Dodaj do ulubionych

dzieci w samolocie

03.07.18, 17:28
Leciałam kilka dni temu na wakacje i wczoraj z powrotem, dosłownie pół samolotu rodzin z dziećmi, co jest zrozumiałe, ale większość z bardzo małymi dziećmi, niemowlakami. Lot był koszmarem, pisk dzieci, co jedno się uciszyło to jakieś inne zaczynało płakać. W obie strony byliśmy otoczeni niemowlakami, z tyłu leciała rodzina z kilkumiesięczną dziewczynką i upiornym trzylatkiem, z boku dwoje maleńkich dzieci, jedno przy piersi. Dla mnie koszmar, koszmarny trzylatek kopał w fotel tak, że nie wiedziałam czy to turbulencje czy jego buty, ta mała chyba zrobiła kupę bo cuchnęło okrutnie. Matka chciała oddać pieluchę stewardowi, na co on ją poinformował, że brudne pieluchy się wyrzuca do śmietnika w ubikacji, do końca lotu tego nie zrobiła, co chwila zalatywało siarkowodorem. Z boku matka karmiąca z piersiami na wierzchu, nie żeby jakiś kocyk, odrobina dyskrecji, nie, ona karmi i już. Lot był połączeniem zapachów i odgłosów żłobka i przedszkola, wysiadłam półprzytomna.

Dobra, nieważne, trudno, ja jadę do cichego domu, dziecko moje nastoletnie jeszcze mamuni herbatę zrobi i tabletkę poda. I tak się zastanawiam, po jakiego grzmota ludzie to sobie robią? Po jaką cholerę ciągnąć niemowlaka na upalną plażę za granicę? Bo oni, rodzice, chcą odpocząć? To chyba o to chodzi? Ale jakie odpocząć, przecież taki urlop to męka, ciągnięcie tych wszystkich klamotów, pieluszek, smoczków, soczków, tarabanienie się z wózkiem, użeranie się z dziećmi. Na plaży to samo, pełno niemowlaków, a w dodatku ci durnowaci rodzice postanawiają, że skoro zapłacili i dolecieli, to te maluchy muszą, no MUSZĄ wejść do wody, dzieci piszczą, bo się boją ale dzielny tatuś ciągnie malucha, no bo przecież wakacje, trza się bawić. Przecież takie dziecko nic nie zapamięta z takiego wyjazdu, dwulatka równie dobrze można zabrać nad pobliskie jezioro na jeden dzień, albo na basen, tak samo będzie się bawił. Ulało mi się, jeszcze dochodzę do siebie po tym locie.
Obserwuj wątek
    • kkalipso Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 18:17
      Tak to jest w wakacje czego się spodziewałaś?!

      Ja przy pierwszej też taka chętna na wszystko byłam podróże/morze/baseny/zwiedzanie potem mi przeszło - zrozumiałam że dziecko niekoniecznie musi zobaczyć wszystko do piątego roku życia. Przy drugiej staram się robić tak żeby przede wszystkim wygodnie było nam i jej, komfort musi być a tak jak mówisz ciężko o to z dwójką małych dzieci czy też maleństwami. Tyle że mi w samolocie mało przeszkadza oby dolecieć to jest najważniejsze.
    • thea19 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:03
      zapomnial wol jak cieleciem byl?
      • berdebul Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:13
        Raczej zmiana podejścia do dzieci i tańsze loty. Szczerze wątpię, że któraś z pan piszących spędzała (jako niemowlę) wczasy na kanarach na przykład.
        • thea19 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:34
          te 10-15lat temu (gdy dziecko barbi bylo male) wakacje za granica byly tanie i powszechne
          • mildred.pierce Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:49
            Może z Twojej perspektywy. Z mojej nie były.
            • turzyca Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:50
              12 lat temu tanie latanie było w rozkwicie, bilet lotniczy był często najtańszą opcją.
            • thea19 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:43
              wez... 10lat temu ceny wakacji europejskich byly podobne do obecnych. nie mow, ze 2-3tys/os to taki straszny luksus byl.
              • szeptucha.z.malucha Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 10:55
                Jak dzieci były małe, byłam na dorobku i taka cena kwota była dla mojej rodziny nieosiągalna (przełom wieków). Teraz przy lepszej sytuacji zawodowo - finansowej, gdy dzieci większe, możemy w końcu podróżować.
        • mildred.pierce Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:44
          Nie, ludzie kiedyś nie mieli tak nawalone w głowach, żeby ciągać niemowlaczki na loty samolotem.
          • bi_scotti Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:21
            mildred.pierce napisała:

            > Nie, ludzie kiedyś nie mieli tak nawalone w głowach, żeby ciągać niemowlaczki n
            > a loty samolotem.

            Ludzie kiedys podrozowali z "niemowlaczkami" pociagami (np. na trasie Przemysl-Szczecin, osobowy 16 godzin) czy PKSem przez pol Polski, godzinami, w warunkach bez porownania mniej komfortowych niz nawet kilkugodzinny lot przez Ocean wiec nie przesadzajmy z tym, ze "kiedys" to bylo jakos inaczej. Inne byly "srodki transportu", ot co, ale dzieci a szczegolnie maluchy/babies/toddlers bywaly utrudnieniem podrozy dla postronnych tak samo jak sa teraz. Ale w sumie fajnie, ze dzieci wsrod nas (rowniez w samolocie!) w ogole sa. Nawet jak marudza, placza, sa cranky ... milo, ze sa. Tyle spoleczenstw sie starzeje uncertain Take it easy smile Cheers.
            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:29
              Otoz to. Ze lza w oku wspominam 3-4 godzinki pociagiem i potem kolejna godzina w PKSie ktory byl zapchany na maksa. Mialam szcescie jak mnie jaks obca osoba na kolana wziela...
              • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:17
                tja, ja pamietam calonocne/calodzienne podroze przez pol kraju, gdzie sklady pociagow po drodze byly doczepiane, odczepiane, gdzie lokomotywe wymieniano po drodze z elektrycznej na parowa i odwrotnie w drodze powrotnej. Pociagi byly wtedy wolne, postoje na stacjach dlugie a te rone manewry dodatkowo wydluzaly jazde. To dopiero byla wyprawa, a nie 2h samolotem na poludnie Europy! I nie zapomnijmy, ze teraz to wszedzie da sie wszystko kupic, a kiedys tak lekko nie bylo, trzeba sie bylo wysilic przy pakowaniu a pieluchy byly tetrowe.
            • rysiowa85 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:33
              dokładnie. Zamiast w samolocie to w pociągu śmierdziałam takiej baribari, jak mnie rodzice posadzili na nocniku. Przejazd naście godzin.
            • rosapulchra-0 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 01:16
              Dokładnie. Byli też tacy, którzy autokarami zabierali swoje 2-5 latki i jakoś ludzie ponad 20-to godzinną podróż przeżywali.
            • kropka_kom Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:05
              To chyba tylko rpdzice masochisci zabierali niemowlaki w momencie jak były czasy pieluch tetrowych. Nie chcialoby mi sie ich prac. Moi rodzice jechali na wczasy jak mialam dwa albo trzy lata i byłam odpieluchowana. wink
              • peonka Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 11:45
                A moi dziadkowie mieszkali 500 km od nas. Miałam ich nie widywać, bo pielucha?! Tak, oni mogli przyjechać do nas, ale my mieszkaliśmy w mieście, oni na wsi, więc dla wszystkich było lepiej spotkać się u nich.
            • nie.bylo.wolnego.nicka Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 13:09
              Po polsku nie umiesz?
        • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:22
          berdebul napisała:

          > Raczej zmiana podejścia do dzieci i tańsze loty. Szczerze wątpię, że któraś z p
          > an piszących spędzała (jako niemowlę) wczasy na kanarach na przykład.

          Ja co prawda nie na kanarach, ale pierwszy raz leciałam samolotem mając 6 miesięcy. Po paru latach, przy kolejnym locie mama studziła mój entuzjazm mówiąc - no przecież już leciałaś wink

          Ale ja nie o tym. Za tzw. moich czasów, poza tym jednym wyjątkiem, jeździłam z mamą na wczasy pociągiem. I tak np. mając 3,5 roku telepałam się chyba ponad dobę do Bułgarii <pamiętam fragmenty tej podróży, to był czad!>. Potem, jakoś we wczesnych latach 90tych, jeździłyśmy autokarem, najczęściej do Włoch, a raz chyba do Hiszpanii. I tak np. do Hiszpanii prawie 2 doby! Teraz sobie pomyślcie jak to dobrze, że samoloty są tak popularne, przynajmniej podróż trwa krócej wink
          • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:19
            aaa ja pamietam jazde maluchem przez cala europe w napchanym samochodzie do wypeku, ze w srodku sie ruszyc nie mozna bylo big_grin
            • peonka Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 12:03
              Też tak jechaliśmy, do Bułgarii smile a potem obiady z mielonki z makaronem i arbuzy... Aaaaaaach!
      • taki-sobie-nick Jak niemowlęciem byłam 03.07.18, 20:07
        to się niemowlaków i trzylatków po samolotach nie ciągało, bo a) były problemy z paszportami, b) nikt by na taki pomysł nie wpadł.

        To tyle. A rodzice z niemowlętami powinni latać osobnymi samolotami.
        • taki-sobie-nick Re: Jak niemowlęciem byłam 03.07.18, 20:08
          taki-sobie-nick napisała:

          > to się niemowlaków i trzylatków po samolotach nie ciągało, bo a) były problemy
          > z paszportami, b) nikt by na taki pomysł nie wpadł.
          >
          > To tyle. A rodzice z niemowlętami

          i małymi dziećmi
        • ichi51e Re: Jak niemowlęciem byłam 03.07.18, 20:45
          Za to ludzie do Bulgarii autem jechali...
        • taki-sobie-nick Re: Jak niemowlęciem byłam 03.07.18, 22:19
          taki-sobie-nick napisała:

          > to się niemowlaków i trzylatków po samolotach nie ciągało, bo a) były problemy
          > z paszportami, b) nikt by na taki pomysł nie wpadł.

          A! Podstawa! Nie było pampersów, jedynie pieluchy wielorazowe.
        • mikams75 Re: Jak niemowlęciem byłam 04.07.18, 08:20
          podobno... jednak mialam paszport i podrozowalam z rodzicami; oczywiscie nie na zgnily zachod, ale byly to wielogodzinne podroze i tez lecialam samolotem.
          • taki-sobie-nick Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 00:36
            A o których latach mówimy?

            Ja niemowlęciem byłam w roku 74 i 75.

            • mikams75 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 00:41
              niewiele pozniej, 75-76, rzy czym nie jestem pewna czy w wieku niemowlecym mialam swoj paszport, czy dopisana bylam do rodzicow, ale wiem, ze podrozowalismy, paszport mialam jako kilkulatka na pewno, naewt pamietam jakie zdjecie w nim mialam.
              • ichi51e Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 09:24
                Nie trzeba bylo latac za granice od razu moja mama leciala z moim bratem w latach 70 do Gdanska.
                • emka_waw Re: Jak niemowlęciem byłam 11.07.18, 11:50
                  Do Gdańska też leciałam, na początku lat 80-tych, jak mój brat miał 9 miesięcy - rodzice doszli do wniosku, że zamiast męczyć niemowlę w autokarze przez cały dzień, polecimy samolotem właśnie i dojedziemy tylko kawałek na miejsce PKS-em. Ja byłam zachwycona, brat wytrzymał bez zmiany pieluchy (godzina lotu), mama się nie umęczyła z nami. Niemowlęciu może wszystko jedno, gdzie jest, ale matka karmiąca prawo do wygodnych wakacji ma, i już. Rodzeństwo niemowlęcia też.
        • arwena_11 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 09:32
          No nie do końca. Miałam 1,5 roku jak pierwszy raz leciałam do NRD na wczasy z rodzicami. Byłam dopisana do paszportu mamy. Lot trwał ok godziny. Ojciec pracował w Locie i były jakieś wymiany z innymi liniami lotniczymi ( oczywiście mówimy o demoludach ). Na liniach krajowych też latałam.
          Ale po pierwsze już byłam odpieluchowana - bo w tamtych czasach nikt nie trzymał dzieci w pieluchach do 3-4 lat jak teraz. I od rodziców dziecka oczekiwało się - że dziecko nikomu nie będzie przeszkadzać.

          Ostatnio moi rodzice lecieli na wczasy i mama mówi, że dzieci są tak rozwydrzone i nie umiejące sie zachować - a rodzice nic od nich nie wymagają - że lot był koszmarem.
          • mamma_2012 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 11:08
            To nie zasługa wysiłków wychowawczych twoich rodziców, a szczęście. Jedne dzieci bolą uszy, innych nie, jedne roznosi energia innych nie.
            Mój syn był jako maluch idealnym współpasażerem, w trakcie lotów 2-3 godziny najczęściej usypiał przy starcie, budziliśmy go po lądowaniu. Dłuższe nocne też przesypiał. Najgorsze były takie 5 godzin w dzień, bo to już i pieluchę trzeba było zmienić, nakarmić, pozabawiać. Tylko żadna specjalna moja zasługa w tym, że we wszystkich pojazdach moje dzieci odpływają.
            Zabieranie, nawet odpieluchowanego dziecka, do samolotu bez pieluchy to brak wyobraźni.
            • mikams75 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 17:53
              tzn. co? zakladamy pieluche odpieluchowanemu dziecku do samolotu?? Gdzie tu sens?

              Wiesz, wpadlam kiedys czesciowo na to, corka byla tuz po odpieluchowaniu w dzien, ale na noc potrzebowala jeszcze pieluche (wiec nie do konca odpieluchowana) i wyruszylismy o swicie z jeszcze spiacym dzieckiem. Niestety dziecko sie w trakcie lotu zorientowalo, ze ma na tylku znienawidzona pieluche i zaczelo sie rozbierac do golasa nie zwazajac na otoczenie big_grin Wiecej juz tak nie kombinowalam wink
              • mamma_2012 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 19:01
                Sens jest taki, że dziecko w wieku 18 miesięcy zgłosi, że chce siusiu, ale niekoniecznie poczeka aż samolot wyląduje czy skończą się turbulencje.
                • mikams75 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 19:16
                  ja mam akurat takie doswiadczenie, ze odpieluchowane dziecko absolutnie nie zalatwi sie w pieluche swiadomie, a odpieluchowalam w srodku zimy, wiec na wyjscia zakladalam pieluche mimo buntow ale tez tylko jakos przez tydzien. Dziecko spokojnie wytrzymywalo w roznych sytuacjach. Tylko podczas snu byl problem. Miesiac po odpieluchowaniu dziennym lecielismy 12 godz samolotem i troche bylo ceregieli, zeby zalozyc na czas spania. Ale dziecko, ktore sika przez sen wg mnie nie jest do konca odpieluchowane. Dziecko calkowicie odpieluchowane raczej wytrzyma w samolocie.
                  • arwena_11 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 19:23
                    Dokładnie tak samo było z moim synem. Założenie pieluchy nie było możliwe po odpieluchowaniu - bo pieluchy są dla dzidziusiów.
                  • mamma_2012 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 19:33
                    I dziecko miało wtedy 18 miesięcy i było w stanie wstrzymać się na pół godzinki lub dłużej? Jeśli tak, to gratuluję, ale wiesz, ze to rzadkość a nie norma.
                    • mikams75 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 20:43
                      nie, mialo 21miesiecy. Tylko przez pierwsze trzy dni gnalam na haslo siusiu z dzieckiem do toalety, zeby zdarzyc. Nie jestem fanka trzymania w pieluchach dlugo, ale jesli maluch nie wytrzymuje i na rozne wyjscia musi miec pieluche, to bym go nie nazwala odpieluchowanym.
                  • ichi51e Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 21:11
                    Przeciez z takim swiezo odpieluszonym to nie czekasz az powie “siku” tylko wysikujesz. Np w samolocie wiadomo ze ladowanie sie zbiza wiec mowisz dziecku idziemy do lazienki i ono jesli ma pelno to sika. Moje przynajmniej nigdy nie protestowalo...
                    • mikams75 Re: Jak niemowlęciem byłam 05.07.18, 22:16
                      a moje protestowalo zawsze i na wszystko byla jedna odpowiedz - SAMA! Przez pierwszy tydzien tylko kombinowalam, prowadzilam na sikanie (co nic nie dawalo) az nauczylam sie poznawac sygnaly, takie charakterystyczne ruszanie kuprem i wtedy prowadzilam, ale jak juz pisalam - to bylo tylko na samiutkim poczatku, po tygodniu dziecko umialo potrzymac dluzej i mowilo.
                  • szeptucha.z.malucha Re: Jak niemowlęciem byłam 06.07.18, 13:39
                    A normą jest nocne moczenie się do 5 r.ż.
    • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:08
      Tak to wyglada w masie pojedynczo kazdy ma tylko jedno male dziecko. Ciagalam dzieciaka bezlitosnie wszedzie. Bylo fajnie - dzieki dziecku i jego milosci do morza ja tez po 30 latach sie przelamalam.
      • berdebul Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:13
        Jak ma to jedno dziecko, to niech je zajmie. Bo kopanie w fotel, szarpanie, skakanie i bieganie można ogarnąć, tylko trzeba sie wychylić zza gazety, lub nie spac.
        • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:17
          Problem mi obcy moje nie szarpalo i nie kopalo - pewnie dlatego ze zaburzone.
    • agata_abbott Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:13
      Niektórzy lubią mieć poczucie, że posiadanie dziecka absolutnie nic nie zmienia i w żaden sposób nie ograniczasmile
      • black_magic_women Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:32
        agata_abbott napisała:

        > Niektórzy lubią mieć poczucie, że posiadanie dziecka absolutnie nic nie zmienia
        > i w żaden sposób nie ograniczasmile


        Oooo to samo mówiłam 3 dni temu w Ikei (wiem, ze się nie odmienia wink Masa rodziców z maleńkimi dziećmi, noworodkami, niemowlaczkami, o starszych biegających między obładowanymi wózkami klientów nawet nie wspomnę. I tak, mamy 2 małych dzieci. W Ikei był tylko starszy, jeden jedyny raz, z babcią na klopsikach, a my z mężem szybkie zakupy. Niestety w kwestii wakacji ze ślubnym się różnimy, ja jestem przeciw ciąganiu dzieci, on niestety zauncertain

        >
        • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:46
          W ikei oplaca sie ciagnac dziecko bo a. Lepsze miejsce parkingowe b. Kasy dla rodzin z dziecmi
          • straggly Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:59
            Lepiej obarczać babcie swoimi dziecmi oby w spokoju zrobic zakupy tak? I na spozywke tez najlepiej. Tylko mi zwyczajnie szkoda tych babć, bo swoje dzieci juz odchowały. Chyba ze Cie stac na nianie na każde zakupy. Albo mize maz s pracy pon-pt do 18-20 a potem w weekend jedno z dziecmi a drugie sprząta/gotuje/zakupy robi samo w spokoju i tak im weekend wspolny mijasad A w wakacje siedzą w deszczu nad Polskim mroźnym morzem i dzieciak nawet do wody nie wlezie, bo ta ma 14 stopni. A zamiast lecieć 2 godziny to tłuc ma sie rodzinka 8 godzin autem z dzieciakiem w foteliku zapiętym? Czy w parku pod blokiem caly urlop spędzać?
            • little_fish Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:11
              2 godziny lotu + dojazd na lotnisko+oczekiwanie na lot (2 godziny) +dojazd z lotniska do hotelu. Nie jestem przeciwna wyjazdom zagranicznym, ale bądźmy uczciwi, podróż za granicę nie trwa 2 godziny. Nawet jeśli mieszka się w mieście wylotu. Do tego dodajmy wyloty o dzikich (przynajmniej dla niektórych) godzinach. A podróż krajowa to koniecznie musi być ten znienawidzony, zimny Bałtyk? Nad który jedzie się 8 godzin... Na początku czerwca tego roku pływałam w jeziorze. Woda już wtedy była ciepła. Nie sądzę, żeby to było jedyne takie jezioro w kraju. Niemal każdy w promieniu 2-3 godzin jazdy znajdzie takie miejsce.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:20
                Dodam jeszcze notoryczne opóźnienia samolotów w sezonie urlopowym i związane z tym koczowanie na lotnisku - niekoniecznie w Polsce i niekoniecznie w cywilizowanych warunkach.
              • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:28
                o to to, dokładnie tak.
              • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:26
                dzikie godziny sa fantastyczne na lot z dzieckiem, jak tylko moglam to celowo tak wybieralam, zeby dziecko przespalo. Ale moje dziecko swietnie sypia w ruchu przy szumie silnikow.
                Podejrzewam, ze problemy miewaja rodzice slabo znajacy wlasne dzeci w takich warunkach. Jak sie ma wiele lotow za soba z maluchem to sie juz wie jak dziecko funkcjonuje w samolocie.
              • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:24
                Loty do Hiszpanii nam trafiają idealnie tam - w drzemkę, a z powrotem są tak wcześnie, że dziecko, zerwane w środku nocy, zasypia jeszcze w trakcie kołowania. Dzikie godziny są super.
                A jezior nie lubię, mam się zmuszać? W imię czego?
              • straggly Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:37
                Tak, ale wowczas dziecko nie siedzi 8 godzin w pasach w jednej pozycji, tylko czas ten rozkłada sie na rozne czynności i dziecko mozna czyms zajac, normalnie nakarmić np podczas czekania na lotnisku.
            • magata.d Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:25
              straggly napisała:

              > Lepiej obarczać babcie swoimi dziecmi oby w spokoju zrobic zakupy tak? I na spo
              > zywke tez najlepiej. Tylko mi zwyczajnie szkoda tych babć, bo swoje dzieci juz
              > odchowały. Chyba ze Cie stac na nianie na każde zakupy. Albo mize maz s pracy p
              > on-pt do 18-20 a potem w weekend jedno z dziecmi a drugie sprząta/gotuje/zakupy
              > robi samo w spokoju i tak im weekend wspolny mijasad A w wakacje siedzą w deszc
              > zu nad Polskim mroźnym morzem i dzieciak nawet do wody nie wlezie, bo ta ma 14
              > stopni. A zamiast lecieć 2 godziny to tłuc ma sie rodzinka 8 godzin autem z dzi
              > eciakiem w foteliku zapiętym? Czy w parku pod blokiem caly urlop spędzać?

              Dojazd na lotnisko, pobyt na lotnisku, lot, potem z lotniska do hotelu w upale. To taki komfort dla malutkiego dziecka? Lepszy niż 6 godzin snu w foteliku w samochodzie? A potem 40-50 stopniowy ukrop przez tydzień to też luksus dla niemowlaka?
              Mroźny Bałtyk w wakacje? Na jakim świecie ty żyjesz?

              • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:32
                Takie upały to raczej w Egipcie, a czasowo wychodzi tyle samo niż pół Polski samochodem, nie mówiąc już o pociągu.

                Obecnie morze w Ustce na 16C a w Świnoujściu 18C, na Krecie na 25C. ubieram Krete.
                • magata.d Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:10
                  alaveda napisał(a):

                  > Takie upały to raczej w Egipcie, a czasowo wychodzi tyle samo niż pół Polski sa
                  > mochodem, nie mówiąc już o pociągu.
                  >
                  > Obecnie morze w Ustce na 16C a w Świnoujściu 18C, na Krecie na 25C. ubieram Kre
                  > te.
                  Równie dobrze teraz w Świnoujściu może być 22 stopnie a na Krecie 35. Nie, upały i klimatyzowane pokoje to nie są optymalne warunki dla NIEMOWLAKA. 18-20 stopni w niczym niemowlakowi nie przeszkadza, a siedzenie w wodzie to nie jedyna atrakcja dla takiego malucha. Takie dziecko ma również inne aktywności.
              • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:29
                nigdy nie bylam z dzieckiem w takich upalach ani nie znam nikogo, kto by sie na cos takiego zdecydowal. Z malutkim dzieckiem ma sie ten luksus, ze nie jest sie uzaleznionym od wakacji szkolnych i mozna podrozowac przez caly rok wybierajac odpowiednie warunki.
                • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:46
                  Przypominam, że dyskusja rozpoczęła się od postu opisujące podróż teraz, czyli jednak w wakacje
                  • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:51
                    Byliśmy a Rodos z roczniakiem przełom sierpnia i września. Darł się trochę przy starcie z powodu zmiany ciśnienia, ale resztę lotu tam i lot powrotny przespał. Na miejscu było doskonale, ciepłe morze, płytka zatoka, wielki brodzik i duży ogród do spacerów z wózkiem, młodu był zachwycony, z wody nie chcial wychodzić.
                    • magata.d Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:17
                      "Byliśmy a Rodos z roczniakiem przełom sierpnia i września. "

                      To już temperatury znośniejsze dla niemowlaka. Tutaj mowa o miesiacach wakacyjnych.
                      • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:30
                        Tam to pełnia lata, temperatura nie schodzila poniżej 30C, dwa dni mieliśmy 37C, nie czuło się bo było sucho.
                      • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:12
                        Ale autorka wątku jyz wróciła z wakacji. Przypominam, że wakacje w Pl trwają zaledwie od tygodnia. Jeśli ktoś był na wakacjach 2 tyg to zdecydowanie zaczal jeszcze w roku szkolnym i co najmniej 90% tego wyjazdu przypadało na czerwiec a nie lipiec.
                  • mikams75 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:06
                    juz wrocila, wiec nieco przed wakacjami mogla wyjechac i nie wiemy (albo nie doczytalam) o jakim kierunku mowa.
              • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:07
                Zadne z moich dzieci nigdy nie spalo 6h w foteliku. Nigdy, nawet noca.
                Na wakacje zagranicę mozna jechac tez w miejsca gdzie jest ok 30 stopni a woda ciepla i czystsza niz u nas.
                • magata.d Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:25
                  princy-mincy napisała:

                  > Zadne z moich dzieci nigdy nie spalo 6h w foteliku. Nigdy, nawet noca.
                  > Na wakacje zagranicę mozna jechac tez w miejsca gdzie jest ok 30 stopni a woda
                  > ciepla i czystsza niz u nas.
                  Moje dziecko spało. A 30 stopni to dla mnie ukrop. W takiej Gercji, Turcji itp. latem jest 30 stopni ale w cieniu.
                  No ale jak niemowlaki i ich rodzice lubią to ok. Tylko tu jest dyskusja o tym, ze jeszcze trzeba umieć się zachować w sytuacji gdy dziecko jednak ma kryzys, a niemowlaki niestety źle znoszą nie tylko podróż samolotem ale tez pobyt na plaży w ukropie.
                  • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:37
                    Znoszą doskonale, zarówno nasze jak i 7-miesieczniak z najomych, z którymi byliśmy.

                    Rok później z 2latkiem byliśmy w Turcji i też nie było problemów.
                  • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:40
                    Kazdy moze meic kryzys, nie tylko male dziecko. Zarowno w PL jak i zagranica, jak dziecko ma kryzys to jedno z rodzicow zostaje ze tym bez kryzysu a drugie ogarnia to dziecko z kryzysem- czy to bedzie pojdzie na drzemke do pokoju, czy inna zmiana otoczenia. Wystarczy byc elastycznym i miec na uwadze potrzeby najslabszych.
                  • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:47
                    Ale ten watek nie jest o dzieciach cierpiacych w cieplym morzu na rodos tylko o ludziach bez dzieci ktorzy coerpia ze musza z nimi podrozowac.
                    • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:54
                      Trudno, nie latają o tydzień.

                      W pendolino z Krakowa do Gdyni tez są dzieci, prawie 6 godzin. Zakazać?
                      • alicia033 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:56
                        alaveda napisał(a):

                        > W pendolino z Krakowa do Gdyni tez są dzieci, prawie 6 godzin. Zakazać?

                        I w IC Wrocław-Świnoujście (6,5 godziny) też!
              • straggly Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:40
                Gdzie Ty jeździsz i czym ze dojazd do hotelu masz w upale i pobyt w 50 st!!!! Ja zawsze w maju do Wloch latam- dojazd autem z klima jak ludzie godzinka - dwie, na miejscu 26-32 stopnie i kest super.
            • black_magic_women Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:08
              straggly napisała:

              > Lepiej obarczać babcie swoimi dziecmi oby w spokoju zrobic zakupy tak?

              Do marketów budowlanych dzieci nie ciągam. Babcia zostaje z dziećmi na 2-3 godziny, za to nie włóczymy się z mężem po knajpach i nie podrzucamy dzieci na weekendy, czy noce. Kwestia patrzenia dalej niż na czubek własnego nosa. Zakupy spożywcze online z dostawą, a zielenina z targu.
            • filga Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:40
              Nie przesadzaj. Ja tam lubię być z wnikam. Teraz jestem nad polskim morzem i dzieci szalaly w wodzie razem z innymi.
        • agata_abbott Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:33
          A ja ciągam, i to dwójkę (pięciolatkę i niemowlaka). Głównie dlatego, że nie mam ich z kim zostawićsmile Ale jest tam miejsce do zabawy, jest jedzenie, więc jest to wg mnie jedno z przyjaźniejszych dzieciom miejsc. Chcemy razem z mężem coś wybrać, więc pojechanie w czwórkę jest jedyną opcją.

          Ale na zakupy spożywcze jedzie już tylko mąż/ tylko ja, tam to jak nie musimy, to się wspólnie nie pchamy.
      • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:05
        Bzdurny komentarz. Dzieci nie maja prawa do wypoczynku? Mają, też chcą jechać na wakacje.
        • magata.d Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:27
          princy-mincy napisała:

          > Bzdurny komentarz. Dzieci nie maja prawa do wypoczynku? Mają, też chcą jechać n
          > a wakacje.
          Tu mowa o niemowlakach. Myślisz, że półroczniak wie że właśnie wypoczywa?
          • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:38
            Nie, tu mowa o dzieciach, nie bylo o niemowlakach.
            I moge Ci od razu poweidziec, ze moj polroczny syn gorzej znosil pobyt w nieklimatyzowanym domu latem, gdy na dworze bylo 37 stopni w cieniu, zero wiatru a w nocy w pokojach temp ok 29 stopni niz temp 30 stopni na greckiej wyspie, gdzie grzebal w piachu na plazy na ktorej byly ogromne plachty materialu rozwieszone na palach i dawaly cien, gdy drzemal w cieniu i przy delikatnym wietrze i gdy taplal sie w cieplej wodzie.
            • k1234561 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:10
              princy-mincy napisała:

              > Nie, tu mowa o dzieciach, nie bylo o niemowlakach.

              Było o niemowlakach.Autorka pisała,o pani z wywalonymi cycami,bo karmiła (niemowlaka),pisała o pani z kilkumiesięczną dziewczynką (to też niemowlak).
              • zabka141 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:50
                Pani z wywalonymi cycami? Wez zwroc uwage na to jak sie wypowiadasz.
                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:45
                  a jak inaczej to nazwiesz? Ostatnio w biurze paszportowym też była taka co to zawsze i wszędzie i nie musi się zakrywać. Dzieciak miał gdzieś jedzenie - a ta siedziała z wywalonym na wierzch cyckiem - bo może sobie zachce.
                  Na zwróconą uwagę, że jest w urzędzie a nie w lesie - zrobiła oburzoną minę i coś tam pomarudziła o dyskryminacji. Wszyscy poparli osobę zwracającą uwagę.
          • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:39
            Ale na wakacje nie jedzie się tylko dla dzieci, ale i dla siebie.
        • agata_abbott Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:38
          A gdzie ja napisałam, że nie mają prawa do wypoczynku? smile Ale czy to musi być wypoczynek dokładnie taki sam jak w epoce przed-dziećmi? I czy jak się nie poleci, to już wakacje się nie liczą?
          • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:54
            Toteż nie biorą niemowlaka na himalajski trekking albo amazonskie safari tylko grzecznie jadą z nim do cywilizowanego hotelu albo apartamentu w Europie.
            • agata_abbott Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:59
              Są tacy, co biorąsmile

              A tak serio - nie mam nic przeciwko małym dzieciom w samolocie. Bardziej odnoszę się do sytuacji, w której rodzic wie, że dziecko średnio taką podróż i całe wakacje znosi, a mimo to je tam ciąga.
              • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:22
                Toteż rozsądek przede wszystkim. Dobra miejscówka w cywilizowanym kraju i 2 godziny lotu to nie nie jest zadane ekstremum.

                agata_abbott napisała:

                > Są tacy, co biorąsmile
                >
                > A tak serio - nie mam nic przeciwko małym dzieciom w samolocie. Bardziej odnosz
                > ę się do sytuacji, w której rodzic wie, że dziecko średnio taką podróż i całe w
                > akacje znosi, a mimo to je tam ciąga.
                >
          • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:57
            Nie moge mowic za wszystkich, moge za to mowic za siebie. Nasze wakacje wygladaja zupelnie inaczej z dziecmi niz bez dzieci. Kiedys nasz wyjazd to bylo 14-20 dni ciaglego zwiedzania, przemieszczalismy sie co 3-4 dni miedzy miastami.
            Teraz wakacje sa dostosowane do wieku i potrzeb dzieci- raczej jedno miejsce z dostepem do wody, plazy, z miejscami dla dzieci i robimy tylko 1-2 wycieczki pol dniowe.
            • agata_abbott Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:01
              Tak, ale jakby Twoje dzieci i taki wypoczynek średnio znosiły i Ty byś go źle znosiła (a o takiej sytuacji, jak rozumiem, pisze autorka wątku), to pewnie na siłę byś ich nie zabierała?
              • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:26
                No ale jesli dzieci dobrze znoszą, to czemu nie jechać? Mnie tam nie bawią agroturystyki czy zakomarzone jeziora. Duży ogród z grillem i hamakiem nam przy domu. I mam siedzieć w domu, bo ktoś na światopogląd, że z małymi dziecmi nie należy latać ?
                • agata_abbott Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 20:51
                  No jak dobrze znoszą, to jasne, że jechać. Ale odnoszę się do pytania autorki, które brzmiało w dużym skrócie: "po co ludzie jeżdżą na wakacje, jeśli one są udręką dla wszystkich" smile
                  • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 21:03
                    Z tym ze autorka watku nie pisala z punktu widzenia rodzica tylko “wszyscy” to sa “wszyscy wspolpasazerowie bez dzieci”
                    • agata_abbott Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 21:17
                      A, no to sorry.
              • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:28
                Doprawdy? Jakoś nie zaobserwowałam tych tłumów jeczacych dzieci na plaży. Zdecydowana większość z zadowoleniem tapla się w morzu czy basenie. Jeśli jakieś jest zmęczone i zaczyna marudzić to w 99% przypadków rodzice je ogarniają.
                W samolocie natomiast nigdy nie widziałam, aby połowa pasażerów to były małe dzieci i niemowlęta. A matka karmiąc piersia akurat dobrze robiła, dziecię zajęte i przelykalo czyli nie zatyka mu die uszy (bądź zostało to mocno ograniczone) i co za tym idzie kie darło się.
                Ja juz nie wiem o co autorce chodzi: rodzice zajmują się dziećmi - źle, nie zajmują sie tez źle. Najlepiej pewnie gdyby całkiem zniknęli z powierzchni ziemi.
                • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:45
                  No właśnie, samoloty czarterowe, przynajmniej te na kierunkach europejskich, to niecałe 200miejsc. W sezonie zwykle wszystkie wypełnione, bo latają klienci różnych biur. Pary z dziećmi w roznym wieku, pary bezdzietne, single i grupy singli. I mam uwierzyć że nagle znalazlo się tam 80 niemowlaków? Klasyczne forumowe sprowadzenie sytuacji do absurdu nie mającego pokrycia w rzeczywistości.
                  • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:53
                    Na forum wszystko się upraszcza, tak jak wygodnie piszącym - np powtarzane wielokrotnie stwierdzenie, że podróż do Grecji trwa 2 godziny 😉
                    • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:00
                      Lot z Poznania na Zakhintos trwa 2,5h, na Kretę 3h, na Rodos 3 z małym hakiem.
                      Oczywiscie, trzeba dojechac na lotnisko, trzeba dojechac do hotelu, ale co z tego? Dzieci maly czas spedzaja uziemione w jednym miejscu. Na lotnisku czy juz w samolocie mogą się przejsc, zmieniac pozycję ciała itp.
                    • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:06
                      Sam lot nawet krócej, na Korfu lecielismy poltorej godziny. O 7 rano wyszliśmy z domu, przed 13 rozpakowani moczylismy tylki w morzu smile

                      little_fish napisała:
                      > Na forum wszystko się upraszcza, tak jak wygodnie piszącym - np powtarzane wiel
                      > okrotnie stwierdzenie, że podróż do Grecji trwa 2 godziny 😉
              • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:58
                Autorka mowi o koszmarnej dla niej podrozy samolotem, reszta to jej domysly.
                Mnie placz cudzych dzieci kompletnie nie rusza, najwazniejsze dla mnei, ze moje nie placza i nie marudza.
                I nadal, mimo ze czasami marudza w samolocie, ze uszy im sie zatykaja, to uwazam 2-3h lot za lepsza opcje niz podroz samochodem przez PL- moje dzieci sa bardzo ruchliwe, uziemienie w samochodowym foteliku jest dla nich fizycznym dyskomfortem. W samolocie - poza naprawdę krotkim czasem- moga wstac, przejsc sie, zmieniac pozycję ciala itp. Dla nich to lepsza opcja, uwierz mi.
                A skoro znoszą dobrze (smiem twierdzic, ze lepiej niz my z mezem) to czemu mamy nie jechac?
                • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:14
                  Ale ja nie wnikam w to, która opcja dla kogo lepsza, bo to sprawa indywidualna. Stwierdzam tylko fakt, że podróż z np z Poznania do Grecji nie trwa 2 godziny tylko około 6, czasem krócej jeśli ktoś ma lotnisko pod nosem, lub dłużej, jeśli jedzie na nie np 2 godziny
                  • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:43
                    Razem z dojazdem do lotniska i transferem do hotelu to zgadza się. Jednak to nie jest 6 gdzin w jednej pozycji, tylko jest czas by pobwic się na lotniskowym placu zabaw, cos zjeść, skorzystać z toalety, pochodzić tam i z powotem, popatrzec na samoloty. W samolocie spedza sie 2-3 h i też nie cały czas jest sie przypietym pasami w jednej pozycji. Dzieciaki wykładają sie na mnie do drzemki, zamieniaja sie fotelami, nawiązują znajomości z dziećmi z przodu/z tyłu, rysują, ogladaja bajki na telefonie. I nie, nie kopia w fotele pozostałych pasażerów, nie biegaja po samolocie. A po nocnym locie to zdecydowanie ja jestem bardziej zmęczona niz one.
                    • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:50
                      Płaczących niemowlaków raczej hasanie na placu zabaw nie dotyczy, podobnie jak spacery i nawiązywanie znajomości, innymi dziećmi. Ale zgadzam się, że dla takiego trzylatka taka podróż może być atrakcyjniejsze niż samochód. Tylko tu jeszcze trzeba rozsądnych rodziców. I ta kwestia naprawdę jest kluczowa. Niezależnie od tego gdzie, czym i jak długo ktoś jedzie
                  • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:24
                    A ja caly czas odnosze sie do tego, ze lot trwa 2-3h i ze mimo ze czas podrozy (z transferami) podobny do podrozy samochodem to jednak ta pierwsza opcja dla mnie i moich dzieci lelszpa bo nie spedzaja uziemieni w jednej pozycji 4-5h (nawet jesli robimy przerwy to nie widzę, by z ochotą wracali do auta).
                    • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:38
                      Jasne. Tylko w poście startowym było o płaczących niemowlakach. Prawda jest taka, że dzieci są różne i praktycznie dla każdego (no prawie 😉) da się znaleźć dogodny sposób podróżowania. Tylko od rodziców potrzeba chęci i zaangażowania
                      • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:55
                        Niemowlaki placza. Taka ich natura, to ich jezyk. Beda plakac i w samochodzie i w samolocie i w domu.
                        Jesli ktos tego nie rozumie to trudno.
                        Naprawde wierzę, że rodzice to nie sa masochisci i ze wybieraja najdogodniejszy sposob podrozowania.
                        • sofia_87 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:04
                          Ale w samochodzie i w domu slucha ich tylko ich rodzina.
                          A w samolocie musza sluchac osoby, ktore nie maja na to ochoty oraz tez chca podrozowac wygodnie.
                          PS Sama mam 3,5 miesieczna coreczke i dwulatka, wiec rozumiem, ze dzieci placza. Ale tez nie mam ochoty wysluchiwac placzu cudzych dzieci
                          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:39
                            Jak nie chca sie meczyc z innymi ludzmi w komunikacji publicznej to zostaje wlasne auto jaht badz dzierzawa wagonu kolejowego. Proste.
                            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:40
                              *jacht
                            • sofia_87 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:43
                              Z komunikacji miejskiej mozna wysiasc i poczekac na nastepny autobus.
                              Jadac pociagiem mozna w ostatecznosci przeczekac najgorsze w warsie lub na korytarzu.
                              W samolocie nie masz takiej mozliwosci.
                              Nie byloby takich problemow jakby ludzie starali sie nie byc meczacy dla innych. Proste
                        • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:47
                          Pozostaje się tylko cieszyć, że macie tak dużą tolerancję na płacz cudzych dzieci
                          • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:59
                            Tak, ja mam. Placz obcych dzieci w ogole mnie nie rusza, ba, ciesze sie, ze to nie moje placza.
                            A jak moje placza albo marudza to staramy sie z mezem zrobić tak, by jak najmniej przeszkadzaly innym w samolocie. Zyjcie i dajcie zyc innym, dzieci to tez ludzie!!!
                            • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:26
                              No widzisz, a ja zawsze w sytuacji gdy obce dzieci zachowują się "niewłaściwie" ( o ile płacz niemowlęcia można nazwać niewłaściwym zachowaniem) mam mieszane uczucia - z jednej strony cieszę się, że to nie moje dziecko, z drugiej irytuje się wewnętrznie, bo gdyby było moje mogłabym jakoś zareagować.
                              "Zyjcie i dajcie zyc innym" otóż to - to stwierdzenie dotyczy wszystkich, również rodziców z dziećmi
                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:16
                          Sparafrazuję to- może w niesmaczny sposób, ale nie widzę innej metody. Jeśli kogos urażę - przepraszam. Ludzie oddają gazy - tak funkcjonuje ich przewód pokarmowy. Wszyscy, wiele razy w ciągu dnia. Jesli ktos tego nie rozumie trudno, niech doczyta.
                          W związku z tym czy moga swobodnie puszczać baki wszędzie - w pracy, w kolejce po chleb, w teatrze?
                          Raz jeszcze przepraszam za porównanie.
                          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:32
                            A nie moga?
                          • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 18:27
                            A myślisz, że ludzie bąkow nie puszczają poza domem. Nigdy nie wlazłaś w "chmure gazu" gdzieś w alejce między półkami w markecie?
                          • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 18:57
                            Porównujesz dzieci do pierdów? Normalna jesteś? Pierdy możesz i powinnaś trzymać w swojej d... Dzieci natomiast w d... nie wsadzisz i- trudno- inni muszą je znosić, tak jak znosili Ciebie, kiedy byłaś jeszcze małym pierdkiem.
                        • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 01:36
                          Beda plakac i w samochodzie i w samolocie i w domu.

                          Tyle że w samolocie i w domu ich płaczu nie muszą słuchać OSOBY POSTRONNE.
    • alicia033 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:34
      czyli rodzina z niemowlakiem wg ciebie w ogóle nie powinna się ruszać z domu, tak?
      Bo nawet tam, gdzie samochodem mogłaby dojechać chyba też nie, bo przecież niemowlak nic nie zapamięta z takiego wyjazdu, a nad Bałtykiem czy innymi Mazurami tez dziecko może piszczeć i zakłócić ci spokój.
      Żal.pl
      • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:43
        Moim zdaniem to męczenie dziecka, samolot i cała podróż, transfer, potem pewnie jakiś autobus czy taksówka są męczące dla małego dziecka. Zmiana ciśnień, huk silników, telepanie, dlatego tak płaczą te dzieci, samolot był raniutko, trzeba było wstać o 3 rano, no naprawdę zrywać małe dzieci i telepać przez pół kontynentu to kiepski pomysł. A plaża też nie dla takich maluchów, początek sezonu a już bywało bardzo gorąco. Można dziecku zapewnić bezpieczniejsze i mniej męczące atrakcje. Ja to widzę jako owczy pęd, wszyscy gdzieś lecą, to ja też, choćbym miał/miała paść z wycieńczenia i moje dziecko też.
        • princy-mincy Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:03
          Moje male dzieci zdecydowanie mniej byly zmeczone 2-3h lotem (tak, tak, transfer, pobyt na lotnisku to dla nich atrakcja) niz jazda nad polskie morze 4-5h autem.
          W samolocie jednak jest wiecej swobody niz gdy są zapięci w fotelikach i mogą pobiegać tylko na postojach.
          • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 23:41
            princy-mincy napisała:

            > Moje male dzieci zdecydowanie mniej byly zmeczone 2-3h lotem (tak, tak, transfe
            > r, pobyt na lotnisku to dla nich atrakcja) niz jazda nad polskie morze 4-5h aut
            > em.
            > W samolocie jednak jest wiecej swobody niz gdy są zapięci w fotelikach i mogą p
            > obiegać tylko na postojach.

            Aha, a w samolocie jest dużo miejsca, pewnie po to, żeby twoje dzieci biegały.
      • mildred.pierce Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:47
        No tak, albo siedzenie w domu i niewychylanie z niego nosa, albo targanie dzieciaka ileś tysięcy kilometrów. Nie ma żadnych pośrednich sposobów spędzania wakacji. Ludzie myślą, że teraz im wszystko wolno, inni mają się zamknąć. A jeśli im to nie pasuje, są zaraz faszystami, zaściankowymi i ze średniowieczną mentalnością. W sumie są ludzie broniący mamuś zmieniających pieluchy na siedzeniach autobusu, więc czemu ja się dziwię.
        • alicia033 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:52
          mildred.pierce napisała:

          > Nie ma żadnych pośrednich sposobów spędzania wakacji.

          no dawaj, jakie?
          • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:15
            Pojechać nad najbliższe jezioro? Albo nad polskie morze?
            • little_fish Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:18
              Ale co to za lans? Co wstawić na fejsa czy instagrama?
            • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:24
              Tak, jezioro. Mamy piękne miejsca w naszym kraju, nie doceniamy, to syndrom dorobkiewiczostwa i buractwa, zachwyt tym co obce, kiczowate i robione pod turystę. A polski Bałtyk jest piękny, żadne może tak nie szumi, a widziałam trochę. Dla małego dziecka lepsza temperatura 25 stopni niż 32 i maksymalna ekspozycja UV.
              • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:27
                Morze - ach ten smartfon
                • kokosowy15 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:36
                  No to po co bylo sie pchac samolotem za granice?
              • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:27
                No właśnie, też tak uważam.
              • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:28
                barbibarbi napisała:

                > Tak, jezioro. Mamy piękne miejsca w naszym kraju, nie doceniamy, to syndrom dor
                > obkiewiczostwa i buractwa, zachwyt tym co obce, kiczowate i robione pod turystę
                > . A polski Bałtyk jest piękny, żadne może tak nie szumi, a widziałam trochę. Dl
                > a małego dziecka lepsza temperatura 25 stopni niż 32 i maksymalna ekspozycja UV
                > .

                To dlaczego sie gdzies tam telepalas przez pol Europy?
                • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:37
                  80 procent naszego wypoczynku jest w Polsce, czasami nas naleci na zagraniczne wakacje, wtedy mamy porównanie, za każdym razem wracam i podziwiam jaka Polska ładna, czysta, ładne domki, ogródki.
                  • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:39
                    barbibarbi napisała:

                    > 80 procent naszego wypoczynku jest w Polsce, czasami nas naleci na zagraniczne
                    > wakacje, wtedy mamy porównanie, za każdym razem wracam i podziwiam jaka Polska
                    > ładna, czysta, ładne domki, ogródki.

                    I nadal ciagnie cie w te brudy i brzydactwa?
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:29
                Nie tylko jeziora i Bałtyk, ale Góry Świętokrzyskie, Bieszczady, Sudety, Góry Stołowe, gospodarstwa agroturystyczne. Czy Wasze dzieci znaja legendy związane z Waszym regionem ( to a propos starszych, które się nudzą i nie jest im wszystko jedno dokąd pojadą).
                • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:37
                  ewawzywa07 napisał(a):

                  > Nie tylko jeziora i Bałtyk, ale Góry Świętokrzyskie, Bieszczady, Sudety, Góry S
                  > tołowe, gospodarstwa agroturystyczne. Czy Wasze dzieci znaja legendy związane z
                  > Waszym regionem ( to a propos starszych, które się nudzą i nie jest im wszystk
                  > o jedno dokąd pojadą).

                  A musza znac legendy? czy 1-3atek bedzie je pamietal?
                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:44
                    3 latek owszem! I te legendy bedą bardziej atrakcyjne niż widok hotelowej restauracji i podchmielonych ludzi.
                    • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:48
                      Zwiedzac z dzieckiem zle na all inc jeszcze gorzej... w sumie najlepiej wyslac do babci na wies
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:54
                        Wszystko zalezy od wieku dziecka!
                    • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:13
                      ewawzywa07 napisał(a):

                      > 3 latek owszem! I te legendy bedą bardziej atrakcyjne niż widok hotelowej resta
                      > uracji i podchmielonych ludzi.

                      Tiaaa, akurat odpowiednie hotel czyli odpowiednie baseny, place zabaw itp plus restauracja gdzie jest duzy wybor potraw to bardzo dobra opcja wakacji dla rodzin z malymi dziecmi. My jezdzilismy gdy dzieci byly male bo bylo wygodnie. Nasze dzieci nie darly sie w samolocie ani nie kopaly w fotel osoby siedzacej przed nimi ale to jest kwestia wychowania. Nie przypominam siebie zreszta takich 'atrakcji ' wiec pewnie byly rzadkie i nie zapadly w pamiec.
                    • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:50
                      Bo oczywiście nad pobliskim zalewem wszyscy są trzeźwi big_grin
              • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:46
                Jeziora mamy moze i ok tylko baza nad nimi dziwna - albo na bogato albo znacznie gorzej niz masz w domu...
              • zetkaad Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:12
                A już myślałam, że tylko ja kocham zimny Bałtyk (tak znam odludną plażę)
                • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:15
                  zetkaad napisał(a):

                  > A już myślałam, że tylko ja kocham zimny Bałtyk (tak znam odludną plażę)

                  Żeby tylko zimny, ale jest jeszcze brudny...!
                  • zetkaad Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:59
                    Brudna to jest ta plaża z koszykami, bo jest tam pełno ludzi, moja jest odludna szeroka i czyściutka
                    • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 23:44
                      zetkaad napisał(a):

                      > Brudna to jest ta plaża z koszykami, bo jest tam pełno ludzi, moja jest odludna
                      > szeroka i czyściutka

                      Bałtyk to morze. Miałam na myśli brudną WODĘ. Plaża z koszykami jest niemiecka, zatem prawdopodobnie czysta.
              • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:29
                Tylko pogody nie mamy.
                Co jest kiczowate w Alhambrze, Cordobie, Wenecji?
            • alicia033 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:26
              i nad najbliższym jeziorem vel polskim morzem (btw. są miejsca w Polsce, z których szybciej dolecieć samolotem do Grecji, niż dotrzeć nad Bałtyk) dzieci nie będą już piszczeć?
              Czy może innym próbującym tam odpocząć piszczące dzieci nie będą już przeszkadzać?
              I oczywiście nad owo jezioro czy Bałtyk* to żadnego majdanu wlec ze sobą nie trzeba.
              Aha.


              *)jak wiadomo Bałtyk słynie za stabilnej pogody, nie to, co taka Grecja czy Chorwacja w lipcu i sierpniu, co?
              • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:36
                Kiedy dzieci piszczą w twoim samochodzie, a nie we wspólnym samolocie, to jest jednak trochę co innego. A i majdan łatwiej wieźć 3 godziny spod własnych drzwi pod drzwi pensjonatu, niż kilkoma środkami lokomocji.
                • kokosowy15 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:38
                  Mnie pociag spod drzwi nigdy nie odjezdzal.
                  • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:44
                    Piszę o samochodzie.
                    • aamarzena Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:55
                      Żebym nie wiem jak się starała to w 3 h nie dojadę nad polskie morze. Nawet pendolino, o samochodzie szkoda gadać. Szybciej dolce do Grecji, nawet licząc odprawę i transfer z lotniska do hotelu.
                      Nie każdy mieszka w Warszawie.
                      BTW z niemowlętami za granicę nie jeździłam, z małymi dziećmi juz tak. Na kilka lotów raz jeden dały się przez kwadrans. Za to w drodze znad Bałtyku darly się przez kilka godzin.
                      • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:00
                        Nie musisz nad Bałtyk od razu, nie ma jeziora, zalewu, basenu w pobliżu? Zawsze coś fajnego w okolicy się znajdzie, a dla dzieci równie ciekawe może być polskie jezioro jak zagraniczne morze.
                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:12
                          Amatorkom umęczenia siebie, dziecka, otoczenia nie wytłumaczysz - musi być daleko i już. Jak blisko to nieciekawie. Jak blisko to nie ma sie czym pochwalić. W końcu jak blisko to wypada się z "towarzystwa", które spędza urlopy "daleko". Bo "daleko" nobilituje. Lepiej jechać "daleko" niz na działke do wujka Staszka mimo, ze działka ładna a i w Polsce pogoda latem najczęsciej nie najgorsza. No i ów wujek zadbał o czysta łazienkę .....
                          • aamarzena Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:37
                            U mnie od trzech tygodni leje i wieje.
                            Nie mam działki na wsi.
                            W Pl jest pięknie i tez jeżdżę. Zdradzę ci zresztą tajemnicę - wyjazdy zagraniczne nie wykluczają wyjazdow w Polskę.
                            Najwyraźniej dla ciebie wyjazd dalej niż za powiat to już lans, bo tak sie tym ekscutujesz i kazdemu probujesz przypisywac te same intwncje. Wyobraź sobie, że są osoby, które mają ochotę jechać dalej bo tak i wcale sie takim wyjazdem nie chwalą.
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:40
                              Hi, zmartwię Cie z tymi lansami. Widziałam bardzo, bardzo duzo. Słuzbowo i prywatnie. I był czas kiedy najchetniej odpoczywałam w domu, teraz mi przeszło. Poczytaj moje posty. Tylko dokładnie.
                          • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:41
                            Kurde, ale dla nas wyjazd to nie jest umęczenie - my lubimy, dziecko lubi i się nie drze, nikomu nie przeszkadza. Dlaczego tobie przeszkadza, że lubimy wyjeżdżać zagranicę??
                            Po Polsce też jeździmy, z tym że raczej na weekendy.
                            • herca Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:03
                              Bo ona nie jedzila wiec to niemożliwe żeby kto inny lubił inaczej i mu to fajnie wychodziło, po prostu nie do wyobrażenia.

                              A ci ludzie co nie zaczynaja dnia ciepła owsianka tak jak ja nie umieją w życie, wszak ja tak robię i zobaczcie jak świetnie się mam! tak trzeba właśnie robić bo ja tak robiłam i mi się podobało!
                              • szeera Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:48
                                "Bo ona nie jedzila wiec to niemożliwe żeby kto inny lubił inaczej i mu to fajnie wychodziło, po prostu nie do wyobrażenia.

                                A ci ludzie co nie zaczynaja dnia ciepła owsianka tak jak ja nie umieją w życie, wszak ja tak robię i zobaczcie jak świetnie się mam! tak trzeba właśnie robić bo ja tak robiłam i mi się podobało!"

                                O i to jest esencja tego wątku. Dlatego w ogóle się odzywam. Bo osób które z dziećmi jeżdzą, potrafią to robić i czerpią z tego przyjemność gadanie o męczeniu dzieci i siebie nie zniechęci - my wiemy jak to jest. Ale może są jacyś młodzi rodzice którzy lubią podróżować, ale słyszą zewsząd, że z dziećmi się nie da. Oczywiście, że się da. Trzeba to lubić, mieć pewne umiejętności, przemyśleć dobór podróży do wieku dziecka i własnych potrzeb. A że ktoś będzie patrzył wilkiem na karmienie piersią? Trudno, jego problem. Dlatego też warto wybierać na wakacje kraje bardziej przyjazne dzieciom niż Polska - mniej krzywych spojrzeń.
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:19
                                  Nie, esencja tego wątku jest inna. Urodzenie się dziecka zmienia zycie rodziny. I jest tylko i wyłacznie sprawą rodziny co robi w domu. Nic nikomu do tego. Dzieci wychodza z domu i to też jest normalne. Czasem zapłaczą, bo jest im zimno, mają kolkę, boja się. Wiadomo.
                                  Natomiast dziecko Kowalskiego jest dla Kowalskiego całym światem, ale juz nie dla Nowaka. Nowak moze nie lubic dzieci ( wolno mu?), moze byc zmęczony ( wolno mu?), może chcieć wyjść do knajpy na romantyczną randke ( wolno mu?), może chciec odpocząc ( za własne pieniądze) w spokoju ( wolno mu?). Moim zdaniem tak.
                                  I dlatego ciągnięcie dzieci, których nie da sie uspokoić, ujarzmic, zająć czymś byle tylko ciągnąć jest naruszeniem prywatnej przestrzeni innych ludzi i zakłóceniem ich spokoju.
                                  Dziecko w restauracji? Tak, ale nie biegające pośród stolików kelnerkom pod nogami. Gdy tak zaczyna sie zachowywać trzeba, niestety wyjść z lokalu. Płaczący niemowlak w kawiarni? Niestety, trzeba opuścić kawiarnię. Bo są tam inni ludzie, którzy mają prawo do spokoju.
                                  Z samolotu wyjść się nie da.
                                  Samolot wiąże się z pewna specyfika a względy bezpieczeństwa są najważniejsze.
                                  Samolot jest "puszką", w której na małej przestrzeni jest relatywnie duzo ludzi. Róznych ludzi.
                                  Samolot jest miejscem, w którym komfort podrózowania jest średni ( pomijamy wszelkie "biznesy", które tez nie są idealne). Zaletą jest szybkość przemieszczania sie.
                                  Dziecko może bac się samolotu, miec dyskomfort związany z zatykaniem uszu, turbulencjami, koniecznością wysiedzenia przez kilka godzin w jednym miejscu. To zrozumiałe.
                                  Dziecko, zwłaszcza niemowlę robi kupy do pieluchy - to tez jest oczywista oczywistość. ale..........
                                  Przewijając dziecko w samolocie trzeba to robić w toalecie i w sposób cywilizowany pozbyć się ( do ubikacji) zawartości pieluchy. Jest rzeczą niedopuszczalna, zeby przewijac dziecko na sąsiednim fotelu czy stoliku przeznaczonym do jedzenia posiłków. A to jest nagminne. Przewijanie w ten sposób narusza przestrzeń prywatna innych ludzi, jest niehigieniczne, nieestetyczne, chamskie. A już wycieranie rak zabrudzonych kałem dziecka w fotel powinno być karane jako niszczenie mienia. Tak! Tu zero tolerancji.
                                  Dziecko się nudzi więc rozrabia. Kopie sąsiada, krzyczy, stale wstaje i biega po pokładzie, szturcha innych ludzi, wpada pod nogi personelowi pokładowemu. Ten ostatni jest cierpliwy, ale do czasu, bo bezpieczeństwo w pierwszej kolejności.
                                  Zaczynają się turbulencje a dziecko chce siusiu albo pobiegać. Wszyscy - z personelem pokładowym włacznie, muszą miec zapiete pasy, ale rodzice milusińskiego mają to gdzieś. I awantura gotowa. A turbulencje mogą ( nie muszą, ale mogą) byc niebezpieczne. W czasie roznoszenia posiłków na wózku znajdują się gorące czajniki albo poisłki ( zalezy od trasy). Wózek jest ciężki, wazy swoje a przy przemieszczaniu sie jest odblokowany hamulec.Napradę łatwo o wypadek, uderzenie, poparzenie, uraz.
                                  Krzyczące dzieci, wylewające soczki i wycierające ręce gdzie się da zmniejszają komfort podrózy innych. Tak, wiem, ze czasem nie sposób ogarnąć dziecko, które z natury jest ruchliwe. To samo dziecko we własnym samochodzie, w domu czy nawet w pociagu, gdzie jest wieksza mozliwość ruchu, zachowuje się inaczej.
                                  Dziecko może być najmilszym pasażerem, ale może byc i utrapieniem. Zalezy to od rodziców. Niemowlak zwykle daje popalić i innym pasażerom i rodzicom tylko ci ostatni sie nie chca do tego przyznać.
                                  Jeśli dziecko jest małe, niewychowane, nadpobudliwe to może warto pomysleć nad przysłowiową działka wujka Stacha a nie ciągnąc niemowle do Kenii tylko po to, zeby było wielkim podróznikiem. Spokojnie, będzie za kilka lat.
                                  Czy mozna wymagać współpracy od rodziców? Nie. Widać to jak na dłoni w tym watku, widać na pokładzie więklszości samolotów bez względu na linię. Czy wręczonie stewardowi brudnej pieluchy jest kulturalne? Nie, nie jest. I robia to ludzie, którzy mają przeświadczenie, ze razem z biletem kupili sobie służących. A tak nie jest. Personel pokładowy jest do dyspozycji pasażerów, ale są granice. Także dobrego wychowania pasażerów.
                                  • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:23
                                    Podchodzisz do tego Byt osobiscie pewnie dlatego ze musialas sie z ludzmi codzienne uzerac. Ile razy przecietny Nowak lata na wakacje? 2-3 razy do roku? I nie moze sie przemeczyc z dziecmi? Do tego nie w kazdym locie trafiaja sie upiorne dzieci i rodzice - mnie np nigdy sie jeszcze nie trafili.
                                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:40
                                      Przemęczyć się każdy może. Tylko dlaczego Nowak ma się męczyć płacąc za bilet ( w przypadku samolotu), obiad w restauracji ( w przypadku knajpki) itd? Osobiście nigdy nie byłam na zorganizowanej wycieczce autokarowej, ale są takie wyjazdy. Ktos ze znajomych wybrał się na taką wycieczke do Włoch. I miał pecha, bo pojechało na nią także małżeństwo z dwojgiem dzieci ( szkolniak i przedszkolak). I oboje mieli chorobe lokomocyjną. W tym przypadku rodzice nie mogli o tym nie wiedzieć. Dzieci codziennie chorowały. Każda trasa była z bonusem. Tak, ci "nowakowie" przymęczyli sie w czasie urlopu za własne pieniądze. Atrakcje zapewnione.
                                      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:47
                                        Ale rozumiesz ze kazdy z pasazerow mogl miec chorobe lokomocyjna ze znajomym wlacznie?
                                    • sofia_87 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:51
                                      Ale moze Nowak nie chce sie przemeczac z niewychowanymi dziecmi?
                                      Mamy male dzieci 2 lata 4 miesiace oraz niemal 4 miesiace, na wypoczynek kupilismy wiec wygodne mieszkanie nad Baltykiem.
                                      Kiedy ide z kolezanka czy mezem do restauracji do chce posiedziec w spokoju i ciszy, a nie wysluchiwac wycia cudzych dzieci czy wachania zawartosci ich pieluchy. To mam we wlasnym domu
                                      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:56
                                        No wiec nalezy sobie siedziec w swoim mieszkaniu nad Baltykiem i nie klopotac sie tymi co sie biedavzki tluka na Malediwy. Problem solved
                                        • sofia_87 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:23
                                          Ale dzieci rosna, te moje takze, wiec za kilka lat jak najbardziej bedziemy lata dalej, moze tez na Malediwy.
                                          Wtedy obce wyjce samolotowe to bedzie tez moj problem, przed ktorym jak widac nie uchronia nas tez miejsca w pierwszej klasie
                                      • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 19:13
                                        Jak chcesz ciszy i spokoju, to nie idziesz do knajpy... W knajpach rzadko kiedy jest cicho i spokojnie...
                                        • tt-tka Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 21:12
                                          memphis90 napisała:

                                          > Jak chcesz ciszy i spokoju, to nie idziesz do knajpy... W knajpach rzadko kiedy
                                          > jest cicho i spokojnie...
                                          >

                                          W knajpach na poziomie, owszem, bywa. Szlo jednak o to, ze nie chce dzieciecych krzykow i bieganiny, a nie ze chce spokoju. Halas halasowi nierowny.
                                  • herca Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:42
                                    I proszę jak cudownie powarkiwanie "z maluchem to nad jezioro a z samolotu wypad" przerodziło się w przyjacielski apel do bliźnich "kochani dbajmy aby nasze pociechy nie sprawiały innym problemów w przestrzeni publicznej!". I o to chodzi! smile

                                    Dzieci w przestrzeni publicznej są i będą (i dobrze), a recepta na znośne życie to wzajemne zrozumienie i szacunek, ogólnie mówiąc widzenie dalej niż czubek własnego nosa (i naszych dziubdziusiow). I tak trzymać! Da się żyć, w samolocie czy w restauracji, z dziećmi czy bez.
                                  • szeera Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:17
                                    Napisałaś tu troche oczywistości, plus trochę horrorów (każdy pracujący z ludzmi da Ci przykłady fatalnych klientów), ale tak jak wcześciej zabraniasz latać małym dzieciom:

                                    "Zalezy to od rodziców. Niemowlak zwykle daje popalić i innym pasażerom i rodzicom tylko ci ostatni sie nie chca do tego przyznać.
                                    Jeśli dziecko jest małe, niewychowane, nadpobudliwe to może warto pomysleć nad przysłowiową działka wujka Stacha a nie ciągnąc niemowle do Kenii tylko po to, zeby było wielkim podróznikiem. Spokojnie, będzie za kilka lat."

                                    Widziałam wiele niemowlaków i małych dzieci w samolotach. Również na długich trasach. Również zanim miałam własne dzieci. Zwykle nie dają popalić współpasażerom.

                                    "Czy mozna wymagać współpracy od rodziców? Nie. Widać to jak na dłoni w tym watku, widać na pokładzie więklszości samolotów bez względu na linię."

                                    Masz albo jakiegoś strasznego pecha, albo po prostu wszelkie dzieci Cię już wkurzają. Na długich lub drogich lotach dzieci przeważnie jest mało i nie ma problemu. Na wakacyjnych lotach dzieci może być dużo, ale to krótkie loty i oprócz większego gwaru też jest ok.

                                    A jako ciekawostkę podam, że leciałam kiedyś lotem (nie w pl) z wycieczką niepełnospranych intelektualnie dzieci w wieku szkolnym. Dzięki życzliwości pasażerów, personelu i pracy opiekunów te dzieci spokojnie doleciały do celu mimo, że dla wszystkich było to dużo trudniejsze niż opanowanie rozbrykanego dwulatka. To jednak miłe jak ludzie uważają, że nawet słabsi członkowie społeczeństwa też mogą korzystać z tego co społeczeństwo wypracowało.
                                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:21
                                      W ciągu 30 lat pracy widziałam mnóstwo róznych ludzi, róznych zachowań, dorosłych i dzieci. Tak, równiez niepełnosprawnych, chorych psychicznie, w bardzo podeszłym wieku. Prawdą jest, że najwięcej dzieci jest na kierunkach "wakacyjnych" dzis obsługiwanych gó...e przez tanie linie, ale kiedys obsługiwał je LOT.
                                      Prawdziwy żłobek/przedszkole był na trasie do i z Londynu. Sporo dzieci lata na trasach transatlantyckich.
                                  • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 19:10
                                    Wiesz, to jak z Żydem, który odmówił lotu obok kobiety. Wolno mu? Wolno. Ale znaczy to tyle, że ON nie leci, nie kobieta. Nowak może sobie nie lubić dzieci itd - niech w takim razie jedzie własnym autem na działkę wujka Staszka, skoro tam tak fajnie, cicho i spokojnie.
                                  • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 22:50
                                    ewawzywa07 04.07.18, 12:19

                                    Całkowicie zgadzam się z Tobą.
                                    Też w początku czerwca miałam koszmarny lot na Cypr. Na pokładzie było ze 30 albo i więcej niemowlaków i dzieci do 3 lat - priorytetowa kolejka do odprawy dla ludzi z małymi dziećmi była równie długa jak zwykła.
                                    Niektóre maluchy nawet czołgały się (nie umiały jeszcze chodzić) po przejściu, a o wrzasku już nie wspomnę. Rodzice tylko w części panowali nad pociechami, niektórzy ignorowali ich zachowanie, inni prowadzali za rączkę po przejściu i dziecko czepiało się podróżnych.

                                    Też zapłaciłam za bilet (niestety, to był czarter). Większość dorosłych bez potomstwa była zdenerwowana, zdegustowana, a nawet protestowała.

                                    Po co ciągać niemowlęta na gorący Cypr? Nie pływają, nie taplają się, nie zwiedzają, jedzenie nie dla nich, obce środowisko i klimat.
                                    Czy naprawdę rodzice wypoczywają czy w dwójnasób muszą zajmować się maluchem? A może bezmyślnie narażają maleńkie dziecko na choroby czy chociaż niewygody?

                                    Niby ich wybór, ale w samolocie czy w sąsiednim pokoju są inni, którzy chcą wypoczywać, a nie słuchać w podróży i po nocach krzyczącego niemowlaka.

                                    Przecież dziecko urośnie i za kilka lat można się wybrać z wychowanym jako tako potomkiem na wczasy za granicę.

                                    Piszę o WCZASACH zagranicznych, a nie koniecznych lotach na leczenie, emigrację czy do rodziny.
                                    • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 09:47
                                      Proponuje wybrać hotele adults ony z prywatną plaża zamiast rodzinnego resortu. W czym problem?
                                      • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 09:58
                                        Jak jeszcze będą loty tylko dla dorosłych - to będzie już genialnie.
                              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:54
                                Ona czyli ja? Dziewczyno, byłam na wszystkich kontynentach, byłam w bardzo wielu krajach - słuzbowo wszędzie tam, gdzie dolatywały samoloty LOT-u, prywatnie tam, gdzie załapałam sie na znizkowe bilety. A moje przesłanie było zupełnie inne. Przeczytaj ze zrozumieniem.
                          • forumologin Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:10
                            ewowzywa, poki co to ty sie ciagle chwalisz w tym watku ze mialas prace pewnie jako podniebna kelnerka i podrozami swych dzieci na wszystkie kontynenty. wiec daruj juz sobie te teksty zw jesli ludzie jezdza z malymi dziecmi daleko to z potrzeby lansu.
                          • chicarica Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:23
                            Ostatnio czytałam o badaniach mówiących, że żeby porządnie wypocząć i oderwać się od spraw pracowych i domowych, trzeba wyjechać daleko. Poziom wypoczęcia dosłownie zależał od odległości od domu. Ja mam tak, że jak mam urlop i zostanę w domu, to nawet jeśli jeżdżę nad jezioro itp. to i tak specjalnie nie czuję że odpoczęłam.
                            • little_fish Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 17:33
                              Odległość ma chyba mniejsze znaczenie niż czas. Tzn wyjechać tak, pobyt w domu i codzienne dojazdy to faktycznie średni wypoczynek. Ale kluczowy jest czas. Kiedyś czytałam, że optymalnie to 3 tygodnie.
                        • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:20
                          barbibarbi napisała:

                          > Nie musisz nad Bałtyk od razu, nie ma jeziora, zalewu, basenu w pobliżu? Zawsze
                          > coś fajnego w okolicy się znajdzie,

                          A ty nie moglas w poblizu do czegos fajnego?
                          • aamarzena Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:30
                            Ona nie może. Ona za to lepiej wie co jest lepsze dla cudzych dzieci, których na oczy nie widziała.
                            • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:38
                              aamarzena napisała:

                              > Ona nie może. Ona za to lepiej wie co jest lepsze dla cudzych dzieci, których
                              > na oczy nie widziała.

                              Najwyrazniej.
                            • 3-mamuska Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 01:44
                              aamarzena napisała:

                              > Ona nie może. Ona za to lepiej wie co jest lepsze dla cudzych dzieci, których
                              > na oczy nie widziała.


                              JAkie to śmieszne ze ematki sa takimi hipokrytami.
                              Co niektóre oczywiście.
                              Jak na wesele to absolutnie ,bez dzieci bo za głośno alkohol i przeszkadzanie gościom.
                              Jak do marketu to za ostre światło itp.
                              W inne miejsca tez nie bo cos tam.
                              Ale jak wakcje to tyko tam gdzie upał męczący lot i to jest ok dla dziecka.


                              Mnie śmieszą rodziny z dziećmi w muzeach, czy innych akwariach czy atrakcjach w Londynie.
                              Jezdze ze swoimi które sa kumaty pamiętają i maja jakaś frajdę.
                              Jak widzę te maluszki ,obładowane wózki kolejki do zmiany pieluch to zastanawiam sie co trzeba mieć w głowie ,żeby ciągać noworodki/małe niemowlaki roczniaki i dwóch latki po takich miejscach.
                              Czy choćby zoo legolandu czy do wesołego miasteczka to wogole nie wiem po co.

                              Ale sa wakcje i przerwie szkołach i oczywiście mus lecieć mimo ze równie dobrze moze isc w tygodniu bo i tak nie pracuje, ale nie trzba sie pchać w wolna niedziele.

                              Wszędzie tłumy wrzask płacz.
                              Zero myślenia.

                              Nie wystarczy pojechać na najbliższa wodę gdzieś na łono natury czy do pobliskiego parku pobyć na świeżym powietrzu. Bo nie ma co na fejsa wstawić i czym się pochwalić.
                              • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:54
                                Wyjazd z dzieckiem do dobrego hotelu nad morze to nie jest zwiedzanie.

                                3-mamuska napisała:
                                >

                                > Mnie śmieszą rodziny z dziećmi w muzeach, czy innych akwariach czy atrakcjach
                                > w Londynie.

                                >
                              • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:17
                                No trend taki. Dziecko musi "poznawać świat" od urodzenia. Jak nie pokazujesz dziecku świata, to znaczy że jesteś ograniczona i nie masz polotu. Basen u babci to nie jest "wielki świat", muzea, obce kraje, dalekie podróże i gorące plaże, to jest to, czego niemowlak potrzebuje i lubi. A przy okazji jest co na fejsa wrzucić.
                                • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:44
                                  barbibarbi napisała:

                                  > No trend taki. Dziecko musi "poznawać świat" od urodzenia.

                                  Z czym ty masz problem wlasciwie? Co cie tak uwiera? tak, nasze pierwsze dziecko urodzilo sie w listopadzie, na pierwsze dluzsze wakacje pojechalismy we wrzesniu, miala wtedy 9 m-cy. Wynajelismy wille, okolica byla bardzo spokojna, piekna plaza, wynajelismy auto i takze zwiedzalismy, dziecko w wozku ale my pozwiedzalismy, zwiedzalismy czas na plaze, przy basenie, cale 17 dni nie liczac podrozy i bylo cudnie. Tak, to byly wakacje dla nas ale z dzieckiem. naladowalismy bateria, ja wracalam wkrotce do pracy. mamy zdjecia, wspomnienia. Dziecku to nie zaszkodzilo ani troche a nas zrelaksowalo.
                                  Tak, lecleilismy w samolocie i na pewno nie bylismy dla nikogo problelem. Nie bylismy jedynymi pasazerami z dzieckiem.
                                • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:01
                                  A po co mam wrzucać na fejsa? Ale nie zabraniam ci tego robic big_grin

                                  barbibarbi napisała:

                                  > No trend taki. Dziecko musi "poznawać świat" od urodzenia. Jak nie pokazujesz d
                                  > ziecku świata, to znaczy że jesteś ograniczona i nie masz polotu. Basen u babci
                                  > to nie jest "wielki świat", muzea, obce kraje, dalekie podróże i gorące plaże,
                                  > to jest to, czego niemowlak potrzebuje i lubi. A przy okazji jest co na fejsa
                                  > wrzucić.
                                • zabka141 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:37
                                  Ha ha ha. Moja mama nie ma basenu w bloku smile

                                  Wiesz maluszki tez potrzebuja poznawac swiat, co nie oznacza krecenia w kolko rundy z wozkiem obok domu. Gdy bylam z dzieckiem w domu to mialam taki plan by kazdego dnia w tygodniu robic cos innego - inny park, las, kawiarnia, muzeum. Dobrze mi to robilo i dziecko tez bylo zadowolone. Ale sa osoby co wola jak zombie z tym wozkiem sie krecic i narzekac jakie to macierzynstwo jest nudne.
                                  • majaa Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 09:32
                                    No to powiedz wprost, że te wyjazdy, zwiedzania itp. to atrakcja dla rodziców, a nie dla dzieci. Maluszkom absolutnie nie jest to potrzebne do szczęścia i nic nie stracą, jeśli w wieku kilku miesięcy czy nawet 2-3 lat nie zobaczą muzeum w Paryżu czy plaży na Bora-Bora. Każdy to wie i nie ma sensu wciskać ludziom kitu, że jest inaczej.
                                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 10:42
                                      Ale ludzie wciskają... Roczniak na el Teidzie , półroczne dziecko pod piramidami w 40 stopniowym upale, dwulatek na objazdówce po Hiszpanii, 3 latek na bardzo męczącej wycieczce w Meksyku.
                                      Czy dzieci cokolwiek z tego skorzystają? Dokładnie nic. Maja w przypadku krajów spoza Schengen stemple w paszporcie i duuuuuuuuuzo zdjęć. Tyle.
                                      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:03
                                        To jest twoje zdanie. I mozesz je realizowac na swoich dzieciach prawo tego nie zabrania.
                                      • chatgris01 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:15
                                        Z ciekawosci, czy niemowleta przed wyjazdami do krajow tropikalnych tez trzeba zaszczepic przeciw chorobom tropikalnym? Typu żółta febra, denga?
                                        • ichi51e Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:19
                                          Chyba tak bo takie japonskie zapalenie mozgu w jp juz 5 miesieczniakom sie szczepi jak ktos idzie zgodnie z kalendarzem.
                                          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:23
                                            Zolta febre mozna po 6 mz. Jesli wybierasz sie do kraju gdzie szczepienie jes tobowiazkowe to takiego malego niezaszczepionego bez zotej ksiazeczki zwyczajnie nie wpuszcza. Na denge szczepionki chyba nie ma
                                            • chatgris01 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:39
                                              Dzieki.
                                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 11:30
                                          Tak naprawdę do większości krajów szczepienia są jedynie ZALECANE, obowiązkowe do bardzo niewielu. Rodzice w znakomitej ilości nie szczepią.
                                      • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 22:00
                                        ewawzywa07 napisał(a):

                                        > Ale ludzie wciskają... Roczniak na el Teidzie , półroczne dziecko pod piramidam
                                        > i w 40 stopniowym upale, dwulatek na objazdówce po Hiszpanii, 3 latek na bardzo
                                        > męczącej wycieczce w Meksyku.
                                        > Czy dzieci cokolwiek z tego skorzystają? Dokładnie nic. Maja w przypadku krajów
                                        > spoza Schengen stemple w paszporcie i duuuuuuuuuzo zdjęć.

                                        No właśnie, i ma taki półroczniak fotkę TU [ pod piramidami] BYŁEM!

                                        Czego się dowiaduje dopiero od rodziców.
                                      • mikams75 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 22:05
                                        nie bylam na teidzie z dzieckiem, wiec moge nie pamietac, ale co ta jest takiego niefajnego dla malucha? Wjazd kolejka i krotki spacer w nosidle?
                                        • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 22:09
                                          mikams75 napisała:

                                          > nie bylam na teidzie z dzieckiem, wiec moge nie pamietac, ale co ta jest takieg
                                          > o niefajnego dla malucha? Wjazd kolejka i krotki spacer w nosidle?

                                          Raczej chodzi o to, że nie ma nic dla malucha ciekawego...
                                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 07:51
                                          Prawie 4000 m n.p.m., rozrzedzone powietrze. Nawet na takiej wysokości można ( nie trzeba, ale można, bo każdy organizm jest inny) poczuc objawy choroby wysokogórkiej ( mdłości, zawroty głowy, omdlenia). Są to rzeczy nadzwyczaj fajne .
                                • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:41
                                  No jeśli ty jeździsz na wakacje tylko po to by mieć co wrzucać na fejsa to pozostaje mi tylko współczuć.
                                • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 19:23
                                  Jesteś doskonale zorientowana w lansie i wrzucaniu na fejsbunia...
                              • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:38
                                Ale ze ka twierdzę, że z dziećmi nie można iść na wesele tudzież do sklepu? Mogłabyś zacytować taka moja wypowiedź?
                              • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 19:19
                                No rzeczywiście - po co dziecku zoo albo akwarium? Nie lepiej byłoby iść do CH...??
                    • kokosowy15 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:58
                      Jednak jest jeszcze kilka osob, ktore nie posiadaja.
                • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:36
                  Spod własnych drzwi nad Bałtyk mam jakieś 6 godzin po paskudnych drogach. Z małym dzieckiem nie damy rady tego zrobić za jednym zamachem. Dziecko w foteliku się nudzi, ile można siedzieć bez ruchu. Natomiast samolotem: dojeżdżamy na lotnisko, przechodzimy przez bramki (atrakcja!), siadamy w saloniku VIP (we Wrocławiu to nie jest duży wydatek). Mamy Priority Boarding, więc wchodzimy na początku kolejki i zajmujemy miejsca w samolocie. Dziecku wypada drzemka, silniki mruczą, więc zasypia spokojnie, wyciągnięte na siedzeniach. Dolatujemy na miejsce, wysiadamy, odbieramy bagaże, bierzemy wynajęte auto i jedziemy sobie spokojnie do miejsca docelowego. Dziecko jest wyspane i zdecydowanie mniej znudzone, niż w sześciogodzinnej trasie autem.
                  • pelissa81 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:37
                    uważam podobniesmile
                  • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 23:33
                    landora 04.07.18, 09:36

                    Hi hi hi!
                    Salonik VIP, wynajęte na miejscu auto i pewnie jeszcze business class??? Chwalisz się dochodami?

                    Dziewczyno!
                    Piszemy o czarterach z biurem podróży, gdzie nie masz wyboru, a nie indywidualnych wakacjach. Nie każdego stać na takie luksusy.

                    Niektórzy korzystają z oferty biura, by mieć taniej przelot i hotel, ale sami na miejscu organizują sobie pobyt i zwiedzanie i wcale nie leżą przy basenie czy tylko na plaży.

                    To 500+ spowodowało, że nagle wielu prymitywnych ludzi zaczęło latać (za niemowlaka nie płacą, ale pieniądze są). Niemowlak pod pachę i w drogę, bo wcześniej nigdzie jeszcze nie latali. Widać to po ich zachowaniu na lotnisku i w samolocie.
                    Piszę 'prymitywni', bo nie zajmują się dziećmi, nie wychowują, nie napominają - po prostu je 'hodują', a dzieci (akurat tu nie myślę o niemowlętach, tylko trochę starszych) - bzikują w samolocie, a rodzice popijają - obserwowałam. Do tego i rodzice głośni i nie liczący się z otoczeniem.
                    • alicia033 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 23:45
                      jolanta4447 napisała:


                      > To 500+ spowodowało, że nagle wielu prymitywnych ludzi zaczęło latać

                      raczej to ty wreszcie gdzieś poleciałaś za pińcetplusa, bo o tym, jak było przed 2016 bredzisz.
                      • jolanta4447 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 02:36
                        alicia033

                        Nie i nie. Latam od 30 lat, wcześniej zwiedzałam całą Europę autokarem. Nie biorę 500+ - dziecko od 20 lat dorosłe.

                        Nie bredzę i miłe by było więcej grzeczności z Twojej strony.
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 09:06
                        Po co te osobiste wycieczki?
                    • landora Re: dzieci w samolocie 09.07.18, 11:19
                      Salonik VIP wcale wiele nie kosztuje. Bez wynajętego auta trudno zwiedzać, nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.
                      W Ryanair nie ma businessclasy. Gdzie tu luksusy??
                      Często All Inclusive z biura jest droższe, niż nasze wakacje organizowane samodzielnie i poza sezonem.
                      Rozmawiamy o wyjazdach z dziećmi, ogólnie.
                • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 23:45
                  a.va napisała:

                  > Kiedy dzieci piszczą w twoim samochodzie, a nie we wspólnym samolocie, to jest
                  > jednak trochę co innego.

                  A widzisz, ona nie rozumie, bo JEJ piszczą i tak.
            • mikawi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:31
              Mając 1.5 roczniaka i perspektywę lodowatego Bałtyku i urlopu w 15 stopniach Celcjusza, wybrałam niedogodności lotu i 2 tygodnie na pięknej plaży z CIEPŁĄ woda, w której mały mi się nie przeziebil i mógł się taplac do woli.
              • alicia033 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:37
                mikawi napisała:

                > Mając 1.5 roczniaka i perspektywę lodowatego Bałtyku i urlopu w 15 stopniach Ce
                > lcjusza, wybrałam niedogodności lotu i 2 tygodnie na pięknej plaży z CIEPŁĄ wod
                > a, w której mały mi się nie przeziebil i mógł się taplac do woli.

                a nieprawda!
                Barbibarbi i inne wiedzą tu leoiej, polansować się chciałaś! (ja zresztą teżwink).
                • straggly Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:50
                  A jak ktos mie ma Facebooka a jezdzi do innego kraju ba wakacje to jaki jest wg Ciebie powód? Bo na pewno jakies wytłumaczenie sie znajdzie i na pewno nie bedzie to po prostu wypoczynek.
                  • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:51
                    To na pewno ma insta czy innego bloga. Wszak jeździć bo się lubi nie można. Na pewno twoje dzieci są umeczone i placzliwe, robią kupę kiedy tylko znajdą się na pokładzie samolotu, w ogóle nic nie zapamiętają z tego wyjazdu i po co im fajny hotel nad ciepłym morzem. Działka w ROD ma im wystarczyć a jeśli rozłożysz dmuchany basenik to już w ogóle full wypas. A na działkę do jedz samochodem, broń Boże transportem publicznym, wszak masz być empatycza i nie zakłócać ładu we wspólnej przestrzeni. Pamiętaj też, że dzieci masz zostawiać w domu kiedy idziesz do sklepu, do kawiarni, a nawet do zoo. Po co robić tłum i hałas w miejscach publicznych.
              • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:38
                Wystarczy sprawdzić pogodę wcześniej i wziąć urlop w terminie, gdy będzie 27 stopni, a nie 15.
                • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:42
                  a.va napisała:

                  > Wystarczy sprawdzić pogodę wcześniej i wziąć urlop w terminie, gdy będzie 27 st
                  > opni, a nie 15.

                  Wiesz ze dwoje ludzi pracujacych w roznych miejscach musi czesto planowac urlop z duzym wyprzedzeniem? A pogoda w wielu krajach w tym w Polsce jest zmienna, nieprzywidywalna na kilka miesiecy wczesniej i niepewna?
                  • mikawi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:52
                    Leyre już odpowiedziała co chciałam napisać na temat 'wystarczy wziąć urlop jak zapowiadają 27 stopni'. Do ustalenia planów urlopowych dodam jeszcze, ze urlop planujemy nie wtedy, gdy na tydzień przed zapowiadają 27 stopni, a wtedy, gdy mam zamknięte przedszkole. Co za argumenty, ręce opadają. Może ktoś też NIE CHCE spędzać wakacji nad Bałtykiem???
                    • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:48
                      Ależ ja nikomu nie każę. Ja tylko uważam, że wygodniej jest z niemowlakiem spędzać wakacje na Mazurach niż na Kanarach. Ale co kto lubi.
                      • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:51
                        Ludzie miewają więcej niż jedno dzieckowink
                      • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:16
                        a.va napisała:

                        > Ależ ja nikomu nie każę. Ja tylko uważam, że wygodniej jest z niemowlakiem spęd
                        > zać wakacje na Mazurach niż na Kanarach. Ale co kto lubi.

                        Wygodnie moze byc w obu miejscach tak samo jak niewygodnie.
                      • depompadur Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:43
                        To, że dojazd na Mazury jest szybszy nie oznacza wygodnych wakacji
                        • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:43
                          No i nie dla każdego jest szybszy - ja mam na Mazury 6 - 7 godzin minimum. Prędzej dojadę do Chorwacji...
                      • asia_i_p Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 23:53
                        Nie wiem, jak jest na Kanarach, ale z Mazur właśnie zrezygnowałam, po tym, jak się okazało, że wynajęcie domku, w którym byłaby kuchnia w pełni wyposażona (a nie lodówka, czajnik i grill) i nie byłoby OBOWIĄZKU wykupienia obiadów to mission impossible. Od razu zaznaczam - da się wynająć bez obiadów, ale wtedy nie ma kuchni, da się wynająć z kuchnią, ale wtedy jest obowiązek wykupienia obiadów.
                        • little_fish Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 00:07
                          😀😀😀
                          Czytając takie wypowiedzi utwierdzam się w miłości do naszej przyczepy
                  • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:47
                    Ok, mimo wszystko wolałabym zaryzykować, że przez 3 dni będzie mi padał nad jeziorem deszcz, niż wlec się z niemowlakiem samolotem kawał drogi. Tym bardziej, że chodzi o 2-3 wyjazdy wakacyjne, a potem dzieciak jest już na tyle ogarnięty, że dalsza podróż nie sprawia problemów.
                    • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:19
                      a.va napisała:

                      > Ok, mimo wszystko wolałabym zaryzykować, że przez 3 dni będzie mi padał nad jez
                      > iorem deszcz, niż wlec się z niemowlakiem samolotem kawał drogi.

                      A ja nie wolalabym.
                      • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:36
                        No i spoko, każdy robi, jak lubi.
                        • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:39
                          a.va napisała:

                          > No i spoko, każdy robi, jak lubi.

                          No wlasnie a jesli nie lubi to robi tak zeby lubil a nie narzeka i mowi innym co powinni a czego nie.
                          • a.va Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:33
                            Ja nie mówię innym, co mają robić, ja mówię, co sama wolę.
                            • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:39
                              a.va napisała:

                              > Ja nie mówię innym, co mają robić, ja mówię, co sama wolę.

                              Wiec rob co wolisz.
                    • dziennik-niecodziennik Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:24
                      Gorzej jak bedzie padac dwa tygodnie dzien w dzien, a znudzone dziecko da popalic nie tylko rodzicom, ale wszystkim gościom osrodka big_grin
                • alicia033 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:45
                  a.va napisała:

                  > Wystarczy sprawdzić pogodę wcześniej i wziąć urlop w terminie, gdy będzie 27 st
                  > opni, a nie 15.

                  aha. Wszyscy też powinni być młodzi, zdrowi i bogaci.
                  Peron ci, ava, odjechał.
                • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:49
                  Powiedz to wszystkim ktorzy siedza wlasnie nad Baltykiem. Ale od jutra ma byc lepiej!
                • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:56
                  Skąd ty się urwałaś?


                  a.va napisała:

                  > Wystarczy sprawdzić pogodę wcześniej i wziąć urlop w terminie, gdy będzie 27 st
                  > opni, a nie 15.
                • dziennik-niecodziennik Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:22
                  Jasnowidz czy jak?...
                  Długoterminowe prognozy pogody maja wiarygodność rzędu kilkunastu procent, wiec takie plany to o kant t... rozbic.
                  Zwlaszcza jak w pracy plan urlopowy na nastepny rok trzeba przygotować do końca biezacego big_grin
                • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 19:27
                  W sensie w styczniu podadzą mi, kiedy w wakacje w Swinoujsciu będzie 27 stopni, a kiedy będzie padać ? Który portal podaje takie cuda?
            • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:35
              Cała Polska składa się z jezior i wybrzeży big_grin Nad morze nam min. 6 godzin jazdy, na Mazury 8 godzin. Na lotnisko nam 20 minut, przy wylotach do Schengen wystarczy być na lotnisku 45 minut wcześniej.


              a.va napisała:

              > Pojechać nad najbliższe jezioro? Albo nad polskie morze?
              • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:48
                I nie masz ŻADNEGO jeziora w pobliżu? Jeziora są tylko na Mazurach?
                • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:14
                  little_fish napisała:

                  > I nie masz ŻADNEGO jeziora w pobliżu? Jeziora są tylko na Mazurach?

                  A nawet jesli ma to musi koniecznie sie do tego jeziora ograniczac? bo ma male dzieci? A to jezioro bedzie takie super dla malych dzieci?
                  • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:20
                    Nigdzie nie napisałam, że musi tam jechać. Odnoszę się tylko do stworzenia, że nad morze ma 6 godzin podróży, a na Mazury 8.
                • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:01
                  Mam, sztuczne, 100 km, krajobrazowo ładne, ale plaż brak i woda zimna. Dobre na żaglówkę. A co ja będzie kiepski pogoda? W ostatni weekend było tam 12C.

                  little_fish napisała:

                  > I nie masz ŻADNEGO jeziora w pobliżu? Jeziora są tylko na Mazurach?
                • thea19 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 06:58
                  ja mam zalew zegrzynski - wolalabym czearnobyl zwiedzac.
              • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:13
                Lasy i jeziora czy tez dzialki w Polsce to czesto komary, muchy, kleszcze i duze ryzyko nieciekawej pogody.
            • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:27
              Zwłaszcza na polskim morzem jest super dla małego dziecka - brudna plaża, brudne, zimne morze, kupa ludzi z parawanami i duża szansa spędzenia urlopu w pokoju hotelowym, bo może lać przez cały pobyt.
              Nic to nie ma wspólnego z lansem, za to wszystko - z komfortem całej rodziny.
          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:18
            Gospodarstwa agroturystyczne albo hotele do 200 km ( mozna spokojnie dojechać własnym samochodem) przyjzne dzieciom ( są takie oferty).
            Własna lub zaprzyjaźniona działka - zwykle nie tak odległa i tez z dojazdem samochodem.
            Dziecko w wieku do 4-5 lat naprawdę niewiele więcej potrzebuje. Tak najbardziej potrzebna jest uwaga i zainteresowanie rodziców i lokalne atrakcje, a tych ostatnich jest mnóstwo w każdym miejscu w Polsce. Niemowlak najlepiej czuje się w.... domu. Tak, wiem to bardzo niefajne dla rodziców, ale do 6-7 miesiąca najwygodniej jest byc w domu ( u siebie albo kogos bliskiego).
            Zwiedzanie z 3-4-5 latkiem lokalnych atrakcji może byc fantastyczna przygodą. Spanie w namiocie na własnej albo zaprzyjaxnionej działce będzie wiązało się z lepszymi wspomnieniami niż trzygwiazdkowy hotel w Grecji czy nawet pięcio w Egipcie.
            Miałam mozliwość taniego lub darmowego podrózowania samolotem i... nie robiłam tego gdy dzieci były małe. Możecie nie wierzyć, ale gdy moje dzieci pojechały w świat ( a były na wszystkich kontynentach w kilkudziesięciu krajach) spędzalismy wakacje na działce, byliśmy w zamkach oddalonych o godzinę jazdy samochodem, w lesie, na łące, na wsi, pokazywałam i bocianie gniazdo, i rzęsę wodną. Rozróznialismy drzewa i ptaki, zima jezdzili na sankach i nartach ( nie były to wysokie góry). I mamy co wspominac.
            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:51
              No tak bo kazdy Polak ma nieodlegla dzialke...
            • zla.m Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:53
              Nie mam własnej działki. A jeśli chodzi o zaprzyjaźnione - nie pojadę tam na 2 tygodnie, nie będę mieć pełnej obsługi z wymianą ręczników i darmowymi lodami włącznie, nie będzie zjeżdżalni i basenów oraz murowanej pogody (hello, prognoza jest pewna maksymalnie 4 dni do przodu, a nie na 3 miesiące wcześniej).
              • 3-mamuska Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 01:51
                zla.m napisała:

                > Nie mam własnej działki. A jeśli chodzi o zaprzyjaźnione - nie pojadę tam na 2
                > tygodnie, nie będę mieć pełnej obsługi z wymianą ręczników i darmowymi lodami w
                > łącznie, nie będzie zjeżdżalni i basenów oraz murowanej pogody (hello, prognoza
                > jest pewna maksymalnie 4 dni do przodu, a nie na 3 miesiące wcześniej).
                >
                Ta i niemowlaka (3-6 miesięcznego) spuścisz ze zjeżdżalni, nakarmisz lodami i wystawisz na słońce 35 stopniowym upale.
                Widac ze najlepiej dla ciebie bo dla dziecka niekoniecznie.
                I ty wlasnie o to chodzi.


                Wystarczy znaleść fajne miejsce w pl bedza wymiany ręczników i spokojniejsze miejsce dla malucha.
                A atrakcje ze zjeżdżania moze miec jak ma 3 lata lub wiecej.
                • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:48
                  3-mamuska napisała:


                  > Ta i niemowlaka (3-6 miesięcznego) spuścisz ze zjeżdżalni, nakarmisz lodami i w
                  > ystawisz na słońce 35 stopniowym upale.

                  Ludzie maja czesto wiecej niz jedno dziecko i to dla starszych dzieci jada na wakacje a niemowle to czlonek rodziny i nie chomik.

                  > Widac ze najlepiej dla ciebie

                  A co ma byc dla niej najgorzej? dziecku sie krzywda nie stanie.


                  > Wystarczy znaleść fajne miejsce w pl bedza wymiany ręczników i spokojniejsze mi
                  > ejsce dla malucha.

                  Oh, a to tylko w Polsce da sie znalezc spokojniejsze miejsce? Rodzice z malymi dziecmi powinni sie ograniczac do Polski zeby nie przeszkdzac swoja obecnoscia panciom w samolotach ktore to musza, no koniecznie musza leciec na wakacje w okresie letnich wakacjich i koniecznie musza za granice bo w Polsce nie moga w spokojnie miejsce.

                  • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 08:41
                    Rodzice powinni wiedzieć, że ich dziubdziuś jest cudowny dla nich - ale nie dla innych. Dlatego powinny być enklawy bez dziubdziusiów. Zarówno przedziały w pociągach, rejsy samolotami jak i hotele, wycieczki itd.
                    Ale oczywiście rodzice dziubdziusiów jak tylko powstanie restauracja tylko dla dorosłych zaczynają drzeć się " że są dyskryminowani".
                • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 19:33
                  Doczytaj- rozkosze działki i namiotu miały być dla 4 latka. 4 latek skorzysta i z lodów, i zjeżdżalni.
            • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:47
              Moje dziecko lokalną przyrodę ma na co dzień. Codziennie widzi drzewa, ptaki, żaby w lokalnym stawku, zaskrońce włażące nam do ogrodu. Przynajmniej raz w tygodniu jest w zoo. Bocian nam łazi po łące za domem. A okolice zwiedzamy w weekendy.
              Dzieci są różne. Moje akurat lubi podróżować.
              To, że ty robiłaś tak nie znaczy, że inni robią źle - po prostu robią inaczej.
        • kokosowy15 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:34
          Jezeli jada autobusem to gdzie maja zmieniac, na dachu?
        • szeptucha.z.malucha Re: dzieci w samolocie 07.07.18, 06:45
          Hm, ematka ma w moim życiu ważną rolę. Nigdy nie pomyślałabym, że inni aż tak nie cierpią dzieci, gdybym tu od 16 lat nie zaglądała.
          Ja, gdy inne dziecko płacze, mam odruch sprawdzenia, czy nic złego mu się nie dzieje i ewentualnej pomocy w zapewnieniu bezpieczeństwa, np. przez zwrócenie uwagi rodzicom. Bo te dzieci, kiedyś dorosną i mną emerytką będą się zajmować jako np. lekarze, piekarze itp. Jakoś nie mieści mi się w głowie, że dzieci to tylko sprawami kłopot rodziców.
          Robiłam tak jako bezdzietna, z małymi dziećmi i teraz nastolatkami.
      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:34
        Są wyjścia pośrednie. Dobre dla wszystkich.
        • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:38
          ewawzywa07 napisał(a):

          > Są wyjścia pośrednie. Dobre dla wszystkich.

          Jasne, dzialka u wujka Staszka
          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:47
            Działka u wujka Staszka też może byc atrakcją dla dzieci. Życzę Ci lotu takiego powyżej 4-5 godzin w towarzystwie obcych , znudzonych dzieci. Jedno krzyczy, drugie kopie, trzecie zrobiło kupe do pieluchy. Ubikacja w samolocie zajeta więc mama 2 siedzenia dalej ( bede litosciwa) przewija na stoliku, a Ty własnie jesz posiłek. Miłego lotu.
            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:45
              Zawsze mnie zastanawia to przewijanie na siedzeniu. Czy ludzie nie wiedza ze w lazience jest przewijak?
            • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:23
              ewawzywa07 napisał(a):

              > Działka u wujka Staszka też może byc atrakcją dla dzieci.

              Moze, ale niekoniecznie dla mnie I moich dzieci. Tobie oczywiscie nikt nie broni korzystac z dzialki wujka Staszka.


              Życzę Ci lotu takiego powyżej 4-5 godzin w towarzystwie obcych , znudzonych dzieci.

              o mnie sie nie martw,
              • 3-mamuska Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 01:55
                leyre2 napisał(a):

                > ewawzywa07 napisał(a):
                >
                > > Działka u wujka Staszka też może byc atrakcją dla dzieci.
                >
                > Moze, ale niekoniecznie dla mnie I moich dzieci. Tobie oczywiscie nikt nie bro
                > ni korzystac z dzialki wujka Staszka.
                >

                Tak dla twojego niemowlaka zadna atrakcja wakacje na działce wujka Staszka musi byc Grecja, zeby niemowlak miał atrakcyjne wakacje. Buchahahaha
                >
                • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:55
                  3-mamuska napisała:
                  >
                  > Tak dla twojego niemowlaka zadna atrakcja wakacje na działce wujka Staszka mu
                  > si byc Grecja, zeby niemowlak miał atrakcyjne wakacje. Buchahahaha
                  > >

                  o tym co najlepsze dla mojej rodziny decyduje ja, a nie ty. Moje dzieci nikomu w siedzienie nie kopaly ani nie darly sie a ja ich na siedzeniu nie przewijalam. Nie przypominam sobie zreszta takich zachowan u innych. Szczytem bezczelnosci i arogancji jest mowienie innym gdzie i w jaki sposob maja spedzac wakacje. Niektorym brak hamulcow.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:43
                Na szczęcie juz nie muszę. Przez lata do moich obowiązków nalezało między innymi martwienie się o takich jak Ty. I, wiem z doświadczenia, własnie tacy awanturowali się najwięcej. Tak więc wiem o czym pisze.
            • thea19 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:50
              bo tylko dzieci w samolocie bywaja upierdliwe. nie to co uchlane do granic mozliwosci janusze, co nawet fajki potrafia palic.
              • tt-tka Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:56
                thea19 napisała:

                > bo tylko dzieci w samolocie bywaja upierdliwe. nie to co uchlane do granic mozl
                > iwosci janusze, co nawet fajki potrafia palic.

                Schlanego doroslego zaloga jest w stanie spacyfikowac i robi to, przynajmniej gdy mowa o moich doswiadczeniach w podrozowaniu. Dziecka nie potrafi lub nie chce albo nie wolno im.
                MNIE o wiele bardziej przeszkadzaja dzieci, z doroslymi sobie radze.
                • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:55
                  To jest juz twoj problem.
                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:41
                    Nie, nie jest to jej problem. Powinien być to problem rodziców.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:22
                Tak, z januszami też bywają problemy. Ale czy to, ze janusze są upierdliwi to mamy się gdzić, zeby byli i inni. Ten wątek nie jest o januszach. Czy to, ze janusz ukradł krowę oznacza, ze ja mam ukraść dwie albo konia?
      • 3-mamuska Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 01:28
        alicia033 napisała:

        > czyli rodzina z niemowlakiem wg ciebie w ogóle nie powinna się ruszać z domu, t
        > ak?
        > Bo nawet tam, gdzie samochodem mogłaby dojechać chyba też nie, bo przecież niem
        > owlak nic nie zapamięta z takiego wyjazdu, a nad Bałtykiem czy innymi Mazurami
        > tez dziecko może piszczeć i zakłócić ci spokój.
        > Żal.pl
        >
        >

        tak rodziny z małymi dziećmi powinny siedzieć w domu, jak sie człowiek decyduje na dziecko to odkłada sie pewne rzeczy na pozniej.
        Latac mozna przed dzieckiem, we dwoje, a potem spokojne wakcje spędzać aż dzieciak bedzie choć trochę kumaty.
        Zeby ipodróż nie była udręka dla niego, rodziców i innych.
        Zadna atrakacja dla takiego dziecka.
        • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:46
          Nieprawda.
        • zabka141 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:12
          To ze podroz jest udreka dla twojego dziecka nie oznacza ze wszystkie dzieci tak maja!
          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:56
            Dla mojego udreka byla podroz samochodem. Otwieral ryjka w momencie trzasniecia drzwiczek i zamykal jak trzaskaly. Do tego robil chwilowe przerwy na oddech zeby potem znowu wrzasnac znienacka. Kilka razy nawet o malo nie doszlo do wypadku jak wrzasnal nagle.
    • ertyla Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 19:58
      Ja zupełnie nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, jaka to przyjemność wlec kilkumiesięczniaka na wakacje do dajmy na to Grecji.....
      Nosić toto, łapać, jak po tych brudach raczkuje i żre piach, tulić, karmić, usypiać ... brrr! W domu, to w domu.
      I uprzejmie proszę o nie przeciąganie mnie na stronę tych matek wożących ten drobiazg , bo się nie dam przekonać...
      • ertyla Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:20
        Aha, i z podróży i obserwacji rodziców wielu dzieci, wiem, co to jest choćby zemsta sułtana....
        To totalna ignorancja rodziców w kwestii podstaw higieny. Dziecko roczne w samolocie wczoraj stało w przejściu, dzierżyło w łapce kabanosa i jadło, wycierajac nim o siedzenia, podłokietniki , następnie poraczkowało do babci trzy siedzenia dalej, wycierając tym kabanosem nadal trzymanym w ręce, po podłodze, na której brudy zostawili ludzie z całej Polski....
        Założę się, że to takie dzieci potem sr.... a...ją i rzygają dalej jak widzą...., a potem mamunia płakunia, że ta flora bakteryjna Turcji taka zjadliwa ....
      • alicia033 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:34
        ertyla napisała:

        > Ja zupełnie nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, jaka to przyjemność wlec kilkum
        > iesięczniaka na wakacje do dajmy na to Grecji.....

        oczywiście, lepiej wybulić równowartość greckich wakacji na agroturystykę, no niech będzie - nad Bałtykiem i rozkoszować się poziomym deszczem z temperaturą w porywach do +22.
        No i ""oczywista oczywistość", że ten grecki brud jest 100 razy bardziej szkodliwy i chorobotwórczy niż ten, który może dziecko zgarnąć w agroturystyce pod Pcimiem.
        • ertyla Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:55
          Nie, wystarczy myć dzieciom ręce, uczyć je tego pd małego. Durnota tego nie robi. A w agroturystyce składa na rotawirusy....
          • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 19:43
            I mycie rąk działa w agroturystyce, a nie działa w samolocie? Dziwa nad dziwami, pani...
    • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:02
      Hahaha, dlatego my organizujemy tak wakacje zeby takich 'atrakcji' uniknac. Male dzieci to niestety niedogodnosci nie tylko dla rodzicow ale takze dla otoczenia. Skoro nie masz malych dzieci to trzeba bylo pojechac zanim sie sezon typowo wakacyjny zacznie albo wybrac opcje bez rodzin z malymi dziecmi.
      • berdebul Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:05
        Niektórzy latają służbowo i termin zalezy od daty szkolenia/warsztatów/konferencji, niestety często nakłada się z sezonem wakacyjnym.
        Przeżyłam lot z idiotką, która nie wzięła żadnej paszy dla dzieci (lot lotem, europejski, wiec tylko batonik) więc dzieci świrowały z głodu, pózniej niestety lecieliśmy dalej razem (upojny lot za ocean) i samolot złapał 2h opoźnienia na lotnisku, jak juz nas wsadzili, więc dzieci swirowaly jeszcze bardziej. Dzieci koszmarne, przestawały kopać i krzyczeć tylko jak matka ogłosiła, że jak tylko wyjdą z lotniska to będzie wp...dol. uncertain
        • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:26
          Mnie sie rozne lotu zdarzaly ale nie bylo zadnych ekstremalnych sytuacji. Jednak takie sa uroki korzystania ze zbiorowych srodkow transportu. Zawsze mozna leciec businesses class albo prywatnym samolotem.
          • berdebul Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:30
            Jak budżetówka zacznie latać biznesem, to suweren zjawi się z widłami pod moim miejscem pracy. big_grin
            Jest dużo prostsze rozwiazanie - myśleć. Pani wiedziała, że wylatują rano, że nie ma darmowego jedzenia na trasie europejskiej, że leci z dwójką dzieci. Wystarczyło wziąć coś do jedzenia (jeżeli problemem jest kupno) i jakieś zajmowacze czasu (tablet? Gra? Kolorowanki? Cokolwiek). Większość lotu dzieci spędziły kopiąc w fotele, bijąc się i słuchając wrzasków matki, ani razu nie dostały do rąk zabawki/książeczki/czegokolwiek.
            • claudel6 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:21
              o matko. a podobno bezmózgowie jest wadą letalną. a tu proszę, przeżyła i jeszcze urodziła dzieci.
    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:06
      Są ludzie, którzy, jak ktos niżej zuważył chcą, aby urodzenie dziecka niczego nie zmieniło w ich zyciu. No i ciągnął niemowlaka, dwu, trzylatka na drugi koniec świata, albo na Kanary, bo tanio. Nie bedę rozpisywała sie o tym, ze dziecku jest dokładnie wszystko jedno gdzie jest byle było z rodzicami. Napiszę o podrózy. Samolot jest miejscem nieprzyjaznym maluchom ( klimatyznacja i to w takim stenie, ze lepiej nie wiedzieć), mało miejsca, zmiany cisnień, a jak długi lot to mało atrakcji. Meczy sie dziecko, męczą inni.
      Płaczące dzieci są utrapieniem i współpasażerów i personelu pokładowego. Personel pokładowy szczerzy zeby i drzy, ze mały podróznik wpadnie pod cięzki wózek, uderzy sie albo co gorsze zostanie oblany wrzątkiem w czasie serwisu.
      Nie mozna miec pretensji,, ze dziecko zrobi kupę, ale zmuszanie innych, którzy tez zapłącili za bilet do wdychania problematycznych zapachów jest chamstwem. Powinno sie miec szczelne torby na pieluchy, wyrzucic zuzyta w pojemnika po uprzednim pozbyciu się zawartości do ubikacji.
      Traktowanie personelu pokładowego jak służących nikogo juz nie dziwi za to wystawia "państwu" opinie, jak najgorsza. Czy w restauracji tez podajecie zuzytą pieluche lkelnerowi?
      Dzieci przewijane są wszędzie, nawet na stoliku, na którym w czasie następnego rejsu ktos połozy jedzenie. Serio! Widziałam, ze rodzice wycierają w ów stolik i oparcie fotela z przodu rece po przewinięciu dziecka. I nie były to czyste ręce.
      Bywa, ze z dzieckiem trzeba lecieć , nawet daleko - rejsy międzykontynentalne, ale nie oznacza to, ze cały samolot ma się zachwycać popisami małucha. Na szczęscie zwykle po 2-3 godzinach dzieci zasypiają. Kopanie pasażera z przodu to, niestety, standard. Kopany nie musi byc wrogiem dzieci, może po prostu miec dosyć stałego podskakiwania. Jego tolerancja tez ma granice. Gdy zaczynałam pracę dalekie podróze były zarezerwowane dla najzamożniejszych i... było zdecydowanie bardziej i elitarnie i kulturalnie. Dzieci moga byc najmilszymi pasażerami, ale.... gdy cokolwiek kumają, gdy mają rodziców, którym chce się zająć nimi w czasie podrózy, gdy są odpowiednio przygotowane i zdrowe. Bo zdarza się, że ciągnie się chore dziecko na wakacje. Oj duzo mogłabym opowiadać, dużo.
      • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:18
        Sa rodziny, ktore maja wiecej niz jedno dziecko, starszym dzieciom nie jest wszystko jedno gdzie spedza wakacje podobnie jak rodzicom. Maja nie jezdzic czy zostawic z kims niemowle? W wielu krajach nie zawsze pogoda dopisze akurat wtedy gdy oboje rodzicow ma urlop, a zgrac urlopu nie jest latwo. Rodziny zazwyczaj chca spedzic urlop razem a nie malucha zostawic z babcia (o ile w ogole jest taka opcja).
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:25
          Jest kilka opcji - cała rodzina przez tydzień tam gdzie niemowlakowi jest dobrze a potem mama z dzieckiem i babcią, siostra, przyjaciółka na działce albo w pensjonacie przyjaznym maluchom a tata ze starszakiem gdzies dalej. Gdzie jest powiedziane, ze wakacje niedaleko domu są nieatrakcyjne dla starszaka ( nawet nastolatka). Wsyztsko zalezy jak to zorganizują rodzice. Zapewniam, ze w promieniu 100 km od każdego miejsca w Polsce jest tyle atrakcji, ze nie starczyłoby wakacji. No, ale co to za szpan pojechać 100 km od domu? Lepiej umęczyc siebie, dziecko i otoczenie za cenę wrzucenia fotki z Dominikany.
          • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:35
            A dlaczego ty chcesz mowic innym jak maja spedzac urlop? Skad wiesz jakie inni maja opcje? Dlaczego wmawiasz ludziom ze wakacje na dzialce czy pod namiotem sa dla nich atrakcyjne? Dlaczego twoje dzieci (zdaje sie napisalas, a jesli nie to sorry) byly na wszystkich kontynentach i w wielu krajach jako dzieci? Nie wszystkie dzieci sa meczace, nie kazdego wakacje z dziecmi mecza. Jesli komus nie odpowiada (tak jak nam od jakiegos czasu) wypoczywanie wsrod rodzin z dziecmi to moze sobie zorganizowac wypoczynku odpowiednio do swoich potrzeb. Pretensje do innych ze zamiast ma dzialke jada and cieple morze jest poprostu slabe
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:42
              Nie jako dzieci a w każdym razie nie jako małe dzieci. Gdy byli mali mając mozliwości w postaci praktycznie darmowych przelotów spędzalismy urlopy niedaleko domu. Wiesz, bez względu na wiek wolność kończy się tam gdzie zaczyna wolność innego człowieka. A czy nie jest słabe to o czym wspomina założycielka wątku? Czy słabe nie jest zmuszanie ludzi do oddychania zawartością pieluchy cudzego dziecka? Ci ludzie też zapłacili za bilet i mają prawo do minimalnego komfortu. Minimalnego.
              • szeera Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:22
                Wątek ma potencjał big_grin

                Ale zaczynając od samych podstaw: "Ci ludzie też zapłacili za bilet i mają prawo do minimalnego komfortu."

                Jeśli w samolocie połowa to rodziny z małymi dziećmi, to gdyby te dzieci zniknęły, to oznaczałoby, że tego taniego lotu wcale by nie było, a nie że byłby tani lot w komforcie. Wtedy byłyby do wyboru loty z przesiadką, albo w najlepszym razie drogie loty regularnymi liniami, oczywiście rzadziej. Czyli mogli lecieć tak tanio i bezpośrednio tylko dzięki tym niemowlakom.

                A po drugie, już taki dwulatek płaci pełną cenę biletu (czasem 90%). Małe dziecko waży powiedzmy do 20 kg. Dorosły waży raczej 60, 80 czy 100. Dorosły waży więc dwie czy trzy walizki więcej niż małe dziecko. Policz ile trzeba by zapłacić za taki nadbagaż big_grin To kto tu kogo subsydiuje?

                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:48
                  Zaraz dojdziemy do tego, że dzieci utrzymuja linie lotnicze. Jest granica absurdu.
                  • szeera Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:01
                    "Zara dojdziemy do tego, że dzieci utrzymuja linie lotnicze. Jest granica absurdu."

                    Czartery są tam gdzie jest turystyka masowa. Turystyka masowa to w ogromnym stopniu rodziny z dziećmi - szczególnie w wakacje. Autorka pierwszego posta napisała, że w jej samolocie połowa to były rodziny z dziećmi. Jesteś pewna, że z Polski byłyby te wszystkie tanie, bezpośrednie loty nad Morze Śródziemne gdyby zakazano tam obecności dzieci?

                    Z Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś wypaloną byłą stewardesą. Zdarza się, praca w obsłudze klienta jest wyczerpująca psychicznie. Ale ja dla odmiany spotkałam się z bardzo pomocnym personelem pokładowym, szczególnie w stosunku do osób podróżujących z dziećmi w pojedynkę.
                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:26
                      Czy jestem wypaloną czy nie, nie Tobie oceniać. Nie znasz specyfiki tej pracy. Latałam bardzo długo aż do emerytury. Spotkałam fantastycznych rodziców ( tak, w pojedynkę z dziećmi!) i zwyczajnych chamów. Roszczeniowe towarzystwo nie potrafiące zapanować ani nad dziećmi ani nad soba. Pamietam bagaż podręczny takiej rodzinki. Nie było go gdzie upchhnąć, nie wiem jakim cudem wnieśli go na pokład. Lot kilkugodzinny a mamuśka co 5-7 minut sięgała coraz to do innej torby ( mamooooo daj misia, mamo...... daj królika). Czasem zawartość torby lądowała na podłaodze, czasem na innych pasażerach. I to nie był wyjątek.
                      • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:21
                        Ale chamowaci sa nie tylko rodzice małych dzieci, chamowata jest jakaś tam część spoleczeństwa, w tym studenci, single, emeryci, biznesmeni, fryzjerki i lekarze. I dlaczego z tej grupy tylko rodzice maja siedziec w domu?
                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:26
                          Bywa, że nieodpowiednio zachowujący się dorosli pasażerowie dostaja od linii lotniczej wilczy bilet. Nie jest to częste, ale jednak.
                          Nikt z dorosłych pasażerów nie dawał mi do ręki np. zasmarkanej chusteczki do nosa, czy zakrwawionej podpaski. Nikt z opiekunów niepełnosprawnych nie wręczał mi pamparsa swojego podopiecznego. A rodzicom małych dzieci jak widać to się zdarza.
                          • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 18:30
                            No ale wręczył ci ktoś do reki obfajdana pieluche czy tylko sugerujesz się tym co jakiś anonimowy byt napisał na forum?
                            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 09:08
                              Mnie akurat nikt nie wręczył, ale kolezankom juz się to zdarzało. Natomiast raz pasażerka zaproponowała ( czy poleciła raczej) , zebym przewinęła jej dziecko. Nadmieniam, że nie była to osoba niepełnosprawna. Odmówiłam.
                              • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:51
                                ewawzywa07 napisał(a):

                                > Mnie akurat nikt nie wręczył,

                                Aha

                                Natomiast raz
                                > pasażerka zaproponowała ( czy poleciła raczej) , zebym przewinęła jej dziecko.

                                Czyli jeden raz podczas 30 letniej podniebnej kariery trafiła się buraczana matka - wniosek: wszyscy rodzice to buraki.
                                Wiesz, każdy kto pracował w usługach czy w ogóle z dużą ilością klientów, petentów itp ma w rękawie tysiąc anegdot dotyczących chamskiego zachowania tychże. Niemniej jednak większość ludzkości zachowuje się co najmniej akceptowalnie.
                              • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 21:56
                                ewawzywa07 napisał(a):

                                > Mnie akurat nikt nie wręczył, ale kolezankom juz się to zdarzało. Natomiast raz
                                > pasażerka zaproponowała ( czy poleciła raczej) , zebym przewinęła jej dziecko.
                                > Nadmieniam, że nie była to osoba niepełnosprawna. Odmówiłam.

                                I co pasażerka?
                                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 07:52
                                  Nic. Poszła z dzieckiem do wskazanej przeze mnie toalety i zrobiła to co do niej nalezało.
              • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:10
                Czyli dlatego ze komus przeszkadza ze moje dziecko placze przez 5 min startu mam siedziec w domu do 7 roku zycia dziecka? Ewntualnie wypad nad zalew?
                • madami Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:47
                  W poście startowym nie było mowy o 5 minutach płaczu.
                  • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:00
                    W poscie startowym ze bylo tych dzieci duzo. Wiec wcale nie musialy wyc wszystkie cala droge zeby bylo wrazenie ze dzieci caly czas wyly. Mogly na zmiany. (Wtedy kazdy rodzic mysli - moje plakalo moze z 5 min) Moglo jedno (wtedy wiekszosc mysli koje sie az tak nie darlo. Aniolek.)
                • madami Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:50
                  Nie siedzieć w domu ale do dalszej podróży się z głową przygotować, bo obowiązkiem rodziców jest zajmowac się własnym dzieckiem, zabawiać, zapewnić rozrywkę, tulić itp. jeżeli dziecko źle reaguje na podróż to albo nie latać albo spróbować zrobić wszystko aby niedogodności złagodzić. Tymczasem opisano przypadek totalnego olewactwa ze strony rodziców, choćby kopanie w fotel z przodu.
              • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:44
                ewawzywa07 napisał(a):

                > Nie jako dzieci a w każdym razie nie jako małe dzieci. Gdy byli mali mając mozl iwości w postaci praktycznie darmowych przelotów spędzalismy urlopy niedaleko d
                > omu.

                Ale to wasz wybor, inni dokonuja wlasnych niekoniecznie zgadzajacych sie z twoimi.

                Wiesz, bez względu na wiek wolność kończy się tam gdzie zaczyna wolność innego człowieka. Ci ludzie też zapłacili za bilet i mają prawo do minimalnego komfortu.

                Takie sa uroki korzystania z publicznych srodkow transportu, czasem jest ok a czasem nie, kazdy kto taka opcje wybiera musi sie z tym liczyc. Jesli masz problem zglos go liniom lotniczym, moze ci pomoga.
                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:47
                  Co moga a czego nie moga linie lotnicze wiem lepiej niz Ty. Uroki korzystania z publicznego transportu nie muszą byc koszmarem tylko dlatego, że są ludzie, którzy nie mysla, nie wychowuja, nie panuja nad dziecmi. I wiesz, ze to wywołuje co najmniej niefajne sytuacje w samolocie. Dla wszystkich.
                  • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:58
                    ewawzywa07 napisał(a):

                    > Uroki korzystania z publicznego transportu nie muszą byc koszmarem tylko dlatego, że są ludzie, kt
                    > órzy nie mysla, nie wychowuja, nie panuja nad dziecmi. I wiesz, ze to wywołuje co najmniej niefajne sytuacje w samolocie. Dla wszystkich.

                    Jak napisalam, dwie opcje nie latac albo prywatny samolot.
                    • tanebo2.0 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:59
                      Masz rację. Rodziny z bachorami mają taki wybór.
                      • leyre2 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:44
                        tanebo2.0 napisał:

                        > Masz rację. Rodziny z bachorami mają taki wybór.

                        Rodziny maja wybor jak kazdy inny. Wiekszosc z tych ludzi zdaje sobie sprawe z niedogodnosci bo to takze niedogodnosci dla nich ale to tylko podroz, kilka godzin w obrebie Europy mozna wytrzymac a nie robic z tego histerie jakby ten lot trwal conajmniej 8h
                        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:27
                          Loty są różne, 8 godzinne też. Na szczęście większość dzieci wtedy usypia.
                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 08:45
                  No popatrz, a bezdzietni też zapłacili za bilet - i powinni mieć prawo do minimalnego komfortu - a nie mają, bo dzieci drą się. To tylko jednym komfort się należy?. Do tego bezdzietni zapłacili za swoje bilety a dziecko do 2 lat w 99% przypadkach leci za darmo.
                  • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:56
                    Dziecko do lat dwóch siedzi na kolanach rodziców. Nie przysługuje mu też bagaż główny oprócz wozka/nosidełka. Jeśli się chce osobny fotel dla infanta to trzeba zapłacić tak jak za każdego innego pasażera.
                    Najwyraźniej liniom lotniczym taka opcja odpowiada. I jeszcze rozdają kredki i kolorowanki.
                    • ichi51e Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 14:54
                      A i okladki na paszporciki i naszywki z wesolym pluszowym samolotem...
          • muchy_w_nosie Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:50
            No głupie to.
      • aamarzena Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:13
        "Gdy zaczynałam pracę dalekie podróze były zarezerwowane dla najzamożniejszych i... było zdecydowanie bardziej i elitarnie i kulturalnie"

        Co stoi na przeszkodzie, żebyś wynajęłam sobie prywatny samolot? Będzie bardziej elitarnie i kulturalnie niż w czarterze pełnym Karyn i Sebow z przychowkiem?
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:18
          To odwrócę pytanie - co stoi na przeszkodzie, żeby ci, którzy są uciązliwi dla otoczenia podróżowali prywatnym samolotem. Bedą mieli personel pokładowy na swój gwizdek. Tyle, ze to kosztuje.
          • alicia033 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:32
            ewawzywa07 napisał(a):

            > To odwrócę pytanie - co stoi na przeszkodzie, żeby ci, którzy są uciązliwi dla
            > otoczenia podróżowali prywatnym samolotem.

            twoje pytanie jest idiotyczne, bo to nie tym wg ciebie uciążliwym do otoczenia warunki nie podróży nie odpowiadają, a takim barbibarbi.
            & "zła" wiadomość - najwidoczniej liniom lotniczym ci "uciążliwi dla otoczenia" odpowiadają bardziej, niż ewentualna strata klientów typu barbibarbi i ty, bo jakoś nie słychać o zakazie lotów dla osób z niemowlakami.
            • fomica Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:35
              > bo jakoś nie słychać o zakazie lotów dla osób z niemowlakami.
              Wręcz przeciwnie, niemowlaki mają 90% zniżkę smile Grzech nie skorzystać.
              • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:39
                fomica napisał:

                > > bo jakoś nie słychać o zakazie lotów dla osób z niemowlakami.
                > Wręcz przeciwnie, niemowlaki mają 90% zniżkę smile Grzech nie skorzystać.

                Nie 100% Linie lotnicze kutwią. tongue_out
          • aamarzena Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:26
            Ależ dlaczego mam wynajmować prywatny samolot. Mi koło dudy lata twoja skwaszona mina, nie muszę się na ciebie patrzeć i dobrze mi z tym. To ty masz problem z innymi ludźmi na pokładzie wiec lataj sobie helikopterem albo siedź nad pobliskim zalewem.
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:50
              Ja przez lata musiałam patrzeć na takich jak Ty. Niestety.
              • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:04
                Na prawdę musiałaś? Ktoś cię zmuszał do pracy w takiej a nie innej branży? Było zostać księgowa albo ornitologiem. Miałabyś spokój.
                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:21
                  Daruj sobie uwagi ad personam.
                  • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 19:57
                    "Ja przez lata musiałam patrzeć na takich jak Ty. Niestety."
                    Powiedziała nie-ad personam 😂😂😂
                    • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 21:33
                      big_grin
        • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:03
          W domyśle była zamozną i kulturalną elitą big_grin

          aamarzena napisała:

          > "Gdy zaczynałam pracę dalekie podróze były zarezerwowane dla najzamożniejszych
          > i... było zdecydowanie bardziej i elitarnie i kulturalnie"
          >
          > Co stoi na przeszkodzie, żebyś wynajęłam sobie prywatny samolot? Będzie bardzie
          > j elitarnie i kulturalnie niż w czarterze pełnym Karyn i Sebow z przychowkiem?
          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:02
            Obawiam sie ze raczej pracownikiem linii lotniczych co latal za pol darmo na wakacje i jeszcze innych sie czepia
      • cauliflowerpl Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:44
        Yyyy, cz tylko ja zalapalam, ze latanie to praca ewy?
        • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:03
          Stewardesa z długim stażem, kiedyś ą i ę i fiolkowe pierdy , teraz jaśnie pani narażona na kontakt z dziećmi big_grin
      • landora Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:51
        Cóż, moje dziecko leciało dotąd 4 razy i za każdym razem przesypiało większość lotu. Płaczu nie było wcale. Nikogo nie kopało.
      • fuzja-jadrowa Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:06
        > Oj duzo mogłabym opowiadać, dużo.

        Z drugiej strony, ja bardzo duzo moglabym opowiadac o atrakcjach ze strony ludzi doroslych, podrozujacych bez dzieci. Co moge zrobic, zeby tacy przestali podrozowac? najlepiej w ogole?
        • szeera Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:48
          > Z drugiej strony, ja bardzo duzo moglabym opowiadac o atrakcjach ze strony ludz
          > i doroslych, podrozujacych bez dzieci.

          Niektórzy mają fantazję, mój ulubiony to ostatnio ten:
          https://ichef.bbci.co.uk/news/660/cpsprodpb/B11E/production/_99824354_peacock_976.jpg

          Ale jednak ogromna większość z dziećmi czy bez dzieci jest śmiertelnie nudna i ani nie rzuca pieluchami ani nie bierze pawi na pokład. Większość chce tylko jakoś przetrwać podróż w czasach kiedy latanie samolotami jest raczej mało przyjemne (ale za to tanie).
          • szeera Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:53
            Artykuł o pawiu tu: www.bbc.com/news/world-us-canada-42880690
            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:41
              Dziekuje za ten akt jest gotowa wybaczyc United ze niszcza instrumenty muzyczne. Nienawidza ptakow a pawi to juz specjalnie. Umarlabym wiedzac ze jest na pokladzie. Pania powinni zamknac za sam pomysl podrozy z tym czyms
          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:23
            Tak, własnie dokładnie to. Chce przetrwać podróz w miarę dobrych warunkach.
    • mary_lu Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:27
      Tanie linie lotnicze, brudne śmierdzące samoloty, wieki czekania na lotnisku, sprzedaż badziewia podczas lotu, do toalety lepiej nie chodzić...

      Można i przetrwać do tego cudze wyjące dzieci. No trudno, żyjemy w społeczeństwie, a akurat te najcenniejsze jednostki trzeba targać ze sobą, a one hałasują, śmierdzą, kopią i jeszcze nie umieją sobie radzić z zatykajacymi się uszami w samolocie. Trochę ludzkich uczuć poproszę...
      • chatgris01 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:46
        Mnie zawsze strasznie szkoda tych maluszkow nie potrafiacych sobie radzic z zatykajacymi sie uszami w samolocie, przeciez to ich boli, dlatego tak placza uncertain
        • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:41
          chatgris01 napisał(a):

          > Mnie zawsze strasznie szkoda tych maluszkow nie potrafiacych sobie radzic z zat
          > ykajacymi sie uszami w samolocie, przeciez to ich boli, dlatego tak placza uncertain

          Mnie szkoda siebie, bo jak mi grupa dzieci głośno płacze, to nie znam ich motywów, natomiast chętnie bym dostała zatyczki do uszu dla hutników albo coś tego rodzaju, podobno działa. Zwykłe stopery obniżają hałas tylko o 22 dB.
          • madami Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:52
            Lepsza zwykła zatyczka niż nic wink ja tam zawsze ze sobą wożę
            i polecam takie słuchawki na całe ucho, pięknie odcinają dźwięki otoczenia
    • muchy_w_nosie Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:34
      Koleżanka opowiadała, że ona taka była, jak to dzieci ją ograniczają, przecież nie. I jak poleciała drugi raz z 3 i 2 latkiem i jak obaj jej się rozchorowali i pół przytomni leżeli w pokoju hotelowym 2 tyś. km od domu a za oknem 40 st w słońcu to podziękowała i dopiero w tym roku polecieli za granice z dziećmi 8 i 7 letnimi.
      • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 20:03
        A ja wyladowalalm na uroczym polskim zadupiu, sama z dwójką dzieci, weekend sierpniowy (wolne -zielone świątki czy co tam wtedy wypada). U mnie wrzod żołądka, potworny ból, najbliższa apteka 70km.... To już szybciej znalazłabym pomoc w Egipcie, gdzie apteki są na każdym kroku i nie trzeba recept na farmaceutyki.
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 09:11
          Nie bardzo wierzę w te apteke oddalona o 70 km.
          • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 12:58
            To uwierz np. w niedziele albo wieczorem w wielu miejscowościach nie ma szybkiego dostępu do apteki, a najblizsza całodobowa w mieście wojewódzkim.
    • pelissa81 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 20:55
      ujana.eu/stopery-do-uszu-zatyczki-do-uszu-3m-p-292.html
      1,5 zł kosztuje. Serio... A wersja deluxe to
      www.mediaexpert.pl/sluchawki-douszne/sluchawki-dokanalowe-jbl-t110-z-mikrofonem-czarny,id-784705?gclid=EAIaIQobChMIy_XRq82D3AIVDg8YCh06lAiJEAQYAiABEgLMovD_BwE&gclsrc=aw.ds&dclid=CNms7LLNg9wCFdbWGAod7yMMdg

      Rozwiazuje to jakies 99% problemow z glosna patologia, dziecmi, chrapaniem doroslych, radosnymi cwierkajacymi dziewczęciami, gadajacymi glowami. Polecam zamiast nerwosolu
      • kotoholiczka Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:08
        Korzystałam z takich zatyczek, nie pomagały nawet na biurowy gwar, a co dopiero na wyjące dziecko.
        • pelissa81 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:25
          pracuje na open space, muszę sobie radzić - słuchawki zatyczki i muzyka są niezbędne w życiu
      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:12
        A na dluzszych lotach za darmo daja...
        • berdebul Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:31
          Nigdy nie dostałam zatyczek, nawet na długich trasach.
          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:05
            Moze nie znalazlas? Na pewno w locie i w klm daja ci na poczatku trasy kosmetyczke w niej sa skarpetki zatyczki jakis zestawik kosmetyczny typu szczotka i pasta. Dzieci tez dostaja wlasny zestaw z kolorowanka kredkami i roznymi duperelami.
            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:05
              W sensie nie znalazlas w srodku one sa jakies takie popakowane nie wiadomo co to jest smieci rozne.
    • forumologin Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:02
      wspolczuje przezyc. bleh.
      co do wozenia nsiemowlakow mam mieszane uczucia. sama wozilam swoja corke od biemowlecia ale przyznam ze gdybym nie umiala nad nia zapanowac to bym chyba zrezygnowala. a juz 2 sobie nie wyobrazam.

      ps co do tej pieluchy,tzreba bylo samej zaproponowac ja wyrzucicsmile
      • mary_lu Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:12
        Ale po 5 lotach, podczas których Twoje dziecko było spokojne, mógł nastąpić lot, podczas którego nagle nie mogłabyś nic zrobić, źeby je uspokoić. Dzieciaki tak miewają.

        A co do pieluchy... No, po prostu popis personelu. Co miała zrobić matka - zostawić dziecko i iść do toalety, czy przeciskać się z dzieckiem na rękach? Tak trudno podejść z workiem na śmieci i odebrać pampersa. Czyste chamstwo. Ja też jestem ósmym cudem świata, królewną z drewna i stroję się do pracy w odprasowane sukienusie, ale moja praca ma taki charakter, że miewam do czynienia z każdym brudem, jaki jest człowiek w stanie wyprodukować... rękawiczki, worki, oszczędne oddychanie, profesjonalny wyraz twarzy numer siedem i nadal mam koronę na miejscu.
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:17
          Niestety nie masz racji. Jeśli personel pokładowy był w tym momencie zajęty serwisem to nie mial możliwości zabrania pieluchy. W takiej sytuacji pozostaje przeprosić innych pasazerów i wejść do toalety. Personel pokładowy nie jest służącą/służącym. NIgdzie, w żadnych liniach lotniczych na świecie.
          • mary_lu Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:23
            W małym samolocie gdy personel jest zajęty serwisem, to ma przy sobie kosz i worki na śmieci, a droga do toalety jest przez nich zablokowana.

            Dzisiaj nie ma służby, jest personel i serwis. Z nadpodażą książąt i księżniczek na tych stanowiskach.
            • madami Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:55
              mary_lu napisała:

              > W małym samolocie gdy personel jest zajęty serwisem, to ma przy sobie kosz i wo
              > rki na śmieci, a droga do toalety jest przez nich zablokowana.
              >
              > Dzisiaj nie ma służby, jest personel i serwis. Z nadpodażą książąt i księżnicze
              > k na tych stanowiskach.

              nie ma zawsze przy sobie tych worków, niby gdzie mieliby je nosić, jeżeli roznoszą kawę/ herbatę to mają tylko kawę i herbatę, jeżeli rozwożą posiłki to mają na wózkach tylko posiłki gdy nadchodzi pora zbierania śmieci to zbierają tylko śmieci.
              • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:10
                Przede wszystkim to sa INNE smieci. Przeciez to oczywiste ze stewardesa nie moze wziac smiecia bio-hazard wrzucic razem z resztkami i plastikami. Miejsce na odpady higieniczne jest w wc
                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:43
                  Tak, ale pani januszowa jest innego zdania.
                  • alaveda Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:45
                    Co ty nie powiesz, Grażyna big_grin
            • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:08
              I rozdaje jedzenie z woniejącą kupą pod stolikiem? Rewelacja tongue_out
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:28
                Gdyby tak się stało, czego nie mogę sobie wyobrazić musiałaby zareagowac szefowa pokładu. Wniosek mógłby byc tylko jeden - niefajna sytuacja dla tego członka personelu pokładowego, który to zrobił. Bardzo niefajna.
                • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 22:42
                  ewawzywa07 napisał(a):

                  > Gdyby tak się stało, czego nie mogę sobie wyobrazić musiałaby zareagowac szefow
                  > a pokładu. Wniosek mógłby byc tylko jeden - niefajna sytuacja dla tego członka
                  > personelu pokładowego, który to zrobił. Bardzo niefajna.

                  A jak niefajna mianowicie?
          • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:38
            Ja myślę, że to też względy higieniczne. I bardzo dobrze, dlaczego steward ma najpierw chwytać ob..aną pieluchę, a potem podawać innym kawę? To absurd. Pomysł tej matki był absurdalny, nigdy przenigdy nie wpadłoby mi do głowy, aby wręczać komuś pieluchę z kupą mojego dziecka. Moje dziecko i mój śmierdzący problem!
            A zaraz potem przejście się zwolniło, było dosłownie 5 kroków od toalety, był ojciec i matka, żadne się nie ruszyło tylko siedzieli ze smrodem.
            • mary_lu Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:04
              Moźe byli zmęczeni i twej sytuacji już i pampers dziecka im nie śmierdział, bywa.

              Ja przychodzę zebrać wywiad u pacjenta, a ten okazuje się splątany i jedynie zainteresowany zawartością własnego pampersa. Zakładam rękawiczki, zabezpieczam sytuację jak mogę, wołam opiekunkę, pracujemy razem żeby było szybciej. Jak już czysty pacjent leży zabezpieczony chwilowo mocno poutykaną kołdrą, myję ręce, dezynfekuję i wracam do papierków. Taka specyfika pracy. Personel pokładowy też nie do ozdoby jest najęty, tylko każdej akcji, ze sprzątaniem wymiocin i reanimacją włącznie.
              • taki-sobie-nick Jeśli wybrałaś pracę z pacjentami 03.07.18, 22:07
                to twoja decyzja. Samolot to nie żłobek ani oddział szpitalny.
                • mary_lu Re: Jeśli wybrałaś pracę z pacjentami 03.07.18, 22:10
                  Steward to służba, jak personel hotelowy. Ma w zakresie obowiązków sprzątanie i ogarnianie wszystkiego co wyleci z pasażerów na wyposażenie samolotu.
                  • ewawzywa07 Re: Jeśli wybrałaś pracę z pacjentami 04.07.18, 07:56
                    Jeżeli pasażer zwymiotuje ( co zdarza sie niezwykle, niezwykle rzadko, raczej robią to przekarmiane dzieci w trakcie lotu) to owszem. Zresztą kulturalni ludzie, którym sie to przydarzy też jakoś po sobie sprzataja. Może nie gruntownie, ale jakos.
              • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:09
                mary_lu napisała:

                > Moźe byli zmęczeni i twej sytuacji już i pampers dziecka im nie śmierdział, byw
                > a.
                >
                > Ja przychodzę zebrać wywiad u pacjenta, a ten okazuje się splątany i jedynie za
                > interesowany zawartością własnego pampersa. Zakładam rękawiczki, zabezpieczam s
                > ytuację jak mogę, wołam opiekunkę, pracujemy razem żeby było szybciej. Jak już
                > czysty pacjent leży zabezpieczony chwilowo mocno poutykaną kołdrą, myję ręce, d
                > ezynfekuję i wracam do papierków. Taka specyfika pracy. Personel pokładowy też
                > nie do ozdoby jest najęty, tylko każdej akcji, ze sprzątaniem wymiocin i reanim
                > acją włącznie.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:54
                Zmęczeni?????Są ludzie, którym się wydaje, ze sam fakt wejścia do samolotu plasuje ich gdzieś tam wyżej i razem z biletem z punktu A do punktu B kupili sobie służących. Nie, tak nie jest. Personel pokładowy jest do pomocy, ale nie są to służący. Jest subtelna róznica, której gawiedź nie rozumie. I pewnie nie zrozumie, bo to... gawiedź wiałaśnie. Żaden kulturalny człowiek nie wciśnie pampersa własnego dziecka komukolwiek. Steward naraził by się na problemy, gdyby tego pampresa zabrał w trakcie serwisu i... w trakcie zbierania pokładowych smieci. Nadmmieniam, ze są to smieci "nieubikacyjne" tylko takie jak gazety, kubki, serwetki itd.
                • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 20:10
                  Błagam... uncertain
        • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:28

          > A co do pieluchy... No, po prostu popis personelu. Co miała zrobić matka - zost
          > awić dziecko i iść do toalety, czy przeciskać się z dzieckiem na rękach? Tak tr
          > udno podejść z workiem na śmieci i odebrać pampersa.

          Tak trudno poprosić stewardesę o worek na śmieci?
          • mary_lu Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:33
            A to trzeba o coś prosić? Stewardessa zna procedurę na wypadek lądowania na wodzie i ataku terrorystycznego a nie ma pojęcia co zrobić, jak matka z niemowlęciem tkwi w środku zatłoczonego samolotu z pieluchą do wyrzucenia?
            • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:38
              mary_lu napisała:

              > A to trzeba o coś prosić? Stewardessa zna procedurę na wypadek lądowania na wod
              > zie i ataku terrorystycznego a nie ma pojęcia co zrobić, jak matka z niemowlęci
              > em tkwi w środku zatłoczonego samolotu z pieluchą do wyrzucenia?

              Wiesz, stewardesa zostając stewardesą dostaje ZAKRES OBOWIĄZKÓW.

              Tak, latanie z pieluchą może się nie mieścić w jej zakresie obowiązków, mimo iż wie, co robić w razie katastrofy samolotu i sama świetnie pływa. tongue_out

              To, że ktoś ci w danej sytuacji podlega, nie znaczy, że ma spełniać sam z siebie wszystkie twoje kaprysy.
              • mary_lu Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:45
                Tak, do obowiązku stewardów naleźy odbieranie śmieci od pasażerów podczas lotu i sprzątanie samolotu pomiędzy lotami.
                • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:59
                  odbieranie śmieci zwykłych, sprzątają zgadza się, ale on jej odmówił, bo miejsce pieluchy jest w koszu w toalecie, inne śmieci odbierał od pasażerów, ja oddałam kubek po kawie. Pewnie taki mają regulamin.
                  • mary_lu Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:07
                    A co robi steward z torebką wymiocin? A co zrobił z pieluchą jak pasażerowie opuścili samolot?

                    Zostaliście potraktowani fochem i tyle. A wina oczywiście przeszła na etatowego kozła ofiarnego - rodzinę z niemowlakiem.
                    • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:00
                      Są pojemniki na torebki z wymiocinami. A pielucha powinna wylądowac w "koszu" na smieci w ubikacji po uprzednim wyrzuceniu do muszli klozetowej zawartości. Czy pańcia w domu tez nie wie co zrobić z pieluchą?
                    • kura17 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:23
                      > A co robi steward z torebką wymiocin?

                      akurat mnie sie trafilo - obok mnie siedziala pasazerka, ktora wymiotowala przez duza czesc drogi i stewardesa jej powiedziala, ze ona NIE MOZE (nie wolno jej) odebrac tej torebki - zwiazane to bylo z tym, ze to "odpady biologiczne" bodajze, takie regulacje. czyli steward NIC nie robi z torebka wymiocin, pasazera musi ja sam wywalic do smieci.
                      • cauliflowerpl Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:56
                        W koncu ktos z jako takim pojeciem wink
                    • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 20:16
                      A co jelsi pasażer wysmarka nos i zechce wyrzucić chusteczkę...? Jak steward nie zauważy, że pasażer podstępnie upchał odpad biologiczny w kubku po kawie, to zwolnienie murowane!
                • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:58
                  Nie, w regularnych liniach lotniczych personel pokładowy nie sprzata samolotu na ziemi. Sa do tego specjalne słuzby.
                • cauliflowerpl Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 10:14
                  "Tak, do obowiązku stewardów naleźy odbieranie śmieci od pasażerów podczas lotu i sprzątanie samolotu pomiędzy lotami. "

                  surprised surprised
                  Chyba zartujesz z tym sprzataniem.
            • madami Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:00
              mary_lu napisała:

              > A to trzeba o coś prosić? Stewardessa zna procedurę na wypadek lądowania na wod
              > zie i ataku terrorystycznego a nie ma pojęcia co zrobić, jak matka z niemowlęci
              > em tkwi w środku zatłoczonego samolotu z pieluchą do wyrzucenia?

              matka jadąc z dzieckiem czy gdziekolwiek idąc z dzieckiem choćby do restauracji, w odwiedziny czy do parku powinna być przygotowana na to, że dziecku trzeba będzie zmienić pieluchę, osoby kulturalne i dobrze wychowane nie zostawiają obsranych pieluch gdzie popadnie tylko wyrzucają je do śmieci wcześniej umieszczając je w szczelny worek, tak samo jak nie rzuca się zakrwawionej podpaski gdzie popadnie tylko pakuje się ją szczelnie w worek/ papier toaletowy itp.
              tak trudno zaopatrzyć się w worki na pieluchy? Na podróż warto szczególnie uważnie się przygotować jeżeli leci się z malutkim dzieckiem, a jeżeli ktoś nie jest w stanie się spakowac może powienien rozważyć jednak pozostanie w domu
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:00
                10/10
              • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 22:44
                umieszczając je w szczelny worek

                Mieszkasz poza Polską?
                Pytam, bo czasem gramatyka języka używanego od lat rzutuje na ojczysta.

                Umieszczają w szczelnym worku.
            • 3-mamuska Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 02:10
              mary_lu napisała:

              > A to trzeba o coś prosić? Stewardessa zna procedurę na wypadek lądowania na wod
              > zie i ataku terrorystycznego a nie ma pojęcia co zrobić, jak matka z niemowlęci
              > em tkwi w środku zatłoczonego samolotu z pieluchą do wyrzucenia?


              Zatłoczonego ?????
              To w samolotach sa miejsca stojące ze nie mozna przejść środkiem do toalety ?
              A gdzie przewinęła dziecko z toalety wyszła z tym śmierdzącym pampersem?
              Zrobiło kupy ide do toalety zmieniam wywalam myje rece wracam ma siedzenie.

              Ludziom to sie w dupach poprzewracało 😱😱😱
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:01
                Niestety tak. I widać to na pokładach samolotów. Kupia bilet i sodóweczka uderza do głowy.
                • memphis90 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 20:19
                  Komu uderza, temu uderza...
            • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:57
              Tak, trzeba!
        • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:32
          był przecież jeszcze ojciec, któreś z nich mogło, a nawet powinno pójść wyrzucić tą pieluchę! Dla własnego komfortu nawet, po co miałabym kisić sobie pod nosem pieluchę? Zwłaszcza, że łazienka była blisko, z jakiej racji obciążać tym obsługę? Spaliłabym się ze wstydu. Chamy i tyle.
          • mary_lu Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:37
            Może ojciec pilnował trzylatka? Mnie nigdy nie udało się w małym samolocie dopchać do toalety. Zawsze stoją tam tłumy jak tylko pozwolą odpiąć pasy, a do tego jeszcze przejścia przez pół lotu blokuje personel sprzedający perfumy i bilety.
            • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:40
              Kurdę, byłam tam, nie było problemu z przejściem i nie było daleko. A trzylatek siedział pod oknem zablokowany przez matkę, na pewno by nie zwiał. Nie dorabiajcie teorii spiskowych do zwykłego prostactwa.
              • leyre2 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:49
                barbibarbi napisała:

                > Kurdę, byłam tam, nie było problemu z przejściem i nie było daleko.

                Skoro ci ten smrod tak bardzo przeszkadzal a oni nie kwapili sie zeby wyrzucic pieluche to moglas ja wyrzucic, mowic przy okazji ze smrod drazni i zwymiotujesz. Jest szansa ze by dotarlo a nawet jesli nie to pozbylabys sie tego chocby ze wzgledu na wlasne samopoczucie.
                • madzioreck Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:01
                  leyre2 napisał(a):

                  > Skoro ci ten smrod tak bardzo przeszkadzal a oni nie kwapili sie zeby wyrzucic
                  > pieluche to moglas ja wyrzucic, mowic przy okazji ze smrod drazni i zwymiotujes
                  > z. Jest szansa ze by dotarlo

                  Nie, do buraków nie dociera. Normalni ludzie jakoś sobie radzą z pieluchami i nie zasmradzają otoczenia, bo myślą troszeczkę.
                  Nie dotrze. Właśnie przeczytałam dziś niusa - 5-letni, poruszający się na wózku wolontariusz, bierze z rodzicami udział w akcji sprzątania Tatr. A co robią buraczani turysci? Wciskają mu swoje śmieci, bo przecież jaśnie państwo nie będą dźwigać ich z powrotem, a on i tak zbiera...uncertain
                  • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:20
                    Mam wrazenie ze sa ludzie ktorym brudna zawinieta pielucha nie przeszkadza. Serio. Mialam taka kolezanke jak sie ja odwiedzilo to na kanapie stole czy stoliku zawsze zapomniane zawiniatko lezalo...
                    • sofia_87 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:45
                      Moze masz racje, jednak dotyczy to wylacznie brudnej pieluchy pochodzacej od wlasnego dziecka. Pielucha cudzego cuchnie niemilosiernie
                    • madzioreck Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:31
                      ichi51e napisała:

                      > Mam wrazenie ze sa ludzie ktorym brudna zawinieta pielucha nie przeszkadza. Ser
                      > io. Mialam taka kolezanke jak sie ja odwiedzilo to na kanapie stole czy stoliku
                      > zawsze zapomniane zawiniatko lezalo...

                      Wiesz, we własnym domu to jak ktoś lubi i mu nie przeszkadza, to i kupa może leżeć na środku pokoju. W przestrzeni publicznej byłoby miło pamiętać, ze nie jest się pępkiem świata i jakichś norm jednak przestrzegać (ale to dziś takie niemodne).
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:29
                        10/10, a o tym niektórzy zdają się zapominać.
                • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:59
                  Ja mam odruch wymiotny na cudze kupy itd. Tolerowałam tylko smrody moich dzieci. W takiej sytuacji mogłoby się zdarzyć, że obrzygałabym cuchnącą rodzinkę.
          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:14
            Pytanie brzmi czemu rodzice od razu nie przewineli dziecka w wc? Wtedy nikt by z pielucha nie latal...
        • mikams75 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:46
          mnie zastanawia, jak i gdzie ona przewinela obs..ne dziecko. Na fotelu? Na kolanach? I wycierala ruszajacemu sie dzieciakowi ufajdany tylek? Dla mnie logiczne jest, ze przewija sie w toalecie i brudna pielucha laduje tam w koszu, oczywiscie w woreczku szczelnie zawiazanym na supeke, zeby fetor sie nie roznosil.
          • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:52
            mikams75 napisała:

            > mnie zastanawia, jak i gdzie ona przewinela

            Niewątpliwie na fotelu, skoro nie w toalecie.
          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:03
            E nie znasz ludzi. Mogli na foletu obok, mogli na... stoliku, na którym je sie posiłki. Żaden problem. Przeciez to tylko kupka MOJEGO dziecka.
            • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:33
              Ej no serio 7-10 kg niemowlę, a są i większe, da sie przewinąć i umyć z kupy na tym miniaturowym stoliku w czarterowym samolocie?
              • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:35
                Jak sie nie da na stoliku to na fotelu klada. Ja naprawde mysle ze ludzie nie wiadza ze w samolocie sa przewijaki
                • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:10
                  Na fotelu to juz jestem sobie w stanie to wyobrazic. Na tym mini stoliku nie. Chyba, że to jakis wypasiony samolot i ma większe stoliki, ale na pewno nie tani czarter do Bulgarii.
                  Może faktycznie nie wszyscy wiedzą o przewijakach, a może muszą szybko przewiń dziecko bo łatwo się odparzenia a do łazienki kolejka pijanych Januszy co go muszą w trakcie dwugodzinnego lotu piętnascie razy do toalety, albo są zwykłymi buraki. Nie wiem, trudno powiedzieć. Ale w sumie wystarczyło się odwrócić i kulturalnie zwrócić państwu uwagę, by pieluch wyrzucili do kosza bo zwyczajnie śmierdzi. Może ludzie pierwszy raz lecieli i nieobyci byli.
              • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:31
                Da, da, Polak potrafi. Sama to widziałam. Sama widziałam na takim stoliku pieluche z kupą. Za 2-3 godziny ktos na tym kładł bułke.
                • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 18:36
                  Ale mi nie chodzi o położenie pieluchy z kupa (taka się na pewno zmieści jak i osmarkana chusteczka i opluty batonik i paw który wypadł poza torebkę ). Ja pytam jak da rade położyć niemowlę do przewiniecia na tym stoliku w czarterze. Bardzom ciekawa, to musialby być jakiś mały akrobata.
                  • mikams75 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 00:31
                    podejrzewam, ze na stojaka.
                    • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 13:02
                      Na stojaka to chyba małe dziecko nie niemowlę i to raczej takie ogarniete i "mocno stabilne". Raczej trudno przewinac nawet stojące juz niemowlę na wąskim chybotliwym stoliku.
                      • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 13:58
                        Dziecko zostało posadzone na stoliku. Tak posadzone. Mama zdjęła mu pieluchę. Inna tetrowa chyba została pobrudzona pozostalościami z tej starej,. Polak potrafi.
                        • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 15:16
                          Tetrowe pieluchy? To w którym to roku było? 1980? Czyli wtedy gdy sami ekskluzywni i kulturalni latali.
                          No i sadzanie dziecka na tyłku i wydzieranie mu spod tego siedzącego tyłka ob.ranej pieluchy to już wyższa szkoła jazdy. Jeszcze takiej ekwilibrystyki nie widziałam.
                          • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:14
                            Tetrowe pieluchy funkcjonują do dziś- jako podkład na przykład. I nie czepiaj się. A co do pieluch tetrowych uzywanych jako pieluchy własnie to były one dość powszechnie stosowane dekadę póxniej.
                            • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:27
                              Na początku lat 90 pojawiły się w Polsce pampersy. Może nie były powszechnie używane ze względu na ówczesna cene, ale na pewno osoby, które mogły sobie pozwolić na bilety lotnicze mogły sobie też pozwolić na paczkę pampersow do używania w podróży, na spacerach itp.
                          • arwena_11 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:24
                            mój syn z listopada 2000 roku - chodził tylko w tetrowych pieluchach.
                            • aamarzena Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:32
                              Ale jednorazówek były juz powszechnie dostępne. Moja siostra zdecydowanie starsza od twojego syna miała pampersy na takie okazje jak podróż właśnie, spacery, wizyty u rodziny czy lekarza.
                              Moje dzieci zaś zdecydowanie młodsze od twojego syna nosiły pieluchy wielorazowe, ale w życiu nie przyszło mi do głowy, by w dalsze podróże niż do babci 10 minut samochodem zakładać im tetry czy inne wielorazowe. To raz. Dwa, to fakt, że moje dzieci używały wielorazowek nie świadczy o tym, że jednorazowe pieluchy nie były powszechnie dostępne.
                            • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 16:50
                              Moja córka z 2000 chodziła tylko w pampersach, choć fakt, że trwały wtedy dyskusje czy noworodkowi nie zaszkodzą. Jednak zdecydowana większość rodziców od początku pakowała w pampersy.
                      • mikams75 Re: dzieci w samolocie 05.07.18, 22:09
                        moje stalo przy czyms od 7mies. i przy probie polozenia byl wrzask, wiec od tego wieku przewijalam na stojaka. W samolocie to dla bezpieczenstwa moze tatus pod pachami podtrzymac. Ale i tak uwazam, ze pomysl od czapy.
      • taki-sobie-nick Ja bym zaproponowała jej wyrzucenie 03.07.18, 21:29

        matce. Może nie wpadła? tongue_out
    • fomica Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:12
      No ale sama piszesz że jedno przestało płakać, a drugie zaczynało, czyli nie jest tak że jedno i to samo dziecko ryczało 3 h, tylko każde po 5 minut smile A ryk 5-minutowy to żadna sensacja, w sumie standard. Czyli każdy z tych rodziców mógł powiedzieć "a moje płakało tylko 5 min", "moja tylko zrobiła kupę", "ja tylko musiałam nakarmić", "moje tylko sie wierciło, ale nie płakało" itd. itd.
      > Przecież takie dziecko nic nie zapamięta z takiego wyjazdu,
      Rozwala mnie ten argument, tak jakby na wakacje sie jeździło po to żeby dzieciak wszystko zapamiętał smile Na urlop jeździ się dla swojej przyjemności, dla swoich wspomnień, dziecko to dodatek. Zresztą mało który dorosły pamięta wszystkie swoje wyjazdy, po to właśnie robi się zdjęcia, żeby zatrzymać w pamięci.
    • edelstein Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:36
      Latam z synem od kiedy ma 3miesiace.Od 9lat wyglada to tak samo,zasypia zaraz po starcie,budzi sie po ladowaniu.Nigdy nie zaplakal.
      Za to wielogodzinna podroz autem jest koszmarem dla niego i dla mnie tez.
      Dlatego bedziemy dalej latac i g.. mnie obchodzi co kto o tym mysli.
      • barbibarbi Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:44
        Jak jakiś 3 latek będzie kopał w fotel twojego śpiącego syna i zasmradzał otoczenie, to zacznie cię obchodzić. A w tle będą wrzeszczeć niemowlaki to synuś na pewno sobie nie pośpi.
        • edelstein Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:11
          Jakos sie nie zdarzylo, a latamy czesciej niz raz na rok.
        • ichi51e Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:16
          Jak dziecko bedzie mnie kopalo to zaprawde odwoce sie i powiem “chlopczyku przestan” i zapewniam cie ze mine bede miec taka ze przez nastepna godzine nawet nie machnie noga...
    • mamma_2012 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 21:43
      Kilka dni temu leciałam na wakacje z dzieckiem z koszmarów. Najpierw byłam miła, potem wkurzona (bez okazywania), a potem się tylko śmiałam (szczerze), bo co zrobić jak cię młody (ze 3 lata) Rosjanin na zmianę grzmoci hipopotamem, częstuje żelkami, których nie znoszę i zagaduje w języku, który jest mi raczej obcy, a potem są kolejne atrakcje nie tylko dla mnie.
    • noemi29 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:14
      Ludzie są po prostu rąbnięci :\
      Mówię to ja, matka, która wstrzymała na pewien czas swoje życie. Z moim dzieckiem się nie dało inaczej, po co miałam je katować? Do tego otoczenie?
      Z moich obserwacji wynika, że wiele dzieci nie nadaje się do ciągania tu i tam ( są też egzemplarze odporne na wszystko), ale cóż...decyzja rodziców.
    • anagat1 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:23
      Hmm wykup lot w 1 klasie i do osrodkow tylko dla doroslych. Jestem jednym z tych rodzicow , co to ciagali niemowlaki przez pol Europy.. Kilka lat temu to bylo i nadal ten czas wspominam jako jeden z najlepszych w zyciu. P.S. A ze rodzice coraz gorzej ogarniaja wlasne dzieci , to niestety fakt.
    • claudel6 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:32
      ja ciągałam dziecko od pierwszego roku życia na krótkie loty, ale ona była grzeczna i cichutka, dostawała tableta na 2,5 godziny i dziecka nie było. nie karmiłam już wtedy piersią.
      lot na Kanary byłby wykluczony, pierwszy dłuższy lot (5 godzin) córka zaliczyła jako 7-latka.
      to kopanie w fotele to jakaś plaga - co, rodzice tego nie widzą?
      • berdebul Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:23
        Dwoje dzieci, dwoje dorosłych, tak też usiedli. Rodzice przed dziećmi. Dzieci zabawiały się między innymi kładzeniem foteli w czasie startu (obsługa pokładowa zrobiła o to awanturę rodzicom), oraz wiszeniem na półkach z bagażami przy wysiadaniu (awanturę zrobili inni pasażerowie).
        • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:04
          To polska norma.
        • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:29
          To chyba dobrze ze usiedli przed dziecmi - w ten sposob dzieci nie mogly nikogo kopac w fotel poza wlasnymi rodzicami
    • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 22:37
      Uwielbiam takie teksty. A jeszcze lepsze sa miny ludzi w biznesie. Tak. Latam z dziećmi w biznesie. Jak były mniejsze tez latałam. Najmłodszy miał niecałe półtora roku jak poleciał w biznesie po raz pierwszy. Latam-bo-mogę. Bo 12-godzinny lot na leżąco jest daleko bardziej znośny, niz na siedząco. I w nosie mam. Płace za bilety jak każdy. Za dzieci też. Wiec niech mnie cmokną. A, że dzieci czasem płaczą? Czasem głośniej sie śmieją? Czasem nudzą? No płaczą. I sie śmieją. I nudzą. Życie. A pluskanie sie w cieplukim i czystym morzu w styczniu jest dla nich frajdą. I lubią. A ja lubie byc z nimi. Teraz to juz duże chłopy - najmłodszy ma 12 lat. Wiec problem sam sie niejako rozwiązał. Ale latali i latają. A, że czasem chorują na wyjeździe? No chorują. Ale - uwaga- tam tez sa lekarze. I leki. A najbardziej rozchorował nam sie na egzotycznym wyjeździe dwudziestolatek - złapał denge i wylądował na dwa dni w szpitalu. To z dwudziestolatkami tez nie jeździć?
      Pachnie w rym wątku zazdrością i egzaltacją pań, którym albo zabrakło odwagi, żeby z dzieciak jeździć albo z oszczędności jada raz na ruski rok i traktują masowy wyjazd do Grecji jak ekskluzywne wojaże do sześciu gwiazdek na bora bora prywatnym jetem.
      PS. Na Malediwy tez lata mnóstwo małych dzieci. Samolotami rejsowymi. I płaczą, nudzą i sie śmieją. Szok co?
      • madami Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:10
        Ja tam nie mam nic przeciwko obecności dzieci, zdarza się, że dziecko jest uciążliwe ale jak widać, żę rodzic robi wszystko by te uciążliwości zmniejszyć to inaczej się patrzy na taką sytuację. Pamiętam np. jak matka stała w przejściu między toaletami z kilkulatkiem bo ten stroił fochy, nie chciał siedzieć, marudził i kopał w siedzenia i potem ludziom zrobiło się ich trochę żal, czasem ktoś podchodził i rozweselał tego chłopca, to steward coś przyniósł, to ktoś czymś poczęstował, porozmawiał. Gdyby ta sama matka osiadła w fotelu, załozyła słuchawki i miała gdzieś nudzące się dziecko pewnie w pozostałych pasażerach zacząłby kiełkować gniew. Kiedyś koło mnie siedziała matka z niemowlakiem, który płakał pewnie z powodu ciśnienia ale matka tuliła i uspokajała, powiedziała, ze przeprasza, za ten płacz, ja powiedziałam, że rozumiem i przykro mi że je pewnie boli. I od razu robi się przyjaźniej i milej bo trzeba spojrzeć poza czubek własnego nosa.
        • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:13
          madami napisała:

          > Ja tam nie mam nic przeciwko obecności dzieci, zdarza się, że dziecko jest ucią
          > żliwe ale jak widać, żę rodzic robi wszystko by te uciążliwości zmniejszyć to i
          > naczej się patrzy na taką sytuację. Pamiętam np. jak matka stała w przejściu mi
          > ędzy toaletami z kilkulatkiem bo ten stroił fochy, nie chciał siedzieć, marudzi
          > ł i kopał w siedzenia i potem ludziom zrobiło się ich trochę żal, czasem ktoś p
          > odchodził i rozweselał tego chłopca, to steward coś przyniósł, to ktoś czymś po
          > częstował, porozmawiał. Gdyby ta sama matka osiadła w fotelu, załozyła słuchawk
          > i i miała gdzieś nudzące się dziecko pewnie w pozostałych pasażerach zacząłby k
          > iełkować gniew. Kiedyś koło mnie siedziała matka z niemowlakiem, który płakał p
          > ewnie z powodu ciśnienia ale matka tuliła i uspokajała, powiedziała, ze przepra
          > sza, za ten płacz, ja powiedziałam, że rozumiem i przykro mi że je pewnie boli.
          > I od razu robi się przyjaźniej i milej bo trzeba spojrzeć poza czubek własnego
          > nosa.

          O!
      • bo76 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:13
        Dla mnie z drugiego końca Polski wyprawa nad Bałtyk - Wybrzeże Zachodnie to przy dobrych układach 10 godzin (autem!!!), 12-14h pociągiem. Wyjazd samolotem to 2h lotu, plus 2 godziny wcześniej na lotnisku - można łazić, robić zakupy, skakać, na dużych lotniskach moja ekipa nawet w piłkę grywa itp. Różnica dla mnie zasadnicza.
        Ostatnio ze względów zawodowych jechałam busem do Anglii, 20h - to dopiero hardcore!!!
        Także podczas lotu - jestem jedynym kierowcą rodziny, prowadzenie przez tyle godzin to żadna frajda, w samolocie czytam, śpię itp. - owszem, mam dwójkę dzieci, są już w wieku, kiedy oprócz podania czegoś z plecaczka / walizki sami sięsobą zajmują, niezależnie jak długi lot. Ale nauczeni są kultury w podróży od najmłodszych lat - jak byli mali, to woziliśmy jeden podręczny z samymi zabawkami / gadżetami do zabawiania w długiej podróży. Uszy / ciśnienie - zawsze komplet do żucia / gryzienia / woda do picia / krople - jeśli nos zatkany itp.
        Też mnie do pasji doprowadzają w odrózy, ale nie płączące dzieci - tylko ich niewychowani, pozbawieni skrupułów rodzice - dziecko pada z nudów, ryczy, skacze na fotelu i doprowadza wszystkich do szału, a rodzic wkłda stopery i udaje, że tego nie słyszy, bo śpi - podkreślam, to nie wina dziecka, bo sory, ktoś je musi wychować i pokazać mu, jak się należy zachować i co można zrobić, by podróż minęła wszystkim miło.

        Choroby - cóż, zdarzyć się mogą wszędzie, należy być przygotowanym, wyposażonym w leki i ja np. zawsze z dodatkowym ubezpieczeniem - w razie czego. Ale nie wariujmy - jak poślesz 15-latka na obóz, to też się może pochorować, jak sam wyjeżdżasz daleko - to tez się może biegunka zdarzyć. I nie - nie zawsze jest to od kabanosa mizianego o siedzenie - są miejsca, które naprawdę różnia się florą bakteryjną od naszej ojczyzny, w połączeniu z innym jedzeniem, temperaturą czy wilgotnością nawet przy czystych rękach może się przytrafić.
        A niewychowane dziecko tak samo może Was wkurzać w kinie za rogiem, w kościele , na dużej imprezie rodzinnej (albo i małej) czy Wasze dziecko w jego własnej klasie - wtedy tez przestaniemy tam chodzić?

        • little_fish Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:38
          Mieszkasz na lotnisku? Zarówno w Polsce jak i później na wakacjach? Bo droga na i z lotniska umknęła ci przy wyliczankach. Poza tym tutaj poruszana jest kwestia lotów z małymi dziećmi - niemowlak i trzylatek w poście startowym występuje - to po choinkę pchać się z nimi koniecznie nad Bałtyk?
          • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:49
            Jeśli mieszka w mieście z lotniskiem (Warszawa, Kraków, Gdańsk, Katowice, Wrocław) to na lotnisku jest szybko. Jeśli mądrze wybierze hotel - tez bedzie w nim w ciagu godziny. A czemu pcha sie nad Bałtyk/do Chorwacj/ w Biedzczady/ na Mauritius? Bo może. Proste. Jej wybór. Wybiera tak, jak jej najwygodniej/najlepiej/najprzyjemniej. Proste.
            • little_fish Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:59
              No nad Bałtyk nie jest jej prosto, przyjemnie i wygodnie, skoro jedzie tam 10-14 godzin. Dla mnie to logiczne. Gdybym ze względu na uciążliwość podróży miała rezygnować z lotu za granicę, to jako alternatywę wybralabym nieuciążliwą podróż nad fajne bliskie jezioro. Pojąć nie mogę, dlaczego wszyscy jako alternatywę podają Bałtyk.
              • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:03
                Pojąć nie mogę, dlaczego wszyscy jako alternatywę
                > podają Bałtyk.

                Może dlatego, że istnieje dychotomia: góry albo morze.

                Ja mam w pobliżu Zalew Zegrzyński, ale w życiu bym do niego nie weszła. tongue_out Natomiast kąpielisk parę się znajdzie, co wymaga zaangażowania osoby z samochodem.
                • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:05
                  taki-sobie-nick napisała:

                  > Pojąć nie mogę, dlaczego wszyscy jako alternatywę
                  > > podają Bałtyk.
                  >
                  > Może dlatego, że istnieje dychotomia: góry albo morze.
                  >
                  > Ja mam w pobliżu Zalew Zegrzyński, ale w życiu bym do niego nie weszła. tongue_out Nat
                  > omiast kąpielisk parę się znajdzie, co wymaga zaangażowania osoby z samochodem.

                  Tzn. znalezienie ich nie wymaga osoby z samochodem. tongue_out Dojazd do nich - owszem.
                  • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:10
                    Dla ludzi mieszkających w miastach bez lotniska dojazd do tegoż również wymaga zaangażowania osoby z samochodem.
                    • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:42
                      Blisko lotnisk są parkingi - parkingowy jeszcze cię dowozi pod sam terminal i odbiera po powrocie, koszt rzędu 80-100 zł/tydz w Katowicach, żaden majątek.
                      • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:56
                        A na ten parking na wrotkach dojeżdżasz?
                        • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:13
                          A samochodem własnym nie wolno? Nie wiem w czym problem? Po co angażować kogoś z samochodem? Do tego się odniosłam.
                          • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:21
                            Analogicznie nad jezioro też wolno własnym samochodem, prawda? Bo ja odniosłam się do tego zdania "Natomiast kąpielisk parę się znajdzie, co wymaga zaangażowania osoby z samochodem."
              • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:12
                little_fish napisała:

                > Pojąć nie mogę, dlaczego wszyscy jako alternatywę
                > podają Bałtyk.

                Może być, że to przez to, że na tę chwilę Polska nie ma dostępu do innego morza, a dla niektórych wakacje bez morza to nie wakacje. Ja tak mam od maleńkości podobno, Bałtyk czy nie Bałtyk, ważne żeby były fale i 'żywa' woda. Właśnie wróciłam z wyjazdu w rejony niemorskie i już odliczam do prawdziwych wakacji. Nad morzem znaczy się.
                • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:18
                  zasiedziala napisała:

                  > little_fish napisała:
                  >
                  > > Pojąć nie mogę, dlaczego wszyscy jako alternatywę
                  > > podają Bałtyk.
                  >
                  > Może być, że to przez to, że na tę chwilę Polska nie ma dostępu do innego morza

                  Na tę chwilę? Ale zaraz będzie miała?


                  > , a dla niektórych wakacje bez morza to nie wakacje. Ja tak mam od maleńkości p
                  > odobno, Bałtyk czy nie Bałtyk, ważne żeby były fale i 'żywa' woda.

                  A jezioro nie może być?
                  • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:36
                    taki-sobie-nick napisała:

                    > zasiedziala napisała:
                    > > Może być, że to przez to, że na tę chwilę Polska nie ma dostępu do innego
                    > morza
                    >
                    > Na tę chwilę? Ale zaraz będzie miała?

                    Posłowie na ten sejm już nieraz nas przecież zaskoczyli wink

                    > > , a dla niektórych wakacje bez morza to nie wakacje. Ja tak mam od maleńk
                    > ości p
                    > > odobno, Bałtyk czy nie Bałtyk, ważne żeby były fale i 'żywa' woda.
                    >
                    > A jezioro nie może być?

                    Nie.
                    • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:39
                      zasiedziala napisała:

                      > taki-sobie-nick napisała:
                      >
                      > > zasiedziala napisała:
                      > > > Może być, że to przez to, że na tę chwilę Polska nie ma dostępu do
                      > innego
                      > > morza
                      > >
                      > > Na tę chwilę? Ale zaraz będzie miała?
                      >
                      > Posłowie na ten sejm już nieraz nas przecież zaskoczyli wink

                      E, w sprawach międzynarodowych to tak raczej teoretycznie.
                      >

                      > Nie.

                      Ależ wybredne to społeczeństwo. A dlaczego nie?
                      • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:53
                        Bez powodu, po prostu tak mam, że wolę morze, piaszczyste plaże, szum fal itd. Jeziora bywają piękne, można nimi nacieszyć oko, a następnie udać się nad morze w celach wypoczynkowych smile
                      • alaveda a co mają zrobić Czesi? 04.07.18, 08:27
                        Morza nie mają, jezior sensownych też...wszyscy z małymi dziećmi w Sudety albo na agroturystykę? big_grin
                  • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:32
                    No wiesz haslo Polska od morza do morza nie wzielo sie z nikad...
                • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:19
                  Być może. Dla mnie to jednak mało logiczne, kiedy na propozycje, aby nie męczyć malutkich dzieci długimi i dalekimi podróżami, tylko wybrać się gdzieś blisko, pada odpowiedź "Ale nad Bałtyk to ja jadę 12 godzin"
              • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:17
                Ale ona nie rezygnuje z lotu. Ona go wybiera - jako alternatywę dla uciążliwego dla niej jakoś Bałtyku. Wodac lubi morze. Wiesz taki duży zbiornik falującej słonej wody, otoczony z reguły pasem piachu. Widać alternatywa w postaci jeziora jej nie pociąga. Nawet fajnego jeziora. Nawet fajnego bliskiego jeziora. Nawet fajnego bliskiego jeziora do którego nieuciążliwie sie podróżuje. Moze nie lubi jezior? Moze lubi morze? Dla ciebie żadna różnica. Dla niej najwyraźniej jest.
                Twoja argumentacja jest bliźniaczo podobna do argumentacji wielu sprzedawców-wciskaczy. Chcesz kupić beżowe szpilki z odkryta pięta, a oni ci wsiąkają brązowe sandały na płaskim i przekonują, ze to w sumie, jak sie zastanowić - elit samo. A sie za butami nie nalatasz. Co kto lubi.
                • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:19
                  „Ci wciskają” i „jak sie zastanowić - to samo”.
                • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:25
                  Miłość do morza absolutnie rozumiem. Za jeziorami też osobiście szczególnie nie przepadam, ale... Po pierwsze, żadna z tych osób nie podała takiego argumentu, że wakacje bez morza to dla nich nie wakacje (chyba, że uznały to za oczywistą oczywistość 😉), a po drugie - ja bardzo kocham morze, ale własne dzieci bardziej. I gdyby źle znosiły dalekie podróże, to te kilka wakacji w życiu bym poświęciła.
                  • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:33
                    Tylko pojawia się pytanie, czy dzieci to faktycznie męczy wink Ja, odkąd pamiętam, uwielbiałam dalekie podróże, co wówczas oznaczało spędzanie ponad doby w autokarze. Dorośli współpasażerowie mogli jednak nie być zachwyceni moim towarzystwem w podróży...
                    • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:38
                      No z radości te dzieci w samolotach płaczą i kopią siedzenia współpasażerów....
                      Odkąd pamiętasz - czyli raczej nie byłaś wtedy niemowlakiem 😉
                      • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:41
                        little_fish napisała:

                        > No z radości te dzieci w samolotach płaczą i kopią siedzenia współpasażerów...


                        Ale ona jeździła autokarem.
                        • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:46
                          Ale zapytała czy dzieci to faktycznie męczy - a wątek jest o podróży samolotem. Choć faktycznie, skoro autokar nie męczy, to niech te dzieci z samolotu przesiądą się do autokaru. I nad Bałtyk 😀
                      • zasiedziala Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:45
                        Podobno w czasach niemowlęcych byłam zdecydowanie mniej uciążliwym pasażerem. Potem nauczyłam się mówić wink Ja nie spotkałam jeszcze dziecka, które by płakało cały lot. Za to spotkałam takie biegające, piszczące, kopiące, zagadujące, ciamkające itd. Nie wyglądały na szczególnie zmęczone, w przeciwieństwie do rodziców i czasem współpasażerów wink
                      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:34
                        Kopia przeciez dla zabawy a nie ze zlosci ze nie moga juz w tej puszce wytrzymac.
                  • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 00:49
                    A może dzieci tez kochają morze, za to nie kochają podróży? Więc wybór: kilka godzin udręki, w zamian za dwa tygodnie fantastycznych wakacji staje się atrakcyjny wobec alternatywy: nieuciążliwy dojazd i dwa tygodnie udręki? Hę?!
                    Jak ja nie łunie ludzi, którzy wiedzą lepiej ci dla innych dobre. I nie przepuszcza okazji by popouczac, dyskretnie sobie przy tym pieszcząc ego („ach jestem matką roku, bo kocham dzieci i nigdy i zawsze, w przeciwieństwie do tej larwy co woli i przedkłada nad”). No musi, bo się udusi. Dobranoc.
                    • 3-mamuska Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 02:21
                      zawsze-w-drodze napisała:

                      > A może dzieci tez kochają morze, za to nie kochają podróży? Więc wybór: kilka g
                      > odzin udręki, w zamian za dwa tygodnie fantastycznych wakacji staje się atrakc
                      > yjny wobec alternatywy: nieuciążliwy dojazd i dwa tygodnie udręki? Hę?!
                      > Jak ja nie łunie ludzi, którzy wiedzą lepiej ci dla innych dobre. I nie przepus
                      > zcza okazji by popouczac, dyskretnie sobie przy tym pieszcząc ego („ach jestem
                      > matką roku, bo kocham dzieci i nigdy i zawsze, w przeciwieństwie do tej larwy c
                      > o woli i przedkłada nad”). No musi, bo się udusi. Dobranoc.


                      NIEMOWLAK /ROCZNIAK/DWULATEK KOCHA MORZE I WAKCJE BEZ MORZA TO WAKACJE STRACONE?
                      • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:38
                        Jak juz wielokrotnie stwierdzono w tym watku - dziecku totalnie wszystko jedno! Za to rodzice majac do wyboru 6 godzin meki w aucie wola 15 min w taksowce 1h na placu zabaw lotniskowym 2h w samolocie (tu 5 min placzu) i do trgo lot z dzieckiem nigdy nie jest nudny bo duzo czasu 1:1 do tego atrakcje w postaci samolotu obslugi i przekasek, najgorsza w sumie jest godzina na lotnisku w kraju docelowym bo dziecko ci zjazd zalicza ale to juz nie jest problem wspolpasazerow tylko rodzicow.
                        • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:53
                          Dokładnie. Poza tym ludzie często maja więcej niż jedno dziecko, a starsze np taki 5-6-7 latek może mieć już swoje preferencje. Więc leca całą rodzina do Grecji czy Bułgarii, w tym maluch 1-2-3 letni.
                          I tak juz tu niektórzy sugerują, że do 4-5-6 r.ż. powinno sie siedziec z dzieckiem na działce tudzież nad najbliższym mozliwym zalewem. Jesli ktos ma troje dzieci w odstepach 3-5 lat to rozumiem 10-15 lat ma siedzieć na doopie w domu? Bo?
                          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:38
                            Nie no juz byla rez sugestia ze starsze jedzie samotnie z drugim rodzicem...
                            • aamarzena Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:15
                              Nie no, świetnie. Niektórzy jednak wola rodzinne wczasy, tym bardziej, że urlopu ludzie maja ograniczona ilość.
                    • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 06:23
                      Matką roku nigdy nie zamierzałam być, ale może mam dziwne dzieci, bo w wieku roku czy półtora nie cierpiał udręki nad jeziorem i było im obojętne czy woda w której się chlapią to jezioro, morze czy basen. Ale jeżeli czyjeś dzieci w wieku niemowlęcym faktycznie kochają morze i cierpią nad jeziorem, to rzeczywiście wybór jest oczywisty 😉
                      • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:05
                        Rozumiem, że nie ogarniasz intelektualnie, że ludzie maja RÓŻNIE? Na ten przykład sytuacji w której ktos ma „na stanie” 9-latka, 5-latka i powiedzmy roczniaka? I chce spędzić wakacje całą rodziną?
                        • tanebo2.0 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:14
                          I myśli: "dzieci nic nie zmieniają"?
                          • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:25
                            Owszem - zmieniają. Zamiast nurkowania na Salomonach bierze relaks na Mauritiusie. Z przelotem w biznesie. Albo - zamiast włóczęgi po Europie - dwa tygodnie w allu w Bułgarii. w zależności od preferencji/upodobań/możliwości portfela. Ale bierze pod uwagę możliwości i potrzeby SWOJE i WSZYSTKICH dzieci. I jeszcze ci cos powiem na ucho - zimą też. Wiec jedzie sie na narty w Alpy z roczniakiem. I rodzice jeżdżą ze starszymi na zmianę, a z najmniejszym spacerują. Albo - przy jedynaku - SAMI jeżdżą na zmianę. I co? I nico. Tak lubią. Tak wybrali. Ich sprawa.
                            Między „dzieci nic nie zmieniają” a „dzieci to łańcuch, przymus, dożywocie” jest ogrom wyborów.
                            Zreszta- nic dziwnego, że ludzie - wariując na punkcie potrzeb dziecka i perfekcyjnego wizerunku super rodziców- poprzestają po pierwszym. Na szczęście nie wszyscy. Wystarczy wyluzować. I pośrodkowac miedzy potrzebami SWOIMI i dzieci. Wszystkich dzieci. Bo wszyscy w rodzinie sa ważni. Nie tylko najmłodszy dziubdzius. Pozdrawiam. Lecę kserować zeby mieć na listopadowy wyjazd na Madagaskar. Z dziećmi.
                            • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:55
                              Ogarniam, ogarniam. Odnoszę się cały czas do postu startowego, gdzie opisano niemowlaka i trzylatka. To po pierwsze. Po drugie ja nie mam nic przeciwko podrozowaniu z dziećmi. Do dyskusji włączyłam się bo ubawiło mnie to, że na propozycje pojechania z malutkim dzieckiem gdzieś blisko natychmiast padała odpowiedź " a nad Bałtyk to ja mam 8-10-12-14 godzin." Jakby ludzie nie rozumieli sformułowania BLISKO.
                            • bialeem Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:36
                              Jezu jaką jesteś egoistyczną babą. Serio. Jak na ciebie kiedyś trafię w samolocie, to będę Cie walić torebką w łeb, puszczę Ci jakiś dubstep w ucho i będę kopać w kostkę. Bo mogę. Kto mi zabroni? W końcu mnie stać na lot na Mauritius.
                              • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:50
                                Ja? A jak niby ten mój egoizm się przejawia? I jak zamierzasz mnie rozpoznać?
                                • bialeem Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 15:56
                                  zawsze-w-drodze. Rozpoznam, rozpoznam. Babon w biznesie z dwójką niewychowanych dzieciaków lecący na wakacje najdalej jak się da. Takie przypadki są raczej rzadkością.
                                  • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:05
                                    A, myślałam że to do mnie, bo jakoś tak telefon mi pokazuje
                                  • chatgris01 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:05
                                    big_grin
                                  • ewawzywa07 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:34
                                    Niewiele jest babonów z dziećmi w biznesie. Bardzo mało ze względu na cenę biletów.
                              • tt-tka Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 18:50
                                bialeem napisał:

                                Jak na ciebie kiedyś trafię w samoloc
                                > ie, to będę Cie walić torebką w łeb, puszczę Ci jakiś dubstep w ucho i będę kop
                                > ać w kostkę. Bo mogę. Kto mi zabroni? W końcu mnie stać na lot na Mauritius.

                                Az sprawdze, komu odpowiadasz big_grin Tez miewalam takie checi. W pociagu opanowuje je bez trudu, bo tam jest moznosc odizolowac sie - zmienic przedzial, wyjsc do Warsu... W zamknietym, bez mozliwosci opuszcenia go srodku lokomocji budzi sie we mnie sadystyczna morderczyni.

          • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:31
            Moze mieszka w poblizu lotniska? Nie ma zakazu
            • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:36
              Nawet jeśli mieszka w pobliżu, musi się tam dostać, prawda? Choćby to było pół godziny w kraju i pół godziny na miejscu, to robi się z tego dodatkowa godzina. Oczywiście nie wyklucza ona podróży z dzieckiem, chodzi mi jedynie o to, że nie da się do Grecji dolecieć w dwie godziny.
              • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:41
                Nie da sie ale za to latwiej dziecku przelykac odcinki typu taksowka pociag lotnisko samolot autobus pociag niz caly dzien w samochodzie. No chyba ze ktos ma dziecko ktore spi cala droge wtedy moze lepszy samochod. Nie wiem nie mialam tekiego darlo sie cala droge w foteliku
                • little_fish Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:54
                  U mnie jedno spało, z drugim do roku dawaliśmy radę jeździć właściwie tylko w nocy, wtedy spał. Dzieci są różne, wiadomo. Chodzi mi tylko o to, że jeżeli rodzicom zależy na konkretnym rodzaju wypoczynku (bo umówmy się, że do pewnego wieku dziecka, to rodzice są jedynymi decydującymi), to powinni się wysilić, żeby ta podróż (obojętnie jakim środkiem transportu) była jak najbardziej komfortowa i dla dzieci i dla ewentualnych współpasażerów. I wtedy nikt nie będzie miał wątpliwości, czy z dziećmi można podróżować.
      • sumire Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:21
        Latasz na Malediwy? Ty? Do tych muslimów, którymi tak wycierasz sobie buzię w innych wątkach?
        • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:56
          Latam. Są tam ładnie spacyfikowani i swoje przekonania trzymają w kieszeni od służbowego, hotelowego mundurku. Zreszta w resortach, w kontakcie z klientami, pracują zasadniczo cudzoziemcy (sprzątają w przewadze Lankijczycy, masują Tajki, nurkowania uczą Europejczycy czy tam inni biali, gotuje cały świat).
          Mało tego - latam tez do Malezji (langkawi przy okazji polecam) i do Indinezji. Wyobrażasz sobie? A migrantow z Afryki i Bliskiego Wschodu dalej nie chce. Chociaż na Zanzibarze byłam i pewnie wrócę. Bo ładny.
          • sumire Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:12
            Haha. I zero wolności wyznania oraz sporo obywateli wstępujących do ISIS.
            • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 12:35
              A co mnie to obchodzi? Ja tam jadę na wakacje, do zamkniętej enklawy, nurkować, brać masaże, taplać się w czystej, ciepłej wodzie, jeść pyszne rzeczy, pic koktajle, a nie mieszkać, pracować i wychowywać dzieci. Na szczęście demokracji tam nikt nie przewiduje i oszolomów wrzucają do morza. A jak ktoś będzie za bardzo fikał z miejscowych, to go miejscowa dyktatura spacyfikuje. Dolary z turystyki są zbyt cenne, żeby świrom pozwolić świrować.
              • sumire Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 13:17
                www.telegraph.co.uk/news/worldnews/africaandindianocean/maldives/11861092/In-the-tourist-idyll-of-the-Maldives-radical-Islam-lures-some-towards-a-very-different-paradise..html

                To jest info sprzed 3 lat. Stan wyjątkowy wprowadzony w ubiegłym roku spowodował mnóstwo rezygnacji. Na twoim miejscu czytałabym więcej, zamiast wierzyć w moc dyktatury - te w Egipcie i Tunezji nie zapobiegły masakrom. To ciekawe, że tyle panikujesz, że hordy najadą twój kraj, ale wypoczynek w kraju pełnym radykałów jest okej, bo pupcia wygrzana na słońcu. To się nazywa relatywizm moralny smile
                • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:04
                  Właśnie. Sprzed trzech lat. Nic nowszego nie wygrzebałaś? Dziwne nie?
                  Był jeszcze bunt sprzątaczy i innego personelu w jednym z resortów grupy universalresorts, też parę lat temu. I co? I nic. Turystów przewieziono do innych resortów, zafundowano im pobyt gratis, a o zbuntowanych słuch zaginął. Za to rekiny jakby bardziej wypasione.
                  • sumire Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 16:37
                    Oczywiście, że są nowsze newsy, sytuacja polityczna na Malediwach nie jest niczym nowym. W ubiegłym roku zabito blogera promującego świeckość. W mediach ciągle coś się pojawia na temat niefajnych nastrojów.
                    I wiesz, ludzie, których wystrzelano w Tunezji, też myśleli, że skoro siedzą w kurorcie i władza trzyma ludzi za mordę, to jest w porzo. Nie wiem, co ma do rzeczy to, że tam nie mieszkasz, ale wiara w bezpieczeństwo hotelowych enklaw jest nieco naiwna i jak mówię, pokazuje piękny relatywizm smile
                    • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 17:31
                      W Tunezji strzelano do ludzi PO jaśminowej rewolucji, nie PRZED. Nie odwracaj kota ogonem. Tak długo, jak był tam zamordyzm - tak długo był spokój. Nigdy nie twierdziłam, że relatywizm moralny jest mi obcy. Wręcz przeciwnie. A sytuacja polityczna na Malediwach guzik mnie obchodzi - jest spokojnie, jest bezpiecznie i jest pięknie.
                • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 14:18
                  A byłaś ty na ty Malediwkach tak vogle? Widziałaś jak to wygląda? Lądujesz na sztucznie przedłużonej wyspie-lotnisku, stamtąd odbiera Cię łódź resortu lub przechodzisz do poczekalni i terminala krajowego, skąd odlatujesz hydroplanem do swojego resortu (jak bardziej od lotniska oddalony). Lądujesz/dopływasz do wyspy która CAŁA jest hotelem i jest samowystarczalna (ma generatory prądu, odsalarki wody itp), jej centrum (wyspy) jest z reguły otoczone b. wysokim parkanem - tam mieszka personel, jak wspomniałam międzynarodowy). Koniec. Z tubylcami niezatrudnionymi w resorcie i na lotnisku NIE MASZ KONTAKTU. Możesz być wszędzie i nigdzie. Niektóre luksusowe resorty wymyślaja nawet własny czas (obowiązującą godzinę) albo hołdują zasadzie "no shoes no news"i blokują dostęp do sieci komórkowej i internetu - wymuszając niejako pełny relaks. Tak, że to w co wierzą, jak jedzą i co myślą tambylcy jest turyście doskonale obojętne. A ponieaż ja tam nie mieszkam, nie obchodzą mnie ich problemy społeczne ani żadne inne. A dyktatura pozwala turystom spokojnie i bezpiecznie spędzić wakacje.
                  • psiamama6 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 17:31
                    Ja byłam, ale na Malediwach. I ze względu na takie kobiety sączące jad i nienawiść oraz odnoszące się z pogardą do personelu (nieważne jakiego wyznania) oczywiście razem ze swoimi Januszami narodowcami, zapominam jak się mówi po polsku.
                    • zawsze-w-drodze Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 17:44
                      A gdzie wyczytałaś o tym sączącym się jadzie i nienawiści? O pogardzie nie wspominając.
                      Po prostu stan demokracji, wyznanie, sytuacja polityczna i poziom zamożności oraz ogólnospołecznej szczęśliwości na Malediwach mam w nosie. Jadę tam odpocząć - nie prowadzić walkę o demokrację i pokój. A Malediwy do beztroskiego wypoczynku nadają się idealnie. Podobnie jak parę innych miejsc na świecie, gdzie demokracji i europejskich praw równościowych również brak. I-CO-Z-TEGO. Jest za to ładnie, bezpiecznie, ciepło i smacznie. Mam w nosie spory narodowościowe na Fidżi, mam w nosie stosunek świata do prezydenta Filipin. Tudzież problemy społeczne Brazylii. No mam. Mogę mieć.
    • zabka141 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:14
      Ja latam z malym dzieckiem. I jestem zawsze bardzo przygotowana - mialam i worki na pieluchy, podklady, ekstra ubrania, jedzenie, ksiazeczki, przy starszym maluszku - lizaki, cos do obejrzenia, cos do malowania, itd. Dziwia mnie rodzice ktorzy nie sa przygotowani na loty, ktorzy zostawiaja dziecko samo by sie nudzilo i tylko komentuja "nie rob tego", "ciszej", itd. Przeciez dzieci trzeba czyms zajac w tym samolocie. No ale to jest generalnie kwestia wyychowania tez dzieci, sa rodzice, ktorzy dzieci wychowuja, a sa tacy ktorym sie nie chce lub nie umieja.

      Co do komentarzy ze male dziecko bedzie plakac, bo cisnienie, bo powietrze, bo cos tam - od tego jest cos do picia/ piers/ lizak by nic sie nie zatykalo. Po to dobiera sie loty by czasowo na przyklad padlo na drzemke dziecka lub tak sie danego dnia ustawia sen dziecka, by spalo w samolocie na przyklad. Zdarzy sie ze dziecko poplacze - moja plakala np.po locie z tajlandii, gdy sie przebudziala przy ladowaniu,a byla bardzo zmeczona. Ale to byla chwila, do wytrzymania. O takich dzieciach mysle ze nie sa pisane watki. Innych placzow nie pamietam, a lotow juz wiele bylo.

    • mikams75 Re: dzieci w samolocie 03.07.18, 23:36
      az takich dramatycznych przezyc nigdy nie mialam podczas lotu, ale sama latalam z malutkim dzieckiem. Powody podrozy bywaja rozne i naprawde nie trzeba ciagac tony klamotow. Wozek, kilka pampersow, dwie butelki, mleko, jeden smoczek - to wszystko miesci sie w jeden maly plecak, takze bez przesady.
    • rosapulchra-0 Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 01:13
      Mają dziecko zostawić w domu pod opieką babci i dziadka i sami wyjechać? Przecież dziadkowie nie muszą, nie mają obowiązku pomagać przy wnukach.
      Sama zapomniałaś, jak ze swoimi dziećmi wyjeżdżałaś na wakacje? Rozumiem, że masz idealnie spokojne dzieci, które nigdy nie płakały, nigdy nie rozrabiały? A może nie ruszałaś się z nimi poza miejsce zamieszkania i twoje dzieci zaczęły świat poznawać na szkolnych wycieczkach?
    • 3-mamuska Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 01:19
      Mam takie samo zdanie jak ty.
      Nie wiem po cholerę ciagnąć dzieci w takie miejsca.
      Basen w ogrodzie u babci na wsi by wystarczył.
      Basen czy inne sytuacje w mieście ,a jeździć od 5-6 roku życia większa komunikacja, lepsza zabawa, nie jest sie az tak udupionym mozna się z dzieckiem dogadać i chociaż zapamięta co nieco.
      • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 01:27
        3-mamuska napisała:

        > Mam takie samo zdanie jak ty.
        > Nie wiem po cholerę ciagnąć dzieci w takie miejsca.

        Bo zasadą nie jest "ciągamy dziecko", tylko "sami spędzamy wakacje, jak chcemy, a dzieci NIE ZMIENIAJĄ naszego trybu życia".

        A chcemy akurat do Kalifornii, 17 godzin lotu. Bo tak nam się spodobało. I foch.
        • 3-mamuska Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 02:33
          Wiesz Kalifornia nie ucieknie raczej za 3-4 lata bedzie dokładnie w tym samym miejscu.

          Ja oglądam takie rzeczy w Londynie.
          Maluszki ( dosłownie noworodki/niemowlaki bo o nich mowa,1-2 czasem wyjątkowo 3 latki)
          Ciągane po atrakcjach Londynu niby dla dzieci.

          Tylko takie dziecko nie zapamięta z tego nic, dla niego to udręka ,żadna atrakcja.
          Po prostu wystarczy myśleć.
          Bo przez takie bezmózgi wszędzie są tłumy wrzask wózki i kolejki w wolne dni od szkoły.

          A ja jestem udupiona bo z autysta w takich warunkach nie da się nic zobaczyć.
          Mogła bym go ciagnąć wszędzie co wiązałoby sie z wrzaskiem i nerwami dla mnie i dla niego i innych. Wiec ze względu na niego głównie odpuszczam.
          Po co mu fundować stres ,ale mi zależy na moim dziecku i nie liczy się lans na fejsie. Jego komfort dla mnie liczy się bardziej.
          Dobrze ze mamy fajna szkole i w pewne miejsca jeździmy w trakcie roku szkolnego biorac dzien wolny wtedy na spokojnie zwiedzamy.
          • edelstein Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 07:57
            Wiekszosc dzieci autystami nie jest i podroze uwielbia
            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:43
              Ale powinna siedziec w domu bo autysta chce muzeum miec dla siebie.
          • kandyzowana3x Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 08:02
            Jesli rodzice ciagna te dzieci w dni wolne od szkoly to zapewne ze starszymi szkolnymi dziecmi.
            • ichi51e Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 11:44
              Ci ty muzea bezczelnie maja od groma atrakcji - nawet dla matek z niemowlakami przy piersi o dwulatkach nie wspominajac. Nawet w PL a co dopiero w wielkim swiecie
          • taki-sobie-nick Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 22:12
            3-mamuska napisała:

            > Wiesz Kalifornia nie ucieknie raczej za 3-4 lata bedzie dokładnie w tym samym m
            > iejscu.

            Wybrałam możliwie najdłuższy lot. tongue_out Kalifornia nie ucieknie, ale ONI (rodzice) będą już na innym etapie, a oni TERAZ chcą, bo teraz im się marzy do Kalifornii. I co zrobić?
            • kamyk-555 Re: dzieci w samolocie 06.07.18, 02:19
              "Kalifornia nie ucieknie, ale ONI (rodzice) będą już na innym etapie, a oni TERAZ chcą, bo teraz im się marzy do Kalifornii. I co zrobić?"

              Poczekać, aż dzieci trochę dorosną i będą więcej rozumieć i nabiorą ogłady.
              Przecież Kalifornia nie ucieknie, a rodzice chcą jechać TERAZ dla siebie, nie oglądając się na udręki swoich dzieci.
              Trzeba było im lecieć zanim mieli dzieci, jeśli już muszą tak szybko. Chyba dzieci są ważniejsze niż zachcianka rodziców? I jeszcze piszesz o Kaliforni!. No, bądź poważny.
              Czy rodzina i dzieci nie są ważniejsze niż zachcianki czy marzenia niepoważnych rodziców? Za 5-7 lat wszyscy skorzystają, a dziś niemowlak będzie męczył się i wrzeszczał przez kilkanaście godzin dla radochy rodziców, a co będzie na miejscu? Atrakcje i spokój dla dziecka? To są nieodpowiedzialni rodzice - chcą Kalifornię, a dzieciak jakoś musi wytrzymać.
      • edelstein Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 09:18
        A jak babcia mieszka w bloku w miescie to ma ten basen rozlozyc na obsranym pasku zieleni odgradzajacym dwupasmowke?
        dlaczego przez wypowiedzi przebija zazdrosc, hmm
    • ela.dzi Re: dzieci w samolocie 04.07.18, 06:52
      Ja lecę na jesieni z dwójką dzieci i mam nadzieję, że na tyle podrosły (niecałe 5 i 2,5), że jakoś znośnie wszyscy przeżyjemy lot. Mam dość jeżdżenia po Polsce na urlop. Nie lubię jezior i Bałtyku, pogoda zawsze do bani, a dzieci nie lubią jeździć dłużej w foteliku. Nie dziwię się ludziom, choć ja bym się nie zdecydowała wcześniej ze swoimi na taką wyprawę, bo to nie byłby urlop.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka