Dodaj do ulubionych

Prawie jak syn i problem z zazdrością

    • ichi51e Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 14.06.18, 16:08
      Trzeba corki zapisac na pilke
      • krewetka85 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 14:33
        Kurczę, dziesiąta osoba już to proponuje, dlaczego ani razu nie padło, żeby tak chłopaka na tańce zapisać? Czemu to jego córki mają się dopasowywać i zmuszać się do zainteresowania tym co jakiś niezbyt im bliski chłopak, żeby ich własny ojciec z łaski swojej poświęcił im trochę czasu?

        Absurdalny jest ten pomysł, skąd w ogóle taka propozycja się bierze?
        • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 14:47
          To teraz juz wiesz skad sie biora kobiety, ktore zmieniaja siebie i swoje zycie o 180 stopni zeby tylko byc "godna zainteresowania" jakiego faceta.
          Skoro tu dorosle kobiety radza aby corki "dostosowaly" sie zainteresowaniami aby ich wlasny ojciec poswiecal im wiecej uwagi...
          Coz, pozostaje niektorym wspolczuc dziecinstwa i miec nadzieje, ze pomimo obecnosci na emamie jednak nie maja dzieci
          • berdebul Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 16:39
            Ojciec zajmuje się nimi każdego ranka, matka ani jednego w tygodniu pracy. Powinno być 50/50 czasowo, niech matka ogarnia cześć poranków.
            • triss_merigold6 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 16:45
              Pewnie dlatego, że matka wcześniej wychodzi do pracy i wcześniej wraca - wtedy odbiera dzieci.
              • 45rtg Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 11:45
                triss_merigold6 napisała:

                > Pewnie dlatego, że matka wcześniej wychodzi do pracy i wcześniej wraca - wtedy
                > odbiera dzieci.

                Albo wstaje dopiero o dziewiątej, jak już wszyscy inni są w szkołach i pracach.
            • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 16:47
              Nie wiemy dlaczego ojciec sie nimi zajmuje rano, moze matka wychodzi wczesniej do pracy, moze ogarnia ubrania albo sniadanie i drugie sniadanie na wynos dla calej rodziny.
              Autorka watku nie sprecyzowala tez na czym polega to "zajmowanie sie", moze chodzi jedynie o odwiezienie corek do szkoly, bo on ma po drodze, a zona nie
    • asia_i_p Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 14.06.18, 16:42
      Bez sensu nie, ale tak jakby w drugą stronę. Nie ma w tym nic złego, że tak się angażuje i ojcuje za swojego nawalającego brata. To bardzo dobrze o nim świadczy. Tu moim zdaniem z niczego nie musi rezygnować. Tyle, że powinien takie samo zaangażowanie okazać swoim córkom.

      Więc nawet moim zdaniem nie ma co zahaczać o temat bratanka, tylko porozmawiać, że córki potrzebują, żeby zainteresował się ich tańcami, potrzebują go w układzie 1:1. Niech zadba, żeby raz w tygodniu wyskoczyć gdzieś z każdą z córek sam na sam - i ten czas niech będzie święty, nikt nie może się podpiąć na trzeciego, ani druga z córek, ani ty, ani bratanek. A jeżeli gdzieś jedze z córkami razem, to bratanek może się przyłączyć, czemu nie.
      • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 14.06.18, 16:54
        Nie zgodze sie z Toba,
        pan angazuje sie w sprawy bratanka za bardzo, nie moze sie tak samo zaangazowac w sprawy corek, gdyz czas nie jest z gumy, jesli spedzi wieczor z bratankiem, to dla corek nie starczy juz czasu.
        Nie widze tez powodu aby spedzal czas z kazda z dziewczynek z osobna, jesli roznica wieku nie jest duza, a one sa ze soba blisko, to moga spedzac czas z ojcem wspolnie. Osobne wyjscia czasem tez, dlaczego nie, ale nie ma sensu kreowac sztucznego podzialu; przeciez spedzony wspolnie czas to np. wspolna pizza, lody czy spacer po zajeciach tanca. Nie widze tez problemu ze wspolnymi wyjsciami z mama, przeciez oni sa RODZINA, dla dzieci takie wspolne spedzanie czasu z obojgiem rodzicow tez jest wazne.
        Po co bratanek mialby sie przylaczac jak ida gdzies razem, rodzina jest ta czworka; matka, ojciec i corki. Chlopaka moga czasem ze soba zabrac, ale na pewno nie zawsze
        • ichi51e Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 14.06.18, 23:22
          Srata ta ta - jak kogos tance nie interesuja tylko pilka to w czasie gdy moglby ogladac tance bedzie tesknie patrzyl w okno albo ogladal gale w tv raczej.
          Jezdze z dzieckiem na zajcia. Takie siakie i owakie. I nie jest to quality time z dzieckiem jedt to swierkniecie w oczekiwaniu az dziecko skonczy. Tutaj pan ma przyjemnosc z bycia na meczach (nie bycia z bratankiem zauwazmy bo ile on tam ma stycznosci z dzieckiem?) nie odbierajmy mu tego z corkami niech spedzi czas w sposob ktory obu stronom sprawi przyjemnosc i bedzie naprawde wspolny. To nie musi byc 45 min swierkniecia to moze byc 15 min wspolnego pochylenia nad puzllami spaceru po kolacji itd
          • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 09:41
            No to bedzie patrzyl przez okno, ale autorka watku bedzie miala chwile wolnego smile
            A tak serio, widzialam na FB wystep baletowy tatusiow, w rozowych kostiumach baletowych (jeden z tatusiow to znajomy meza smile). Myslisz ze balet jest pasja tych tatusiow? Nie, ich pasja sa ich dzieci, ich rozwoj i zainteresowania.
            Ma ma miec przyjemnosc bycia z wlasnymi dziecmi zanim te beda mialy po nascie lat i nie beda chcialy juz spedzac czasu z rodzicami
            • ichi51e Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 15:21
              No i to jest niestety clou. Problemem nie jest czy corki wola balet a ojciec pilke tylko to ze ojciec woli nie spedzac z corkami czasu. Pewnie nie umie nie chce nigdy nie mial okazji bo zona wyreczala. Tyle ze zona ma juz dosyc wyreczania a tu dziura. I nad relacja trzeba pracowac a nie narzekac ze ojciec ma za dobre stosunki z bratankiem
    • julita165 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 14.06.18, 16:52
      A taka sytuacja ? Ojciec 2 córek w wieku 10 i 6 lat, nauczyciel wf w LO, bardzo zaangażowany w swoją pracę, po godzinach prowadzi SKS, jakaś szkolna drużynę siatkarska, nie tylko popołudniami ale też często w weekendy, są jakieś wyjazdy na turnieje. No ogólnie poświęca uczniom znacznie więcej czasu niż wynika to z etatu i kasy za to dodatkowej nie ma, w każdym razie nie w pełni bo może coś tam za coś extra dostaje.
      Dla corek ojciec średni. Owszem, chodzi też z młodszą na basen ( starsza chodzi już sama ), bywa na przedszkolnych przedstawieniach( młodszą jest wielka artystka ), chwali za sukcesy, czasem wyskoczą razem gdzieś na rowerach. No ale tym uczniom poświęca jednak więcej czasu niż córkom i to samych lekcji nie licząc, tylko zajścia dodatkowe. Czasowo pewnie podobnie jak ten mąż z wątku.
      Waszym zdaniem to coś zmienia czy taka sama sytuacja ?
      • ichi51e Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 14.06.18, 21:13
        A jak ojciec jest chirurgiem? Albo maklerem gieldowym?
        • rysiowa85 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 07:22
          albo górnikiem
          albo suwnicowym
          Nauczyciel wfu ma 20 h zajec, nawet jak poświeca kolejne 20 mlodziezy to wychodzi normalny etat
          No litości, ale nad nauczycielem wfu to bym sie nie pochylała z litością że on ma mało czasu
        • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 09:45
          Moj byl chirurgiem, spedzal ze mna tak wiele czasu jak tylko mogl.
          Opowiadal mi o swojej pracy, choc tej pasji nie dzielilismy, ja mdleje nawet na mysl o tym co czlowiek ma w srodku, ale dzieki temu rozumialam jak wazna jest jego praca.
          Dzielil ze mna moje pasje, choc nie byly tez jego, po prostu interesowaly one go dlatego, ze mnie interesowaly.
          Tak powinien postepowac KAZDY rodzic
    • volta2 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 12:51
      też byłabym zazdrosna, na pewno dążyłabym do ograniczenia pomocy do sytuacji niezbędnych - tyle teorii, podobnego problemu nie mam.

      natomiast mam bliską koleżankę w podobnej(o ile nie trudniejszej) sytuacji - czyli tam siostra samotnie wychowuje syna, i mąż koleżanki się angażuje w miejsce nieobecnego ojca. o tyle może być łatwiej że i własny syn i syn siostry są w jednym wieku, więc sporo aktywności się kumuluje wspólnie, chłopcy się lubią, nie ma raczej rywalizacji.
      a żona zazdrosna, zła, bo syn nie ma ojca na co dzień też (praca wyjzadowa) i jak już jest to miło by było, gdyby mogli czas spędzać 1:1. a tu siostrzeniec...

      na razie ograniczyli to wyprowadzką po prostu, tak się złożyło. więc kontakty wakacyjne nie zastąpią codziennego i zazdrość odeszła, została tylko niewygodna pamięć.
    • anberte1 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 15.06.18, 13:44
      Nie czepiasz sie. A masz racje. Twoj maz nie moze przejmowac odpowiedzialnosci za decyzje swojego brata i nie moze mu zastepowac ojca. Rozumiem pomoc dorazna, ale regularna...to juz naduzycie, tym bardziej, ze kosztem wlasnych dzieci sad i wlasnej rodziny...
    • kaniza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 11:18
      Dziękuje za wszystkie sugestię i wpisy.
      Rozmawiałam z mężem i powiedziałam co mi przeszkadza i co lezy na sercu. Mąż tego tak nie odbiera, twierdzi że jego dowożenie i czas z chłopcem nic naszym dziewczynkom nie odbierają, jednak poszliśmy na kompromis.
      Jako, że matka chłopaka jest mało dyspozycyjna z czasem i pracuje w takich godzinach, że fizycznie nie da rady go odwozić na wsyztskie treningi, to dwa razy mąż będzie go odwoził, a dwa razy matka (raz ona może, a raz sąsiad który jedzie z własnym synem na trening z grupy chłopka będzie go woził. Więcej sąsiad się udzielić nie może, bo chlopiec tylko w ten dzień jedzie na trening z domu, w inne dni ma angielski, a raz w tygodniu babcia go prowadzi. Jakby mąż całkowicie zrezygnował szwagierka musiałaby wypisać chłopca z klubu, a szkoda byłoby, bo bardzo się stara i jest w tym dobry.
      Taka sytuacja będzie trwała przez rok, potem chłopak idzie do klasy piłkarskiej i treningi będzie miał w ramach szkoły, więc tu też bedzie pewien problem z zawożeniem chłopca do szkoły, ale on już starszy będzie to raz, dwa szkoła nie jest daleko, a trzy w nagłych wypadkach mąz może go odwieść, bo i tak z dziewczynkami jedzie.
      Mąż zadeklarował, że od sierpnia on raz w tygodniu zawiezie dziewczynki na tance i spróbuje się w to włączyć.
      Z meczy nie chce zrezygnować, bo jak sam mówi bardzo to lubi, ale obiecał, że będzie najwyżej brał dziewczynki, a ja będę miała chwilę dla siebie.
      To tyle, teraz lipiec wolny, bo ani dziewczynki ani bratanek zajęć nie mają.
      • volta2 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 11:30
        czyli mąż tam nie jeździ dla bratanka a również dla siebiesmile
        jeśli tam jest jakaś babcia odprowadzająca sąsiada chlopca to bym jednak naciskała by brała dwóch. a mąż tylko jak będzie padało, śnieżyło zwalania babcię z pieszego spaceru.

        a bratowa ma się ogarnąć, nie może chyba całego świata angażować w coś co powinien robić ojciec dziecka?
        • kaniza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 11:42
          Tak, jeździ również dla siebie, bo się w to wkręcił i lubi, to coś w rodzaju dumy z dziecka, bo sobie radzi, a mąż ma w tym wydatny udział. Trochę to rozumiem, a trochę nie i to chyba najbardziej mnie bolało i boli, że taki dumny nie jest z osiągnięć dziewczynek.
          Babcia mieszka w okolicy gdzie jest trening i chłopiec po szkole do niej już tam jedzie ( nie wnikam jak). Ojca dziecka trudno zmusić jak nie chce, ciężko go zmusić żeby płacił alimenty, a co dopiero aby wypełniał inne obowiązki ojca. Szwagra nie ma w Polsce, ma nową rodzinę i nowe problemy, "starami" głowy sobie nie zaprząta.
          • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:00
            A nie mozliwosci aby maz znalazl wspolne hobby z dziewczynkami? Moze tenis, jazda konna czy fotografowanie.
            Jak sie nie moze z pasja wlaczyc w tance, chociaz dobrze ze bedzie je odwozil smile, to moze znajdzie cos co polaczy zainteresowania jego i corek.
            Wlasnie mysle, ze w tym punkcie Twoje coreczki zostaly w jakis sposob pokrzywdzone; gdyby nie bratanek i jego zainteresowania zblizone do tych Twojego meza, to moze juz wczesniej znalzalby sie jakas forma spedzania czasu wspolna dla ojca i corek
            • kaniza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:10
              On z nimi na rowery chodzi, ale to bardzo rzadko, bo po prostu czas nie jest z gumy. W weekendy jak je gdzieś bierze to bratanek też przeważnie chce jechać i on go zabiera.
              Też mam wrażenie, ze moje dzieci są pokrzywdzone, bo gdyby... ehhh zobaczymy, nie chce wszystkiego widzieć w czarnych barwach.
              To tylko rok, jak dostanie się do klasy piłkarskiej to problemy przynajmniej z dowożeniem odpadną.
              • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:13
                A wspominalas mezowi, ze wolisz aby wiecej czasu spedzal tylko z corkami, wlasnie chocby na tym rowerach albo na wspolnych wyjazadch jeszcze z Toba niz w piatke z bratankiem?
                Tak, dobrze ze chociaz to odwozenie Wam odpadnie, ale i tak mam wrazenie, ze tego chlopca jest za duzo w Waszym zyciu
                • kaniza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:39
                  Mówiłam, ale to jest trudna rozmowa, bo on tego nie rozumie, bo skoro bierze dwoje dzieci to może jechać i trzecie , a przecież jakbyśmy mieli więcej dzieci to też nie brałby tylko dwoje, ale wszystkich, poza tym z chłopcem jest bezpieczniej, bo dziewczynki jada wtedy w środku i takie to tłumaczenia.
                  • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:51
                    Nie poddawaj sie i probuj, kropla drązy skale.
                    Irytujace chyba musza byc dla Ciebie tlumaczenia pt. "jakbysmy mieli wiecej dzieci...", macie dwoje, tylko i az dwoje i to one, ich dobro i nawiazanie z nimi jak najlepszych realacji powinny byc priorytetem dla Twojego meza
                    Moze na poczatku od czasu do czasu niech sobie robia takie wypady tylko dla ojca z corkami. Tak aby mogli sie do siebie zblizyc bez obecnosci kuzyna
                    A co sadza o tym Twoje dziewczynki, lubia kuzyna czy wolalyby miec tate tylko dla siebie?
                    • kaniza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:10
                      Dziewczynkom to jeszcze nie przeszkadza, lubią kuzyna, on je też lubi, nie ma między nimi rywalizacji. Nie wiem czy to będzie trwało wiecznie, bo pewnie kiedyś jak nic się nie zmieni one zdadzą sobie sprawę, że tata bardzie wspiera kuzyna niż je, ale na razie są jeszcze na tyle małe, że nie wychwytują takich niuansów (7 i 6 lat).
                      • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:16
                        Moze na poczatek postaraj sie przeforsowac aby chociaz od czasu do czasu wychodzil gdzies tylko z corkami albo z dziecmi i z Toba.
                        Mam nadzieje ze wiecej czasu z dziewczynkami sprawi, ze stana sie one coreczkami tatusia i bratanek stanie sie niewazny smile
                        • aguar Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 14:41
                          Dlaczego bratanek ma się stać nieważny? Dlaczego tak źle życzysz temu dziecku?
                          • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 14:54
                            Dlatego ze corki sa wazniejsze. Sama bylam coreczka tatusia i wiem jakie to wazne dla dziewczynki i pozniej dla doroslej kobiety.
                            A jak Ci sie wydaje jak sie poczuja dziewczynki jak zrozumieja, ze tata woli spedzac czas z obcym dzieckiem tylko dlatego ze one maja "niewlasciwe zainteresowania"?
                            • aguar Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 16:44
                              Ale jakaś inna dziewczynka w przyszłości trafi na tego chłopca. I dla jej związku będzie miało znaczenie czy on miał dobry męski wzorzec.
                              • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 16:51
                                Ty naprawde masz problemy z glowa albo zartujesz.
                                A jakie to ma znaczenie dla autorki watku? Ma sie troszczyc o hipotetyczne dobro zwiazku obcej dziewczynki zamiast o dobro swoich corek?
                                Ale skoro tak sie martwisz o tego chlopca, to poradz mezowi aby to on sie nim zajal, niech sie nim zajmuje kosztem Waszych dzieci, a nie kosztem dzieci autorki watku. Kaniza wspominala, ze z alimentami tez sa problemy; mozecie sie dorzucic. Pewnie jak kupicie mu mieszkanie na 18, to tez bedzie mialo znaczenie dla tego chlopca i jego zwiazku smile
                              • triss_merigold6 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 16:55
                                A matka siedzi z tyłu.
              • berdebul Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:52
                Gdybyście mieli trzecie dziecko, to też byłyby pokrzywdzone? uncertain Zastanów się dlaczego ten dzieciak Ci przeszkadza. Bratanek to bliska rodzina, rodzony brat Twojego męża dał ciała, dobrze że mąż przyzwoity.
                • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:03
                  Ale to NIE JEST ich trzecie dziecko,
                  a dzieci zalozycielki watku SĄ pokrzywdzone, gdyby nie ten chlopiec i zajecia pilkarskie ojciec mialby wiecej czasu dla WLASNYCH dzieci.
                  Mąż tez daje ciala; za malo czasu i uwagi poswieca wlasnym dzieciom
                  • berdebul Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:21
                    Tak, to na pewni wina bratanka. big_grin Jak autorka odetnie męża od bratanka, to mąż zacznie sam grac/wychodzić z kumplami/majsterkować, szczerze wątpię, że nagle postanowi zostac druga matką zapalnych tancerek.
                    • berdebul Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:22
                      Zapalonych tancerek.
                    • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:28
                      Albo znajdzie wiecej czasu na wspolne zajecia z corkami, wycieczki rowerowe we 3 to juz niezly poczatek. Mozna tez wspolnie fotografowac przyrode i juz mamy dwie wspolne plaszczyzny zainteresowan
                • kaniza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:14
                  Jeśli trzecie byłoby dziewczynką to raczej tak...
                  Chłopiec mi nie przeszkadza, ja go lubię, to jest dziecko które się da lubić, ale to nie jest mój syn, to nie jest moje dziecko, wiec nie traktuje go tak. Przeszkadza mi podejście męża, a nie sam chłopiec.
                  • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:18
                    Ale tego chlopca, chocby byl nie wiem jak bardzo mily, jest w Waszym zyciu troche za duzo. Gdyby bylo go w nim mniej, to bylaby wieksza szansa na to, ze maz nawiazalby wieksza wiez z dziewczynkami, a one stalyby sie coreczkami tatusia, ze wszystkimi tego konsekwencjami smile
      • pani_libusza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 11:54
        Czyli w ramach zacieśniania kontaktów z córkami, tata będzie je zabierać na mecze i sparingi bratankauncertain dziewczynki pewnie przeszczęśliwe. Ale już bez złośliwości fajnie ze udało się wam pogadać i wypracować cos w rodzaju kompromisu, zawsze choć trochę do przodu.
        • kaniza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:05
          Też obawiam się, że nie będą szczęśliwe i nie wiem jak z chęciami córek czy w dłuższej perspektywie nie wyjdzie tak, że weźmie ich na jeden mecz i koniec, bo nie będą chciały.Maż twierdzi, że na mecze jeżdżą całe rodziny, siostry zawodników też, więc nie widzi powodów dlaczego nasze miałby nie móc i nie chcieć, no zobaczymy.
          • pani_libusza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:51
            Rozmawiałaś, tlumaczylas jeśli dalej nie widzi problemu to chyba nic więcej już nie poradzisz, ty za niego nie zbudujesz realacji córami. Może jakos się to poukłada.
            • pani_libusza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:53
              Jeszcze jedno a próbowałaś tego co doradzały forumki, żeby z kartka w ręku policzyć godziny czy wieczory które spędza z córkami a które z bratankiem, żeby sąm dla sie ie wiedział ile komu poświęca czasu i jaki są między dziecmi dysproporcje.
          • berdebul Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 12:55
            Już się obawiasz, już wiesz że nie będą chciały. 🙄 „Jedziemy tam, żeby wspierać Krzysia, możecie też go zaprosić na swój turniej tańca”. Fajnie mieć wsród publiczności kogoś bliskiego, komu zależy i kto jest tam dla nas.
            • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:05
              Dla malych dziewczynek patrzenie na nudny mecz i obserwowanie jak tata poswieca cala uwage kibicowaniu Krzysiowi, to rzeczywiscie najlepszy sposob na spedzenie sobotniego przed- czy popoludnia....
              • pani_libusza Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:10
                To troll, szkoda czasu na pyskówki.
              • berdebul Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:23
                Bo małe dziewczynki muszą być zawsze w centrum uwagi, nie mogą też rekreacyjnie pokopać piłki z kuzynem i absolutnie nie mogą chciec mu kibicować. 🙄🙄🙄
                • sofia_87 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:30
                  Male dziewczynki powinny byc w centrum uwagi WLASNEGO ojca, to dobre zarowno dla ich rozwoju jak i dla przyszlosci, takze tej "zwiazkowej". I tak, nie musza miec ochoty na kopanie pilki, ja bylam wysportowana, sporty walki, ale kopanie pilki mnie jakos nigdy nie krecilo
                  • berdebul Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 22:10
                    Codziennie rano są w centrum uwagi ojca, to on karmi, czesze, odstawia do szkoły itd. Bardzo ładnie pomijacie fakt, że ojciec się nimi zajmuje.
                • triss_merigold6 Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 13:36
                  Niech kuzyn zainteresuje się tańcem.


    • eukaliptusy Re: Prawie jak syn i problem z zazdrością 18.06.18, 15:57
      Zamiast wyliczać mężowi ile czasu spędza z bratankiem, popatrz jaki ma kontakt z córkami, ile czasu z nimi spędza (poza tymi nieszczęsnymi tańcami, które go ewidentnie nie interesują), ile z nimi rozmawia, jakiś maja wspólne sprawy. Jeśli z tym jest problem, jeśli z bratankiem ma o wiele lepszy kontakt niż z córkami, to o tym z mężem rozmawiaj. Nie próbuj nic nikomu zabrać, co najwyżej dodać. Tak jest moim zdaniem przyzwoicie i po ludzku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka