Dodaj do ulubionych

wasze najgorsze wakacje.

    • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 10:02
      Polskie gory - nocleg typu agroturystyka. Jak sie okazalo w pokoju byly prycze zamiast porzadnych lozek czy chocby wersalki, okno bylo zastawione szafa a w lazience nie bylo wody. Do tego arogancki wlasciciel. Szoda, ze to byly czasy sprzed bookingi i wystawiania opinii w necie.
    • stacie_o Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 11:16
      Z perspektywy czasu obozy harcerskie nad morzem. Prawie cały miesiąc bez cywilizacji i bez nadzoru. Kiepskie warunki sanitarne: kąpiel raz na 3 dni po kilka minut, na codzień do dyspozycji tylko zimna woda (rownież do mycia menażek). Ale najgorszy był właśnie brak nadzoru. Już 16-17 latkowie jeździli tam jako "kadra" dodatkowo część dzieci z domu dziecka i innych placówek wyjeżdżała też i nikt nie wiedział jak z nimi postępować. Cud boski, że nam się te dzieciaki nie potopiły. Standardem było mieszanie w namiotach dzieci lat 7-10 ze starszymi nastolatkami, by te pilnowały maluchów kiedy my instruktorzy oddawali się letnim romansom i piciu taniego wina. Niestety, dochodziło też do kradzieży i znęcania, na co komendant przymykał oko, bo jak się wyda to odbiorą nam w przyszłym roku dotacje. Jak miałam 16 lat ma takim obozie spałam się piwem, które stawiał nam syn obozowego. Syn miał 19 lat i krążyły opowieści, że dostał ostatnią szansę w OHP, a wcześniej otarł się o jakieś ośrodki. Miał mnie odprowadzić do namiotu, odprowadził i zaczął się do mnie dobierać. Jak się poskarżyłam druhnie to było, że pół obozu mi zazdrości, bo on taki przystojny. Kiedyś myślałam, że wszędzie tak jest... potem otwarto mi oczy, gdy jako studentka pojechałam jako opiekun na kolonie z biura podróży. I jak czytam, że można dziecko posłać na tani obóz z caritasu czy z PCK mam ochotę osobą proponującą potrząsnąć i spytać, czy wie co się tam odjaniepawla. Zraziłam się też na zawsze do harcerstwa. Któreś z punktów przyrzeczenia harcerskiego brzmi harcerz nie pije i nie pali i zawsze dodawało się do tego "mało" ku uciesze instruktorów i komendanta, który sam nas tego nauczył.
      • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 11:29
        Ja zostałam posłana, jak zresztą pisałam, na kolonię finansowaną przez kuratorium. Miałam 9 lat. Zostałam okradziona z kasy, byłam molestowana, panie wychowawczynie nie raczyły w ogóle sprawdzać, w jakim stanie są pokoje, czy dzieciaki mają porządek w rzeczach itp.
        Po raz drugi pojechałam dopiero w LO na obóz harcerski, ale nie w namiotach, bo w zimie. Znałam dziewczyny, była bardzo fajna atmosfera, druhowie odpowiedzialni, nie wdający się w jakieś romansiki wink. Ale warunki noclegowe i jedzenie też bardzo kiepskie.
        • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 11:33
          A, co do warunków sanitarnych, mycie się dopiero wieczorem, przez 20 minut była ciepła woda, rzucałyśmy się pod prysznice - sala z prysznicami i trzeba było świecić przed koleżankami gołą piczą. Strasznie mnie to krępowało, ale najbardziej współczułam tej, która dostała tam okres.
          Generalnie nie wiem, czego to ma nauczyć - że można w brudzie siedzieć i przeżyjesz? wink
      • riki_i Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 12:23
        Stacie_o , ja pitole, co za opowieść! Mocarne klimaty, cud, że to wszystko przeżyłaś bez uszczerbku fizycznego i psychicznego. Dziś chyba jednak coś takiego by nie przeszło. Ps. Najlepiej to tam miała ta "kadra" big_grin Ferdek, Boczek i Paździoch w swoim raju wink
        • riki_i Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 12:26
          Aha, jeszcze dodam, że co prawda nikomu nie życzę podobnie traumatycznych przeżyć za młodu, ale jak człowiek coś takiego przetrwa, to potem jest jak rzemień. Nic go już nie rusza.
          • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 12:30
            Riki, zdecydowanie nieprawda. Wiem, co mówię. Jeśli trauma jest spora, zaczynasz podejmować większość życiowych decyzji tak, żeby uniknąć powtórki, nawet jako dorosła osoba.
            • riki_i Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 12:53
              No tak, ale trudno jako dorosła osoba znaleźć się powtórnie w sytuacji obozowiczki na obozie harcerskim . A wyniesiona wiedza odnośnie pewnych zachowań ludzkich jednak później procentuje. Na przykład jak kierujesz jakimś zespołem.
              • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 13:19
                Myślałam o sytuacjach, kiedy trauma jest zbyt silna, zbyt duża do przetrawienia. I ja bym np. dziecka na kolonię z obcymi dzieciakami nie posłała, nawet z takimi nie z patologii - na szczęście są inne możliwości, kiedy grupa jest znana, zgrana i jako rodzic też mniej więcej wiem, czego się po dzieciach spodziewać i z jakich domów są.
        • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 12:29
          No, ja z kolei obserwowałam podobne klimaty na komercyjnych, drogich obozach zagranicznych... Wychowawcy z łapanki, pijący g...niarze, lubiani, kiedy znacząco przymykali oko na wyskoki młodzieży. A ileś razy byłam świadkiem podobnych układów - jako pilotka. Nawet zakończyłam przyjaźń z koleżanką, to ta ci... zamiast zajmować się młodzieżą (polecona przeze mknie w biurze!!!) romansowała z żonatym kierowcą i niemal co wieczór znikała na randeczki, na koniec przeniosła się do pokoju kierowców i małolaty oczywiście były tego świadome. Dodajmy do tego obskurne ośrodki i słabe żarcie.
          • karme-lowa Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 12:49
            Kolonie na Sycylii. Dwie wychowawczynie miały ok 22 lata. I nie w głowie było im pilnowanie nas. A kolonia w wieku 13-18 lat. Więc to że nie wracaliśmy na noc do hotelu było normą. Nikt tego nie pilnował.
            Picie, palenie, nie wracanie do hotelu, napaleni Włosi, to była norma. Cud, że nikomu nic się nie stało.
            • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 13:25
              No, identyczne klimaty. A wychowawczyni, która próbowała młodych ustawiać (raz się taka znalazła wink) była wrogiem nr 1 i zebrała mnóstwo skarg.
        • stacie_o Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 12:37
          Przeżyłam i czasami myślałam, że jest fajnie, świętej udawać nie będę, ale byly chwile że łapałam się za głowę, jak poznawałam np mój zastęp i jedna przepiękna zresztą z wyglądu dziewczyna nie miała przednich zębów bo jej zgniły z powodu nieleczonej próchnicy, albo inna przyjeżdżała z ośrodka interwencji z dwoma parami majtek na cały miesiąc.
          A tego zboczucha syna druha oboźnego, to sobie właśnie znalazłam na fejsie, ojciec dwójki dzieci, widać że się ustatkował. Korci mnie żeby mu napisać, co by zrobił jakby ktoś jego córkę tak próbował wykorzystać jak on mnie.
          • szalona-matematyczka Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 18:30
            Napisz, stacie, napisz... Wyobraz sobie, jak on by sra.l w gacie, ze teraz jego rodzinka sie dowie.
            • stacie_o Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 23:17
              Napisałam.
              • vessss Re: wasze najgorsze wakacje. 20.02.24, 18:17
                Odpisał? Wykopuję starocie, ale mnie zmroziło lekko..
    • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 11:26
      Kiedy Was tak czytam, to okazuje się, że miałam tylko 2 x nieudane (a i to za mało powiedziane!) wakacje - kolonię finansowaną z kuratorium, na którą matka mnie wysłała, i na której przytrafiły mi się same bardzo złe rzeczy. No i jeszcze kolejny durny pomysł mojej matki - namiot, rykami i histeriami ubłagałam po 3 dniach, żeby jechać do domu, było wstrętnie (zimno, wilgotno, cały czas mżawka i wiatr, konieczność łażenia przez pole namiotowe do łazienki, ciotka mi jeszcze kazała kartofle obierać, bo miała maszynkę, żeby jeść "po taniości" - no ble!).
      Całą resztę wspominam w sumie dobrze, nawet jeśli noclegi nie były rewelacyjne. Ale doświadczenie uczy.
      Pod namiot bym nie pojechała nawet pod groźbą siedzenia całe wakacje w domu, ani bym nie zafundowała takiego g... własnemu dziecku (zresztą samotną kobietę z młodą dziewczynką na polu namiotowym widzę naprawdę bardzo słabo).
      Kolonie - proszę bardzo, ale ze znanym środowiskiem i opiekunami (młoda była, noclegi niestety takie sobie, ośrodek niesprawdzony, ale koleżanki i fajne zajęcia to zrekompensowały z nawiązką).
      Co mnie wkurza - że czasem obiekt wygląda inaczej w necie, a inaczej w rzeczywistości, też się tak kiedyś nacięłam, ale na szczęście była fajna pogoda i głównie się tam spało.
      • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 11:46
        skad wiesz jaie podejsci do namiotu moze miec twoje dziecko jesli ni wdrukujesz mu nic? Ja sie zawsze fantastycznie bawilam na wyjazdach pod namiot, mimo wielu niedogodnosci, ktore to wtedy nawet nie odbieralam bardzo negatywnie, raczej mialam zabawowe nastawienie i mam fantastyczne wspomnienia z czasow mlodosci i z takich wyjazdow w bardzo siermieznych warunkach. Teraz by mi sie juz nie chcialo, ot zwykle lenistwo ale rozmyslam, jak tu dziecku "zafundowac" takie wrazenia.
        • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 11:52
          Dziecko również lubi czystość, wygodne, normalne łóżko i łazienkę w tym samym lokalu wink. Aż tak katować się nie jestem w stanie, żeby sprawdzić, czy lubi, czy nie. No i jakbyśmy tak okres dostały, to już w ogóle pozamiatane, żebym o 4 nad ranem leciała do wspólnego kibla przez pole namiotowe zmieniać podpaskę, bo przeciekam albo muszę się umyć (a niestety tak mam).
          • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 12:41
            Sama sie katowac nie musisz, mozesz gdzies dzecko wyslac z rowiesniami wink
            Pewnie, ze lubi czystosc idt, ja tez lubilam ale na rozne biwaki tez uwielbialam jezdzic.
            O 4 rano masz ten luksus, ze masz kobel dla siebie i kolejki nie ma; serio nastawiasz sobie budzik w domu na 4 rano zeby zmienic podpaske i sie umyc? Albo bze budzika - wstajesz w srodku nocy z powodu okresu?
            • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 12:59
              Ale nie chce. Nie chciała być w harcerstwie, nie chce takich form wypoczynku - zresztą koleżanki też jeżdżą co najwyżej na te szkolne kolonie (i też nie były zachwycone, bo rok temu był lepszy ośrodek), a tak to z rodzicami, jakieś Hiszpanie, Kanary itp., raczej nie pod namioty wink.
              Co do okresu, tak, tak się ze mnie brzydko mówiąc leje, że jak nie wstanę w nocy/nad ranem zmienić podpaski, to jest bardzo nieciekawie rano. No i w życiu nie odważyłabym się sama leźć nad ranem przez puste pole namiotowe do łazienek - tym bardziej ktoś mógłby pójść za mną, bo nikogo nigdzie nie ma i można praktycznie zrobić komuś, co się chce (a myślę, że nawaleni młodzieńcy wracający pod namioty nie wybrzydzają, mało to jest napaści i gwałtów, bo kobieta włóczy się sama w pustce po nocy?).
              • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:23
                ja najwiecej takich biwakowych wyjazdow zaliczylam w poznym wieku nastoletnim i na studiach, wiec jeszcze wiele przed twoja corka wink
                A pola namiotowe zawsze odbieralam jako bezpieczne miejsce. Oczywiscie, ze wszedzie moze sie cos zlego przytrafic ale daleko mi od rezygnowania z czegi sie da z tego powodu.
                • triss_merigold6 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:30
                  Identycznie. W czasach wyjazdów ekonomicznych jeździliśmy na pola namiotowe i też zawsze odbierałam je jako bezpieczne. Gdzie jak gdzie, ale na polach namiotowych w sezonie jest sporo ludzi i nie wszyscy są nad ranem pijani w sztok.
              • triss_merigold6 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:28
                Powaliło Cię?! Przepraszam, jestem do Ciebie życzliwie nastawiona, rozumiem potrzebę wygody i ciepłej wody, nie jeżdżę pod namiot, ale na litość boską, Ty sobie chyba mocno podkarmiasz lęki i projektujesz. Nie, nikt za Tobą nie pójdzie nad ranem do pustych łazienek, na polach namiotowych jest ochrona, a nawaleni młodzieńcy nie zwracają uwagi na kobiety w wieku ich matek.
                • little_fish Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 15:49
                  Dokładnie. Na polach namiotowych jest ochrona, pacyfikuje podchmielonych mieszkańców. Wystarczy wybrać pole bardziej rodzinne, a nie okupowane przez studentów. Rozumiem niechęć do spania w namiocie i wędrówki nad ranem do łazienki (też nie przepadam), ale bez morderczych schiz. W zeszłym roku spędziłam na polu kempingowym dwa tygodnie z dwójką dzieci
                • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:06
                  Ja pamiętam z tego Świnoujścia zupełnie coś innego. Akurat Fama była czy co. Mnóstwo młodzieży zachlanej i rzygajacej, a my z matką w tym małym namiocie, nie spałam przez 2 noce. Nikt ich nie uspokajał. Jaka znowu ochrona?
                  • little_fish Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:57
                    Normalna, panowie chodzą i pilnują porządku, jeden jest na portierni, drugi kontroluje pole, w nocy we dwóch.
              • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 10:29
                Lazłam tak kiedyś przez pole namiotowe o 4.30. do łazienki. Nikogo nie było, cisza, spokój, zapewne dlatego, że wszyscy spali nawaleni smile Nic mi się nie stało i żyje.
      • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 11:47
        a co do czytania tego watku i innych wakacyjnych to widze, ze powtarzaja sie problemy z towarzystwem i ja wiem, ze ja sie nie nadaje na wspolne wyjazdy z innymi. Za zadne skarby - dzielenie domkow, apartamentow itp, zeby taniej wyszlo. Wole tansze warunki ale bez innych.
        • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 11:54
          No pewnie, każdy ma własne potrzeby, własne marudzące i drażniące (innych wink) dzieci, własną pulę na wydatki, więc to się rozjeżdża. Też bym nie chciała, nawet z sympatyczną koleżanką.
      • banksia Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 08:39
        "zresztą samotną kobietę z młodą dziewczynką na polu namiotowym widzę naprawdę bardzo słabo"

        Bo? I w jakim kraju?
        • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:06
          W Polsce. Nie chciałabym być napadnięta przez pijaczków albo okradziona.
          I nie ma przymusu targania się w dalekie kraje z namiotem i bez auta tongue_out.
          • little_fish Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 11:22
            Wystarczy wybrać odpowiednie pole namiotowe
            • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 11:35
              Ale w imię czego męczyć się z łażeniem do wspólnej łazienki/toalety i to nawet nie przez budynek, tylko wyłazić w nocy na dwór, przy różnej pogodzie, bo Cię np. potrzeba przycisnęła. W imię czego spać na ziemi pod materiałem - tak, wiem, że obecne wyposażenie turystyczne jest ok - kiedy można normalnie na łóżku, w murowanym budynku, z łazienką tylko do własnego użytku, we własnym pomieszczeniu. Nigdy takie atrakcje mnie nie ciągnęły i po 1 takim doświadczeniu wiem, że nie zmarnowałabym sobie w taki sposób wolnego.
              • berdebul Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 12:15
                W imię świetnej zabawy? Budowania szałasu i spania w nim. Zabawy w podchody, albo w kradzież flagi po nocy, w lesie. Były też ogniska do rana, granie w makao, pływanie łódką po jeziorze, suszenie butów na grillu (aż się podeszwy dymiły big_grin ), zbieranie grzybów (nigdy się nie zatruliśmy) i tak dalej.
                Na szczęście nie wszędzie jest murowana turystyka.
                • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:02
                  Kurczę, bawić się w podchody, grać w makao, mieć ognisko i pływać po jeziorze - moja córka to miała na kolonii jak najbardziej, w murowanym ośrodku (a dziewczyny i tak były złe, bo rok temu był ładniejszy). Plus dużo innych fajnych atrakcji - wycieczki w góry, na baseny, naukę pewnej dyscypliny sportowej z instruktorkami... To naprawdę nie zależy od zakwaterowania.
                  • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:02
                    Co do spania w szałasach - akurat mieli w nocy po 6-8 stopni, tak było w górach zaraz po zakończeniu roku szkolnego. I wszystko na ten temat.
              • little_fish Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 12:59
                Pisałam to w kontekście obawy o napaść i kradzież
                • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:03
                  I naprawdę wiesz, co do każdej osoby, kto przyjechał i jak się będzie zachowywał?
                  • little_fish Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 15:52
                    Rany, ale tego nie wiesz nigdzie. W hotelu też cię mogą napaść na korytarzu
              • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:00
                oczywiscie, ze biwaki nie sa obowiazkowe, ale nie ma co dramatyzowac. Mnie juz teraz tez sie nie chce, wiec Cie rozumiem ale w wieku nastoletnim ma sie zupelnie inne priorytety i wiele niedogodnosci odbiera sie zupelnie inaczej niz w wieku doroslym.
                • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:10
                  Ale jak wiem, jak córka to i tamto odbiera i jej koleżanki, z którymi chce jeździć, tak samo, więc nie ma w ogóle tego tematu. BTW dla mnie namiot czy słabe warunki to był dramat nawet, jak miałam 12 lat, przecież pamiętam, jak się czułam i jak wybłagałam, żeby matka pojechała do domu ze mną po 3 dniach.
                  • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:27
                    wez pod uwage, ze twoja corka jest jeszcze mala i mocno pod twoim wplywem i sama jeszcze nie wie jak to jest byc na biwaku w swietnym towarzystwie (bez marudnej mamy wink) i jak wtedy mozna sie fantastycznie bawic, co rekompensuje wszelkie niedogodnosci, ba, nawet sie ich za bardzo nie zauwaza, albo wydaja sie tak zabawne, ze sie rozne sytuacje jeszcze dlugo ze smiechem wspomina.
                    • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:11
                      Wiesz co, naprawdę nie próbuj za mnie organizować wakacji mojemu własnemu dziecku, no błagam.
                      • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:45
                        a w ktorym miejscu probuje?
                      • berdebul Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:53
                        Czyli podsumowując - ostatni raz pod namiotem byłaś 20+ lat temu i uważasz, że każdy camping jest ble i niebezpieczny? W ogole mnie nie dziwi, że Twoje dziecko marzy o All w Europie. Moim zdaniem dużo tracicie, ale każdy wybiera jak lubi.
                        • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:22
                          AI jest fajne wink. Oświeć mnie, co tracę, bo jakoś nie widzę.
                          • berdebul Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:50
                            Rozmaite doświadczenia, ktore IMHO są wartościowe. Umiejetność radzenia sobie w rożnych sytuacjach, obsługi podstawowego sprzętu na biwaku, milion rzeczy mogę wymienić (jak rozłożyć namiot, jak przygotować miejsce do spania, jak się okopać, jak ciepła jest woda po deszczu i jak cudownie jest pływać nago, w listopadzie, w morzu północnym). wink
                            • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:31
                              do przezyc, ktore wg mnie sa bardzo wazne dla mlodych osob dodam jeszcze, ze to wszystko hartuje czlowieka. Jak nastana (oby nie!) ciezkie czasy, bez pradu, bez cieplej wody itp. to niektorzy moga nie przezyc jak nie bede sie mogly w stosownym dla nich czasie podmyc ciepla woda ani nie beda miec pomyslu jak sobie radzic w spartanskich warunkach.
                  • biala_ladecka Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 16:12
                    Zlababa, bardzo Cie lubie, bo poniekad dziele Twoj los i utozsamiam sie z twoimi problemami, ale w tym watku gadasz jak potluczona. Wspolczesny camping nie ma nic wspolnego z brezentem i farelka, szczerze mowiac to dosc drogie i wymagajace hobby. Ceny w topowych miejscowkach nie ustepuja wysokoscia sredniej klasy kwaterom, a czyszczone przez 16h na dobe lazienki sa bardziej sterylne niz moja prywatna wink Dodaj do tego animacje dla dzieci, place zabaw, dmuchance, jakas szkolke surfingu, czy jazdy konnej i masz atrakcje zorganizowane bez odklejania tylka od lezaka, a oka od ksiazki. Kilka lat temu bylam na genialnym campingu w Czechach gdzie zajecia lecialy wedlug tygodniowego harmonogramu, poranne wyjscia do lasu z ornitologiem, lucznictwo, spotkania z minearologiem i mozliwosc oszlifowania wlasnych kamieni, wieczorem bajki z rzutnika, nocne wyjscia na sowy, joga dla dzieciakow, budowanie szalasow i domkow z mchu - wszystko za free. Do tego jakas sadzawka, basen, dmuchance, bar z nalesnikami i moja corka moglaby tam zimowac. Rozumiem, ze nie kazdemu musi pasowac taki klimat. Nikt nikogo do niczego nie zmusza i nie przekonuje na sile ale pisanie "nigdy nie wpakowalabym dziecka w takie gowno" jest delikatnie mowiac nie na miejscu. Pozwol ze kazdy sam zadecyduje co uszczesliwia jego rodzine. Moja corka wlasnie wrocila z obozu pod namiotami. Piaty raz ten sam oboz, co roku dolaczaja kolejne kolezanki. Na zakonczenie komendant zapowiedzial ze w przyszlym roku postawi domki, zeby im bylo wygodnie. Zapytal ile dziewczyn wybraloby domek i zonk bo na setke dzieciakow, osiemdziesiat zaglosowalo za namiotami.
                    • heca7 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:07
                      Daj namiar na ten camping w Czechach wink Ja co prawda nie karawaningowa ale brat pewnie się skusi.
                    • turzyca Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:21
                      Gdzie ten camping?
                      • biala_ladecka Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:47
                        Sedmihorky w Czeskim Raju, niedaleko TEGO Jiczina wink
                        Fakt faktem, że w ciągu 15 minut po przyjeździe już skradziono mi zupełnie nowy przedłużacz zewnętrzny, ale wybaczam, nie chowam urazy. Jedne z lepszych wakacji!
                        • heca7 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 23:25
                          Dzięki smile
      • volta2 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 10:56
        pamiętam jak kilka lat temu pojechaliśmy z założeniem namiotowania ale zrobiło się lekko burzowo(góry) i ja się wystraszyłam i kazałam szukać cywilizowanego noclegu.
        całą drogę, którą przejechaliśmy by coś znaleźć dzieci ryczały bo one do domku nie chcą tylko do namiotu. to był gremialny ryk, a maluchy nie były, z 7 i 9 lat miały.

        także z namiotem może być różnie, zresztą ja też żałowałam, bo warunki w domku były mocno średnie i mocno drogie. namiot był za free, bo taka okolica dzika.
      • madzioreck Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 14:11
        zlababa35 napisała:

        No i jeszcz
        > e kolejny durny pomysł mojej matki - namiot, rykami i histeriami ubłagałam po 3
        > dniach, żeby jechać do domu, było wstrętnie (zimno, wilgotno, cały czas mżawka
        > i wiatr, konieczność łażenia przez pole namiotowe do łazienki, ciotka mi jeszc
        > ze kazała kartofle obierać, bo miała maszynkę, żeby jeść "po taniości" - no ble
        > !).

        Rany, czy jesteś z tych, którym, nic, nigdzie i nigdy się nie podoba? Co jest "ble", gotowane ziemniaki czy fakt, że spadł na Ciebie straszny ciężar ich obierania? uncertain
        Wiesz co, ja też jestem wygodna, żadne namioty w grę już nie wchodzą (kiedyś jeździłam ale teraz też wolę normalne łózko i łazienkę), ale z każdym Twoim postem widzę, że po prostu wszystko do bani, no wszystko.
        • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:07
          Warunki były ble. I konieczność samodzielnego robienia żarcia też. Potem pojechalam na normalne wczasy że stołówka i było ok.
      • princy-mincy Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 10:29
        Rozumiem z tym namiotem bo ja od zawsze wiedziałam, że namiot to nie dla mnie. Mogę spać na karimacie, na podłodze ale nie pod namiotem.
        Byłam raz, muszę przyznać, ze pole namiotowe było super, węzły sanitarne też, namiot sam w sobie przyzwoity (to było ze 20 temu na lazurowym wybrzeżu) a i tak było dla mnie okropnie, bo ja się nie nadaję pod namiot i już.
        • little_fish Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 11:33
          I to zrozumiałe, że nie wszyscy się pod namiot nadają,. Ja osobiście też nie lubię. Ale sianie paniki, że na kempingu człowieka zaraz napadną, okradną itp to zupełnie inna bajka
    • zasiedziala Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 13:10
      Takich zupełnie nieudanych wakacji, to sobie nie przypominam. Natomiast byłam raz na obozie, na którym się świetnie bawiłam, a już dwa lata później wspominałam z przerażeniem w oczach. Obóz na Costa Brava, dokąd jechaliśmy autokarem w upale przez pół Europy. Godzinie po ulokowaniu się w hotelu zaczęło padać. Przestało 2 razy - na wycieczkę do Barcelony i na wyjazd. Moja rodzicielka była w tym czasie na południu Hiszpanii i cieszyła się piękną pogodą, a u nas padało albo było zachmurzone. Bite 10 dni łoiliśmy więc Sangrię Z kartonów. Od rana do rana. Moja wątroba chyba wciąż o tej sangrii pamięta. Moje wspomnienia z obozu są więc bardzo ograniczone i w formie migawek jak z jakiegoś filmu i szczerze mówiąc, to chyba się cieszę, że większości nie pamiętam. Pamiętam wycieczkę do Barcelony, podczas której razem z koleżanką wypstrykałam całą kliszę, bo się zorientowałyśmy, że żadnych zdjęć z obozu nie mamy, bo nie ma czego fotografować. Miała być plaża, słońce i piękna opalenizna, a wróciłam blada, spuchnięta i poobijana po jakimś upadku, co zauważyła dopiero moja rodzicielka. Jak to mawia jedna forumka - lajf wink
      • nelka85 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 22:36
        Ja w tym czasie tez byłam w Hiszpani na obozie. W Lorett de mar- caly pobyt lało! Wrociliśmy jak dzieci młynarza..
    • capa_negra Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 13:31
      2011 rok, 4 miesiące na onkologii od maja do końca sierpnia - diagnostyka, operacja, chemia, radioterapia. To był ciepły rok pamiętam, że wrzesień i październik tez były ciepłe.
      • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 13:51
        Dobrze, że się wszystko pomyślnie skończyło i że z nami teraz tutaj piszesz.
        • izabella1991 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 14:10
          Otoz to- zla_babo!
          Capa_ negra: jak juz wczesniej pisalam- wygrywasz tenze watek.Wylizac sie ze skorupiaka zlosliwego to nie w kij gwizdal.
          W plebiscycie na najgorsze wakacje wygrywaja u mnie...wszystkie kolonie letnie, moze za wyjatkiem uroczej wsi pod Ketami w gorach- to bodajze Beskidy.
          Chociaz i tam dorosli pokazali, jakimi sa idiotami.
          Bylo tak, ze mlodziutka, kompletnie nie znajaca okolicy wychowawczyni wziela nas: dwie grupy dzieci 9-12 lat nad Sole.Kapalismy sie w rzece, woda chlodna...no super.Nagle ....woda zaczela wzbierac b.szybko, nurt coraz szybszy....po prostu otworzono tame.Ja do dzis pamietam, jakzesmy na skarpe zwiewali, nikomu nic sie nie stalo.Tylko jakies reczniki, troche rzeczy poplynelo...
          Mysmy wtedy mieli wiecej rozumu, niz stare konie- serio.Ja sama pamietam , jak lapalam na rece czyjes rzeczy, jak poganialam inne dzieciaki, aby szybciej, na skarpe...
          Co sie potem okazalo, glupi dyrektor....zapomnial! Tak- zapomnial powiedziec opiekunkom, kiedy i o ktorej otwieraja tame na rzece.Oczywiscie, ratownikow zadnych nie bylo, bo po co..
          Jak dzis pamietam, ze przez cala Polske( jestem z Warmii, wiec w Beskidy jest kawal drogi) wieziono nas starym Berlietem, takim kopcacym starym autobusem- no nic to.Jeno kierowca mial fantazje taka, ze on koniecznie musi pokazac dzieciakom, gdzie rozbil sie samolot z Anna Jantar( to byla b.swieza wowczas sprawa).No i pokazal...ogromny lej po fosie kazdy z nas widzial.
          Co wtedy dorosli we lbach mieli, no chyba nie mozgi?
          • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 14:12
            O k... wa!
            • izabella1991 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 14:25
              Dlaczego to o k...a?
              Z powodu tamy na Sole czy z powodu kierowcy autobusu? A moze z obydwu?
              • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 16:56
                Bardziej tamy. Mogliście faktycznie życie stracić...
                • izabella1991 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 17:55
                  Co racja to racja.
                  Juz teraz, kiedy jestem dorosla kobieta doceniam u siebie ogromne opanowanie i tzw.zadaniowosc.Wiem tez, czym jest zywiol wody, ognia i wiem, ze czesto nie ma na to rady.Szanuje prace ratownikow masci wszelakiej i wiem, ze jak jest zakaz wchodzenia do wody- to jest to swietosc.
                  • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 21:47
                    Masakra... Dobrze że moje dziecko na kolonie jeździć nie może.
                    • capa_negra Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:56
                      Pamiętam jak nas na jednym urlopie złapał przypływ, nie spodziewaliśmy się że będzie taki duży. Wialiśmy, kalecząc stopy o ostrygi. Do brzegu dotarliśmy mokrzy do pasa. Niedługo potem było tam 4 m wody
          • pelissa81 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 08:16
            Twoja opowieść przypomniała mi to
            www.kurierlubelski.pl/artykul/417327,50-lat-temu-trzynascioro-uczniow-z-sp-17-utonelo-w-wisle,id,t.html
            • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 10:31
              Po prostu ludzie kiedyś byli mało przewidujący i bardzo ograniczeni. Moja matka do dzisiaj wspomina, jak mieli niedaleko domu basen przeciwpożarowy, wybrała się tam z koleżankami w zimie, ze 2 przelazły przez ogrodzenie i jeździły po lodzie. Matka i jeszcze jedna nie chciały. Na to mądra sąsiadka, która przyszła z własnymi młodszymi dziećmi i wsadziła je na to "lodowisko", próbowała NA SIŁĘ podsadzić dziewczyny, żeby też tam jeździły i głośno komentowała, że takie bojaźliwe wink.
              • pelissa81 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:31
                A gazeta dziś pokazała to
                szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,163886,23642254,smierc-23-harcerek-na-jeziorze-gardno-wycieczka-zamienila-sie.html?disableRedirects=true#Prze
      • ela.dzi Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 22:11
        Abstrahując od Twojej historii w kwietniu 2011 na moich zaręczynach było kilka stopni, na majówce 2011 spadł śnieg, a w lipcu braliśmy ślub i było 12 stopni. Jedyny plus, że ludzie się dobrze bawili, bo nie mieli gdzie wyjść. We wrześniu koleżanka na weselu miała o niebo lepszą pogodę. Południowy wschód Polski.
        • pelissa81 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 11:11
          Pamiętam! 2011 brat brał ślub w lipcu, ja byłam w normalnej kurtce na nim smile
    • czarny_dol Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 17:30
      Właśnie w toku. Jestem na końcówce ciąży więc się nie ruszam z chałupy. Chłopaki znudzone sobą nawzajem, rodzicami i przedszkolem kłócą się milion razy dziennie. Stary w pracy. Pogoda piękna, ale ja już nie daję rady na dłuższe spacery nawet. Więc siedzę w domu i liczę kolejne rozstępy pojawiające się na moim brzuchu. Siedzę i odliczam tygodnie, dni...
    • pelissa81 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 19:16
      Hahaa, pierwsza historia IDENTYCZNA! Pojechaliśmy w ciemno, pociągiem do Kołobrzegu i okazało się, że akurat w ten weekend jest Sunrise Festival big_grin. Pokoj na parterze kilometr od morza jaki udało nam się wynajać w ciemno na dworcu to pralnia w piwnicy przerobiona bezczelnie na zatęchłą kwaterkę. W tamtych czasach hotele były poza naszym zasięgiemwink Ale na sunrise poszliśmy przynajmniej, heh.
      • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 21:49
        z Sunrise to bym się ucieszyła...wink
    • pelissa81 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 19:22
      Jedna z historii znajomych: Zatrzymali sie w kwaterce, w ktorej wlasciciel poklociol sie w nocy z zona i zabil jej psa siekiera. Masakra.
      • izabella1991 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 19:25
        O Jezu kochany...
        Co za menel obrzydliwy...
        To jyz gorsze, niz znalezienie topielca...
        • pelissa81 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 19:34
          No oni oboje chyba byli pijani czy naćpani. Bałam się pytać czy znajomi to widzieli czy tylko słyszeli uncertain ale obie wersje okropne.
    • pelissa81 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 19:32
      Moja mama jest bardzo doświadczonym organizatorem, kierownikiem i wychowacą kolonijnym, więc moje wakacje zazwyczaj były razem z placówki w której moja mama pracowała. Wakacje od nich byly bardzo bardzo odpowiedzialne, zorganizowane bo to dodatkowo była trudne dzieciaki czy młodzież i naprawdę łatwo by było o wypadek. I do dziś mojej mamie się śnia...nieodpowiedzialni dorośli. Tak, tutaj byla prawdziwa cisza nocna o 22 z pilnowaniem na zmiany korytarza, pilnowanie czy nie było alko i fajek (i tak bywalywink. A inne kolonie w tej samej lokalizacji? Wychowawcy wieczorem pili a dzieciaki samopas, czesto te z bogatych domow. Raz poszli w gory - i sie rozdzielili!!! Pamietam jak my grzecznie siedzielismy w autokarze, bo zasada byla "tempo dostosowujemy do najslabszego w grupie". U nich mlodzi wychowawcy puscili dzieciaki same w gore i dol - grupkami! Oczywiscie sie pogubili i siedzielismy do pozna w nocy bo niedobitki schodzily z tych gor. Sama pierwszy taki wyjazd przezylam majac 16 lat z liceum. Pojechalismy do Hiszpani i .... nikt sie nami nie ineresowal. Oboz polegal na tym, ze wychowawcy pili w namiotach a my cale dnie same lazilysmy po wybrzezu, pilysmy sangrie na plazy. Nawet do nocnych klubow moglysmy chodzic bo nikt nas nie kontrolowal. Z perspektywy dzieciaka, co mial dryl na wyjazdach to byla kompletna wolnosc. Ale po czasie uwazam, ze to bulo smutne, zle i glupie sad
    • konsta-is-me Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 19:51
      Bylam nastolatka, moja mama wpadła na pomysł, bym pojechała "za granuce" do pracy.
      Praca polegala na zbiorze owocow niejako "na dziko" - w sensie na rękę i slrzedazy w skupie.
      Marna ze mnie zbieraczka, nie starczalo mi naart na wyzywienie.
      Pieniadze na bilet powrotny mialam sobie "uzbierac" według niej.
      Jako ze mialam 17 lat, nie myslalam zbyt wiele , poza tym skoro mama tak mowi to pewnie ma racje.
      W praktyce poznani ludzie zrobili zrzutke i zasponsorowali mi powrot.
      Spedzilam 2 dni przed wyjazdem nad morzem (czekajac na prom i prawie utopilam sie w Baltyku bo
      nie umiejac plywac, wpadlam na pomysl "a co sie stanie jak pojde glebiej w wode".
      Jakos sie wykaraskam, pelzajac z fala po dnie, ale te autentyczna groze pamietam do tej pory.
      Po wakacjach mama dostala wylewu i w ten sposob moje dziecinstwo sie skonczylo.
      Caly swiat sie odwrocil do gory nogami.
      • danaide Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 20:37
        Ściskam.

        Różne rzeczy się działy.
        A teraz czytam ten wątek i myślę - ale przynajmniej się działy, kończyły i zaczynały inne. Albo złe i dobre współwystępowały.
        Samo życie.
        • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 21:58
          Hm. Takie najgorsze na smutno - to chyba w zeszłym roku. syn trafił w czerwcu na OIOM i zamiast wycieczki w Tatry było drżenie - przeżyje albo nie sad Upał jak cholera, a ja wlokłam się w tym słońcu pod drzwi oddziału, brrr… Właśnie wróciłam w tym roku z wymarzonych Tatr i dopiero ,,odczarowałam" tamte wakacje.
          A z innych, hm… Kiedyś pojechaliśmy pod namiot, rozbiłysmy go pod samymi drzewami - w nocy rozpętała się straszna wichura, namiot nam zwiewało, zalało, plecaki i ubrania pływały w wodzie... rano natomiast mówiono w radiu, że 4 km dalej ta sama wichura pozrywała dachy i powalila drzewa... dobrze, że nie nam na łeb w tym namiocie... nastolatka wtedy byłam, w namiocie kuzynka i kuzyn.

          Jak miałam siedem lat, matka postanowiła mnie wysłać na kolonie z kościoła. Pobyt na plebanii, codziennie rano i wieczór siedzieliśmy na mszy w kościele... nie polecam smile

          Na szczęście reszta pobytów gdziekolwiek była caaałkiem ok i przyjemna.
      • kota_marcowa Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 15:42
        Przebiłaś trupa na plaży sad
    • ida_listopadowa Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 22:55
      Miałam nadzieję, że to będzie wątek prześmiewczy, a zrobiło sie troche smutno, wiec dodam moją historię.
      Jakoś w moim życiu tak sie zdarzyło, że nie byłam w Bieszczadach. Wszystkie (!) inne polskie góry zaliczone plus niektóre zagraniczne, ale Bieszczady mnie ominęły. I mój wówczas nowy partner życiowy wpadł na pomysł, że jesienią musimy w te Bieszczady. Ja miałam rozumiecie to wyobrażenie piękna legendarnych gór pełnych jesiennych kolorów i te pe. On sie strasznie na te Bieszczady zapalil i zaczal cos organizowac.
      No i jakos pod koniec sierpnia złamałam stopę. Chodzić po jakims czasie niby mogłam, o kulach i utykając. Mimo to nie było opcji, żeby z tych Bieszczad zrezygnoowac, bo sie facet uparł. Mowil, ze znajdziemy jakies trasy po plaskim i w ogole on mnie bedzie pchal i na rękach nosił.
      I tak, ze złamaną nogą pojechałam we wrzesniu w Bieszczady!
      Po chyba 12 godzinach nerwowej jazdy (walka o zycie z idiotami na kretych drogach) dotarlismy do jakiejs smutnej i szarej miejscowosci, gdzie deszcz zacinał a psy szczekały. Kiedy zobaczylam wielce polecana kwatere, ktora moj mily dla nas znalazl, plakalam dwie godziny. To byl jakis zatęchly pokoik w prywatnym domu, łazienka gospodarzy i innych letnikow na dole, schody bez poręczy, z ta noga musialam chodzic tam na czworaka. Na dworze bylo z 5 stopni, ogrzewania nie bylo. Pokoik mial kiwajacy sie stolik, dwa smierdzace krzesla i lozko. Zapytalam go tylko, dlaczego, chociaz zarabiamy dobrze, musimy mieszkac w takich warunkach (no coz. skapstwo).
      Moj zyciowy partner nie odpuscil mi nic i ze zlamaniem weszlam na Polonine Caryjską, w deszczu po jakis sliskich konarach, o kulach, z nim warczacym na mnie, ze czego ja sie tak guzdram. Przeziębilismy sie oboje totalnie, apteki nie bylo. Nie bylo tez gdzie cos zjesc w calej okolicy, ublagalam gospodarza, zeby nam chociaz zupe pozwolil ugotować. O włączeniu ogrzewania tez mowy nie bylo, w tej wspolnej syfnej lazience mylam sie pod swetrem. Oprocz wielogodzinnego chodzenia po gorach (trasy typu 12h) nie bylo nic do zrobienia. "Ukochany" ganial mnie po jakis szlakach, ja o kulach, myslalam, ze tam chyba zejde. Potem lalo tak, ze z desperacji pojechalismy do muzeum naftownictwa w Bóbrce, gdzie oglądaliśmy zakurzone próbowki z destylatami ropy. Kiedy wrócilismy do domu, chorzy jak nie wiem co, okazalo sie, ze ledwo zrosniete zlamanie mi sie odnowilo. No ale ze zlamana noga chodzilam po gorach, co nie?
      Bieszczady never again
      • izabella1991 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 23:01
        Wiesz co, to juz nawet nie jest tylko brak rozsadkusad(
        Mam nadzieje, ze tego sadyste kopnelas w cztery litery juz dawno...bo to, na co on ciebie namowil, to juz podpada pod dwa paragrafy.
      • karme-lowa Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 23:16
        O matko, to dopiero smutna historia.
      • pelissa81 Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 23:20
        dziwie się, że się zgodzilas. Serio, mialam jakis czas temu zlamana stope i to co zrobilas jest kompletnie nieodpowiedzialne uncertain i moglas to przyplacic nawet zyciem w razie opuchlizny pod gipsem lub zatoru w trakcie jazdy. Powinnas lezec z noga w gorze (!). Ja z tego samego powodu zrezygnowalam z 1,5h lotu i wypoczynku w swietnych warunkach. I tysiac zlotych nam przepadlo. sad Sorki, wiem, ze nie to chcialas uslyszec, ale moze jakas inna szalona sie dwa razy zastanowi!
        • ida_listopadowa Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 23:36
          "mily" kopnięty, aczkolwiek po wielu latach. Lekarz pozwolil chodzic, gipsu nie dostalam, ani nawet unieruchomienia i to od samego poczatku. Pekla mi mala kosc w stopie.
          Sama wiem, ze to idiotyzm byl. Historia ku przestrodze, aby nie dac sie namowic na "wakacje zycia" i nie robic czego wbrew sobie dla cudzych ambicji!
      • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:46
        No debil po prostu... nie mam słów...
        • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:46
          Ten facet, oczywiście
      • barbibarbi Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:54
        Współczuję. Ukochanego trzeba było kopnąć w zadek przy najbliższej skarpie. Nie wybaczyłabym.
      • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 14:13
        o kurcze, i ty tego faceta nie natluklas kulami po drodze?
        • znowu.to.samo Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 12:46
          Szkoda, że ta mądrość aby kopać takich typów natychmiast w zadek- przychodzi dopiero po latach. Dlaczego my kobiety sobie to robimy?
    • bialeem Re: wasze najgorsze wakacje. 08.07.18, 23:35
      Jak was czytam, to złych, złych wakacji chyba nigdy nie miałam. Raz mnie rodzicielka wysłała na pierwsze w życiu narty. Z bananową czeradą. Ja, bidna, ze starymi nartami, ze starymi wiązaniami, praktycznie bez kasy w otoczeniu złośliwych, rozwydrzonych 15 latek. Z tego pamiętam tylko, że nie umiem w orczyk, miałam za mało narciarskich skarpet i pół wyjazdu przeżyłam chowając się w pokoju. Nigdy więcej nart. Ale nawet ten wyjazd miał swoje plusy, bo pojechaliśmy na Słowację na mecz hokejowy. Był też wyjazd do Zakopanego, gdzie w pociągu w drodze powrotnej dorwała nas taka żołądkowa, że kierowca nas praktycznie wnosił do domu... Moje najlepsze wakacje, to była budżetowa pielgrzymka autokarem do Włoch. Pół autokaru darło mordki godzinkowe, ale zobaczyłam Alpy, Gardę, Wenecję, Sienę, Asyż, Florencję, Rzym, San Marino i kilka pobocznych z ciekawymi przygodami. Byłam za młoda żeby się przejmować lub interesować ceną, ale o ile wiem było tanio i pięknie. Chociaż we Florencji przewodnik poszedł w tan przepijać kasę na nocleg. Wtedy to były jeszcze przygody a nie problemy
    • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 02:11
      Mialam takich kilka. Pierwsze to byly kolonie gdzies po 3 klasie, juz nie pamietam gdzie, na ktorych dwa razy ukradziono mi zakupione pamiatki (za drugim razem skutecznie) i na koniec z pieniedzy. Pamietam moja rozpacz i calkowita obojetnosc wychowawczyni, ktorej absolutnie nie zamierzala nic zrobic, nawet powspolczuc. Nikt zreszta mi nie pomogl.
      Drugie to kolonie w Warszawie. Pod koniec podstawowki, koncowka brakow w sklepach. Totalny brak organizacji. Bylismy w Warszawie, a nie zwiedzilismy zadnego zabytku, w Wilanowie spedzlismy 3h w parku, bo kierownictwo zapomnialo o biletach wstepu. Nie bylismy nawet w zoo, ktore dla nas dzieci z prowincji bylo wtedy spora atrakcja. Dodatkowo bylo poteornie nudno, na spacery chodzilismy z najmlodsza grupa, zeby smy tylko nie mialy kontaktu z chopakami z najstarszej. Udalo sie to i tak w sekrecie zorganizowac. Beznadziejne bylo jedzenie, bardzo malo warzyw i niemal zupelny brak owocow, a przeciez to byl lipiec. Wiec sie zbuntowalismy, co poprawilo pod koniec warunki.
      Ostatnie kiepskie wakacje zaliczylam, kiedy jako zaawansowana nastolatka zgodzilam sie na wczasy lecznicze z mama. Od tamtej pory wiem, ze nigdy wiecej wakacje z rodzicami.
      Jako dziecko i dorosla mialam czasem zupelnie beznadziejne wakacje, ale i z nich udawalo mi sie wyniesc jakies mile wspomnienia. Z tych powyzszych nie mialam chyba zadnych.
    • ertyla Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 07:54
      To ja podsumuje.
      Mieszkałam na wsi.
      Przez całe dzieciństwo wyjechałam raz na tydzień do ciotki do Lublina. Siedziałam u niej w bloku i wyglądałam przez okno. Coś tam przeczytałam, ale za bardzo nie miałam co. Miałam 10 lat. Atrakcji żadnych dla mnie nie przewidziano. Rodzeństwo cioteczne starsze o kilka lat - po prostu mnie tolerowało, byłam dla nich powietrzem, mieli swoje sprawy....

      Dzieci ze wsi nigdzie nie wyjeżdżały.
      Wakacje zawsze wiązały się z pobytem w domu i oczekiwaniem, że jakieś dzieci z miasta przyjadą do dziadków i będzie się z kimś nowym można bawić.

      I ta zabawa trwała krótko, bo mieszkałam w zagłębiu owocowym. Oznaczało to, że jak człowiek miał z 11 lat, to zaczynał chodzić na pole trwać truskawki, maliny, porzeczki. I tak cały lipiec. Potem trzeba było chodzić po zbiorach pielić te uprawy.

      Nikt nie brał pod uwagę, że dziecko ma wakacje. Matka o 7.00 budziła i gnała na pole siłę roboczą. I tak prawie w każdym domu.
      Najlepiej było, gdy ... padał deszcz, bo wtedywreszcie można było odpocząć i nie iść na pole.

      Takie oto bywały moje wakacje.
      Z chęcią pojechalabym choć raz na byle jakie kolonie, najbardziej nudne, żeby nikt mnie do roboty nie ganiał i pozwolił odpocząć, ponudzić się w spokoju i poczytać ....
      • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 08:13
        Na kolonii też byś nie odpoczywala i też byś miała pobudkę o 7 wink.
        • ertyla Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:38
          Nie wiesz, oczym piszesz.
          • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:51
            Wiem tyle, że nie ma "nudzenia się w spokoju" i czytania, i wstawania, jak się wyśpisz, a w każdym razie w czasach naszego dzieciństwa nie było...
            • ertyla Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:56
              Rwalaś przez 4 tygodnie truskawki w upale i deszczu od poniedziałku do soboty, codziennie po 10 godzin?

              Spacery po górach, morzu, deptaku, gra w piłkę, ognisko, zabawa w podchody, czas wolny, kąpiel w rzece - naprawdę marzyłam o takiej pracy na koloniach.
              Nie kompromituj się udowadnianiem mi, jak to bym się tam spracowała ....
              • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 11:21
                Ale ona ma racje. Tzw. czas wolny na koloniach to byla 1-2 godzin po obiedzie. Pobudki codziennie o 7, slanie lozek ( pod linijke, inaczej robiono tzw. kocowe i trzeba bylo slac od nowa), apel, sniadanie. Czytanie ksiazek, kapiel w rzece? Ha ha ha. Raczej lazenie tam, gdzie sobie wychowawcy wymyslili, zawsze w porzadku, najczesciej z zakazem glosniejszych rozmow. Prysznice raz na tydzien, na codzien zimna woda w umywalkach, spanie w kilkunastu w salach lekcyjnych o 9.30 gaszenie swiatel i miala byc absolutna cisza. Atrakcji malo chociaz pewnie duzo zalezalo, kto organizowal kolonie. Wiem, ze przy ciezkiej pracy przy zbiorach owocow (wiem co nieco o tym, mieszkalam w miescie otoczonym plantacjami i jak nie bylam na koloniach rwalam i przetwarzalam owoce z dzialki rodzicow, moj maz normalnie pracowal od rana do wieczora od 11 rz na polu u swoich), ale w latach 70-80tych kolonie niekoniecznie byly tzw. wypoczynkiem. Mysle, ze czesto byly to prostu wakacyjne przechowalnie dzieci.
                • little_fish Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 11:33
                  Matko, to chyba karne te kolonie były. Ja z czasów podstawówki pamiętam obozy wędrowne. I wspominam je cudownie. Podobnie jak stała ekipa, która co roku jeździła. Fakt, były miejsca z zimą wodą i kilkunastoosobowe sale, co akurat nikomu nie przeszkadzało. Ale pamiętam ogniska, kąpiele w morzu, wieczorne pogaduchy, zbieranie jabłek w sadzie jakiejś starszej pani, za co potem dostaliśmy najpyszniejszy na świecie chleb....
                  • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:39
                    Wszystko zalezalo od tego, kto kolonie organizowal i gdzie. Jezeli na kolonie wysylal mega kombinat przemyslowy jakies ursusy itp. czyli zaklady ze sporymi funduszami socjalnymi, to na ogol byly fajnie zorganizowane wyjazdy w ciekawe miejsca i czesto do osrodkow wczasowo- kolonijnych z odpowiednim zapleczem. Inaczej bylo w przypadku wyjazdow z bieda- zakladow, czesto w kooperacji z innymi prowincjonalnymi firmami, kiedy usilowano za skromny budzet zapewnic dzieciom pracownikow opieke na czas wakacji ku chwale Polski Ludowej. Wtedy wynajmowano jakies tanie szkoly w pipidowkach, zalatwiano najtansze wyzywienie i zapewniano opieke wychowawcow z lapanek. Rodzice sie cieszyli, ze maja dzieci z glowy za przyzwoite pieniadze i ze zapewniaja im wakacje poza domem, a samych dzieci nikt o zdanie nie pytal. Bo mialy byc wdzieczne za rozrywke i brak siedzenia w betonowym miescie. Czyli dokladnie to o czym wtedy marzylam 😀.
                    • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:44
                      to wyjasnia, czemu calkiem niezle trafialam, choc z opieka i jedzeniem roznie bywalo ale tragedii nie bylo i towarzysko tez na plus wtedy ocenialam. I nawet wybor byl... W zasadzie to bylo wiadomo od ktorego z rodzicow dokad sa kolonie i nawet wybieralam gdzie chce jechac, wiec o zdanie sie mnie pytano. Kolonie wtedy byly tanie, czasu na ganianie po podworku tez jeszcze wystarczylo przez cale wakacje. Oby tylko bylo z kim, bo bylam jedna z niewielu co nie mialy zadnej babci na wsi.
                • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 11:37
                  O to właśnie mi chodziło. Niemniej zgadzam się z ertylą, że zaprzęgnięcie 11-latki do wielogodzinnych prac w sadzie w ramach wakacji było wręcz skandaliczne, wykańczające i że w tym świetle najgorsza kolonia pewnie i tak byłaby lepsza.
                  • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 12:34
                    W tym absolutna zgoda.
                • heca7 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:11
                  Pamiętam , że w mojej szkole na peryferiach Wawy co roku na koniec musieliśmy wynosić stoły i krzesła bo przyjeżdżała kolonia. Zawsze się zastanawiałam co na boga można było robić w okolicy mojej szkoły?! Owszem jest las ale sosnowy , wtedy tym bardziej niewysoki , piaszczysty i suchy. Przez dwa tygodnie spacerować? Do wody daleko- zresztą nikt by nad rzekę dzieci nie zabrał. Na terenie szkoły oprócz ogrodzonego betonowego boiska nie było noc ciekawego. Teraz jest piękne boisko, bieżnia i plac zabaw - wtedy nic. Podobno te dzieci jeździły na wycieczki do centrum i zwiedzały Warszawę. Z okazji ich przyjazdu otwierano w suterenie szkoły tajemnicze drzwi wink Za nimi znajduje się około 20m pomieszczenie z prysznicami- takimi bez przepierzeń jak w więzieniu wink Z tego co pamiętam było tam 8 stanowisk. Poza tym toalety na piętrze z umywalkami z zimną wodą. I jedzenie w szkolnej stołówce. Podobno- tak twierdziła dyrektorka- za te kolonie co roku mieliśmy odmalowane sale szkolne.
                  • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:18
                    He he, byłam w tego typu miejscu na obozie harcerskim - zimowym w czasach LO, tyle, że w Beskidzie. Ale zajęć w ośrodku niestety było mnóstwo, i to jakichś dziwnych (cała masa dziwacznych i bezsensownych "zadań"), na dworze byliśmy mało jak na taką piękną zimę. Sanek czy jabłuszek nie było, a wokół piękne pagórki proszące się o zjeżdżanie. Te prysznice w 1 wspólnej sali, bez zasłonek, doprowadzały mnie co wieczór do totalnej desperacji. Mycie rąk w zimnej wodzie po wyjściu z WC zresztą też. A, i spałyśmy w 17 w jednej wielkiej sali. Wróciłam wiedząc, że to jednak nie całkiem moja bajka...
                • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 14:22
                  zapomnialas o obowiazkowej tzw. porannej gimnastyce bladym switem big_grin
                  • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 18:26
                    Na tych warszawskich koloniach codzienna poranna giimnastyke naszej grupy prowadzila nasza wychowawczyni, wtedy w wieku 50+, zawsze wymalowana, na wysokich obcasach i w dlugiej spodnicy. Sprobujcie to sobie wyobrazic😂
                  • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:23
                    Do dziś się zastanawiam, czemu to miało w sumie służyć...
                    • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:45
                      Nie wiesz? W zdrowym ciele zdrowy duch 😋.
                • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 11:34
                  Co wy za pierdoły mówicie. Ok, jestem rocznik 1990, może te późniejsze kolonie takie - ja miałam szczęście być na takich ( i to organizowane przez parafię, wciśnięto mnie po tanioszce - nie te co opisałam wyżej kościelne, to już inne) - rok 2006, miejscowość górska. Owszem, była pobudka o 7, cisza noca 21, posiłki o stałych porach - ale były wycieczki po górach, były gry i zabawy na placu, konkursy, przebieranki, dyskoteki - generalnie te kolonie wspominam bardzo miło i wszyscy płakali jak wyjeżdżali, było tam nas około 100 osób smile Było super, jak to nawet teraz pisze, to mi rzewnie smile Są i dobre kolonie.
                  • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 11:38
                    Ale nie oponuję z latami 70 bo nie mam o nich bladego pojęcia oczywiście wink To co opisujecie to dla mnie jakiś kosmos... bardziej jak ośrodek karny wychowawczy, a nie wypoczynek sad
              • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 14:24
                ja tam rwalam truskawki w takich warunkach, ale bylam starsza i juz sama chcialam.
      • kamyk-555 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:44
        ertyla

        Pamiętam, że tak kiedyś było.

        Jako dziecko w podstawówce mieszkałam w ładnym miasteczku z jeziorem, wyspami i lasami i jeśli nie jechałam na kolonie czy obóz, to korzystałam z atrakcji na miejscu - plaża, kajaki, jakieś półkolonie, gry i zabawy na ulicy z sąsiednimi dzieciakami.
        Wprawdzie nie wyjeżdżałam z rodzicami (ojciec zginął w wypadku gdy miałam 9 lat, a siostra i brat - 8 i 6), a matka pracowała i ledwo wiązała koniec z końcem z trójką dzieci.

        Co tydzień chodziliśmy przez las do wioski 4-5 km dalej po jajka, wiejskie masło czy śmietanę do kilku gospodarstw - lepsze i tańsze były.
        Tam było kilkoro dzieci w podobnym wieku i ze zdumieniem dowiadywałam się, że całe wakacje siedzą w domu, nigdzie nie wyjeżdżają i pomagają przy zwierzętach, na polu i w ogrodzie. Żal mi ich było.
        Dawno to było - lata '60.
      • stara-a-naiwna Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:45
        szczerze współczuję
        mam nadzieję, ze teraz nie tyrasz a przynajmniej jak pracujesz dużo ic iezko to miewasz prawdziwe wakacje

        >Najlepiej było, gdy ... padał deszcz, bo wtedywreszcie można było odpocząć i nie iść na pole.
      • milamala Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 09:33
        Ertylo, doskonale wiem co przezylas. Ja bylam takim wlasnie dzieckiem z miasta , ktore przyjezdzalo do ciotki wujka na wies i obserwowala moje starsze rodzenstwo cioteczne, jak ja im wspolczulam, ze tak ciezko w wakacje musieli pracowac, ile sie nasluchalam zwlaszcza od najmlodszego kuzyna, ze jak tylko dorosnie to ucieknie i nigdy na wsi pracowac nie bedzie itp. Jak bylam nastolatka to przezylam tam ostatnie wakacje, ciotka i wujek uznali, ze jestem dosc duza zeby ganiac mnie do roboty na polu jak wlasne dzieci. Raz,drugi, trzeci poszlam bez oporow, w koncu trzeba cos pomoc, ale na litosc nie codziennie cale wakacje tam spedzone, odmowilam w koncu wyjadu w pole, az w koncu spakowalam sie i poprosilam zeby mama mnie zabrala, wiecej nie przyjechalam tam na wakacje. Niesamowite byl oto wykorzystywanie dzieci do pracy. Mam nadzieje, ze nikt juz tego nie robi.
    • viridiana73 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 07:55
      Kolonie w Gdyni.
      Szłam bodajże do 5. klasy i byłam introwertyczną, dziecinną nastolatką. W gronie modnie ubranych dziewczyn interesujących się chłopakami i listą przebojów Trójki, czułam się jak dziwoląg. I tak też byłam odbierana.
      Że o piętnastoosobowej sali, braku szafek na ubrania i prysznicu 2 razy w tygodniu nie wspomnę😞
      A drugie koszmarne wakacje miałam na własne życzenie. Syn miał wtedy 2 lata, ja nie pracowałam, byliśmy młodzi i biedni jak myszy kościelne. Znajomi namówili nas na wyjazd w Pieniny... Po opłaceniu kwater kasy zostało nam niewiele, obiady musiałam gotować na starej turustycznej butli z jednym palnikiem. Syn bardzo szybko dostał jeitówki a potem zapalenia krtani, do dziś pamiętam jazdę na sor z duszącym się dzieckiem😞
      Przez całe 10 dni było makabrycznie zimno, ciągle padało. Mąż pierwszego dnia wpadł do Dunajca i zamoczył jedyne posiadane "adidasy". Ja w ogóle nie zabrałam półbutów, bo w ferworze pakowania po prostu je przeoczyłam, nie wzięłam też porządnej kurtki, bo przecież jest lato😉 Syn miał tylko skórzane cienkie buciki, które przemakały, ciągle suszyłam je nad palnikiem butli.
      Kwatera była koszmarna, drewniane podłogi i zero dywanika, gospodyni codziennie przychodziła z dołu z pretensjami, że dziecko tupie!! Na dół prowadziły schody strome jak drabina jakubowa, syn non stop robił wszystko, żeby z nich spaść.
      W góry z dwulatkiem nie bardzo dało się pójść (zresztą nie mieliśmy butów😉), na jakiekolwiek atrakcje nie mieliśmy kasy, siedzieliśmy więc nad Dunajcem pilnując dziecka, które usilnie chciało sturlać się ze skarpy do lodowatej rzeki, albo spacerowaliśmy po miasteczku... zresztą potem syn zachorował, więc problem rozrywek niejako sam się rozwiązał.
      Pamiętam jeszcze moment, kiedy w pobliskiej Szczawnicy staliśmy koło wyciągu kolejki, ale nie mieliśmy kasy, żeby sobie taki luksus zafundować, więc patrzyliśmy tylko na wjeżdżających (szczęśliwych) ludzi...
      I to były moje najgorsze wakacje ever.
      • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 08:27
        Co do kolonii, zwłaszcza tych dawniejszych, zawsze mnie ciekawie, że sobie samym by czegoś takiego matki w wakacje nie zrobiły. Czyli nie zgodziłyby się na wyjazd z kompletnie nie znanymi osobami i nocleg z nimi w 15 osób. Skąd przekonanie, że dzieci powinny takie coś wytrzymać i jeszcze się z tego cieszyć.
        • viridiana73 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 08:42
          Dobrze prawisz.
          Choć nie wiem, czy moja oderwana od rzeczywistości matka kojarzyła, jakie warunki panują na takich koloniach.
          I muszę przyznać, że po tych jednych koszmarnych koloniach już mi nie zaproponowano kolejnego wyjazdu tego typu.
          • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:09
            Teraz już jest chyba inaczej, poza zapewne harcerstwem i koloniami dla "biednych dzieci" - tzn. nie sądzę, żeby za taką kasę, jaką się bierze za kolonie komercyjne, proponowano 15-osobowe sale i kąpiel 2 x w tygodniu wink.
            Niemniej i tak wypychanie dzieci na wyjazdy z kompletnie obcymi osobami i konieczność dzielenia z nimi pokoju choćby 4-osobowego przez średnio 10 to nie jest nic przyjemnego.
            • triss_merigold6 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:18
              Na litość boską, daj spokój harcerstwu. Warunki sanitarne na obozach harcerskich jest mocno inne niż te sprzed 25 czy 30 lat, naprawdę mogą kąpać się częściej niż 2x w tygodniu, aczkolwiek po ponad 3 tygodniach w lesie pod namiotami wracają bardzo brudni, to dość oczywiste. Chcącemu nie dzieje się krzywda, nie wysyłasz na obóz harcerski dziecka z ulicy, a harcerze po wcześniejszych rajdach i biwakach mają mniej więcej orientację, czy im model wypoczynku odpowiada.

              Dla mnie wersja 3 tygodni pod namiotem jest mało atrakcyjna i pod namiot nie jeżdżę, ale ja jestem dorosła. Za to starszak uparł się, że jeśli w tym roku nie może być na całym obozie harcerskim, to pojedzie przynajmniej na pierwszy tydzień na pionierkę. No i pojechał, będzie się realizował w stawianiu namiotów, pracach z siekierą i innych takich, wiadomo że się zasyfi żywicą.
              • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:27
                Aha, czyli jednak wakacje w sporym dyskomforcie. Dla lubiącego takie klimaty - ok, choć widzę, że to zdecydowanie bardziej dla facetów wink. Chodzi mi jednak o wypychanie dzieci na niskobudżetowe, słabo zorganizowane wakacje, z marną bazą noclegową i kiepskim jedzeniem, z czego pozostają przeważnie marne wspomnienia, tym bardziej, kiedy to obce towarzystwo też jest słabe.
            • triss_merigold6 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:26
              Odnośnie do kolonii komercyjnych - na najbardziej wypasionych z tych, na których syn był tj. na Tropicielach, zakwaterowanie mieli w kompleksie pałacowym zamku w Krasiczynie - pokój z łazienką na dwójkę dzieci, jedzenie bdb., sensownie zorganizowany czas.
              • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:39
                No tak, ale to kosztuje więcej niż wczasy w porównywalnym terminie wink.
              • izabella1991 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:42
                No i takie cos to ja rozumiem!
                A co powiecie na taka historie?
                Na koloniach ( juz nie pamietam, czy to byl Szczecin czy Kolobrzeg) bylismy o 5 dni dluzej....bo zapomniano nas odebracsad Naprawde.
                Pamietam, ze odjechaly juz wszystkie autokary z innymi, tylko nasza grupa( ok.10 dzieci) zostala jak te sierotki- istotki.
                Nie bylo juz nic- ani sensownego jedzenia, ani nawet poscieli, bo pamietam, ze spalismy na golych materacach we wlasnych ubraniachsad Dwie nauczycielki zostaly z nami w tej szkole, jakies wyzywienie na zimno zorganizowaly...
                Tam potem wydawalo sie to nawet zabawne, bo ganialismy potem po tej pustej szkole, gralismy w makao...
                Autokar po nas przyjechal chyba po tygodniu ....dzis bylby raban na pol Europy, ale wtedy.Nikt sie nami( za wyjatkiem nauczycielek) zbytnio nie przejal.
                Moj szkocki maz, kiedy opowiadalam te historie, nie mogl uwierzyc...pytal sie jeszcze, ile nam odszkodowania wyplacono.Nic nie wyplacono.
                • zlababa35 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:49
                  Moja matka pojechała na zieloną szkołę z licealistami i też po jedną grupę bus nie przyjechał na powrót, prawdopodobnie kierowca sobie zapił wink. A to nie tak dawno temu było. Właścicielka pensjonatu pozwoliła im za darmo zostać. Matka za swoją kasę im kupowała jedzenie (oczywiście szkoła nie zwróciła później). Zamiast w sobotę po południu, wrócili w niedzielę po południu - nauczyciele mieli pretensje, że nie za bardzo byli przygotowani w poniedziałek wink.
                • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 16:36
                  niezle! jak to sie stalo, ze sie nie doliczyli i taka gromada zostala? i te dwie nauczycielki tez nie zauwazyly, ze cos tu nie gra w odpowiednim momencie?
            • viridiana73 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 09:53
              Oczywiście, że teraz jest inaczej.
              Są pokoje z łazienkami i wyposażeniem.
        • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 17:40
          dzieci maja inne postrzeganie, mnie rowniez nie bawi wiele rzeczy, ktore bawia moje dziecko i nie widze powodow, zeby dziecku zabraniac, bo ja czegos tam nie lubie. Kolonie, obozy i wszelkie wyjazdy z rowiesnikami za to bardzo lubilam, mimo okropnych warunkow i pasudnego jedzenia. A teraz to nawet jedna para znajomych by mi wadzila. Podobnie jak po 24h autokarem - za mlodu - no swietna zabawa, a teraz? przeciez samolotem tam bede w dwie godziny i za nic nie tluklabym sie tyle autokarem. Mlodosc ma swoje prawa.
        • kamyk-555 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:57
          Zlababo

          Stara już jestem, ale doskonale pamiętam wakacje dzieci w latach sześćdziesiątych.

          Matki nie wiedziały o warunkach i atrakcjach dla dzieci na miejscu i nawet wtedy - lata '60 - nie interesowały się. Wyjazd nad morze lub w góry był wystarczającym powodem.
          Mając trójkę i bez urlopu, zapisywały je na kolonie, bo chociaż 'opieka' tam była i jedzenie, a i niedrogo.
          Dzieci same w domu, gdy rodzic w pracy bez urlopu i kasy, mogły doprowadzić do jakiegoś nieszczęścia, więc lepiej było je powierzyć kolonii czy obozowi.

          Pamiętam te wyjazdy - dzieci 8-13 lat, jazda zdezelowaną Nyską przez pół Polski lub całą przez 10-12 godzin, tekturowe walizki, marne warunki, obieranie ziemniaków na obozie przez 10-latków dla 70 osób (tzw. dyżur kuchenny), zimna woda, latryny w lesie (doły obudowane drągami), epidemia czarnej ospy na Dolnym Śląsku i gwałtowne szczepienia z ewakuacją, groszowe kieszonkowe (jako 10-11-latka od mamy dostałam 20 starych zł na 3 tygodnie), którymi musiałam sama gospodarować i nie stać mnie było na lody czy dziecinną 'pamiątkę', choć inni mieli po 100 zł, brak telefonów (komórek nie było) i listy "Kochana Mamo, przyślij mi 10 zł, bo ktoś mi ukradł w sypialni pieniądze". Bardziej niż na przyjemności dla siebie za te grosze zależało mi na przywiezieniu 'upominków' dla reszty - takie wychowanie (?).

          Opieka marna i nieprofesjonalna - więcej zajmowali się sobą niż dziećmi - zwykle 17-20 lat, bez przygotowania. Popijali, romansowali, znikali w nocy. Czasem mamy ze swoimi dziećmi, którymi głównie się zajmowały.

          Z tamtych czasów pamiętam tam kilka wypadków dzieci - złamania, poważniejsze zatrucie, a nawet utonięcia i wzywanie rodziców do przyjazdu i odbioru.

          Ech, to były czasy.
          Dzieci odbierały to różnie - niektóre bawiły się (te silniejsze psychicznie lub bogatsze), ale też było wiele załamanych dyscypliną, warunkami i stosunkami w grupach.

          Przeżyłam i uodporniłam się.
          Płakałam tylko w łóżku, ale po przyjeździe nie opowiadałam tych horrorów, a i mama nie pytała, poza : "Było dobrze? To zapiszę Cię na drugi rok".
          To był hardcore, ale i szkoła życia, która w późniejszych latach procentowała w internacie i akademiku. Przeżyłam i jestem twarda.
          Sama jako dorosła jeździłam z dzieckiem na kempingi czy żagle na Mazury, ale już na moich warunkach i wymaganiach. Dziś już jestem stara, więc wybieram hotele, ale tamte kolonijne i obozowe doświadczenia były szkołą życia.

          Z upływem lat rodzice zrobili się bardziej wymagający, dbający o pociechy, sprawdzający warunki, transport i dzisiejsze kolonie czy obozy harcerskie czy wędrowne są inaczej przygotowywane.
    • klaviatoorka Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 11:14
      Naprawdę, przez lata przytrafiało Wam się tak niewiele złych rzeczy?
      Ja staram się o tym zapomnieć, ale kilka razy w życiu miałam ekstra wakacje:
      - w zagrożonej ciąży spędziłam 5 mies w szpitalu. Strasznie tęskniłam za zielenią, ogrodem, jakąś wodą. Po przyspieszonej cesarce potem jeszcze prawie miesiąc na dziecięcym OIOmie, gdzie moje dziecko leżało w inkubatorze, a ja na ginekologii na innym piętrze. Pamiętam te gorące, letnie noce, kiedy w rozwianym szlafroku podążałam przez ciemne korytarze szpitala, często w świetle błyskawic (burzowe lato wtedy było), aby młodego nakarmić piersią nad ranem. Wyszliśmy pod koniec sierpnia i akurat zaczęła się pora deszczowa
      - w skomplikowany sposób złamałam nogę wiosną i lato spędziłam w gipsie na wózku inw. A potem na rehabilitacji.
      - [przy poprzednich przygodach tydzień nad deszczowym i lodowato wietrznym Bałtykiem byłby niebem. Ale nie był, bo dzieciom ( mój i jego rówieśnik bratanek) trzeba było zapewnić jakieś atrakcje (wszystkie słono płatne, jak to nad morzem), a krótkie pobyty w apartamencie były koszmarne: nad nami mieszkała rodzina z małymi dziećmi, które albo urządzały zawody w skakaniu z łóżek na podłogę, albo wrzeszczały godzinami. Wszyscy złapaliśmy okrutne choróbska- gardła, pęcherza, skóry. Na nic się zdało staranne wybranie ośrodka: na polski klimat nie mamy wpływu, a 10 stopni +silny wiatr nie zachęciły nas do ponownego odwiedzenia polskiego morza. Nigdy w życiu więcej

      I żeby nie było, że tylko narzekam: w wątku o udanych wakacjach mogę stworzyć najdłuższy post w historii wink
      • zasiedziala Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 15:44
        klaviatoorka napisała:

        > Naprawdę, przez lata przytrafiało Wam się tak niewiele złych rzeczy?

        Tak, czytając ten wątek dochodzę do wniosku, że mam życiowego farta, bo może nie przytrafiło mi się niewiele złych rzeczy, ale te złe w większości były dość 'niskiego kalibru'. Natomiast złe rzeczy przytrafiają mi się najczęściej w okresie listopad-styczeń, a większość w okolicy BN, a ten okres do niedawna nie był dla mnie okresem wakacyjnym, więc w tym wątku mogłam się pożalić wyłącznie na brzydką pogodę w Hiszpanii wink
    • madami Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 12:08
      Pojechałam na miesiąc z dobrymi koleżankami i dzieciakami - był jeden niemowlak, dwa dwulatki i dwa kilkulatki, wynajęlyśmy sobie naprawdę fajny domek z wygodami, z ogrodem, placem zabaw, z dala od cywilizacji. Już na drugi dzień jedno z dzieci gorączka, 40 stopni więc szukanie ośrodka zdrowia, jakiegokowiek lekarza, udało się, angina, na drugi dzień kolejne dziecko, i tak jak domino, płacze, gorączkowanie, siedzenie przy chorych dzieciach, niewyspanie i tak przez prawie dwa tygodnie. Ok maluchy wyzdrowiały to nagle jedno biegunka, myślę że w przychodni podłapaliśmy i po kolei, łącznie z nami dorosłymi, zarazili się nawet mężowie, którzy przyjeżdzali na weekendy, do niemowlaka wzywaliśmy lekarza bo to przecież niemowlak, odwodnił się i w końcu jego matka musiała pojechać do szpitala. Pod koniec wyjazdu jedno dziecko z rekacją uczuleniową na jakieś ugryzienie wylądowało z wielką stopą na sorze...

      W tym samym towarzystwie pojechałyśmy w Bieszczady, dzieciaki już w wieku 10+ Mój jechał ze złamaną ręką ( w dzień przed wyjazdem) na miejscu drugi to samo ( tak grali w piłkę...) szpital w Sanoku, gips. Potem naszło nas pojeżdzić konno, koleżanka która dobrze jeździła spadła i złamała nogę ( Szpital SOR w Sanoku - gips) a potem był problem żeby te sanockie gipsy pościągać już u nas.
    • milamala Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 13:05
      To bylo ok. 15 lat temu. Pojechalam z kolezanka nad polskie morze na kwatere (platna naturalnie) u ciotki kolezanki z pracy. Ciocia zaprowadzila nas do blaszanego brudnego baraku pelnego mruwek. Ucieklysmy i szukalysmy z tymi tobolami innego noclegu. Znalazlysmy tylko na jedna noc, ale na szczescie moglysmy zostawic tam toboly i szukac drugiego noclegu i trafilysmy na bardzo mila kwatere, gdzie poznalysmy ludzi, z ktorymi do dzis utrzymujemy przyjecielskie kontakty.
      Ale za to prawie caly pobyt padalo, albo bylo zimno i wialo. Na plazy bylysmy 1 raz i to tylko dlatego, ze uparlysmy sie, ze musimy, skoro jestesmy nad morze, bylo cholernie zimno, byl wieki wiatri szybko ucieklysmy na kwatere. Sama miejscowosc byla typowa dla miejscowosci nadmorskich, czyli nic a nic w niej nie bylo. Nie mialysmy samochodu, przez pogode prawie caly czas tkwilysmy w jednym miejscu.
      Jedno jest pewnie, nigdy ale to nigdy nie wroce juz nad polskie morze. Nie moje klimaty, choc ludzie-goscie, najczesciej z Warszawy super fajni.
    • kota_marcowa Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 16:23
      Strasznie smutne te wasze historie. Ja zawsze miałam fajne wakacje. I na obozy też jeździłam, lubiłam te klimaty.
      Jedyny beznadziejny wyjazd, to na kolonie do Krynicy, to była porażka. Warunki były nawet dobre, to był dom wczasowy, czyste 3 osobowe pokoje z łazienką. Za to przez bite 2 tygodnie co dziennie chodziliśmy na Górę Parkową albo do pijalni wód, jak nie trudno się domyśleć dla 10 latków to raczej słaba rozrywka. Raz albo 2 poszliśmy na Jaworzynę i raz na basen. Dzień z basenem był jedynym udanym dniem.
      To był jedyny raz kiedy pojechałam na kolonie, potem zawsze już tylko na obozy i zawsze nad wodę. A reszta wakacji to różne wyjazdy z rodziną w jakieś atrakcyjne miejsca.
    • quilte Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 17:15
      O tak, pamiętam moje najgorsze wakacje. To było 12 lat temu na Helu. Pojechałam z czteromiesięcznym niemowlakiem i mamą do ośrodka, który sama sobie wybrałam. Nie wiem, jak tego dokonałam, na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że jako debiutująca matka, bardzo przejęta rolą, miałam chyba jakieś zaćmienie i myślenie mi nie działało. Wzrok też nie - przed rezerwacją oglądałam zdjęcia!!! Ośrodek był położony w środku niczego, to znaczy w lesie. I ten las, głównie sosnowy, to był jedyny plus. Nie miałyśmy samochodu - wrócił nim do domu mój małżonek. Budynki i infrastruktura, w tym sportowa, lata świetności przeżywały jakieś 30 do 40 lat wcześniej. Za mojej bytności - raczej ruina. Było tak klimatycznie, ale TAK BARDZO klimatycznie, że zastanawiałam się, czy nie zacząć pisać jakiejś książki big_grin Najlepiej kryminału, albo thrillera. Miejsce kojarzyło mi się z ośrodkiem opisanym chyba w "Pan Samochodzik i Winnetou" - tak kiedyś musiało wyglądać. Było nas w tym ośrodku bardzo mało, większość domków, pokoi oraz "wille", w tym "Kapitańska" stała pusta co niewątpliwie przydawało "klimatu" - ośrodek-widmo. Z rozrywek - stołówka w parterowym baraku, żywcem z PRL. Z firankami żywcem z PRL. Do najbliższego sklepu kilka kilometrów. Przez tydzień lało i wiało, temperatura nie przekraczała 11 stopni (w dzień), słońce w ogóle się nie pokazywało. Ośrodek miał bezpośredni dostęp do plaży, ale nie było sensu się do niej zbliżać, bo wichura urywała głowę. Dnie spędzałam na wielokilometrowych spacerach z wózkiem, ja w sztormiaku i kilku warstwach ciuchów, dziecko i wózek chronione przed deszczem i wiatrem wszystkimi konwencjonalnymi i niekonwencjonalnymi sposobami, które przyszły nam do głowy. A, moja mama dostała tam rwy kulszowej... Kiedy po tygodniu mamę zmienił mój mąż, sytuacja poprawiła się o tyle, że mogliśmy jeździć do sklepu i na wycieczki. Zostaliśmy jeszcze tydzień, bo "może pogoda się poprawi". Nie poprawiła się. Wyjeżdżałam stamtąd w takim pośpiechu, że zostawiłam moje ulubione klapki - i nie wróciłam big_grin A, kiedy już spakowaliśmy samochód i mieliśmy ruszać w drogę, do naszego domku podjechał na rowerze ojciec z kilkunastoletnim synem i zapytał, czy mogą obejrzeć domek od środka, bo zastanawiają się nad wynajęciem tu kwatery. Pan chodził po wszystkich pomieszczeniach i aż cmokał: "zobacz Marcinku, świetnie, idealnie!" (domek miał komunistyczną boazerię i meble obite ponurym, ciemnobrązowym materiałem a la aksamit, w kuchni nie było kuchenki, tylko czajnik elektryczny, w łazience z trudem mieściła się jedna osoba). No i najwyraźniej im się spodobało, bo wyjeżdżając widzieliśmy, jak panowie wchodzą do recepcji. O gustach się naprawdę nie dyskutuje. Poprzysięgłam sobie wtedy, że moja stopa już nigdy nie stanie na Helu - i dotrzymuję słowa.
    • kura17 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:06
      no niestety, na wakacjach we wladyslawowie, jak mialam 6 lat, moj tata sie utopil sad
      dluuuugo po tym morza nie widzialam ...
      • kota_marcowa Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:15
        O jezu, współczuję. Tego to już chyba nic nie przebije sad
      • ertyla Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:17
        Boże, jak mi przykro.....
        Jak potoczyły się losy twojej rodziny? Jak mama się podniosła? Masz rodzeństwo?
        • kura17 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:32
          > Jak potoczyły się losy twojej rodziny? Jak mama się podniosła? Masz rodzeństwo?

          mam siostre, miala wtedy 2 lata ... ja tate jeszcze pamietam, ona niestety nie ...
          pisalam juz kiedys - mysle, ze tata byl miloscia zycia mojej mamy (i wzajemnie) i mama wciaz go kocha. nie jakos dramatycznie, jednak kocha (na cmentarzu zawsze zostaje z nim sama na moment, jak juz wszyscy sie zbieraja ...). nie wyszla ponownie za maz, miala jeden zwiazek, niezbyt zobowiazujacy ...
          mama byla cudowna w czasie naszego dziecinstwa (w latach stanu wojennego rowniez ...), dobrze nas "wychowala", obie z siostra moglysmy wybrac wymarzone studia i je skonczyc. lekko nie bylo, ale razem dalysmy sobie rade smile

          ... i tylko za tata tesknimy ...
          • ponis1990 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 16:06
            współczuję Kuro sad
            • znowu.to.samo Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 23:37
              Ojej tego nic nie przebije 😨. Nie ma mowy.
      • eliszka25 Re: wasze najgorsze wakacje. 11.07.18, 01:35
        o boze, wspolczuje sad
      • alfa36 Re: wasze najgorsze wakacje. 14.07.18, 01:00
        Jak smutno... Współczuję Ci...
    • gryfna-frelka Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 21:10
      Mialam dwa naprawde nieudane wyjazdy, choc jeden w ferie zimowe, drugi w sanatorium tuz przed wakacjami.

      Kiedy mialam ok. 9 lat mama wpadla na pomysl ze podrzuci mnie babci na ferie zimowe, bo babcia na pewno bedzie dogadzac swojej najmlodszej wnuczce. Mama zajmowala sie babcia co tydzien, babcia mieszkala sama w 2-pok mieszkaniu w bloku, w innym miescie. Otoz wtedy okazalo sie ze babcia ma juz demencje, a mnie spotkaly takie watpliwe przyjemnosci jak zupelny brak przewidzenia jakichkolwiek zajec dla mnie, babcia zajmowala sie soba (glownie czytala i ogladala TV) a ze mna ledwie porozmawiala chwilke i nie za czesto. Chociaz miala lodowke wypelniona przez mame, zabronila mi jesc szynki i kazala jesc kanapki z pasztetowa... Nie pozwalala tez pic kolorowych napoi w duzych butelkach (byl to poczatek lat 90 i oferta takich napoi akurat bardzi sie rozwinela a ja nie za bardzo je jeszcze znalam ale bardzo lubilam). Sama jadla delicje ale starala sie zebym tego nie widziala - bylam w tym samym pokoju(!) - a kiedy jedna spadla i zapytalam ja o to, schowala ciastko do kapcia(!) i powiedziala ze tam nic nie bylo. Ochrzaniala mnie tez o rzeczy ktore sama robila ale o nich zapominala, a takze o to jak kroilam rozne skladniki do obiadu - babcia wychowala kilkoro dzieci i raczej powinna sie orientowac ze dziecko ponizej lat 10 moze jeszcze nie byc mistrzem kuchni. Wypadl tlusty czwartek a babcia nie chciala zebym kupila paczki. Kiedy zadzwonila mama, powiedzialam jej zeby mnie stamtad zabrala bo babcia mnie tak wlasnie traktuje, do tego siedze caly czas w mieszkaniu, gram sama ze soba itd. Mama na szczescie kazala mi kupic wlasne paczki, napoje, wedline itd. i powiedziec babci ze to moje i koniec, co i tak zreszta nie do konca wyszlo.

      Druga historia zdarzyla sie tez kiedy mialam 9 lat i pojechalam na 6 tygodni do sanatorium w Rabce. Trafilam do grupy ktorej jedna z wychowawczyn stosowala bardzo regularnie metody straszenia nas poprawczakiem za rozne drobne przewinienia typu nie sluchanie jej, jedna dziewczyne wrecz zamknela z pokoju i kazala rozbierac sie do naga, mowiac ze ludzie z poprawczaka niedlugo po nia przyjada. Mowila tez ze jak wyzywienie nam sie nie podoba to mozemy same kupic za wlasne kieszonkowe i wtedy zobaczymy co ile kosztuje, nabijala sie z dzieci do ktorych mamy dzwonily czesciej niz raz na tydzien i grozila tez ze zabroni dzwonienia jezeli nie bedziemy grzeczne. Ubrania mialysmy miec poukladane w dany typ kostki, a ze u mnie w domu skladalo sie je po prostu na 4 to mordowalam sie zeby wszystko "przeskladac", sluchajac do tego ile to "dziadow" nawiozlam. W pokoju byly dwie siostry ktore mialy rodzine w Niemczech. Mialy wiec zachodnie ubrania ktore robily na tej wychowawczyni wrazenie, zdarzylo sie tez ze zachodzila do naszego pokoju poznym wieczorem zeby pozyczyc od nich "niemiecki szampon"... Masakra. Do tego w sanatorium panowal spory rygor, rano pobudka, apel i odspiewanie hymnu grupy na ktory wychowawczyni ustalila piesn katolicka "Oto jest dzien", malo zajec poza szkola i do tego niespecjalna kuchnia, na podwieczorek z 5-6 razy w tygodniu "drozdzowki" wypiekane na miejscu, suche i niesmaczne. Pod koniec pobytu zachorowalam i trafilam do izolatki. Lezala tam juz inna dziewczynka z mojej grupy. Byla chora na tyle ze trzeba bylo jej podac kroplowke, w momencie prob wbijania igly w jej reke strzyknal ogromny strumien krwi ktory poplamil takze sciane, pozniej zostala przewieziona do szpitala ale mi powiedziano ze jest na poddaszu naszego budynku (sprawdzilam pozniej ze poddasze to bylo zamkniete na cztery spusty i byl tam pewnie strych). Przez dlugie lata myslalam ze tak wlasnie wyglada zalozenie kroplowki, do czasu az chlopak mnie nie oswiecil a pozniej sama nie doswiadczylam kilka razy - zawsze bez strumieni krwi...
      • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:06
        O tak sanatorium w Rabce ja tez zapamietalam negatywnie. Terror wychowawczyn i pielegniarek, brak szacunku do dzieci, dobrze ze zdarzalo sie kilka sympatycznych osob. W dodatku trafilam tam w zimie, w miasteczku panowala swinka czy inna zaraza i mialysmy zabronione wchodzenie do miasta. Totez czas spedzalismy w osrodku, w szkole i na spacerach jedna i ta sama trasa, w gore i w dol z powrotem smile. Ale mialam w pokoju swietne dziewczyny. Dzieki jednej z dobrych dusz moglysmy sluchac w pokoju listy przebojow Trojki i do dzisiaj pamietam atmosfere: ciemno wokolo, a my zasluchane w glos Marka Niedzwieckiego i cicho nucace "Jolka, Jolka pamietasz". I jak tylko slyszelismy szmer za drzwiami gasilismy radio i wskakiwalismy na swoje lozka.😊
        Generalnie sanatorium- porazka, samych zabiegow bylo malo, w dodatku wyjezdzalam przeziebiona i wkrotce po powrocie zachorowalam.
        • gryfna-frelka Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:33
          O wlasnie, spacery jedna trasa byly duza atrakcja pobytu - przez bite 6 tygodni! Czy Ty tez bylas w sanatorium PKP?
          • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 23:44
            Nie wiem, ale chyba nie. Ja mialam normalne skierowanie od lekarza. Z drugiej strony kuzynka w podobnym wieku co ja byla w Rabce z mama i fajnie wspomina pobyt, wiec pewnie duzo zalezalo od osrodka smile. Tak jak w przypadku kolonii, obozow czy wczasow.
            • gryfna-frelka Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 23:57
              Ja tez mialam skierowanie od lekarza, jak najbardziej. wink
              • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 00:14
                Tyle pamietam, ze osrodek byl drewniany, otoczony plotem i mlodsze dzieci (maluchy) byly na wyzszym (!?) pietrze. Kolo domu rosly wielkie iglaki. Szczegoly sie zatarly po tych prawie 40 latach smile.
                • gryfna-frelka Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 00:49
                  To nie ten. Moj byl blisko szczytu jakiegos pagorka, skladal sie z budynku glownego z lat 30 i duzo mniejszego budynku polozonego nieco nizej w ktorym mieszkala najmlodsza grupa chlopcow i taka sama dziewczat. Stolowka, szkola, swietlica i pokoje innych grup byly w budynku glownym.
    • bywalec.hoteli Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:46
      Nieudane wakacje na Krymie kilkanaście lat temu smile
      • bywalec.hoteli Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:47
        Generalnie codziennie było coś tam niemiłego i mieszkańcy też niemili i problematyczni. Załatwić coś - koszmar. Nigdy więcej nie ciągnęło mnie już na Ukrainę.
        • morekac Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 01:05
          W sumie Krym to już u ruskich jest.
      • bywalec.hoteli Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:48
        bywalec.hoteli napisał:

        > Nieudane wakacje na Krymie kilkanaście lat temu smile
        >
        Jak ktoś będzie chciał, to mogę podać więcej szczegółów.

        • bywalec.hoteli Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 22:57
          bywalec.hoteli napisał:

          > bywalec.hoteli napisał:
          >
          > > Nieudane wakacje na Krymie kilkanaście lat temu smile
          > >
          > Jak ktoś będzie chciał, to mogę podać więcej szczegółów.
          >
          betonowe plaże to jeden z przykładów
          • yuka12 Re: wasze najgorsze wakacje. 09.07.18, 23:48
            Pamietam podobne szczegoly z opowiesci kolezanki z roku, ktora na poczatku lat 90. wybrala sie ze swoim chlopakiem na wakcje na Krym i do Odessy. Ale oni potraktowali to jako rodzimy folklor. Mlodosc duzo wybacza smile.
    • eliszka25 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 10:00
      moje najgorsze wakacje wlasnie sie zaczely. wczesniej czytalam watek dla poprawienia humoru, bo chyba nigdy nie mialam sytuacji, ktora totalnie zepsula by mi wakacje, ale aktualnie wlasnie mam.

      w piatek dzieciaki mialy zakonczenie roku szkolnego, wiec dzis mamy tak naprawde drugi dzien wakacji. codziennie od 7 rano do 17 po poludniu mamy wiercenie, walenie w sciany, odrywanie lomem parapetow + wloskie radio na cala pare (robotnicy sa w duzej czesci wlochami), bo nasza spoldzielnia remontuje elewacje bloku naszego i sasiedniego. teren wokol bloku zastawiony jest rusztowaniem oraz zawalony materialami, stoi dzwig i kontener "socjalny" dla robotnikow, wiec dzieciaki kompletnie nie maja gdzie wyjsc. jestesmy uziemieni w domu, bo starszy zwichnal sobie lokiec i ma reke na temblaku, wiec nie moglismy nigdzie wyjechac, bo dzis ma kolejna kontrole. zobaczymy, co powie lekarz. za tydzien we wtorek mlodszy ma kontrolna wizyte w szpitalu, wiec tez nigdzie nie pojedziemy. w czwartek ja musze jeszcze isc do pracy, ale pozniej chcialam ich wywiezc do polski, ale musze potem wrocic. my z mezem musimy siedziec w domu jeszcze do 4 sierpnia, a ja mam dosc takich wakacji juz dzis wrrrrrrrrrr.
      • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 10:59
        zdrowka dla chlopakow! mam nadzieje, ze Wlosi sa szybsi od Niemcow - u mnie pie..li sie dlugie tygodnie kiedys z malowaniem elewacji az sie wszyscy wsciekli... ale oni zaczynali prace ok. 9 po czym ok. 9.30 szli na przerwe a o 11.30 zaczynali juz lunch do 14. Prace konczyli o 15. Ale trzeba bylo siedziec przy pozaslanianych roletach i trzeba bylo wszystko z balkonow trzymac w mieszkaniu.
        • eliszka25 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 11:56
          dzieki, problem jest tylko ze starszym. mlodszy ma zwykla coroczna kontrole po tej operacji, ktora mial 2 lata temu. nic zlego sie nie dzieje, wiec to tylko rutynowa kontrola, ale musimy isc, bo nie mozna tego zaniedbac.

          u nas pracuja zgodnie z powiedzieniem "jest dobra robota, to trzeba ja szanowac", wiec raczej nie jest specjalnie lepiej niz u was. remont elewacji trwa juz od polowy kwietnia i ma potrwac przynajmniej do konca sierpnia. w roku szkolnym nie bylo to az tak odczuwalne, bo dzieciaki byly w szkole, potem lekcje, zajecia dodatkowe, a teraz siedza w domu i to doslownie, bo wyjsc nie ma gdzie. wczoraj zabralam ich na wycieczke, dzis ta kontrola w srodku dnia, wiec siedzimy, ale planuje jeszcze kilka wycieczek i jakies wyjscia na basen, bo inaczej oszalejemy.

          na dodatek wlasnie zaczely sie upaly, a nam w ubieglym tygodniu zdemontowali zewnetrzne rolety i zapowiedzieli, ze zamontuja na koniec sierpnia, wiec nawet zaslonic sie nie ma jak. nakupilismy w ikei takich prowizorycznych rolet naklejanych na okna i zaslaniam na noc i od slonca, ale one nie przepuszczaja swiatla, wiec mam wieczny polmrok. oszalec mozna.
          • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 10.07.18, 12:31
            tak to jest jak zarzadca chce oszczedzic... u nas jest jedna swietna lokalna ekipa - robili u nas juz rozne rzeczy i zawsze bylo szybko, czysto, sprawnie i bez reklamacji. Ale wiadomo, kosztuja wiecej niz np. ekipa z Niemiec. U nas skonczylo sie buntem mieszkancow i musieli sie ruszyc z robota, bo co poniektorzy wkurzeni Szwajcarzy zaczeli spisywac ich grafik i wyszlo, ze sa wiecej na przerwach niz w pracy big_grin Wiec sie wzieli do roboty ale z jakim fochem! Z jakim celowym halasowaniem i bylejakoscia! I mieszkancy zaczeli wymuszac na zarzadcy, zeby wszelkie kolejne prace byly wykonywane przez sprawdzona lokalna ekipe a nie tanich gburow.
            Na szczescie zawsze sie rozkladali z jednej strony z robota, wiec z innych stron mozna bylo korzystac z otoczenia.
            • eliszka25 Re: wasze najgorsze wakacje. 11.07.18, 01:40
              u nas teoretycznie firma jest tutejsza, bo z tej samej miejscowosci, a odpowiedzialnym za tych wlochow jest moj byly sasiad z bloku. mimo to idzie im jak po grudzie i najgorsze chyba wlasnie to, ze rozlozyli sie na calym terenie wokol blokow. dzieciaki kompletnie nie maja co robic, a na dodatek wszedzie walaja sie smieci i odpady z tego remontu. mlodszy syn znosil juz jakies 10-cm sruby i 20-cm gwozdzie. nawet na naszym balkonie jakies sruby leza. przez jakis czas przed wejsciem do bloku stala pila tarczowa!
              • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 11.07.18, 11:02
                pewnie jeszcze niezabezpieczona ta pila... zeby dzieci sie pobawily uncertain

                u nas w tym tyg. jeszcze nie ma ferii, ale ciszy tez mi brakuje; mam budowe, niby nie obok, a po drugiej stronie rzeczki ale huk jak nie wiem uncertain Choc z drugiej strony kolo mnie ciagle gdzies cos kosza, przycinaja, ciagle gdzies jakas maszyna warczy. I to jest niestety minus mieszkanie w zielonym otoczeniu. Jak mieszkalam w miescie to mialam ciszej - zielono tez bylo, lasek obok, pod domem drzewa glownie iglaste, wiec nawet wielkiego sprzatania lisci nie bylo jesienia. Cisza byla jak makiem zasial. A na wsi? No ciagle cos - kosiarki, traktory, przycinarki, odkurzacze do lisci itp.
    • znowu.to.samo Re: wasze najgorsze wakacje. 11.07.18, 10:23
      Moje najgorsze wakacje to były kolonie w Kaliszu w latach 90 gdy miałam jakieś 9-10 lat. W jakiejś starej szkole wieloosobowe sale. Na miejscu okazało sie że nid ma tam żadnej rzeki ani jeziora, nic...dzieciaki biły się a starsze dokuczały młodszym. A raz doszło do znęcania sie nade mną w postaci zmuszania do zjedzenia wątróbki. Wszystki dzieci już zjadły albo pewnie to wyrzuciły a raz wyszła gruba kucharka i zaczęła wmuszać we mnie to świństwo nie zważając że pokarm mi sie cofa od odruchów wymiotnych. Do dzisiaj to pamiętam jak siedze sama na stołówce z tą babą a ona wpycha mi to okropieństwo do ust.
      • izabella1991 Re: wasze najgorsze wakacje. 11.07.18, 11:31
        No i m.inn. za to nie cierpialam kolonii.
        Co za cholera to wymyslila i co za porabani rodzice( tacy jak moi) wysylali na to cholerstwo swoje dzieci? Juz na samo wspomnienie spania w 10-12 osobowych salach niedobrze mi sie robi.
        Z kolei niedaleko Moraga byl bardzo przedwojenny palacyk( w miejscowosci Budwity) i dzieciom kolonijnym tam wypoczywajacym serdecznie zazdroscilam.
        Moze z tego powodu, ze bylo tam mnostwo zieleni, niedaleko jezioro a sam palacyk taki b.klimatyczny.

      • mikams75 Re: wasze najgorsze wakacje. 14.07.18, 09:56
        oo tez pamietam watrobke na kolonii i pamietam jak siedzialam nad ta watrobka a jakas baba mnie pilnowala, zebym zjadla. Ale na sile nie pakowala mi tej watrobki do ust. Pokazywala mi bawiace sie dzieci za oknem, a ja mialam nie wyjsc dopoki nie zjem. Mialam gdzies co robia inne dzieci, watrobki za nic bym nie zadla. I nie zjadlam a po paru godzinach babie znudzilo sie siedzenie ze mna i z talerzem watrobki na srodku stolu big_grin Od bawiacych sie dzieci dostalam owacje big_grin
        • bialeem Re: wasze najgorsze wakacje. 14.07.18, 23:36
          I w takich sytuacjach wchodziłam ja, cała na biało.. zjadając wątróbkę od chętnych z okolicznych stolików. Oni za to za mnie jedli owsianki, zupy mleczne i budynie. Mleko ma być oszronione i bez dodatkówsuspicious
          Do dziś nie rozumiem fenomenu słodzonej herbaty w dzbankach. Jak chcesz, to sobie posłódź, ale herbata powinna być gorzka!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka