Witajcie,
nieczęsto piszę, często czytam - dziś stwierdziłam, że ematczyna zbiorowa mądrość i doświadczenie są mi niezbędne

Klasa mojego dziecięcia uzyskała najwyższą średnią w szkole (tak, jestem zaskoczona). Chcemy klasie ufundować nagrodę, która:
- będzie dla wszystkich dzieciaków (dziewczynek i chłopców w klasie jest po 50%) w miarę atrakcyjna,
- będzie rzeczą trwałą, pozostającą w klasie, dostępną dla wszystkich chętnych,
- będzie przypomnieniem, że jednak warto się uczyć, bo i za to są szybkie i przyjemne profity (a nie tylko za szpanowanie, chamowate odzywki i olewkę), w związku z czym preferujemy rzecz taką, która:
-będzie służyła do zabawy raczej, niż do nauki.
Wiem, ze na pewno cieszyłby ich stół do ping-ponga, jednak:
- jest trochę za drogi (nie zostało aż tyle z klasowych pieniędzy, klasa jest nieliczna, a większość rodziców nic więcej nie dołoży),
- ogólnodostępny stół jest w holu szkoły, nie wiem, czy dobrze byłoby mnożyć byty ponad konieczność.
Dzisiaj się dowiedziałam o tej najwyższej średniej. I co? Zamurowało mnie. Mam pustkę kreatywną. Ematka jest pomysłowa zawsze.
Proszę, pomóżcie
Pozdrawiam, Sjanna