Dodaj do ulubionych

nie wierzę...

24.04.18, 13:34
...jeśli ktoś wierzący to proszę razem z rodzicami o modlitwę za to maleństwo.

Ciężko mi się wypowiadać na temat słuszności decyzji lekarzy. Ni wiem czy dziecko żyło i cierpiało czy nie odczuwało bólu. Bez względu na okoliczności - Boże jak mi żal tej rodziny.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: nie wierzę... 24.04.18, 13:39
      Podsumujmy, o co ci chodzi? Czy wierzysz, że te dziecko ciężko zgrzeszyło i się modlisz o zbawienie jego duszy?!
      • alpepe [...] 24.04.18, 13:40
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • ewa_mama_jasia Re: nie wierzę... 24.04.18, 13:42
          Wszędzie trzeba dop...rzyć, prawda? Jeśli nie możesz poświęcić dziecku jednej ciepłej myśli, to zmilcz. Tak, wiem, forum jest publiczne i każdy moje swoje pomyje wylać. Tylko po co?
          • niktmadry Re: nie wierzę... 24.04.18, 13:45
            Jeśli życie tego dziecka to jedno wielkie cierpienie (a szczegółów nie znam) to napiszę wprost: psy się bardziej humanitarnie usypia sad
            Jeśli nie cierpiało- w sensie dało się uśmierzać jego ból to należało dać szansę lekarzom włoskim, którzy chcieli spróbować podjąć się choćby zdiagnozowania.
        • martishia7 Re: nie wierzę... 24.04.18, 13:57
          Alpepe, nie piszę tego żeby się czepiać, tylko się zastanawiam czy mnie pamięć zawodzi. Pamiętam Cię z forum kobieta na przestrzeni lat i kojarzy mi się, że Ty byłaś raczej wierząca. Mam wrażenie, że mocno Ci się pozmieniało. Czy źle pamiętam?
          • pani07 Re: nie wierzę... 24.04.18, 14:07
            Niesamowite jest jedno w tej historii: jak można tak potraktować to dziecko. Bo nie rozumiem, JAK można nie zgodzić się na przejście do innego szpitala (szpital w Rzymie chce dziecko przyjąć), poza tym wg tych lekarzy: odłączenie tego dziecka miało się równać góra 5 minut życia, a dziecko ponad już 10 godzin odłączone od sprzętu- żyje. I niesamowite jest to, że rodzice nie mogą po prostu zabrać swojego dziecka , któremu wczoraj Włosi dali swoje obywatelstwo. sad
            • leann32 Re: nie wierzę... 24.04.18, 14:15
              Dali po to by je dalej utrzymywac przy zyciu, wiec jesli lekarze widza bezsensownosc takiej wegetacji i cierpienia, nie dziwne ze walcza o humanitarną śmierc.
              We wloszech by je trzymali kolejne 10 lat.
              „Żyje” piszecie.
              Żyją wasze dzieci, ktore teraz sie smieją i biegają.
              To dziecko poza funkcją oddychania tak naprawdę nie żyje, niestety.
              Za to jestem na milion procent pewna, ze jesli pomimo odlaczenia aparatury bedzie samodzielnie oddychac - kosciół uczyni sobie z tego koeljny „cud” i chętnie przytuli tą historię do grona swoich uzdrowien nawet jesli to dalej bedzie stan wegetatywny.
              • pani07 Re: nie wierzę... 24.04.18, 14:19
                Chwila, ale wg tamtych lekarzy to dziecko prawie od razu miało umrzeć. Nigdy nie słyszałaś o błędnej diagnozie lekarzy??? Dlaczego chętni to zrobić włoscy lekarze nie mogą tego zrobić?
                • leann32 Re: nie wierzę... 24.04.18, 15:06
                  Jak mają rezonans to sa w stanie ocenic stan mózgu. Funkcjonowanie osrodka oddechowego nijak sie ma do mówienia o życiu.

                  Mozna zderzyc sie z tirem i o wlasnym oddechu i pracy serca leżeć 30 lat jak roślina bez szans na chocby otwarcie oczu czy ruch palcem.

                  Chcialabys takiego zycia dla siebie?
                  • pani07 Re: nie wierzę... 24.04.18, 15:41
                    Nie rozumiesz jednego: to są rodzice tego dziecka, to ich dziecko i chcą, aby było przewiezione do szpitala w Rzymie. I jak można uważać, że rodzice nie mogą decydować o swoim 23-miesięcznym dziecku i szukać pomocy gdzie indziej. Nie chcą, niech nie leczą/podtrzymują życia, ale niech nie decydują i nie traktują tego dziecka jako "państwowej własności".

                    • mamma_2012 Re: nie wierzę... 24.04.18, 16:04
                      Wyobraź sobie, że nagle Twój mózg przestaje działać (odpukać). Leżysz bezwładnie, nie możesz się podrapać, powiedzieć, że cię boli, że ci niewygodnie. Ile czasu chciałabyś, żeby dzieci odwlekały Twoje odejście, bo chcą mieć matkę?
                      • nangaparbat3 Re: nie wierzę... 24.04.18, 17:55
                        A jak nie boli?
                    • sumire Re: nie wierzę... 24.04.18, 16:11
                      Ale wiesz, że ono musi przeżyć taką podróż, co nie jest oczywiste wcale? I pytanie - co, gdy włoscy lekarze powiedzą, że nic więcej nie da się zrobić?
                      • maniaczytania Re: nie wierzę... 24.04.18, 16:53
                        Miał nie przeżyć 5 minut bez aparatury. Nikt nie wie, czy podróż by przeżył czy nie, ale może warto spróbować, skoro tu jedyna opcja to śmierć?
              • ykke Re: nie wierzę... 24.04.18, 16:16
                leann32 napisał(a):

                > Dali po to by je dalej utrzymywac przy zyciu, wiec jesli lekarze widza bezsenso
                > wnosc takiej wegetacji i cierpienia, nie dziwne ze walcza o humanitarną śmierc.
                >
                No, ale właśnie ona nie jest humanitarna! Bo jak widać, to nie jest tylko odłączenie od respiratora! Jakis koszmar! I też mi się w głowie nie mieści jak szpital mogl sobie rościć prawa do takiej decyzji. Szok, szok, szok....
                • sumire Re: nie wierzę... 24.04.18, 16:29
                  Tak gwoli ścisłości, decyzję podjął sąd, nie szpital. I w kolejnych apelacjach decyzję tę podtrzymano.
                • nangaparbat3 Re: nie wierzę... 24.04.18, 17:57
                  Spokojnie. Szpital , kiedy się okazalo, że nie jest to tylko kwestia odłączenia, podłączył dziecko na nowo.
              • asia_i_p Re: nie wierzę... 24.04.18, 18:18
                Tego nie wiemy.
                Wiemy, że odłączenie od aparatury to przerwanie uporczywej terapii.
                Jednak jeżeli odłączone od aparatury oddycha, to trudno zdefiniować, że karmienie jest uporczywą terapią, byłaby to ryzykowna interpretacja.

                W momencie, kiedy chłopiec zaczął oddychać po odłączeniu, powstała zupełnie nowa sytuacja i trzeba sobie dać czas, żeby ją zinterpretować.
    • saszanasza Re: nie wierzę... 24.04.18, 16:07
      A ja nie wiem o co chodzisad
      • isanek Re: nie wierzę... 24.04.18, 16:11
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,23314335,dwuletni-alfie-evans-przezyl-bez-aparatury-jego-dalszy-los.html#Z_Czolka3Img
        chyba o to.
    • nangaparbat3 Re: nie wierzę... 24.04.18, 18:08
      To już co najmniej drugi wątek o tym dziecku, i w obu wiele osob pisze, że to "straszne cierpienie dla dziecka". Ja tego nie wiem, na zdjeciach tego cierpienia nie widze, ale moze są specjalnie powybierane.
      Moja przyjaciołka, przez ponad dwadzieścia lat pielęgniarka na oddziale intensywnej terapii, powiedziala mi kiedyś: Jestem za odlączaniem, bo rodziny się wykańczają. Uważam, że wiedziala, co mówi - z ludźmi żyjącymi dzięki aparaturze i ich bliskimi miala kontakt bezpośredni dzień w dzień, przez co najmniej 20 lat.
      Pamietam mego tatę - zawsze najbardziej na świecie bał się udaru i oczywiście udaru dostał. Fizycznie pozostał sprawny, ale pewne funkcje mózgu zostały znacznie uposledzone - przede wszystkim sluch fonemowy, orientacja w przestrzeni, mozliwość posługiwania sie narzędziami (tzn. zmieniał kanaly tv futeralem do okularów). Z początku bylo strasznie, potem lekarze i mama, też lekarka, więc latwiej było, "ustawili go" - skończyły się napady lęku i złości. Rozumiał o wiele więcej, niż sie wydawalo, czasem wszystko, ale czasem nic. I był pogodniejszy niż kiedykolwiek w zyciu. A potem umarł na raka (lekarze mowią, że udar często poprzedza diagnozę nowotworu), miałysmy w domu zapas morfiny, ale nie uzyłysmy, bo go nie bolało, nic, do końca.
      Lekarze Alfiego nie postawili diagnozy. Mózg, wbrew pozorom, jest jeszcze bardzo słabo poznany. bardzo trudno wyrokować, zwlaszcza na forum.
      • mamma_2012 Re: nie wierzę... 24.04.18, 18:18
        Jeśli to dziecko czuje to tym bardziej powinno mu się oszczędzić cierpienia. Wyobraź sobie, że coś Cię swędzi, boli, przeszkadza, a ty leżysz i nic z tym nie możesz zrobić dać jakiegokolwiek sygnału, pokazać grymasu. Mózg jest niepoznany, plastyczny, zwłaszcza u dzieci, ale nie odrasta.
        • 3-mamuska Re: nie wierzę... 24.04.18, 18:41
          Nawet jeśli to dziecko nie czuje bólu to i tak jak zyje to nie życie. Nigdy nie widzieć słońca biegać bawić się.
          Narazie zyje ,bo jest silny, odżywiony , ale nie wiadomo jak długo organizm da radę.
    • misoune Re: nie wierzę... 24.04.18, 18:45
      Ja nie wiem, co myśleć.
      Z jednej strony jestem matką i staram się wczuć w sytuację tych rodziców.
      Z drugiej strony mam nieodparte uczucie, że to zbędna i uporczywa twrapia, kosztowna i beznadziejna.
      Z trzeciej strony, że jednak mamy takie możliwośi medyczne, że niech sobie leży, podłączony, może ktoś kiedyś coś wymyśli i chłopiec będzie mógł wyzdrowieć.
      Z czwartej - te pieniądze można wydać na inne dzieci chore, rokujące, na rehabilitację.

      Nie wiem, głupia tu jestem.
      • mamma_2012 Re: nie wierzę... 24.04.18, 18:55
        Dla mnie wskazówką jest czego bym chciała dla siebie w danej sytuacji. Dlatego uważam, że czasem aborcja czy eutanazja są najlepszym wyjściem.
        • nangaparbat3 Re: nie wierzę... 24.04.18, 21:12
          Nie wiesz z góry.
          Kiedyś mialam upatrzone miejsce nad kanałem Odry, żeby się utopić, gdyby coś się stalo. przez szereg miesięcy bylam pewna, że to zrobię. Kiedy się stało, nie pomyślałam o tym nawet przez chwilę.

          Mam dokładnie te same wątpliwości co Misoune.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka