po południu, kiedy wszyscy już wrócili, to norma.
            • landora Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:00
              Tak, ale gdzie jest napisane, że ten obiad musi ugotować pani? jak ugotuje pan, to się będzie mniej liczyć?
              • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:05
                Ależ może pan. Jeśli tak sobie uzgodnią i zaplanują, to jak najbardziej może pan.
                • kanga_roo Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:10
                  a jeśli nie uzgodnią, bo pan będzie niechętny (jak tutaj), to pani będzie musiała robić? i nieważne, że nie umie, nie lubi, nie ma jej w domu? ona jest bardziej rodzicem? bardziej małżonkiem? bardziej odpowiedzialna za wszystko niż on?
                  • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:06
                    No jest bardziej chyba rodzicem skoro pani nie ma 12 h
                • margotka28 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:28
                  ale, że co bo nie rozumiem - pani w związku ma obowiązek gotowania, a pan tylko wtedy, jeśli sobie uzgodnią?
                  • gaga-sie Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:25
                    No najwyraźniejwink A z założenia Triss mąż gotuje byle co z Biedronki i dzieci są zaniedbane.
                • cosmetic.wipes Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:06
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Ależ może pan. Jeśli tak sobie uzgodnią i zaplanują, to jak najbardziej może pa
                  > n.

                  Przecież już ci kilka razy pisano, że pan gotuje.
                  • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:25
                    Nie, pani nie napisała czy mąż gotuje tylko dla siebie, czy dla dzieci również.
                    Bo jeśli dzieci są skazane tylko na placówkowe jedzenie przez lenistwo jednego i nieudolność drugiego rodzica, to trochę słabo.
            • memphis90 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:17
              Nie, to nie norma. Nie widzę nic normalnego w jedzeniu kilku obiadów dziennie.
              • jolie Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:58
                Ja też jestem zdziwiona - dwa obiady jako standard. To też rozpycha żołądek.
                • agnieszka_kak Re: Nie gotuję 02.03.18, 18:45
                  Przecież tu był kiedyś wątek o dzieciach, które jadł obiad w szkole, w domu ciepła kolacje, a autorka pytała o podwieczorek pomiędzy posiłkami i krytykowany każdy pomysł poza porządnym obiadem w ciepłym termosie, zjednym wyłącznie przy stole z odpowiednią zastawa. Więc mnie nic nie zdziwi.

                  2 obiady nie są NORMA i nie są obowiązkowe. I mimo że sama chętnie tak jem (jak pisalam- lubię na ciepło) to nie uważam, że każdy tak musi (zwłaszcza jeśli nie lubi).
              • zlababa35 Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:41
                Idź kiedyś do szkolnej stołówki i zobacz, jak jedzą dzieci, przeważnie grzebią w talerzu. I naprawdę od skromnego obiadku o 12 nie chce się już nic zjeść tresciwego np. do 18, 19?
            • kalina_lin Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:42
              >Zawsze mi się wydawało, że podanie przynajmniej jednodaniowego obiadu po południu, kiedy wszyscy już wrócili, to norma.

              Chyba ci się wydawało. U mnie zwykle w domu jest jakieś gotowane jedzenie, bo mam 2 latka, który do placówek nie uczęszcza, więc wiadomo, że obiad ma w domu. Ale nie przyszło mi do głowy podawać kolejny obiad 6 latkowi po powrocie z przedszkola. Idąc tym tokiem myślenia, powinnam też mu dać kolejne śniadanie i podwieczorek, bo może czegoś nie dojadł w placówce.
              • a1ma Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:47
                Zależy o której tego 6-latka odbierasz. Moje dziecko wraca o 15 i jak najbardziej je ciepły obiad w domu po powrocie, zwłaszcza zima.
                • sol_13 Re: Nie gotuję 03.03.18, 18:30
                  No właśnie, moj wraca o 15.30-16 i zawsze ok 17 mu daje obiad. Skad mam wiedzieć ile on tam zjadł? Poza tym porcje w pkolu nie sa zbyt duże. Moim zdaniem drugi obiad to konieczność 😀
              • whitney85 Re: Nie gotuję 03.03.18, 16:35
                No właśnie, mowa tu o drugim obiedzie dla dzieci.
    • fadilla Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:38
      I nie masz żadnego wolnego weekendu, innych wolnych dni, świąt, wakacji, kiedy jednak mogłabyś coś upichcić? Warto umieć i wbić gwoździa i gotować, inaczej się jest życiową niezdarą.
      • whitney85 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:58
        W weekend nadrabiamy lekcje, pranie, sprzątanie, zakupy i spotykamy się ze znajomymi i już po weekendzie.
        • astramastra Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:17
          I nie masz chwili by w weekend coś ugotować? nie wierzę.I co z tego,że wracasz o 18.00 ?Mnóstwo osób tak wraca i ogarnia dom, dzieci, kuchnię. Ne musisz gotować codziennie, możesz jedno danie na dwa dni, więcej zupy, potem zawekować.Gotuj to co można zamrozić.Ty po prostu tego nie lubisz i ci się nie chce, poza tym nie przywiązujesz wagi do jedzenia, więc ci wszystko jedno.Jesz byle zjeść.ja akurat tego nie rozumiem, bo uwielbiam jeść i gotować.Mam koleżankę, która je by przeżyć i tyle.
          Obiad w placówce to nie to samo co domowy obiad.Tam nie zawsze jest zdrowo czy smacznie. Moja córka je w szkole, by zaspokoić pierwszy głód. Jak wraca podgrzewa sobie zupę, którą robię wieczorem lub rano,drugie danie tez ogarniam wieczorem czy surówkę rano, mąż tylko dogotowuje makaron, ziemniaki czy ryż. Ja wracam do domu ok 19.00.
          Zawsze możesz zostać surową wegetarianką i namówić rodzinęwinkbędziesz mieć z głowy wink
          A co do lubienia, ja np nienawidzę sprzątać i co z tego? Sprzątam.Niestety bycie dorosłym to zwykle wykonywanie czynności na które nie ma się ochoty.
          • kanga_roo Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:07
            astramastra, nie gniewaj się, ale nie masz racji. to znaczy, jeśli dla Ciebie bycie dorosłym to zwykle wykonywanie czynności na które nie ma się ochoty. to tak właśnie będzie. odpowiada Ci to, OK, nie moja sprawa. ale nie wiem, czemu indoktrynujesz w tym wątku dziewczynę, która pisze otwartym tekstem, że nie gotuje, i zorganizowała się inaczej, niż Ty.
            obiady w placówce może d. nie urywają, ale muszą spełniać normy, więc bywają zdrowsze, niż te serwowane w domu. ona jest dorosła, i może się żywić słonymi paluszkami, jeśli chce. btw, uważam, że spokojnie można się odżywiać zdrowo, nie gotując. gotowane posiłki to niewielki procent jedzenia spożywany w ciągu dnia. i w końcu powtórzę: skoro Ty się lubisz zarzynać, wracając do domu po nocy, żeby jeszcze stać przy garach, Twoja broszka. ale proponowanie tego innym jest...śmieszne?
          • memphis90 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:46
            Tak, Whitney, Astra dobrze mówi, nie ma, że wracasz o osiemnastej! Do pluga, do pluga, jedną ręką kulasz 300 kopytek i kroisz w słupki 10 kg wloszczyzny (kopytka w pięć minut, a 10 kg wloszczyzny w pół godziny, o ile dobrze pamiętam), drugą w tym czasie wieszasz pranie, nogą mopujesz podłogę, kreśląc nim w brudzie na kaflach angielskie słowka dla dzieci. Ostatnia noga ćwiczy mięśnie pośladka, żebyś nie była za gruba. Rano wstajesz o piątej i siekasz surowke do krokietow. O już. Da się? Da się. Trzeba tylko chcieć!
            • whitney85 Re: Nie gotuję 03.03.18, 16:39
              Zmęczyłam się czytając 😉
            • anika772 Re: Nie gotuję 03.03.18, 18:20
              "kreśląc nim w brudzie na kaflach angielskie słowka dla dzieci." big_grin

              Przypomniała mi się książka "Nie wiem jak ona to robi" smile
      • akle2 Re: Nie gotuję 09.03.18, 20:53
        Przecież jest mnóstwo innych czynności, które też trzeba ogarnąć, a w których mąż autorki na pewno jej nie wyręcza. Ja również nie gotuję i nie zamierzam a na dodatek wcale, ale to wcale się tego nie wstydzę. Wystarczająco ciężko haruję, żeby jeszcze się zmuszać do gotowania.
        Swoją drogą, tak sobie rozmyślam, jakbym mieszkała w bloku, to bym już dawno zorganizowała samopomoc - oferuję prasowanie każdemu, kto mi coś upichci, przelicznik do uzgodnienia. No, ale nie mam sąsiadów.
        • astrum-on-line Re: Nie gotuję 10.03.18, 15:16
          akle2 napisała:

          > Swoją drogą, tak sobie rozmyślam, jakbym mieszkała w bloku, to bym już dawno zo
          > rganizowała samopomoc - oferuję prasowanie każdemu, kto mi coś upichci, przelic
          > znik do uzgodnienia.

          Szkoda, że nie mieszkasz w mojej okolicy. Taki barter bardzo by mi pasował. smile
    • black.emma Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:41
      U mnie identyczna sytuacja, mąż gotuje, bo umie, lubi, prowadzi swoją działalność, więc może coś zrobić w międzyczasie. Ja za to nie angażuję go do sprzątania, albo przynajmniej się staram jak najmniej, bo wiem, że z kolei on tego nienawidzi, jak ja gotowania. No i prasuję - to już ogromne poświęcenie.
      Wypominaj mężowi coś innego wink
    • kropkacom Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:41
      Słusznie ci się nie uśmiecha gotować w tygodniu. Nie ma cię w domu cały dzień przecież. Możesz za to gotować w weekend: w sobotę plus dwudniowy obiad na niedziele i poniedziałek. Reszta ogarnia mąż.
      • kropkacom Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:49
        Skoro nie lubisz i nie umiesz to rób na te trzy dni proste obiady. Koniecznie jednodaniowe. Ja zresztą nie upierałabym się nawet przy samym gotowaniu, ale jeść coś trzeba. A opcji stołówki jak rozumiem nie ma.
    • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:49
      Ja lubię gotować, ale mi się nie chce. Zwykle gotuje w niedzielę, bo LUBIĘ. Gdybym nie lubiła, to zastosowałabym taktykę chłopa (który przebywać w kuchni nienawidzi, robi sobie tylko podstawowe kanapki i był chory i marudny jak go raz zmusiłam do lepienia pierogów dla niego). Jadłabym na mieście, kupowała garmaż i zamawiała jedzenie. Nie ma czegoś takiego jak podwójne standardy. Nie masz obowiązku gotować. On też nie. To jest jego widzimisie, że to robi. Nikt go, jak rozumiem, nie zmusza. Chce, to gotuje. Lubi łazić nago po śniegu, to niech łazi, ale niech nikogo innego do tego nie zmusza.
      Jak są spory i dwie osoby czegoś nie lubią, to się to po prostu deleguje. Czy to pomocnej teściowej, czy gosposi, czy restauracji, czy sklepowi.
      • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:51
        "Nie masz obowiązku gotować. On też nie. To jest jego widzimisie, że to robi."
        A dzieci nie mają obowiązku jeść i jest pięknie.
        • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:52
          *zdrowo jeść. W końcu jest garmaż, catering, restauracje, samo zdrowie.
          • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:15
            Nieee. Czysta trucizna. Pani z garmażeryjnego po tajniacku do sera dosypuje trutki na szczury, a kapustę szprycuje cyjankiem. W leczo zamiast pomidorów są czerwone bulwy GMO, a w ogórkach żyją małe konserwanty. Zupa w knajpie jest ważona na kościach nieboszczyków, a makaron to tak naprawdę owsiki.
            • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:24
              Kupujesz leczo w garmażerce? I ogórki kiszone ze sklepu, przecież, abstrahując od ilości dodanych tam ulepszaczy, tego się jeść nie da. Czytałaś kiedyś skład gotowych pierogów, krokietów, kotletów? To pomyśl jeszcze sobie, że są robione z najtańszego mom, smażone na starym zjełczałym tłuszczu, i zawierają i tak więcej wypełniaczy, niż tego mom. W knajpie podobnież dodaje się ulepszaczy smaków, odsmaża się, odgrzewa, używa tanich, nadpsutych produktów. Smacznego.
              • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:27
                Skład poierwszych lepszych krokietów z Tesco: "

                woda, mąka pszenna (zawiera GLUTEN), mięso 15% (wieprzowe, wołowe), olej rzepakowy, panier (mąka pszenna - zawiera GLUTEN, sól, drożdże), teksturat białka SOJOWEGO, mąka ryżowa, sól, cebula smażona, masa JAJOWA, cukier, skwarki wieprzowe, substancja skonserwująca - sorbinian potasu, czosnek, substancja spulchniająca - wodorowęglan sodu, przyprawy (zawiera GORCZYCĘ), drożdże, maltodekstryna, aromat (zawiera GLUTEN, SOJĘ), Składniki alergenne: może zawierać mleko łącznie z laktozą, siarczyny, orzechy, seler, sezam.
                Może zawierać : Seler, Laktoza, Mleko, Orzechy, Dwutlenek siarki / siarczyny
                ezakupy.tesco.pl/groceries/pl-PL/products/2003012053925
                • zawsze-w-drodze Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:41
                  BLEH. Musisz tak w porze lunchu?
                  • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:48
                    No ale z czym masz problem? Przecież mówią, że prawda nas wyzwoli. Dziwne te ludzie...
                  • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:50
                    A widziałaś w supermarketach takie plastikowe, przezroczyste pudła, pełne brązowo-żółtych, małych śmieci? Do których każdy może wsadzić rękę albo co innego? To jest smażona cebula i można ją kupować na wagę tongue_out
                • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:58
                  Oświeć mnie proszę co tu jest trujące? Woda, mąka, soja, jajka, olej rzepakowy, sól, czosnek, mięso, drożdże, soda czy cukier? No tak. Ta straszna cebula... i mąka ryżowa. Do tego w "pierwszych lepszych" masowoprodukowanych dla dużego dystrybutora.
                  Analfabetyzm chemiczny to fascynująca rzecz.
                  • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:09
                    Bezwartościowe lub szkodliwe dla zdrowia:
                    Szkodliwy jest MOM, czyli 15%mięsa, gdyż już wcześniej nafaszerowanych konserwantami, które na kolejnej etykiecie nie są uwzględnione, szkodliwa jest rafinowany olej rzepakowy, szkodliwa jest siarka i pozostałe substancje, których byłaś łaskawa nie wymienić. Bez wartości jest panier (LOL), to coś z soi, jajka z czegoś tam, brudna cebula, smażona w Chinach z resztkami owadów, zanieczyszczeń i cholera wie czego smile Szkodliwe jest wstępne smażenie tego wszystkiego na starym, przepalonym tłuszczu.
                    • alpepe Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:22
                      bez przesady, narobiłaś mi smaka, a już mięso oddzielone mechanicznie od kości to normalne mięso, odpowiednik skrawków.
                      • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:30
                        " mięso oddzielone mechanicznie od kości to normalne mięso, odpowiednik skrawków"
                        Chciałabyś:
                        "Trzeba wiedzieć, że MOM jest szczególnie podatne na psucie się i ataki bakterii, ponieważ jest bardzo rozdrobnione. Im większe rozdrobnienie, tym łatwiej rozwijają się drobnoustroje. Dlatego wyroby z mięsem oddzielony mechanicznie trzeba zabezpieczyć konserwantami. Mogą to być środki chemiczne (sole peklujące, kwas askorbinowy, polifenole, chlorek sodu, polifosforany) lub naturalne (np. olej sojowy czy rzepakowy).

                        Przepisy nie określają, ile MOM może znajdować się w składzie np. parówek. Dlatego produkty te mogą w ogóle nie zawierać wartościowego mięsa, a jedynie mięsopodobne MOM - tłuszcz, skóry, a także wodę, konserwanty i poprawiacze smaku. Dlatego zawsze trzeba uważnie czytać skład parówek czy pasztetu i nie dać się zwieść nazwom, takim jak: wyśmienite, tradycyjne itd."
                        www.medonet.pl/zdrowie/diety,mom---trzy-fakty--ktore-trzeba-poznac,artykul,1689388.html
                        • alpepe Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:23
                          ta, i co jeszcze, pasztet z kogutkiem zawiera mom i jest pyszny, tj. dawno nie kupowałam i nie jadłam, ale lubię.
                    • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:31
                      Wymieniłam wszystko co tam było. To, że były dwa rodzaje soli i dwa rodzaje cukru nie znaczy, że muszę je rozbijać na czynniki pierwsze. Szkodliwą siarką to się nie popisujesz Jest tam, bo występuje w cebuli. Jajka są z jajek, cebulę jak rozumiem myjesz przed smażeniem żeby była czyściutka? Nic z tego nie jest szkodliwe. Opanuj ortoreksję.
                      • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:38
                        To jest fastfood, jeśli ty nie uważasz tych substancji za szkodliwe, zwłaszcza MOM, starego oleju, masy jajowej, która znowu jest konserwowana, to smacznego. Widziałaś kiedyś jak to się produkuje?
                        Ja takich rzeczy dzieciom nie podaję, sama też jadam w ostateczności.
                        • alpepe Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:24
                          a i tak umrzesz i jeszcze nie wiadomo, na jakie choróbsko...
                          • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:59
                            U nas w rodzinie to sie ze starosci umiera, i to, co najmniej po 80 tcewink
                            • alpepe Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:12
                              życzę Ci zdrowia i długiego spełnionego życia, ale wiesz, czasem los bywa prześmiewczy, miałam znajomą pielęgniarkę, która w kwiecie wieku, otoczona zawodowo lekarzami, zeszła w ciągu pół roku na raka. Kobieta coś 45 lat.
                              • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:49
                                "otoczona zawodowo lekarzami, zeszła w ciągu pół roku na raka. Kobieta coś 45 lat."
                                Nie widze zwiazku...
                  • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:10
                    Garmażerka, to jest dla mnie ostateczność.
                    • alpepe Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:23
                      dla mnie też, ale tylko dlatego, że jest przyprawiona tak, że mi nie pasuje, inaczej żywiłabym się garmażerką na okragło, chyba, że mi się zachce gotować.
                      • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:33
                        Ja bym się nie mogła tym żywic, bo mnie mdli po garmażerce aczkolwiek smakuje mi to.
                        Wracając do wątku, ja osobiście nie po to urodziłam dziecko, żeby karmić je fastfoodem od najmłodszych lat.
                  • ewcia1980 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:31
                    "Oświeć mnie proszę co tu jest trujące? Woda, mąka, soja, jajka, olej rzepakowy, sól, czosnek, mięso, drożdże, soda czy cukier? No tak. Ta straszna cebula... i mąka ryżowa. Do tego w "pierwszych lepszych" masowoprodukowanych dla dużego dystrybutora."

                    Ale tu nikt nie pisze, że woda i mąka są trujące.
                    Mowa jest o tym, że tego typu produkty NIE SĄ ZDROWE i generalnie nie są smaczne.
                    Tyle.

                    Jak robisz krokiety to też dodajesz do nich wodę??
                    Bo ja nie a w tych woda jest na pierwszym miejscu w składzie uncertain
                    Zastanawiające dlaczego?

                    Te 15% mięsa to najgorszy zmielony syf - więc co w nim jest zdrowego?

                    Olej rzepakowy - stary i śmierdzący..... samo zdrowie.

                    Jak robisz krokiety w domu to dodajesz do nich cukier.
                    Więc pytając co jest "trującego" w cukrze dodawanym do KROKIETÓW udowadniasz jakim ignorantem żywieniowym jesteś.



                    "Analfabetyzm chemiczny to fascynująca rzecz. "

                    No i najwidoczniej dlatego pominęłaś samo zdrowie w postaci sorbinianu potasu, wodorowęglanu sodu, czy maltodekstryny.
                    • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:41
                      To tylko dwa rodzaje soli i cukru big_grin
                      Sole kadmu, cynku, chromu, sole talu, sole ołowiu, to też sole big_grin A syrop glukozowo-fruktozowy to tylko odpowiednik cukru big_grinbig_grinbig_grin
                    • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:45
                      Dodaje mleko. Może to jest jakaś wiedza tajemna, ale płyny składają się głównie z wody. Tak. dodaję szczyptę soli i szczyptę cukru do naleśników. Moja babcia do krokietów stosowała praktycznie tylko mięso rosołowe. Wygotowany "syf" z przyprawami.
                      "No i najwidoczniej dlatego pominęłaś samo zdrowie w postaci sorbinianu potasu, wodorowęglanu sodu, czy maltodekstryny"
                      sorbinianu potasu - sól - jako jedyna z tych rzeczy nie występuje w codziennej kuchni, ale występuje w naturze i nie jest trująca ani szkodliwa
                      wodorowęglan sodu - soda (straszny, straszny proszek do pieczenia)
                      maltodekstryna - cukier (nie jedz przypadkiem bułki, a broń borzu jej nie żuj, bo się otrujesz)
                      • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:51
                        "Wygotowany "syf" z przyprawami"
                        Twoja babcia mieliła całą kurę w wielkiej maszynce do mięsa, potem dodawała do tego tonę konserwantów a na końcu robiła z tego krokiety? big_grin
                        • memphis90 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:29
                          Cóż, MOM to kolagen, kolagen to białko. Nas organizm je trawi i przyswaja. Trochę fuj, jak się toto widzi, działa na wyobraźnię, ale organizm wykorzysta wszystko. Na świecie panuje głód, my tu w Europie możemy sobie kręcić noskiem że syf, że ohyda, że tylko szyneczka, ale tak po prawdzie marnuje się mnóstwo jedzenia, które nie jest dość estetyczne...
                          • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:37
                            Bialka w MOM jest majmniej, konserwantow najwiecej. Juz cytowalam ile tego moga tam wladowac.
                      • ewcia1980 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:55
                        "sorbinianu potasu - sól - jako jedyna z tych rzeczy nie występuje w codziennej kuchni, ale występuje w naturze i nie jest trująca ani szkodliwa
                        wodorowęglan sodu - soda (straszny, straszny proszek do pieczenia)
                        maltodekstryna - cukier (nie jedz przypadkiem bułki, a broń borzu jej nie żuj, bo się otrujesz)"


                        Chcesz to paś się syfem ale przestań bredzić o tym, że jest nieszkodliwy.
                        Każda z tych substancji powoduje u człowieka wiele skutków nieporządnych.
                        Sorbinain może wywołać objawy alergii, astmy, podrażnienia bądź zapalenie skóry, a także powodować swędzenie w okolicach ust, oczu i gardła. Pojawiają się też raporty i badania które wykazują, że sole kwasu sorbinowego mogą powodować raka.
                        Badania naukowe udowodniły, że nadmierne stężenie wodorowęglanu sodu w organizmie może spowodować uszkodzenie nerek bądź nadprodukcję soku żołądkowego.
                        A maltodekstryna jest bardzo kaloryczna i ma wysoki indeks glikemiczny i nie jest polecana np cukrzykom.

                        Ja nie kupuję syfnych krokietów, pierogów, burgerów czy nagetsów ale jeśli ty lubisz to .... smacznego. Trujesz siebie nie mnie.
                      • sineado Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:04
                        Ja wzorem twojej babci robię krokiety, a pasztet wychodzi mi pyszny. Do rosołu daje sporo wołowiny, indyka, kaczkę, wszystko bez skóry bo ona mnie akurat obrzydza. Potem wyjmuje z rosołu, odbieram, miele. Dodaje kilka ząbków czosnku, sól, pieprz, majeranek, jajka, paprykę mieloną... Podlewam rosolem żeby dobrze się smarowalo. A ty wrzucasz mięso z rosołu?
                        W tym paszteciku z kogutkiem to mięsa wcale nie uswiadczysz. To kolejno najwięcej wody, tłuszcz, i mom czyli kostki, skóry, pazury, ścięgna. Cały odpad po tym, co już do niczego innego nie da się wykorzystać, tylko do zmielenia.
              • memphis90 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:22
                Tak, kupuje ogórki w sklepie i nie, nie mają żadnych ulepszaczy. Pierogi jak pierogi- ciasto plus ser lub owoce. Krokietow nie kupuję, czasem polędwiczki z kurczaka, gdzie nie ma MOM,.tylko normalne kawałki mięsa w (trującej) panierce.
                • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:38
                  Upodobania sa rozne ale nazywanie fastfoodu normalnym jedzeniem, to przegiecie.
                • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:43
                  Daj namiar na smaczne, sklepowe ogorki kiszone.
                  • m_incubo Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:21
                    Ogorki kiszone z Milówki. Tak się nazywają. Lepsze robiła tylko moja prababcia.
                  • maslova Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:53
                    Polecam zarówno ogórki kiszone, jak i kiszoną kapustę firmy Agromil z Milówki
                    • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 18:10
                      Ja polecam Barszcz Czerwony Aliny, aczkolwiek pije go tylko na zimno.
              • a1ma Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:30
                1matka-polka napisała:

                > cej wypełniaczy, niż tego mom. W knajpie podobnież dodaje się ulepszaczy smaków
                > , odsmaża się, odgrzewa, używa tanich, nadpsutych produktów. Smacznego.
                >

                Do jakich knajp Ty chodzisz?
                • 1matka-polka Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:47
                  Wroclawskich.
    • aqua48 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:56
      whitney85 napisała:

      > I teraz napiszcie, muszę się zmuszać? Jako matka muszę gotować? Od 18 do 20 je
      > szcze stać nad garami?

      Moim zdaniem wcale nie musisz jeśli gotowanie jest dla Ciebie torturą i na dodatek nie wychodzi ci to wcale, a mężowi owszem, to po co? Ale w zamian znajdź sobie jakieś domowe czynności których mąż nie lubi, nie umie, nie robi dobrze i przejmij je całkowicie Ty. Wtedy będziesz mogła odpowiadać na jego wypominanie. Matka nie ma żadnego obowiązku piec ani gotować. To oboje rodzice mają zapewnić dzieciom codziennie zbilansowane posiłki dostosowane do ich potrzeb. Jak to robią (wykupione dobre ciepłe obiady w placówkach, ktoś do gotowania zatrudniony w domu lub poza nim - np sąsiadka, gotuje jedno z rodziców, to które lepiej się na tym zna) to już ich sprawa.
    • a.n.i.a.78 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:57
      ja lubię gotować. mój mąż też. dla mnie w procesie gotowania najgorsze jest wymyślanie co będzie na obiad.
      bo o ile masz w domu dzieci "wszystkożerne", problemu nie ma. a ja nie mam, więc musze wymyślać na obiad coś, co zjemy wszyscy.
      może tu jest problem, na samo pytanie męża "co dziś jemy" dostaje białej gorączki smile


    • ewcia1980 Re: Nie gotuję 02.03.18, 12:58
      A co jecie w weekendy i dni wolne gdy nie pracujesz?
      Też wtedy nie gotujesz?
      Mąż wtedy gotuje czy jecie gotowce?

      Dla mnie kwestia odżywiania się jest bardzo ważna i nie wyobrażam sobie żywienia się ciągle kanapkami i parówkami czy makaronem z kupnym sosem.
      To jakiś dramat.
      Jak jestem w sklepie i widzę półki uginające się pod słoikami z sosami, przed gotowymi "nagetsami", hamburgerami czy naleśnikami to zastanawiam się KTO kupuje i je takie gów.o.
      No ale jak widać są amatorzy takich rarytasów.

      Odpowiadając na pytanie - TAK uważam że mając troje dzieci należy gotować im świeży, zdrowy i pełnowartościowy posiłek.
      A kto to będzie robił - to już kwestia dogadania się w rodzinie.
      Nie wiem i nie będę wnikać jaki jest podział obowiązków u Was w domu i kto bardziej powinien być odpowiedzialny za gotowanie ale ktoś powinien to robić.

      A argument "nie lubię gotować" jest śmieszny w ustach dorosłej osoby, która chyba jest świadoma, że w życiu nie robi się tylko to co się lubi.
      • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:04
        Dla mnie kwestia odżywiania się jest bardzo ważna i nie wyobrażam sobie żywienia się ciągle kanapkami i parówkami czy makaronem z kupnym sosem.
        To jakiś dramat.
        Jak jestem w sklepie i widzę półki uginające się pod słoikami z sosami, przed gotowymi "nagetsami", hamburgerami czy naleśnikami to zastanawiam się KTO kupuje i je takie gów.o.


        Pozwolisz, że się podpiszę? A potem pani dziamga, że gruba, a forum głośno krzyczy "To tarczyca, na pewno tarczyca!". Gorzej, że pokazuje dzieciom fatalne nawyki żywieniowe.
        • waleria_bb Re: Nie gotuję 22.11.23, 22:55
          Triss ma rację w tym przypadku, niestety. Nie mam nic do tego, że nie gotujesz. Nie każdy lubi, nie każdy umie. Jednak żywienie się gotowcami typu sos do makaronu przez dłuższy okres to nie jest coś, co obojętnie wpływa na zdrowie. To już lepiej szukać diety pudełkowej, ta też nie jest idealna i świetna jakościowo, ale lepsze to niż słoik napakowany chemią.
      • whitney85 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:13
        Mnie te gotowce właśnie życie ratują.
        A jak czasu mało to rozumiem wybierac, powtórzyć z dzieckiem angielski, pobawić się z maluchem czy poczytać średniemu albo olać i się w kuchni zamknąć.
        • afro.ninja Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:16
          Bez przesady, można w 1,5 godziny ugotować obiad na trzy dni.
        • astramastra Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:23
          Gotowce to można raz na kiedy, jak coś wypadnie a nie codziennie.Powtarzać angielski można robiąc zupę, maluch tez może siedizeć na kocyku w kuchni jak gotujesz. Bawi się garnkami, ryżem itd a ty gotujesz. W tym czasie może równiez poznawać nowe smaki owoców i warzyw. Starsze dzieci mogą pomagać ci i też będzie to dla nich czas z mamą. Wszystko się da jak się chce.
          A jak nie z nimi to zawsze możesz to robić jak pójdą spać.
          • jak_matrioszka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:41
            Maluch na kocyku w kuchni, a ona ma nad nim latac, czy maluch na latajacym kocyku, w takim miejscu, ze ciagu komunikacyjnego nie zakloca? Zalozenie, ze kuchnia jest bardzo duza i mozna w niej piknik urzadzac jest przeciwko statystyce. No i malucha zwiazac albo ogluszyc, bo inaczej jak gotowac przy dziecku wymagajacym non stop dogladu?
            Z gotowaniem jak inni pojda spać to juz wogole pojechalas...
            • astramastra Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:44
              mam standardową kuchnię jak to w bloku i córka tak ze mną siedziała jak ja coś robiłam.
              A czemu pojechałam z tym gotowaniem jak dzieci śpią? Normalne.
            • ewcia1980 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:51
              "Z gotowaniem jak inni pojda spać to juz wogole pojechalas... "

              Dlaczego??
              Ja też często gotuję wieczorem.
              Jak dzieci były małe to za gotowanie brałam się dopiero gdy poszły spać.
              Kwestia priorytetów.
            • kota_marcowa Re: Nie gotuję 02.03.18, 19:59
              No ja gotowałam, jak maluch miał drzemkę, teraz, 2 latek mi asystuje, choć nadal ma 2 godzinną drzemkę, lubi mi asystować jak gotuję, on się bawi, ja robię swoje.
              Ja mogłabym jeść i zupki chińskie cały dzień, ale nie wyobrażam sobie podać dziecku normalnego, czyli choć trochę wartościowego posiłku. Pierogi z pudełka, z ch.. wie czym się w tej kategorii nie mieszczą. Już naprawdę lepszy, ten tradycyjny, prostacki, banalny, usmażony na świeżym oleju kotlet z surówką ze świeżych warzyw.

              Np. moje dziecko UWIELBIA zupy, wszystkie, najlepiej z największą ilością warzyw. UWIELBIA. zupa nie dość, że szybka, to gotuje się, po wrzuceniu składników, praktycznie sama.
              • kolpik124 Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:43
                "powtarzam angielski"

                katowanie dziecka przze mamuśki z przerostem ambicji

                nie można pozwolić dziecku na to co lubi robić, nawet w weekend?

                ups...przeciez dzieci ematek kochają powtarzać angielski i są superinteligentne, tylko skoro są superiteligentne dlaczego powtarzają angielski ? big_grin
            • hanusinamama Re: Nie gotuję 10.03.18, 18:30
              A czemu. Ja tak robie. MOje dzieci spo po 20.30 (mam 6letke i 7miesieczne niemowle). W tygodniu obiady " na drugi dzien jednogarnkowe". I sorry ale nie stoisz czały czas na zupą jak sie gotuje...
          • kanga_roo Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:51
            można gotować, tańczyć, śpiewać i stepować zabawiając jednocześnie dzieci, a w tyłek wsadzić se piórko, żeby i mąż był zabawiony. no ludzie! kobieta nie lubi gotować, nie umie gotować i nie chce gotować, a Wy jej dajecie takie rady...
            ja gotować lubię i umiem, a i tak codzienne przygotowanie posiłków mnie męczy, i niespecjalnie mam ochotę się wtedy socjalizować z rodziną. a "pomoc" dzieci to już wogóle masakra jest.
            • ewcia1980 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:04
              "można gotować, tańczyć, śpiewać i stepować zabawiając jednocześnie dzieci, a w tyłek wsadzić se piórko, żeby i mąż był zabawiony. no ludzie! kobieta nie lubi gotować, nie umie gotować i nie chce gotować, a Wy jej dajecie takie rady.."

              OJP no to jak nie lubi, nie chce i nie umie to niech żre ten makaron z sosem ze słoika i parówy
              Smacznego.
              A rady i opinie są bo ..... tadam ..... założyła wątek.
              I ludziom trochę szkoda jej dzieci, które muszą wpierdzielać syf w postaci gotowców które tak ratują jej życie.
              • kanga_roo Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:11
                ale ona nie założyła wątku pt "moje dzieci się żywią w placówkach, drogie forum, co zrobić", tylko watek o tym, że nie gotuje sama, a mąż wypomina jej to, jakby co najmniej nie wypełniała obowiązków służbowych.
                • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:15
                  Nie no. Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje.
                  • hamerykanka Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:57
                    Bialeem, moge to wziac? Jest cudne!
                    • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 19:12
                      A bierz smile Wnerwił mnie ten wątek strasznie. Aż musiałam sobie truciznę na wynos kupić, bo mi się odechciało gotować. Cycki ledwo się trzymają.
                  • hosta_73 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:22
                    😅😅😅
                • ewcia1980 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:06
                  "ale ona nie założyła wątku pt "moje dzieci się żywią w placówkach, drogie forum, co zrobić", tylko watek o tym, że nie gotuje sama, a mąż wypomina jej to, jakby co najmniej nie wypełniała obowiązków służbowych. "

                  No i co??
                  Mamy tu urządzić publiczny lincz męża autorki wątku, czy jak?
                • kota_marcowa Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:12
                  Nie, mąż jej wypomina, że musi robić wszystko, od gotowania, po wbijanie gwoździ i naprawy wszelakie, a pańcia go tyko obciąża, a w niczym nie odciąża i tu jest problem.
              • nimaletko Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:23
                A gdzie Ty wyczytałaś, że dzieci jedzą gotowce? Przecież wyraźnie było napisane, że gotuje mąż (to raz) oraz że dzieci jedzą obiady w placówkach (to dwa).
                Problemem autorki jest to, że mąż gotuje i jej wypomina, że ona nie.
                Ludzi, czytajcie ze zrozumieniem post startowy, a nie tylko piętrowe komentarze, które jak widać wypaczają sens wątku.
                • ewcia1980 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:03
                  "Problemem autorki jest to, że mąż gotuje i jej wypomina, że ona nie.
                  Ludzi, czytajcie ze zrozumieniem post startowy, a nie tylko piętrowe komentarze, które jak widać wypaczają sens wątku. "

                  No i jakiego rozwiązania tego problemu oczekuje autorka wątku?
                  Chodzi o poparcie tego, że nie gotuje??

                  Skoro mąż jej to wypomina to całkiem możliwe, że też jest zmęczony pracą i gotowaniem a robi to bo pewnie słyszy "mi to wystarczą parówy i sos z makaronem".
                  Więc wziął odpowiedzialność za zdrowe żywienie dzieci.
              • memphis90 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:44
                Ale jej dzieci nie jedzą gotowcow, tylko obiady w szkolnej stołówce i obiady gotowane w domu.
              • margotka28 Re: Nie gotuję 02.03.18, 16:56
                ale przeczytałaś post startowy, w którym autorka pisze, że jej mąż gotuje? No ja nie wiem - gdzie jest napisane, zapisane, powiedziane (chyba, że wdrukowane), że to kobieta ma gotować? Gdzie??????
        • aqua48 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:16
          whitney85 napisała:

          > A jak czasu mało to rozumiem wybierac, powtórzyć z dzieckiem angielski, pobawić
          > się z maluchem czy poczytać średniemu albo olać i się w kuchni zamknąć.

          Nie zamykać się w kuchni tylko zagarnąć tam cała gromadkę - starszak kroi z mamą marchewkę do zupy, młodsze powtarza na głos angielskie słówka a maluch bawi się drewnianą łyżką. Co za problem?
          • hosta_73 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:31
            Rany boskie, to ja juz wole zupę gotowac w nocy, jak juz wszyscy śpią...
            • sol_13 Re: Nie gotuję 03.03.18, 18:56
              😂😂😂
          • whitney85 Re: Nie gotuję 03.03.18, 16:47
            Widać mam dzieci z piekła rodem.
            Ale fajnie że inni tak mogą.
          • iskierka3 Re: Nie gotuję 03.03.18, 19:56
            Ojp. Widac mam nienormalne jakies dzieci i zupelnie nie chca wykonywac pieknego tego planu. Starszak z krzykiem trwogi odmawia udzielania sie w kuchni, mlodsze wcale nie chce powtarzac slowek, szczegolnie w kuchni w jazgotliwym towarzystwie a najmlodsze pobawiloby sie drewniana lyzka przez minute, walac nia w zeszyt z slowkami a nastepnie zaczelo sie szarpac ze starszakiem o noz ( w opcji starszak szantazem zmuszony do marchwi) lub ryczac w glos ze mu sie nudzi i natychmiast musi wyjsc.
            ( tak, gotuje. Gdybym miala gotowac z dziecmi w kuchni popelnilabym samobojstwo rozszerzone ewentualnie wybiegla z domu w histerii wraz z drewniana lyzka)
        • zlababa35 Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:22
          Ale whitney, naprawdę myślisz, że w innych rodzinach rodzice nie bawią się z maluchem, nie pomogą w lekcjach, nie pójdą na spacer tylko dlatego, że gotują obiad?
          • yuka12 Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:15
            Alez tak jest. Przez gotowanie traci sie mnostwo czasu, ktory mozna spedzic chocby na wypoczynek. Stoi sie w kuchni minimum pol godziny dla 10-15 minut jedzenia. Zupelnie nieekonomiczne. NIENAWIDZE GOTOWAC, a musze to robic. I mam wrazenie, ze wszystkie czynnosci domowe typu gotowanie, sprzatnie, pranie ograbiaja mnie z mojego wlasnego czasu i czasu dla rodziny. I ni mnie tak nie wkurza jak zalozenie, ze kobieta MUSI, a facet moze. Walcze z nim u meza, powoli cos sie u niego zmienia.
            • zlababa35 Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:44
              Ja gotuję na 2 dni od razu, więc wychodzi średnio kwadrans wg Twoich wyliczeń big_grin. Naprawdę kwadrans bez obcowania że mną w zabawach i rozgrywkach raczej by dziecku nie zaszkodzil.
        • danaide Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:27
          Akurat odrabianie lekcji z szykowaniem posiłków nie koliduje. Czasem coś się poplami albo pomylisz trochę składniki, ale przynajmniej zdrowo i uczenie jest... big_grin
        • bergamotka77 Re: Nie gotuję 03.03.18, 17:13
          Wiesz ja się nauczyłam, ze obiadu nie trzeba gotować godzinami. Jestem w stanie go przygotowac w 20-30 min. Tylko nie gotujemy codziennie zup, czasem dostajemy je od mojej mamy, za to drugie danie ciepłe jest zawsze. Od czasu do czasu zamawiamy ulubione dania, zwykle cos, czego nie umiemy sami zrobić typu sushi. Lubimy tez jadac na mieście, czasami w weekendy i zawsze na wyjazdach.
        • hanusinamama Re: Nie gotuję 10.03.18, 18:28
          Sorry ale ugotować zupe na drugi dzien albo jakies mieskow sosie to nie sa 2 godziny. Nie stoisz nad garem i nie czekasz aaz sie ugotuje. Gotowiec to rozumiem raz na ruski rok. Nie wyobrazam sobie tym dzieci karmić. U mne w tygodniu są obiady gotowane wieczorem (one sie gotują ja sie bawei obok ze starsza albo pózniej koncze zlecenia). Dania jednogarnkowe. W weekendy obiady dwudaniowe. I mamy i ryby i królika i warzywa z kaszami...i nie spedzamw kuchni nie wiem ile...kwestia organizacji. Dodam ze nie uzywam zadnych gotowców.
    • kanga_roo Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:00
      to są właśnie te podwójne standardy, w których jesteśmy wychowani i - w większości - funkcjonujemy. przecież jeśli jedno z dorosłych w gospodarstwie domowym ma czas i chęci, oraz potrafi przygotowywać jedzenie, to nie ma znaczenia czy ta osoba jest mężczyzną czy kobietą. to samo stwierdzenie dotyczy większości prac domowych. ja na przykład nie prasuję. nie, żebym tego nienawidziła, ale wydaje mi się generalnie zbędne, nie mam czasu na pierdoły. mój mąż nie dość, że nie prasuje mnie i dzieciom, a tylko sobie, to jeszcze wiele razy wspominał, że on to myślał, że ja będę mu prasowała. i mimo, że ja nigdy nie mam pretensji, że nie wyprasował naszych rzeczy, on ma pretensje, że ja nie prasuję jemu.
      logiczne byłoby dogadanie się w tego typu kwestiach, ale niestety najwyraźniej przekaz werbalny nie dociera. mąż potrafi zrobić w domu wszystko to, co ja, ale każdorazowo oczekuje, że się mu powie, że on ma zrobić. inaczej nie zrobi. jakoś go nie rusza, że nie zrobione - sprzątanie, pranie, zmywanie (zmywarką, żeby nie było) czy karmienie dzieci czy zwierzaków.
      • whitney85 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:48
        Właśnie, dzięki za ten wpis.
        Mój doskonale wiedział, że nie gotuję, sam przed ślubem mnie gotowaniem rozpieszczal.
        A teraz zaskoczenie, może myślał, że jak stanę się matką to nagle wezmę na siebie wszystko.
        • kanga_roo Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:52
          poproś go miło i słodko, żeby Ci pokazał, gdzie masz w papierach ze ślubu napisane, że będziesz mu gotować/prać/sprzątać big_grin
          • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:55
            Nie jemu. Dzieciom. No i sobie też by się przydało zamiast potem pojękiwać, że pani gruba.
            • kanga_roo Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:09
              ale wiesz, żeby zapewnić dzieciom posiłki, niekoniecznie trzeba samemu gotować big_grin
            • whitney85 Re: Nie gotuję 03.03.18, 16:50
              Ależ ty głupia jesteś.
              Sądząc po tym, że najwięcej twoich wpisów na tym forum, nie pracujesz i nie masz rodziny. Ale wyobraźnia rozwinięta, bardzo ładnie.
              • bergamotka77 Re: Nie gotuję 03.03.18, 17:14
                Do kogo to było Whitney?
      • nenia1 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:14
        kanga_roo napisała:

        > to są właśnie te podwójne standardy, w których jesteśmy wychowani i - w większo
        > ści - funkcjonujemy. przecież jeśli jedno z dorosłych w gospodarstwie domowym m
        > a czas i chęci, oraz potrafi przygotowywać jedzenie, to nie ma znaczenia czy ta
        > osoba jest mężczyzną czy kobietą.

        Oczywiście, przeoczyłaś tylko jedną rzecz. Panu to nie odpowiada. I tu się dopiero pojawia stereotyp, czyli przekonanie, że skoro mężowi nie odpowiada to dlatego, że jest mężczyzną. Tymczasem może mu po prostu nie odpowiadać z tych samych powodów co kobiecie. Nie z powodu płci i stereotypu, ale z powodu znużenia monotonią i powtarzalnością jakiejś czynności, w tym wypadku gotowania. Ja lubię gotować, ale nie jakoś bardzo, najlepiej pd czasu do czasu, i gdybym miała wybierać, to wolę sprzątać niż gotować. Ale gotuję czasami właśnie dlatego, żeby druga osoba mogła też mieć przerwę w tych samych czynnościach.
        Tu mówimy o gotowaniu dla 5 osób, to naprawdę sporo i nie dziwię się, że chłop marudzi. Nie dlatego, że jest chłopem, ale że po prostu można mieć dosyć, przy takim podejściu małżonki "nie gotuję i co mi zrobicie".
        • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:18
          No i pan ma dg. Chyba samo mu się nie robi.

          Jak pani ma dg w domu, to bardzo broni się przed wepchnięciem w kanał pod tytułem "skoro i tak siedzisz w domu to możesz przy okazji sprzątać/gotować/podlewać ogród/rozwozić dzieci/biegać z psami/ i w ogóle wykonywać wszystkie domowo-organizacyjne czynności".
          • kropkacom Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:28
            Bądźmy uczciwi, kobieta czy pracuje na etacie czy na dg czy nie, i tak zazwyczaj gotuje. Prawda?
            • lady-z-gaga Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:40
              To w ogóle nie o to chodzi, kto gotuje, wg mnie. Chodzi o to, czy po urodzeniu dziecka mamy prawo (my, czyli wszyscy, kobiety i mężczyźni) trzymac się konsekwentnie swoich upodobań, a drugiej połówce mówić "widziały gały , co brały, przed slubem taki/a byłem/am i nie przeszkadzało Ci"? czy może trzeba zweryfikowac priorytety i swoje "lubię/nie lubię" zmienić na "trudno, to konieczne dla dobra dzieci"?
              Jeśli oboje rodzice pracują, to obowiązki domowe mogą dzielić na pół, ale podejście takie, jak autorki wątku, jest trudne do zaakceptowania.
              • nenia1 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:49
                lady-z-gaga napisała:

                > To w ogóle nie o to chodzi, kto gotuje, wg mnie. Chodzi o to, czy po urodzeniu
                > dziecka mamy prawo

                Ogólnie chyba, coraz bardziej żyjemy, bez oglądania się na innych, w bezrefleksyjnym świecie pod tytułem "mam prawo".
              • araceli Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:53
                lady-z-gaga napisała:
                > Jeśli oboje rodzice pracują, to obowiązki domowe mogą dzielić na pół, ale podej
                > ście takie, jak autorki wątku, jest trudne do zaakceptowania.

                Dzielenie obowiązków nie oznacza, że każdy każdą czynność musi robić w połowie. Można dzielić się czynnościami.
            • nenia1 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:45
              To pewnie zależy u kogo. U mnie akurat nie. Choć fakt, że czasem gotuję.
        • kanga_roo Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:24
          tyle, że pan gotuje głównie dla siebie. dzieci jedzą w placówkach, żonie nie zależy na jedzeniu.
          rozumiem i monotonię, i pracę w domu, ale, do licha, kto ma mu naszykować jedzenie, jeśli jest głodny? żona w pracy poza domem, przypominam. a on dorosły, i pełnosprawny.
          • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:29
            Skazywanie dzieci tylko na placówkowe jedzenie to jakiś dramat.
            Pani może powinna przestać przepychać się z mężem, tylko ustalić kto i w jakim zakresie dba o prawidłowe żywienie dzieci.
            • zlababa35 Re: Nie gotuję 02.03.18, 19:22
              Noooo właśnie, przez miesiąc pracowałam w szkole, miałam m.in. dyżur w stołówce na przerwie obiadowej, powiem tak, takich zestawień i tak nieapetycznie wyglądających chyba i obecnie bym nie tknęła, a co najwyżej uszczknęła coś, co jest jadalne. Ktoś, kto zachwala szkolne stołówki i uważa, że to dzieciom wystarczy, chyba nigdy nie widział tych posiłków na oczy. Pierwsza tura tych obiadków miała miejsce zresztą o 11.35... Czyli do wieczora już tylko na kanapkach, bo przecież "dziecko jadło obiad"?
              • mamma_2012 Re: Nie gotuję 02.03.18, 19:59
                Ja swego czasu odwiedzałam wiele szkół i jak mnie dyrekcja zaprosiła na obiad byłam zadowolona, a jeśli nie to sama pytałam się czy można sobie wykupić. To są smaki dzieciństwa, dla mnie pycha.
                • zlababa35 Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:46
                  To sorry, ale chyba w domu u Ciebie kiepsko gotówali, skoro szkolną stołówkę uważasz za miejsce przygotowania pysznych dań, tak przypuszczam.
                  • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:00
                    Tia. Moja rodzicielka gotowała świetnie (obecnie gotuje ojciec i brat, więc ewidentnie mam jakąś przewagę nad częścią wątkowiczów, bo wiem że nie tylko kobiety gotują) ale gotowała nietypowo. Kurczaki w kokosach, makarony z pesto i inne ciamciaramcie. Do dziś jak mam ochotę na schabowego z kapustą, to idę do pracowej stołówki. Nikt też nie robi lepszych buraczków i łazanek. A ta marchewka z groszkiem... omomom. Tzn fuj, bo stołówkowe...
                    • zlababa35 Re: Nie gotuję 05.03.18, 09:43
                      Wiesz, kiedyś pracowałam też w miejscu, w którym był bufet - na dole w biurowcu. Super. Ale i ceny też odpowiadały jakości, czyli jednak było te kilkanaście wówczas złociszów za drugie danie. Szkolna stołówka cienko wypadała w porównaniu z tym, także zapachowo i wizualnie wink. Z mojej szkoły - mam takie wspomnienia, że do dzisiaj odruch wymiotny (tak, wiem, na szczęście dawno temu). Ale u młodej obiadki po 5 zł po prostu śmierdziały malizną, a jak były łazanki, to nikt nie kupował, nawet te mało wybredne dzieciaki.
                      I wreszcie - nie mam problemu ani z kurczakiem w kokosach, ani z kapustą zasmażaną czy schaboszczakiem - i widać pięknie tu na forum, że problem z domowymi obiadami mają ludzie, których matki po prostu nie umiały/nie chciały przygotować tradycyjnego, domowego obiadu. A jak już napisały dziewczyny wcześniej - rocket science to to nie jest, nawet moja mamusia, jak wreszcie ją zmusiłam do wyrwania się z parówkowo-makaronowego schematu, to robiła smaczny filet z kurczaka, schabowego czy rybę (tyle, że niestety ogólnie miała podejście podobne do autorki wątku, czyli jedzenie nie ma znaczenia - dla mnie miało, mój żołądek cierpiał).
              • kalina_lin Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:52
                Jak ja się cieszę, że u mnie w rodzinie nikt nie miał takich pomysłów i nie kazał mi jeść kolejnego obiadu po szkolnym.
                Obecnie obiadów w tygodniu nie jadam prawie w ogóle i mam się dobrze.
                • zlababa35 Re: Nie gotuję 05.03.18, 09:45
                  Wiesz, ja nie każę dziecku - ale ono już od wejścia pyta, co będzie do jedzenia, bo w stołówce tylko coś tam pogrzebało, wybrało coś. Za karę mam tylko kanapki dawać? Bo jakoś woli ciepłą zupę, leczo, strogonoff itp.
          • lady-z-gaga Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:42
            Prawie wszystkie dzieci jedzące w placowkach chętnie zjadają popołudniowy ciepły posiłek w domu. Stołowkowe obiady są bardzo wcześnie i nie zawsze zjadliwe, najpierw wypadałoby upewnić się, co dzieci w tych placówkach dostają i czy im to smakuje.
        • cauliflowerpl Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:13
          To niech pan nie gotuje.
          Dzieci jedza w placowce.
          Pani sie zadowala kanapka z serem.

          Dla kogo gotuje pan?
      • cauliflowerpl Re: Nie gotuję 02.03.18, 15:12
        To nie sa podwojne standardy.
        To jest obrzydliwy patriarchat. Machismo pelna geba w wykonaniu... o ironio - kobiet.
        Wisla wyschnie zanim uplynie w niej wystarczajaco duzo wody, zeby to sie zmienilo.

        A zeby nie bylo, ze to jednostronne!
        A jednoczesnie panie na forum zdumione, jak mozna zwalic cale utrzymanie samochodu na meza, jak to nie umiec kola zmienic jak to.... czyli podzial obowiazkow na "meskie" i "zenskie" jak najbardziej! Tylko ze kobieta ma odwalac zarowno "zenskie" jak i opanowac do perfekcji "meskie".
      • dziennik-niecodziennik Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:13
        O, moj ma tak samo - wszystko (prawie) zrobi, tylko trzeba powiedziec big_grin
      • astrum-on-line Re: Nie gotuję 10.03.18, 17:21
        kanga_roo napisała:

        > mąż potrafi zrobić w domu wszystko to, co ja, ale
        > każdorazowo oczekuje, że się mu powie, że on ma zrobić. inaczej nie zrobi. jak
        > oś go nie rusza, że nie zrobione - sprzątanie, pranie, zmywanie (zmywarką, żeby
        > nie było) czy karmienie dzieci czy zwierzaków.

        Jakbym o moim mężu czytała. Sam od siebie nie zrobi nic. Automatycznie akceptuje to co jest i nie widzi żadnej potrzeby zrobienia czegokolwiek. Zaścielenia łóżka, wyjęcia umytych naczyń ze zmywarki, włożenia prania do pralki, podlania kwiatków, umycia samochodu .... i tak dalej. Jak mu powiem, że trzeba coś tam zrobić to to zrobi, czasem od razu, czasem "zaraz". "Zaraz" najczęściej trwa tyle, że ja w tym czasie dawno to zrobię, bo nie mam siły ani możliwości czekać. Jedyne, co robi w domu, to zakupy, uwielbia, może chodzić po sklepach godzinami. Chociaż mnie trafia, jak proszę go, żeby kupił masło a on przynosi 5 różnych kostek, bo nie wiedział które.
    • princesswhitewolf Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:01
      Kup zamrażarkę. To naprawdę ułatwia zycie
      • afro.ninja Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:10
        Nie jestem w stanie zjeść odmrozonego jedzenia. I nie jem. Cierpie jak muszę wymyślać, co dzisiaj na obiad.
        • princesswhitewolf Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:55
          urzekla mnie twoja historia
      • jak_matrioszka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:42
        Jaka firma i model?
      • whitney85 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:49
        Mam pełną mrożonych gotowych dań, np pierogów i frytek.
        • astramastra Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:54
          gotowe mrożone frytki... fuj
          nie możesz dzieciom frytek z ziemniaków zrobić? Jeśli często jecie to kup frytkownicę, nie musisz stać nad nimi cały czas.
          • yuka12 Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:21
            Moje dzieci takie wola. Smazylam z ziemniakow, nie chcialy jesc. Podobnie z pizza. Domowe zarcie jest zdecydowanie przereklamowane.
            • zlababa35 Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:47
              Wiesz, zależy od umiejętności wink.
              • cauliflowerpl Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:01
                Taa...
                Zrób chrupiące frytki z hiszpańskich ziemniaków a kupię "know how" za grubą kasę wink
                • zlababa35 Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:33
                  Ojej. Sama wolę frytki mrożone, karbowane, bo tak nie wytnę, choćbym pękła. Albo kulki ziemniaczane - ile to roboty! Ale nie przesadzajmy. U znajomych jadłam np. o wiele lepsze domowe pizze, zresztą bardziej wypasione, niż w pizzeriach.
                  Zresztą yuka nie mieszka chyba w Hiszpanii...
                • bialeem Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:10
                  Tak właściwie, to Portugalczycy mają takie coś, co wygląda jak nasze chipsy i podają na tym dużo dobrych rzeczy (steki, ryby, francuzeczki). Zakładam, że to mogą być jakieś lokalne ziemniaki. Chrupią. Uwielbiam to tłuste cholerstwo.
                  • princesswhitewolf Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:54
                    churros?
                    • bialeem Re: Nie gotuję 03.03.18, 16:44
                      Coś takiego:https://igx.4sqi.net/img/general/width960/63267994_qoB4A9UeO7B7QtMXWrzx8qHrveAJpL1MvfW61NP0U4c.jpg
                      • cauliflowerpl Re: Nie gotuję 03.03.18, 18:07
                        To są chipsy ziemniaczane, one przechodzą cały proces przemysłowy z zastosowaniem dmuchaw i wysokotemperaturowych pieców żeby chrupały wink Ja mam na myśli normalne frytki usmażone w domu, w garnku z olejem, z własnoręcznie obranego i pokrojonego ziemniaka. I żeby wyszły chrupiące. No nie wyjdą, takie odmiany ziemniaków tu są, że wyjdą miękkie. Chrupiące za to wychodzą te z mrożonek, w związku z czym się poddałam i sobie kupuję.
                        • chatgris01 Re: Nie gotuję 03.03.18, 19:34
                          Nawet przy smazeniu na dwa etapy wychodza miekkie?
                          A, i jeszcze, w sklepach na opakowaniach ziemniakow nie wyszczegolniaja, ktore do jakich dan? Pytam, bo tu (we Francji) sa rozne: do zup, do pieczenia, do purée, i jeszcze inne do frytek.
                          Z tym, ze za PRL specjalnych do frytek nie bylo, ale zwykłe smazone na 2 tury wychodzily chrupiace.
                          Pytam, bo az mnie kwestia zaciekawila smile
                          • cauliflowerpl Re: Nie gotuję 04.03.18, 08:19
                            Na dwa etapy się nie porwałam wink stwierdziłam, że nie będzie ziemniak pluł mi w twarz, ja chcę na raz jak dawniej! Obgadałam sprawę z przyjaciółką, matką nastolatki i ta powiedziała mi, że mam się poddać, nastolatka jako znawczyni frytek orzekła, że gotowcom nic do pięt nie dorasta (żeby nie było, nastolatka jest sportowcem a frytki je od święta).

                            A wyszczególnione są, "do smażenia", ale i tak wychodzą oklapłe.
                            Może to kwestia temperatury: bary robią wszak "patatas bravas" i chociaż nie są one szczególnie chrupiące to jednak bardziej, niż moje.
    • triss_merigold6 Może gdybyś jadła normalnie 02.03.18, 13:09
      Może gdybyś jadła normalnie, nie miałabyś problemów z nadwagą.

      forum.gazeta.pl/forum/w,567,161676004,161676004,nie_chce_mi_sie_chudnac.html
      • whitney85 Re: Może gdybyś jadła normalnie 02.03.18, 13:51
        Hehehe ważę w normie wg BMI, noszę 38. Pisałam w tamtym wątku że już nie czuję, że powinnam chudnąć do 36. Ale dzięki za przypomnienie.
        • gaga-sie Re: Może gdybyś jadła normalnie 02.03.18, 17:37
          Nie przejmuj się, Triss założyła sobie, że twoje dzieci są zaniedbane i jedzą syf i gotowce, nie dociera do niej kilkanaście razy napisana informacja, ze jedzą obiady w szkole+ obiady gotowane przez męża. A ty jesteś grubasmile
          • rosapulchra-0 Re: Może gdybyś jadła normalnie 02.03.18, 22:22
            No.. dulska znowu się pięknie przedstawiła uncertain
      • yuka12 Re: Może gdybyś jadła normalnie 02.03.18, 20:24
        He, he powinnas wiec zobaczyc rodzine meza. Wszyscy wychowani na domowym pysznym jedzonku i wszyscy maja nadwage, tesciu wrecz otylosc.
    • mikams75 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:10
      podzielcie sie tak obowiazkami, zeby wszystkim pasowalo np. maz gotuje w tygodniu a ty zmus sie w weekendy. Klamke dokrec sama a maz niech idzie po zakupy.
    • danaide Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:21
      O! Łączę się w bólu!!!
      Ojciec mojego dziecka też miał gotowanie w pakiecie - i niewiele ponad. Zwinął się, więc się zabrałam za pichcenie, ale do dziś nie jest to dla mnie sprawa oczywista.

      Nie zmuszaj się - tylko podział obowiązków musi być. Nie ma znaczenia kto co robi.

      A czy mąż nie uważa gotowania za sprawę typowo kobiecą, tak jak uważa sprawy majsterkowe za typowo męską? Jemu chyba bardziej doskwiera łatka "baby przy garach" niż sam fakt gotowania. Obowiązki nie mają płci.
      • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:30
        jak nie ma znaczenia kto co robi? Ma znaczenie. Nie moze byc tak ze np. Zona ma robic wszystko to czego maz nie lubi pomimo ze sama tez tych obowiazkow nie cierpi a maz tylko te co lubi no sory.
    • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:26
      Skoro maz gotuje to ktos to je zakladam ze dzieci tez. Bo skoro ty mozesz zyc na byle czym to gdyby mial gotowac tylko dla siebie raczej by tego nie robil. Tymbardziej ze mu ten fakt gotowania wyraznie doskwiera skoro ci ciagle wypomina. Sama nie umiem gotowac i tego nie robie wiec cie rozumiem, ale zyjemy w czasach gdzie wystarczy troche dobrej woli zeby tego meza te dwa razy w tygodniu odciazyc. Zapros rodzine w niedziele na obiad na miescie. Daj mezowi odpoczac. Raz w tygodniu kup pierogi w dobrej pierogarni czy przywiez obiad z jakiejs knajpy. Dziewczyny pisza niektore moj maz gotuje bo to lubi wtedy jest ok ale jesli twoj maz wyraznie mowi ze mu to przeszkadza to nalezy zastanowic sie jak problem rozwiazac. Prawde mowiac gdybym miala troje dzieci tez bym chciala pomimo mojej awersji do gotowania by mialy cieply posilek w domu pomimo ze jedza go w placowkach. Tylko z tych placowek pewnie o 16 sa juz w domu. Stol tez spaja rodzine ale nie pusty . Piszesz dzieci jedza w placowkach, ty mozesz byle co a maz? Moze on tez by chcial by przynajmniej raz w tygodniu ktos mu ten obiad podal niekoniecznie wlasnorecznie zrobiony.
    • la_mujer75 Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:28
      Moja pierwsza awantura z ówczesnym narzeczonym (obecnym mężem) rozegrała się tuż po tym, jak zamieszkaliśmy wspólnie i ja akurat zaczynałam nową robotę, a on siedział na zwolnieniu. Wróciłam totalnie zmęczona (pierwszy dzień- wiadomo stres i jeszcze chora), a on :"A gdzie obiadek?". Powiedziałam, że obiadki to miał u mamusi podane, a skoro siedzi w domu, to niech sam gotuje.
      Niedługo potem stracił robote, więc wziął się za gotowanie i jeszcze sprzątanie.
      Potem ja zaszłam w ciążę i musiałam iść na zwolnienie, a on poszedł do pracy, więc ja przejęłłam obowiązek gotowanie - z bólem i płaczem, bo nienawidzę gotować.
      Potem przez 7 lat mąż siedział w domu - własna firma, więc on gotował. Ja też byłam w domu, ale robiłam wszystko inne, bo uznaliśmy, że on lubi gotować, a ja nie.
      Od 4 lat znowu mąż chodzi do pracy, więc ja ponownie zajmuję się gotowaniem. On w weekendy się wykazuje.
      Proste- ty nie znosisz, nie ma cię tyle czasu poza domem, on ma robotę na miejscu- niech sam gotuje. I nie narzeka!
      Siedząc na tyłku, zrobienie obiadu jest proste. Nie musi wykwintnych dań przygotowywać. Ja tak robię - jak zrobię pulpety, to tyle, żeby na kilka dni starczyło, codziennie tylko zmieniam dodatki.
      I jak uważa, że musi być gotowane, to niech to robi sam. Przecież ciebie nie ma prawie 12 godzin!
      • zosia_1 Re: Nie gotuję 03.03.18, 08:21
        " Ja też byłam w domu, ale robiłam wszystko inne, bo uznaliśmy, że on lubi gotować, a ja nie." 😀
    • araceli Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:30
      Nie - nie musisz. To, czy pretensje męża są uzasadnione zależy od tego jak wygląda podział reszty obowiązków.

      Szokują mnie niektóre wypowiedzi w tym wątku - gdyby facet napisał "żona gotuje a ja nie - czy muszę gotować?" nikt by się go nie czepiał. 'Baba do garów' ma się widać bardzo dobrze.
      • berdebul Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:06
        Nie, pani oczekuje gotowania, serwisu samochodu etc, znika na 11,5 godziny codziennie. Mąż ogarnia dom, gotowanie, dzieci (bo raczej nie siedzą w placówce do 18?) i dg. Ma święte prawo nie mieć czasu lub ochoty na bycie mechanikiem.
    • eliksir_czarodziejski Re: Nie gotuję 02.03.18, 13:53
      Powiem jako matka dwójki, w tym jednego dziecięcia na specjalnej upierdliwej diecie. Pracuję z domu i gotuję dużo, naprawdę dużo. Nie szokuje mnie w ogóle to co piszesz, nie chcesz, nie lubisz, nie gotuj, proste. Bardzo dobrze, że mąż gotuje i że dzieci mają jeszcze dodatkowo ciepłe posiłki w placówkach. Nie widzę tu powodów do matkopolkowego biczowania się.
      Btw, częstotliwość czy czasochłonność wymiany oleju lub naprawienia klamki nie powinna moim zdaniem budzić chęci odwetu pt.: "ale ja gotuję". Ja puściłabym mimo uszu.

      Dodam jeszcze tylko, że pochodzę z domu gdzie matka będąc na urlopie wychowawczym gotowała obiad w co którąś niedzielę. Ogarnęła się dopiero po powrocie do pracy no i wtedy obiady były ze 2-3 razy w tygodniu. Żadnych śniadań ani kanapek do szkoły nigdy nie było. Choć dziś, kiedy sama mam dzieci jest to dla mnie absolutnym kosmosem, jednak z dwojgiem młodszych braci żyjemy, mamy się dobrze, nie mamy szczególnych problemów z wagą. smile
      • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 14:18
        Puszczanie mimo uszu zglaszanych niby malych problemow przez partnera /partnerke gdy sie nawarstwia moga byc fatalne w skutkach. Dzieci glodne, zaniedbane , wychowujace sie w fatalnych warunkach tez dzisiaj zyja jako dorosle osoby tylko ja nie wiem czy to jest dobry przyklad no ale kazdy jak woli.
        • jollyvonne Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:57
          Jola, ale tutaj obowiazuje ukochana forumowa zasada "widzialy galy co braly". Autorka nigdy nie gotowala, a jak sie zmusila, to niedobre wychodzilo. To nie jest tak, ze po trzeciej ciazy Ci sie zmienia (tylko mi nie pisz, ze skad Ty, bezdzietna, masz o tym wiedziec). Pan mial problem zgloszony juz wczesniej, ale puscil mimo uszu i teraz pani powinna sie naprostowac do jego oczekiwan? Pffff...
          • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 18:33
            Na przestrzeni lat kazdemu moze sie zmienic , wtedy nie puscil kolo uszu bo przez ile tam lat gotowal jednak. Pewnie z czasem lista rzadan rosla bo pan sie zaczyna buntowac i wypomina jej juz to gotowanie. Troche powinna sie nagiac i jako lebiega w kuchni uwazam ze zupe kazdy umie ugotowac , no ok meza moze poprosic o doprawienie bo to filozfia nie jest wrzucic skladniki do gara nawet z przepisu z neta. Nie mamy nic o tym jakie obowiazki w domu wykonuje zona bedac12 godzin poza domem. To pewnie wyglada tak ze pan ma ogarnac swoja prace. Wszystko w domu i 3 dzieci no bo kurde kiedy ona ma na to czas. 12 h to jest pol doby kiedys tez musi spac. I facetowi zaczyna sie ulewac
            • jollyvonne Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:19
              Z taka argumentacja trudno polemizowac. Panu sie zmienilo a pani nie, wiec mu sie ulewa i ona powinna sie dostosowac do nowych wymogow pana.
              Ja sie poddaje...
              • triss_merigold6 Re: Nie gotuję 02.03.18, 20:21
                Może pan zauważył, że przybyła im trójka dzieci, a pani pozostała na etapie "Zjem śmietnik, co mi szkodzi".
                • jollyvonne Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:04
                  Mowisz jak ktos, kto wyszedl za alkoholika i oczekiwal, ze jak na swiecie pojawia sie dzieci, to alkoholik sie zmieni w abstynenta.
                  Ja nie nawidze odkurzac, nie lubilam jako panna, nie poprawilo mi sie kiedy zamieszkalam z pierwszym partnerem, ani po kolejnych porodach. Moj maz odkurzal zanim sie pobralismy, i po slubie to wciaz on odkurza, nawet jak mu sie nie bardzo chce. On nie lubi prac, nie lubial jako kawaler i jak ja laduje w szpitalu to on robi wszystko inne, ale jak mu sie czyste ubrania skoncza, to predzej pojdzie kupic nowe, niz noge za prog pralni wstawi. Nasze "upodobania" pod tym wzgledem sa nam obojgu znane i nawet jak mi sie bardzo nie chce robic prania, to mu nie wypominam, ani go do tego nie zaganiam, bo mowiac "tak" wzielam pod uwage, ze mu sie po slubie, ani po dziecku, nie poprawi. Jest dla mnie oczywiste, ze ludzie sie zmieniaja, ale nie powinno sie oczekiwac od innych, ze zmiany w nich beda sie dokonywaly w takt z naszymi zyczeniami.
                  • rosapulchra-0 Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:29
                    Ona jest w związku z alkoholikiem.
                • eliksir_czarodziejski Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:53
                  A ten śmietnik to niby skąd? Laska pisze wyraźnie, że dzieci jedzą obiady w szkole, plus mają kolejny obiad w domu - gdzie ten śmietnik?
                  • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:00
                    Kolejny obiad maja ktory gotuje maz, lasce obiady nie potrzebne. Zakladajac ze dzieciom wystarczy obiad w placowce facet jak sobie sam nie ugotuje to przez caly dzien nie zje nic cieplego no dla mnie to bylby problem . Niech moze ustala ze w domu nie gotuja a pan codziennie je namiescie. Unikajac ataku ze to kosztuje ok niech je w barach mlecznych chyba jeszcze sa chodz w Wawie najlepszy jaki byl zamkneli.
              • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:56
                Nikt nie mowi o dostosowaniu totalnym a kompromisie znasz takie slowo? Bardzo powszechne jesli czlowiek decyduje sie na zycie w zwiazku.
                • jollyvonne Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:19
                  Mowisz o kompromisie, a proponujesz rozwiazanie z dzialu dostosowanie sie do pana. Na chwile obecna jest tak, ze oni sie dziela obowiazkami zwiazanymi z wyzywieniem: on gotuje, ona uzywa gotowce. To jest kompromis, gdzie ona nie zwala calosci obowiazkow na niego, ale realizuje swoja dzialke w sposob, jaki jest dla niej dostepny. Jesli ona ma robic to tak jak on chce, bo mu sie ulewa, to juz nie bedzie kompromis.
                  • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:41
                    Nie ja nie mowie ze ma sie dostosowac do pana niech to beda gotowce z knajpy gdzie jedzenie jest dobrej jakosci. Nie mowie ze ma stac przy garach ma odciazyc pana np dwa razy w tygodniu w kwestii gotowania.
                    • jollyvonne Re: Nie gotuję 02.03.18, 22:48
                      Dopiero co klarowalas, ze podstawe robienia zup ma opanowac, a on ma doprawiac (moim zdaniem nieziemsko nierealne w wykonaniu, ale to moje zdanie, inni moga miec inaczej).
                      • jola-kotka Re: Nie gotuję 02.03.18, 23:00
                        To byla jedna z wielu mozliwosci dogadania sie z mezem jest jeszcze wiele innych nauczyc sie gotowac najprostsza potrawe zupe, kupic gotowca, wyslac meza na obiady do restauracji itd. Nie chodzi o sposob a dobra wole
                        • eliksir_czarodziejski Re: Nie gotuję 03.03.18, 07:27
                          Z zasady nie rozmawiam z trollami, ale zrobię wyjatek. Obowiązki domowe to nie tylko gotowanie, to pranie, sprzątanie, ogarnianie dzieci lekcyjne i szkolenie. Pani z wątku nic o tym nie mówi ale mąż tylko jej gotowanie wypomina, można się domyślić że żona raczej robi te pozostałe rzeczy. Jest to wtedy jak najbardziej kompromis. Na którym ona może i nawet wcale nie najlepiej wychodzi bo obowiązki powinny być jednak dzielone w miarę równo. Dodatkowo mąż nie traci czasu na szykowanie się pracy i dojazdy więc jak już pisałam ma ok 2 godzin więcej wolnego czasu niż autorka. Tu naprawdę nie ma żadnych powodów ani biadolenia jaki pan biedny ani wymyślania "lepszych" rozwiązań. Dziwi mnie twoja Jola aktywność w tym wątku bo Twoja forumowa kreacja bynajmniej nie kojarzy się z byciem dobra gospodynią/panią domu etc.
                          • jola-kotka Re: Nie gotuję 04.03.18, 07:21
                            a ja z zasady nikogo nie nazywam trollem a twoja wiedza czy kros nim jest moze byc tak stu procentowa jak moja o tym czy ty nim jestes. Szkoda wypocin po tym pierwszym zdaniu z dalszej lektury zrezygnowalam.
          • filga Re: Nie gotuję 05.03.18, 10:36
            Rodzić też nie rodziła ...
      • hosta_73 Re: Nie gotuję 02.03.18, 17:55
        "Żadnych śniadań ani kanapek do szkoły nigdy nie było. Choć dziś, kiedy sama mam dzieci jest to dla mnie absolutnym kosmosem"
        Nie rozumiem dlaczego?
        • eliksir_czarodziejski Re: Nie gotuję 02.03.18, 21:55
          Ale pytasz dlaczego to jest dla mnie kosmosem? smile
          Co do braku posiłków przez praktycznie cały dzień to pytaj mojej matki, ja do dzisiaj nie wiem, dlaczego właściwie było tak jak było.
          • hosta_73 Re: Nie gotuję 05.03.18, 13:23
            Chodziło mi o to dlaczego brak przygotowywanych przez mamę śniadań kanapek do szkoly jest dla ciebie kosmosem. Zapytałam pod wpływem impulsu, bo sama miałam fajny dom ale śniadania w domu i do szkoły szybko robiłam sobie sama. Podobnie jak moje dzieci. Dlatego ten "kosmos" troche mnie zaskoczył 😊.
            • bominka Re: Nie gotuję 23.11.23, 05:46
              To może mogłabyś się wyspecjalizować w upieczeniu czegos, jakiegoś prostego ciasta albo bułeczek. Przy weekendzie na pewno znalazłabyś odbobine czasu. To kwestia zaplanowania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka