Dodaj do ulubionych

dzieci w samolocie

    • julita165 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:30
      Ja też zabrałam mojego 11mcy na wakacje samolotem. Kryteria wyboru były takie :
      dojazd na lotnisko plus odprawa plus lot plus transfer do hotelu ok 8h. Czas podobny żeby ode mnie dojechać gdziekolwiek w Polsce ( to były czasy przed A1 a mieszkam w centralnej Polsce ). Gwarancja pogody a nie bardzo wyobrażałam sobie co będę robić z niemowlakiem np nad polskim morzem jeśli będzie padać, wiać itp. łażenie na spacery całymi dniami to nie moja bajka. Juz widziałam jakie upojne wakacje spedzę z nim na 20 m.kw I wiedziałam że on kocha wodę, lecieliśmy we wrześniu, całe lato spędził w baseniku piszcząc że szczescia. Noszenie gratow, w Pl właściwie każda opcja wyjścia na plażę = nie wiadomo jak to wszystko zataszczyc bo dojść trzeba, a w hotelu wprost z pokoju wyjście nad basen, w dodatku wszystko wbetonowane wiec latwo wózkiem.przejechac. I owszem, w drodze powrotnej walną kupę, przewijanie w samolotowej toalecie doprowadziło go do furii i darł się przez godzinę do samego ładowania.
      Co począć, różni ludzie nas wkurzaja ale żyć razem trzeba
    • dziennik-niecodziennik Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:49
      Fakt ze dla dzieci wazne jest zeby byl plac zabaw i kaluza, ale rodzice tez ludzie i chca cos zobaczyc.
      Upiorny trzylatek jest tak samo upiorny w domu i na wyjeździe, niemowlaka tak samo sie karmi tu i tu, wozkiem jezdzi tak samo, pieluch nikt nie wozi bo mozna kupic wszedzie, a smoczki ciezkie nie sa big_grin
      Nie podoba Ci sie? - kup sobie bilet do klasy first.
      • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 22:17
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > Fakt ze dla dzieci wazne jest zeby byl plac zabaw i kaluza, ale rodzice tez lud
        > zie i chca cos zobaczyc.
        > Upiorny trzylatek jest tak samo upiorny w domu i na wyjeździe

        Tylko w domu jest upiorny dla rodziców, a w samolocie dodatkowo dla pasażerów i stewardes... Łapiesz?

        Klasa first niewiele zmienia, wrzaski do niej dolatują. PKP stosuje wagon "strefa ciszy", może linie lotnicze powinny oferować takie samoloty?

        A może przeciwnie, może powinny oferować "Baby Airlines" z udogodnieniami dla rodziców i wtedy upiorny trzylatek ryczałby wraz z upiornym roczniakiem. tongue_out
    • agnieszka_kak Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:58
      W życiu nie wzięłabym dziecka nad Bałtyk. Nawet nie chodzi to, że zimny, ale po prostu brudny, zwłaszcza przy plaży. Więc tarabanilam się przez pół Europy. Chcieliśmy pozwiedzać, pobyć w górach, trochę popływać, pochodzić po lokalnych restauracjach, więc mała zwiedzala z nami.
      Na propozycje typu "idź do parku" - ja też chcę mieć wakacje. Do parku to chodzę na codzień.
    • depompadur Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:06
      Rozumiem, że lot z dziećmi może być uciążliwy. Ale osobiście uważam, że warto dzieci ciągnąć od najmłodszego. Pokazać dziecku jak różnorodny jest świat. Obudzić w nim ciekawość, ale i otwartość na inne kultury. Mój syn zna i wypasione hotele i skromne apartamenty. Widział wielki przepych i biedę, jakiej nie znamy w Polsce. W jego pokoju wisi mapa świata na której zaznacza gdzie był i gdzie w najbliższym czasie chciałby pojechać. Tych miejsc jest jeszcze sporo smile Mam wrażenie, że to właśnie dzięki tym wszystkim podróżom z pewnością właściwą dla młodego nastolatka twierdzi, że po szkole średniej jedzie na roczny wolontariat do Etiopii, a potem pójdzie na architekturę żeby projektować nowe wieżowce w Dubaju, bo tylko tam dadzą mu się wyżyć artystycznie. I jego plany bardzo mi się podobają.
      • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:13
        tez tak uwazam a wyjazdow nie nazwalabym ciaganiem.
        I nie wie, czemu niektorzy ie tak lituja nad takim "ciaganym" dzieckiem; ja sie lituje nad dziecmi ogladajacymi wylacznie place zabaw, bo rodzicom sie nie chce zorganizowac czegos ciekawszego zaslaniajac sie niby dobrem dziecka.
      • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:30
        Male dziecko najpierw musi poznać świat wkoło siebie, dla roczniaka wszystko jest poznawaniem różnorodności świata. Dla trzylatka nie ma różnicy, czy jest w Singapurze czy w Kaliszu, on i tak nie pozna tamtejszej kultury, tylko chce się bawić, żeby mama była blisko, moja córka do trzech lat mieszkała w innym kraju, latała samolotami (nie wakacyjnie) i kompletnie tego nie pamięta.
        • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:35
          nie musi, kolejnosc poznawania nie ma znaczenia.
        • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:42
          barbibarbi napisała:

          > Male dziecko najpierw musi poznać świat wkoło siebie, dla roczniaka wszystko je
          > st poznawaniem różnorodności świata. Dla trzylatka nie ma różnicy, czy jest w S
          > ingapurze czy w Kaliszu

          No dobra, ale jaka to różnica czy ten roczniak płacze w autobusie miejskim, poznając świat wokół siebie czy w samolocie i analogicznie czy trzylatek kopie w siedzenie fotela w samolocie do Singapuru czy w pociągu do Kalisza? Chodzi o to, że dzieci są uciążliwe w samolotach czy jednak może w przestrzeni publicznej?
          • berdebul Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:56
            Chodzi o zachowanie RODZICÓW. Potrafisz zając dziecko, zorganizować mu czas, nie sądzisz dzieciaka z lekiem wysokości przy oknie, masz dla niego zabawki, ewentualne jedzenie żeby nie wył z głodu - super, rób co chcesz. Jeżeli Twój dziubdziuś kopie w fotel i nie reagujesz w sposob skuteczny - siedz w domu.
          • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:06
            Jak trzylatek dostanie napadu płaczu, kopania czy tam innych ciekawostek w komunikacji miejskiej w Kaliszu, to zawsze można z nim wysiąść na najbliższym przystanku. W samolocie to dość trudne. 😉
            • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:21
              Pociąg do Kalisza też się raczej w szczerym polu nie zatrzyma, żeby wysadzić matkę z trzylatkiem. A jak ta matka właśnie jedzie do babci z basenem w ogrodzie, to już w ogóle nie ma mowy wink

              Ta dyskusja staje się już dość absurdalna. Każdy ma inne doświadczenia, mi na przykład cudze dzieci nigdy nie uprzykrzyły lotu w takim stopniu jak zgraja południowych Włochów, którzy też nie wiem po co się do tej Polski fatygowali, takie ładne mają krajobrazy u siebie. Już przed startem miałam ochotę ich wysadzić z informacją, że wódeczkę i dupeczki dostarczę osobiście do samiutkiego Neapolu.
              • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:33
                Bo w jednym i w drugim przypadku problem powodowali dorośli. Po prostu. Dzieci jako takie nie są przeszkodą w podróżowaniu. W każdym razie na pewno nie wszystkie. Natomiast niektórzy dorośli już tak. Gdyby pani z wątku ogarnęła smierdzącą pieluchę, a ojciec zajął się trzylatkiem to dzieci nie byłyby uciążliwe dla otoczenia. Proste. Podróżować z dziećmi jak najbardziej można - blisko i daleko, jak się chce i lubi. Kłopot w tym, że nie każdy dorosły podróżować powinien. Czy to sam, czy z dziećmi.
                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:09
                  Tu w wątku już się jedna wypowiedziała, że dzieciak zrobił kupę w samolocie a potem darł się godzinę do wylądowania. I jakoś go nie ogarnęła.
                  Może rzeczywiście powinny być samoloty bez dzieci. jestem gotowa dopłacić za bilet, żeby mieć spokój.
                  • sofia_87 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:18
                    Ja tez smile
                    • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:22
                      Zakładajcie linie "adults only" - na sto zbijecie kokosy. Przecież na pewno nikt tego do tej pory nie sprawdził i nie przeliczył. Na pewno się opłaca. A lotniska powinny tworzyć miejsca bez dzieci, zamiast rozbudowywać kids zone - głupki tam jakieś pracują...
                      • sofia_87 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:38
                        Linie niekoniecznie, ale niektore loty bylyby jak najbardziej rentowne, podobnie jak takie restauracje. Mysle ze nie tyle chodzi o brak rentownosci, co o obawy przed oskarzeniami o dyskryminacje.
                        Znam wiele osob, w tym siebie, ktore biora miejsca w pierwszej klasie, miedzy innymi wlasnie po to aby miec spokoj podczas lotu.
                        Ja kocham dzieci, ale swoje, wrzaskow, zapachow ani innych niedogodnosci zwiazanych z cudzymi wolalabym nie musiec znosic i chetnie do tego doplace
                        • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:41
                          Hotele bez dzieci jakoś dają radę i nie bankrutują. Właśnie jutro córka kończy 16 lat i będziemy mogli korzystać z takich hoteli z dzieciakami.
                          • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 02:36
                            Tak, są takie hotele - childrens free / adults only - nie przyjmują dzieci i wcale nie upadają, wręcz przeciwnie - trudno o miejsce w nich.
                            Nie po to leci się na wypoczynek, by za ścianą lub z sąsiedniego balkonu czy tarasu słuchać dzikich wrzasków cudzych dzieci.
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 07:54
                              Dokładnie tak.
                        • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:49
                          A jakie to linie oferują 1 klasę w lotach europejskich albo czarterowych?

                          Swoją drogą bogatych nasz znajomych, skoro za lot do Nowego Jorku wydają min. 15000 PLN w 1 klasie Lufy albo VA, tylko po to aby nie słuchać dzieci. Elyta elyt big_grin


                          sofia_87 napisał(a):

                          > Linie niekoniecznie, ale niektore loty bylyby jak najbardziej rentowne, podobni
                          > e jak takie restauracje. Mysle ze nie tyle chodzi o brak rentownosci, co o obaw
                          > y przed oskarzeniami o dyskryminacje.
                          > Znam wiele osob, w tym siebie, ktore biora miejsca w pierwszej klasie, miedzy i
                          > nnymi wlasnie po to aby miec spokoj podczas lotu.
                          > Ja kocham dzieci, ale swoje, wrzaskow, zapachow ani innych niedogodnosci zwiaza
                          > nych z cudzymi wolalabym nie musiec znosic i chetnie do tego doplace
                          • sofia_87 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:00
                            Wyszukaj w google, to bedziesz wiedziala jakie smile dlaczego wydaje Ci sie, ze wszyscy lataja czarterami na wakacje?
                            A kto powiedzial ze tylko po to? Sa tez inne zalety smile
                            No widzisz, elita smile, a co zazdroscisz? smile
                            • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 20:36
                              No ja wiem, 1 klasa dla jaśnie państwa big_grin
                              • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 02:42
                                No alavedo, pojechałaś.
                                Zazdrościsz bogatszym, bo ciebie stać tylko na czarter i wymyślasz im od 'jaśnie państwa'? Tak, dla Ciebie stoją finansowo dużo wyżej od Ciebie i nie jest to nic uwłaczającego. Zarób, zaoszczędź i też polecisz first class.
                                Taki jest świat - Ty jesteś biedna, a innych stać na business class i nie masz co jazgotać.
                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:38
                            Bardzo, ale to bardzo rzadko biznesem latają całe rodziny i to na dodatek wielodzietne. A do tego jeśli jest to bardzo długi a więc drogi lot to naprawdę sporadycznie. Nawet osoby z pierwszych stron gazet wybieraja klasę ekonomiczną. Ale cóz napisać można wszystko.
                            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:42
                              I najczesciej sa to todziny pracownikow lini lotniczych zupelnie przypadkiem...
                              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 17:13
                                Tak.
                              • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 17:35
                                Ale że rodziny pracowników LOT-u latają biznes klasą? To coś się od lat 90 zmieniło. Kiedyś mogły tylko ekonomiczną.
                                I do tego praktycznie sie wszyscy znali - więc zrobienie bydła na pokładzie odpadało - bo na drugi dzień wszyscy by wiedzieli.
                                Pamiętam jak koniec lat 90 leciałam z rodzicami do USA. Ojciec już nie pracował w Locie od ładnych kilku lat - a i tak został rozpoznany przez starszy personel. Jak sama latałam - to też spojrzenie na nazwisko - o córka X - aleś wyrosła a co u taty itd.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 17:42
                                  Miłe. Pewnie znałam Twojego Tatę. Nie miejsce tu, zeby rozpisywać sie o lotowskiej kuchni......
                                • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 17:43
                                  Nie wiem jak w locie bo znajomy jest kapitanem w innych linia i cala rodzina (3 dzieci) lata na stand-by i bardzo czesto widze zone na instagramie chwalaca sie ze znowu upgrade po znajomosci...
                                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 17:47
                                    Przemilczę na forum. Kto lata ten wie.
                            • fragile_f Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 20:08
                              Ale wiesz, że poza biznesem jest też cały segment premium, który kosztuje raptem o 50% więcej niż ekonomia? Szczerze mówiąc, to tam widuje się "osoby z pierwszych stron gazet" a nie w ekonomii. I tak, często widuję tam całe rodziny, często z malutkimi dziećmi (bo nie chcą się gnieść w ekonomii z ruchliwym kilkulatkiem).
                          • fragile_f Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 20:05
                            Ekhem, premium w Locie do NY to jakieś oszałamiające 3-4k wink I tak, latają tam również dzieci tongue_out i zwierzaki, o zgrozo!
              • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:29
                haha, dokladnie, szczegolnie jak kolejny pociag/autobus jest za 3-4 godziny a w tym czasie dzieciakowi juz zupelnie zacznie odbijac big_grin Juz widze, jak ktokolwiek wysiada majac wykupiony bilet na ten srodek lokomocji i kupuje kolejny bilet. Takie wysiadanie, to mozna uskuteczniac w tramwaju, jak nastepny za 10 min przyjedzie.
                • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:40
                  Odpowiadałam na to zdanie "No dobra, ale jaka to różnica czy ten roczniak płacze w autobusie miejskim, poznając świat wokół siebie czy w samolocie". Autobusy miejskie kursują chyba częściej niż co 3-4 godziny?
                  • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:06
                    a nie bylo o pociagu/pks-ie do Kalisza?
                    • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:19
                      Też było 😊, ale nie do tego nawiązała, co zresztą napisałam "Jak trzylatek dostanie napadu płaczu, kopania czy tam innych ciekawostek w komunikacji miejskiej w Kaliszu, to zawsze można z nim wysiąść na najbliższym przystanku. W samolocie to dość trudne. 😉"
                      • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:00
                        Ile takich ataków szału w samolocie widziałaś w zyciu? Bo ja żadnego, chociaż przyjmuję do wiadomości, że się zdarzają. Ale chyba nie jest to regułą tylko wąski margines.

                        Inna rzeczą jest nadmuchiwanie sprawy przez osoby nie lubiące dzieci, dla takiej obiektywnie nieglosne zakwilenie dziecka jest napadem wrzaski trwającego godzinami, a niechcące trącenie fotela złośliwym kopaniem martensem z okutym czubkiem.
                        • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:21
                          Ja też nie, i nie o tym piszę. Jak tej pory w podróży najbardziej przeszkadzał mi pewien kilkulatek w pociągu. Piszczący, kopiący siedzenia, wydający dziwne dźwięki. Mamusia na uspokojenie dała mu tablet z krzykliwą kreskówką, bez słuchawek oczywiście. Dziecko niewinne, nudziło się. Matka nie potrafiła / nie chciała go ogarnąć. Wracamy do sedna - męczący w podróży są dorośli, bo to oni są za dzieci odpowiedzialni
                          • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:12
                            racja, to zadanie doroslych zajac dziecko np. ja dlugo przed podroza gromadzilam rzeczy do tzw. magicznego pudelka - to byla kolekcja pie...k, nie zabawek, rzeczy szalenie interesujace dla malucha. Do tego dodatkowe puste pudeleczko i zabawa w ogladanie i przekladanie miedzy pudeleczkami zajmowala moje dziecko bardzo skutecznie i reagowalam natychmiast na kazde stekniecie bedace objawem znudzenia, zanim dziecku zacznie odbijac. Do tego kombinowalam, zeby lot wypadl na drzemke, zeby dziecko akurat w samolocie bylo glodne, bo wiedzialam, ze zajmie sie zuciem na 15 min a z pelnym brzuszkiem przy szumie silnikow zasnie szybko. Ale trzeba miec juz doswiadczenie, byc przygotowanym i znac reakcje dziecka.
                            • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:58
                              ale jeszcze dopisze jedno z moich doswiadczen... kiedys w samolocie usiadla za nami para z niemowlakiem i dziadkiem do kompletu. O ile rodzice i niemowle zachowywali sie normalnie to dziadka mialam ochote wysadzic. Przez ponad godzine zabawial malucha gruchaniem, cmokaniem i wydawaniem tak przedziwnych dzwiekow majacych oznaczac zachwyt nad kazda mina czy machnieciem nozki niemowlaka.
                              Moj maz poczatkowo sie zupelnie odlaczyl i pograzyl w lekturze ale ja sluchac tego nie moglam, wiec wymownie spojrzalam kilka razy ale dziadzio pograzony w zachwycie nic nie zauwazyl i coraz bardziej sie rozkrecal. Ostatecznie zaczal nas ogarniac pusty smiech i cala rodzina zaczelismy dostawac glupawki. Po godzinie bylismy splakani ze smiechu, z bolami brzucha. Glos tego dziadla i jego gruchanie/dziwne jeki pamietam do tej pory big_grin i tylko dzieci takiemu nastawieniu przezylismy ten lot wink Po godzinie chyba sie rodzice zczaili i uciszyli dziadka i maluch usnal.
                              • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:07
                                😁 Dziadek roku
                                • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:33
                                  a no roku, to tak odnosnie tego, ze to dorosli bywaja bardziej upierdliwi od dzieci; niemowlak byl niemal nieslyszalny za to dziadzio dawal czadu na pol samolotu big_grin
                                  • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:46
                                    Ano bywają. A jeśli bardziej upierdliwe bywają dzieci, to przeważnie z winy dorosłych
                        • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 03:42
                          Lubię dzieci, ale swoje - dobrze wychowane, zaopiekowane i opanowuję je, a cudzych rozwydrzonych nie muszę lubić. Przeszkadzają mi i denerwują.

                          Mam męczyć się, bo rodzic ich nie wychował, nie upomina i nie panuje nad nimi?

                          A za jakie grzechy? Też mam bilet i prawo do znośnych warunków podróży i spokoju w samolocie i w hotelu. I proszę nie mówić, że to tylko 2-3 godziny, bo dla mnie to aż 2-3 godziny zepsutej podróży i męczarni. Niegłośne zakwilenie dziecka? - ja miałam nieustanny wrzask przez 3 godziny z różnych, ale bliskich stron samolotu..

                          Czy to tak trudno zrozumieć?
                          Twojego psa też nie muszę lubić, choć mam swojego i go kocham, ale Twój jest wredny i nieposłuszny.
                          Podobnie zabrany do opery, teatru czy kina rozwydrzony dzieciak, przeszkadzający całej widowni.
                          • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 06:23
                            To działa tak, że Ty nie lubisz cudzych, a własne, jak każda matka, uważasz za dobrze wychowane i zaopiekowane, a to musieliby ocenić współpasażerowie.
                            Innych dzieci nie musisz lubić, musisz je tolerować i jesteś na nie skazana póki nie zaczną latać samoloty „adults only”, a na to się nie zanosi.
                          • aamarzena Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 07:33
                            Tak, tak. Jedynie twoje dzieci są kulturalne i dobrze wychowane, a ich pierdy pachną fiołkami. Reszta to dzicz. OMG
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 07:59
                              Nikt tak nie napisał. I tłumaczę po raz setny - moja jako rodzica sprawą jest takie zorganizowanie czasu dzieciom, zeby nie były udręka dla innych. Niekoniecznie współpasażerów, ale sąsiadów, innych dzieci korzystających z placu zabaw, współpacjentów itd.
                              Jeśli mam psa to nie chodzę z nim tam, gdzie jest niemile widziany tylko dlatego, ze to mój pies.
                              Jesli jestem chora to unikam skupisk ludzkich po to między innymi, zeby nie zarażać.
                              Jesli idę do teatru/filharmonii to wyłaczam telefon, bo innym moze przeszkadzać nawet wyciszony- wydaje jakiś dźwięk.
                          • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:40
                            Kup sobie wreszcie te stopery. Albo słuchawki blokujace dzwiek. Ale nie, lepiej byc meczennica...
              • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 22:28
                zasiedziala napisała:

                > Pociąg do Kalisza też się raczej w szczerym polu nie zatrzyma, żeby wysadzić ma
                > tkę z trzylatkiem.

                Ale można delikwenta wyprowadzić czasowo na korytarz.
        • edelstein Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:21
          OJP na poznawanie swiata wokol siebie ma okolo 11miechow w roku.Bym chyba umarla jakby m wciaz lazila na te same place zabaw
        • zabka141 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:24
          Glupoty piszesz ze dzieci nic z podrozy nie wyciagaja. Moja corka w wieku 3 lat byla w Tajlandii i pamieta swiatynie i zwiazane z nimi obyczaje (ubranie, bez butow, woda na glowie polewans kwiatem lotosu), pamieta dzien dziecka w lokalnej szkole do ktorej bylismy zaproszeni. Pamieta slonie - w tym takiego jadacego na ogromnej ciezarowce. I poznala inne dzieci ktore wygladaly od niej inaczej i mowily w innym jezyku. To tak pierwsze dwie rzeczy z brzegu. Swoja droga - czy Tajlandia czy Baltyk - ja zawsze po podrpzy u dziecka obserwowalam jakas nowa umiejetnosc.
          • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:55
            Ja podobnie, moje dziecko zawsze coś nowego przywoziło z wyjazdu. I pamięta zadziwiająco dużo.
        • depompadur Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:26
          Oczywiście, że roczniak nic nie zapamięta. Ale jeśli przyzwyczaisz dziecko od najmłodszych lat do podróżowania to mniej będzie problemów w czasie transportu w wieku późniejszym.
          • majaa Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 13:47
            Bzdura, nie ma takiej reguły.
            • depompadur Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 13:55
              A z moich obserwacji wynika, że im szybciej i częściej dziecko wyjechać tym mniejszy jest problem z aklimatyzacją i mniej nerwowo reaguje na wyjazdy. Kwestia kultury w środkach transportu czy zwykła choroba lokomocyjna jest odrębnym tematem.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 13:59
                Ale głównym tematem tego watku.
        • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:21
          barbibarbi napisała:

          > Male dziecko najpierw musi poznać świat wkoło siebie

          I ppznaje kazdego dnia.

          , dla roczniaka wszystko jest poznawaniem różnorodności

          Ale dla jego starszego rodzenstwa i rodzicow licza sie wyjazdy.

          Dla trzylatka nie ma różnicy, czy jest w Singapurze czy w Kaliszu,

          Ale ma znaczenie czy kapie sie w cieplym basenie i morzu tak jak ma znaczenie dla jego rodzicow.
      • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 02:28
        I niemowlak też poznaje i pamięta ten zwiedzany świat?
        No, odpuść. Rozumiem, że 6-7-8-kilkunastolatek, ale 5- miesięczne niemowlę ma wrażenia na przyszłe życie?
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 08:03
          Dziecko mniej więcej do 2-3 roku zycia potrzebuje wrażeń, które spokojnie mozna mu dostarczyć w promieniu 20 km od domu.
          Bardzo jestem ciekawa ilu podrózników mających zdjęcia w najdziwniejszych miescach świata wie jak wyglada liść klonu, przyjrzało sie muchomorowi, zainteresowanych zostało tym, ze lód, woda w kałuży i para z czajnika jest tym samym. Ilu tych małych ludzi widziało tęczę, hodowało kryształy z soli? Obstawiam, ze poniżej 5%.
          • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 08:32
            Potrafisz w Polsce w grudniu dostarczyć dziecku kontaktu z ciepłą wodą i słońcem w promieniu 20 km od domu?
            I dlaczego ludzie, którzy wyjeżdżają dalej mieliby mniej interesować się przyrodą niż ci jadący z dzieckiem na działkę czy do Juraty?
            I cały czas zapominasz, że małe dzieci mają często starsze rodzeństwo.


            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 09:11
              Nie zapominam- mam dwoje dzieci i nie są to blixniaki więc młodsza ( córka) ma starszego brata.
              Nie, w grudniu dostarczałam moim dzieciom innych atrakcji.
              Kilka rzeczy juz tłumaczyłam wyżej.
              • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 09:20
                A między moimi jest 12 lat różnicy i nie widzę (tzn. nie widziałam, bo teraz i młodsze jest w akceptowanym przez Ciebie wieku) powodu, żeby nastolatkę na kilka lat pozbawiać fajnych wyjazdów Z RODZINĄ, bo stewardesy nie lubią dzieci.

                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:11
                  Stewardesom to w sumie obojętne. Nie bedę opowiadała o "kuchni" wszystkich linii lotniczych bo bys się zdziwiła. Pewnie, ze fajniej jest pracowac jak jest normalny pokład, jak dzieci sie nie wydzierają... ale są i inni ludzie, którzy tez zapłacili za bilet. Bez bonusa w postaci kopania, wycia itd.
                  Naprawdę z całego serca Ci zycze , zebys lecąc na najbliższe wakacje ( bez względu na to jakimi liniami) miała za sąsiada upiorne dziecko a najlepiej dwoje. Ciekawa jestem jak sie poczujesz, gdy wokół będzie woń niezmienianej pieluchy pomieszany z wymiocinami, a na dokładke kopniaki w tylny fotel. A miejsc w samolocie niema, zeby Cie przesadzić . Lubisz taki początek/koniec wakacji?
                  Miłego lotu.
                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:23
                    Jestem właśnie na wakacjach i lecąc tu, co już pisałam w tym wątku, trafiłam na sąsiada z koszmaru. Zagadywał mnie w obcym języku, „tłukł” hipopotamem, gdy przysnęłam, wciskał żelki i ciasteczka, a urządził sobie zabawę w chowanego z koleżanką pomiędzy fotelami, a mama próbowała (doceniam) uspokoić go bajką z tableta bez słuchawek oczywiście.
                    Najpierw byłam miła, potem wkurzona, a potem się już tylko w duchu śmiałam, bo taki towarzysz zdarzył mi się chyba pierwszy raz. To naprawdę za mało, żeby zepsuć mi humor na wakacjachwink
                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:51
                      To bardzo dobrze, że za mało. Większości ludzi po wyjściu z samoloty to przechodzi co nie znaczy, że trzeba im fundować koszmarną podróz. A swoja droga jestem ciekawa co by było gdybys została pobrudzona soczkiem, przyklejona żelkami itd. A do tego nie miała miejsca na podręczny bagaż - bo to tez dodatkowy "atut" podrózy z małymi dziećmi.
                      • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:08
                        Lubię trzymać bagaż podręczny pod siedzeniem, jeśli się mieści, bo nie muszę się gimnastykować z wyciąganiem z góry.
                        Zrobiłabym to samo co gdyby przytrafiło mi się to w pierwszej klasie pendolino (w nawiązaniu do zamawiania kawy i dan z Warsu na miejsce w innym wątku)
            • majaa Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 09:13
              mamma_2012 napisała:

              > Potrafisz w Polsce w grudniu dostarczyć dziecku kontaktu z ciepłą wodą i słońce
              > m w promieniu 20 km od domu?

              A to upały i tego typu atrakcje latem już nie wystarczą, trzeba jeszcze koniecznie fundować je dziecku w grudniu? A może warto dla odmiany pokazać mu też możliwości ciekawego i zdrowego spędzania czasu zimą na śniegu czy lodzie.


              • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 10:43
                Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie pora zimowa trwa tak długo, że można polecieć w ciepłe miejsce, potem na narty, jak u nas jest ładnie skoczyć w nasze góry i zaliczyć wiele wycieczek w okolicy. I uważam, że warto korzystać, kiedy i jeśli jest taka możliwość, a nie odkładać życie na potem, bo co będzie potem nie wiadomo.
    • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:21
      Jeździmy z dzieckiem niemal od początku, bo lubimy wypoczywać w nowych, najchętniej ciepłych, miejscach. Z siedmiomiesięcznym jechaliśmy do Chorwacji - jazda przez kilka dni, ze zwiedzaniem Słowenii i Wenecji po drodze. Większość trasy przespał. Klamotów sobie nie przypominam - wózek składany, pieluchy dokupowaliśmy na miejscu, soczków oraz smoczków nie używaliśmy.
      Z prawie dwuletnim lecieliśmy do Hiszpanii. Większość lotu spał, a jak nie spał, to się bawił, bo przezornie wzięliśmy zabawki. Na miejscu świetnie się sprawował, zachwycił się makakami na Gibraltarze, wypoczęliśmy. Wózek leciał w luku. I - o dziwo - zapamiętał te makaki i parę innych rzeczy też.
      Z dwulatkiem znów do Hiszpanii, tym razem oba loty przespał w całości, zasypiając już w trakcie kołowania. Na miejscu cieszył się z piasku, do wody nie chciał iść i nie zmuszaliśmy. Jadł z nami w restauracjach.
      Za każdym razem byliśmy poza sezonem, odpowiednio we wrześniu, październiku i kwietniu, więc nie było upalnie i nie było tłumów, ale nadal było o wiele cieplej niż w Polsce.
      Nie widzę powodu, żebyśmy mieli jeździć na jednodniowe wypady nad jezioro (czego nienawidzę), zamiast normalnie odpocząć w jakimś fajnym, ciepłym miejscu.
    • tt-tka Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:48
      To jest powod, dla ktorego latam niechetnie i rzadko, a nigdy w sezonie. Nie dam sie zamknac w pudle bez wyjscia z cudzymi dziecmi. Przerabialam, wystarczy.
      Jezeli wyjezdzam, szukam hoteli/lokali wolnych od dzieci.
      Nie bede pytac rodzicow malych i wiekszych dzieci, czy im/ich dzieciom jest to rzeczywiscie potrzebne, nie moja sprawa. Ale mnie prosze omijac. Z daleka.
      PS bylam kiedys u Ireny Eris, sluzbowo, szkolenie, prezentacja czy nabor probnikow, juz nie pamietam. NOCNY klub, a dzieciakow pelno, i wiekszosc bez elementarnej kindersztuby. Nigdy wiecej.
      • basiastel Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:06
        To przez Irenę Eris, zapewne, nalazło się do klubu nocnego dzieci.
        • tt-tka Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:11
          basiastel napisała:

          > To przez Irenę Eris, zapewne, nalazło się do klubu nocnego dzieci.

          Klub NOCNY imo z zalozenia jest dla doroslych. Wlasciciela/organizatora zadaniem jest to wyegzekwowac.
          • basiastel Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:34
            Chyba nie zrozumiałaś. Pewnie, że klub nocny nie dla dzieci, ale jaki to ma związek z udziałem w warsztatach, czy jak tam zwał, firmy Ireny Eris? To już zupełnie nieistotny szczegół.
            • tt-tka Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:07
              basiastel napisała:

              > Chyba nie zrozumiałaś. Pewnie, że klub nocny nie dla dzieci, ale jaki to ma zwi
              > ązek z udziałem w warsztatach, czy jak tam zwał, firmy Ireny Eris?

              Bo to byl jej, lub przez nia wynajety, osrodek. Chyba nie zaznaczylam tego wyraznie.
              Oraz jesli organizator robi spotkanie/szkolenie/prezentacje dla doroslych, mozna oczekiwac, ze dzieci tam nie bedzie.
    • ashraf Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:33
      Trafilas na rodzicow nieprzygotowanych do lotu, wdudziemajacych wychowanie dzieci (kopiacy trzylatek, zrobilabym niezla awanture) i bez kultury. Z naszym obecnie pieciolatkiem latamy od 3 mca zycia, do 3 rz lecial ponad 50 razy, w tym dlugie loty z przesiadkami (Mauritius, Azja, RPA itd.). Raz byl na pokladzie chory - rozstroj zoladka, to samo mial maz, innym razem mial w nocy koszmarny sen i chwile zajelo uspokojenie go. Poza tymi dwoma sytuacjami nigdy nie bylo problemow, nie obarczalismy wspolpasazerow konsekswencjami naszej decyzji o locie z malym dzieckiem - uspokajalismy, zabawialismy, nosilismy, mielismy ze soba duzo zabawek, przekasek, potem bajek, u niemowlaka bardzo dbalismy o unikniecie bolu uszu. Planowalismy podroz tak, zeby np. dwulatek mogl podczas przesiadki w Emiratach wyszalec sie na placu zabaw. Czytalismy, pytalismy, potem korzystalismy juz z wlasnego doswiadczenia. Jutro lece z 6-tyg drugim synkiem (i dwojka pieciolatkow), z ktorym tydzien temu bylismy juz na pierwszym urlopie (autem po Szwajcarii i Francji). Maluszek spal w aucie, bez problemu zasypial w roznych hotelach, na szlaki bralismy go w nosidelku, na deptak wozku. Bylo wspaniale i juz sie ciesze na dalsza czesc lata smile naprawde nie kazdy podrozujacy z malymi dziecmi rodzic rowna sie wrzaskom, przewijaniu na sali restauracyjnej czy siedzeniu samolotu, fochom i zadaniom. A jesli chodzi o wakacje na miejscu, to akurat naszemu malenkiemu dziecku bylo wszystko jedno gdzie spedza z nami urlop, nam wrecz przeciwnie, a skoro podroze dobrze funkcjonowaly, to czemu mielismy sie ograniczac?
    • marusia.00 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 00:59
      Mi dzieci w samolotach nie przeszkadzają, mam od tego słuchawki i muzykę. To jest podobny problem jak z mieszkaniem w bloku - chcesz mieć święty spokój, zbuduj sobie dom. Chcesz mieć spokój w samolocie? - lataj drogimi liniami, z pierwszą klasą, mniejsze ryzyko występowania maluchów.
      Ze swoim młodszym byłam tylko raz na wakacjach samolotowych, nie dlatego, że dbam o komfort innych ludzi. Tylko dlatego, że gdzieś mam takie męczące wakacje. Młody to domator i jak nie ma swojego rytmu, to daje nam w kość. Miał 2 lata i nigdy więcej. Wróciliśmy wykończeni, to było 10 mies temu. I o dziwo w samolocie zachowywał się super. Kolejne takie wakacje jak będzie miał ze 4 lata, nie wcześniej.
    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 09:34
      Dyskusja się rozwinęła. I pojawił się problem obecności dzieci w przestrzeni publicznej. Nikt chyba nie ma nic przeciwko dzieciom, ale ma już sporo zastrzeżeń do niecywilizowanych rodziców. I przy okazji wyszło, ze nie tylko chodzi tu o samolot. A ja dodam, ze nie tylko o dzieci.
      Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego. Niby proste, niby łatwe, ale jak widać nie do końca.
      Jeżeli ma się dziecko spokojne, dobrze wychowane, ogarnięte itd to niech jedzie nawet na koniec świata. Wspomniałam może to byc najsympatyczniejszy pasażer, ale może byc i odwrotnie.
      Dziecko małe, zmęczone, chore płacze i nie jest temu winne. Wina lezy po stronie rodziców targających je na drugi koniec świata. Im może ten płacz mało przeszkadzać, ale współpasażerom owszem. I nie mają gdzie uciec ( samolot nie daje takich mozliwości).
      Dziecko nadpobudliwe, niewychowane zaczyna się w samolocie ( zwykle jest to coś ciekawego, bo nie lata co drugi dzień) zachowywac jak mały dzikus. Skakac, krzyczeć, kopac. To nie tylko jakiś zagrożenie bezpieczeństwa ( pisałam o tym wyżej), ale zakłócenie komfortu podróży innych ludzi, wejście w ich przestrzeń prywatną .
      Dziecko z choroba lokomocyjną brane na wycieczki autokarowe czy statkiem ( w samolocie choroba lokomocyjna wbrew temu co się sądzi wystepuje rzadko) może bardzo skutecznie popsuc przyjemność wycieczki pozostałym turystom ( smród w autokarze, nieprzyjemny widok, postoje, opóxnienia).
      Dziecko w hipermarkecie biegające między regałami i wózkami może zrzucić na siebie ( to juz sprawa rodziców), ale i innych klientów towar. Jesli pobrudzi to pół biedy, ale może zrobic krzywdę.
      To samo dotyczy nudzącego się i szalejącego dziecka w restauracji.
      I póki rodzice nie zrozumieją, ze to co dla nich jest największym szczęściem dla innych może byc utrapieniem będą nieporozumienia i scysje.
      I tak jak nie pali sie ( a w kazdym razie nie powinno i nie robi tego człowiek kulturalny) w miejscach do tego nieprzeznaczonych; jak nie wrzeszczy sie w godzinach ciszy nocnej, itd tak nie powinno się obecnością dzieci przeszkadzać innym w wypoczynku/podróz/zwiedzaniu itd.
      Nie każdy kto sie sprzeciawia takiemu zachowaniu jest "dzieciożercą"- przeciwnie są to w większości rodzice, którzy ... dobrze wychowali swoje dzieci i nie tolerują chamstwa.
      Kolej już ma strefy ciszy, są hotele 16+, są restauracje przeznaczone dla dorosłych, linie lotnicze nie. To byłoby trudniejsze, bo co ma zrobić osoba, która MUSI jechac np. do Stanów z chorym dzieckiem i nie ma alternatywy?
      P.S. Wypowiedzi typu "przeszkadza ci to kup se odrzutowiec" trzeba ignorować bo świadczą o małym rozumku autorki.
      • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 03:57
        O tak, w pełni się zgadzam.
        Twoje wypowiedzi są zrównoważone i mądre.
      • majaa Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 09:17
        Bardzo rozsądna wypowiedź. Całkowicie się z Tobą zgadzam.
    • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:26
      Jeśli rodzina ma trójkę dzieci urodzonych co 2-3 lata to kiedy może jechać na wakacje? Albo dlaczego ja mając 12 lat różnicy między dziećmi miałabym odmawiać wypoczynku w fajnym miejscu temu starszemu?
      Chcesz spokojnych lotów i wakacji, kup bilety w wyższej klasie w samolocie rejsowym, nie korzystaj z czarterów i tanich linii, nie wybieraj hotelu przyjaznego rodzinom, wyjeżdżaj poza terminami szkolnych ferii.
      Paczka podpitych znajomych rozpoczyjących wakacje może być głośniejsza, bardziej śmierdząca i męcząca niż 10 dzieci.
      Dzieci, nawet maluchy, w zdecydowanej większości w wodzie piszczą głównie z zachwytu lub kiedy rodzice próbują je z niej wyjąć.
      Dlaczego sama nie pojedziesz nad polskie jezioro albo Bałtyk skoro nie ma różnicy? A w jeziorze i nad morzem dziecko nie będzie piszczeć i przeszkadzać?
      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:42
        Jeśli chcesz spokoju to kup ....." , dlaczego człowiek ma dopłacać do spokoju? Moze odwrócić problem - jesli chcesz zakłócać innym spokój to wykup miejsce, w którym będziesz sam.
        Niestety wrzeszczące dzieci są nie tylko w czarterach, ale także w samolotach obsługująych regularne połączenia. Niestety są także po za sezonem.
        Czy to, ze gdzieś są podpici ludzie, którzy zachowują się nieodpowiednio mamy godzić się na inne niedogodności? Czy to, ze Kowalski kradnie ( rzecz naganna) to Nowak ma włamywac się do samochodów?
        Zachwyt Twojego dziecka/strach przed woda nie musi zachwycać innych uzytkowników basenu. Moga nie chcieć być pochlapanym, moga miec dość wrzasku. Czy Ty chciałabys słuchac od rana do wieczora Radia Maryja, pieśni zespołów ludowych czy czegoś podobnego? Ze szczególnym uwzględnieniem godzin, w któryuch usypiasz chore dziecko.
        • szeera Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:04
          "Czy to, ze gdzieś są podpici ludzie, którzy zachowują się nieodpowiednio mamy godzić się na inne niedogodności? Czy to, ze Kowalski kradnie ( rzecz naganna) to Nowak ma włamywac się do samochodów?"

          Dobre big_grin To znowu od podstaw: w społeczeństwie są różni ludzie i mają prawo do życia w społeczeństwie mimo, że nie są młodzi, sprawni i dorośli. Jest sporo grup które na locie nie zachowują się jak sprawni dorośli (nie ze swojego wyboru, tylko obiektywnych charakterystyk), np. niepełnosprawni, starsi, ludzie bojący się latać, małe dzieci, ludzie otyli, dzieci podróżujące samotnie. Oni też mają prawo korzystać z transportu publicznego, mimo że potrzebują dodatkowej pomcy, czasem płaczą lub są dużo wolniejsi niż zdrowy dorosły.

          • fragile_f Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 20:12
            Juz nie mowiac o ludziach, ktorzy w samolocie puszczają bąki, bekaja albo maja smierdzace stopy, które z upodbaniem kładą na podłokietnikach. O wiele gorsze, niz płaczące dziecko, serio.
        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:24
          Jeśli nie będę chciała słuchać RM czy zawodzenia to nie pójdę na pielgrzymkę, a nie domagała się od innych, żeby szli w ciszy.
          Jeśli będę chciała spokoju nie wykupię lotu czarterem w sezonie wakacyjnym. Chociaż nawet tu uciążliwe towarzystwo nie jest regułą, nie zawsze drze się kilka niemowląt, a dzieci bawią się w chowanego między fotelami (ostatnio taką akcję widziałam), większość siedzi z nosami w tablecie.
          W samolocie akurat moje dziecko w 9 na 10 lotów nie jest bardziej uciążliwe niż inny pasażer, hotele wybieram takie, gdzie dzieci są miłe widziane, nie pcham się do stref ciszy.
          Ja staram się, żeby nie uprzykrzało życia innym, a że nie wszystkim się chce czy potrafią to za mało, żeby zepsuć mi humor.
          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:38
            Jeśli potrafisz zająć się dzieckiem - super! Hotele przyjazne dzieciom - jak najbardziej. Ja się z kolei do takich nie pcham. Natomiast problem z dziećmi na pokładzie jest i dotyczy to nie tylko czarterów.
            1. Czy chciałabyś usiąść na fotelu, po którym skakało dziecko?
            2. Czy chciałabys połozyć jedzenie na stoliku ( nawet nie bezpośrednio) , na którym leżał pampers z zawartością?
            3. Czy chciałabys byc przez 5 godzin bez przerwy kopana w fotel przez dziecko siedzące z tyłu?
            4. Czy chciałabys nie móc dostać się do toalety na pokładzie, bo jest ona non stop okupowana przez dzieci ? ( mamooooooo siku - i...nic, wyjście do ubikacji jest rozrywką).
            5. Czy chciałabys przez kilka godzin słuchać płaczu cudzych dzieci ( zatyczki sa średnim rozwiązaniem)?
            6. Czy chciałabys , żeby spadła Ci na głowe zabawka?
            7. Czy chciałabys co 5 minut wstawac, bo dziecko chce przejść albo wrócić na swoje miejsce?
            8. Jak byś zareagowała, gdyby miejsce przeznaczone na bagaż podręczny było zajęte przez rodzine z dziećmi ? Personel pokładowy ma ograniczone mozliwości - samolot nie jest z gumy.
            9. Czy byłabys zadowolona gdyby na Twoim ubraniu znalazł sie soczek malinowy, bo dziecki wylało/wypluło/zwymiotowało?
            Tylko odpowiedz uczciwie.
            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 13:05
              To wszystko jest wpisane w podróżowanie transportem publicznym. Samolot jakim najczęściej leci się na wakacje to nic więcej niż powietrzny PKS ze wszystkimi atrakcjami, jakie tam mogą się zadziać.
              Co mi za różnica czy skakało dziecko czy gruby facet puszczał bąki? W komunikacji publicznej staram się nie uruchamiać wyobraźni, gdybym miała schizy woziłabym chusteczki dezynfekujące. Bagaż podręczny 3 latka nie będzie większy niż 30 latka, zwłaszcza uzupełniony o reklamówki z bezcłówki. I tak z każdą rzeczą. Poprostu, czasem trafia się na lepszy, a czasem gorszy zestaw współpasażerów i to niekoniecznie muszą być dzieci.
          • kk345 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:50
            >Jeśli będę chciała spokoju nie wykupię lotu czarterem w sezonie wakacyjnym.
            Nie chcę rozwiewać twoich złudzeń, ale regularnymi liniami także latają rodziny z dziećmi, czasem bardzo małymi...
            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 13:11
              Pewnie, że latają, sama tak latam, ale wtedy dzieci jest kilkoro, a nie pół samolotu.
        • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 13:15
          No pacz pani. Pode mną mieszka starsze małżeństwo. Pani lubi o 6 rano odpalić Radio Maryja i czasem podkręci tak głośno, że mnie obudzi. I nie każe jej się wyprowadzać z tego powodu. A czasem u mnie w domu szaleje grupa rozwrzeszczanych kilkulatkow. I sąsiadka nie ma z tym problemu. Nie wali szczotka w kaloryfer ani nic z tych rzeczy.
          Nastolatka nade mną lubi śpiewać. Głośno, z muzyką. Ani ja ani sąsiedzi nad nią nie robią z tego powodu wyrzutów.
          Tak, kazdy człowiek jest mniej lub bardziej uciążliwy. Często nie zdaje sobie nawet z tego sprawy. Ty pewnie też, choć jesteś przekonana, że jest inaczej.
      • szeera Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:48
        "Chcesz spokojnych lotów i wakacji, kup bilety w wyższej klasie w samolocie rejsowym, nie korzystaj z czarterów i tanich linii, nie wybieraj hotelu przyjaznego rodzinom, wyjeżdżaj poza terminami szkolnych ferii."

        A gdy dzieje się coś naprawdę niezgodnego z zasadami podróżowania, niezależnie czy dziecko czy dorosły - można prosić o interwencję personel pokładowy. Na zwykłe niedogdności związane z hałasem wystarczą dobre słuchawki wygłuszające - bardzo przydatne, szczególnie gdy chce się pracować, nawet jeśli na pokładzie nie ma żadnych dzieci.

        I nie ma co mieszać w to troski o te biedne niemowlęta, bo bardziej nieprzyjazne dla nich jest nieklimatyzowane mieszkanie w polskie upały niż klimatyzowany hotel nad Morzem Śródziemnym.
        • tt-tka Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:59
          szeera napisała:


          > A gdy dzieje się coś naprawdę niezgodnego z zasadami podróżowania, niezależnie
          > czy dziecko czy dorosły - można prosić o interwencję personel pokładowy.

          Tak, i personel pokladowy spacyfikuje kilkulatka kopiacego w twoj fotel, gdy rodzice nie chca tego zrobic. Z pewnoscia.

          > I nie ma co mieszać w to troski o te biedne niemowlęta, bo bardziej nieprzyjazn
          > e dla nich jest nieklimatyzowane mieszkanie w polskie upały niż klimatyzowany h
          > otel nad Morzem Śródziemnym.

          Ja nie troszcze sie o cudze niemowleta, tylko o siebie. W podrozy i podczas wypoczynku chce cywilizowanych warunkow. Bez wrzaskow i kopaniny.
          • kolpik124 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 07:50
            No i co w związku z tym?
          • kolpik124 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 07:50
            No i co w związku z tym?
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:29
          Personel pokładowy ma związane ręce, bo nie zaknebluje płaczącego dziecka. Personel pokładowy może jedynie grzecznie zwrócić uwage matce, ze jej dziecko stale kopie pasażera siedzącego z przodu i w ekstremalnej sytuacji może usłyszec stek wyzwisk i obelg. Mama broni małe przed złym światem.
          Jesli dziecko zrobi kupę personel pokładowy nie może zmusic rodziców do zmiany pieluchy w toalecie mimo, ze smierdzi niemiłosiernie ( kupka własnego dziecka zwykle nie śmierdzi).
          Personel pokładowy może interweniowac gdy zagrożone jest bezpieczeństwo.
          W społeczeństwie są rózni ludzie - zgoda. I mają prawo do zycia w tym społeczeństwie- tez zgoda. Jednak fakt, że nie wszyscy są zdrowi, sprawni i dorośli nie oznacza, że właśnie oni mają stac się udręka dla pozostałych. Weźmy miejsca dla niepełnosprawnych - są wydzielone koperty i koniec. Osoba mająca prawo do tej koperty może korzystać z tego miejsca. Ona i nikt inny, ale wszystkie miejsca parkingowe nie są oznaczone jako koperty - po to by inni ludzie tez mieli mozliwość zaparkowania samochodu.
          Osoby psychicznie chore ( nie z własnej winy, choroby nikt nie wybiera) jeśli panicznie boja się latać moga spowodować autentyczne zagrożenie na pokładzie. Sa specjalne procedury na te okoliczność. I jeszcze jedno - wyobraźmy sobie sytuację, że leci osoba chora psychicznie, która została zirytowana wrzaskiem /kopaniem dziecka obok. I dochodzi do sytuacji naprawdę groźnej - osoba psychicznie chora, dotąd spokojna zaczyna wykazywać agresję. I......co dalej? Samolot na wysokości przelotowej, w sumie niewielka puszka i agresja na pokładzie. Nie jest to scenariusz wymyślony na użytek tego watku.
          • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:49
            Osobę chorą psychicznie może sprowokować cokolwiek, więc jeśli już taki przykład wyciągasz, to lepiej dla wszystkich, żeby to ona nie wsiadała, a nie dziecko. Bo jak nie będzie dziecka może ją sprowokować zapach Twoich perfum czy szelest gazety, a efekt będzie ten sam.
            Społeczeństwo jest zorganizowane tak, że to silniejsi muszą dostosować do słabszych, którzy swoich ograniczeń nie przeszkodzą.
            Leciałam kiedyś obok mężczyzny z syndromem Toureta (krzyczał i przeklinał), był z żoną i małym dzieckiem, zgadnij kto był bardziej uciążliwy? Jego też byś nie wpuściła na pokład?
          • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 21:52
            I jeszcze jedno - wyobraźmy sobie sytuację, że leci osoba chora psychicznie, która została zirytowana wrzaskiem /kopaniem dziecka obok. I dochodzi do sytuacji naprawdę groźnej - osoba psychicznie chora, dotąd spokojna zaczyna wykazywać agresję. I......co dalej?

            No właśnie, co się stało?
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 08:06
              Zalezy od stopnia agresji i zachowania. Jeśli personel pokładowy nie jest wstanie opanować ( przy pomocy ewentualnego opiekuna) to pada pytanie czy na pokładzie jest lekarz. Najczęściej jest. I on ma "zagwozdkę" bo to najczęściej nie psychiatra. Czasem jednak obecność lekarza działa uspokajająco na tę osobę i lot jest kontynuowany. W skrajnych przypadkach ( ja ich nie znam, ale są na tę okoliczność procedury) dochodzi do awaryjnego lądowania.
        • kk345 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:48
          W biznes klasie niemowlęta nie wymiotują i nie ryczą wniebogłosy, bo wiedzę, ze mamusia kupiła drogi bilet i to je uspokaja?
    • kk345 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:45
      Nie narzekaj, bo mogłaś lecieć np. miedzykontynentalnym big_grin
      Ja ostatnio podczas nocnego, 6-godzinnego przelotu miałam przed sobą malucha, który na zmianę wył, krzyczał, wymiotował albo robił kupę. Zadziwiające, jak po jakimś czasie uniewrażliwiasz się na te zapaszki... W przerwach dziarsko biegał między rzędami, piszcząc z zadowolenia. Też się wtedy pocieszałam, ze mógł to być lot np. do Stanówbig_grin
      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 14:09
        Miałam kiedyś na pokładzie dziecko, któremu rodzice kupili na lotnisku spory zestaw Lego. Jak upadł klocek dziecko zaczynało się drzeć tak, ze mogło obudzić nieboszczyka. Perspektywa lotu transatlantyckiego. Pół pokładu rzuciło się na poszukiwanie klocka, zeby mały się uspokoił. Poskutkowało do chwili gdy nie upadł kolejny klocek. Ryk sie powtórzył i ponownie pół pokładu zabrało się za poszukiwanie. Widok bezcenny.
        Inny pasażer, którego zapamiętałam, a dokładniej jego mame miał ze 2 lata. Jeszcze wszyscy mielismy zapiete zaraz po starcie pasy a mamuska juz nas przywoływała. Ryzykując poobijanie ( zapięcie pasów w okreslonych sytuacjach obowiązuje wszystkich) pobiegłam, no bo może cos sie złego dzieje. Nie, pić! W ciagu 4- chyba- godzinnego rejsu latałyśmy kilkanaście razy - a to koc, a to cos z fotelem ( nic nie było), a to zabrac koc, a to pić, a to zabrac kubek, to znów podgrzać jedzenie, przynieść kolejna serwetke itd, itp. Tak, personel pokładowy jest do dyspozycji pasażerów w ciagu (prawie) całego lotu, jednak na pokładzie jest ponad setka pasażerów, jest serwis, jest sprzedaż, są procedury bezpieczeństwa i kilka innych czynności, które do nas należą. Nie jesteśmy służącymi jednej rodziny.
        • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 15:23
          No i oczywiście takie zachowanie spotykalo cie tylko i wyłącznie ze strony matek malych dzieci, nigdy ze strony singli, emerytów, biznesmenów czy innych pasażerów.
          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:20
            Wiesz, że nie. Bardzo, bardzo rzadko ktoś przywoływał nas bezpośrednio po starcie. A jeśli juz tak się działo to był ku temu naprawdę ważny powód. Pracowałam na tyle długo, ze nie pamiętam większości pasażerów, tj normalnych pasażerów. Natomiast w pamięć zapadaja ci najtrudniejsi, najbardziej roszczeniowi, awanturujący sie, wręcz niebezpieczni. To, że zapamiętałam tę rodzine o czyms swiadczy.
            I powiem Ci coś więcej - moja wieloletnia kierowniczka ( nie mylic z szefem pokładu albo instruktorem) nie znosiła dzieci na pokładzie. Nawet 3 dekady temu kiedy był nieco inny profil pasażera twierdziła, że dziecko na pokładzie to problem. I... miała rację. Nie każde dziecko rzecz jasna i problem może miec rózny ciężar gatunkowy.
            • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:39
              Dobra, kończę. Najwyraźniej zapamiętała tylko matki z dziećmi, żal. Na pewno nie bylo nigdy innych chamskich pasażerów, taaa jasne.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:47
                Byli. Tyle, że w tym wątku o nich nie rozmawiamy.
                • taki-sobie-nick Ewawzywa proszona jest 05.07.18, 22:24
                  o podanie zakończeń interesujących historii, które opisuje.
                  • ewawzywa07 Re: Ewawzywa proszona jest 06.07.18, 08:12
                    Musial by być stworzony wątek o tym co na pokładzie. Najczęsciej biegałysmy po kilka/naście razy w ciągu lotu do takiej rodziny. Czasem usiłowałysmy zagadać/zabawić/spacyfikować coś pokazać, zainteresować coś dać, bo liczy sie komfort nie tylko dziecka, ale i współpasażerów. Niestety, klocka na podłodze nikt z nas nie szukał, nie miał na to czasu. Gdy pańcia przewijała dziecko na fotelu zwracałysmy uwagę, najczęsciej odpowiadała agresją. I... współpasażeroie nie wykazywali empatii wobec mamy i dziecka, stawali w naszej obronie jesli dochodziło do nieprzyjemnej wymiany zdań. Jeśli pobrudziała fekaliami fotel i okolice z obrzydzeniem ( tak) sprzątała to najmłodsza stażem i funkcja dziewczyna ( czasem steward). Bo to ich obowiązek, taka jest ścieżka zawodowa.
                    • ewawzywa07 Re: Ewawzywa proszona jest 06.07.18, 08:13
                      P.S. Co nie oznacza, ze najmłodszy członek personelu pokładowego jest służącym. Nie jest!!! Jesteśmy do dyspozycji, służymy pomoca, ale nie jesteśmy od zbierania pampersów czy czynności, które należą do rodziców.
                • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 22:52
                  No to dlaczego nie postulujesz ograniczenia lotów dla innych grup niż rodzice z dziećmi? Może w ogóle niech nikt nie lata, nie będzie problemu. Wszyscy niech siedzą na działce wujka Staszka w ramach urlopu i nie zakłócają swoją obecnością pracy personelowi pokładowemu.
                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 08:38
                    Kobieto czy u Ciebie musi byc albo białe albo czarne? Czy nie ma ani całej palety barw ani odcieni szarości?
                    Dlaczego wszyscy mają siedzieć na przysłowiowej działce u Staszka?
                    ale też podróże z dziećmi, które są przeświadczone, ze wszystko im wolno, są niewychowywane albo po prostu bardzo maleńkie są udręka dla współpasażerów. Personel pokładowy jakoś to przeżyje. Dostaje pensje i juz. Natomiast ludzie wykupili bilet i mają prawo do spokojnej podrózy.
                    I podsumowując: jestem "zawieszona" między Warszawą a Krakowem. Gdy moje dzieci były bardzo małe mogłam lecieć ( ja za darmo albo bezcen) dzieci zupełnie nie płacąc na tej trasie. Lot trwał 30-45 minut, miejsce miałam do wyboru. Ta sama trasa samochodem około 4 godzin i póki nie miałam pewności, ze panuje nad dziećmi jeździlismy autem.
                    Zapewniam, że wytrzymanie 45 minutowego wrzasku jest w większym stopniu do zaakceptowania niz dyskomfort w ciągu 5-8 godzin.
                    Bardzo lubie zwiedzać, jestem ciekawa świata ( między innymi dlatego przez 30 lat robiłam to co robiłam) . Tak samo gna mojego męża i.... dzieci.
                    Syn po raz pierwszy wyjechał za granicę mając chyba 6 lat, córka 4,5. Tak - nie widzieli jako niemowlęta Bali, nie byli jako 2 latki w RPA, ani 3 latki w Peru. Ba nie byli w tym wieku nawet na Kanarach ani w Grecji. I dokładnie niczego nie stracili. Życzyłabym osobom piszącym tu na forum ( bo moje dzieci są raczej w wieku forumowych mam), tylu wrażeń i podrózy. A życiowe motto "mam w doooooopie innych" kiedys się zemści.
                    P.S.-1 Z ludźmi niepełnosprawnymi rzadko bywaja problemy na pokładzie. Może ci najbardziej upośledzeni nie podrózują? A może są przygotowani przez opiekunów i "zaopiekowani" w czasie lotu? Chyba 3-4 razy miałam dorosłego z Zespołem Downa, który był bardziej absorbujący.
                    P.S -2 Ludziom się wydaje, i były tu takie glosy, ze samolot to taki troche inny autobus . Nie, tu są odmienne procedury ( własciwie wszystko jest ujęte w procedury) i przede wszystkim bezpieczeństwo. A to, ze kojarzymy sie wyłącznie z serwisem czy sklepikiem pokładowym to... dobrze. Bo oznacza, ze lot przebiegał bez problemów. Innych niz niesubordynowane i męczące dzieci. Zapewniam, ze nie jesteśmy wyłacznie kelnerkami czy sprzataczkami jak by niektórzy sobie zyczyli.
                    • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 09:17
                      ewawzywa07 napisał(a):

                      > A to, ze kojarzymy sie wyłącznie z s
                      > erwisem czy sklepikiem pokładowym to... dobrze. Bo oznacza, ze lot przebiegał b
                      > ez problemów. Innych niz niesubordynowane i męczące dzieci.

                      Dyskusja się rozwinęła w ciekawą stronę. Z tym punktem się nie zgodzę (z resztą też nie bardzo, bo nie każdy niemowlak leci samolotem zobaczyć piramidy, niektóre latają zobaczyć tatę albo tę babcię z basenem w ogrodzie, pomimo tego, że być może liścia klonu jeszcze nie potrafią odróżnić od liścia dębu, ale ta część dyskusji zrobiła się już bardzo abstrakcyjna). Raz w życiu zdarzył mi się lot, podczas którego był realny problem. To co mogła zrobić (albo to co zrobiła) obsługa, to grzecznie poprosić problematycznych pasażerów o opuszczenie samalotu, a po odmowie - zadzwonić na policję. Czyli w sumie to co mogli również zrobić pasażerowie. I tak, domyślam się, że na wypadek lądowania w wodzie obsługa lotu ma swoje dodatkowe zadania, ale w przypadku agresywnego / pijanego pasażera (czyli jednak powszechniejszy przypadek) jest równie bezradna co kierowca autobusu czy maszynista.
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:16
                        Niezupełnie. Wodowanie to ekstremalna sytuacja. Trudnych może byc znacznie, znacznie więcej. I obys nie była tego świadkiem albo co gorsza uczestnikiem. Bo o ile tym tolerancyjnym mamusiom zycze upiorne dziecko za sąsiada to innych "atrakcji" w powietrzu, o których ja wiem ( na szczęście większość przerabiałam na szkoleniach i nie doświadczyłam tego na własnej skórze) nie zyczę nawet najtrudniejszemu i najgorszemu pasażerowi.
                    • ichi51e Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 10:05
                      Ale myslisz ze ludzie ktorzy latali z nirmowlakami potem przestaja czy jak? Tak samo lataja ze starszymi to nie jest tak ze czlowiek ma jakas ilosc lotow do wylatania a potem go nie wpuszcza. Latwo sie wymadrzac jak sie ma bilety za darmo a ludzie teraz maja kase a co bedzie potem?
                    • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 10:27
                      Szkoda twojego czasu, ten wątek ma już 600 wpisów i nic to nie zmieni. Jak zwykle na emamie dyskusja się rozlazła na wszelkie absurdalne strony. Mamy piękne lato, trzeba z tego korzystać zamiast tłumaczyć ludiom rzeczy, które powinny być zrozumiałe i oczywiste.
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:27
                        Siedzę sobie z laptopem na balkonie i trochę się bawię zajadłością niektórych forumowiczek a trochę usiłuję zrozumiec ich nastawienie. Bardzo długo pracowałam z ludxmi, znam ich nastawienie, brak empatii, wychowania, i odwrotnie.
                        Czym jest kopanie w fotel z przodu? Zakłóceniem komfortu lotu Bogu ducha winnej osobie, która miała pecha siedzieć przed dzieckiem nad, którym nie panują rodzice. Dziecku wszystko wolno? Nie, nie wolno. Sa granice.
                        Dziecko nienauczone, że musi poczekac będzie się awanturowało w wrzaskiem domagało się specjalnego traktowania. Wszędzie. Upadnie klocek - musi znaleźć się natychmiast, już i koniec. Ludzie szukaja nie dlatego, zeby dziecko było zadowolone, ale żeby sie nie darło. Zapach wydobywający sie z pieluchy jest cudowny dla rodziców innych zwykle brzydzi. To też trudno zrozumieć. Mam 12-13 latkę i niemowlę ( małucha) i wszystich innych w odwłoku. A gdy inni pasażerowie zaczną kopać w fotek z dzieckiem ( robia to rzadko, bo są szczęśliwi, ze zasnęło i jest spokój) wybucha awantura.
                        • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:36
                          > Zapach wydobywający sie z pieluchy jest cudowny dla rodziców innych zwykle brzydzi.

                          Cudowny dla rodziców? big_grin Oplułam monitor.
                          • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:39
                            Inaczej - rodzice tolerują bo muszą. U obcych wywołuje odruch wymiotny - często nie do opanowania. Nigdy nie byłam wstanie przewinąć obcego dziecka ( nie mówię o zasikanym pampersie ), bo bym się po prostu zrzygała.
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:44
                              Tak! Własne przewijałaś a obcego sie nie da. I to jest normalne. Tak ma większość ludzi.Dlaczego - w imię jakich wartości narażać tych ludzi na dyskomfort? Ci ludzie chcą miec przyjemny urlop- od chwili wyjścia z domu do momentu wejścia do mieszkania po wakacjach. Wykupili wycieczkę ( piszę o czarterach) , być może zbierali na nią cały rok ( tak emama tego nie zrozumie, bo ma 25 lat, sama na wszystko zarobiła, mieszka w 300 metrowym domu, jest samodzielna i bardzo zamozna) i już po wejściu do samolotu mają stres. Albo regularne linie - ktos leci słuzbowo, musi coś przemyślec, ma na sobie garnitur ( często wraca tego samego dnia), a tu niespodzianka. Nie, nie wszyscy latają biznesem. Sa np, naukowcy jadący na konferencje, których na to nie stać.
                              • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:59
                                Ewa, ale sama napisałaś, że miałaś taką sytuację życiową, że musiałaś wozić ze sobą dzieci pomiędzy Warszawą i Krakowem. Nie trudno będzie Ci chyba sobie wyobrazić, że są ludzie w analogicznej sytuacji życiowej, tylko że zamiast Krakowa jest Londyn, Oslo albo jakieś miasto w Libii czy Nowej Zelandii. I dla tych ludzi samolot może być jedynym rozsądnym środkiem transportu. I co wtedy, czy dziecko które drze się bez opamiętania w rejsowym locie do Londynu jest przyjemniejsze dla ucha niż w czarterze na Sardynię? Nie sądzę. Wystarczy jednak trochę wyrozumiałości albo zwyczajnego wytłumaczenia sobie, że nerwy w tej sytuacji zepsują podróż tylko nam i można odpuścić i dalej cieszyć się życiem. I tak, wolałabym przebywać wyłącznie wśród kulturalnych ludzi,w tym pasażerów, ale po pierwsze dzieci na mojej liście wcale nie są na szczycie tych najmniej kulturalnych, a po drugie, wiem że życie w społeczeństwie narazi mnie na pewne niedogodności, więc staram się nie denerwować chociaż tymi, na które nie mam żadnego wpływu. I nie, nie jestem tolerancyjną mamusią.
                                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:01
                                  Może trzeba wychowywać dzieci zamiast chować? Może trzeba stawiać granice. I nie pozwalać kopać siedzenia, wiercić się, a przewijać w toalecie a nie nasiedzeniu?
                                  • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:07
                                    arwena, ty jak rozumiem wychowywałaś a reszta chowa dzieci, tak?
                                    • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:58
                                      Jeżeli dziecko po zwróconej uwadze - nie wolno kopać, przeszkadzać innym, zaczepiać - robi to dalej, to o czym to świadczy? Niewychowane czy upośledzone? Moim wystarczyło zwrócić uwagę raz.
                                      I nie interesuje mnie czy Jaś ma motor w tyłku czy się nudzi. Ma nie wchodzić ze mną w żadną interakcję.
                                      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:03
                                        Arwena z reka na sercu? Ile razy w zyciu zdarzylo sie zebys musiala zwrocic uwage cudzemu dziecku i to nie dalo zadnego rezultatu? Problem jest jakis wydumany
                                        • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:35
                                          Kilkanaście co najmniej. Ostatnim razem stwierdziłam, że mam w d...., czy obleję gó...arza wrzącą kawą czy nie.
                                          Dzieciak biegał po restauracji, a matka na zwróconą uwagę odpowiedziała, że ona nie ma siły biegać za dzieckiem i chce zjeść spokojnie śniadanie. No skoro jej wszystko jedno - to mnie też było. Raz było blisko wypadku - bo gó...arz wpadł mi pod nogi. Na szczęście miałam tylko talerz z jedzeniem i spadł tylko widelec na podłogę. Gdyby to była kawa - skończyłoby się poparzeniem.
                                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:29
                                    Gdzieś wspomniałam, ale teraz napiszę o innych uciążliwościach z dziećmi - jest to potężny bagaż podręczny. W zalezności od klasy możemy wnieśc na pokład 1 sztuke bagażu podręcznego do 8 kg ( loty transatlantyckie Premium do 12 kg) a biznes akceptuje 2 sztuki po 9 kg ( chyba, że cos się zmieniło). Dodatkowo można wziąc laptopa, torebkę o niewielkich rozmiarach ( w wózkach nie wspominam, bo reguluja to osobne przepisy). Jak wiadomo bagaż podręczny umieszcza się w zamykanych schowkach nad głowami pasażerów i pod siedzeniem pasażera siedzącego z przodu. Pasażerowie z dziecmi korzystaja z pierwszeństwa wejścia na pokład ( czy ma to sens czy nie to juz inna sprawa, ale mają takie prawo) i..... 4 osobowa rodzina z dwojgiem dzieci. Jedna torba w rzeczami dzieci całkiem słusznych rozmiarów. Zajmuje pół schowka, ale trudno. Druga torba z zabawkami zajmuje druga połowę. Nieco dalej wchodząc juz nad głowy innych pasażerów reklamówka z zakupionymi w strefie wolnocłowej słodyczami, zabawkami itd, dalej kolejna torba z jedzeniem dla dzieci zajmuje pół schowka nad głowami innych pasażerów. Przed siedzeniem nr 1 reklamówka z kurtka dziecka , pod siedzeniem nr 2 ubranie wierzchnie mamy, nr 3 taty a nr4 drugiego dziecka. Wchodzą kolejni pasażerowie. Na poczatku ze dwie, trzy podobne rodziny o podobnym "składzie" bagażu podręcznego. Rozlokowuja sie kładąc oczywiście fotele bo to nowum dla dzieci. Pojawiają się pasażerowie bez pierwszeństwa wejścia, ale tacy, którzy TEŻ wykupili bilety i zaczyna się problem co mają zrobic ze swoim bagażem podręcznym skoro nie ma miejsca. Personel pokładowy usiłuje upchnąć, ale samolot nie jest z gumy. Jednak zwykle się to udaje. Niejednokrotnie upychamy razem z naszymi rzeczami ( nie mamy takiego obowiązku). Bywa, ze dziecko chce koniecznie kocyk i misia. Juz. Mama/tata wstają i turbulencje. Nie w każdym locie oczywiście, ale tak bywa. Nie ma misia - wrzask. Mama/tata muszą siadać i zapiąc pasy - takie procedury, a tu awantura na pół pokładu. Bywa, ze tata wykorzystuje moment kiedy personel pokładowy jest przypięty ( takie procedury) i mimo turbulencji szuka misia. A przy okazji na innych pasażerach ląduja zabawki. Horror? Nie, tak się zdarza, ostatnio coraz częściej.
                                    • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:07
                                      To niech linie lotnicze zakażą lotów z dziećmi do lat dwunastu. Bo o co ci właściwie chodzi?
                                    • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 14:17
                                      Masz jakiś filtr, który powoduje, że widzisz uciążliwości powodowane także przez wielu dorosłych tylko u rodzin z dziećmi.
                                      Siatka z fajkami i wódą nie jest mniejsza niż z zabawkami (ps. ludzie unikają kupowania zabawek na lotnisku, bo są droższe).
                                      Pasażerowie wstają pomimo zakazu i to wcale nie po misia. Dzieci w przeciwieństwie do dorosłych nie kończą maila w czasie startu, bo już przeszła „kontrola”, nie chrapią (wolę płacz dziecka niż godziny chrapania faceta obok), po 3 drinkach nie zaczepiają samotnej wspolpasażerki.
                                      Popieram, w 100% postulat, żeby ludzie się ograniczali i nie przeszkadzali innym na ile się da, ale nie rozumiem czemu z rodzin robisz winnych wszelkich niedogodności podróży komunikacją masową.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:08
                                  Tak, ale doczytaj moja wypowiedź dalej - jechałam samochodem. I przypuszczam, ba jestem pewna, ze gdybym nie miała samochodu nie leciałabym. Po prostu została w domu.
                                  Nie, darcie się dziecka jest tak samo wkurzające i stresujące w czarterze do Grecji czy samolocie rejsowym do Londynu. Czy leciałas kiedys do Nowej Zelandii? Ja tak. I choć jestem obyta z lataniem i leciałam w komfortowych warunkach wysiadłam bardzo, ale to bardzo zmęczona. Do tego leciałam za bardzo nieduże pieniądze. A teraz wyobraź sobie człowieka, który tam leci , zapłacił mnóstwo pieniędzy, na wstępie został oblany soczkiem a przez 5 godzin ( do najbliższego lądowania) jest kopany w plecy. A do tego ma już za soba kilkugodzinna podróz z inngo miasta, pobudke bladym switem i boi sie latać. Też tak bywa.
                                  • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:17
                                    Wyobrażam sobie tego biednego pasażera oblanego soczkiem. Wyobrażam sobie też matkę z niemowlakiem, która leci do NZ z dzieckiem na rękach, bo jej mama wlaśnie umiera tam w szpitalu, a ojciec dziecka na innym kontynencie (tak znam taką sytuację z życia). W tym kontekście oblanie soczkiem wydaje mi się jednak nie największym dramatem, choć nie odmawiałabym temu pasażerowi prawa do bycia zmęczonym i zdenerwowanym. Co więcej, uważam że świadomość rożnych sytuacji życiowych często pozwala ograniczyć poziom wkurzenia w takich sytuacjach i rozładować chociaż część stresu.
                                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:32
                                      Tak świadomość róznych sytuacji życiowych jest potrzebna, ale wybraź sobie, ze leci naukowiec na konferencję i ma jedyny garnitur. Wyobraź sobie, ze soczek nie schodzi i......
                                      • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:17
                                        No i ma pecha. Na drugi raz weźmie coś więcej do przebrania. Kawa by mu tez nie zeszła. Zresztą soczek mógł pić dorosły współpasażer.
                                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:23
                                          Wiesz jeżeli się uprze i będzie miał dobrego prawnika może spotkac się z taka niefrasobliwa mama w sądzie. I co więcej wygrać sprawę nie tylko o zniszczenie garnituru, ale także odszkodowanie. Czy mama będzie ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej to juz jej sprawa. I wtedy to ona może miec pecha. Dużego. A twierdzenie, że najwyżej weźmie na drugi raz drugi garntur jest chamskie. Po prostu.i
                                          • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:26
                                            Na zdrowie. Niech się spotyka. Co oczekiwałaś, że napiszę? smile Ojej... To straszne smile
                                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:33
                                              Nie, tylko jak zapłaci za garnitur i odszkodowanie ( są takie przypadki koleżanka raz nawet chodziła do sądu jako swiadek) to dwa razy pomyśli. No chyba, że ma pieniądze do wyrzucenia.
                                              • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:36
                                                A jak ty zachlapiesz garnitur jedyny pana naukawa pierwszej klasy to pomyślisz?
                                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:39
                                                  Starałam się uważać. Oczywiście mi się zdarzało- głównie gdy wystapiły nieoczekiwane turbulencje a miałam kawę w ręku. Zawsze starałam się doczyścić, nikt mnie nie oskarzył. Natomiast znam przypadki oskarżeń współpasażerów. Najczęściej kończyło się to ugoda na pokładzie - ktos zapłacił a conto pralni.
                                                  • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:41
                                                    Nie? Starasz się uważać? Inni się nie starają, a rodzice to już w ogóle uwielbiają zachlapywać dzieckiem innych big_grin O, ty tez jesteś rodzicem big_grin
                                                  • mikams75 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:45
                                                    Linie lotnicze bardzo sprawnie ogarniaja takie sytuacje. W przypadku oblania pasazera zanim on sie zbulwersuje obsluga wrecza stosowny kwitek potwierdzajacy zdarzenie wraz z adresem, gdzie nalezy wyslac rachunek z pralni badz zaswiadczenie z pralni, ze ciucha doprac sie nie da i jest zniszczony. Linie lotnicze zwracaja kase za pranie badz za odkupienie, choc nie wiem czy sa tutaj jakies gorne limity.
                                                  • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:48
                                                    I pani powyżej o tym nie wie?
                                              • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:36
                                                A ile razy przez trzydzieści lat Ty rozlałaś coś na pasażera? Niech zgadnę odpowiedź... nigdy😉
                                                • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:38
                                                  Prawda? To chyba dyskusja dla sportu.
                                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:40
                                                  To sie mylisz. Kiladziesiat razt. Dwa, trzy razy w roku. Nigdy nie zrobilam większej krzywdy, ale roozlałam wodę, kawę, herbatę, raz czy dwa białe wino. Zawsze starałam się usunąć plamę. Zawsze przepraszałam, nigdy nie miałam problemów. Po za tym miałam ubezpieczenie od OC.
                                                  • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:42
                                                    Ok, skoro tak twierdzisz to nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się, że nikomu nie zrobiłaś krzywdy. To w sumie jak moje dzieci big_grin
                                                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 14:03
                                                    A jakie pocieszenie dla moich białych spodni, że to tylko gorąca kawa a nie soczek? Skoro Tobie, dorosłej kobiecie, wybaczano to skąd pomysł, że na dziecko ktoś się wkurzy bardziej niż na Ciebie? I co mi po Twoich przeprosinach jak na konferencji będę w poplamionej sukience? Wyjeżdżając z dzieckiem wielu jeśli nie większość ludzi wykupuje OC, jeśli nie ma
                                                  • ichi51e Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:22
                                                    Ale co ci szkodzi powiedziec rodzicom dziecka ze maja ci odkupic/zaplacic za pralnie ekspresowa?
                                                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:27
                                                    Mnie nic, bo ja i tak dość często prałam mundur ( częściej niz powinnam i częściej niz miałam to opłacane przez firmę), ale spróbuj zaproponowac to takim własnie rodzicom, którzy nie zapanuja nad dzieckiem. Awantura gotowa. "upierz pan sobie sam", "to tylko dziecko", "nic się nie stało" - to najdelikatniejsze. Wiem, widziałam, słyszałam. Oczywiście są wyjatki, które przepraszaja i gotowe są zapłacić za zniszczone ubranie.
                                          • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:33
                                            Każdy człowiek może wylać komuś coś na ubranie, zwłaszcza w samolocie i każdy może ponieść konsekwencje. I zdarza się to też stewardesom, podejrzewam, że statystycznie częściej niż dzieciom
                                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:35
                                              Tak, my jesteśmy ubezpieczeni od OC. Jeżeli nie da się wyprać to trudno. Natomiast nikt nas nie oskarzy o celową działaność na szkodę. A tu juz tak łatwo może nie pójść.
                                      • kolpik124 nie bredź Efffka 06.07.18, 14:11
                                        mój bagaż przed konferencją zgubiła linia lotnicza, trzeba było iść w dzinsach i adisasach o wcale nie trzeba było do tego dziecka

                                        nie sprowadzaj sytuacji ad absurdum

                                        ewawzywa07 napisał(a):

                                        > Tak świadomość róznych sytuacji życiowych jest potrzebna, ale wybraź sobie, ze
                                        > leci naukowiec na konferencję i ma jedyny garnitur. Wyobraź sobie, ze soczek n
                                        > ie schodzi i......
                                        • ewawzywa07 Re: nie bredź Efffka 06.07.18, 16:24
                                          Co ma piernik do straży pożarnej? Wyobraź sobie, że mnie wielokrotnie zginął bagaż . To się, niestety, zdarza. Z tym, że po pierwsze są procedury co do zgubionych bagazy - dostajesz najdalej w ciagu kilkudziesięciu godzin do rak własnych czyli do domu/hotel itd a po drugie czyms innym jest strój typu dżinsy, koszula i adidasy a czymś innym plama na garniturze. Inaczej się czuje własciciel. A po drugie - skoro zawiniła linia lotnicza to czy mamy dać pozwolenie na hasanie dzieci nad głowami innych pasazerów? I kto tu co sprowadza do absurdu?
                                          • aamarzena Re: nie bredź Efffka 06.07.18, 20:03
                                            No na pewno właściciel zgubionego bagażu będzie świetnie się czuł na ważnym spotkaniu biznesowym w dżinsach, podkoszulku i tenisówkach. Ewa weź ochłon bo zaczynasz bredzić.
                                            Zapewniam ci, ze plama z soczku (przecież to max 100 ml nie wiadro) na garniturze prelegenta konferencji naukowej bedzie mniej widoczna niż t-shirt i japonki
                                            • ewawzywa07 Re: nie bredź Efffka 06.07.18, 20:20
                                              W japonkach mało kto lata, ale są tacy. Adidasy są dość powszechnie uzywane. Uczestnicy spotkań biznesowych znakomicie wiedzą, ze zagubienia bagażu się zdarzaja.
                                              Nie wiem czy będzie to 100 czy 50 ml- nieważne. Soczek malinowy na garniturze może przyczynić się do dyskomfortu. No, ale dzieciom wszystko wolno- prawda?
                                              • mamma_2012 Re: nie bredź Efffka 06.07.18, 20:43
                                                Podobnie jak kawa wylana przez strwardesę, która nie dość, że brudzi to parzy
                                                • aamarzena Re: nie bredź Efffka 06.07.18, 21:03
                                                  Nie nie. Nie znasz się. Wylanie kawy przez stewardese się zdarza, zgubienia bagażu się zdarza. Tylko wylanie na garnitur kilku kropel soczku przez dwulatka powoduje dyskomfort.
                                                  Tako rzecze ewawzywa. Jeśli ona kogos kawa oblała to oblana osoba na pewno nie czuła dyskomfortu.
                                                  • ewawzywa07 Re: nie bredź Efffka 07.07.18, 17:16
                                                    Nie zmieniaj sensu moich wypowiedzi.
                                              • aamarzena Re: nie bredź Efffka 06.07.18, 21:11
                                                I co z tego, że wiedza i ze zamiast w japonkach będą adidasach? Myślisz, że od tego będą się czuć bardziej komfortowo? Bo adidasy i jeansy od garsonki czy garnituru jednak się znacząco różnią.
                                                Czym się różni plama z kawy od plamy z soczku oprócz tego, że kawa można się jeszcze poparzyć? Myślisz, że jeśli plamę zrobi miła stewardesa albo pełnoletni wspolpasazer z fotela obok to będzie właściciel poplamionego garnituru będzie się lepiej czuł niż gdyby plamę robił jakiś dzieciak? Na prawdę uciążliwość plamy zależy od tego kto ją zrobił a nie od tego jak latwo/trudno czy też wcale da się ją usunąć?
                              • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:04
                                Rodzice nie wykupili wycieczki? O losie... Nie, kup własnych dzieci tez nie kochamy a najwyżej tolerujemy, bo (uwaga!) nie mamy wyjścia. I tak, w samolocie wszyscy nie mamy jakiegoś wyjścia.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:35
                                  To teraz sobie wyobraź, ze ktos z siedzących z tyłu się na Ciebie wkurzy. I będzie bez przerwy kopał w Twój fotel. Mocno. Wkurzysz się? Tak, poprosisz personel pokładowy o interwencję a ten sie wyprze. Stewardesa odwróci głowę a on zacznie ze zdwojona siła . Udowodnisz cokolwiek? Nic A do tego pasażer z przodu tak połozy fotel, ze masz ekstremaknie mało miejsca. Tak, są sposoby, zeby utrudnic życie. Te i inne.
                                  • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:57
                                    To się odwrócę i grzecznie zwrócę uwagę. Sama. Nie przez personel pokładowy. Na mnie to by podziałało gdybym nie obczaiła (w co nie wierzę), że dzieć komuś przeradza.
                                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:30
                                      Zalezy co byś zrobiła. I nie bądź taka pewna swojego, bo jeśli bys dobrze dała popalić to po pierwsze mogłoby się to skończyć tym, ze nie kupiłabyś biletu lotniczego ( czarna lista). Jest taka i są na niej osoby, których nie chce się wśród pasażerów ( zachowujące sie nieodpowiednio, awanturujące, palące itd). A fakt bycia matka z dzieckiem nie wyklucza wpisania na taką listę.
                                      • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:32
                                        Znowu, co mam napisać? big_grin Straszne? Ojej, boje się? O co ci chodzi?
                                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:34
                                          Nie, po prostu są takie możliwości. Spacyfikowania dzikusów, zgodnie z prawem.
                                          • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:36
                                            No i na zdrowie. Ja nie jestem dzikusem, ale ty? Hmmm...
                                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:29
                                    Ja nie jestem przedszkolakiem, żeby prosić panią o pomoc, bo ktoś mi kopie w krzesełko.
                                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:36
                                      Nie jesteś, ale bardzo często pasazerowie proszą o pomoc w takich sytuacjach.
                                      • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:39
                                        Dzwonią też na 112 pytając gdzie najbliższa pizzeria. Podejmując się pracy z ludźmi wiadomo, że będą różni, często inni, dziwni, męczący. Jakby była podniebna policja to po taką też by dzwonili, jak na zwykła z błahostkami.
                            • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:50
                              Każdy musi coś tolerować. Jednak na bogów nie kochać. Masz dzieci więc wiesz, że w samolocie kochamy jak śpią i nie robią kupy.
                          • chatgris01 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:41
                            No jak, dopiero co w watku o zapachu niemowlecia byla mowa o tym, jak to slicznie pachnialy mleczne kupki wlasnego dziecia, serio serio.
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:46
                              W Ł A S N E G O - i tylko własnego. A do tego karmionego piersią. Ale tu piszemy o czyms innym.
                            • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:47
                              A który to? Bo w życiu bym czegoś takiego nie napisała.
                            • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:51
                              Bywają i takie schorzenia widać big_grin
                        • mikams75 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:53
                          odnosnie kopania w fotel... ludzie maja rozna wrazliwosc np. moj maz zupelnie nie reaguje na cos takiego, ani mu nie przeszkadza jak ktos nerwowo podryguje noga tracajc jego fotel a mnie przeszkadzaja te wibracje na fotelu obok! I to bardzo mi przeszkadzaja. Nie tylko dzieci kopia ale i dorosli podskakuja rytmicznie kolanem opartym o poprzedzajacy fotel. Mnie to w moment doprowadza do nerwicy wink I poniewaz sama jestem bardzo wrazliwa na cos takiego to bardzo, ale to bardzo plinuje zawsze dziecko zeby nie tracalo fotela przed nami.
                    • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:14
                      Procedury są odmienne, ale teraz samolot to często najtańszy i najszybszy sposób przemieszczenia się z punktu A do B i standard na krótkich dystansach nie odbiega od PKS a tam rodziny z dziećmi nikogo nie dziwią.
                      Serwis na krótkich trasach, moim zdaniem, jest zupełnie zbędny (oczywiście rozumiem motywacje właścicieli linii, ale nie miałabym nic przeciwko temu, żeby sobie obsługa gazetę poczytałam zamiast wciskać orzeszki i papierosy w promocyjnej cenie), a zakres obowiązków na pokładzie pewnie macie opisany w procedurach i idąc do pracy wiedziałas na co się piszesz i że czasem, ktoś (czy to rodzic czy inna osoba będzie próbowała nadużyć swoich praw).
                      Spokojnie mogłabym już się przenieść na pozycję, „co te drące dzieci tu robią”, bo moje przez problematyczny okres już przeszły (mam nadzieję, że nie jako koszmarne wspomnienie innych) to nie planuję, no może póki mnie starosc nie dopadnie, bo wtedy ponoć tolerancja spadawink
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:34
                        O procedurach nie masz, na szczęście, pojęcia. I dobrze.
                        A to co Twoim zdaniem powinno byc a co jest to inna sprawa. O nadużywaniu praw napisane tu zostało naprawdę dużo. I życzę Ci, naprawdę póki nie spadła Ci tolerancja do podrózy w towarzystwie uipornego, niewychowanego dziecka. Ty nie bierzesz soczku ani kawy ( wierz mi wolałabym pogadać z koleżanka niz targac cięzki wózek), ale maluch już niekoniecznie. Co więcej może być to soczek wniesiony na pokład- np. malinowy, który wyladuje na Twoich kolanach albo blizce z butelki albo żoładka. Miłego lotu.
                        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:46
                          Wolę soczek malinowy w pudełku czy butelce niż gorącą kawę dorosłego sąsiada, a nawet swoją. Ewa, trochę więcej pozytywnego nastawienia, pociesz się, podróż to kilka/kilkanaście godzin, a rodzice z małym łobuzem muszą spędzić wiele latwink
                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:57
                            To jest już ich sprawa. Piszemy o czymś zupełnie innym- o zmuszaniu Bogu ducha winnych ludzi do znoszenia zachowań, których nie akceptują. I nie dyskutujmy o wyższości oblania/obrzygania soczkiem malinowym nad oblaniem gorącą kawą.. A jesli juz to gorącą kawą może oblać sąsiad/personel pokładowy/ Ty sama szturchnięta przez szalejącego małego pasażera. Pijesz kawę a on musi juz i natychmiast siusiu mimo, ze był tam 10 minut wcześniej, ciasno, dziecko siędzi przy oknie i masz to czego nie lubisz. Widziałam takie sceny setki razy. Potem krzyk, wrzask, nie daj Boże dziecki się poparzy , afera na pół pokładu.
                            • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:19
                              W samolocie jesteś siłą rzeczy zmuszona do znoszenia różnych zachowań. Każdy niech pilnuje swojej kultury oraz reaguje kiedy ktoś łamie zasady, a zaręczam, będzie dużo lepiej.
                              • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:20
                                Reaguje sam nie łamiąc zasad i z kulturą. W miarę możliwości.
                          • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 01:06
                            "...podróż to kilka/kilkanaście godzin, a rodzice z małym łobuzem muszą spędzić wiele lat wink..."

                            Ale to ich łobuz i mają go takiego, jakiego sobie wychowali, więc niech spędzają z nim nawet i całe życie. Mają to, na co zapracowali i wychowali. Ich problem i konsekwencje. Mnie to nie dotyczy.
                            Obcy ludzie nie muszą męczyć się w ciasnym samolocie z czyimś niewychowanym bachorem.
                            Kupili bilet i mają prawo do spokojnej podróży. Nie muszą znosić wyskoków dzieciaka nawet przez 5 minut, a co dopiero przez 3-5 godzin.

                            Ten dzieciak i jego rodzice nie mają żadnej zniżki (taryfy ulgowej) i tolerancji na naganne zachowanie, "bo to tylko dziecko i należy zrozumieć".
                            Obcy człowiek nie musi zrozumieć. Chce mieć spokój i za to zapłacił.

                            Jeśli rodzice nie wychowali, nie przygotowali potomka na podróż, nie panują nad nim, to nie powinni zabierać go do samolotu i męczyć innych pasażerów. Trudno - trzeba poczekać z podróżami aż dorośnie lub będzie przygotowane.

                            Mnie - obcej osobie, zwykłemu pasażerowi nie powinien przeszkadzać, utrudniać podróży, wrzeszczeć, czepiać się - cudzy dzieciak. Powinien być neutralny jak inni pasażerowie.
                            • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 01:42
                              >Mają to, na co zapracowali i wychowali. Ich problem i konsekwencje.

                              No tak, bo wszystkie dzieci są np. zdrowe. Chore dzieci należy konsekwentnie trzymać w domu. A jak mają rodzeństwo, to za karę że mają "nieudanego" brata/siostrę, też nie będą wyjeżdżać.

                              I tak, zgadzam się, że dziecko należy przygotować do podróży, ale mam wrażenie że część komentujących kompletnie nie pamięta jak to jest być małym, zmęczonym człowiekiem + nie wszyscy lecą na "zbędne" wakacje, niektórzy po prostu muszą się przemieścić i tyle.

                              Przeciez wystarczy, że wytresowane jak małpka dziecko (co postulują tutaj niektóre forumki), przeziębi się przed planowanym lotem i cały misterny plan szlag trafia (a bilet jest na konkretny dzień i lecieć trzeba, bo to np. powrót), bo super-grzeczny pięciolatek zmienia się w marudnego, płaczliwego, obolałego "łobuza".

                              >Powinien być neutralny jak inni pasażerowie.

                              Problem w tym, że pasażerowie rzadko kiedy są neutralni. Bo jeden puszcza bąki, inny zagaduje, jeszcze innemu śmierdzą stopy albo chrapie. Albo rozsypał chrupki, wylało mu się coś, wypił o jedno piwo za dużo, jest chory, ma alergię i kicha i tak dalej. Podróż samolotem rzadko kiedy jest neutralna (zwłaszcza jesli jest długa); jest zasadniczo nieprzyjemna upierdliwoscia, po ktorej człowiek wychodzi wymięty, wypluty i jedyne na co ma ochotę, to prysznic i nieruchomy fotel. I tyle.
                              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:17
                                Większość pasażerów jest neutralna.
                • fragile_f Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 23:27
                  Mam wrażenie, że jesteś mocno wypalona i powinnaś pomyśleć o zmianie pracy. Nie wiem, czy pracujesz w Locie, ale jeśli tak, to zgadza się klimat - personel pokładowy obrażony o to, że ktoś w ogóle śmiał wejść do samolotu i zachowujący się, jakby pasażerowie byli intruzami. Gdybym ja tak traktowała klientów, to zgadnij co by było?
                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 08:18
                    Od 2 lat jestem na emeryturze. Pracowałam przez 30 lat. Lotowski personel pokladowy za czasów mojej pracy ( czyli nie tak dawno) był bardzo liberalny i uprzejmy, empatyczny i grzeczny. Zapewniam, ze wielu zachowań personel pokładowy innych linii nie toleruje. I pasażerowie o tym wiedzą ( także Polacy) i nawet nie próbuja takich akcji.
                    Nie wiem gdzie pracujesz i jak traktujesz klientów. Każdy z nas bywa klientem/pacjentem i ma rózne doświadczenia. Ostatino w banku tak mnie potraktowała "mila" pani, że gdyby to zrobił czlonek personelu pokladowego to pożegnał by się z praca.
                    • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:24
                      Lotowski personel pokładowy od kiedy latam (czyli jakies 15 lat, z czego 8 - intensywne) zawsze wypadał najgorzej w porownaniu z innymi liniami, wybacz. Są obrażeni, obgadują pasażerów (tak, tak - podczas serwisu często słyszę "a ta niemka to tamto, a ta hiszpanka to sramto"), zniecierpliwieni i tak dalej. I doskonale wpisujesz się w ten schemat - najlepiej, jakby samolot leciał pusty, prawda?
            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:47
              Ale w każdej pracy spotyka się trudnych klientów. Może fakt, że z tysięcy dzieci jakie obsługiwałaś na pokładzie tak niewiele zapadło Ci w pamięć świadczy o tym, że zasadniczo zachowują się one całkiem nieźle.
              • szeptucha.z.malucha Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 23:24
                Tylko pozazdrościć pracy, gdzie trudny klient trafia się czasami. Gorzej jak się jest odpowiedzialnym tylko za najtrudniejszych😉
    • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 06:48
      Skoro taka podroż to dla ciebie taki stres to wychodzi na to, ze powinnaś zostać w domu lub jechać samochodem na Bałtyk. Tak, ty. Przecież wiesz, że samolotami nie latają tylko dorośli (tak jak by oni zresztą zachowywali się idealnie ). Dobrze też na pewno rozumiesz, ze każdy decyduje za siebie i swoją rodzinę. Ty musiałaś lecieć, oni też musieli. Takie życie. Czy chcesz aby to inni decydowali gdzie i kiedy masz lecieć?
      • little_fish Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 10:59
        To nie o to chodzi kto gdzie ma jechać /lecieć, tylko jak ludzie powinni się zachowywać w otoczeniu innych ludzi. Nikt nie broni latać z trzylatkiem, ale ten trzylatek nie musi kopać fotela przed sobą prawda? Pieluchę też można wyrzucić, a nie zasmradzać okolicę, niezależnie od tego czy to samolot czy bar przy autostradzie.
        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:27
          A to jest oczywiste i bezsporne, bo czy w samolocie czy pociągu TLK, dzieci i wszyscy inni powinni zachowywać się kulturalnie i pozostawać możliwie niewidocznymi dla innych.
          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:39
            Ale powtarzam do znudzenia - z baru przy autostradzie wyjdziesz, z przedziału w TLK od biedy też - na korytarz czy do sąsiedniego wagonu . Ze swojego miesca w samolocie się nie ruszysz - najwyżej na niewielki spacerek po pokładzie. W samolocie jest najczęściej bardzo mało miejsca. W samolocie po 2 godzinach lotu ( zwłaszcza jeśli to czarter czyli bez oglądania filmów) jest nudno. Za oknem nic ciekawego, ciasno, szumi i czasem huśta albo zatyka w uszach. I dzieci sie buntują. Czasem maluchy boja sie zamknięcia na małej przestrzeni, czasem boja się rodzice i lek sie udziela. No i mamy to co mamy.
            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:54
              Ja to chyba mam szczęście, odbyłam wiele podróży, a w pamięć tak naprawdę zapadł mi facet z syndromem Touretta, gość, który odmówił siedzenia z grubym pasażerem (i to chyba kolegą, a jeśli nie to znajomym z wakacji) i postanowił siąść na miejscu stewardesy, babcia trzepiąca zdrowaśki, bo boi się lecieć. Zdarza się głośny zestaw, gadatliwy albo ciekawski współpasażer, ale to są rzeczy, o których zapomina się po wyjściu z lotniska.
          • little_fish Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:46
            Niewidoczni niekoniecznie, ale w miarę możliwości jak najmniej uciążliwi.
            Daleko szukać nie trzeba - wczoraj byłam w kawiarni. W pewnym momencie przyszły dwie panie z dzieckiem około 2 lat. Dopóki dziecko siedziało przy stoliku i nadawało / piszczało, nie zwracało mojej uwagi. W pewnym momencie znalazło super zabawę - z krzykiem przebiegało przez całą salę, dobiegało do schodów i usiłował z nich schodzić. Gdy zorientowało się, że matka przychodzi i zabiera, dobiegało do schodów i piszczało, żeby zwrócić na siebie uwagę matki. Matka zabierała je w milczeniu, ani razu nie zwróciła mu uwagi, więc dzieciak traktował to jak świetną zabawę. Czy to wniosek, że nie należy zabierać dzieci do kawiarni? Nie, należy się nimi po prostu zająć. I samolot nie jest żadnym wyjątkiem w tej sytuacji
            • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:53
              Niedawno zapytałam ematki czy puszczają dziecko w kawiarni, restauracji aby sobie biegało miedzy stolikami. I żadna nie stwierdziła, że tak.
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:01
              Tak! Podobne piski zdarzają się i w samolocie. Z ta róznicą, ze z kawiarni od biedy mozna wyjść ( chciaż nie po to się tam poszło, zeby zaraz wychodzić a posiedzieć, poplotkowac i miec przyjemność) a z samolotu nie.
              • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:05
                Matka dziecka też nie może wyjść z samolotu.
                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:37
                  Tak, ale nim zabierze dziecko na pokład niech je ucywilizuje. Po prostu. A sama nie przewija na fotelu obok, nie trzyma smierdzącej pieluchy, nie zabiera na pokład połowy sklepu z zabawkami itd.
                  • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:01
                    Z dziećmi jest taki problem, ze nie zawsze można przewidzieć ich zachowanie i jego intensywność. Niedawno leciała męża siostra z kilku miesięcznym dzieckiem. Była bardzo zaskoczona, że młody był taki spokojny big_grin Powinnaś to jarzyć nawet jak nie masz własnych. Co innego dorośli, którzy wiedzą, ze jak wypiją to będą się awanturować. Przykład z jednego lotu samolotem.
                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:19
                      Mam dwoje. Jarzyć jarzę wiele rzeczy, oj bardzo wiele. Tylko co z tego wynika? Chyba tylko to, że awantura wisi w powietrzu. Dosłownie.
                      • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:22
                        Skoro jarzysz i rozumiesz, że linie lotnicze są otwarte na przewóz dla rodzin z dziećmi to o co chodzi? Kultura kulturą. Obowiązuje każdego, ale mam wrażenie, że nie o to ci chodzi, prawda?
                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:25
                          To masz złe wrażenie. Linie lotnicze są otwarte na dzieci, ale inni pasażerowie juz nie muszą. Widząc dzikie zachowanie moga odpłacić pieknym za nadobne. Awantura gwarantowana, personel pokładowy będzie miał problem ( nie zazdroszczę młodszy kolegom), ale wcale nie będzie najmniej poszkodowana rodzina z dzieckiem.
                          • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:27
                            A powinni, bo zaklinanie rzeczywistości to frustracji a ta jest przyczyną chociażby złego nastroju a może nawet złego zachowania.
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:32
                              Według Ciebie powinni, według innych niekoniecznie. I taka jest róznica, a Ty nie jesteś pepkiem świata. Dla innych oczywiście.
                              • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:33
                                Ty tez nie jesteś, Niespodzianka, co? Napiszę ci jak to działa: każdy decyduje za siebie w ramach jakiś regulaminów i tego co mu wolno.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:37
                                  Oczywiście, że nie jestem. I dziłałam dokładnie w mysl regulaminów a dokładniej procedur.
                                  • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:39
                                    Ja też. Dostanę jakąś nagrodę?
                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:15
                  Ale może dziecko zabawić i kazać mu być cicho. Mało mnie obchodzi jak to zrobi, ale dziecko ma być cicho.
                  • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:51
                    Gdyby to pisała bezdzietna to bym wybaczyła.
                  • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:59
                    Gdybyś miała chociaż odrobinę wiedzy z zakresu psychologii, to wiedziałabyś doskonale, że dzieci mają niedojrzały układ nerwowy i czesto nie sa w stanie (z przyczyn czysto fizjologicznych) się uspokoić.

                    Przypomnij sobie sytuacje z zycia, kiedy po prostu nie mogłas opanować złosci/płaczu a ktos obok mówił (albo i krzyczał) "PRZESTAN PLAKAC! USPOKOJ SIĘ!" - jak to na Ciebie działało? Byłaś spokojniejsza, czy wkurzało Cię to jeszcze bardziej? Dziecko musi radzic sobie z taką sytuacją srednio 4x dziennie a do tego samo nie wie, co sie dzieje.
                    • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 18:21
                      Czyżby kiedyś dzieci szybciej dojrzewały? Skoro dziecko jest niedojrzałe do funkcjonowania w społeczeństwie - to niech spędza czas z rodzicami aż dojrzeje. Dlaczego inni mają znosić wrzaski cudzego dziecka.
                      I nie, nie miałam takich sytuacji, że nie mogłam opanować złości. Mogło mi się nie chcieć - to tak. Ale opcji - mam histerię i nie mogę się opanować - nie miałam.
                      • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 18:28
                        Nie dojrzewały szybciej, to ty byłaś młodsza i mniej nerwowawink
                        • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 19:51
                          Nie, zawsze mnie drażnił płacz obcych dzieci, marudzenie i zawracanie d... obcym dorosłym.
                          • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:12
                            Marudzenie Twoich dzieci też nie było muzyką dla obcych ludziwink
                            • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 21:09
                              Moje dzieci nie miały okazji marudzić. Jak były małe - to czas spędzaliśmy na działce, robiąc sobie jednodniowe wypady w ciekawe dla nich miejsca. Jak pojechaliśmy na prawdziwe wakacje - to samochodem do apartamentów. Za granicę też jeździliśmy samochodem. Jadąc na dwa tygodnie do Włoch czy Austrii - połowę samochodu zajmowały zabawki. No i mieli jakieś telewizorki, gry do samochodu.
                              Nigdy nie zaczepiały obcych - tego mocno pilnowałam - bo nie znoszę jak obce dzieci mnie zaczepiają i zadają pierdylion pytań. Więc zakładam, że inni też tego nie lubią - więc nie dopuszczałam do takich sytuacji.
                              • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 22:44
                                Wychowywanie przez izolowanie? Co kto lubi. Pół samochodu zabawek, żeby dzieci przetrwały wakacje? Dla mnie kosmos, jakby wody, piachu i kamieni nie było na wakacjach,.
                                Źle zakładasz, mnóstwo ludzi, zwłaszcza poza Polską inicjuje kontakt z dziećmi.
                                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 23:03
                                  My akurat na narty jeździliśmy - po kilku godzinach na nartach - dzieciaki chętnie odpoczywały bawiąc się - każde miało swoje pudło.

                                  I rozróżnij - inicjowanie kontaktu z dzieckiem przez dorosłego od inicjowania takiego kontaktu przez dziecko. To drugie nie powinno mieć miejsca - bo nie wiesz czy ktoś sobie życzy czy nie.
                                  • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 23:05
                                    arwena_11 napisała:

                                    > My akurat na narty jeździliśmy - po kilku godzinach na nartach - dzieciaki chę
                                    > tnie odpoczywały bawiąc się - każde miało swoje pudło.
                                    >
                                    > I rozróżnij - inicjowanie kontaktu z dzieckiem przez dorosłego od inicjowania t
                                    > akiego kontaktu przez dziecko. To drugie nie powinno mieć miejsca - bo nie wies
                                    > z czy ktoś sobie życzy czy nie.

                                    E no, bez przesady. Stanie się coś komuś?
                                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 23:13
                                    To drugie niczym nie różni się od pierwszego, poza tym, że dziecko jest bardziej bezbronne wobec dorosłego niż dorosły wobec dziecka, jeśli chodzi o wyznaczanie granic.
                                  • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 23:18
                                    > inicjowania takiego kontaktu przez dziecko. To drugie nie powinno mieć miejsca - bo nie wiesz czy ktoś sobie życzy czy nie.

                                    Ty naprawdę nienawidzisz innych ludzi, prawda? Ale tak calusim katolickim serduchem.

                                    Zapraszam do jakiegoś nie-postsowieckiego kraju, może odkryjesz jeszcze normalność* big_grin

                                    *tzn ludzką życzliwość - a przede wszystkim - przyjazne traktowanie dzieci
                                    • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 09:22
                                      Lubię ludzi - ale normalnych, nie uważających że cały świat ma się zachwycać ich niuniusiem i go zabawiać. Sorry ale to rodzice są od tego. Jak idę do kawiarni/restauracji czy lecę samolotem/jadę pociągiem - mam takie same prawa jak inni i mają być respektowane.
                                      Reszta mnie nie obchodzi.
                                      • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 09:37
                                        A jak sobie wyobrażasz egzekwowanie tych swoich praw? Zażądasz międzylądowania i wysadzenia krzyczących bachorów? Usunięcia z restauracji? Zrobisz awanturę rodzicom, a oni się przejmą?
                                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:22
                                          Wiesz pisałam o tym wielokrotnie - z samolotu wyjść się nie da. Z restauracji owszem. I to nie osoby, które przszły na randke, spotkanie biznesowe czy po prostu cos zjeść ze znajomymi mają uciekac tylko ten, kto zakłóca swoim zachowaniem spokój. Czy rodzice się przejma? Nie, bo nie wychowują a może sami nie zostali wychowani.
                                      • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 19:46
                                        Nie, Arweno, nie lubisz ludzi, lubisz się nad nimi pastwić. Od lat na forum produkujesz wątki o swoich kolezankach czy znajomych, które mają tylko jeden cel - zgnojenie. Z innych wypowiedzi też mozna wyciągnac podobne wnioski.
                                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:19
                                      Czy ktokolwiek tu postuluje, zeby traktowac dzieci nieżyczliwie? Czy ktokolwiek jest dzieciożercą? Nie, ludzie chcą miec jako taki komfort podrózowania. Tyle. Czy to az tak dużo?
                      • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 19:11
                        >Czyżby kiedyś dzieci szybciej dojrzewały?

                        Nie, były bite, musztrowane, wychowywane w sposob autorytatywny, krzyczano na nie, szantazowano i wymuszano. Powinnas cos o tym wiedziec.

                        >Skoro dziecko jest niedojrzałe do funkcjonowania w społeczeństwie - to niech spędza czas z rodzicami aż dojrzeje.

                        Czyli dzieci ponizej 5tego roku zycia nie powinny wychodzic z domu? A wiesz, ze one gdzies muszą się tej socjalizacji NAUCZYC?

                        >I nie, nie miałam takich sytuacji, że nie mogłam opanować złości. Mogło mi się nie chcieć - to tak. Ale opcji - mam histerię i nie mogę się opanować - nie miałam.

                        No cóż, to w sumie wiele o Tobie mowi. Bo ja np. na chociazby pogrzebie babci nie mogłam opanować łez. Albo jak utonął mój przyjaciel - po prostu same się lały i nie bylam w stanie sie opanować przez dlugi czas. Gdyby ktos wtedy do mnie podszedl i krzyknał "OPANUJ SIE, PRZESTAN PŁAKAC", to prawdopodobnie odnioslby skutek absolutnie odwrotny.

                        Ja wiem, że masz problemy z wyobraźnią, ale _wyobraź_ sobie, że są ludzie ktorzy podczas kłótni zaczynają płakac i nie mogą przestać. Albo jak ich szef ochrzani, rozbiją samochód, dowiedzą się o smierci bliskiej osoby i tak dalej. I małe dzieci DOKŁADNIE tak czują się, kiedy są zmeczone, rozdrażnione i znudzone i nagle zaczynają histeryzować (bo nie da sie wyjsc z samolotu, chociazby). One nie sa w stanie przestac - ot tak, po prostu, z przyczyn czysto fizjologicznych ich mozg działa inaczej, niz mozg dorosłego człowieka.
                        • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 19:52
                          Ale że co- leciały ci ciurkiem czy wyłaś na cały głos? Bo jednak to dwie różne sprawy. Płakać w ciszy a drzeć się i zawodzić na cały regulator.
                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:11
                          fragile_f napisała:

                          > >Czyżby kiedyś dzieci szybciej dojrzewały?
                          >
                          > Nie, były bite, musztrowane, wychowywane w sposob autorytatywny, krzyczano na n
                          > ie, szantazowano i wymuszano. Powinnas cos o tym wiedziec.

                          Dziś za to są wychowywane, nie przez wszystkich na szczęście bezstresowo. Robia co chcą, rządzą dorosłymi i...żądają .
                          >
                          > >Skoro dziecko jest niedojrzałe do funkcjonowania w społeczeństwie - to nie
                          > ch spędza czas z rodzicami aż dojrzeje.

                          Niestety tak!
                          >
                          > Czyli dzieci ponizej 5tego roku zycia nie powinny wychodzic z domu? A wiesz, ze
                          > one gdzies muszą się tej socjalizacji NAUCZYC?

                          Nie robiąc publicznie awantury.
                          >
                          > >I nie, nie miałam takich sytuacji, że nie mogłam opanować złości. Mogło mi
                          > się nie chcieć - to tak. Ale opcji - mam histerię i nie mogę się opanować - ni
                          > e miałam.

                          I ja tez nie miałam. Dwoje dzieci, moja praca w dużym stopniu po za domem, mąż stale zajęty i jakoś nam sie udało.
                          >
                          > No cóż, to w sumie wiele o Tobie mowi. Bo ja np. na chociazby pogrzebie babci n
                          > ie mogłam opanować łez
                          Mnie też zdarzało sie płakac , ale opanować nerwy potrafię. I w histerię nie wpadam.


                          . Albo jak utonął mój przyjaciel - po prostu same się lał
                          > y i nie bylam w stanie sie opanować przez dlugi czas.

                          Psycholog? serio.


                          Gdyby ktos wtedy do mnie
                          > podszedl i krzyknał "OPANUJ SIE, PRZESTAN PŁAKAC", to prawdopodobnie odnioslby
                          > skutek absolutnie odwrotny.

                          Aż strach się bac, jeżeli to prawda. Bo jeszcze moment a rzucisz się z pięściami na ludzi, bo nie potrafisz się opanować.
                          >
                          > Ja wiem, że masz problemy z wyobraźnią, ale _wyobraź_ sobie, że są ludzie ktorz
                          > y podczas kłótni zaczynają płakac i nie mogą przestać

                          Tu naprawdę potrzebna pomoc psychologa.

                          . Albo jak ich szef ochrza
                          > ni, rozbiją samochód, dowiedzą się o smierci bliskiej osoby i tak dalej

                          Mój mąż , lekarz, zawsze mówił swoim asystentom - tracisz głowę tracisz pacjenta. Aż strach wsiadać do samochodu. Ci ludzie nie powinni mieć prawa jazdy. Jestem za badaniami psychotechnicznymi kierowców. Wszystkich!

                          . I małe
                          > dzieci DOKŁADNIE tak czują się, kiedy są zmeczone, rozdrażnione i znudzone i n
                          > agle zaczynają histeryzować (bo nie da sie wyjsc z samolotu, chociazby). One ni
                          > e sa w stanie przestac - ot tak, po prostu, z przyczyn czysto fizjologicznych i
                          > ch mozg działa inaczej, niz mozg dorosłego człowieka.
                          >
                          >
                          • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:24
                            >Dziś za to są wychowywane, nie przez wszystkich na szczęście bezstresowo. Robia co chcą, rządzą dorosłymi i...żądają .

                            Kolejna, która nie rozumie, że nie ma czegoś takiego jak "bezstresowe wychowanie" i marzy się jej powrót do czasów, kiedy potrzeby małego człowieka były ignorowane, bo dzieci "maja byc cicho i być grzeczne". Serio, przeczytaj jakąkolwiek książkę o wychowaniu w której będą też podstawy biologii i fizjologii. Dla dobra wnuków, bo dzieci juz masz dorosłe.

                            >Aż strach się bac, jeżeli to prawda. Bo jeszcze moment a rzucisz się z pięściami na ludzi, bo nie potrafisz się opanować.

                            Zaaaraz, czy to nie Ty czasem w tym wątku wylewasz oceany frustracji i zdenerwowania? To nie Ciebie niemiłosiernie wkurzała praca? Jeśli z wypowiedzi pt."są w życiu sytuacje kiedy się po prostu płacze" wychodzi Ci płynnie "rzucania się z piesciami na ludzi", to naprawdę dobrze, że nie pracujesz już jako personel pokładowy. Mam nadzieję, że nie mialas zadnych pasazerow w załobie.

                            I teraz bez przytyków - przeczytaj sobie swoje wypowiedzi i zobacz jaki mają ton.
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:30
                              fragile_f napisała:

                              > >Dziś za to są wychowywane, nie przez wszystkich na szczęście bezstresowo.
                              > Robia co chcą, rządzą dorosłymi i...żądają .
                              >
                              > Kolejna, która nie rozumie, że nie ma czegoś takiego jak "bezstresowe wychowanie"
                              Jeżeli kolejna to znaczy, że coś w tym jest.

                              i marzy się jej powrót do czasów, kiedy potrzeby małego człowieka były ignor
                              > owane,
                              Zalezy jakie potrzeby,. jeżeli potrzebą jest zabawa w to kto głosniej krzyknie albo kto dalej plunie to takie potrzeby trzeba zwalczać nie tyle ignorować co zwalczać.


                              bo dzieci "maja byc cicho i być grzeczne".

                              Nie, mają dostosować się do miejsca, w którym sa. Nie wrzeszczeć tam gdzie są inni ludzie, nie kopac obcych. Czy to aż tak wiele?


                              Serio, przeczytaj jakąkolwiek
                              > książkę o wychowaniu w której będą też podstawy biologii i fizjologii.

                              Naprawdę o fizjologii wiem sporo. Skończyłam kieruneek na którym była i fizjologia i biologia. Nie, nie była to ani psychologia ani medycyna.


                              Dla dobra wnuków, bo dzieci juz masz dorosłe.

                              Mam bardzo dobry kontakt z wnuczka. Nie jest dzika.
                              >
                              > >Aż strach się bac, jeżeli to prawda. Bo jeszcze moment a rzucisz się z pię
                              > ściami na ludzi, bo nie potrafisz się opanować.
                              >
                              > Zaaaraz, czy to nie Ty czasem w tym wątku wylewasz oceany frustracji i zdenerwo
                              > wania?
                              Nie tyle frustracji co niezadowolenia z bezstresowego wychowania i nieliczenia się z innymi.

                              To nie Ciebie niemiłosiernie wkurzała praca?

                              Nie, bardzo ja lubiłam.


                              Jeśli z wypowiedzi pt."są w życiu sytuacje kiedy się po prostu płacze" wychodzi Ci płynnie "rzucania się z
                              > piesciami na ludzi", to naprawdę dobrze, że nie pracujesz już jako personel po
                              > kładowy.
                              Masz prawo do takich opinii.

                              Mam nadzieję, że nie mialas zadnych pasazerow w załobie.

                              Miałam miałam. Miałam panią, która leciała po zwłoki córki, która zginęła w wypadku samochodowym, miałam małżeństwo, które wracało z pogrzeby syna, miałam panią, która leciała do umierającej matki i....wracała ze mną po jej smierci. To pamięta, A było taklich pasażerów więcej. Znacznie więcej.
                              >
                              > I teraz bez przytyków - przeczytaj sobie swoje wypowiedzi i zobacz jaki mają ton.
                              Wiem jaki mają.
                              >
                              • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 19:45
                                >> Kolejna, która nie rozumie, że nie ma czegoś takiego jak "bezstresowe wychowanie"
                                Jeżeli kolejna to znaczy, że coś w tym jest.

                                Oczywiscie, że jest. Lata traktowania dzieci jak meble, które nie maja do niczego prawa - a juz zwlaszcza do zmeczenia, frustracji czy złosci, ignorowanie ich potrzeb i tak dalej. To naturalne, że starsze pokolenie będzie sie buntować, bo byliscie wychowani za pomoca metody kija i marchewki i tylko taką opcję znacie.

                                >Nie, mają dostosować się do miejsca, w którym sa. Nie wrzeszczeć tam gdzie są inni ludzie, nie kopac obcych. Czy to aż tak wiele?

                                Nie, ale piszesz o idealnym świecie, w którym rodzice też są idealni a dzieci nie maja gorszego dnia, nie chorują, nie wystraszyły się i tak dalej. Tak jak mowie, obsluga najchetniej woziłaby worki z piaskiem.

                                I kolejny raz piszesz o tym, jak bardzo lubilas swoja prace. A ja kolejny raz widzę wypaloną zawodowo osobę, która nie przepadała za pasażerami. Wielokrotnie to w tym wątku podkreslasz.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:33
                                  fragile_f napisała:

                                  > >> Kolejna, która nie rozumie, że nie ma czegoś takiego jak "bezstresow
                                  > e wychowanie"
                                  > Jeżeli kolejna to znaczy, że coś w tym jest.
                                  >
                                  > Oczywiscie, że jest. Lata traktowania dzieci jak meble, które nie maja do nicze
                                  > go prawa - a juz zwlaszcza do zmeczenia, frustracji czy złosci, ignorowanie ich
                                  > potrzeb i tak dalej. To naturalne, że starsze pokolenie będzie sie buntować, b
                                  > o byliscie wychowani za pomoca metody kija i marchewki i tylko taką opcję znacie.

                                  Wy czyli kto? Bo jeśli chodzi o mnie to byłam wychowywana normalnie. Ani mnie ani brata nikt nie traktował jak byśmy byli meblami. Mielismy swoje prawa i obowiązki. Tak obowiązki też!
                                  Mielismy prawo do zmęczenia, do niezadowolenia, ale nikt nie tolerował napadów złości. Były inne czasy, ale nasze potrzeby w miarę mozliwości rodziców były spełniane. Także nasze bardzo nietypowe i kosztowne hobby. Metoda kija i marchewki? W pewnym sensie tak, bo czulismy się potrzebni, kochani, akceptowani, wiedzielismy, że rodzice i babcia staną za nami murem, ale nie wszystko nam było wolno. Najbliżsi określili granicę. I to dawało nam poczucie bezpieczeństwa.
                                  >
                                  > >Nie, mają dostosować się do miejsca, w którym sa. Nie wrzeszczeć tam gdzie
                                  > są inni ludzie, nie kopac obcych. Czy to aż tak wiele?
                                  >
                                  > Nie, ale piszesz o idealnym świecie, w którym rodzice też są idealni a dzieci n
                                  > ie maja gorszego dnia, nie chorują, nie wystraszyły się i tak dalej. Tak jak mo
                                  > wie, obsluga najchetniej woziłaby worki z piaskiem.

                                  Dlaczego wysnuwasz takie wnioski? Nie, nie ma idealnego świata, idealnych ludzi, jednoznacznych sytuacji. Od rodziców nikt nie wymaga, żeby byli bez skazy, ale też nie mozna przesadzać w drugą stronę ( np. wciskanie brudnej pieluchy personelowi pokładowemu czy komukoleiwk innemu), dzieci mogą miec gorszy dzień, ale gdy są w miejscu publicznym zwłaszcza tak małym jak samolot obowiązkiem rodziców jest dołożenie starań, żeby ten gorszy dzień nie był piekłem dla innych ludzi. Zdarza się że dziecko się wystraszy, ale rola rodziców jest uspokoić, zabawić, pomóc opanowac strach. Nie udawać, że nic się nie stało. Chore dziecko? To problem . I dlatego dziecka z choroba lokomocyjna nie ciągnie się na autokarowe objazdówki, a gdy ma gorączkę nie zabiera do teatru czy restauracji.
                                  >
                                  > I kolejny raz piszesz o tym, jak bardzo lubilas swoja prace. A ja kolejny raz w
                                  > idzę wypaloną zawodowo osobę, która nie przepadała za pasażerami. Wielokrotnie
                                  > to w tym wątku podkreslasz.

                                  Tak, lubiłam swoja pracę. Gdyby było inaczej po prostu zeszłabym z pokładu i zajęła sie czymś innym.Ukończona Akademia Wychowania Fizycznego+ bardzo dobra znajomość dwóch języków obcych, średnia jednego i podstawowa jednego to kwalifikacje, które dawały mi mozliwość naprawdę dobrej pracy. Ponadto gdybym sie uparła nie musiałabym pracować zawodowo i nie umarła z głodu.
                                  >
                          • aamarzena Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 21:15

                            I ja tez nie miałam. Dwoje dzieci, moja praca w dużym stopniu po za domem, mąż stale zajęty i jakoś nam sie udało.
                            >

                            To może podziękuj za to tej osobie, która wychowywała wasze dzieci podczas gdy wy byliście zajęci pracą.
                      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 19:23
                        Ale gdzie masz te niedojrzale dzieci? Nawet w poscie startowym nie ma ze ktores dziecko byl niezwykle niegrzeczne tylko po prostu jest o tym ze bylo ich DUZO
                        • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 19:49
                          Kopanie w fotel to grzeczne dziecko?
                          • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:13
                            Kopanie w fotel to dziecko znudzone a nie niegrzeczne. Znudzone dziecko należy czymś zająć, a nie "kazać mu być cicho", bo efektem takiego tekstu w 9 przypadkach na 10 będzie ryk. Powiem więcej - może czymś je też zająć obca osoba, bo miedzy innymi po to żyjemy w społeczeństwie, żeby sobie pomagać.
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:17
                              Owszem może , ale nie musi. Ta obca osoba możę: być zmęczona, być zestresowana, nie lubic dzieci, mieć mysli zajęte czymś innym, mieć do wykonania jakąś pracę nop na komputerze, źle się czuć itd itp.
                              Moje dziecko to mój problem ( tak samo jak moja muzyka, mój pies, mój samochód, moje mieszkanie, itd).
                              • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:27
                                >Moje dziecko to mój problem ( tak samo jak moja muzyka, mój pies, mój samochód, moje mieszkanie, itd).

                                Idąc tym tokiem myślenia, to Twoja choroba czy starość to też Twój problem i społeczeństwo zamiast pomóc, powinno przejść obojętnie? Dziękuje, to ja jednak wolę żyć w świecie, w którym mogę pomóc komuś zabawić dziecko (co zajmie mi 20 minut a da 3h spokoju), niż obrażać się na cały świat.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:32
                                  fragile_f napisała:

                                  > >Moje dziecko to mój problem ( tak samo jak moja muzyka, mój pies, mój samo
                                  > chód, moje mieszkanie, itd).
                                  >
                                  > Idąc tym tokiem myślenia, to Twoja choroba czy starość to też Twój problem i sp
                                  > ołeczeństwo zamiast pomóc, powinno przejść obojętnie?

                                  Wiesz mam naprawdę starszych rodziców i chciałabym, zeby społeczeństwo przeszło obojętnie a nie np. pani z dzieckiem parkowała na kopercie, do której mój Ojciec ma prawo a potem wydzierała się, że ona ma dziecko i tylko na chwilę.

                                  Dziękuje, to ja jednak wo
                                  > lę żyć w świecie, w którym mogę pomóc komuś zabawić dziecko (co zajmie mi 20 mi
                                  > nut a da 3h spokoju), niż obrażać się na cały świat.
                                  >
                            • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 01:44
                              No, sorry.

                              " może czymś je też zająć obca osoba, bo miedzy innymi po to żyjemy w społeczeństwie, żeby sobie pomagać."

                              Obca osoba ma zajmować się cudzym znudzonym czy niewychowanym dzieckiem? A jakim prawem? A gdzie rodzice czy opiekunowie?
                              Coś Ci się miesza.
                              Za chwilę oskarżenie rodziców, że pedofil pozyskuje dziecko.
                              Za potomka odpowiadają rodzice i tylko oni, a nie obce postronne osoby. Im trzeba powiedzieć, żeby zajęli się małym łobuzem, by nie przeszkadzało obcym ludziom.
                              Obcych nie interesuje czy cudze dziecko jest zmęczone, znudzone czy niewychowane. Dla nich powinno być jak inni pasażerowie - neutralne.
                              • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 01:55
                                bo miedzy innymi po to żyjemy w społeczeństwie, żeby sobie pomagać

                                Ale to dotyczy tylko dzieci?
                                • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 02:06
                                  Dotyczy wszystkich, ale dzieci i słabsi powinni być chronieni bardziej. Dzieci sobie nie wybierają rodziców, serio. To nie ich wina, że nie potrafią ich opanować - dla mnie dziecko do lat 3 niewiele (pod względem świadomości otaczającego go świata i tego, że sa na nim inni ludzie, którzy niekoniecznie mają ochotę na to, co dziecko) różni się od zwierzaka. Od kota czy psa nie można wymagać empatii wobec wspolpasażerów czy abstrakcyjnego myślenia, od małego dziecka też się nie powinno, bo ono dopiero się socjalizuje. Jak ma się nauczyć jak byc dobrym pasażerem, jeśli jest to pierwszy wyjazd w zyciu? wink

                                  I nie, nie chodzi o przejmowanie opieki nad dzieckiem czy bycie darmową nianią, co insynuuje jolanta447, tylko o np. pomoc przy ogarnięciu dziecka w samolocie/pociagu albo na placu zabaw. Albo o wniesienie zakupów, przytrzymanie drzwi i inne, naturalne mogłoby się wydawać sprawy.

                                  Parę razy współpasażer prosił mnie o zaopiekowanie się psem czy dzieckiem (wizyta w toalecie z dzieckiem numer 2). Rozumiem, że powinnam była odmówić, bo to ich problem, a potem wytrzymywać jazgot szczekającego psa albo płaczącego (bo nie mamy) dziecka? No ludzie, no. Naprawdę odrobina życzliwości wobec innych nie boli.
                                  • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 09:25
                                    Kota czy psa nie mogę wziać do samolotu. W pociągu czy innym zbiorkomie ma mieć kaganiec i być na smyczy. Kaganiec skutecznie uniemożliwia szczekanie. Czyżbyś porównując dzieci do psów - uważała, ze powinny być podobne zabezpieczenia?
                                    • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 09:40
                                      Zafoliujesz go, żeby nie być uciążliwą dla tych, którzy są uczuleni, mają fobię lub zwyczajnie nie lubią sapania psa?
                                      Czy może uznasz, że masz prawo go przewozić, bo kupiłaś bilet, a jak się komuś uciążliwe towarzystwo nie podoba, niech sobie jedzie samochodem czy wykupi prywatny przedział?
                                      • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 10:14
                                        Ja nie wożę zwierząt w zbiorkomach. Jeżeli jadę - to samochodem. Po Polsce w ogóle poruszam się tylko samochodem. Ogólnie i za granicę lubię jechać samochodem - bo jestem niezależna. Ale nie wszędzie się da.
                                        To nie ja porównałam dzieci do psów. Ale skoro to porównanie padło w kontekście podobnego poziomu umysłowego - to może podobnie powinno się traktować.
                                        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 11:22
                                          Ty, ty, ty😬 Ja wywoziłam na działkę czemu inni tak nie tak nie robią, ja lubię jeździć samochodem, czemu inni nie lubią, czemu sobie nie zrobią prawa jazdy, nie kupią auta. Ja nie wożę zwierząt kominikacją, to problem nie istnieje.
                                          Na pewnym etapie łatwiej jest zapanować nad psem niż dzieckiem, łatwiej się z nim komunikować i wpływać na zachowanie. To chyba jest oczywiste. Nie oznacza to, że dzieci należy traktować jak zwierzęta.
                                          • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 11:36
                                            Ale należy od małego wymagać odpowiedniego wychowania. Źle się zachowuje - należy się kara - od razu, zeby dziecko skojarzyło relacje - źle robię, nie mam przyjemności/wychodzę z placu zabaw/wysiadam z autobusu itd.
                                            Jak będziemy uważać, że dziecko nie rozumie, więc po co sobie zawracać głowę wtłaczaniem małemu dziecku zasad.
                                            • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 11:37
                                              Urwało
                                              Jak będziemy uważać, że dziecko nie rozumie, więc po co sobie zawracać głowę wtłaczaniem małemu dziecku zasad - będziemy mieli bandę niewychowanych bachorów utrudniających życie innym.
                                              • aamarzena Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 11:54
                                                Arwena, nikt tu nie postuluje nie wychowywania dzieci i puszczania ich niczym dzicz w miejsca publiczne. Ale trzeba zrozumieć, że czasem jakiś maluch nie czuje się najlepiej i choć rodzice dwoja się i troja to pewne rzeczy trudno przeskoczyć.
                                                Nie podoba mi się, że niektóre forumki wrzucają wszystkie dzieci i ich rodziców do jednego worka pt. Bachor z koszmaru. I tak, zdarzało się ze mnie w plecy kopał jakiś dzieciak czy w samolocie czy autobusie miejskim, ale zawsze, na prawdę zawsze, jeśli tylko opiekun zorientował się, że dzieciak kopie zwracał mu uwagę i pilnował by się to nie powtórzyło.
                                                Dzieci z koszmaru i ich buraczani rodzice nie zdarzają się częściej niż inne niewychowane osoby. To, że obok mnie kiedyś w samolocie siedziała emerytka której smierdzialy skarpetki, a po starcie od razu zdjęła buty i jeszcze kanapkę z jajkiem wyciągnęła nie powoduje, ze uważam, że wszystkie panie 60+ to niedomyte lakomczuchy. A moze powinnam postulować zakaz podrozowania dla emerytow? Albo to, że jakoś podstarzaly lovelas popil na pokładzie i rzucał dookoła niewybredne komentarze myśląc, że jest taki zabawny nie czyni z wszystkich facetow w wieku twojego męża chamskich kmiotkow.
                                                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:13
                                                  Wiesz co swego czasu od jakiejś mundrej mamusi w hotelowej restauracji, na zwróconą uwagę, żeby pilnowała dziecko - usłyszałam, że ona też chce zjeść śniadanie i nie ma siły latać za dzieckiem.
                                                  Wtedy stwierdziłam, że skoro ona ma gdzieś bezpieczeństwo swojego dziecka - ludzie chodzili z wrzątkiem, a mały latał pod nogami jakby miał motor w tyłku - to mnie też jest wszystko jedno czy wyleję kawę na niego czy nie.
                                                  Kolejna cudowna rodzinka pozwalała dzieciom samemu nakładać sobie na talerze. Co zaskutkowało wypaćkaniem miodem wszystkiego co znalazło się pomiędzy słoikiem a talerzem.
                                                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:24
                                                    Dlaczego nie wybrałaś hotelu dla dorosłych czy apartamentu na uboczu? Tam, gdzie są dzieci wiadomo, że mogą być różne sytuacje z ich udziałem.
                                                    Do mnie przed chwilą podbiegł chłopiec i zabrał czapkę z leżaka, zaraz mama kazała oddać, przeprosiła.
                                                    A wczoraj w restauracji na chwilę zostałam przy stoliku sama, podszedł dorosły facet i bez słowa zasunął wolne krzesło, co więcej udawał, że nie słyszy jak krzyczę, że zajęte. Jak go dopadłam nie tylko nie przeprosił, a oddał z miną, która dużo wyrażała.
                                                    Z kim wolałabyś dzielić hotel?
                                                  • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 13:00
                                                    Bo w tamtej okolicy nie miałam innego hotelu. Z dorosłym sobie poradzę. Niewychowane dziecko i jego rodzice - to trudniejsze.
                                                    Tu na forum też bronią wszyscy niewychowanych dzieci "bo to tylko dziecko"
                                              • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:09
                                                Ależ rodzice tłumaczą nawet niemowlakom, że nie rób, nie wolno, cichutko. Tylko chyba każdy normalny człowiek rozumie, że na efekty trzeba poczekać. Mówienie o dzieciach, nawet niegrzecznych per „bachory” naprawdę nie świadczy dobrze o kulturze mówiącego, a ty znacznie tego nadużywasz. Jak się będziesz czuła, kiedy tak ktoś będzie mówić o twoich wnukach?
                                                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:16
                                                  Jeżeli będą niewychowane a ich rodzice będą mieli innych ludzi w d... - to nie mam nic przeciwko. Od moich dzieci będę oczekiwała, że będą wychowywać a nie chować.
                                                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:28
                                                    Ale ty nazywasz bachorami dzieci, które widzisz przez chwilę (kilka godzin to też chwila), nic o nich nie wiesz, nie wiesz o tym jak opiekują się nimi rodzice. Płacze, bachor. Kopnie w fotel, bachor. Ucieka, bachor.
                                                  • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:57
                                                    Widzę nieudolność rodziców w opanowaniu dzieci - to mi wystarczy.
                                                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 13:05
                                                    Każde dziecko czasem płacze, każde czasem nie zachowuje się nie tak jak byśmy chcieli, każde czasem robi coś głupiego. Nazywanie go po jednej obserwacji bachorem (zresztą nawet niegrzeczne dziecko musi mocno zaleźć komuś za skórę, żeby „zasłużyć” na takie określenie) jest obraźliwe i świadczy tylko o oceniającym.
                                        • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:40
                                          arwena_11 napisała:

                                          > Jeżeli jadę - to samochodem. Po Polsce w og
                                          > óle poruszam się tylko samochodem. Ogólnie i za granicę lubię jechać samochodem
                                          > - bo jestem niezależna.

                                          I to jest piękne podsumowaniu tematu. 800 wpisów o tym jak to dzieci są uciążliwe dla innych i że należy z tym walczyć, żeby na koniec jedna z walczących napisała, że wszędzie jeździ samochodem, zatruwając powietrze innym uczestnikom ruchu, bo tak woli. Brawo.

                                          Więc ja sobie pozwolę tylko zapostulować, żeby każdy zanim wytknie uciążliwość innej osobie, zastanowił się przez chwilę, czy jego zachowanie też nie jest dla ogółu uciążliwe. I nie po to żeby nie zwracać uwagi na cudze uciążliwości, tylko żeby to była faktycznie postawa pro-społeczna, bo skupianie się tylko na własnym komforcie w żadne dobre miejsce nas nie zaprowadzi
                                    • aamarzena Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 11:37
                                      Oczywiście, że w niektórych liniach można brać małe domowe zwierzęta na pokład. Większe latają w luku bagazowym, z wyjątkiem psów przewodników.
                                      Zresztą dla osoby uczulonej bez różnicy jest czy to pies przewodnik czy cziłała do torebuni. I tak i tak uczula.
                                      Dawno temu podrozowalam regularnie z kotem pkp. Za każdym razem wchodząc do przedziału pytałam czy wspolpasazerom nie przeszkadza obecność kota. W samolocie nikt cię o pozwolenie nie będzie pytał.
                                      • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 11:39
                                        No to szkoda, że nikt nie pyta czy dziecko nie będzie przeszkadzać. Powinny być osobne przedziały dla doroslych, osobne dla rodzin z dziećmi. Wtedy każdy miałby wybór.
                                        • aamarzena Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 11:58
                                          Może powinny ale nie ma. Ciekawe dlaczego? I w ogóle może powinny być osobne przedziały dla kobiet, mężczyzn, emerytów, niepełnosprawnych, białych, czarnych, wegetarian i cyklistów? Hmmm co się będziemy ograniczać. A jeszcze osobne przedziały dla ludzi niedomytych, czystych i tych przesadnie wyperfumowanych.
                                        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:14
                                          Są przedziały dla rodzin z dziećmi i nie wsiądziesz tam bez dziecka, nawet gdybyś miała kaprys. Podobnie są ciche przedziały, gdzie nikt z dzieckiem raczej biletu nie kupi.
                                          W samolotach to nie funkcjonuje, więc jeśli chcesz podróży bez dzieci, samolot nie jest najlepszym wyborem.
                                          • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:17
                                            Czasami nie mam wyboru.
                                            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 12:29
                                              Masz wybór. Możesz zdecydować się na podróż bez dzieci, choć może być dłuższa, droższa, ale coś za coś.
                                        • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 19:48
                                          Nie zapominajmy o osobnych przedziałach dla Żydów, Arwenko. I oczywiście dla osób o innej karnacji.
                                      • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:42
                                        Dawno temu podrozowalam regularnie z kotem pkp. Za każdym razem wchodząc do prz
                                        > edziału pytałam czy wspolpasazerom nie przeszkadza obecność kota.

                                        Bardzo słusznie. (Mnie nie przeszkadza, zwłaszcza, jeśli pieszczoch tongue_out).
                                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:35
                                    Czy ja komukolwiek mówię, że nie wniose zakupów, nie przytrzymam drzwi - nie. Jak mogę to pomagam, chociaż widzę jak mamy z dziećmi traktuja seniorów. Tu w tym wątku chodzi o coś zupełnie innego.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:33
                                  To może niech każdy chociaż nie przeszkadza. To juz dużo.
                          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:34
                            Moze po prostu glupie? Albo nie wie ze to czuc. Do tego wbrew pozorom zeby kopnac w fotel to musi byc dosc spore dziecko nie zaden 3 latek. Ostatnio jak lecielismy mialam refleksje taka bo looknelam czy moje 128cmetrowe dziecko ma mozliwosc kogos kopnac przypadkiem i wyobraz sobie ze nie mial bo fotel byl za daleko. Musialby serio chciec.
                            • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:52
                              Wiesz co, małe dziecko po prostu jeszcze nie rozumie, że na świecie są inni ludzie którym może przeszkadzac. Albo że komuś takie kopanie przeszkadza, czasami też chce zwrócić na siebie uwagę rodziców (no bo co z tego, ze ochrzanią, chociaż zauważą że dziecko jest obok wink ). Można to rozwiązać w prosty sposób - poprosić dziecko, zeby się zamieniło miejscami, zademonstrować efekt i zapytac się, czy chciałoby być tak kopane kiedy sobie rysuje albo gra.

                              Miałam taką sytuację parę miesięcy temu - w mój fotel kopał własnie kilkulatek (spokojnie dał radę, po prostu leżał na plecach), problem rozwiązaliśmy w dosłownie 5 minut, dodatkowo miło sobie pogadaliśmy i wszyscy byli zadowoleni. Gdybym zamiast tego poprosiła obslugę, żeby przekazała dziecku, że ma nie kopać, to o ile zakład, że po chwili kopałoby 2x bardziej?
                              • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 23:05
                                Im szybciej zrozumie, że nie jest pępkiem świata - tym lepiej.
                                • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 23:20
                                  No jasne, a jak nie zrozumie do drugiego roku życia, to zastrzelić i oddać na przemiał.
                                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:53
                                    A kto wymaga, zeby rozumiał? Chodzi o to, zeby dziecko na pokładzie zachowywało sie w sposób w miarę cywilizowany. Jedne dwulatki potrafią a inne nie. Zgadnij dlaczego?
                                    • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 18:09
                                      Bo dzieci są różne. Niektóre dwulatki czytają, a inne nie mówią ani słowa. Jedne zgłaszają potrzeby, inne używają pieluch. Jedne są spokojne, inne roznosi. I to na tym etapie naprawdę często nie jest kwestia wychowania.
                                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 18:31
                                        Tu się z Toba zgodzę. I dochodzimy do clou sprawy. Jezeli ktos ma dwulatka, który zachowuje sie względnie spokojnie tj mozna go zainteresować, zabawić, odwrócić uwagę od niewłasciwych zachowań, zgłasza swoje potrzeby to niech leci nawet na koniec świata. Napisałam kilka razy - może to być najmilszy pasażer.
                                        Natomiast jesli ktos jest rodzicem dziecka, które nie mówi, ma pieluche, nie mozna go ujarzmic, interesuje sie kolejna zabawą nie dłużej niż 10 sekund to moze warto poczekac az dojrzeje, dorośnie, bo podróż z takim jest trudna, ciężka, niesympatyczna.
                                        Powtarzam - personel pokładowy zniesie wszystko. To nasza praca ( tj, moja była praca). Gorzej z innymi pasażerami.
                                      • black-cat Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 18:45
                                        Oczywiście, że jest to kwestia wychowania. Dwulatka da się nauczyć, że nie kopiemy w fotel przed nami (przytrzymując nogę, mówiąc stanowcze NIE WOLNO i zajmując go czymś innym). Tłumaczymy później, na początku dziecko ma dostać jasny komunikat. Pomijam dzieci chore, zaburzone, opóźnione. I biorę pod uwagę emocjonalność i łatwość wpadania w histerię (zdarza się). Jednak histerie u dzieci, których rodzice mają głęboko w poważaniu wychowywanie i uważają, że dziecku nie należy stawiać granic zdarzają się znacznie częściej (obserwacje na dużej grupie dzieci w wieku trudnym). Niestety spora grupa rodziców wyraża przekonanie, że świat powinien kochać i chylić czoła przed ich dziubdziusiami. I w ten sposób ci, którzy pracują nad swoimi dziećmi obrywają przy okazji.
                                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 18:59
                                          I to jest w zasadzie podsumowanie dyskusji, w której ludziom mającym dokładnie takie zdanie jak Ty wmawia się, że nie lubia dzieci/pracy/ są mało empatyczni/sfrustrowani/nienawidzą ludzi,a nawet, że są zimnymi sukami ( kulturalne do bólu).
                                          Sa rózne dwulatki. Te niewychowywane oczywiście nie wiedzą, ze TAK postępowac nie wolno, bo szczęśliwi rodzice/dziadkowie zanoszą się od smiechu jak dziubus opluje kolegę albo kopnie sąsiadkę. No bo to przeciez tylko dziecko. Żadnych granic.
                                          Sa dwulatki uczone zasad dobrego wychowania od urodzenia. Tak to nie przesada. I nie ma to nic wspólnego z tresurą czy zimnym wychowem, nie. Od jednorazowego kopnięcia w fotel nikt o zdrowych zmysłach nie będzie szalał, ale jak to się powtarza trudno się dziwić , że sąsiad z przodu wyrazi niezadowolenie. I po pierwszym kopnięciu rodzice powinni zareagowac tak jak wyżej.
                                          Pisałam o klocku lego, którego szukało pół pokładu w nadziei, ze dziubus przestanie się awanturować. To był 4-5 latek. Nie wierzę, że takiemu dziecku nie da się wytłumaczyć.
                                        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 19:00
                                          Jednego da się nauczyć czytać, innego nie da się nauczyć mówić. Na tym etapie wiele zależy od poziomu rozwoju, a nie wychowania.
                                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:34
                                            No to może warto zaczekać rok, dwa.
                              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:48
                                fragile_f napisała:

                                > Wiesz co, małe dziecko po prostu jeszcze nie rozumie, że na świecie są inni lud
                                > zie którym może przeszkadzac.
                                To rola rodziców jest im to uświadomić.

                                Albo że komuś takie kopanie przeszkadza,

                                j.w

                                czasami
                                > też chce zwrócić na siebie uwagę rodziców (no bo co z tego, ze ochrzanią, choci
                                > aż zauważą że dziecko jest obok wink

                                No pewnie. Rodzice zajęci lekturą a dziecko rozrabia na małej przestrzeni. Super.


                                ). Można to rozwiązać w prosty sposób - popr
                                > osić dziecko, zeby się zamieniło miejscami, zademonstrować efekt i zapytac się,
                                > czy chciałoby być tak kopane kiedy sobie rysuje albo gra.

                                Mozna. I można tez w odpowiedzi usłyszeć, że jest sie "zimna suką", ze zacytuję koleżanke z forum.
                                >
                                > Miałam taką sytuację parę miesięcy temu - w mój fotel kopał własnie kilkulatek
                                > (spokojnie dał radę, po prostu leżał na plecach), problem rozwiązaliśmy w dosło
                                > wnie 5 minut, dodatkowo miło sobie pogadaliśmy i wszyscy byli zadowoleni. Gdyby
                                > m zamiast tego poprosiła obslugę, żeby przekazała dziecku, że ma nie kopać, to
                                > o ile zakład, że po chwili kopałoby 2x bardziej?
                                >
                                • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 19:40
                                  ). Można to rozwiązać w prosty sposób - popr
                                  >> osić dziecko, zeby się zamieniło miejscami, zademonstrować efekt i zapytac się,
                                  >> czy chciałoby być tak kopane kiedy sobie rysuje albo gra.

                                  >Mozna. I można tez w odpowiedzi usłyszeć, że jest sie "zimna suką", ze zacytuję koleżanke z forum.

                                  A co ma piernik do wiatraka? Podobno nic w Tobie nie wywołuje frustracji, a nagle bierzesz do siebie wypowiedz losowego nicka.
                                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:35
                                    Ależ to nie było do mnie. Obrażono kogos innego.
                                    • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:01
                                      No to po co w ogóle użyłaś tego argumentu? Poza oczywistą oczywistością - nie chciałaś ustosunkować się do tego, co napisałam wink
                                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:15
                                        Już zgubiłam się w drzewku. Do czego się nie ustosunkowałam?
                                        • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:32
                                          ). Można to rozwiązać w prosty sposób - popr
                                          >> osić dziecko, zeby się zamieniło miejscami, zademonstrować efekt i zapytac się,
                                          >> czy chciałoby być tak kopane kiedy sobie rysuje albo gra.

                                          >Mozna. I można tez w odpowiedzi usłyszeć, że jest sie "zimna suką", ze zacytuję koleżanke z forum.

                                          To mnie lekko skonfudowało.
                                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:42
                                            Co "zimna suka"? Moderator się tym zainteresował i skasował wypowiedź.
                                            Skonfundowało Cię tak jak każdego kulturalnego człowieka.
                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:14
                      fragile_f napisała:

                      > Gdybyś miała chociaż odrobinę wiedzy z zakresu psychologii, to wiedziałabyś dos
                      > konale, że dzieci mają niedojrzały układ nerwowy i czesto nie sa w stanie (z pr
                      > zyczyn czysto fizjologicznych) się uspokoić.

                      Wiedzę z zakresu psychologii mam. I myslę, ze całkiem spora. Trudności z uspokojeniem dziecka bardziej wynikają z wychowania niz niedojrzałości CUN.
                      >
                      > Przypomnij sobie sytuacje z zycia, kiedy po prostu nie mogłas opanować złosci/p
                      > łaczu a ktos obok mówił (albo i krzyczał) "PRZESTAN PLAKAC! USPOKOJ SIĘ!" - jak
                      > to na Ciebie działało? Byłaś spokojniejsza, czy wkurzało Cię to jeszcze bardziej?

                      Nie miałam sytuacji, w której nie moglam sie opanować. Po prostu liczyłam do 10,50,150 itd, brałam się w garść, przeklinałam w duchu, zaciskałam pięści, ale miałam kamienna twarz.


                      Dziecko musi radzic sobie z taką sytuacją srednio 4x dziennie a do tego sam
                      > o nie wie, co sie dzieje.
                      >
                      >
                      • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:46
                        >Wiedzę z zakresu psychologii mam. I myslę, ze całkiem spora. Trudności z uspokojeniem dziecka bardziej wynikają z wychowania niz niedojrzałości CUN.
                        >brałam się w garść, przeklinałam w duchu, zaciskałam pięści, ale miałam kamienna twarz.

                        Jedno przeczy drugiemu. Poza tym zauwaz, ze jestes dorosła i jest Ci o wiele, wiele łatwiej. Wymaganie od małego dziecka, żeby zmeczone, znudzone i poddenerwowane miało promienny usmiech i cichutko wygladalo przez okno jest równie realistyczne, jak wymaganie od psa zeby obsłuzył komputer.

                        A trudności z uspokojeniem dzieci biorą się (również) stąd, ze rodzice nie potrafią wychować dziecka, bo sami byli wychowani w sposób, który sprawił że są sfrustrowanymi i nieszczęśliwymi dorosłymi. Kiedyś można było dziecku przylać i "był spokój" a dziecko "było grzeczne i ciuchutkie" po prostu ze strachu, teraz trzeba się trochę bardziej postarać, ale dorosli nie mają narzędzi.

                        Ostatnio byłam na placu zabaw z synkiem koleżanki i była tradycyjna histeria pt. "masz zabawkę, która ja teraz chce się bawic". Widziałam doskonale, jak dorosli sobie nie radzą ("oddaj mu", "przeciez to tylko zabawka", "zachowuj się", "jesteś nieznosny" a na koncu ryk i ciągniecie do domu zapłakanego dzieciaka). Koleżanka za to swojego synka spacyfikowała tym obrzydliwym dla niektorych dorosłych rodzicielstwem bliskosci wink w 5 minut, mimo ze był już ostro wkurzony.
                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:52
                          fragile_f napisała:

                          > >Wiedzę z zakresu psychologii mam. I myslę, ze całkiem spora. Trudności z u
                          > spokojeniem dziecka bardziej wynikają z wychowania niz niedojrzałości CUN.
                          > >brałam się w garść, przeklinałam w duchu, zaciskałam pięści, ale miałam ka
                          > mienna twarz.
                          >
                          > Jedno przeczy drugiemu.
                          Czyżby?

                          Poza tym zauwaz, ze jestes dorosła i jest Ci o wiele, w
                          > iele łatwiej.

                          Owszem, jestem dorosła. Miałam jednak pod opieką ponad setke pasażerów, długi zwykle wyczerpujący lot, zostawiałam w domu dwoje małych dzieci ( bywało, ze chorych), miewałam miesiączki i nie był to powód do frustracji.



                          Wymaganie od małego dziecka, żeby zmeczone, znudzone i poddenerwo
                          > wane miało promienny usmiech i cichutko wygladalo przez okno jest równie realis
                          > tyczne, jak wymaganie od psa zeby obsłuzył komputer.

                          Sprawą rodziców jest to, zeby nie było znudzone. Nie musi się uśmiechać.
                          >
                          > A trudności z uspokojeniem dzieci biorą się (również) stąd, ze rodzice nie potr
                          > afią wychować dziecka, bo sami byli wychowani w sposób, który sprawił że są sfr
                          > ustrowanymi i nieszczęśliwymi dorosłymi.

                          No i....


                          Kiedyś można było dziecku przylać i "b
                          > ył spokój" a dziecko "było grzeczne i ciuchutkie" po prostu ze strachu, teraz t
                          > rzeba się trochę bardziej postarać, ale dorosli nie mają narzędzi.

                          Czyli albo to albo tamto. Wyjść pośrednich juz nie ma?
                          >
                          > Ostatnio byłam na placu zabaw z synkiem koleżanki i była tradycyjna histeria pt
                          > . "masz zabawkę, która ja teraz chce się bawic". Widziałam doskonale, jak doros
                          > li sobie nie radzą ("oddaj mu", "przeciez to tylko zabawka", "zachowuj się", "j
                          > esteś nieznosny" a na koncu ryk i ciągniecie do domu zapłakanego dzieciaka). Ko
                          > leżanka za to swojego synka spacyfikowała tym obrzydliwym dla niektorych dorosł
                          > ych rodzicielstwem bliskosci wink w 5 minut, mimo ze był już ostro wkurzony.
                          >
                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 18:26
                    A jak to nie zadziała i będzie głośno, to łepek obcemu g...owi ukręcisz? 😂
        • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:48
          Oczywiście, ale to dotyczy nie tylko rodziców z dziećmi. Po co tworzyć wizję, że ta grupa jest niewychowana i na bank będzie problemowa? Ja wiem w sumie dlaczego. Sami tak piszący nie potrafią się zachować.
          • kruella83 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:15
            Podziwiam rodziców którym się chcę , te wszystkie taboły wózki , robienie mleka np w samolocie czy na lotnisku , a idź pan w h..j . Jestem nad Bałtykiem właśnie i pogoda na kąpanie nie bardzo , ale zamoczyć nogi można . Braliśmy hotel z atrakcjami dla dzieci żeby w czasie deszczu nie było lamentu , mają dwie sale zabaw i basen .
            • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:20
              Wcale nie podziwiasz. Wspomniana siostra męża jechała do matki i rodziców męża, a nie nad ciepłe morze. Czego ja akurat nikomu nie śmiem bronić.
            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 18:34
              A tu już ludzie różnie mają. Jeden woli zapakować wózek i mleko, kilka godzin poświęcić na podróż i potem mieć wakacje z wodą i piaskiem, a inny pomoczyć nogi i wracać do hotelu, bo padawink
            • aamarzena Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:16
              Uwierz, że dla mnie osobiscie łatwiej nakarmić dziecko na lotnisku czy od biedy w samolocie (mleka nigdy nie robiłam, karmiłam piersią, zresztą nie woziłam noworodka) niż w jadącym samochodzie. Zreszta nie karmilam malych dzieci czy niemowlat w samochodzie, zatrzymywalismy sie. Nad Bałtyk jadę dłużej niż do Grecji lecę doliczajac dojazd i odprawe oraz transfer z lotniska, nawet jeśli nie lecę z lotniska lokalnego tylko oddalonego o 250 km.
              O jakich tobolach piszesz? Nad ciepłe morze zdecydowanie mniej rzeczy się wozi niz nad Bałtyk. Nie trzeba kaloszy, kurtek przeciwdeszczowych, ciepłych bluz i portek, ani czapek (chyba, że od slonca).
              Jedzenia wanieniek czy zapasu pieluch na dwa tygodnie nie ma potrzeby wozić i nie woziłam tego ani na poludnie, ani nad Bałtyk, ani w góry.
    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:42
      Jeśli te tu wypowiedzi są reprezentatywne dla społeczeństwa to czeka nas prawdziwy armagedon w powietrzu. Nie przesadzam. Współczuję normalnym podróznym, bo zostali zepchnieci na margines. Współczuje młodszym koleżankom i kolegom z pokładu, bo ich praca będzie miała dodatkowe "walory". Współczuję wszystkim, gdy w chocby najmniejszym stopniu zagrożone będzie bezpieczeństwo. Co zatem nalezy robić, żeby przetrwać podróz gdy na pokładzie jest filia żłobka/przedszkola?
      1.Wchodząc na pokład mieć przy sobie żel antybakteryjny ( małe buteleczki mozna wnieść) i kilka próbek silnie pachnących perfum, jednorazowych chusteczek higienicznych.
      2. Zaraz po stacie zdezynfekować stolik przy pomocy wspomnianego żelu. Można to zrobic 2-3 krotnie. Szansa, że lezała tam pielucha z kupa jest niezerowa.
      3.W przypadku przewijania dziecka z tyłu/przodu/boku - skropic sie bardzo obficie perfumami. Trochę pomaga. Można zgłosić ten fakt personelowi pokładowemu - szansa , ze rodzice wyrzucą pieluche jest niewielka, ale można psiknąć odświeżaczem powietrza ( jest na wyposażeniu samolotu, trochę pomaga).
      4. Wchodząc do lazienki wszystko dotykac przez chusteczke jednorazową- jest bardzo prawdopodobne, że na klamkach, kurkach itd są resztki zawartości pieluchy
      5. Przed jedzeniem /piciem czegokolwiek zdezynfekować ręce i nie kłaść niczego bezpośrednio na stoliku.
      6. W przypadku kopania zdecydowanym głosem zwrócić uwagę- tak, zeby słyszeli inni ewentualnie zglosić to personelowi pokładowemu.
      7. Kupić zatyczki do uszu i miec je przez większą część lotu
      8. Jezeli miejsce w schowkach albo pod fotelem jest zajęte zgłosić to personelowi pokładowemu.
      9. Poprosić o przesadzenie jeśli to możliwe
      10. Poprosic o miejsce przy oknie - mniejsza szansa na oblanie i większa na spokój.
      11. Poprosic o miejsce przy wyjściu awaryjnym - więcej miejsca na nogi i nie ma dzieci.
      Miłego lotu.
      • kropkacom Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:51
        Ja wierzę, że ludzie swój rozum mają i wiedzą, że nie od dziś liniami lotniczymi, pociągami, autobusami przemieszczają się rodzice, opiekuni z nieletnimi. Nawet Polacy nie zaczęli się przemieszczać wczoraj. big_grin Dlatego ten armagedon trwa a nie zaczyna się. Boże chroń mnie przed takimi histeryczkami. A dzieci mam duże i podrudzieją już też same.
      • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:53
        ewawzywa07 napisał(a):

        > 3.W przypadku przewijania dziecka z tyłu/przodu/boku - skropic sie bardzo obfic
        > ie perfumami. Trochę pomaga. Można zgłosić ten fakt personelowi pokładowemu - s
        > zansa , ze rodzice wyrzucą pieluche jest niewielka, ale można psiknąć odświeżac
        > zem powietrza ( jest na wyposażeniu samolotu, trochę pomaga).

        To chyba sposób na to jak stać się kolejnym uciążliwym pasażeremwink Smród kupy = nudności, silna woń perfum = migrena, mix = mieszanka wybuchowa i szansa na zepsucie większej liczbie "normalnych" pasażerów lotu.
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:06
          Wiesz wolę jak woń perfum "zabija" smród kupy.
          • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:12
            No widzisz, a ja niestety dużo częściej dostaję w samolocie migreny od zapachu wyperfumowanych współpasażerek niż nudności od zapachu kupy. Niestety, bo migreny jest mi się ciężej pozbyć. Skoro rozmawiamy o nieuciążliwości to według mnie bezdzietni pasażerowie nie są zwolnieni z dbania o cudzy komfort, a oblewanie się perfumami stoi z tym w sprzeczności.
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:21
              To może zacznijmy od tego, żeby pasażerów , jak bylaś uprzejma nazwać ich "bezdzietni" nie narażac na smród kupy - tylko
              a/ nie brać dziecka w podróz gdy nosi pieluchy i robi w nią
              lub
              b/ jesli juz sie bierze i zrobi kupę to bezzwłocznie pozbyć się zawartości tj. wyrzuci kupę do ubikacji, pieluche zawinie w worek i wrzuci do pojemnika w toalecie.
              c/ nie przewija dziecka na fotelu w obecności innych
              Proste? nie jestem pewna czy dla wszystkich.
              • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:27
                Dla moich współpasażerów dostatecznie proste,bo nigdy się z innym zachowaniem nie spotkałam. Tzn dzieci noszące pieluchy były pewnie obecne, ale nigdy ich nie "poczułam". Sama jestem bezdzietna, więc pilnuję się w innych kwestiach.
            • taki-sobie-nick Znaczy łeb cię boli? 07.07.18, 01:57
              Chyba że masz na myśli chorobę-migrenę.
      • szeera Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 16:57
        "Jeśli te tu wypowiedzi są reprezentatywne dla społeczeństwa to czeka nas prawdziwy armagedon w powietrzu. Nie przesadzam. Współczuję normalnym podróznym, bo zostali zepchnieci na margines. (...) Co zatem nalezy robić, żeby przetrwać podróz gdy na pokładzie jest filia żłobka/przedszkola?"

        Hi hi. Jak szkoda, że powyższ post powstał dopiero po prawie 700 postach i mało kto jeszcze śledzi wątek. Armagedon w powietrzu spowodowany przez niemowlaki to jest to big_grin
        • madami Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:47
          szeera napisała:


          >
          > Hi hi. Jak szkoda, że powyższ post powstał dopiero po prawie 700 postach i mał
          > o kto jeszcze śledzi wątek. Armagedon w powietrzu spowodowany przez niemowlaki
          > to jest to big_grin

          noooo jak wszystkie w jednym momencie zrobią kupę big_grinbig_grinbig_grin
      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:05
        Niestety jesli jestes reprezentatywna stewardesa to troche spadla moja opinia o tym zawodzie...
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:09
          Od dwóch lat jestem szczęśliwą emerytką. Jak większość osób pracujących w tym zawodzie mam pewne cechy. I powtarzam po raz nie wiadomo który - wolnoć Tomku w swoim domku, ale samolot nie jest swoim domkiem tylko "domkiem" wielu ludzi. I dlatego trzeba zachowywac sie tak, zeby nie przeszkadzac innym. Wiem, ze to trudno pojąc, ale tak jest. Nikt nie jest dzieciożercą, ale także nikt nie chce pajdokracji.
          • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 23:09
            ewawzywa07 napisał(a):

            > Od dwóch lat jestem szczęśliwą emerytką. Jak większość osób pracujących w tym z
            > awodzie mam pewne cechy.

            Jakie?
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:39
              Choćby astertywność, opanowanie, niepopadania w stany histeryczne, zdecydowane działanie.
      • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:37
        Dziękuję systemowi emerytalnemu, że nie spotkamy się już w trakcie lotu.

        Szkoda, że nie jesteś też w stanie pojać, że ludzie latają z dziecmi, bo MUSZĄ i też są tym zmęczeni. A nad dzieckiem nie zawsze (mimo najszczerszych checi) da się zapanować, bo czasami po prostu puszcza im bezpiecznik (zmęczenie, stres, obce miejsce, obcy ludzie, nuda) i same nie sa w stanie się kontrolowac (niedojrzały układ nerwowy).

        Aha, co najzabawniejsze - latam naprawde duzo, czesto sa to loty transatlantyckie. Zgadnij ile razy przeszkadzalo mi dziecko (mooooze 1-2x - ale na płaczace dziecko najlepsze sa stopery albo sluchawki) a ile razy zupełnie dorosły, czesto nietrzezwy wspolpasazer (mysle, ze z 15x spokojnie, w tym raz prawie było awaryjne ladowanie).

        A tak zupełnie na serio, to mysle ze jestes tak negatywnie nastawiona przez wszystkie czartery wakacyjne, ktore musialas obslugiwac. To sa specyficzne loty, na pewno bardzo meczace dla personelu, ale na milosc boską - nie mozna tego przekładac na rejsowe.
        • madami Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:44
          Przecież większość, podobnie jak autorka, pisze, że dzieci w samolocie są ok i rozumiemy, natomiast nie rozumiemy i nie tolerujemy dzieci olewajacych rodziców, którzy np. niespecjalnie przygotowani do podróży mają w nosie i swoje nudzące się dziecko i współpasażerów, czy rodziców, którzy udają, że nie widzą niewłaściwego zachowania swoich dzieci. I sytuacja ta ma miejsce i w samolocie i w pociągu i w sklepie czy restauracji, w każdym miejscu publicznym. Mówimy nie niewychowanym dzieciom niewychowujących rodziców. Mówimy zdecydowane NIE agresji pod każdą postacia. Za to rozumiemy, że dzieci sa dziećmi, niepełnosprawni są niepełnosprawnymi, starsze osoby są starszymi osobami i mimo pewnych swoich ograniczeń czy dysfunckji mają pełne prawo uczestniczyć w życiu i transporcie publicznym.
          • fragile_f Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 18:01
            Przeczytalaś wszystkie wypowiedzi ewawzywa7? Wylewa się z nich zmęczenie, frustracja i wku...enie. A dzieci ludzie zabieraja do samolotu, żeby jej zrobić na złość. W ogole ludzie lataja tylko po to, żeby dokuczyć personelowi.
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:04
              Czytaj ze zrozumieniem, proszę, zrób to. Pisałam kila co nmajmniej razy, że dziecko może byc najmilszym pasażerem, może tez być upiornym. To zalezy w dużej mierze od tego JAK jest wychowane i w jakim jest wieku.
            • majaa Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 10:39
              Ja, owszem, przeczytałam jej wszystkie wypowiedzi i nic się z nich nie "wylewa". Są bardzo rozsądne i wyważone. Obawiam się, że po prostu czytasz tendencyjnie i widzisz to, co chcesz, a nie to, co faktycznie tam jest napisane.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 11:06
                Dzięki. Nie może się ze mnie wylewac zmęczenie, bo jestem na emeryturze. Przez prawie 2 lata odpoczęłam i latam samolotami wyłacznie jako pasażerka.
                Nie jestem też sfrustrowana, bo nie mam powodu. Nie dorobiłam się co prawda domu 300 metrowego, ani najnowszej terenówki, ale to co mam w zupełności wystarczy mi. Żyje spokojnie i cieszę się, że tylko czasem boli mnie kolano.
                Wku...wienie? Tak bywało, gdy miałam na pokładzie niesubordynowanych pasażerów, w tym wrzeszczące niewychowane dzieci, które leciały, zeby rodzice mogli sie pochwalić.
                Nigdzie nie pisałam, ze ktos mi robił na złość. Nie, nie robił niczego złosliwie. Zachowywał się tak, bo sam był niewychowany, nie wiedział, ze to niekulturalne ( pieluchy), wykazywał brak empatii wobec innych ludzi za to hołdował zasadzie "dziecku wszystko wolno".
                • majaa Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 11:32
                  Nie przejmuj się, Ewo, takimi opiniami, naprawdę nie warto. Tutaj często piszą domorośli psycholodzy i ludzie, którzy chcą nie tyle kulturalnie podyskutować, co zwyczajnie sobie ulżyć, wylać trochę jadu i frustracji, dokopać innym. Ot tak, dla poprawy samopoczucia.
                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 17:02
                    Maju, podchodzę do tego lajcikowo. Sama jestem matka i babcią. Uważam, że wszystko musi być w swoim czasie, w swoim miejscu bez łamania praw innych ludzi. I tak:
                    1. Wyjazdy z niemowlakami samolotem umęczą wszystkich i nie są one dla niemowlaka tylko ( ewentualnie) dla rodziców lub , co smieszniejsze , dla zdjęć pokazywanych wszem i wobec.
                    2. Wyjazdy z dziecmi starszymi ok, ale wyedy, gdzy potomek jest na tyle ogarnięty, ze wie, że nie jest sam i jak sie zachować. Wie, że się nie kopie, nie krzyczy, nie angażuje pół pokladu do szukania kocka, nie biega co pół minuty do ubikacji.
                    3. Rodzice są dobrze wychowani i świadomi tego, że nie są jedynymi pasażerami, że personel pokładowy nie pełni roli osobistych służących, ze nie wozi sie w bagażu podręcznym połowy sklepu z zabawkami.
                    4. Rodzice mają na tyle rozumu, ze dzieci z choroba lokomocyjna nie targa sie na autokarowe wycieczki objazdowe. Nie funduje się stresu i upokorzenia dziecku ani ekstra "atrakcji" innym
                    5. Rodzice mają świadomość, że fakt urodzenia dziecka wiąże się z szeregiem zmian w ich życiu i do restauracji dziecko mozna wziąć jak sie ma pewność, że do tego dorosło. I choć z restauracji, w przeciwieństwie do samolotu, można wyjść to jednak warto zaczekac z takimi eksperymentami.
                    6.Dziecko trzeba wychowywac i nie jest to praca łatwa ani mała, ale warto. Dziecko wychowywane nie jest tresowane a przekazuje mu sie pewne wartości wyznawane w domu/szkole/środowisku itd. Daje to poczucie bezpieczeństwa i dla dziecka i dla rodziców.
                    7. Z drugiej strony dzieci zapraszane na kinderbal ( vide wątek o krysztale weneckim) mają prawo do zabawy. I obowiązkiem gospodarzy ( dorosłych) jest takie zorganizowanie przyjęcia, żeby było ciekawie, bezpiecznie i bez strat.
                    8. Za bezpieczeństwo odpowiadają gospodarze. Dziecko może wejść samo do ubikacji i.... napić się Domestosa jeżeli ten bie będzie zabezpieczony. Żadna tu niania czy opiekunka nie pomoże. To samo dotyczy cennych przedmiotów znajdujących się w zasięgu możliwości dziecka. Trzeba je mieć na oku i zająć. Znów nie jest to łatwie ani przyjemne. Ja organizowałam party na działce minimalizując straty.
                    9. Uważam, że nie wolno dawać dziecku ( małemu) zwierzaka gdy nie będzie potrafiło sie nim zająć. Nie jest to ani mądre ani wychowawcze.
                    10. Jestem zdania, że nawet gdy dnas stać na wiele spełnianie każdej zachcianki jest niewychowawcze. Tu mniej znaczy więcej.
                    • majaa Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 10:07
                      Mogę się tylko pod tym podpisać, Ewo. Też bym chciała, żeby tak to wyglądało, ale niestety... Nie jesteśmy idealni i czasami każdemu może się zdarzyć, że nie daje rady ogarnąć swoich dzieci i nie to jest najgorsze. Najgorsze, wg mnie, jest to, że są rodzice, którzy tak generalnie nie widzą problemu i w ten sposób uczą dzieci egoizmu i nieliczenia się z innymi. Nie rozumieją, że to tylko pozornie wydaje się dobre, bo żyjemy wśród ludzi i takie aspołeczne jednostki po prostu nie są akceptowane. Stąd potem frustracja i pretensje do całego świata, że nikt się z nimi nie cycka, jak ojciec czy matka.
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 10:43
                        Ależ oczywiście, ze popełniamy błędy. Tylko ten, kto nie ma dzieci nie popełnia błędów wychowawczych. Pewnie, że zdarza się dla świętego spokoju kupic zabawkę, przekupić zakazanymi ( dla niektórych) słodyczami, czegos "nie widzieć" albo "nie słyszeć", bo ma sie ból głowy, cięzki dzień w pracy i wszystkiego dosyć. Bywa, że telewizor/tablet pełni role niańki, bo trzeba ugotowac obiad, bywa, że nagina się potrzeby dziecka do własych potrzeb. I to jest ludzkie, ale sa rzeczy, których nie powinno się robic.
                        1. Jezeli rodzice WIEDZĄ ( a trudno, zeby nie wiedzieli), że dziecko ma chorobe lokomocyjną to po czorta diabła ciagnąc je na wycieczke objazdową autokarem przez pół Europy? Niech mi to ktos racjonalnie wyjasni w jakim celu?
                        2. Jeżeli rodzice WIEDZĄ, ze dziecko nie posprzata po sobie zabawek i bardzo szybko sie nudzi to dlaczego kupuja mu psa? Albo kupuja sobie i wtedy wiadomo, ze pies jest ich albo zwierzę się męczy jest agresywne albo odwrotnie i kończy w schronisku ( lepsza wersja u innych odpowiedzialnych ludzi).
                        3. Jezeli rodzice WIEDZĄ, ze dziecko jest niespokojne, ma ADHD, kręci się i wierci, ma leki ( niepotrzebne skreślic i cos tam dodać) to po co ciągną je samolotem na drugi koniec świata?
                        • majaa Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 11:11
                          Dokładnie, też tego nie rozumiem. Dla mnie to jakaś skrajna nieodpowiedzialność.
                        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 11:35
                          Nie na każde pytanie jest racjonalna odpowiedź, bo ludzie w swoim postępowaniu kierują się też emocjami. Wyobraź sobie kogoś kto od lat marzył o zobaczeniu Włoch/ Francji czy o jakiejś pielgrzymce, nigdy nie było go na to stać albo miał rodzinną sytuację uniemożliwiającą mu wyjazd i pierwszy raz pojawia się szansa na spełnienie marzenia, kiedy już na świecie jest dziecko. Albo planuje kolejne dziecko i wie, że z dwójką wyjazd będzie trudniejszy lub znów odsunie się o kilka lat. Wymagasz od ludzi w takich sytuacjach racjonalności?
                          Ja rozumiem „zboczenie zawodowe” i szczególny sentyment do samolotów, ale czym się różni ciągnięcie dziecka z ADHD kilka godzin pociągiem bezprzedziałowym, a jeszcze gorzej przedziałowym lub autokarem od ciągnięcia samolotem? (I cały czas pozostajemy w obrębie podróży niekoniecznych, a przecież równie często ludzie podróżują z dziećmi, bo muszą)
                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 16:17
                            mamma_2012 napisała:

                            > Nie na każde pytanie jest racjonalna odpowiedź, bo ludzie w swoim postępowaniu
                            > kierują się też emocjami.


                            Tak, ale w któryms momencie emocje powinny się skończyć.

                            Wyobraź sobie kogoś kto od lat marzył o zobaczeniu Włoch/ Francji czy o jakiejś pielgrzymce, nigdy nie było go na to stać albo miał
                            > rodzinną sytuację uniemożliwiającą mu wyjazd i pierwszy raz pojawia się szansa
                            > na spełnienie marzenia, kiedy już na świecie jest dziecko.

                            Czasem marzenia trzeba odłozyć.


                            . Albo planuje kolejne dziecko i wie, że z dwójką wyjazd będzie trudniejszy lub znów odsunie się o kilka lat.
                            Czasem tak jest.

                            Wymagasz od ludzi w takich sytuacjach racjonalności?
                            Tak!!!!


                            > Ja rozumiem „zboczenie zawodowe” i szczególny sentyment do samolotów, ale czym
                            > się różni ciągnięcie dziecka z ADHD kilka godzin pociągiem bezprzedziałowym, a
                            > jeszcze gorzej przedziałowym lub autokarem od ciągnięcia samolotem?

                            Pisałam cos o pociągach czy autobusach? Nie przypominam sobie.


                            (I cały cza
                            > s pozostajemy w obrębie podróży niekoniecznych, a przecież równie często ludzie
                            > podróżują z dziećmi, bo muszą).

                            Tych koniecznych podrózy jest naprawdę niewiele.
                            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 16:31
                              Ponieważ nie ma najmniejszych szans na to, że ludzie porzucą podróżowanie z dziećmi (wszelkie znaki na niebie i Ziemi wskazują, że będzie ich przybywać, bo loty są coraz tańsze, a linie wręcz zachęcają do takiego podróżowania, ludzie się przekonują, że to wygodne i tani sposób przemieszczania się), że porzucą spełnianie swoich marzeń i nagle zaczną zachowywać się racjonalnie to albo zaakceptujesz ten stan rzeczy albo do końca życia będziesz podróżować sfrustrowana i zdegustowana towarzystwem, a to nie sprzyja relaksowi na emeryturzewink
                              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 17:23
                                Proponuję nie bawić się w domorosłego psychologa. Zgoda?
                              • madami Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 22:35
                                Mówienie o przywarach innych osób nie świadczy o zgorzknieniu jedno o dobrym zmyśle obserwacji wink

                                Z jakiej racji siedzieć cicho i udawać, że się nie widzi chamstwa, braku kultury, dobrych manier...
                          • madami Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 17:35
                            mamma_2012 napisała:


                            > Ja rozumiem „zboczenie zawodowe” i szczególny sentyment do samolotów, ale czym
                            > się różni ciągnięcie dziecka z ADHD kilka godzin pociągiem bezprzedziałowym, a
                            > jeszcze gorzej przedziałowym lub autokarem od ciągnięcia samolotem? (I cały cza
                            > s pozostajemy w obrębie podróży niekoniecznych, a przecież równie często ludzie
                            > podróżują z dziećmi, bo muszą)

                            Choćby tym, że po pociągu można chodzić, autokar ma przystanki gdzie mozna pochodzić albo pobiegać a w skrajnych przypadkach z obu mozna po prostu wysiąść. Z dwulatkiem można spokojnie przemieszczać się po pociagu żeby się nie nudził. W samolocie nie ma jak się przechadzać, powierzchnia jest mała, miejsca mało a w skrajnych przypadkach np. podczas turbulencji jest dodatkowo nakaz siedzenia - w samolocie jednak zasady powinny być bardziej surowe zw względu na ten cały szereg ograniczeń.
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 17:41
                              To też prawda. Czy wiesz co małe dzieci potrafia robic w czasie turbulencji? Jest to sytuacja , w zalezności od tego jak bardzo rzuca samolotem, trudna dla wszystkich. Ludzie się z zasady boja, ci, którzy lecą po raz pierwszy( [przeżywają turbulencje po raz pierszy) jeszcze bardziej, ci, którzy mają nie najlepsze doświadczenia też nie są szczęśliwi, personel pokładowy musi to opanowac ( od tego jesteśmy), ale tez obowiązuje nas przypięcie pasami. Takie są standardy, wytyczne, procedury, zalecenia jak kto woli. A tu mama domaga się przyjścia kogoś z nas, bo dziecię się drze/boi. A takie zachowanie to krok od paniki na pokładzie.
                              • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 18:06
                                W panikę prędzej wpadnie dorosły, który jest świadomy ewentualnych konsekwencji turbulencji niż małe dziecko. Ile znasz dzieci z lękiem przed lataniem, a ilu dorosłych?
                                Kiedy lecę z synem i praktycznie dorosłą córką, która wylatała chyba nawet więcej godzin niż ja, to zgadnij kto mnie łapie za rękę i panikuje przy byle wstrząsie (jako dziecko to po niej spływało)? Ty znasz się na lataniu, ja trochę lepiej na ludzkiej psychice i matka, która powierzyłaby w trudnej chwili dziecko obcej osobie, to raczej ewenement, a nie reguła (chyba, że sama się boi, a dziecko ma być pośrednikiem w zniwelowaniu jej lęków)
                                Już prędzej je wypnie, wbrew procedurom i będzie tulić, niż da pod opiekę obcej osobie.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 07:44
                                  mamma_2012 napisała:

                                  > W panikę prędzej wpadnie dorosły, który jest świadomy ewentualnych konsekwencji
                                  > turbulencji niż małe dziecko.
                                  Inaczej wygląda lęk u dorosłego a inaczej u dziecka.Duzej i groxnej paniki na pokładzie na szczęście nie miałam. Ale to co miałam tez wystarczy.
                                  Ile znasz dzieci z lękiem przed lataniem, a ilu
                                  > dorosłych?
                                  Nie wiem, nie prowadziłam statystyk.
                                  > Kiedy lecę z synem i praktycznie dorosłą córką, która wylatała chyba nawet więc
                                  > ej godzin niż ja, to zgadnij kto mnie łapie za rękę i panikuje przy byle wstrzą
                                  > sie (jako dziecko to po niej spływało)?
                                  Nie wiem kto.


                                  Ty znasz się na lataniu, ja trochę lepi
                                  > ej na ludzkiej psychice i matka, która powierzyłaby w trudnej chwili dziecko ob
                                  > cej osobie, to raczej ewenement, a nie reguła (chyba, że sama się boi, a dzieck
                                  > o ma być pośrednikiem w zniwelowaniu jej lęków)
                                  Psychologiem jesteś?


                                  > Już prędzej je wypnie, wbrew procedurom i będzie tulić, niż da pod opiekę obcej
                                  > osobie.
                                  Nie wypniesz, bo tego robić nie wolno. I jesli postapisz wbrew procedurom w groźnej sytuacji w powietrzu to może byc Twój ostatni lot jakimikolwiek liniami lotniczymi. Tu jest współpraca. No chyba, ze jakimis bardzo egzotycznymi.
                                  • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 08:02
                                    O tym piszę, że wypnie wbrew procedurom i zdrowemu rozsądkowi. Człowiek w panice nie zachowuje się racjonalnie.
                                    Tak, jestem psychologiem.
                                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 08:17
                                      Owszem, nie zachowuje się racjonalnie, ale w sytuacjach takich, o jakich mówimy zostałabyś natychmiast spacyfikowana.
                                      Nie będę Cię oceniała jako psychologa. Swoje zdanie mam, na podstawie wypowiedzi tu i teraz, i zostawię je dla siebie .
                                      • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 08:19
                                        Podobnie ja zostawię dla siebie ocenę Ciebie jako stewardesywink
                                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 08:27
                                          Oczywiście masz do tego prawo.
                                          Psycholog - zwłaszcza dobry potrafi dyskutowac. Potrafi wysłuchac głosów obu stron "konfliktu" czy to w realu czy wirtualnie. Bo nic nie jest ani czarne ani białe.
                                          Psycholog potrafi zrozumieć racje innych ludzi - tu do spokojnej, niezaburzonej podrózy.
                                          Psycholog w końcu wie to czego nie wie człowiek nie mający kierunkowego wykształcenia w tej dziedzinie lub choćby kursów i szkoleń ( nie cenię specjalnie 2-3 tygodniowych szkoleń, ale lepsze to niż nic).
                                          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 08:35
                                            A wiesz co potrafi dobra stewardesa? suspicious
                                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 10:22
                                              Tak! Dbać o bezpieczeństwo i komfort WSZYSTKICH pasażerów na pokładzie. Musi miec szereg predyspozycji fizycznych i psychicznych i żelazne zdrowie. Przy czym serwis na pokładzie , proporcjonalna sylwetka, uśmiech nr 2,3 lub 4 czyli to co większość pasażerów widzi to pryszcz. Każdy członek personelu pokładowego musi być asertywny i zdecydowany w działaniu a przede wszystkim znac na pamięć procedury i nie kombinować a przestrzegać. O znajomości angielskiego na poziomie b2/C1 i co najmniej jeszcze jednego a najlepiej dwóch języków w stopniu komunikacyjnym nie wspominam. Jesteśmy bardzo dobrze przeszkoleni w udzielaniu pierwszej pomocy, choć nie wolno nam podawac leków.
                            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 18:11
                              Wysiąść? W połowie drogi między Polską a Hiszpanią? Albo nawet Warszawą, a Rzeszowem? I co dalej? Wszak to podróż dłuższa niż między Warszawą, a większością Europy.
                              W pociągu bezprzedziałowym to sobie można pochodzić jak w samolocie tylko łatwiej się przewrócićwink
                            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 20:47
                              No wiec spiesze doniesc ze chodzic po pociagu z malym dzieckiem tez sie nie da za bardzo - na moje chyba 3 letnie dziecko facet kiedys nawrzeszczal ze pociag nie jest do lazenia.
                              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 07:45
                                A samolot jest do krzyczenia?
                            • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 00:06
                              autokar ma przystanki gdzie mozna pochodzić albo pobiegać

                              Niby tak, ale on wtedy zazwyczaj odjeżdża. Nie ma (jeszcze?) nakazu zatrzymywania autobusu na przystanku, bo jednostka poniżej lat 18 chce sobie pobiegać.

                              Poza tym masz zupełną rację.
                              • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 07:07
                                Nie sądzę, żeby te przystanki były częściej niż co 2-3 godziny, a tyle zajmuje dolecenie do większości miejsc wakacyjnych w Europie. Po wyjściu można chodzić i biegać dowolnie długo, a nie po 15 minutach znów być skazanym na kolejne godziny siedzenia.
                          • majaa Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 11:39
                            mamma_2012 napisała:

                            > Nie na każde pytanie jest racjonalna odpowiedź, bo ludzie w swoim postępowaniu
                            > kierują się też emocjami. Wyobraź sobie kogoś kto od lat marzył o zobaczeniu Wł
                            > och/ Francji czy o jakiejś pielgrzymce, nigdy nie było go na to stać albo miał
                            > rodzinną sytuację uniemożliwiającą mu wyjazd i pierwszy raz pojawia się szansa
                            > na spełnienie marzenia, kiedy już na świecie jest dziecko. Albo planuje kolejne
                            > dziecko i wie, że z dwójką wyjazd będzie trudniejszy lub znów odsunie się o ki
                            > lka lat. Wymagasz od ludzi w takich sytuacjach racjonalności?

                            No chyba raczysz żartować... A czego mam w takiej sytuacji wymagać od dorosłego człowieka, jak nie racjonalności? Pojawiająca się ewentualna możliwość wyjazdu gdzieś tam to nie jest zdarzenie powodujące jakąś traumę czy też euforię, które zaburzają procesy logicznego i racjonalnego myślenia, weź nie przesadzaj.

                            > Ja rozumiem „zboczenie zawodowe” i szczególny sentyment do samolotów, ale czym
                            > się różni ciągnięcie dziecka z ADHD kilka godzin pociągiem bezprzedziałowym, a
                            > jeszcze gorzej przedziałowym lub autokarem od ciągnięcia samolotem? (I cały cza
                            > s pozostajemy w obrębie podróży niekoniecznych, a przecież równie często ludzie
                            > podróżują z dziećmi, bo muszą)

                            No, pociąg daje jednak większe możliwości swobodnego ruchu niż samolot. Poza tym, w samolocie są sytuacje, kiedy jest się "uwiązanym" do fotela, czy to się komuś podoba czy nie.
                            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 13:30
                              Wymagać? Ewentualnie możesz oczekiwać czy mieć nadzieję, ale Twoje oczekiwania mogą zostać niespełnione i często pozostaną.
                              Wymagać mógłby przewoźnik czy organizator wycieczki określonego wieku, ale widać rodziny z dziećmi to na tyle atrakcyjny klient, że nikomu nie przychodzi to do głowy.

                              Podróż pociągiem trwa dłużej niż podróż samolotem, wybranie pociągu (zakładając, że akurat dociera do wybranego miejsca) byłoby z punktu widzenia rodzica ruchliwego dziecka decyzją irracjonalną. Co do miejsca przestrzeń jest podobna, z tą różnicą, że w samolocie przejścia nie bywają zatłoczone.
                              • majaa Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 13:53
                                mamma_2012 napisała:

                                > Wymagać? Ewentualnie możesz oczekiwać czy mieć nadzieję, ale Twoje oczekiwania
                                > mogą zostać niespełnione i często pozostaną.
                                > Wymagać mógłby przewoźnik czy organizator wycieczki określonego wieku, ale wida
                                > ć rodziny z dziećmi to na tyle atrakcyjny klient, że nikomu nie przychodzi to d
                                > o głowy.
                                >

                                Ty pierwsza użyłaś tego słowa, więc się dostosowałam.
                                I owszem, bywają takie wycieczki, gdzie zdecydowanie odradza się zabieranie niemowląt i maluchów.

                                > Podróż pociągiem trwa dłużej niż podróż samolotem, wybranie pociągu (zakładając
                                > , że akurat dociera do wybranego miejsca) byłoby z punktu widzenia rodzica ruch
                                > liwego dziecka decyzją irracjonalną.


                                Niekoniecznie. Opcja podróżowania np. sypialnym może się okazać znacznie przyjemniejsza na dłuższej trasie.

                                Co do miejsca przestrzeń jest podobna, z t
                                > ą różnicą, że w samolocie przejścia nie bywają zatłoczone.

                                W pociągach dalekobieżnych też nie bywają. A przejścia, tak generalnie, nie tylko w samolocie, na pewno nie są po to, żeby dzieci po nich biegały i urządzały sobie plac zabaw.


                    • landora Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 14:32
                      1. Wyjazdy z niemowlakami samolotem umęczą wszystkich i nie są one dla niemowlaka tylko ( ewentualnie) dla rodziców lub , co smieszniejsze , dla zdjęć pokazywanych wszem i wobec.

                      No i od razu nieprawda - byliśmy z niemowlakiem w Chorwacji. Jemu było pewnie wszystko jedno (chociaż na plaży był szczęśliwy). My wypoczęliśmy. Nikogo nie umęczył.
                      Zdjęcia z wyjazdu mamy, nic w tym nadzwyczajnego, jaki to lans - Chorwacja? Byliśmy już wiele razy.
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 16:24
                        Być może tak się zdarzyło. Opowiem Ci natomiast o jednych moich wakacjach w Turcji. Było to 18-20 lat temu. Poleciałam prywatnie , przewoźnik niemiecki wyczarterowany przez polskie biuro podróży. Hotel 4* ( wiem emama nie schodzi poniżej 5*, ale mój był wystarczająco dobry. I czysty). Plaża ok, jedzenie znakomite i...... mnóstwo dzieci juz na pokładzie. Przez cały lot krzyk, płacz, wrzask. Poszłam do kuchni poplotkować z kolezankami po fachu i jakoś minęło. Drugiego może trzeciego dnia rozpoczęły się masowe infekcje a to górnych dróg oddechowych a to przewodu pokarmowego większości dzieci. Tak, wszędzie są lekarze, ale co to za urlop kiedy dziecko choruje a z lekarzem trudno się dogadac ( w przeciwieństwie do emam -poliglotek większość społeczeństwa mówi jedynie płynnie w naszym nadwiślańskim narzeczy).
                        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 16:49
                          I te wszystkie matki z dziećmi trafiły do twojego hotelu, a potem przybiegły ci się spowiadać z problemów zdrowotnych swoich dzieci?
                          Przerabiam zagraniczne podróże, w tym dalekie, z dziećmi od jakiś 15-16 lat. Było ich naprawdę sporo. Na to przypadło jedno zapalenie ucha wymagające wizyty u lekarza i jedna ospa przywleczona z Polski. Nawet w Egipcie, owianym złą sławą, nie było z dziećmi (nie tylko moim) problemu większego niż z dorosłymi, czyli nic specjalnego.
                          • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 17:07
                            nie mogę się powstrzymać - 900 wpisów!
                            No nie mogę, taki błahy temat a taki wałkowany. Że też wam się chce?
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 17:28
                              Teamt taki sam jak każdy inny. Z tym, że pordózniczki z dziecmi beda jak niepodległości broniły idei " z dzieckiem na koniec świata, niemowlakiem czy 2 llatkiem, wychowanym albo nie ( wszak dzieciom wszystko wolno) , zdrowym albo chorym, bo moje jest najmojsze".
                            • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 00:09
                              barbibarbi napisała:

                              > nie mogę się powstrzymać - 900 wpisów!
                              > No nie mogę, taki błahy temat a taki wałkowany.

                              A nie zgodzę się. Temat nie jest błahy i wbrew pozorom chodzi o zasady społeczne.
                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 17:26
                            mamma_2012 napisała:

                            > I te wszystkie matki z dziećmi trafiły do twojego hotelu, a potem przybiegły ci
                            > się spowiadać z problemów zdrowotnych swoich dzieci?
                            Nie przybiegły, ale rozmawiały. Tak jak to robia Polacy za granicą. A gdy mój mąż sie wygadał, ze jest lekarzem ( nie, nie pediatrą) przychodziły poradzić się co robic bo dziubuś 5 raz w nocy wymiotował.


                            > Przerabiam zagraniczne podróże, w tym dalekie, z dziećmi od jakiś 15-16 lat. By
                            > ło ich naprawdę sporo. Na to przypadło jedno zapalenie ucha wymagające wizyty u
                            > lekarza i jedna ospa przywleczona z Polski.
                            No i ....?


                            Nawet w Egipcie, owianym złą sławą
                            > , nie było z dziećmi (nie tylko moim) problemu większego niż z dorosłymi, czyli
                            > nic specjalnego.
                            Gdy LOT był czarterowany do Egiptu ( dawne dzieje) było sporo chorych dzieci na pokładzie. Tak więc 50;50
                            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 17:50
                              No więc mam całkowicie odmienne doświadczenia z chorowaniem dzieci na wyjazdach niż Ty i to nie na podstawie tylko moich dzieci, a różnych znajomych z którymi wyjeżdżałam i ludzi których spotykałam (z dziećmi) na wyjazdach plus opowieści innych po powrocie. Zdarzyła się dziecku znajomych złamana ręka i operacja, poza tym tylko jakieś drobne infekcje czy niestrawności, które nie wymagały wizyty u lekarza, nawet hotelowego.
                              Jedyny wyjątek dziecko mojej siostry, które choruje i ma wypadki niezależnie od tego, gdzie jest.
                  • kamyk-555 Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 23:33
                    Fakt, akurat fragile_f jest taką osobą - udusi się, jeśli nie dowali.
                    Wiecznie szuka ofiar i to na wielu forach.
                    Chora i toksyczna osoba.
            • kamyk-555 Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 23:26
              Czepiasz się do każdego, kto ma inne od twojego zdanie.
              Nie widzisz krytyki swoich wypowiedzi?

              Miałam się już nie odzywać do ciebie, ale to już ostatni raz, giggus.
              • fragile_f Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 01:46
                E, że co? big_grin

                Jolanta4447, tym razem naprawdę dowiodłaś w pięknym stylu, że to Twoje drugie konto smile

                Czy moderacja mogłaby zareagować? Jolanta4447 założyła nowe konto, tylko dlatego że wstydzi się prowadzić dyskusję (bo wyszła sprawa jej nałogu). Teraz sugeruje, że sama mam drugie konto (gigguscośtam to osoba z która drze koty na forum Dobre Obyczaje).

                Proszę o sprawdzenie numerów IP (zarówno kamyk-555 i Jolanta4447) bo to się robi po prostu żałosne. Aha, proszę również o potwierdzenie, że z kontem giggus nie mam nic wspólnego (moj adres IP nie jest nawet z Polski). Dziękuje z góry.
                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 10:46
                  Czemu to ma służyć? Bawisz sie w detektywa. Myslę, że są to rózne osoby tylko mające te same lub podobne problemy i/lub obserwacje. Naprawdę jest sporo myślących w analogiczny sposób. A nawet jeżeli jest to ta sama osoba to co z tego? Odrtąbisz wyniki sledztwa?
                  • fragile_f Re: dzieci w samolocie 10.07.18, 18:19
                    Ewowzywa07, nie wiem czy zauwazyłaś, ale ta osoba mnie obraża. Ciebie oburzyła "zimna suka" rzucona w kierunku kogoś zupełnie innego, a po mnie ma spłynąć "Fakt, akurat fragile_f jest taką osobą - udusi się, jeśli nie dowali.
                    Wiecznie szuka ofiar i to na wielu forach. Chora i toksyczna osoba." i tak dalej? Sytuacja jest dodatkowo zabawna, bo wydaje się jej, że jestem jej adwersarzem z forum Dobre Obyczaje (nick gigguscostam, nie chce mi się sprawdzać), a ja mam swoje (fragile_f) konto od chyba 15 lat i nigdy nie zakładałam nowego. Ba, ja nawet nie pisuję na innych forach, parę razy dosłownie mi się to zdarzyło, a już na pewno nie na jej forum; dyskusje o s-v w towarzystwie starszych pań to ostatnie na co miałabym chęć, serio wink I dlatego poprosilam o pomoc moderację - bo mogą łatwo sprawdzić adresy IP i zablokować jej drugie konto.

                    Ja wiem, że zgadzałaś się z Jolantą4447 w dyskusji, ale proszę o chociaż odrobinę obiektywizmu. Ta osoba mnie atakuje, bo wyciągnęłam jej wątek o paleniu w samolocie (który akurat pamietalam, bo dyskutowalam tam z nią).
                    Wstydzi się dalej prowadzić dyskusję za pomocą oryginalnego nicka, więc założyła nowy, myśląc że nikt nie zauwazy. Ba, parę razy zapomniała sie przelogować i pisała jako kamyk-555 o swoim życiu wink
                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 08:15
                      fragile_f napisała:

                      > Ewowzywa07, nie wiem czy zauwazyłaś, ale ta osoba mnie obraża.
                      Jak na możliwości emamy to standard.


                      Ciebie oburzyła > "zimna suka"
                      Tak oburza zimna suka, bo to juz znaczne przekroczenie standardów. Nawet tu. I moderator to zauważył.



                      rzucona w kierunku kogoś zupełnie innego, a po mnie ma spłynąć "Fa
                      > kt, akurat fragile_f jest taką osobą - udusi się, jeśli nie dowali.

                      Nie jest to eleganckie, ale inny ciężar gatunkowy. Sorki.


                      > Wiecznie szuka ofiar i to na wielu forach.
                      Wielu takich. Ubolewam.

                      Chora i toksyczna osoba.
                      To już diagnoza. Czy jesteś lekarzem/psychologiem?

                      " i tak dale
                      > j? Sytuacja jest dodatkowo zabawna, bo wydaje się jej, że jestem jej adwersarze
                      > m z forum Dobre Obyczaje

                      Jezeli tak jest i tak uważa to trudno. Jej sprawa.

                      (nick gigguscostam, nie chce mi się sprawdzać), a ja m
                      > am swoje (fragile_f) konto od chyba 15 lat i nigdy nie zakładałam nowego.

                      Tak trzymać.
                      Ba, j> a nawet nie pisuję na innych forach,
                      Twój wybór. Fora są, w większości

                      parę razy dosłownie mi się to zdarzyło, a
                      > już na pewno nie na jej forum; dyskusje o s-v w towarzystwie starszych pań to o
                      > statnie na co miałabym chęć, serio wink

                      Twój wybór.

                      I dlatego poprosilam o pomoc moderację -
                      > bo mogą łatwo sprawdzić adresy IP i zablokować jej drugie konto.

                      Mogą tylko po co?
                      >
                      > Ja wiem, że zgadzałaś się z Jolantą4447 w dyskusji,

                      W TEJ KONKRETNEJ TAK, ale w innych moge miec krańcowo rózne zdanie

                      ale proszę o chociaż odrobi
                      > nę obiektywizmu.
                      Własnie staram sie byc obiektywna.



                      Ta osoba mnie atakuje, bo wyciągnęłam jej wątek o paleniu w sa
                      > molocie (który akurat pamietalam, bo dyskutowalam tam z nią).

                      Jestem wrogiem(!!!!) palenia w miejscach publicznych. Sa jednak przepisy, które umozliwuiiają palaczom palenie tu czy tam. Natomiast palenie w samolocie to juz zgroza. Taki pasażer powinien miec wilczy bilet. Nałóg nie pozwala mu latać- niech nie lata. Trudno.


                      > Wstydzi się dalej prowadzić dyskusję za pomocą oryginalnego nicka, więc założył
                      > a nowy, myśląc że nikt nie zauwazy. Ba, parę razy zapomniała sie przelogować i
                      > pisała jako kamyk-555 o swoim życiu wink

                      To już Twoje śledztwo. Po co się tym zajmować?
                      >
                      • fragile_f Re: dzieci w samolocie 11.07.18, 17:58
                        >To już diagnoza. Czy jesteś lekarzem/psychologiem?

                        Matko, przeczytaj jeszcze raz to co napisałam. To o chorej osobie to był CYTAT z wypowiedzi Jolanty4447 a nie mój tekst. Czy jeśli o Tobie napiszę, że jesteś chorą i toksyczną osobą, to będzie to ok? Zwłaszcza, jeśli nie będę miala cywilnej odwagi napisać tego z tego nicka, tylko założę sobie na tę okazję nowy? No zastanów się sama.

                        >Mogą tylko po co?

                        Bo posiadanie dwóch kont, to łamanie regulaminu forum. Zwłaszcza, jeśli drugie służy tylko i wyłącznie do jechania po osobie, która ośmieliła się dyskutować z pierwszym.

                        I again, bronisz jej, bo stanęła po Twojej stronie. Nie, moja droga, nie jesteś obiektywna. Sama piszesz o dostosowywaniu się do reguł, ale jednocześnie łamanie ich przez kogoś, z kim Ci po drodze, bagatelizujesz. W sumie możemy zakończyć temat, bo to nie ma sensu.
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 20:02
          Czarterów wakacyjnych prawie nie obsługiwałam. Pisze prawie bo od dobrych paru lat kierunki typowo wakacyjne zdominowały tanie linie, a to nie oznacza, że nie wiem jak wyglądały wakacyjne czarter ( obsługiwane przez LOT np. na Kanary kilkanaście lat temu). I wiesz, które kierunki wspominam najgorzej? Londyn! Bywało, że znajdowali sie na pokładzie ludzie, którzy nadużyli, ale dawało się ich spacyfikować, oryginalnie wyglądały loty czarterowane przez linie oceaniczne ( sami marynarze), ale oni też byli do opanowania, zdecydowanie gorzej było z... no zgadnij z kim?
          • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 01:58
            ( sa
            > mi marynarze)

            I co ci marynarze? Pili?
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:40
              I pili i nas zaczepiali, i bywali mało subordynowani. Jednak była granica, której nie przekraczali albo jak przekroczyli to były konsekwencje.
              • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:59
                ewawzywa07 napisał(a):

                > I pili i nas zaczepiali, i bywali mało subordynowani. Jednak była granica, któr
                > ej nie przekraczali albo jak przekroczyli to były konsekwencje.

                Jakie? Bo przecież nie usunięcie z samolotu. tongue_out

                A "mało subordynowani" co dokładnie znaczy?

                Pytam z ciekawości, oczywiście możesz nie odpowiadać, jeśli czujesz się wypytywana albo coś. tongue_out
                • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:00
                  Aha, wiem, że musicie umieć pływać. Jaki dystans jest wymagany?
                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:35
                    Już nie pamiętam czy na egzaminie były 2 czy 3 baseny ( dla mnie to nie był problem bo jestem po AWF), ale nie dystans był najważnieszy. Znacznie trudniesze były tzw" kamizelki ". Nikt nie wymagał pływania na czas ( na studiach owszem) ani nienagannego stylu ( można pływac nawet "pieskiem"). Zaznaczam, że tak było kiedyś.
                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:24
                  Mało suborydnowani czyli łazili po pokładzie, gdy paliła się sygnalizacja "zapiąć pasy", śpiewali po alkoholu, opowiadali sprośne dowcipy, zaczepiali żeński personel pokładowy. Tak, to były ciężkie loty, bo 3-4 dziewczyny były jedynymi kobietami na pokładzie i nie budziłysmy szacunku. Marynarze mieli we krwi to, ze słuchaja przełożonych ( ważna jest hierarchia ) a kobiety lekceważą. Zdarzało się, ze do akcji wkraczał kapitan. Gdy jednak przeholowali musieli liczyć się z tym, ze ich pracodawca zostawał zawiadomiony o skandalicznym zachowaniu a wtedy "żegnajcie dalekie rejsy i dobre zarobki". I dlatego pewnej granicy nie przekraczali. Zazwyczaj nie. I jeszcze jedno - oni byli we własnym gronie. Nikogo obcego, nikogo z zewnątrz. Jeśli komus utrudniali zycie to nam, a my cóz jeśli chciałysmy lecieć w atrakcyjne miejsca ( a były to takie) to coś za coś.
                  W przypadku linii rejsowych czy czarterów na pokładzie są ludzie przypadkowi, którym niekoneicznie musi odpowiadać niewłaściwe zachowanie innych. Marynarze znali sie jak łyse konie.
                • mikams75 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 09:06
                  to ja ci odpowiem - w trakcie lotu delikwenta musza jakos znosic, ale zawiadamiaja lotnisko docelowe i ledwo samolot wyladuje, zanim pozosali pasazerowie moga odpiac pasy, wkracza policja z kajdankami na poklad i bardzo sprawnie wyprowadza takiego pasazera. Co dalej to nie wiem, bo jak pozostali wysiadaja to juz po nich sladu w okolicy drzwi nie ma.
                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 17:06
                    Tak właśnie jest. Ciąg dalszy to długie procedury na komisariacie, personel pokłądowy i ewentualnie poszkodowani pasażerowie, o ile są tacy i się zgłoszą, biorą udział w czynnościach. Skutki są bardzo rózne od grzywny poprzez wilczy bilet na określone linie. A czasem sprawa sądowa.
      • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 02:19
        @ewawzywa07

        Ewo
        Przeczytałam cały wątek - wszystkie wypowiedzi i w 100 % zgadzam się z Twoimi.

        Jako pasażerka lecąca na wakacje bez dziecka - chcę mieć spokój i bezpieczeństwo.
        Nie obchodzą mnie cudze dzieci, nie muszę ich lubić czy kochać. Niech lecą, jeśli potrafią się zachować i jest w miarę cicho i spokojnie, ale nie powinny przeszkadzać innym.

        Rodzice z niemowlakami czy maluchami nie mają większych praw od moich.

        Po ostatnim moim locie w czerwcu br., nawet słuchawki z tabletem i filmem nie zagłuszały wrzasków i pisków dzieciarni, nie wspominając o czołganiu się po przejściu, zaczepianiu obcych dorosłych i blokowaniu toalety.

        To nie moje dzieci, nic mnie nie obchodzą, nie mam zamiaru ich zabawiać ani zajmować się nimi, ale też niech nie utrudniają mi podróży.

        Od ich pilnowania i zabawiania są rodzice, a jeśli nie potrafią lub dziecko ich nie słucha (może jest zbyt małe), to niech nie podróżują z nimi, utrudniając obcym podróż i poczekają, aż dorośnie do wieku, kiedy zrozumie zasady podróży.

        Tłumaczenie się rodziców "To przecież tylko dziecko i należy zrozumieć" jest od czapy i nie dla mnie. Ja - obca spokojna osoba mam zrozumieć zachowanie rozwydrzonego kilkulatka? A niby dlaczego? Przeszkadza mi, a też mam bilet i swoje prawa.

        To niech oni zrozumieją, że obcej osobie przeszkadza i powinni albo zapanować nad pociechą albo poczekać z wypadami na wczasy z np. 2-latkiem.

        Te uszczypliwe uwagi od kilku rozmówców zlekceważ. To pewnie właśnie rodzice tych niewychowanych dzieci.
        • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 02:49
          Jolanto, mogę się zapytać na jakiej trasie i jakimi liniami latasz? Bo ja przy średniej 20-30 lotów rocznie nigdy w zyciu nie zaobserwowalam tego, co opisujesz. Serio. A latam róznymi liniami i na przeróżnych trasach.

          A nie, pardon, raz trafiłam na dosyć upierdliwy lot, ale był to czarter taniego all inclusive do Grecji. I tak, tam jest horror, no ale kurde - nie tylko przez dzieci. Po prostu 100% pasazerow, to ludzie ktorzy jada na wakacje i czesto juz w drodze na lotnisko są lekko wstawieni, nierzadko jest to ich pierwszy lot samolotem ever, wiec nie potrafią się zachować a do tego kozaczą. Do tego nalezy dodac to, ze czesto z takich atrakcji korzystaja ludzie ze specyficznego kregu kulturowego wink
          We wspomnianym locie chamski podryw zaczał sie juz przy oddawaniu bagazu, zeby daleko nie szukac.
        • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 02:56
          Ok, juz doczytałam na forum Dobre obyczaje. Tak jak sądziłam - jesteś samotną emerytką, która lata na wakacje czarterami z biura podróży. Kobieto, to czego Ty się spodziewasz? Że nie będzie tam dzieci? To tak, jakbyś poszła do zoo a potem miała pretensje, że śmierdziało zwierzętami a wszędzie latały dzieciaki uncertain

          Korzystasz z atrakcji przeznaczonej dla rodzin z dziećmi, więc jest chyba oczywiste, że będzie ich tam multum.
          • lalkaika Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 03:49
            ^_____________________________________^
          • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 04:16
            @fragile_f

            Przesadzasz.
            To, że lecę czarterem z biurem nie oznacza, że mam pogodzić się z chamstwem na pokładzie ani tego, że nie potrafię sama sobie na miejscu zorganizować fajnego zwiedzania.

            Fakt - lot i hotel jest tańszy, ale nie jestem uczestnikiem gorszego gatunku. Płacę, i to więcej niż inni, jeśli kupuję 'jedynkę'.
            Lecę przygotowana, z mapami i przewodnikami, mam nakreślony plan zwiedzania i wypoczynku i nie leżę na leżaku.
            W samolocie wisi mi czy są dzieci czy sami dorośli - wszyscy są mi neutralni, o ile zachowują się w miarę cicho i normalnie.

            Piszę o locie, nie o pobycie.
            Rodziny, jeśli lecą z dziećmi, powinny zapanować nad nimi w samolocie.

            Do pobytu ich na miejscu nie czepiam się, (chyba, że trafiłby mi się wrzeszczący po nocach niemowlak za ścianą) - mało je widać, bo pewnie niemowlaki dają rodzicom popalić na egzotycznych wakacjach w upale, innym dla nich środowisku, jedzeniu i warunkach i może mało wychodzą z pokoju, a i w restauracji nie widuję tych niemowląt. Jeżdżę sobie autem lub lokalną komunikacją, zwiedzam i niemowlaków nie widuję.
            Kiedyś nawet przeleciało mi przez głowę pytanie - gdzie są te wrzeszczące w samolocie niemowlęta, bo nie widać ich nad basenem, w restauracji czy hotelowych alejkach i parku? Leżą sobie w pokoju? Fajne wakacje.

            "Korzystasz z atrakcji przeznaczonej dla rodzin z dziećmi ..."

            A kto i gdzie napisał/powiedział, że są to atrakcje dla rodzin z dziećmi? To otwarta oferta. Ja wybieram , bo jest możliwość, pokój 1-osobowy lub 2-osobowy, więc nie jest to tylko wyjazd dla rodzin z dziećmi, bo 'jedynki' by nie było.

            A tak z innej beczki - jesteś użytkownikiem DO i tu występujesz pod innym nickiem? Czyżbym rozpoznawała kogoś znajomego?
            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 07:51
              Rodzice powinni pilnować swoich dzieci, dzieci powinny zachowywać się cicho, dorośli podróżujący bez dzieci powinni zachowywać się kulturalnie, stewardesy lubić swoją pracę i ludzi.
              Tu się wszyscy chyba zgodzimy. Doświadczenie życiowe uczy jednak, że wszelkie te powinności i nasze oczekiwania często mają się nijak do rzeczywistości i warto to uwzględnić podejmując decyzje, bo inaczej człowiek jest wiecznie niezadowolony i sfrustrowany.
              Jeśli wyjeżdzasz z BP w sezonie do hotelu popularnego wśród rodzin, możesz być pewna, że będziesz niezadowolona i każdy dzień będzie ci dostarczał powodów do tego niezadowolenia.
              Dlatego, ponieważ dzieci nie znikną i z przestrzeni i zawsze znajdzie się część „niewychowanych”, musisz dostosować swoje plany do zastanej rzeczywistości, bo wpływ na nią masz niewielki, jeśli nie żaden.
              Unikaj wyjazdów w szczycie sezonu, unikaj czarterów w popularne miejsca, szukaj hoteli dla dorosłych (o ile nie przekierujedz swojej niechęci na pary okazujące sobie czułości czy nowożeńców, którzy nocą zastąpią odgłosy niemowlaków😈). Twoje szanse na udany wyjazd znacznie wzrosną.
            • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 19:37
              >To, że lecę czarterem z biurem nie oznacza, że mam pogodzić się z chamstwem na pokładzie ani tego, że nie potrafię sama sobie na miejscu zorganizować fajnego zwiedzania.

              Ale już na tamtym forum zostało Ci to wyjaśnione: w czarterze wakacyjnym masz 100% szansy na to, że na pokładzie będzie dużo dzieci. Jesli lecisz w maju, czerwcu czy wrzesniu - szanse że będą to małe dzieci rosną (bo ze szkolnymi rodzice leca lipiec-sierpien). I że bedą marudzić, także - bo jedno zapłacze, drugie podchwyci i tak dalej. Chcesz cichego, spokojnego lotu? Leć rejsowo, najlepiej nie tanimi liniami.

              To tak, jakbyś pojechała do Indii w czasie monsunu i była zniesmaczona tym, że codziennie leje. No kurcze, pada, bo jest monsun.

              >A tak z innej beczki - jesteś użytkownikiem DO i tu występujesz pod innym nickiem? Czyżbym rozpoznawała kogoś znajomego?

              Nie, nie mam innego nicka, na tamto forum zajrzałam z ciekawosci i znalazłam Twoje wątki. Po ich lekturze odniosłam wrażenie, że często próbujesz na siłę znaleźć jakiś powod, żeby byc niezadowoloną... uncertain tak jak w wątku o panu, który nie wyraził zachwytu Twoim mieszkaniem i podanym posiłkiem - ileśdziesiąt postów o tym, czy powinnaś czuć się urażona, czy nie. I tu jest to samo - wyjechalas na fajne wakacje, spędziłaś miło czas ale i tak napisałas X postów o tym, jaki horror przeżyłaś podczas tego 3h (!) lotu.
              • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 19:54
                Też zerknęłam na to forum. Wakacje nie były udane, dzieci nad basenem chlapały wodąwink
                • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 20:15
                  O mamo! Dopiero teraz skojarzyłam nicka!!!! Otóż jest to ta sama pani, która nie mogła przeżyc >4h w samolocie bez papierosa, przez co nie może leciec dalej niż do Europy i bardzo nad tym ubolewa. Rozważała również palenie e-papierosa w samolotowym kibelku.

                  forum.gazeta.pl/forum/w,711,165256517,165256517,Dluzszy_lot_a_nalogowy_palacz.html

                  "Może istnieją jakieś specyfiki czy sposoby, by wytrzymać bez obłędu te 6-8 godzin między przesiadkami - tabletki, środki nasenne, alkohol, metody czy coś innego. "

                  "Przed lotem na Majorkę też tak ćwiczyłam 'Nie ma palenia przez 4-5 godzin, nie ma, nie ma ...", a po 2 godzinach żułam gumę Nicorette i patrzyłam, jak wolno przesuwają się wskazówki zegarka. No to czekanie na wyjście z samolotu i na bagaż."

                  Jolanto, moze to nie te dzieci były potworami, moze po prostu byłaś wkur*, bo nie mogłas zapalic fajki? Piszę kompletnie serio, sama pisalas jak potwornie jesteś uzależniona...

                  Swoja droga, to jest to cholernie, cholernie zabawne, że osoba która wymaga od malutkich dzieci zachowywania sie jak na obiedzie u królowej, jednoczesnie nalezy do kasty chyba najbardziej znienawidzonej przez podróżników - śmierdziuchów, którzy palą fajki tuż przed lotem w tych szklanych akwariach na lotnisku, co powoduje ze ich wszystkie ubrania przechodzą skondensowanym dymem uncertain parę razy miałam nieprzyjemność siedzenia obok kogos takiego i jak babcię kocham, wolalabym siedziec obok płaczącego niemowlaka, bo chociaz od niego nie smierdzi jak z popielniczki.
                  • szeptucha.z.malucha Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 20:24
                    Wszystko jasne: głód nikotynowy i wkurw na cały świat.
                    Ja też nie znoszę zapachu palaczy i męką byłoby dla mnie siedzenie przy takiej osobie.
                    Od dziecka mam wstręt do tego zapachu. Czasem nawet maluchy są przesiąknięte zapachem fajek, jeśli rodzice to palacze.
                    • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:06
                      To właśnie ta subiektywna uciążliwość. Dla mnie dziecię z niezmienioną pieluchą to nic w porównaniu z „zapachem” nałogowego palacza.
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:49
                        W samolocie nie wolno palić. Niczego i przez nikogo. Osobiście nie znoszę smrodu papierosów. To jedno, ale czy to znaczy, że jeśli ktos pali to ktos inny moze wymachiwać brudna pieluchą? I to i to jest nie do zaakceptowania.
                        • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:00
                          Chodzi o to, że jeśli ktoś narzeka na uciążliwość współpasażerów, to mogłby zacząć od siebie. Zwłaszcza jeśli chodzi o coś tak obrzydliwego, jak przepalone ubrania i śmierdzący oddech.

                          A głód nikotynowy dosyć mocno wpływa na odbiór rzeczywistości; niewykluczone że dzieci wcale nie szalały AŻ tak mocno, tylko Jolanta4447 była 3h od ostatniego papierosa z perspektywą czekania 2h na następnego i miała włączony tryb "berserk".
                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:14
                            Ja akurat nie palę, nie paliłam i nie znoszę papierosów. Tak śmierdzący od papierosów współpasażer jest uciązliwy, ale to nie oznacza, że można być uciązliwym w inny sposób.
                            • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:40
                              Powtórzę jeszcze raz: jeśli ktoś wymaga od innych pasażerów idealnego zachowania, to sam powinien się tak zachowywać. W sytuacji, kiedy jest się pasażerem cuchnącym papierosami, z potężnym głodem nikotynowym*, oczekiwanie od innych perfekcji jest dosyć słabe. Zwłaszcza, że w takim stanie w zasadzie wszystko jest w stanie wyprowadzić Cię z równowagi, więc niewykluczone że dzieci wcale nie byly AŻ tak straszne, a Jolantę4447 zdenerowowałby nawet samolot z jednym dzieckiem, lekko popłakującym.

                              * jeśli nigdy nie paliłaś, to nie zrozumiesz - w skrócie jest to uczucie porównywalne do PMS na sterydach (wkurw, rozdrażnienie, nerwowość), trzęsą Ci się ręce, wali serce, jedyne o czym myślisz to fajka i tak dalej.
                              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:48
                                fragile_f napisała:

                                > Powtórzę jeszcze raz: jeśli ktoś wymaga od innych pasażerów idealnego zachowani
                                > a, to sam powinien się tak zachowywać.
                                Święta prawda!!!!!

                                W sytuacji, kiedy jest się pasażerem cuchnącym papierosami, z potężnym głodem nikotynowym*, oczekiwanie od innych perfekcji jest dosyć słabe

                                Cuchnący czymkolwiek pasażer jest uciązliwym pasażerem. Co do głodu nikotynowego - nie wiem, nie paliłam.


                                . Zwłaszcza, że w takim stanie w zasadzie wszystko jest w
                                > stanie wyprowadzić Cię z równowagi, więc niewykluczone że dzieci wcale nie byly
                                > AŻ tak straszne, a Jolantę4447 zdenerowowałby nawet samolot z jednym dzieckiem
                                > , lekko popłakującym.

                                Nie wiem jak było w sytuacji, która opisuje Jolanta, wiem co sama widziałam, czułam, co słyszałam.
                                >
                                > * jeśli nigdy nie paliłaś, to nie zrozumiesz - w skrócie jest to uczucie porówn
                                > ywalne do PMS na sterydach (wkurw, rozdrażnienie, nerwowość), trzęsą Ci się ręc
                                > e, wali serce, jedyne o czym myślisz to fajka i tak dalej.

                                Wiesz miałam na pokładzie tysiące palących pasażerów. Jedni cuchnęli inni niekoniecznie. Płukanki do ust , częste pranie ubrań, guma do żucia , nie wiem co jeszcze, ale pewnie coś. I nie wiem czy telepały nimi wspomniane przez Ciebie uczucia.
                                >
                                • fragile_f Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 23:13
                                  >Wiesz miałam na pokładzie tysiące palących pasażerów. Jedni cuchnęli inni niekoniecznie. Płukanki do ust , częste pranie ubrań, guma do żucia , nie wiem co jeszcze, ale pewnie coś. I nie wiem czy telepały nimi wspomniane przez Ciebie uczucia.

                                  Wkleiłam wyżej link do postu Jolanty4447, dokładnie tam opisuje swoje przeżycia, to że jest potwornie uzależniona od nikotyny i że mimo żucia nicorette po 2h lotu była już lekko nieprzytomna. I że przez swój nałóg nie jest w stanie polecieć poza Europę, bo nie dałaby rady wytrzymać 6h bez fajki. Rozważała nawet środki nasenne i palenie e-papierosa w kibelku.

                                  Myślę, że taka osoba na pokładzie może być mocno rozdrażniona o wiele bardziej, niż zdrowy człowiek. Ja rozumiem, że jest jedną z osób które Cię w tym wątku popierały, ale musisz zrozumieć, że jest ciężko chora (uzależniona) i stanowczo nieobiektywna w swoich opisach.
                                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 17:07
                                    Tu nie chodzi o to kto mnie personalnie popierał. Wyrosłam z tego typu sympatii czy antypatii. Jeżeli paliła na pokładzie w kibelku to postąpiła bardziej niż nagannie. A czy była rozdrażniona? Nie wiem. Mogę powiedzieć o tym co widziałam i czego doświadczyłam.
                              • kamyk-555 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 23:49
                                @fragile_f

                                Kobieto! Czegoś tak się czepiła tej jolanty???

                                Wątek ma ponad 800 wpisów, opinie są różne, a Ty atakujesz personalnie jedną osobę, wyszukujesz jej wątki i wypowiedzi na innych forach, śledzisz i napastujesz.

                                ewawzywa07 czy arwena11 też mają odmienne od Twoich opinie, a Ty w tylko jolanta i jolanta. Zrobiła Ci coś złego?

                                Dobrze pomyśl nad sobą, bo Twoje wypowiedzi zahaczają o fobię i nękanie.
                                • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 23:55
                                  kamyk-555 napisała:


                                  > Dobrze pomyśl nad sobą, bo Twoje wypowiedzi zahaczają o fobię i nękanie.

                                  Eeee, o fobię to chyba nie... Rozumiem, że chodziło ci o zaburzenia, ale jednak.

                                  zdrowie.tvn.pl/a/co-to-jest-fobia-najczestsze-rodzaje-ich-objawy-i-leczenie
                                • fragile_f Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 00:26
                                  Oj, Jolanto4447, widzę że poszło w ruch drugie konto, które zostało dodatkowo założone dwa dni temu i ma raptem dwa wpisy i to tylko w tym wątku? smile)) Na serio myślałaś, że nikt nie zauważy?

                                  A wiesz, że multikonta są na forum zakazane i można za to dostać bana? No i na pewno nie należą do "dobrych obyczajów", jeśli chcesz ze mną rozmawiać, to odpisuj ze starego konta, bo to co robisz teraz jest lekkim tchórzostwem.

                                  I nie jest nękaniem to co robię, to co piszesz na forum jest ogólnodostępne i każdy może sobie wyszukać co pisałaś. A w wątku o palaczach wypowiadałam się dosyć intensywnie, stąd sprawę pamiętam.
                                  • kamyk-555 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 01:12
                                    Nie jestem jolantą. To twoje insynuacje.
                                    Konto założyłam niedawno, by móc coś tutaj napisać, bo zainteresował mnie temat, ale zauważyłam, że twoje wypowiedzi są napastliwe i dotyczące jednej osoby, choć wiele innych ma takie zdanie jak ona. Czy ta jolanta zrobiła ci coś złego, jest twoją złą krewną czy wrogiem z pracy?

                                    Myślałam, że na forum rozmawia się o temacie, a nie o jednym z uczestników i to atakująco. Można mieć inne zdanie i po to jest dyskusja, ale przeszukiwanie internetu po wypowiedzi dyskutanta gdzieś indziej i cytowanie ich lub ujawnianie tutaj, to już szczyty wścibstwa i braku kultury. Analizowanie osobowości nieznanej osoby-dyskutanta zamiast wypowiedzi na temat to chyba faktycznie, jak twierdzi @taki-sobie-nick - zaburzenie.

                                    Wcale nie chcę z tobą rozmawiać i tą wypowiedzią kończę
                                    .
                                    Zauważyłam, że doczepiłaś się do innej osoby, przeszukujesz sieć, by dowiedzieć się o adwersarzu, cytujesz i podajesz linki do jego wypowiedzi. To imo chore. Przecież jakaś osoba wypowiada się tutaj na konkretny temat, a nie o swoich problemach poruszanych na innym forum.

                                    Jesteś 'szpieg - detektyw' - przeszukujesz net, zbierasz informacje o dyskutantach, by im potem dołożyć w gębę nie na temat?
                                    Jeśli znajdziesz na innym forum czyjąś wypowiedź - prośbę o pomoc, bo osoba choruje np. psychicznie czy ma depresję, ale na emamie rozmawia o zdejmowaniu czapki, to też ogłosisz tu, że to wariat?

                                    Prawdę mówiąc, podzielam zdanie i wypowiedzi @ewawzywa07, arwena11 czy jolanta4447, ale wolno mi, podobnie jak tobie wolno mieć inne, ale grzeczne, zdanie.

                                    Tak jak w/w osoby też uważam, że dzieci w samolocie powinny być przygotowane na podróż i właściwie zaopiekowane przez rodziców czy opiekunów.
                                    Fakt, że ktoś chce się napić czy zapalić nie jest tu omawiany, tylko zachowanie rodziców i ich potomków.
                                    • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 01:17
                                      Analizowanie osobowości nieznanej osoby-dyskutanta zamiast wypowiedzi na temat to chyba faktycznie, jak twierdzi @taki-sobie-nick - zaburzenie.

                                      Nie, to hobby większości internautów.
                                    • fragile_f Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 01:30
                                      big_grin big_grin big_grin

                                      Tak, tak, to kompletny zbieg okoliczności, że założyłaś to konto wczoraj, przekopałaś się przez 800 wpisów, tylko po to żeby obronić losowy, kompletnie nieznany sobie nick. I że w tym samym czasie, kiedy wyszła sprawa uzależnienia Jolanty4447 i jej problemów samolotowych, tamta dyskutantka przestała odpisywać, mimo że wcześniej prowadziła zażartą dyskusję. I że nowy nick pisze w identycznym stylu, używając tej samej składni oraz stosuje połączenie "@nazwanicka", czego naprawdę nie robi zbyt wielu forumowiczów (a Jolanta4447 - i owszem). Cuda, panie, cuda!

                                      Wybacz, Jolanto4447, ale już parę lat funkcjonuję na tym forum i jakimś cudem zawsze takie zbiegi okoliczności mają zawsze jedno, proste wytłumaczenie wink a nazywa się ono: drugie konto.

                                      Aha, wypowiedzi Ewawzywa07 są dosyć oczywiste, bo pracowała w branży. Arwena_11 ma za to długą historię bycia chyba najmniej życzliwą w stosunku do ludzi osobą. Polecam lekturę jej wątków o koleżankach, zwłaszcza tych które nie mają męża albo mają jakieś problemy rodzinne, wprost bije z nich miłość do bliźniego. Nie wiem, czy chciałabym stawiać się z nią w jednym szeregu wink
                                      • kamyk-555 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 01:57
                                        EOT
                                    • ichi51e Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 09:47
                                      Ww osoby uwazaja ze dzieciom wszystko jedno wiec powinny siedziec z rodzicami na nieodleglej dzialce a jak juz musza to podrozowac samochodem.
                                      • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 10:10
                                        Nie Te osoby uważają, że dzieci mają być wychowywane i że wyświechtane tłumaczenie "to tylko dziecko" nie działa.

                                        To tak jak na plaży -jedne dzieci będą do wody biec i sypać wszystkim na głowę piachem, inne przejdą spokojnie. I zazwyczaj widać po rodzicach jak się dziecko zachowa. Jedni idą z dzieckiem nad brzeg i pilnują, inni będą sobie leżeć, patrzeć z daleka i zachwycać się jak dziubdziuś pięknie sypie piachem. Stąd też moda na parawany. Przynajmniej nikt nie sypie piachem na głowę.
                                        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 10:50
                                          Ile razy na leżaku dzieci nasypało ci piach na głowę, a ile razy przyleciał, bo jakaś dorosła osoba strzepuje ręcznik?
                                          Z mojego doświadczeniem wynika, że nad basenem najbardziej przeszkadzają nie maluchy, a nastolatki słusznej wagi wskakujące na bombę do wody.
                                          A kto przebija i sypiących i palących? Palacze. Plaża, basen, hotelowa restauracja, wszystko zasmrodzone.
                                          • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 11:17
                                            Palacze - zgadza się - tylko do palących mogę wezwać policję - bo palenie w miejscu publicznym jest zakazane - nie mówię o Grecji.
                                            Nad basenem chlapanie mi nie przeszkadza - bo układam się daleko od basenu. Na plaży nie ma szansy - no chyba że się odgrodzisz parawanem.
                                            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 12:43
                                              Jeśli samolotem na wakacje, to raczej nie na Hel (chociaż bardzo ceniłam sobie tanie loty do Gdyni, dzień nad morzem i do domu). A niestety w najpopularniejszych krajach wakacyjnych można jarać do bólu i bezkarnie.
                                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 17:11
                                            Rzadko odpoczywam nad basenem. I powiem tak - irytujący są głosni Niemcy, źle wychowani Angole. Palacze mogą wkurzyć niepalącego ( dlatego kulturalni nie palą na basanie tylko w restauracjach) . Piski dzieci też nie są czymś bardzo miłym dla ucha.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:40
                fragile_f napisała:

                > >To, że lecę czarterem z biurem nie oznacza, że mam pogodzić się z chamstwe
                > m na pokładzie ani tego, że nie potrafię sama sobie na miejscu zorganizować faj
                > nego zwiedzania.

                A jeśli by była osoba, która nie potrafi zorganizować sobie zwiedzania. Czy ją to dyskwalifikuje? Czy jest , ze zacytuję klasyka "gorszym sortem"?
                >
                > Ale już na tamtym forum zostało Ci to wyjaśnione: w czarterze wakacyjnym masz 1
                > 00% szansy na to, że na pokładzie będzie dużo dzieci. Jesli lecisz w maju, czer
                > wcu czy wrzesniu - szanse że będą to małe dzieci rosną (bo ze szkolnymi rodzice
                > leca lipiec-sierpien).

                Maj, czewiec, wrzesień czasem październik to idealne miesiące do ziedzania. Dlaczego akurat wtedy nie lecieć?
                I że bedą marudzić, także - bo jedno zapłacze, drugie p
                > odchwyci i tak dalej. Chcesz cichego, spokojnego lotu? Leć rejsowo, najlepiej n
                > ie tanimi liniami.

                Ludzie mają rózne mozliwości finansowe. Tylko emamy są zamożne, inni róznie. I znów nie są to ludzie gorszego sortu czy mający mniej praw do spokoju. Bo idąc dalej tym rozumowaniem ktos kto mieszka w bloku z wielkiej płyty nie miałby prawa wzywać policji do awanturujących się sąsiadów.
                >
                > To tak, jakbyś pojechała do Indii w czasie monsunu i była zniesmaczona tym, że
                > codziennie leje. No kurcze, pada, bo jest monsun.

                Nie, analogia jest chybiona.
                >
                > >A tak z innej beczki - jesteś użytkownikiem DO i tu występujesz pod innym
                > nickiem? Czyżbym rozpoznawała kogoś znajomego?
                >
                > Nie, nie mam innego nicka, na tamto forum zajrzałam z ciekawosci i znalazłam Tw
                > oje wątki. Po ich lekturze odniosłam wrażenie, że często próbujesz na siłę znal
                > eźć jakiś powod, żeby byc niezadowoloną... uncertain tak jak w wątku o panu, który nie
                > wyraził zachwytu Twoim mieszkaniem i podanym posiłkiem - ileśdziesiąt postów o
                > tym, czy powinnaś czuć się urażona, czy nie. I tu jest to samo - wyjechalas na
                > fajne wakacje, spędziłaś miło czas ale i tak napisałas X postów o tym, jaki ho
                > rror przeżyłaś podczas tego 3h (!) lotu.
                >
            • mikams75 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 09:11
              widac, ze z dziecmi to ty masz niewiele do czynienia i zupelnie nie wiesz jak sie maluchy w roznych sytuacjach zachowuja. Nie znam ludzi spedzajacych wakacji w pokoju ze wzgledu na male dziecko.
      • lalkaika Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 03:59
        12. last but surprisedKLASKI
        • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 04:25
          "12. last but surprisedKLASKI "

          Może jaśniej, bo nie rozumiem.
    • taki-sobie-nick Proponuję na lotniskach i w samolotach rozwiesić 06.07.18, 23:07
      takie tabliczki "Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają materialnie rodzice".

      • jolanta4447 Re: Proponuję na lotniskach i w samolotach rozwie 07.07.18, 02:28
        A za szkody niematerialne? Smród, wrzaski, czepianie się, szturchanie i kopanie w fotel?
        • taki-sobie-nick Re: Proponuję na lotniskach i w samolotach rozwie 07.07.18, 22:01
          jolanta4447 napisała:

          > A za szkody niematerialne? Smród, wrzaski, czepianie się, szturchanie i kopanie
          > w fotel?

          Trudniej wycenić.

          Chodziło mi o uwagę "to tylko dziecko" w przypadku zalania komuś garnituru soczkiem.
    • lalkaika [...] 07.07.18, 03:46
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • lalkaika Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 03:58
        serio jak kupujesz najtansze loty, to tyle masz ile zaplacilas.
        Ja je kupuje czasami, i wiem czego sie spodziewac,
        wliczone w pomysl
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:38
          Najtańsze loty nie są tożsame z brakiem poszanowania dla innego pasażera. To mniej miejsca na nogi, bagaż rejestrowany na innych zasadach ( zwykle dodatkowo płatny), serwis pokładowy uboższy, mniej miejsca na bagaż podręczny. Tyle....
        • mikams75 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 09:15
          jakie to sa te najtansze loty? Bo jak szukam tanich to nigdy nie znajduje za cene z reklamy. Zazwyczaj linie lotnicze maja na lot po kilka tanich ofert a reszta placi duzo wiecej, wiec na pokladzie nie ma juz roznicy kto ile zaplacil, wszyscy maja te same warunki w klasie ekonomicznej.
          • fragile_f Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 19:00
            www.google.com/flights/
            • mikams75 Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 12:58
              i to jest to tanio? po tyle samo co normalnie w linach lotniczych...
              • fragile_f Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 18:06
                ...bo to jest wyszukiwarka lotów a nie sklep. Możesz jej użyć do wyszukania najtańszego lotu.
                • mikams75 Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 18:39
                  spoko, dalam rade zauwazyc, co to jest wink
                  zadajac poczatkowo pytanie o najtansze loty myslalam, ze moze jest gdzies potajemne miejsce w necie, gdzie mozna cos wyszukac taniej; nie mialam na mysli jednej z wielu wyszukiwarek lotow.
                  • fragile_f Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 20:25
                    Nie ma czegoś takiego, jak darmowy lunch wink

                    Tanie bilety to wypadkowa wielu, wielu czynników. Nie ma tanich biletów na Majorkę w lipcu, za to w lutym już tak. Do Tajlandii nie polecisz za grosze w styczniu, ale we wrześniu - i owszem.
                    • mikams75 Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 21:26
                      sa tez kierunki, gdzie nigdy tanio nie jest.
                      • fragile_f Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 21:38
                        Ideą taniego latania jest to, że do ceny dopasowujesz kierunek a nie na odwrót smile

                        Wiadomo, że nie da się tanio dolecieć z Krakowa na Hawaje, ale z Warszawy do Wietnamu już tak.
      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 17:42
        Dlaczego używasz wulgaryzmów? Czy to, ze ktos jest inny niz Ty to możesz go obrażać? Zimna suka? Zastanów się,
    • mama303 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 21:44
      Nigdy tego nie zrozumiem, takiego ciagania małych dzieci w dalekie męczace podróże, takiemu maluchowi naprawde wszystko jedno czy jest na Mazurach czy na Kanarach.
      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:11
        Maluchowi ( wiem mam małą wnuczkę) potrzeby jest spokój, obecność bliskich/znanych osób, jedzenie adekwatne do wieku, słońce w umiarkowanych ilościach, dobre powietrze.
        Inne bodźce dochodzą stopniowo.
        Podrózowanie nie jest niezbędnym warunkiem do prawidłowego rozwoju małego dziecka. Kto wie jak działa i jak "często" cyzszczona jest klimatyzacja w samolotach, co w niej siedzi w klimatyczacji nawet w 5* hotelu ten raczej unika tych miejsc z maluchami.
        To co jest atrakcyjne dla rodziców może być, i zwykle jest, udręką dla dziecka.
        P.S. W dzieciństwie spędzałam wakacje ... na wsi. Nie, nie w chłopskim gospodarstwie , ale luksusowym jak na owe czasy domu wuja-weterynarza. Chodzilismy po lesie, polu, łące, dotykaliśmy krowy, świni, pamiętam bociana ze złamanym skrzydłem, zapach siana i pomidorów.
        • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:33
          Twoja wnuczka nie jest wyznacznikiem potrzeb wszystkich dzieci i ich rodzin.
          Z wakacji na wsi nie w luksusowym domu wujka weterynarza wróciłam raz poparzona i raz ze złamanym nosem. Pamiętam ze szczegółami świniobicie. Chodziliśmy po lesie, polu, łące, kopały nas krowy, ganiał sąsiad z widłami, jak wyjechaliśmy przebił kuzynce płuco).
          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:36
            Tak nie jest. Podobnie jak Twoje dzieci.
            Z tym płucem przesadziłaś, prawda?
            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:52
              Nie, nie przesadziłam. To był jej dziadek czy starszy wujek, miał chatkę na ich podwórku, nie znosił dzieci (a była ich z ósemka). Często atakował, ale był stary i łatwo było mu uciec. Nie wiem jak ją dopadł, bo to było po naszym wyjeździe, ale dopadł i wbił te swoje widły w nią.
              Brat tej dziewczyny przegryzł pszczołę, kiedy się bawiliśmy na pachnącej łące. Język spuchł mu niesamowicie, telefonu nie było. Na szczęście był happy end i pewnie nawet tego nie pamięta. Sielskie, anielskie wakacje na mazowieckiej wsi 30 + lat temu
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 08.07.18, 17:15
                No to poopowiadajmy sobie horrorki. Mój kolega zmarł na malarię. Koleżanka bardzo długo chorowała na jakąś bliżej nieokreśloną tropikalną chorobę, kogoś ugryzł jadowity pająk czy inny owad. A ze znanych powszechnie faktów w ubiegłym roku we Włoszech dziewczyna została zgwałcona a jej partner pobity. Zresztą pobicia a nawt morderstwa się zdarzały. O zemście Faraona/sułtana czy kogoś innego ( zalezy od regionu) nie wspominam.
                Będziemy się licytowały?
      • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:25
        Maluchy mają rodzeństwo i rodziców, którym nie jest wszystko jedno czy w kaloszach uciekają do hotelu (nawet z animacjami) nad Bałtykiem czy grzeją się w słońcu w innym miejscu.
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 22:40
          Zaczynamy powtarzać po raz kolejny te same argumenty - tak maja rodziców i rodzeństwo. Tak, zgoda. I po raz nie wiadomo który - jeśli młodsze dziecko jest na tyle "cywilizowane" - cudzysłów nieprzypadkowy, to niech jedzie. Natomiast dziecko , które jest małe, niedojrzałe albo niewychowane.... i tak pojedzie będąc uciężliwym pasażerem, które da popalić innym, tez mającym jakieś prawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka