Chciałam podpytać emamy pracujące w PL, poza PL i prowadzące własne firmy - jak u was wygląda sytuacja z pracownikami? Poszukujecie czy macie nadmiar? A jeśli poszukujecie, to w jaki sposób i z jakim efektem?
Pracuję w branży, w której od zawsze była ogromna rotacja i wieczne zapotrzebowanie na nowych pracowników (doświadczonych i niedoświadczonych) i to się od lat nie zmienia. Natomiast przez ostatnie 2-3 lata znalezienie nowego pracownika (nadającego się do pracy, czyli spełniającego podstawowe wymagania, które jednak nie zmieniają się od lat) graniczy z cudem. Kiedyś dawało się ogłoszenie i przychodziły odpowiedzi, teraz już właściwie ogłoszeń nie ma (poza ogłoszeniami na praktyki). Jeśli szukamy doświadczonego pracownika, to od razu przez head hunterów albo znajomych, a odzew i tak marny, jeśli nie żaden. A jak już uda się kogoś z konkurencji przekonać do przejścia, to mamy jak w banku, że za chwilę konkurencja wyciągnie kogoś od nas. Jak żyć?
Proszę bez drwin o 'wonskich specjalistach'