mamablue
21.05.18, 21:26
Lubicie? Takie po 800-1000 stron?
Bo ja kiedyś bardzo, a teraz coraz bardziej mnie drażnią. I nawet jeśli książka jest bardzo dobra, jak "Księgi jakubowe", to nie mogę dobrnąć do końca.
Zaczynam myśleć, że autor zarabia od strony i jakość traci naczelne znaczenie, że ilość przedkłada nad jakość. I że jeśli ktoś ma coś ważnego do przekazania, to nie potrzebuje do tego tysiąca stron.
Jak myślicie, to efekt dominacji kultury obrazkowej czy wysyp grubachnych książek, swoista moda na nie?