no_easy_way_out
21.04.18, 19:12
Jestescie za bezwarunkowym prawem mlodych dziewczyn (niepelnoletnich) do antykoncepcji - w postaci implantu wszczepianego w gorna czesc reki?
Nie chce tu wnikac zbyt szczegolow ow technikalia - wyzwala jakis hormon blokujacy uwalnianie jajeczek. W kazdym razie jest to antykoncepcja i dziala takie cos podobno ok 3 lata.
Pytam, bo kilka dni temu pojawilo sie o tym pare artykulow w brytyjskiej prasie, jak to w UK dziala.
Generalnie dziala to tak, ze jak to u lekarza - panuje pelna poufnosc. Tym sposobem dziewczyna nie musi sie obawiac, ze dowiedza sie nauczyciele, rodzice.
I tak sobie mysle, czy wazniejsze jest prawo (niepelnoletnich) dziewczyn do tego, z zachowaniem pelnej poufnosci, czy jednak rodzice powinni wspoldecydowac, badz przynajmniej wiedziec?
Troche przyznam przeraza mnie swiadomosc, ze np. 15 letnia dziewczyna moze sobie takie cos dac zainstalowac, a mama i tata nic nie wiedza.
www.thesun.co.uk/news/6060479/schoolgirls-younger-than-12-getting-contraceptive-implants-on-nhs/
Wg. zebranych danych wsczepiono 10,600 takich implantow dla dziewczyn pozniej 16 roku zycia (!). Z tego 39 dla dziewczynek w wieku do 12 lat (!!!!).