Dodaj do ulubionych

Uciazliwy kolega

26.06.18, 21:19
Razem z mezem mamy wspolnego kolege obecnie po rozwodzie , ktory stale u nas przesiaduje. Na poczatku nie bylo to meczace wiedzielismy, ze potrzebuje sie wygadac czuje sie samotny. Jednakze teraz nie mamy chwili prywatnosci gdy wracamy z pracy on zaraz przyjezdza. Potrafi siedziec do 21 . Mieszkamy na wsi on w miescie. Zaczynam miec dosc serdecznie. Delikatne sugestie nie pomagaja, Co robic ?
Obserwuj wątek
    • same-old_mona Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:21
      Powiedzieć wprost?
      • kawusia79 Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:23
        Powiedzialam delikatnie odpowiedzial jak ja lubie do was przyjezdzac
        • alpepe Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:30
          odpowiadasz, cieszymy się, ale co za dużo, to niezdrowo.
        • ingaki Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:32
          My Ciebie też lubimy Ale to nie znaczy że lubimy z Tobą pomieszkiwac. Możemy się umówić na wizyty raz w tygodniu / raz na dwa i może jakoś do niego dotrze.
          • jola-kotka Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:43
            Wprost to beda mieli po koledze a wroga
            • same-old_mona Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:49
              No ale na około nie działa, to mają się męczyć? Chyba lepiej sprawę załatwić teraz, póki da się jeszcze na spokojnie, niż czekać aż się kolega domyśli. Po drodze może autorce na tyle się podnieść ciśnienie, że koledze nawtyka i za drzwi wyrzuci. Wtedy faktycznie będzie po znajomości.
        • taki-sobie-nick Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:52
          kawusia79 napisała:

          > Powiedzialam delikatnie odpowiedzial jak ja lubie do was przyjezdzac

          Cóż, trzeba przejść do wersji mniej delikatnej, co nie oznacza skopywania kolegi ze schodów.
    • woman_in_love przestańcie mu dawać kawusię, zapodajcie herbatę 26.06.18, 21:25
      albo czarną polewkę
    • majenkir Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:34
      Znajdzcie mu kobiete tongue_out
      • kawusia79 Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:41
        Tez o tym myslalam
      • aankaa Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:49
        najlepiej sąsiadkę zza płota - będą pomieszkiwać u was razem big_grin
    • mikams75 Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:51
      zagoncie go do robot - w ogrodzie, do sprzatania, naprawy rynny itp. Wyciagnijcie go na zakupy do marketu budowlanego, w inne dni zapowiedzcie, ze nie ma was w domu. Innym razem o 19 szykuj sie do snu mowiac, ze ci glowa pekaa maz w tym czasie niech sie zajmie np. czyms w garazu. Jak przestaniecie go traktowac jako mile widzianego goscia, to mu sie odechce.
    • mama-ola Re: Uciazliwy kolega 26.06.18, 21:54
      Moja mama miała taką koleżankę - przesiadywala u nas i żadne sugestie nie pomagały. Czasem siedzialysmy cicho i udawalysmy, że nas nie ma w domu, jak mama w rozpacz wpadala, że ona znów pod drzwiami. Powodem była zwykla towarzyskosc, ekstrawertycznosc, sąsiadka miała szczęśliwe życie rodzinne.

      Może byście raz czy dwa wrócili do domu po 22? Kolega przyjedzie na darmo, to może mu się znudzi.
    • capa_negra Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 01:15
      A nie macie zamykanej bramy/ furtki??? to generalnie, przy odrobinie asertywności, rozwiązuje większość problemów. Mieliśmy takich znajomych, których oddech ciągle czułam na plecach i naprawdę zamknięta brama, spuszczone psy i pawilon za domem rozwiązały nasz problem. I zupełnie mi w siedzeniu w ogrodzie nie przeszkadzał fakt, że nasze samochody stoją na podjeździe wiec teoretycznie jesteśmy. Ta metoda sprawdziła się najlepiej bo ani wykręty ( ale właśnie nie ma nas w domu) ani prawda ( sorry jesteśmy zmęczeni, nie mamy ochoty) niestety się nie sprawdziły. Znajomi oczywiście wcześniej dzwonili, a jak nie odbieraliśmy to "przy okazji" podjeżdżali - mieli rodzinę w okolicy. Po kilku takich wku.....jących wizytach brama zamknięta na głucho definitywnie rozwiązała nasz problem. Miałam dość traktowania mojego domu jak letniska.
    • evee1 Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 05:22
      Macie dzieci? Jak nie, to powiedzcie, ze w poniedzialki, srody i piatki po pracy uprawiacie dziki seks i potrzbujecie miec wolna chate.
    • jematkajakichmalo Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 07:58
      Ale on tak bez zapowiedzi przyjeżdża? Po prostu wpada i tyle?Jeśli dzwoni to wprost powiedzieć , że nie ma przyjeżdżać, bo zaraz wychodzicie i nie wiesz kiedy wrócicie. A jak wpada niezapowiedziany to bym chyba nie otwierała i następnym razem udawała, że coś ten dzwonek ostatnio nie działa... Niech nie słyszeliśmy...
      Jak to nie pomoże to należy powiedzieć delikatnie, ale wprost, że rozumiecie , że bardzo Wam przykro, ale Wy jednak nadal macie swoje rodzinne życie i chcecie spędzać czas sami.
      Trudno, czasami trzeba siła jak po dobroci się nie udaje. wink
      • jematkajakichmalo Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 07:59
        P.S. a teraz daj mu ten post do przeczytania... Jak nie zakuma to już nie wiem...
    • pani-noc Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 08:10
      Zacznijcie sobie robić rodzinne wypady. Po pracy całą rodziną na basen lub do CH na zakupy i kolację w restauracji. Kilka razy pocałuje klamkę to w końcu mu się znudzi przychodzenie do Was.
      • positronium Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 09:17
        Dokładnie, to jest najlepszy sposób. Z jednej strony nie mówisz mu wprost, że przeszkadza, a z drugiej dajesz jasno znać, że macie w rodzinie czas przeznaczony osobno dla siebie i dla obcych.
        Tylko nie wspominaj mu o planach np. pójścia do kina, bo jeszcze będzie chciał dołączyć! wink
    • ida_listopadowa Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 08:29
      Naprawde juz nie mozna nic wprost powiedziec? Albo umowcie sie z nim na na przyklad za tydzien, tak zeby zrozumial, ze w miedzyczasie przyjezdzac nie nalezy.
      Przestrzegam przed traktowaniem jak domownika, bo sie zadomowi.
      Albo tindera mu zalozcie i niech codziennie w miescie chodzi na randkismile
    • lati7 Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 09:12
      Nie ma sposobu na "takich". Też miałam podobnie z takimi natrętami i niestety zawsze kończy się źle ... Natręt nigdy nie zrezygnuje z dobrej miejscówki. Jak go poznacie z jakąś panią i przypadną sobie do gustu , to bank sprawa będą przesiadywać u Was i postrzegać Was jako patronów swojego związku. Jednym słowem będziecie niańczyć gołąbeczki. Jedyną radą jest tak jak napisała Capa_negra. Zrobiliśmy tak samo. Podstawa to dobrze ogrodzona działka. Wyłączyć telefony, nie zwracać uwagi na nawoływania, gwizdy ... Lub nie wracać po pracy od razu do domu. Przemęczyć się w galerii, kinie , restauracji , odwiedzić rodziców. Absolutnie nie tłumaczyć się z niczego przed kolegą !!
      Moi natręci bez zapowiedzi wpadali kiedy im się podobało.Mieliśmy dość. Jak już nie mogli sforsować bramki, a my w ogrodzie przy pracach podchodziliśmy do bramki nie otwierając "porozmawiać" ... Biedni zawsze jechali , przejeżdżali "na spacer" big_grin tyle, że nasz do jest ostatni w ulicy , poza miastem a dalej las hahah . Po prostu przestaliśmy wpuszczać kiedy im się podobało mówiąc że mamy zajęcia. "Cześć, miłego spaceru" Oj nie powiem, oczy mieli jak sowy. No i skończyły się rzekome spacery w naszej okolicy, a my jesteśmy "beeee" . Ty też będziesz wink
      ps. Ostatnio po kilku latach znowu "próbowali" , spotykając mojego męża w markecie. Jako, że urodziło się im nowe dziecko z pewnością szukali "miejscówki" za miastem. Poprzednio też tak było. Wózeczek i cyk do nas na kilkanaście godzin.Oni mieszkają w bloku. Ale ja już nie mam zdrowia na takie nasiadówki i wysłuchiwanie płaczu dziecka po kilka godzin i w weekendy.
      Takie relacje nigdy nie kończą się dobrze. Najpierw daliście koledze całych siebie, teraz będzie porzucony i wściekły smile
      • ida_listopadowa Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 09:52
        Masz racje niestety. Bez wzgledu na swoje zaangazowanie bedziesz zla i niegoscinna, jak nie dosyc, ze ugoscisz, to jeszcze masz zrobic obiad i bogwico. Tacy ludzie zawsze sie obraza, nigdy twoje zaangazowanie nie bedzie wystarczajace.
        Cos o tym wiem, mieszkam nad morzem (piechota do plazy). Przyjezdzalo zawsze sporo osob, sami sie wpraszali, nie mam nic przeciwko temu, jezeli sa samowystarczalni i malo inwazyjni. Zwlaszcza, kiedy sie chce miec jakies zycie rodzinne/zwiazkowe. Gorzej z ludzmi glosnymi, smiecacymi i majacymi wapory. "pizzaaaa?... słabo!" - to zorganizuj cos lepszego, kurde.
        • positronium Re: Uciazliwy kolega 27.06.18, 10:05
          To pewnie trąci myszką, ale mam wrażenie, że cały problem stąd, ze ludzie już nie pamiętają o bardzo prostym fakcie - wizyty maja określoną długość.
          Kilkunastogodzinna nasiadówka nie powinna mieć miejsca więcej niż dwa-trzy razy, jeśli akurat rozmowa wartko się toczy i wszyscy chcą ją kontynuować. Ale kto to widział przychodzić na obiad i zostać do kolacji?

          No i "gość nie w porę gorszy od Tatarzyna..." wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka