Dodaj do ulubionych

Czy mam jakiekolwiek szanse...?

21.05.18, 08:44
Nie chcę użalać się nad sobą, ciężko mi strasznie, ale spróbuję ograniczyć się do samych faktów. Małżeństwo od 5-ciu lat. Dwójka dzieci (3 i 4). Intercyza, rozdzielność majątkowa. Działka, dom i samochody przed ślubem, w całości męża. On prowadzi firmę z sukcesami, oszczędności trzyma gdzieś za granicą (poza UE), nie wiem gdzie. W domu nie robi nic, ma wielkie wymagania, oczekuje pełnej obsługi. To jeszcze byłoby do zniesienia, ale dziesiątek kobiet na boku, wyjazdów na weekendy z kolejnymi stażystkami nie potrafię przeżyć. Chcę rozwodu. Ale on mnie straszy, że zostanę z niczym, oficjalnie ma niskie dochody, więc alimenty będą śladowe i "jak pomieszkam w kawalerce wśród patologii przez miesiąc to wrócę z podkulonym ogonem i na czterech łapach" - jego słowa. Czy mam jakiekolwiek szanse przetrwać finansowo rozwód?
Obserwuj wątek
    • ixiq111 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 08:51
      A jak Ty widzisz rozstanie i życie po rozwodzie? Czego od niego oczekujesz?



      • polwapisa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 08:57
        Pomocy finansowej przede wszystkim. Jestem poza rynkiem pracy od 5 lat... Potrzebuję pomocy zanim sama stanę na nogi, no i oczywiście kwestia dzieci...
        • princesswhitewolf Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 20:19
          kolejna matka ktora na innych nickach zapewne zaprzecza i walczy z pazurami jak moze.... jak jej piszemy ze brak pracy i cos na CV, i uzaleznienie finansowe od facetaw przypadku rozwodu = klopoty finansowe.

          Wspolczuje ci ale na milosc boska... W momencie intercyzy nie przyszlo ci juz do glowy ze powinnas postawic jakies wymagania co do zabezpieczenia ciebie samej? Z ochota i radoscia zrezygnowalas z pracy wiedzac ze to babiarz i wszystko jest na niego?

          >On prowadzi firmę z sukcesami, oszczędności trzyma gdzieś za granicą (poza UE), nie wiem gdzie.
          w majtach wywozi a ty nie umiesz go sledzic? GPS? podsluchy? To sa grosze teraz.

          Troll chyba bo na pewno nie ma tu zadnego pomyslunku.

    • 18lipcowa3 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 08:52
      troll
      • mamablue Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 09:17
        Paniszelka again wink ?
        • antyideal Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 09:47
          Za mało chaotycznie jak na paniąszelkę. Poza tym p.sz.nie odkryła jeszcze istnienia spacji ( i raczej już nie odkryje).
          • claudel6 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:05
            ale ona nie ma dzieci chyba (?)
            • dom.w.kotlinie Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:27
              Może osoba pisząca na "szelce" to jest jeden operator wielu trollo-kont,kto wie.
    • berdebul Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 09:41
      Idz do prawnika.
      • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 10:00
        berdebul napisała:

        > Idz do prawnika.

        A co prawnik pomoże jak kolo zabezpieczył się dobrze przed pazerną pijawą? Ze swoich jej dołoży?
        • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 10:45
          Pan ma darmową krowę rozpłodową dla swoich dzieci, i darmową obsługę domu w jednym. Pijawą to jest on, bo ma darmowe usługi, za które nie ma zamiaru zapłacić. Nie tak powinno wyglądać małżeństwo, to nie jest małżeństwo tylko cwany układ z jego strony.
    • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 10:42
      Oficjalnie ma niskie dochody, a prowadzi firmę z sukcesami, stażystki itd. Żaden sąd nie jest tak głupi. Zbieraj dowody na jego zasoby finansowe, które poukrywał, rób zdjęcia, zbieraj dowody na zdrady, zbieraj dowody na drogie wydatki męża - bo żaden sąd nie uwierzy, że drogie zakupy biorą się z powietrza. Potem jak się ogarniesz, będziesz miała jakieś dowody w garści, to w najmniej spodziewanym momencie idź do prawnika, rozwód, alimenty na dzieci i alimenty dla ciebie z powodu zmniejszenia standardów życiowych. Albo najlepiej w tajemnicy idź do prawnika już teraz, on ci doradzi jakie dowody maż zbierać i co robić po kolei. Nie jeden taki cwany ma oficjalnie niskie dochody, ale zazwyczaj prawnicy i sędziowie wiedzą jak oszacować takiego pana.
      • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 10:56
        barbibarbi napisała:

        > rozwód, alimenty na dzieci

        Jakie alimenty na dzieci?
        Dzieci zostają przy panu, ponieważ pani nie ma podstawowych zdolności wychowania ich i zapewnienia im rozsądnego poziomu życia.
        • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 10:59
          tak, tak, perdu, pierdu, filozof i prawnik z dyplomem wykrojonym z ziemniaka.
          • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:06
            barbibarbi napisała:

            > tak, tak, perdu, pierdu, filozof i prawnik z dyplomem wykrojonym z ziemniaka.

            Ma gdzie mieszkać z dziećmi? Ma jakieś dochody poza przyszłymi alimentami?
            Ojej nie? Jaka kurna wielka szkoda...
            Do rodziców se wróci....
            • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:13
              to tak nie działa, chłopku roztropku, dzieci zostają przy matce a pan biznesmen płaci, liczą się jego możliwości zarobkowe, a nie faktyczne zarobki. Czytaj, aczkowliek nie sądzę żebyś cokolwiek skumał
              www.eporady24.pl/alimenty_a_ukrywanie_dochodow,pytania,3,16,1192.html
              • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:17
                barbibarbi napisała:

                > to tak nie działa, chłopku roztropku, dzieci zostają przy matce a pan biznesmen
                > płaci,

                Tak jej pociskaj, tylko, żeby się potem w sądzie przypadkiem nie zdziwiła...
        • milva24 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:08
          I pan który w domu i przy dzieciach nic nie robi z radością nagle się nimi zajmie? Z resztą w Polsce to nie przejdzie. Jeśli chodzi o małe dzieci matka naprawdę musiałaby być skrajnie niewydolna żeby sąd zasądził pobyt dzieci przy ojcu. Brak dochodów w tym przypadku nie ma znaczenia
          • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:16
            Nawet jak jest skrajnie niewydolna to i tak dla sadów często lepsza od ojca.
            • milva24 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:20
              No niestety.
              • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:54
                Na szczescie, w przewazajacej wiekszosci przypadkow.
                • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:55
                  W jakim przypadku to tak cudownie, że faworyzują niewydolne wychowawczo matki?
                  • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:12
                    Dla tych kobiet. Zreszta wychowywania dziecka mozna sie nauczyc. Nie kazda kobieta od poczatku jest matka roku jak ty.
                    • no_easy_way_out Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:23
                      >Dla tych kobiet.

                      UFf jakie to szczescie.
                      Co prawda jeszcze jest tam gdzies jakies dziecko i jego dobro. Ale to gdzies tam w tle. Najwazniejsze, ze kobieta jest faworyzowana nie?
                    • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 17:35
                      Z tego samego założenia wyszedł sąd, który oddał matce dziecko wykąpane przez nią po pijaku we wrzątku i po pięciu dniach nawalona jak szpadel pofatygowała się do szpitala. Zgadnij co się stało dalej... Tak, nawaliła się kolejny raz i policja interweniowała. a sąd ponownie oddał jej dziecko, bo uznał, że matka powinna dostać kolejną szansę. a wydawałoby się, że eksperymenty na ludziach są zakazane.
                      Ale nic to, może nauczy się wychowywania dziecka zanim je zabije.
                      • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 17:45
                        Nic nie poradze na to, ze jestem zdania, ze dziecko powinno zostac z matka. Wiem, wywolam teraz wycie i skowyt.😲 Sad nie ma tez daru przewidywania przyszlosci i moze sie pomylic (na szczescie rzadko, choc plotkarska prasa uwielbia naglasniac te przypadki). P.S. Gdzie byl ojciec jak dziecku dziala sie krzywda?
                        • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 17:53
                          Istotnie, trzeba szklanej kuli, żeby przewidzieć, co mamusia alkoholiczka wywinie po kąpieli we wrzątku. Jak tatuś równie wydolny jak mamusia to pozostaje rodzina zastępcza.
                          • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 17:55
                            Znam alkoholiczki, ktore sie ocknely po interwencji sadowej, nikogo nie wykapaly we wrzatku, nie pija juz 30 lat i nawet przy wnukach pomagaja.
                            • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 18:18
                              Fajnie, proponuję tak rekomendować nianie: wprawdzie kiedyś chlałam i mało nie zabiłam swojego dziecka, ale teraz już nie piję.
                              • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 18:23
                                Nawet nie wiesz ile jest takich nian, tylko ci sie nie spowiadaja.
                            • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 09:16
                              szalona-matematyczka napisała:

                              > Znam alkoholiczki, ktore sie ocknely po interwencji sadowej, nikogo nie wykapal
                              > y we wrzatku, nie pija juz 30 lat i nawet przy wnukach pomagaja.

                              A ja znam bajkę o Czerwonym Kapturku! Będziemy się dalej licytować?
                              • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 09:29
                                Żeby nie było - owszem, są niepijący alkoholicy. Tak jak są ludzie, którzy przestają ćpać. Tylko pytanie, czy mając do wyboru rodzica A. - alkoholika czy ćpuna, który może się ogarnął i rodzica B., który alkoholikiem ani ćpunem nigdy nie był powinno się powierzać stałą opiekę nad dziećmi rodzicowi A.
                                • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 18:09
                                  Sa ludzie, ktorzy nie maja wyboru. Bo, wyobraz sobie, maja tylko jedna mama, ktora akurat jest niepijaca od 20 lat alkoholiczka.
                                  • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 09:19
                                    Przecież mowa o sytuacji, kiedy jest wybór.
                        • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 09:23
                          "Wiem, wywolam teraz wycie i skowyt."

                          Absolutnie nie. Jedynie politowanie dla Twojej naiwności i zaślepienia.
                          Przez takie zaślepie i naiwność wspomniane dziecko zostało ponownie poddane torturom. I nie ono jedno.
                          Ale ważne, że jest z mamą 😉
                          • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 13:59
                            Mama jest wazna.
    • andaba Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 10:52
      Dlaczego kobiety się godzą na podpisywanie intercyzy?
      Przecież to od razu jest zaprzeczenie jedności małżeństwa.
      Nie wyobrażam sobie, żebym po takiej propozycji miała jeszcze ochotę na ślub smile
      • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 10:54
        andaba napisała:

        > Dlaczego kobiety się godzą na podpisywanie intercyzy?

        Może dlatego, że w innym przypadku nikt by ich nie wziął!?


        • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 10:56
          idź na forum braci samców, tam cię zrozumieją
        • andaba Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:00
          W obliczu tego co powyżej, zaiste, byłaby to tragedia...
          • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:08
            andaba napisała:

            > W obliczu tego co powyżej, zaiste, byłaby to tragedia...

            Jakoś się zgodziła na wszystko i 5 lat temu jej nie przeszkadzało. Podpisywała wszystko jak leci.
          • triss_merigold6 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:12
            Kocham Cię.smile
        • iwles Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:08
          dyzurny_troll_forum_2 napisał(a):

          > andaba napisała:
          >
          > > Dlaczego kobiety się godzą na podpisywanie intercyzy?
          >
          > Może dlatego, że w innym przypadku nikt by ich nie wziął!?



          Oto przykład męskiej pazernej pijawki.
          • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:15
            iwles napisała:

            > Oto przykład męskiej pazernej pijawki.

            Mężczyzny który zabezpiecza swój majątek przed panią która goła przyszła i goła pójdzie.
            • iwles Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:24

              zabezpiecza przed dziecmi, które sam spłodził ?
              I jak prawdziwa pijawka - pasożytuje na kobiecie: ja będę utrzymywał swoje dzieci, pod warunkiem, że będziesz mi posłuszna.
              • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:44
                iwles napisała:

                > zabezpiecza przed dziecmi, które sam spłodził ?

                Nie nie nie, dzieci w to nie mieszajmy na razie, bo nie wiadomo gdzie będą po rozwodzie.

                Sytuacja wygląda tak, że pani się postanowiła ustawić na całe życie przez 5 lat małżeństwa, nie wnosząc na początku zupełnie nic.

                Natomiast spróbuj być obiektywna choć przez chwilę i zamień pana z panią rolami, że to pan przed ślubem był goły i wesoły. I pani podpisała intercyzę, żeby chronić swój majątek. Co byśmy przeczytali? Wystaw mu walizki i niech spie*dala truteń jeden. Nic mu się nie należy. Mężczyzna jest od tego, żeby zarabiać! Po co w ogóle brałaś sobie taką goła dupę!? masz prawo do lepszego życia! On na Ciebie zupełnie nie zasługuje!!! Niech nowa suka na niego robi. Nie ma gdzie mieszkać? Pod mostem są podobno wolne miejscówki.

                A i proszę kiedyś to były czasy. Wszystko było poukładane.

                Kobieta, żeby się dobrze wydać wnosiła: "piękną luksusową wyprawę i meble, wartość majątku na osiemdziesiąt tysięcy złotych" oraz "w posagu otrzyma do z przedsiębiorstwem handlowem lecz otrzyma takowy po śmierci rodziców"

                A teraz wszystko się zepsuło....

                https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2018/05/y7iBpLA06qfRuo4l.jpg
                • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:58
                  Biedny misiu... Zostal sila zaciagniety do oltarza. Nic nie wiedzial, ze zona jest biedna, myslal ze wzial milionerke. Ona nic kompletnie nie pracuje, bo urodzenie dzieci, dbanie o dom, o dzieci to nic, to sie samo robi, ewentualnie zrobia to krasnoludki za 5zl miesiecznie. Te stazystki do tego go regularnie gwalca.... Biedny misiu... Chyba trzeba demonstracje zrobic. "UWOLNiC MiSIAaaaaa"
                  • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:05
                    szalona-matematyczka napisała:

                    > Biedny misiu... Zostal sila zaciagniety do oltarza. Nic nie wiedzial, ze zona j
                    > est biedna,

                    Wiedział, wiedział, dlatego sporządził odpowiednie dokumenty i się zabezpieczył.
                    • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:15
                      To szkoda, ze nie wiedzial, ze w Polsce jest mozliwy rozwod z winy meza-dziwkarza wraz z ukochanymi alimentami dla eks-zonki i ze w Polsce nawet najwieksza biedaczka moze ci narobic problemow, jak pojdzie do sadu. Biedny misio, taki niedouczony. Ale coz, jak traci sie tyle czasu na stazystki to ma sie malo wiedzy...
                  • mebloscianka_dziadka_franka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:10
                    A ją ktoś zmuszał?
                    • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 17:49
                      Ona akurat nie wiedziala, ze pan jest dziwkarzem. Myslala, ze to rodzinny pan. Nigdy sie nie pomylilas w ocenie innych ludzi? Nie widzialas milej staruszki, o ktorej potem dowiedzialas sie, ze bije meza parasolka i topi male kotki? Albo dzentelmena, ktory po powrocie do domu daje zonie w twarz?
                      • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 17:59
                        Przed ślubem warto poznać narzeczonego nieco lepiej niż miłą panią z sąsiedztwa.
                        • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 18:26
                          Tez jestem tego samego zdania. Widze co sie dzieje na swiecie i moi zieciowie beda dokladnie sprawdzeni, wlacznie z biurem detektywistycznym. Ale ja z tych malo naiwnych.
                      • arwena_11 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 18:43
                        I rodzinny pan, na wstępie daje do podpisania intercyzę? Nie zgrzytało jej ?

                        Pomijam już fakt, że pan chcąc zabezpieczyć majątek - nie musiał spisywać intercyzy. Wystarczyła rozdzielność po ślubie - bo to co przed i tak jest pana.
                        • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 18:10
                          Oj tam, oj tam. Moze pan ja przekonal, ze to dla dobra ich przyszlych dzieci, zeby nie musialy dlugow placic, gdyby go jakis zly czlowiek w biznesie oszukal.😌
                        • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 09:18
                          "Pomijam już fakt, że pan chcąc zabezpieczyć majątek - nie musiał spisywać intercyzy. Wystarczyła rozdzielność po ślubie - bo to co przed i tak jest pana"
                          Eeeeee eee... A jaka to różnica?
                          W Polsce nie funkcjonuje intercyza znana z seriali amerykańskich.
                          Intercyza to potocznie zniesienie ustawowej wspólnoty majątkowej, nic więcej.
                          Można też zrzec się prawa do dziedziczenia po współmałżonku. Nic ponadto.
      • damajah Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:16
        Myślę tak samo. Nie podpisałabym, w razie nalegań nie wyszłabym za mąż za tego człowieka.
      • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:20
        Ja dla odmiany nie zdecyduję się na ślub bez rozdzielności.
        • triss_merigold6 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:22
          Bo Twój mąż ma dzieci i prowadzi dg?
          • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:27
            Niemąż, bo się jeszcze nie zdecydowałam smile To ja mam dg. Po prostu uważam, że w naszym przypadku lepiej nie łączyć finansów. Na przykład po to, żeby sąd w swojej genialności nie wpadł na pomysł, żeby uwzględniać moje dochody przy ustalaniu alimentów od matki dzieci. Przy ewentualnym nowym kredycie też lepiej, żebym brała go samodzielnie i liczyła się bez faceta. Zresztą mówiąc bardzo oględnie, mój facet nie jest mistrzem zarządzania pieniędzmi i wolę mieć nad tym kontrolę.
            • triss_merigold6 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:31
              A, jasne.
            • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:13
              " Na przykład po to, żeby sąd w swojej genialności nie wpadł na pomysł, żeby uwzględniać moje dochody przy ustalaniu alimentów od matki dzieci. "

              Taaak... No więc u nas, zanim jeszcze zostaliśmy małżeństwem, sąd rejonowy wliczył moje dochody w zdolność męża (znaczy przyszłego mojego męża) ustalając alimenty od niego dla matki. Apelacyjny dopiero stwierdził, że e-e, to se ne da.
              W drugą stronę rejonowy nie wziął moich dochodów pod uwagę w ogóle i ustalił alimenty niskie, ale względne.
              Apelacyjny natomiast uznał, że skoro nas jest dwoje, oboje zarabiamy, dzieciom niczego nie brak, nie ma potrzeby żeby biedna mamcia wyskakiwała z większych pieniędzy niż 400 zł ... na obu 😉
              Wszystko zależy od konkretnego sędziego.
              • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:18
                W takiej sytuacji chyba byśmy wnioskowali o uwzględnienie dochodów wszystkich kochanków matki big_grin
                • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:32
                  😂😂😂😂
      • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:56
        "Nie wyobrażam sobie, żebym po takiej propozycji miała jeszcze ochotę na ślub smile"

        Pacz pani,a mój mąż chciał 😊
        W pewnych sytuacjach intercyza jest jedynym wyjściem. Np. w takich, kiedy jest bardzo duża dysproporcja dochodów, kiedy ktoś ma dziecko z poprzedniego związku, itd. Co w tym złego?
        • andaba Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:16
          No tak, za faceta, który miałby dziecko też bym nie wyszła, ani bym nie wychodziła za mąż mając dziecko.
          Może dlatego i intercyzy by mi nie przyszły do głowy.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 11:44
            A patrz, mój mąż się ze mną ożenił, mimo, że mam dziecko z poprzedniego związku i żadnych intercyz i rozdzielności majątkowych mi nie proponował smile ani ja jemu. Jakiś taki mało światowy ten mój mąż tongue_out
            • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 12:15
              zuleyka.z.talgaru napisała:

              > A patrz, mój mąż się ze mną ożenił, mimo, że mam dziecko z poprzedniego związku
              > i żadnych intercyz i rozdzielności majątkowych mi nie proponował smile

              Bravo Ty!

              > Jakiś taki mało światowy ten mój mąż tongue_out

              Znając życie typowa goła dupa! albo inna życiowa pierdoła!!!
              • zuleyka.z.talgaru Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 11:27
                Na pewno. I w dodatku nie zostawił mnie jak się okazało, że nasze wspólne dziecko jest niepełnosprawne. To dopiero...
      • klendia Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:10
        Bo jeśli pada zdanie: podpisujemy intercyzę albo nici ze ślubu, to większość kobiet jednak wybiera intercyzę słusznie kalkując, że alternatywą jest: m4 w kredycie na 30lat z korposzczurkiem na stanowisku sales manager (po polsku: handlarz), który może i będzie wierny oraz "partnerski", ale na pierwsze wakacje pojadą po 3 latach od ślubu i to do Grecji *** a nie na Malediwy ***** a domek z ogrodem będzie można oglądać co najwyżej na pocztówkach.
        • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:21
          Ja osobiście wolałabym zwykłego faceta, wiernego partnera z niewielkimi dochodami, niż dziwkarza w domku z ogrodem. Na cholerę mi oglądać Malediwy i jednocześnie pilnować lubego, żeby nie poszedł w krzaki z jakąś kelnerką? Domku można się wspólnie dorabiać, jak jest związek, zrozumienie i wspólny cel, a nie wieczne szarpanie się z jakimś lowelasem w JEGO domu.
          • milva24 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:24
            Zgadzam się w zupełności.
          • klendia Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:28
            Z tym się nie spieram. Kwestia priorytetów. Każdy wybiera co mu pasuje, w ograniczonym zakresie możliwości wyboru oczywiście. Podobnie jak część innych użytkowników na forum nie wierzę, że jej mąż był na początku aniołem i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmienił się w diabła smile Cechy lenia (domowego) i dziwkarza wychodzą znacznie szybciej niż alkoholika i przemocowca. Pierwsze symptomy pojawiają się już na pierwszej randce wink
            • princesswhitewolf Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 20:22
              >Pierwsze symptomy pojawiają się już na pierwszej randce wink

              nie zawsze. Czesto faceci bardzo pozuja.
      • princesswhitewolf Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 20:21
        >Dlaczego kobiety się godzą na podpisywanie intercyzy?

        bo sa zamozniejsze od faceta za ktorego wychodza?

        Dlaczego zakladasz ze to facet zawsze jest bogatszy?
      • niu13 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 22:25
        Godzą się m.in. dlatego, że jest im tłumaczone, że nie odziedziczą mężowskich długów.W razie czego wink
    • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:30
      Alimenty liczą się na podstawie zdolności zarobkowych. A windykować można nie tylko z dochodów, komornik może też zająć dom czy samochód.
      • klendia Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:17
        www.gofin.pl/prawnik-radzi/17,2,131,137585,zdolnosc-zarobkowa-i-majatkowa-dluznika-alimentacyjnego.html czyli w skrócie: fakt posiadania jednej (tylko jednej) nieruchomości i jednego samochodu, nawet o znacznej wartości, nie będzie raczej solidnym argumentem. A możliwości... To kwestia subiektywna. Spółkę z o.o. można prowadzić będąc ciągle na minusie z pensją około średniej krajowej, a dodatkowe dochody ukrywać skutecznie zagranicą. Pani nawet nie wie w jakim kraju Pan je przetrzymuje, poza tym, że nie w Europie. Jeśli to są jakieś Bahamy, to znaczy, że Pan bardzo solidnie się zabezpieczył i faktycznie przemyślał wszystko porządnie, jest więc w o wiele lepszej sytuacji wyjściowej.
        • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:19
          Chodzi mi o to, że jak powstaje zaległość to komornik windykuje nie tylko z dochodów.
        • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:03
          Nie mozna prowadzic spolke z o.o.ciagle na minusie, bo albo spolka bankrutuje, albo trzeba ten minus uzupelniac (splacac dlugi). Wtedy powstaje pytanie skad ten pan ma pieniadze, zeby wiele lat prowadzic upadajaca spolke i zabezpieczac roszczenia wierzycieli przynajmniej na tyle, ze komornik nie wchodzi? W takich firmach czesto kwitnie kreatywna ksiegowosc, jedna kontrola z urzedu skarbowego i pan bedzie milutki.
          • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:06
            szalona-matematyczka napisała:

            > Wtedy powstaje pytanie skad t
            > en pan ma pieniadze, zeby wiele lat prowadzic upadajaca spolke i zabezpieczac r
            > oszczenia wierzycieli przynajmniej na tyle, ze komornik nie wchodzi?

            Z prostytucji. On tak kocha ten biznes, swoje wspaniałe dziecko, że jest dla niego gotowy do największych poświęceń.
            • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:08
              Dyzurny, z ta prostytucja to juz od wielu lat nie dziala. Masz stare wiadomosci, teraz to nie przechodzi przed sadami.
            • triss_merigold6 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:13
              Ten numer juz od dawna nie przechodzi w skarbówkach, wersja z kasynem czy handlem antykami ze strychu (Piskorski) też nie.
          • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:07
            Pieniedzy do kraju spoza UE tez raczej nie wywozi walizkami, bo na lotnisku sa kontrole i kwoty powyzej 10000 euro podlegaja opodatkowaniu plus sprawdza sie pochodzenie pieniedzy w ramach walki z praniem brudnycb pieniedzy. On je przelewa, czyli jest slad, pewnie ma tu jakiegos posrednika, wiec jest slad. Przeszukaj wszystkie dokumenty w domu, moze odkryjesz jakies kontakty. Kontrola urzedu skarbowego w firmie meza poszuka sobie w jego firmie.😳
            • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 14:59
              szalona-matematyczka napisała:

              > Kontrola urzedu skarbowego w firmie meza poszuka sobie w jego firmie.😳

              Wiesz co się robi żonie, która nasyła na męża urząd skarbowy?
              • iwles Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:07

                a wiesz kim jest mąż, który zdradza żonę ?
                • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:10
                  iwles napisała:

                  >
                  > a wiesz kim jest mąż, który zdradza żonę ?

                  chyba już było w tym wątku.... ale to zależy od relacji dwustronnych tak naprawdę...
                  • iwles Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:17
                    ".... ale to zależy "

                    solidarność jąder przez ciebie przemawia big_grin
              • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 17:54
                Dyzurny, wiesz co sie robi z cudzoloznikiem w niektorych panstwach muzulmanskich? Wiesz ze sa krewkie zony, ktore nawet w krajach cywilizowanych nie wytrzymuja ponizenia i wybieraja metode noz+ zlecenie ? Poza tym w urzedzie skarbowym istnieje mozliwosc, ze donosiciel jest anonimowy.
                • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 18:00
                  jest jeszcze opcja - sosik grzybowy zrobiłam dzisiaj kochanie, jedz, jedz, ja już jadłam big_grin
                  • mama-ola Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 15:35
                    > jest jeszcze opcja - sosik grzybowy zrobiłam dzisiaj kochanie, jedz, jedz, ja już jadłam big_grin

                    Kryminał.
                    • arwena_11 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 15:47
                      Za co? Że pani się pomyliła? A mało to zatruć grzybami? I wcale nie wszyscy jedzący się trują.
                      • mama-ola Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 15:51
                        Za propozycję mordu.
                        • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 18:12
                          To byla tylko propozycja nakarmienia pana zupka. 😜
                        • arwena_11 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 18:15
                          jakiego mordu - nakarmienie głodnego tongue_out
              • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 18:00
                No co?
          • klendia Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:21
            Oczywiście. Jak miliony internetowych teoretyków i kowbojów(kowbojek) klawiatury masz rację. Dlatego ten pan z wątku ma dużo pieniędzy, a Ty ich nie miałaś, nie masz i mieć nigdy nie będziesz, bo on jest praktyk a Ty teoretyk. PS Idę o zakład, że jesteś nauczycielką smile
    • mama-ola Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:41
      Po rozwodzie mąż nie będzie miał obowiązku Cię utrzymywać. Musisz gdzieś mieszkać - to zaplanuj w pierwszej kolejności. Pomyśl, gdzie się przeprowadzisz i z czego będziesz żyła.
      Na Twoim miejscu zaczęłabym od zarabiania na siebie. Czyli poszukałabym pracy.
      • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:09
        Bedzie musial i ja i dzieci utrzymywac, bo mozliwy jest tu rozwod z winy meza.
        • makurokurosek Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:51
          Kiedyś był artykuł na temat rozwodów z orzeczeniem, prawnik stwierdził jednoznacznie w Polsce rozwody z orzeczeniem to rzadkość, nawet w przypadku zdrady bo o ile samą zdradę jest łatwo udowodnić, o tyle jej powody bardzo często wynikają z nieporozumień za które odpowiadają zarówno zdradzany jak i zdradzający.
          • triss_merigold6 Doprawdy? 21.05.18, 15:58
            adwokatrodacki.pl/blog/statystki-spraw-o-rozwod-w-polsce/
            Dane z 2015 r., za GUS.
            Najwięcej rozwodów stanowią rozwody bez orzekania o winie (74 %). Jeśli chodzi o kwestię winy, to częściej wyłącznie winni są mężowie (17 %) niż kobiety (4%). Wina obu stron zdarzyła się tylko w 5 % spraw rozwodowych (...)

            Czyli 26% rozwodów jest z orzekaniem o winie. Nie nazwałabym takiego odsetka "rzadkością".
            • makurokurosek Re: Doprawdy? 21.05.18, 18:27
              Jeżeli już to rozwodów z uznaniem winy jest 21% ( 5% kończy się orzeczeniem o winie obu stron). Warto dodać, że w takim razie te 5 % stanowi 19 % rozwodów wnoszonych z orzeczeniem o winę, czyi co piąty rozwód z orzeczeniem o winę kończy się uznaniem obopólnej winy.

              Warto również zwrócić uwagę na te słowa
              " Wina obu stron zdarzyła się tylko w 5 % spraw rozwodowych, co dla mnie akurat jest zaskakującym wynikiem, bo w przypadku orzekania o winie z takim przypadkiem spotykam się dość często."
              • anorektycznazdzira Re: Doprawdy? 22.05.18, 06:56
                No dobra, to czepiając się cyferek 80% rozwodów z uznaniem winy nim się kończy, a tylko 20% nie- czyli nie rzadkość, tylko lwia część kończy się orzeczeniem, o ile ktoś o nie wystąpił.
                • makurokurosek Re: Doprawdy? 22.05.18, 09:42
                  "No dobra, to czepiając się cyferek 80% rozwodów z uznaniem winy nim się kończy, a tylko 20% nie- czyli nie rzadkość, tylko lwia część kończy się orzeczeniem, o ile ktoś o nie wystąpił. "

                  Po kilkuletniej batalii i wywlekania wszelkich brudów oraz wylewania na siebie wiader pomyj
    • ixiq111 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:43
      >> ale dziesiątek kobiet na boku, wyjazdów na weekendy z kolejnymi stażystkami nie potrafię przeżyć
      i do tego
      >> Intercyza, rozdzielność majątkowa. Działka, dom i samochody przed ślubem, w całości męża
      i
      >> oficjalnie ma niskie dochody

      Nie wierzę, że przed ślubem był ideałem wierności i uczciwości
      Ciekawe co spowodowało "klapki na oczach"?
      • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:44
        ixiq111 napisała:

        > Nie wierzę, że przed ślubem był ideałem wierności i uczciwości
        > Ciekawe co spowodowało "klapki na oczach"?

        $$$$$
      • heca7 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:50
        Też bym chciała wiedzieć wink
        A przez pierwsze dwa lata małżeństwa to było wszystko ok? Skoro pani zrobiła sobie z tym dziwkarzem dwójkę dzieci.
        • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 11:56
          heca7 napisała:

          > Skoro pani zrobiła so
          > bie z tym dziwkarzem dwójkę dzieci.

          Ależ czemu tak brzydko określasz nowe partnerki pana? Może one tez mają prawo do odrobiny szczęścia? Może im też się coś od życia należy? Pomysł o tym!
        • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:03
          "A przez pierwsze dwa lata małżeństwa to było wszystko ok? Skoro pani zrobiła sobie z tym dziwkarzem dwójkę dzieci. "

          Znam taką panią.
          Pan jest właścicielem firmy budowlanej, latać na boki lubił zawsze i pani zawsze się na to skarżyła.
          W pewnym momencie wymyśliła rozwód. Pan powiedział OK, zostały wyliczone alimenty na dziecko, całkiem zresztą niezłe, bo 4-cyfrowe.
          Jednak pani przeliczyła dotychczasowe środki do dyspozycji, metraż domu, którym mieszkała, porównała z wypłatą urzędniczki max średniego szczebla (na więcej liczyć nie mogła), wynajętym dwupokojowym mieszkaniem i... szybko zaszła w drugą ciążę 😂
          Zajmuje się dziećmi, domem i jakoś znosi wady męża, upijając się markowymi winami i pokrzykując na pomoc domową 😉
    • woman_in_love dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 11:55
      nie mówiąc gdzie i nie zostawiając adresu. Po pół roku, sam cię z płaczem znajdzie (przez agencje detektywistyczne) i zapłaci ci ile zechcesz, byleś tylko je zabrała.
      • barbibarbi Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:00
        big_grin
      • milva24 Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:05
        big_grin
      • dyzurny_troll_forum_2 Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:08
        woman_in_love napisała:

        > nie mówiąc gdzie i nie zostawiając adresu. Po pół roku,

        a przez te pół roku będzie się utrzymywała w tym fantastycznym miejscu z robienia lodów?

        > sam cię z płaczem znajd
        > zie (przez agencje detektywistyczne) i zapłaci ci ile zechcesz, byleś tylko je
        > zabrała.

        Albo tak, albo i nie. Opieka do dzieci z benefitami może być dużo tańsza w utrzymaniu od żony, dużo młodsza, i dużo ładniejsza.
        • iwles Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:10

          > a przez te pół roku będzie się utrzymywała w tym fantastycznym miejscu z robien
          > ia lodów?


          mój boże, to już nie ma innych zawodów, niż robienie lodów ?
          • dyzurny_troll_forum_2 Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:19
            iwles napisała:

            > mój boże, to już nie ma innych zawodów, niż robienie lodów ?

            Za granicą? Dla laski bez doświadczenia przez ostatnie 5 lat? Mozę jeszcze legendarny zmywak, ale czy to lepsze? Nie wiem...
      • ixiq111 Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:09
        Niekoniecznie. Pan nadziany, więc albo zatrudni kogoś do opieki, albo przygrucha sobie kolejną panią i zafunduje dzieciom macoszkę. Przy drugim wariancie znowu koszt opieki dzieci = koszt utrzymania pani.. Chętna się pewnie znajdzie.
        Autorka po powrocie może mieć problemy z odzyskaniem dzieci.
        • dyzurny_troll_forum_2 Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:17
          ixiq111 napisała:

          > Autorka po powrocie może mieć problemy z odzyskaniem dzieci.

          Tak, to są takie typowe dobre rady kobiety kobietom.... Porzuć dzieci na pół roku, żeby zwiększyć swoje szanse wink

          Puacze!
          • miniulowa Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:23
            "Porzuć dzieci na pół roku, żeby zwiększyć swoje szanse wink "

            A ja się pytam gdzie w tym momencie jest troska o dzieci. Kobieta, która swoje dzieci traktuje w tak przedmiotowy sposób powinna stracić prawa rodzicielskie.
            • jem.gluten Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:25
              W jaki? W taki jak wielu ojców?
              • miniulowa Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:30
                Tak dokładnie. Rodzic traktujący dzieci przedmiotowo nie powinien być rodzicem.
                Panowie prawa rodzicielskie mają ograniczane, w wielu przypadkach słusznie.
              • makurokurosek Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 18:33
                "W jaki? W taki jak wielu ojców?"

                Czy to daje ci jakiekolwiek prawo do bycia pozbawionym uczuć potworem. Cóż takie podejście może mieć tylko ktoś, da kogo dzieci były środkiem do celu, a celem były pieniądze faceta.
                • jem.gluten Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 18:39
                  To do mnie? Tak, szczególnie w moim przypadku celem mogą być pieniądze big_grin
            • barbibarbi Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:27
              Oj, oj, oj. To nie rada tylko żart, ematka nie ma poczucia humoru?
              • miniulowa Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:31
                "To nie rada tylko żart, ematka nie ma poczucia humoru?"

                Oj, to ex mojego męża chyba żartu nie załapała 😂😂😂😂
                • dyzurny_troll_forum_2 Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:34
                  miniulowa napisała:

                  > Oj, to ex mojego męża chyba żartu nie załapała 😂😂😂😂

                  Kolejny dowód na dość ograniczone poczucie humoru u większości pań... wink
                  • miniulowa Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:38
                    Ale ja tam się cieszę. Jedyne co mi przeszkadza to zwątpienie w gust mojego męża 😂
      • miniulowa Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:17
        "Po pół roku, sam cię z płaczem znajdzie (przez agencje detektywistyczne) i zapłaci ci ile zechcesz, byleś tylko je zabrała."

        Któryś raz z kolei napiszę na tym forum - dzięki takim "radom" dzieci męża mieszkają z nami 😂
        Bo panią ex ktoś nakręcił (może czyta e-matkę???? pozdrawiam ciule 😂) i wyjechała z takim tekstem w sądzie. No i cóż... Ja w każdym razie dziękuję uprzejmie 😂
        • mama-ola Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:21
          > dzięki takim "radom" dzieci męża mieszkają z nami 😂

          Dzieci męża z poprzedniego związku Twojego faceta mieszkają z Wami, a Ty jesteś nieszczęśliwa z tego powodu?
          • jem.gluten Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:24
            Raczej jest bardzo zadowolona.
          • miniulowa Re: dzieci zostaw z nim i wyjedź za granicę 21.05.18, 12:28
            Mieszkają i ja jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.
            Chodzi o to, że durna baba radzi innej kobiecie zastosowanie "fortelu", który jest po pierwsze skazany na porażkę w przypadku faceta mającego co najmniej jeden punkt IQ więcej niż orangutan (nie obrażając orangutanów!), po drugie jest skrajną nieodpowiedzialnością w przypadku faceta, który naprawdę dziećmi zajmować się nie chce.
            Tak czy inaczej, to się nie uda, bo albo trafi na ojca takiego jak mój mąż, który z radości będzie podskakiwał, że mu ex taki prezent zrobiła i pani dzieci straci bezpowrotnie, albo trafi na beznadziejnego ojca i zostaną skrzywdzone dzieci.
        • woman_in_love najwyraźniej twój mąż nie był zabawowym kurw... 21.05.18, 12:40
          a w przypadku męża tej pani, dzieci będą problemem, zawadą, kłopotem itd..
          • miniulowa Re: najwyraźniej twój mąż nie był zabawowym kurw. 21.05.18, 12:51
            "a w przypadku męża tej pani, dzieci będą problemem, zawadą, kłopotem itd.."

            Jesteś pewna? Ja bym nie była...
          • makurokurosek Re: najwyraźniej twój mąż nie był zabawowym kurw. 21.05.18, 18:37
            Mylisz stosunki i relacje mąż-żona, ze stosunkami ojciec-dzieci. To, że facet jest ku...arzem nie oznacza, że jest złym ojcem.
    • werdipurke Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:12
      nie żądaj rozwodu tylko zzmilcz na kilka miesiecy żeby zbierac dowody
      idz do prawnika juz dzis
      wynajmij detektywa
      zrob wszystko zeby udowodnic jego dochody i jego calkowitą winę
      • milva24 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:23
        A poza tym poszukaj pracy dla siebie, żeby zdobyć niezależność finansową.
    • werdipurke Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:20
      po co intercyza skoro sprzed malzenstwa i tak nie nalezy do majątku wspolnego a to co zarabia w trakcie jest niedostepne nieopodatkowane za granicą w wiadomych tylko jemu zrodlach?
    • puczasec Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:23
      Nie ryzykowałbym na Twoim miejscu starcia. Wydaje mi się, że Twój mąż jest bardzo dobrze przygotowany na ewentualne Twoje roszczenia i być może ma jakieś haki w zanadrzu, o których nie ma pojęcia. Pomijam już fakt, że jest na pewno o wiele lepiej zorientowany od Ciebie w rozmaitych możliwościach prawnych. Także jeśli trafił Ci się gorszy dzień, to po prostu przeczekaj, a przede wszystkim dostrzeż to, że jesteś w sytuacji lepszej niż pewnie jakieś 90% kobiet w tym kraju. Jesteś Panią domu, nie musisz pracować zarobkowo, masz dom z ogrodem i pewnie jeszcze sporo innych luksusów. Obyś kiedyś nie żałowała tego, co miałaś płacząc do poduszki z 28-metrowej kawalerce z dwójką umorusanych dzieci przy boku.
      • milva24 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:29
        Och doprawdy? Ja nie zamieniłabym się z autorką tego wątku mimo, że pracuję zawodowo, mieszkam w 50 m klitce i bidetu też nie mam. Co to za rarytas gdy w pakiecie jest puszczający się mąż?
        • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:33
          milva24 napisała:

          > Co to za rarytas gdy w pakiecie jest puszczający się mąż?

          Ale potrafisz ogarnąć, że" nie puszczjący się mąż" może dla kogoś nie być żadną wartością!?

          Puszczający mąż ma wiele +, po pierwsze się nie wymydli i dla każdego starczy, a po drugie jak wyskakuje na weekend ze stażystką to wreszcie jest trochę spokoju w domu i można sobie książkę poczytać....
          • milva24 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:37
            A jak pan zapomni gumkę założyć to i chorobę jakąś można złapać...
          • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:37
            Podobnie jak niepuszczajaca się żona to nie dla każdego wartość. Ale niektórzy sobie cenią
          • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:37
            "stażystką to wreszcie jest trochę spokoju w domu i można sobie książkę poczytać...."

            😂😂😂😂😂
            Coś w tym jest 😉
          • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:52
            Puszczajacy sie maz moze przywiezc ze swoich wyprawe jakas chorobe weneryczna, ktora zniszczy zdrowie, plodnosc (chlamydia) a nawet smiertelna chorobe (AIDS). Taki maz tak ci zryje psychike, ze sie po paru latach nie poznasz. To wszystko wplywa na dzieci, ktore wiele widza i wiele rozumieja. Pozostanie w takim malzenstwie dla pieniedzy to forma prostytucji. Daje sie panu robic z siebie szmate dla pieniedzy. Ja bym poszla do adwokata (oczywiscie nie nalezy meza uprzedzac). MAz zdradza, wiec mozna zrobic rozwod z winy, czyli alimenty na zone sie naleza. Sad uwzglednia mozliwosci zarobkowe, a nie faktyczne zarobki, a takich cwaniaczkow sad juz wielokrotnie rozpracowywal w 5 sekund. A juz niezaleznie od tego: moje doswiadczenie zyciowe uczy mnie, ze tacy panowie wspolpracuja chetnie z toba, jesli wspomni sie, ze istnieje cos takiego jak donos do urzedu skarbowego.
            • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 13:15
              "MAz zdradza, wiec mozna zrobic rozwod z winy, czyli alimenty na zone sie naleza. "

              Tak, pod warunkiem, że pani sama na siebie nie zarobi. Wcale nie jest tak łatwo dostać alimenty na siebie.
              • triss_merigold6 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 15:12
                A nienie. W wypadku wyłącznej winy jednej ze stron, strona pokrzywdzona może żądać alimentów niezależnie od swojego poziomu dochodów i samodzielności.
                • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 16:06
                  ". W wypadku wyłącznej winy jednej ze stron, strona pokrzywdzona może żądać alimentów niezależnie od swojego poziomu dochodów i samodzielności."

                  Owszem, żądać może. Powiem więcej, żądać alimentów na siebie można jeszcze przed rozwodem.
                  Problem z tym, że te alimenty musi zasądzić sąd.
                  A sąd zdrowej, młodej babie nie przyzna alimentów tylko dlatego, że ona zażądała. Bo pani może, a nawet powinna iść do pracy.
                  Nawet jeśli sąd przyzna pani alimenty, to tylko do czasu znalezienia pracy. Więc jeśli perspektywą jest ustawienie się po rozwodzie za pieniądze ex męża, to marne szanse 😊
        • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:34
          Ja też nie. W życiu. Najgorszy scenariusz życia, to nie mieć nic do powiedzenia i być posługaczką w nieswoim domu, mieć zdradzającego męża, który mnie nie szanuje. Tragedia, a to "bogactwo" to jedynie scenografia dramatu.
          • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 12:42
            barbibarbi napisała:

            > Ja też nie. W życiu. Najgorszy scenariusz życia, to nie mieć nic do powiedzenia
            > i być posługaczką w nieswoim domu, mieć zdradzającego męża, który mnie nie sza
            > nuje. Tragedia, a to "bogactwo" to jedynie scenografia dramatu.

            Że z tylu różnych dróg przez życie
            Każdy ma prawo wybrać źle.
    • memphis90 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 16:08
      Sąd uwierzy w niskie zarobki pana, który ma dom, mieszkanie, samochody i kasę na wojaże ze stazystkami...? zbierz dowody na kitranie kasy poza krajem, zgłoś do skarbowki i pan się nie pozbiera.
      • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 16:30
        memphis90 napisała:

        > zbierz dowody na kitranie kasy poza krajem, zgłoś do skarbowki i pan się nie pozbiera.

        Zależy ile pan nakitrał poza krajem. Może być tak, że właśnie się pozbiera. I wyjedzie.
        I tyle go widziała i jego kasę...

        A adwokat tutaj mu spienięży resztę majątku i odeśle gdzie trzeba....
        • barbibarbi Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 16:58
          Adwokat spienięży i odeśle big_grin - jakiś ty naiwny.
          A on sobie wyjedzie. Taaaaa, rzuci wszystko i wyjedzie na Filipiny podrywać filipińskich transwestytów, zamieni wygodne życie gdzie jest obsługiwany i dochody z firmy, na niepewny byt. A wszystko dlatego żeby nie płacić alimentów na swoje dzieci big_grin
          Jakie te chłopy durne, wyobrażenie o świecie na poziomie 15 latka.
          • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 17:59
            A niech mezus wyjedzie. Wtedy komornik spieniezy jego dom i inny majatek.😋
      • makurokurosek Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 18:41
        "Sąd uwierzy w niskie zarobki pana, który ma dom, mieszkanie, samochody i kasę na wojaże ze stazystkami...? zbierz dowody na kitranie kasy poza krajem, zgłoś do skarbowki i pan się nie pozbiera.
        "

        Wtedy na pewno od pana grosza nie wyciągnie nie tylko na alimenty dla siebie ale i alimenty dla dzieci.
        • arwena_11 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 19:00
          Z 10 lat temu moja sąsiadka pozbyła się właśnie takiego męża. Przez prawie rok zbierała dowody. Konta na Kajmanach czy innych rajach podatkowych itd. Potem kazała mężowi usiąść i poinformowała go o swoich warunkach ( mieszkanie przepisuje na dziecko i ok 5000 alimentów co roku waloryzowanych i opieka nad dzieckiem po połowie ) - inaczej z całym plikiem idzie do skarbówki, prokuratury itd. Rozwód by spokojny, cichutki - pan się wywiązuje z obowiązków wobec dziecka. Wszyscy zadowoleni big_grin
          • klendia Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 20:05
            Jednej się udało. Trzeba by spojrzeć w statystyki policyjne, bo coś mam przekonanie, że sporo pań, które tak zagrały ma uszkodzone ciało na resztę życia, a część zasila populację cmentarzy komunalnych... Łatwo wygłaszać takie sądy, gdy sprawa dotyczy kogoś anonimowego, a w rzeczywistości trzeba zdać sobie sprawę, że grając wyjątkowo nieczysto można się spotkać z jeszcze gorszym odwetem, zwłaszcza gdy druga strona ma pieniądze i możliwości.
          • makurokurosek Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 20:15
            Jeden podkuli ogon, drugi zwinie cały interes i wyjedzie zagranicę . Więcej znam facetów, którzy ukrywają swój majątek przed komornikiem, niż takich którzy dają się zastraszyć eksi. W chwili gdy konto pana zostanie zajęte przez skarbówkę, eksia przez lata nie zobaczy złamanego grosza, a panny które wchodzą w takie układy nie są przywykłe ani do pracy ani do niskiego standardu życia.
            • klendia Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 07:57
              10/10
              • dyzurny_troll_forum_2 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 09:20
                klendia napisała:

                > 10/10

                Nawet 100/10

                jedna z bardziej rzeczowych wypowiedzi w tym wątku - widać, że dziewczyna zna życie w odróżnieniu od teoretyczek-gawędziarek o grzybkach.
                • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 10:53
                  Co nie znaczy, ze rozsadna kobieta siedzi z gno!iem cale zycie, bo sie boi od niego odejsc. Rozsadna kobieta ma oczy otwarte, takze na poczatku zwiazku, gdy jest (jeszcze) dobrze. Ja nie rozumiem jak kobieta po 10 czy 20 latach zwiazku nie wie gdzie sa pieniadze, "bo maz za wszystko do dzisiaj placil, wiec sie nie interesowalam. " Trzeba po prostu dowiedziec sie, dokad ida pieniadze, gdzie kochas inwestuje, na biezaco interesowac sie korenspondencja przychodzaca do domu, czasami pan cos chlapnie o swoich inwestycjach (a misie naprawde wiele opowiadaja o sobie) i przede wszystkim nie byc romantyczna dziewczynka co to wszystko zrobi dla pana i wladcy.
                  • arwena_11 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 11:10
                    Dokładnie. Jak sąsiadka dowiedziała się o zdradach, nie pisnęła słowa. Za to zaczęła robić porządki w misia papierach i udawać kompletną idiotkę. Zainstalowała jakieś mikrofony w mieszkaniu. Pan w pewnym momencie przestał w ogóle się pilnować. Z tego co mówiła - można wyczytać między słowami, że część jej wiedzy - zapewniłaby panu na długo wikt i opierunek na koszt państwa. Gdzie tą wiedzę zdeponowała - nie wiem, ale pan jest od 10 lat bardzo zaangażowanym ojcem, a ona kwitnie i pracuje dla przyjemności.
                    Pan ma drugą rodzinę - ale o pierworodnego dba jak o największy skarb.
                  • makurokurosek Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 11:20
                    "Co nie znaczy, ze rozsadna kobieta siedzi z gno!iem cale zycie, bo sie boi od niego odejsc."

                    Rozsądna kobieta nie wchodzi w układ utrzymanki, a jeżeli trafi na gnoja to bardziej skupia się na tym jak najszybciej się z układu się wymiksować, aniżeli tym na ile można pana skroić. Nawet z dwójką dzieci, kobieta pracująca jest w stanie w przeciągu 2 miesięcy z takiego układu się wymiksować, wynająć mieszkanko i żyć w spokoju. Tylko każdy ma inne priorytety i każdy co innego jest w stanie poświęcić dla świętego spokoju i obrony swojej godności

                    "Ja nie rozumiem jak kobieta po 10 czy 20 latach zwiazku nie wie gdzie sa pieniadze, "bo maz za wszystko do dzisiaj placil, wiec sie nie interesowalam. "

                    Większość par/ małżeństw które znam ma odrębne konta, i tworzą układy gdzie jest ustalona wpłata na wspólne wydatki a reszta do własnej dyspozycji. Biorąc pod uwagę, jak mało ematek ma wspólne konta jest to w obecnej chwili raczej norma, a niżeli precedens.

                    "Trzeba po prostu dowiedziec sie, dokad ida pieniadze, gdzie kochas inwestuje, na biezaco interesowac sie korenspondencja przychodzaca do domu, czasami pan cos chlapnie o swoich inwestycjach (a misie naprawde wiele opowiadaja o sobie) i przede wszystkim nie byc romantyczna dziewczynka co to wszystko zrobi dla pana i wladcy."

                    Nawet jeżeli dowiesz się gdzie pan ma konta i na kogo poprzypisywane jest majątek walka o kasę potrwa lata, a przez ten czas panna ląduje na bruku i szybko musi znaleźć nowego sponsora.
                    O tym jak takie sprawy są proste i szybkie może pisać tylko ktoś kto nigdy nie miał dłużnika i nigdy nie miał kontaktu z ludźmi ukrywającymi majątki przed komornikami
                    • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 14:47
                      Mialam kontakty z dluznikami ukrywajacymi majatki i kazdy z nich , doslownie kazdy , w pewnym momencie beknal. To takie malo inteligentne cwaniaczki z Koziej Wolki. Kazdy potem placil az milo, a jak nie placil, to majatek tracil. Owszem, czasami to troche trwa, ale jaka to potem pr zyjemnosc , gdy pewnego pieknego dnia robi sie na cwaniaczka desant i cwaniaczek ma poblokowane konta, zajete nieruchomosci, odholowane auta, a nawet sam jest czasami odholowany przez policje. A juz myslal ze mu sie udalo. Przepisy sie zmienily, nie tylko w Polsce ale i w UE, szalenie trudno jest ukryc majatek/wyprac pieniadze.
                      • klendia Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 15:13
                        Zdaje się, że w wątku założycielskim pani napisała, że chodzi o kraj spoza UE, ale spoko, kto by się przejmował detalami.
                        • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 18:14
                          A w krajach spoza UE nie ma komornikow?
                      • makurokurosek Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 16:14
                        Ja nie twierdzę, że się nie da tego zrobić, ja twierdzę że to wymaga czasu i okupione jest stresem i nerwami. Jak dla mnie nic nie rekompensuje tego stresu. o ile w przypadku firmy zazwyczaj ma się rezerwę finansową, o tyle w przypadku autorki która wchodząc w układ była goła i wesoła i która nie ma żadnej pracy i własnych zasobów finansowych więc ląduje z dnia na dzień na bruku.
                        Tak więc jedynymi rozwiązaniami jest znaleźć sobie pracę by uniezależnić się od męża i móc odejść, albo znaleźć sobie kolejnego sponsora który będzie ją utrzymywał w trakcie długotrwałego rozwodu ( rozwód z orzeczeniem o winie zazwyczaj ciągnie się kilka lat)
                        • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 08:04
                          "Ja nie twierdzę, że się nie da tego zrobić, ja twierdzę że to wymaga czasu i okupione jest stresem i nerwami. "

                          Dokładnie. Dodajmy do tego, że pan ma pieniądze na bardzo dobrego adwokata, pani zaś nie.
                          I tak jak piszesz, czego nie bierze pod uwagę większość - skarbówka zajmuje majątek, czyli pani nie widzi z tego majątku złamanego grosza. Owszem, pan jest bankrutem, ale to oznacza, że nie ma z czego płacić alimentów i zostaje po pińcet z plusa i po pińcet z FA na dziecko, znaczy 2000 miesięcznie, plus jakieś MOPSy inne socjale. Do 3500-4000 pani może dobić jak się postara. Tyle tylko, że takie pieniądze to ona teraz na waciki ma, a nie na utrzymanie 3 osób 😉
                          • klendia Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 08:26
                            Znowu 10/10. Pani ma dość prosty wybór, tak to przynajmniej widzę. Albo zostawiamy po staremu i cieszymy się bogactwem oraz wysoką pozycją społeczną, niedostępną większości rodaków, albo idziemy na wojnę z bardzo, bardzo, bardzo niepewnym wynikiem. Jej wybór.
                            • jem.gluten Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 09:16
                              Albo zostawiamy po staremu i za pół roku się dowiadujemy, że do domu wprowadza się stażystka, która jednak okazała się miłością życia, a pani ma kilka godzin na spakowanie swoich rzeczy. Upsik, ekspres do kawy nie jest jej tylko mężusia oczywiście. Pani bierze ubrania i tyle jej.
                            • memphis90 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 09:51
                              Tak, tak, na pewno pan dokona cichego morderstwa i wyśle panią na cmentarz...
                          • ixiq111 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 10:34
                            >>skarbówka zajmuje majątek, czyli pani nie widzi z tego majątku złamanego grosza

                            Czy dom, w którym mieszka pani z dziećmi jest majątkiem męża?
                            Pana pewnie szybko przytuli jakaś stażystka i uwiją sobie nowe gniazdko niekoniecznie w Polsce.
                            Pani też w sumie może znajdzie opiekuna/sponsora. Chociaż może być ciężko.

                            Dzieci, jeżeli mamusia guła, mogą niechcący w przyszłości odziedziczyć długi tatusia (szczególnie te wobec skarbówki, gdzie o przedawnienie ciężko, gdyż urzędy gdy tylko zbliża się magiczne 5 lat przysyłają stosowne pismo i liczenie zaczyna się od nowa). Ciekawe czy w tym zakresie pani będzie umiała zadbać o "spadek" dzieci?
                            • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 14:04
                              Dlaczego uwazasz, ze jedynym wyjsciem dla samotnej kobiety z dziecmi jest znalezienie sponsora? Sa kobiety nie wladajace dobrze jezykiem kraju (Ukrainki w Polsce czy Filipinki w Niemczech), bez zawodu a maja prace, ktora umozliwia im utrzymanie sie. Na swiecie jest mnostwo prac dla takich kobiet: sprzatanie, opieka nad dziecmi, opieka nad staruszkami (w Niemczech przyjma kazdego, kto ma rece i nogi), McDonald's itp.
    • tomato.soup Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 16:41
      Zakładając że nie jesteś trolem...
      Przesiedziałaś z bucem 5 lat, dasz rade jeszcze trochę. Bądź miła i wyrozumiała a w międzyczasie szukaj pracy i zbieraj dowody i kombinuj jak wyciągnąć kasę od męża.
      • werdipurke Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 16:56
        i nie rozmawiaj z nim o swoich planach! udaj potulną. powiedz ze wiesz ze nie dasz rady bez niego i ze prosisz aby sie tobą zaopiekowal. rżnij głupią.
        • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 21.05.18, 18:00
          Zaprzyjazn sie z jego wrogami.
          • princesswhitewolf Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 20:24
            >Zaprzyjazn sie z jego wrogami.

            chyba cie jednak lubiesmile))))))
          • arwena_11 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 22:19
            wedle zasady - wróg, mojego wroga - jest moim przyjacielem big_grin
    • lena.113 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 19:49
      Idź do pracy najlepiej dobrze płatnej
      Cała pensje odkładaj mężowi nie że zarabiasz połowę tego co będziesz zarabiać
      Młodsze dziecko ma 3 lata akurat do przedszkola
      Buduj swój kapitał za kilka lat odejdziesz bo teraz odejdziesz ż niczym
      I zbieraj dowody na zdrady
      Moja koleżanka zachowała zimną krew zgromadziła dowody ma rozwód b wysokie alimenty i konto pełne bo 3 lata tam kitrala...
      • lena.113 Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 19:51
        I korzystaj ze standardu który Ci zapewnia
        A może doksztalc się ...stac go na gosposia i opiekunke
    • ichi51e Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 20:12
      Po pierwsze - co ty z tego masz ze go obslugujesz? Ano nic. Wiec zaprzestan co ci zrobi?
      • miniulowa Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 07:57
        "Po pierwsze - co ty z tego masz ze go obslugujesz? Ano nic. "

        No hola hola. Jak to nic nie ma? Ma pełne utrzymanie, zapewne na znacznie wyższym stopniu niż większość pracujących poza domem i nie obsługujących męża żon.
        Przecież to jest układ, w który pani weszła raczej świadomie, prawda? Dziany facet, roboty iść nie trzeba, można na lajcie urodzić dzieci i je wychowywać bez ciśnienia, że się macierzyński kończy. Tyle tylko, że na tym świecie nie ma nic za darmo. Pan pracuje, utrzymuje całą rodzinę, więc ma też pewne potrzeby.
        Patrząc obiektywnie - pan ma swoją rolę, z której się wywiązuje (prowadzenie firmy z sukcesami to ciężka praca, jeśli komuś się wydaje, że to leżenie i pierdzenie w sofę, to nigdy nie prowadził firmy, to harówa i stres, nawet jeśli fizycznie jest się w domu), a pani ma swoją rolę, z której nie ma zamiaru się wywiązywać.
        Kwestia ewentualnych zdrad... Tu jest problem. Zakładając, że one są faktem... A niekoniecznie są, mogą być wytworem fantazji pani, której przestała się podobać rola "pani domu".
        Jeśli są prawdą, to należy zrobić bilans zysków i strat. Cynicznie.
        Natomiast twierdzenie, że pani niczego z tego układu nie dostaje jest nieprawdziwe.
        • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 14:06
          Buahaha, pani z nudow wymyslila sobie, ze maz ja zdradza ze stazystkami.😱
    • ichi51e Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 20:21
      Nalezy na razie przymknac oko mezowi nawciskac ze sie nudzisz i chcialabys miec wlasny biznes bo wszystkie kolezanki maja. Tu zakladasz sklep badz salon kosmetyczny. Jesli masz inne mozliwosci idziesz do pracy zgodnej z zawodem wyuczonym. Za 2 lata sie rozwodzisz.
      • ichi51e Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 22.05.18, 20:21
        W miedzyczasie oczywisciw nalzy sie rozgladac za kolejnym mezam i na litosc boska zadnej rozdizelnosci nie podpisywac tym razem.
        • szalona-matematyczka Re: Czy mam jakiekolwiek szanse...? 23.05.18, 00:07
          A jak ten sklep czy salon kosmetyczny okaze sie wielkim sukcesem finansowym i ona zostanie milionerka, zas drugi maz bedzie golodupcem, to tez jej radzisz niepodpisywanie intercyzy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka