taki-sobie-nick 01.08.18, 20:24 co za tajemnicze problemy mają dzieci, które jedzą wyłącznie wybrane potrawy. Zespół Aspergera został już pod tym względem omówiony, więc Agata A. się zgłaszać nie musi. A inne przyczyny? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:28 Moje teoretycznie zdrowe, a wielu potraw nie lubią. Po prostu. Może rozpuszczone za bardzo są. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:30 little_fish napisała: > Moje teoretycznie zdrowe, a wielu potraw nie lubią. Po prostu. Może rozpuszczon > e za bardzo są. Dziękuję za odpowiedź. A gdyby im dać to, czego nie lubią (nie lubią, a nie na przykład brzydzą się), toby zjadły? Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:44 Spróbują i nie chcą. Jak nie mają wyjścia, a rzecz z tych "nie przepadam" to zjedzą najmniej jak się da. Dla nich te rzeczy SĄ obrzydliwe. Szczerze mówiąc namawiam ale nie zmuszam, nie naklaniam przesadnie. Z wiekiem się poprawia. Zdrowi są. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:04 little_fish napisała: > Spróbują i nie chcą. Jak nie mają wyjścia, a rzecz z tych "nie przepadam" to zj > edzą najmniej jak się da. Dla nich te rzeczy SĄ obrzydliwe. To "nie przepadam" czy "brzydzę się", bo to co innego? Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:14 Dobra, jeszcze raz, bo się namieszało. Jest jakaś tam pula potraw, które bardzo lubią. Trudno określić, duża czy mała, bo to pojęcie względne. Kilka potraw których nie lubią / nie przepadają, ale zjedzą, jeśli nie ma wybory (bez apetytu, najmniejszą porcję jak się da, czasem jęcząc.). I jest grupa potraw, której w normalnych, życiowych warunkach nie zjedzą za nic. Zmuszać ich nie będę, bo nie widzę takiej potrzeby, w przypadku obiadu staram się aby nie występowało zbyt wiele tych składników, jeśli to możliwe, daję zamiennik. Na śniadania i kolacje zawsze jest do wyboru coś, co lubią, jo to akurat nie problem. Podejrzewam, że w sytuacji zagrożenia śmiercią głosową zjedliby te potrawy. Podobnie jak każdy inny człowiek. Nawet, gdyby pierwsze kęsy się cofnęły Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:20 Podejrzewam, że > w sytuacji zagrożenia śmiercią głodową zjedliby te potrawy. Specjalnie pisałam o tygodniu, a nie na przykład o dwóch miesiącach. Tydzień nie stanowi zagrożenia śmiercią głodową. Uczciwie dodam, że przynajmniej dla dorosłego człowieka. Na temat dzieci nie mam danych. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:25 No tak, gdyby w sytuacji katastrofy mieli PEWNOŚĆ że za tydzień dostaną pomidorówkę to mogliby tej kiełbasy nie zjeść 😀 A serio - nie mam pojęcia po jakim czasie by skapitulowali. Ja też nie wiem po ilu dniach dałabym się przekonać do czerniny 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:32 little_fish napisała: > No tak, gdyby w sytuacji katastrofy mieli PEWNOŚĆ że za tydzień dostaną pomidor > ówkę to mogliby tej kiełbasy nie zjeść 😀 No ale skąd by ją mieli? > A serio - nie mam pojęcia po jakim czasie by skapitulowali. Ja też nie wiem po > ilu dniach dałabym się przekonać do czerniny 😉 No dobra, ale czernina to jest konkretne danie. A kiełbasa nie będąca parówką to jest całe mnóstwo możliwości, co kraj, to innych. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:36 No sama podkreśliłaś że to tylko tydzień. Gdyby nie wiedzieli, to nie mam pojęcia. Tak jak pisałam - nie wiem po jakim czasie ja bym się dała przekonać do czerniny czy gulaszu z żołądków. I nie wiem, co bym dała radę zjeść najpierw Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaad Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:27 Mnie, jako niemowlaka, lekarz kazał przetrzymać głodem, by mnie przekonać do zupki jarzynowej. Mama mówiła, że darłam się dwa dni, trzeciego już tylko spałam i dostałam kaszkę manną Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaad Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:40 Chyba gorsze były przedszkolanki, które we trzy mnie łapały i wpychały jedzenie, choć wymiotowałam. Rodzice nigdy mnie siłą nie karmili, choć czasem musiałam swoje nad niezjedzonym obiadem posiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:43 zetkaad napisał(a): > Chyba gorsze były przedszkolanki, które we trzy mnie łapały i wpychały jedzenie > , choć wymiotowałam. Które to były lata? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:49 zetkaad napisał(a): > Początek lat 80 Tak się pytam, bo trafiłam na wyjątkowo konowałowatą psycholog. Też początek lat 80. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:54 Ja trafilam na koncu lat 90-tych, takze nic straconego. Pewnie do dzisiaj takowe sa. Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 08:05 moje nawet nie spróbują, nie zjedza i koniec, będa głodne, jedzą bardzo niewiele rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:46 Problem w tym, że u niektórych ludzi, w tym u mnie, nie lubię=brzydzę się. Prędzej bym zwymiotowała niż zjadła coś takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
issa-a Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 14:56 >A gdyby im dać to, czego nie lubią (nie lubią, a nie na przykład brzydzą się), toby zjadły? toby nie zjadły. Sama na własne oczy widziałam jednego z synow, w wieku przedszkolnym, jak posuwa do smietnika z talerzem, w celu wyrzuceniu buraczkow. Drugiego zaś widziałam, jak wcina łyżką mąkę bo jest głodny a nie chciał czegos tam zjesć. Moje dzieci jadały okreslone potrawy. Jednemu z czasem sie zmienilo i chętnie próbuje czegos nowego, drugiemu nie zmienilo sie. Owszem, dorósł do tego, że zje ale "się nie usmiecha". A ponieważ ja, jako dziecko, też trudna byłam do jedzenia to raczej wyznaję zasadę, że nie wmuszam. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 19:34 Moja teściowa często wspomina jak mój mąż, będąc grzecznym i nieśmiałym dzieckiem, ładnie zjadał w przedszkolu nawet to, czego nie lubił, po czym malowniczo zwracał jedzonko do kieszonki w fartuszku i przynosił do domu Odpowiedz Link Zgłoś
issa-a Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 20:26 he he...to juz wole wyrzucanie do smietnika Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 21:24 Wyrósł z niejedzenia. Obecnie nie ma rzeczy, której by przynajmniej nie spróbował (włącznie z paskudztwami typu świerszcze) i doskonale gotuje Odpowiedz Link Zgłoś
stacie_o Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:28 Fobie? Poza tym ja też nie jem niektórych potraw. Większość znanych mi dorosłych też czegoś nie je. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:33 Otóż to. Ja też nie wszystko lubię. Można sobie tłumaczyć, że ja to nie lubię rzeczy obrzydliwych, a moje dzieci zdrowych i pysznych. Ale to w zasadzie bez znaczenia Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:39 little_fish napisała: > Otóż to. Ja też nie wszystko lubię. Albo nie rozumiesz, albo manipulujesz. Mowa o dzieciach, które nie jedzą WIĘKSZOŚCI POTRAW, a jedzą MNIEJSZOŚĆ. Znaczącą mniejszość. Jakieś 5-10%. Odpowiedz Link Zgłoś
stacie_o Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:49 Znam dorosłą osobę, która nie je mięsa i pomidorów, bo ją brzydzą. Jeśli zostanie podane śniadanie typu chleb z wędliną, na obiad pomidorówka czy spagetti, na kolacje pizza to nic nie zje. Odpowiedz Link Zgłoś
ala.maciejka Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 01:24 Spaghetti to jest makaron, żadnych pomidorów w składzie nie ma, mięsa też nie. Odpowiedz Link Zgłoś
nowi-jka Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 08:06 ale podaje sie go z sosem pomidorowym zwyczajowo - skrót myslowy cie przerósł? Odpowiedz Link Zgłoś
ala.maciejka Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 15:10 Podaje się go z masą sosów, akurat Włosi bolońskiego nie podają ze spaghetti. Natomiast w Polsce jest tak ogromne niezrozumienie, że spaghetti to makaron a nie sos z mięsa i pomidorów (nie ma to nic wspólnego z bolońskim), że pojawiły się w sklepach słoiki s sosem o nazwie spaghetti. Odpowiedz Link Zgłoś
stacie_o Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 08:36 Spagetti bolognese albo napoli, carbonara też odpada. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 03:25 stacie_o napisała: > Fobie? > Poza tym ja też nie jem niektórych potraw. Większość znanych mi dorosłych też c > zegoś nie je. > A niby dlaczego fobie???? Fobia to pewna jednostka chorobowa a nakazu/przykazy czy jakiej normy nie ma i nie ma przymusu lubienia wszystkiego. Moim zdaniem duże znaczenie ma rozszerzenie diety , „dieta” całej rodzinny codzienna. Jak wegetarianie czy mięsożerni. I przyzwyczajenie do smaku. Podejście do jedzenia tez ma jakieś znaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 03.08.18, 15:55 A wymiotowanie przy próbie przełknięcia określonych konsystencji? A płacz dziecka i odmowa POPATRZENIA na określone jedzenie (zwykłe, neutralne)? Może być? Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:29 Nie wiem jak inne dzieci ale ja jako dziecko nie wszystko lubiłam. Co więcej, w dorosłości mi się nie zmieniło. Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:51 Bo nie wiem czy wiesz, ale dzieci to też ludzie, a każdy człowiek ma prawo nie jeść tego, czego nie lubi. Przynajmniej u mnie w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Precyzuję 01.08.18, 20:32 Nie mówimy o dzieciach, które NIE WSZYSTKO LUBIĄ (i zjedzą 90% proponowanych potraw), tylko o dzieciach, które PRAWIE ŻADNYCH POTRAW NIE ZJEDZĄ albo np. nie zjedzą niczego, w czym jest makaron/ryż/pomidor/ogórek/wstawić dowolne. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Precyzuję 01.08.18, 20:35 No to moje się kwalifikują. Nie zjedzą surowych warzyw. Nie zjedzą niczego, w czym jest kapusta. Nie zjedzą potraw mieszanych, jednogarnkowych. Żadnej kiełbasy poza parówką. I jeszcze paru innych rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Precyzuję 01.08.18, 20:42 little_fish napisała: > No to moje się kwalifikują. Nie zjedzą surowych warzyw. Nie zjedzą niczego, w c > zym jest kapusta. Nie zjedzą potraw mieszanych, jednogarnkowych. Żadnej kiełbas > y poza parówką. I jeszcze paru innych rzeczy No to załóżmy, że przeżyliście katastrofę samolotową. Do jedzenia jest wyłącznie kiełbasa i kapusta. Przez najbliższy tydzień. Potem zostaniecie przetransportowani do cywilizacji. Zjedzą czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Precyzuję 01.08.18, 20:47 Historia pokazuje że w sytuacji dramatycznego głodu człowiek zje wszystko, z innym człowiekiem włącznie, ale chyba nie mówimy o ekstremum? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Jakie ekstremum? To tylko tydzień 01.08.18, 21:11 Tydzień człowiek może nie jeść. Porównanie jedzenia kapusty z kanibalizmem... ciekawe macie poglądy. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Jakie ekstremum? To tylko tydzień 01.08.18, 21:15 To Ty przywołujesz katastrofę samolotu. W takiej sytuacji pewnie człowiek w chwili ekstremalnego głodu zje wszystko. Poza ekstremum, pewnie woli nie jeść parę dni niż jeść coś co go obrzydza, nie wiem nad czym się zastanawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Jakie ekstremum? To tylko tydzień 01.08.18, 21:22 35wcieniu napisał(a): > To Ty przywołujesz katastrofę samolotu. Ale ja wyraźnie piszę o TYGODNIU. Tydzień to siedem dni. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Jakie ekstremum? To tylko tydzień 01.08.18, 21:33 No to przecież Ci napisałam że pewnie gdyby było wiadomo że to potrwa tylko tydzień wolałyby nie jeść niż jeść coś co je np. brzydzi. Ja bym wolała w każdym razie, inni pewnie różnie, w zależności od osoby. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Precyzuję 01.08.18, 20:47 A skąd mogę wiedzieć? Podejrzewam, że instynkt samozachowawczy by zwyciężył. W ekstremalnych sytuacjach ludzie jedli zwłoki współtowarzyszy. Nie glodzilam ich do tej pory kilka dni żeby zjedli bigos. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Precyzuję 02.08.18, 03:32 little_fish napisała: > A skąd mogę wiedzieć? Podejrzewam, że instynkt samozachowawczy by zwyciężył. W > ekstremalnych sytuacjach ludzie jedli zwłoki współtowarzyszy. Ja bym tego jedzeniem nie nazwała. To odżywianie się zwłokami to połykanie zamrożonego ludzkiego mięsa w kawałeczkach ,które udało się wykroić. Można to porównać z obrzydliwym lekarstwem, które musisz łyknąć i popijasz woda byle szybciej, nie ma to z normalnym posiłkiem nic wspólnego. Normalnie gryziesz ,czujesz smak ,czujesz konsystencje na języku. Stąd opory przed nielubianymi potrawami. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Precyzuję 02.08.18, 08:49 Ostatnie doświadczenia wskazują że tydzień można przeżyć bez jedzenia. A jeśli katastrofa nastąpiła przy temperaturach zbliżonych do obecnych, to po 2 dniach kiełbasa będzie napewno nie tyle niejadalna, co trująca. Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Precyzuję 02.08.18, 00:00 To normalne, dzieci wprowadzają nowe potrawy i smaki z trudem i powoli do swojego jadłospisu, ale nie ma raczej dorosłej osoby, która nie jadłaby prawie wszystkiego, więc nie ma co szukać problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Precyzuję 01.08.18, 20:36 Twoje pytanie zawiera odpowiedź. Wystarczy że dziecko nie lubi jakiejś jednej rzeczy, która jest popularnym składnikiem wielu dań i już sprawia wrażenie że nie je niczego. Pomijając fakt że jak nie lubi wielu rzeczy to nadal wg mnie nic nienormalnego w tym nie ma. Nie lubi i już. Może też nie lubić konsystencji, np. lubi widzieć co je i nie przełknie sałatki gdzie są wymieszane składniki, ani niczego zmiksowanego, ani zup itd. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Precyzuję 01.08.18, 21:08 35wcieniu napisał(a): > Pomijając fakt że jak nie lubi wielu rzeczy to nadal wg mnie nic > nienormalnego w tym nie ma. To nie tak wygląda. To nie jest kwestia nielubienia wielu rzeczy, a fizycznego niemal oporu przed spróbowaniem czegokolwiek poza kilkoma tolerowanymi potrawami. Chodzi o to, że przez wiele lat dzieciak je wyłącznie i w kółko np. - pomidorową - makaron bez sosu - naleśniki z dżemem - kopytka - pizzę Słowem 5 potraw na krzyż. Nie 20, nie 15, i nie 10 ale 5. Nie widzisz problemu? już pomijając oczywiste kwestie zdrowotne, niedoborów w organiźmie, to wyślij go na szkolną wycieczkę, kolonie, czy nawet gotuj od lat w kółko to samo, i dla reszty rodziny - osobno, bo chcą jeść urozmaicone.... Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: Precyzuję 01.08.18, 21:18 Nikt nie mówił o niechęci do próbowania, chociaż nawet w tym nie widzę nic niezwykłego. Z doświadczenia powiem że na koloniach problem miałam wyłącznie z tym że usiłowano mnie karmić na siłę, zamiast pozwolić jeść tylko to co lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
basiastel Re: Precyzuję 02.08.18, 00:05 Wyślij dziecko na szkolną wycieczkę, kolonie, a na pewno nie zginie. Ja tak robiłam. Córcię nawet nazwali dżemik, bo na początku jadła tylko pieczywo z dżemem, ale z czasem jadła coraz więcej rzeczy i dziś je normalnie, naturalnie nie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
anilka Re: Precyzuję 01.08.18, 20:36 A jak mają zjeść coś czego nie lubią? Jak nie lubią ogórka a on jest w sałatce to jej nie jedzą. Proste. Ja nie lubię np ciecierzycy i nie jem jej w żadnym daniu. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Precyzuję 01.08.18, 20:45 anilka napisała: > A jak mają zjeść coś czego nie lubią? Normalnie. Zjadają, przeżywają (w sensie: nie umierają od tego) i po sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
anilka Re: Precyzuję 01.08.18, 20:50 Widzisz, to działa tak samo jak z ciuchami, jedna pójdzie do CH i obkupi się na wyprzedaży, a druga będzie szukała tylko wełny z merynosa pasionego trawą zrywaną przy pełni księżyca, albo z lnu, ktory rósł za siedmioma górami. Czyli - kupują, wkładają i przeżywają i po sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Precyzuję 01.08.18, 21:13 anilka napisała: > Widzisz, to działa tak samo jak z ciuchami, jedna pójdzie do CH i obkupi się na > wyprzedaży, a druga będzie szukała tylko wełny z merynosa (...) Tu jeszcze jest kwestia, czy na nas pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
anilka Re: Precyzuję 01.08.18, 21:36 Dla bardzo grubych i bardzo chudych też produkują. A jak wejdzie to reszta szczegół. wkładają, przeżywają..... Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Precyzuję 01.08.18, 21:49 anilka napisała: > Dla bardzo grubych i bardzo chudych też produkują. A jak wejdzie to reszta szcz > egół. wkładają, przeżywają... Gdyby noszenie ciucha miało trwać tyle czasu, ile zjedzenie marchewki, to ja bardzo chętnie. Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: Precyzuję 01.08.18, 20:54 taki-sobie-nick napisała: anilka napisała: > > > A jak mają zjeść coś czego nie lubią? > Normalnie. tylko po co? po co mają jeść coś czego nie lubią? Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Precyzuję 01.08.18, 21:02 Nie czuję potrzeby zmuszanie. Głód mogą zaspokoić tym, co lubią Odpowiedz Link Zgłoś
jemgluten Re: Precyzuję 01.08.18, 21:06 Gorzej, jak to pięć potraw i akurat żadnej nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: Precyzuję 01.08.18, 21:08 ja zaspokajam głód tym co lubię, a Ty nie? Odpowiedz Link Zgłoś
jemgluten Re: Precyzuję 01.08.18, 21:12 A to zależy. Jak sama wybieram to tak. Jak jadę gdzieś i tam jest dostępne tylko coś konkretnego to zjadam to, niezależnie od tego, czy mi smakuje. Uwierz mi, że wojskowa golonka z puszki nie jest moim ulubionym daniem, a jak trzeba było to jadłam. Nie wyobrażam sobie też stroić fochów przy stole, jak mnie ktoś zaprosił, postarał się, naszykował. Najwyżej zjem mniej, coś pominę, coś wybiorę, ale sorry, jakiś szacunek dla gospodarzy i ich pracy mam i nie będę wyskakiwała nagle, ze sernik to nie, bo z rodzynkami, sałatka nie, bo tam pietruszka, w sumie herbaty takiej nie pijam, a chleb też nie mój ulubiony i wolę bułkę. Odpowiedz Link Zgłoś
jemgluten Re: Precyzuję 01.08.18, 20:59 Normanie. Nie lubię np. pietruszki, nie dodam jej do sałatki i nie zamówię takiego dania, ale jak trafi mi się w gościach to zjem bez wydziwiania i tyle. Po prostu nie będzie mi smakowało, ale to nie znaczy, że mam nie zjeść. Gospodarz się postarał i uważam, że wypada to docenić. Nie znoszę rodzynek, ale zdarzało mi się jadać potrawy z rodzynkami, jak były gdzieś podane. To takie dziwne? Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Precyzuję 01.08.18, 21:02 No moje dzieci kapusty i surowych warzyw nie zjedzą. Ani w domu, ani w gościach, ani w restauracji. Odpowiedz Link Zgłoś
szeera Re: Precyzuję 02.08.18, 17:00 "Gospodarz się postarał i uważam, że wypada to docenić. Nie znoszę rodzynek, ale zdarzało mi się jadać potrawy z rodzynkami, jak były gdzieś podane. To takie dziwne? " Wg mnie tak, dziwne. Dziś problemem jest nadmiar jedzenia i to, że duża część ludzi chciałaby jeść więcej niż powinna, a nie głód. Nie widzę powodu aby jeść tego czego nie lubię, chyba że jestem już strasznie głodna. Ale jeszcze nigdy nie zdażyło mi się być tak strasznie głodną na proszonym obiedzie. Jem więc tylko te dania których jedzenie sprawia mi przyjemność i się tym spokojnie najadam. Nie chciałabym aby moi goście jedli coś czego nie lubią żeby zrobić mi przyjemność. Blee. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Precyzuję 02.08.18, 19:11 Szczerze mówiąc, ja wolę jak gość mi powie "dziękuję, ale bigosu /marchewki /kotletów nie lubię" niż jak sobie nałoży i potem dziubie z nietęgą miną, a ja się zastanawiam czy nie lubi czy ja tak fatalnie gotuję 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
jemgluten Re: Precyzuję 02.08.18, 22:54 Nie dziubię z nietęgą miną, normalnie jem. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Precyzuję 02.08.18, 22:57 Ja nie potrafię z apetytem jeść czegoś, czego nie lubię. Skoro potrafisz, to super. Odpowiedz Link Zgłoś
jemgluten Re: Precyzuję 04.08.18, 14:06 Gdybym miała powiedzieć jaka jest moja największa zaleta, która pomaga mi w życiu to byłoby to: znakomicie odnajdę się w każdych warunkach i jestem super odporna na wszelkie niewygody. Czy to zjedzenie sernika z rodzynkami, których nie lubię czy spanie na niewygodnym łóżku albo i na podłodze czy brak wody do mycia przez tydzień - dla mnie luz, uśmiech i do przodu. Nie zawsze ma się w życiu to co się preferuje i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaad Re: Precyzuję 01.08.18, 20:40 Otóż taki sobie nicku konsystencja pewnych potraw powoduje u mnie odruch wymiotny tak samo jak po ugryzieniu np czegoś zepsutego. Bardzo bym chciała zjeść ten głupi kawałek tortu, ale nie jestem w stanie i całe życie muszę się tłumaczyć, że się nie odchudzam a torcik z pewnością jest wspaniały. Nikt mnie nigdy nie diagnozował. Wiele rzeczy nauczyłam się jeść po 30 Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaad Re: Precyzuję 01.08.18, 20:41 Mam nadzieję, że nie popełniłam literówki a jeśli tak to poklęczę na grochu Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Precyzuję 01.08.18, 20:44 zetkaad napisał(a): > Mam nadzieję, że nie popełniłam literówki a jeśli tak to poklęczę na grochu Literówek się nie czepiam. Za wyjaśnienie dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Precyzuję 01.08.18, 21:18 zetkaad napisał(a): > To znaczy - czepiam się literówek, jeśli są wyjątkowo zabawne. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaad Re: Precyzuję 01.08.18, 21:33 A w temacie jestem bardzo kompetentna, bo mogę pisać o sobie nie o dziecku Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaad Re: Precyzuję 01.08.18, 21:35 Trzymanie głodem nic nie daje, karmienie na siłę jeszcze gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Precyzuję 01.08.18, 21:44 zetkaad napisał(a): > A w temacie w sprawie, w kwestii Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaad Re: Precyzuję 01.08.18, 21:49 A nie mam grochu, moja fobia żywieniowa grochu niestety też dotyczy z Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Precyzuję 01.08.18, 21:50 zetkaad napisał(a): > A nie mam grochu, moja fobia żywieniowa grochu niestety też dotyczy z To się przynajmniej naucz właściwej formy. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: Precyzuję 01.08.18, 21:05 moj syn ma tez takie odruchy wymiotne na niektore rzeczy, z uwagi na ich konsystencję. np. na zoltko ugotowanego jajka - nie zje i koniec. je samo białko (chyba mu juz nie minie, ma 14 lat). jajecznicę za to zje bez problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Odruchy wymiotne = brzydzi się 01.08.18, 21:16 No to piszcie, że "brzydzi się", a nie, że "nie przepada". To zasadnicza różnica. Precyzja językowa jest istotna, CBDO. Odpowiedz Link Zgłoś
katriel Re: Odruchy wymiotne = brzydzi się 01.08.18, 21:36 > No to piszcie, że "brzydzi się", a nie, że "nie przepada". Jeśli rozmawiamy o neurotypowym nastolatku, to tak, pewnie on jest w stanie precyzyjnie wyjaśnić, czy "nie przepada", czy "brzydzi się". Przeciętny trzylatek ci tego nie powie, tylko będzie wrzeszczał "nie" albo wywali talerz na podłogę. Tak samo zresztą ośmiolatek z zespołem Aspergera, który ma trudności z rozróżnianiem i nazywaniem własnych uczuć. (A przy tym, nawet jeśli tylko "nie przepada" i w zasadzie mógłby się zmusić, to nie widzi żadnego powodu, żeby to robić. Społeczny dowód słuszności "patrz, wszyscy jedzą" go nie rusza z racji natury zaburzenia, a głodem go też nie weźmiesz, bo np. ma niedowrażliwość czucia głębokiego i nie wie, że jest głodny, dopóki nie zacznie wymiotować z głodu. No i co z takim zrobisz?) Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Odruchy wymiotne = brzydzi się 01.08.18, 21:39 Chciałam tylko zaznaczyć, że nie jestem ośmiolatkiem z zespołem Aspergera, a też zasadniczo mam w nosie, że "wszyscy lubią" np krewetki 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odruchy wymiotne = brzydzi się 01.08.18, 21:41 little_fish napisała: > Chciałam tylko zaznaczyć, że nie jestem ośmiolatkiem z zespołem Aspergera Ośmiolatkiem to raczej na pewno nie jesteś. , a te > ż zasadniczo mam w nosie, że "wszyscy lubią" np krewetki. Brzydzę się krewetek. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Odruchy wymiotne = brzydzi się 01.08.18, 21:44 katriel napisała: > > No to piszcie, że "brzydzi się", a nie, że "nie przepada". > > Jeśli rozmawiamy o neurotypowym nastolatku, to tak, pewnie on jest w stanie pre > cyzyjnie wyjaśnić, czy "nie przepada", czy "brzydzi się". > Przeciętny trzylatek ci tego nie powie, tylko będzie wrzeszczał "nie" albo wywa > li talerz na podłogę. Tak samo zresztą ośmiolatek z zespołem Aspergera (...) Wspomniałam, że Asperger został omówiony w innych wątkach, a poza tym zakładam, że niektóre ematki mają dzieci starsze niż trzyletnie. A co zrobi przeciętny ośmiolatek bez zespołu Aspergera? Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Odruchy wymiotne = brzydzi się 01.08.18, 21:54 Przeciętny to nie wiem mój nie jadł tego, czego nie lubił. Teraz ma 9 i nadal nie je tego, czego nie lubi. Podsuwamy do spróbowania i tyle. Jak odmawia nie zmuszam. Nie naklaniam. Nie namawiam. Bo sama osobiście tego nie znoszę i nie chcę robić tego mojemu dziecku. Nie daje sobie uprawnień do decydowania, które potrawy są obiektywnie mniej / bardziej obrzydliwe. Statystyka się tu nie sprawdza. Choć trudniej o zrozumienie w przypadku nielubienia popularnych rzeczy, powszechnie uważanych za smaczne. Zwłaszcza jak się nadarzy kumulacja. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:35 Powody mogą być bardzo różne, i czym innym jest nielubienie, a czym innym opór przed spróbowaniem. Jednym z nich jest nadwrażliwość zapachowa. Koleżanka mi mówiła, że po jakimś silnym katarze jej matce się tak zrobiło, że odrzuca ją od zapachu pomarańczy, i to mimo upływu lat. Nastoletni syn koleżanki jada 5 rzeczy na krzyż, to nie wiąże się z nielubieniem czegoś (nawet wielu rzeczy), ale z lękiem przed próbowaniem nowych potraw, fachowo to się nazywa neofobia żywieniowa. W IMiD mają nawet lekarza, który się w tym specjalizuje, choć nie ma w zasadzie innego pomysłu jak głodzić dziecko póki się nie przełamie. Koleżanka po 3 dniach dała spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:46 Ja latami nie lubilam jagod, bo kiedus sie rozchorowalam po sorbecie. Teeaz wszystko jest nadwrażliwościa albo zaburzeniem. Po prostu - skojarzenie (typ jedzenia-dolegliwosc) Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:50 Ja tak miałam po ginie z tonikiem 😆 Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 09:55 Ale pewnie się przemoglas i pijasz dalej. Ja po każdej lampce czerwonego wina mówię, że nigdy więcej, no ale... Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 10:26 Tak, ale dłuuuugo to trwało. No i jednak gin lubuski odrzuca mnie samym zapachem 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 04.08.18, 10:56 Mu z młodą zalatwiłysmy się daniem azjatyckim z China Town. Do dzisiaj, jak czuję taki zapach, to mi wszystko od razu się cofa. Córka by w życiu nie poszła już do tzw. Chinczyka. W sumie szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 04.08.18, 11:15 Może jej przejdzie 😊 Pamiętam jak kumpela we wczesnej ciąży (jeszcze nie wiedziała, ale już ją zapachy odrzucały) poszła do wietnamskiej knajpki i potem już nigdy tam nie poszła 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:36 Nie wiem. Ja jako dziecko wolałabym być głodna niż zjeść coś czego nie chciałam. Nie wiem dlaczego tak miałam ale ma dobre przeszło mi we wczesnej dorosłości i teraz lubię nowe smaki. Jedno z moich dzieci ma tak jak ja, aktualnie je już naprawdę sporo ale i tak o wiele mniej niż to drugie, które je praktycznie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:45 milva24 napisała: > Nie wiem. Ja jako dziecko wolałabym być głodna niż zjeść coś czego nie chciałam Jak długo wolałaś być głodna? Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:53 Cały dzień? Nie pamiętam bo to ze trzydzieści lat temu było. Chleb z masłem lubiłam a to było zazwyczaj dostępne na śniadanie i/lub kolację. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:17 milva24 napisała: > Cały dzień? A co z następnym dniem? Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:21 A ty jako dziecko lubiłaś wszystko? I czy twoi rodzice sprawdzali kiedy się przełamiesz, dając przez tydzień do jedzenia tylko to, co cię obrzydza? Ja nie czuję potrzeby, żeby robić takie eksperymenty na swoich dzieciach. Na zdrowy rozum wiem, że jeśli zamknę dzieci w domu i będę im przez tydzień serwować wyłącznie kapuśniak, to w końcu go zjedzą. A potem oprócz kapuśniaku będą nienawidzić również mnie 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:25 little_fish napisała: > A ty jako dziecko lubiłaś wszystko? I czy twoi rodzice sprawdzali kiedy się prz > ełamiesz, dając przez tydzień do jedzenia tylko to, co cię obrzydza? Aaaa, OBRZYDZA. No to piszcie wyraźnie (ty i inne forumki) "obrzydza", a nie "nie lubi". To są zdecydowanie różne zjawiska i wychodzi na to, że wątek został założony z powodu niechlujstwa językowego forumowiczek. I nie zakładam, że Milvę złośliwie głodzili rodzice, tylko że była w sytuacji, gdzie na obiad było akurat to, czego nie lubiła, i nic innego. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:30 Pytałaś o dzieci, które jedzą wybrane potrawy. Jedzą te, które lubią. Innych nie lubią w różnym stopniu nasilenia - od "nie przepadam" aż do "to obrzydliwe" i odruchu wymiotnego. Podejrzewam, że te ostatnie nigdy nie zostaną włączone do menu. U mnie ten zbiór nawet się powiększył Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:38 little_fish napisała: > Pytałaś o dzieci, które jedzą wybrane potrawy. Ale odpisywałyście, że one "nie lubią" tych potraw. Aż sprawdziłam definicję słowa "lubić" i będę się upierać, że nie masz racji. Równie dobrze mogłabyś twierdzić, że nie lubisz Kowalskiego, który złamał ci karierę, bo go tak bardzo nie lubisz, że aż nienawidzisz. Otóż czasownik nie lubić oznacza nie darzyć sympatią, nie znajdować przyjemności. Jeżeli czujemy do czegoś obrzydzenie, jest to uczucie znacznie silniejsze od nielubienia i inne od niego. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:44 Moje dzieci nie jedzą zarówno tego, czego nie lubią, jak i tego, co jest dla nich obrzydliwe. Z czasem oraz w różnych sytuacjach są skłonne zjeść coraz więcej potraw których "nie lubią". Czyli z przykładu podanego przez ciebie w katastrofie samolotowej pewnie zjadłyby kiełbasę a kapusty nie tknęły Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:51 Tak jak napisałam na któryś posiłek był chleb z masłem więc coś tam jednak jadłam. Odpowiedz Link Zgłoś
muchy_w_nosie Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:38 Syn mojego kolegi od niemowlęcia miał wszystko moksowane na gładko, mięso drobione na mikro kawałki, efekt tego byl taki że jako 10 latek nawet frytką się dławił, owoce tylko jako koktajle. Wszelkie próby zjedzenia np zoemniaka w kawałku kończyły się odruchem wymiotnym i to nie w momencie połykania, bo przecież można pogryść ale już pezy włożeniu do ust. Odpowiedz Link Zgłoś
eukaliptusy Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:11 Zawsze podejrzewałam, ze tymi papkami można dziecku naprawdę krzywdę zrobić. Biedny chłopiec. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 03:46 eukaliptusy napisał(a): > Zawsze podejrzewałam, ze tymi papkami można dziecku naprawdę krzywdę zrobić. B > iedny chłopiec. Niekoniecznie możliwe ze ma nadwrażliwość sensoryczna. A miksowane jadł ,bo się dławił się kawałkami jedzenia ,stad zmiana jedzenia z kawałków na papki czy zaprzestanie prób dawania kawałków. Kiedyś takich rzeczy nie diagnozowali . Mam koleżankę która nie daje synowi syropów nurofen czy podobne. Musi dawać czopki, bo od zawsze wymiotuje po nich. Nie weźmie do buzi nawet jak da w soku ,po kryjomu ,przez sen po kropki do dzioba żeby ze ślina przeleciało. Obudzi się po jakimś czasie i zwymiotuje wiec to nawet nie jego fobia tylko organizm sam tak robi. A próbowała różnych. Czasem po prostu organizm tak działa i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
skarolina Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 08:56 3-mamuska napisała: > Mam koleżankę która nie daje synowi syropów nurofen czy podobne. Musi dawać czopki, bo od zawsze wymiotuje po nich. Nie weźmie do buzi nawet jak da w soku ,po kryjomu ,przez sen po kropki do dzioba żeby ze ślina przeleciało. Też bym wymiotowała po czopkach podawanych do buzi po kryjomu Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:35 Ale nie wiesz czy jadl papki, bo inaczej by nic nie jsdl czy nie umial jesc normalnie, bo dostawal papki. Gdzies byl poczatek problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
muchy_w_nosie Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:54 Początek był: bo rodzice zapomnieli się i jako 2-3 latek dopiero ogarneli się, że powinien na śniadanie jakiś chleb jeść a nie papkowatą kaszkę i zonk. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:53 Ja sie ogarnialam duzo wczesniej, ale dzievko wymiotowalo i w rezultacie papki jadalo dosyc dlugo. Odpowiedz Link Zgłoś
fragile_f Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 20:50 Myślę, że to taki atawizm, który miał uchronić dziecko które już samo chodzi i może zjeść jagódki z krzaka czy inne świnstwo, przed zatruciem. A, jeszcze jedno - są ludzie, którzy w np. kapustowatych wyczuwają bardzo mocną goryczkę, dla ludzi bez tego konkretnego genu smak jest neutralny. Dziedziczne, ale jesli jeden rodzic ma tę mutację a drugi nie, to da się wyuczyć jedzenia warzyw z tej grupy. Dla mnie np. brukselka jest słodka, dla małża - gorzka nie do przełknięcia, wolałby tydzień nie jeść. To samo jest z brokułem. Odpowiedz Link Zgłoś
vodyanoi Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:57 Fenylotiomocznik. Warto poczytać. Jedni w ogóle go nie wyczują, a inni mogą reagować natychmiastowymi wymiotami. Genetyka, jak zwijanie języka w trąbkę i przyrośnięte płatki uszu. Odpowiedz Link Zgłoś
fragile_f Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:16 O to to, dokładnie. Dzieci często nie chca jeść niektórych warzyw, bo są dla nich po prostu obrzydliwie gorzkie, a nie dlatego że grymaszą. Ja się o tym dowiedziałam może z rok temu. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:01 Mój syn w zasadzie je prawie wszystko, ale rzeczą absolutnie dla niego niejadalną jest jogurt/serek z kawałkami owoców. Chodzi o konsystencję, przy rozszerzaniu diety nie chciał tknąć zupek z grudkami. Dla innego dziecka to będzie coś innego. Natomiast dziecko niezaburzone, które nie je nic albo jest niezdiagnozowane po prostu, albo rodzice popełnili gdzieś błąd. Tak czy siak, jakaś przypadkowa osoba nie naprawi tego w ciągu kilku dni. Odpowiedz Link Zgłoś
eukaliptusy Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:14 Zależy w jakim wieku. Poza wiekiem przedszkolny, problem leży w rodzicach. Zazwyczaj jak ich posadzić z rówieśnikami to zjedzą, to co wszyscy, a w domu foch. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 03.08.18, 16:22 Sralis mazgalis rewerendis duptis, że tak to ujmę. Dwaj moi bracia (cioteczni, blisko zżyci z nami) - jeden od niemowlaka jadł WSZYSTKO, włącznie z bigosem w wieku 8 miesięcy, drugi - chałkę zalaną mlekiem, takie tam. Babcia nastoletniemu piekła specjalne ciasto, bo innego by na rodzinnych uroczystościach nie zjadł. Nie jadł i koniec. Teraz nie wiem, jak je, mieszkamy bardzo daleko od siebie i nie możemy się widywać. Ci sami rodzice, malutka róznica wieku, dokładnie to samo żarcie dostawali,. O moim mówili, że pójdzie do przedszkola, popatrzy na dzieci i zje. Trzy lata płaciłam za posiłki a dziecko jadło sam chleb. Właśnie zapytał, co będzie na deser, odpowiedziałam, że ciasto z kawałkami czekolady. "A coś innego, co znam?" No tak, bo muffinki to zupełnie co innego niż ciasto pokrojone w kromki... Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 03.08.18, 21:45 eukaliptusy napisał(a): > Zależy w jakim wieku. Poza wiekiem przedszkolny, problem leży w rodzicach. Jaki problem leży w rodzicach, kiedy dziecko, teraz dorosłe, nie tknie jajka pod żadna postacią? > Zazwyczaj jak ich posadzić z rówieśnikami to zjedzą, to co wszyscy, a w domu fo > ch. Nie ma takiej opcji - jak nie lubi, to nie je bez względu na okoliczności. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 03.08.18, 22:12 Ja nie tknę np wątróbki. Czy winę za to można zrzucić na rodziców, jeśli jako dziecko ją jadłam? 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
no_easy_way_out Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:24 O to moja z tych niejedzacych 90, a moze i 95% rzeczy. Marne pocieszenie, ze wsrod tych 90-95% rowniez znajduja sie takie gastronomiczne dziela, jak frytki, burgery, prawie kazdy chleb, kebaby bogate w majonez, napoje gazowane, i troche malo zdrowych rzeczy i swinstw. Nawet moja zasada, ktora byla od zawsze u mne, ze kazde sniadanie ma zawierac chociaz jedno warzywo (zwykle moze sobie wybrac jakie), zaczela miec pekniecia. Pilnuje tego, ale coraz trudniej (zamiast latwiej). A jej problemem jest - w moim mniemaniu - mama, ktora ma "swoje metody", z ktorymi nie zawsze sie zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
mebloscianka_dziadka_franka Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:29 Nie wiem. Ale ja jako dziecko byłam strasznym niejadkiem i dałam w kość mojej mamie w tym temacie A jako dorosła mam raczej rozbudowane menu, jadam bez problemu rzeczy, których w dzieciństwie bym za żadne skarby nie tknęła. Jestem również chętna na próbowanie nowych dań. Więc jeśli byłam jakoś zaburzona jako dziecko, to na starość mi przeszło Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:30 Odróżnijmy kaprysy i nielubienie niektórych potraw od faktycznych zaburzeń. Tu masz wyjaśnienie: dziecisawazne.pl/bulka-obiad-sniadanie-kolacje-neofobia-zywieniowa/ I filmiki z udziałem specjalistów: dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/neofobia-zywieniowa-cierpi-na-nia-co-10-dziecko,160989.html dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/neofobia-zywieniowa-jak-sobie-z-nia-radzic,211639.html Odpowiedz Link Zgłoś
magia Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:35 Znam dziecko które je dosłownie 8 składników z powodu silnej alergii. Próba zjedzenia czegokolwiek innego kończy się silna biegunka i regresem, czyli przez kolejny miesiąc zamiast tych 8 składników je 5-6 bo jelita sa są podraznione i przez niego przelatuje. Raz na kilka miesięcy są podejmowane próby wprowadzenia jakiegoś składnika, ale bardzo rzadko jest to sukces. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:36 Mój syn w zasadzi nic nie lubi. ma w swoim jadłospisie zaledwie kilka potraw, bez warzyw pod żadną postacią. Ja go nie zmuszam, by zjadł, bo po co? Jest zdrowy. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:39 nanuk24 napisała: > Mój syn w zasadzi nic nie lubi. ma w swoim jadłospisie zaledwie kilka potraw, b > ez warzyw pod żadną postacią. Ja go nie zmuszam, by zjadł, bo po co? A ile ma lat? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:42 nanuk24 napisała: > Mój syn w zasadzi nic nie lubi. ma w swoim jadłospisie zaledwie kilka potraw, b > ez warzyw pod żadną postacią. Ja go nie zmuszam, by zjadł, bo po co? > Jest zdrowy. O, nanuk. A możesz ujawnić, dlaczego poleciał mój wątek o języku czeskim, czy jest to niezgodne z nie wiadomo którym punktem regulaminu? Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 04:35 nanuk24 napisała: Mój syn w zasadzi nic nie lubi. ma w swoim jadłospisie zaledwie kilka potraw, bez warzyw pod żadną postacią. Ja go nie zmuszam, by zjadł, bo po co? Jest zdrowy. Brawo, podoba mi sie twoja postawa Nanuk! pewnie ze nie nalezy zmuszac. ale zachęcać, zaciekawiac, proponowac - owszem. Bo jednak lepiej i zdrowiej gdy sie ma szeroki asortyment w diecie, no i latwiej w zyciu. ot, chocby bedac z wizyta u rodziny jak radzic sobie z neofobia zywieniowa Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:44 Moja córka nie ma Zespołu Aspergera Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:52 agata_abbott napisała: > Moja córka nie ma Zespołu Aspergera > No i jednak się zgłosiłaś. Twoja córka cierpi na autyzm, niniejszym przepraszam za pomyłkę. Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 21:54 Cierpieć - też nie cierpi... Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:00 agata_abbott napisała: > Cierpieć - też nie cierpi... Autyzm utrudnia życie, tak? No to się na niego cierpi. Można jeszcze na coś chorować, ale ponieważ autyzm to nie choroba, tylko zaburzenie (według oficjalnej nomenklatury ja też mam tylko zaburzenie ) to odpada. Teoretycznie można mieć, ale w odniesieniu do chorób i zaburzeń to jest jakieś głupie określenie. Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:12 No cóż, błędnie używasz słowa "cierpi", tyle powiem Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:16 agata_abbott napisała: > No cóż, błędnie używasz słowa "cierpi", tyle powiem To jeszcze rozwiń temat, bo mnie prowokujesz jak nie przymierzając policja narodowców. Odpowiedz Link Zgłoś
agata_abbott Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 11:57 Wczoraj upał trochę mnie wymęczył, więc nie dałam rady rozwinąć wątku. Zdecydowana większość autystów neguje słowo "cierpi", ba, odchodzi się nawet od używania słowa "zaburzenie" w kontekście spektrum autyzmu (od jakiegoś czasu w niektórych kręgach promowane jest określenie "autism spectrum condition" - zamiast "disorder"). Autyzm sam w sobie nie jest bowiem uznawany za "upośledzoną" wersję rozwoju, ale zupełnie inny sposób przetwarzania informacji i postrzegania świata. Tak samo jak osoby leworęczne nie "cierpią" na "upośledzoną praworęczność" - po prostu są leworęczne i tyle. Problemy autystów wynikają z dwóch głównych przyczyn: ze współtowarzyszących zaburzeń, które są przez ten autyzm niejako "wyolbrzymiane" (np. związanych z integracją sensoryczną), oraz ze względu na niezrozumienie autysty przez osoby neurotypowe (i vice versa) - np. kiedy autysta nie rozumie mimiki osoby neurotypowej czy jej sposobu mówienia. Na marginesie, definicja słowa "cierpieć": 1. «odczuwać silny ból fizyczny lub psychiczny» 2. «chorować» 3. «boleć nad czymś lub z powodu czegoś» 4. «znosić kogoś lub coś cierpliwie» 5. «ponosić stratę lub szkodę» Czy mówi się, że ktoś "cierpi na leworęczność"? Albo "cierpi na głuchotę"? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:17 agata_abbott napisała: > No cóż, błędnie używasz słowa "cierpi", tyle powiem > Twoja córka wykazuje związek z autyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
scarlett74 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:16 czy o dorosłych , którzy jedzą wyłącznie wybrane potrawy też powiesz, że mają tajemnicze problemy.Nie, wiec nie widzę sensu twojego pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:17 scarlett74 napisała: > czy o dorosłych , którzy jedzą wyłącznie wybrane potrawy też powiesz, że mają t > ajemnicze problemy. Nie powiem, tylko zapytam. Tak, owszem, zapytam o powód. Odpowiedz Link Zgłoś
scarlett74 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:23 jak zapytasz dzieciaka, to ci odpowie że nie lubi np.chłodnika jak zapytasz dorosłego, to ci odpowie że jest np. weganem I nie ma w tym nic tajemniczego... Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:25 Dorosły też może nie lubić chodnika. Nie będąc weganem. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:27 scarlett74 napisała: > jak zapytasz dzieciaka, to ci odpowie że nie lubi np.chłodnika ale pytanie brzmi: dlaczego go nie lubi? > jak zapytasz dorosłego, to ci odpowie że jest np. weganem Weganinem. To nie nielubienie, to ideologia. Lubię miód, ale nie będę go jadł, bo okradam pszczoły. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 11:19 ale pytanie brzmi: dlaczego go nie lubi? ale to się jakoś wyjaśnić poza bo mu nie smakuje, bo ma odruch zwrotny, itd? są rzeczy których nie tknę, szczęśliwie to niewielki procent całego żarcia świata, gorzej rzeczywiście jak ten niewielki procent sie je a cała reszta neizjadliwa... Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:24 Czy odpowiedź " nie lubię, nie smakują mi" ci wystarczy, czy będziesz dążyć - nie smakują czy obrzydza ją i po ilu dniach od katastrofy samolotu zjedliby określoną rzecz? Dla mnie jedzenie jest przyjemnością. Nie widzę powodu do jedzenia rzecz, które mi nie smakują. To samo stosuje wobec dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:30 little_fish napisała: > Czy odpowiedź " nie lubię, nie smakują mi" ci wystarczy, czy będziesz dążyć - n > ie smakują czy obrzydza ją To nie jest drążenie, to precyzowanie. Określenie "nie lubi" jest dość precyzyjne i oznacza "nie sprawia mu przyjemności, ale też go nie obrzydza". Gdyby nie precyzja (techniczna), nie miałabyś wodociągów ani kanalizacji. Że o kuchence, na której przyrządzasz te smaczne potrawy, nie wspomnę. Jak widzisz, precyzja się przydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:38 Ale jaka dla postronnej osoby jest różnica, czy dziecko nie je kapusty bo nie sprawia mu to przyjemności /bo wywołuje nieprzyjemne odczucia / bo go obrzydza? Co wyniknie z takiego doprecyzowania, że jest ono dla ciebie aż tak istotne? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:41 little_fish napisała: > Ale jaka dla postronnej osoby jest różnica, czy dziecko nie je kapusty bo nie s > prawia mu to przyjemności /bo wywołuje nieprzyjemne odczucia / bo go obrzydza? > Co wyniknie z takiego doprecyzowania, że jest ono dla ciebie aż tak istotne? Bo jest. A co wyniknie z niejedzenia kiełbasy, że jest dla Twoich dzieci aż tak istotne? Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:48 taki-sobie-nick napisała: > little_fish napisała: > > > Ale jaka dla postronnej osoby jest różnica, czy dziecko nie je kapusty bo > nie s > > prawia mu to przyjemności /bo wywołuje nieprzyjemne odczucia / bo go obrz > ydza? > > Co wyniknie z takiego doprecyzowania, że jest ono dla ciebie aż tak istot > ne? > > Bo jest. A co wyniknie z niejedzenia kiełbasy, że jest dla Twoich dzieci aż > tak istotne? Aaaa, zapomniałam. Bo lubię doprecyzowywać. I nie musisz drążyć, czy po prostu lubię, czy się upieram. Twoje dzieci nie lubią kapusty, ja lubię precyzję. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:53 A z jakich tajemniczych problemów to wynika, że tak zacytuję post startowy? 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:02 little_fish napisała: > A z jakich tajemniczych problemów to wynika, że tak zacytuję post startowy? 😉 No jak to? Po prostu. Twoje dzieci po prostu nie lubią, ja po prostu lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:11 Ale ze sposobu prowadzenia dyskusji wydaje mi się (może błędnie), że nie uznajesz czegoś takiego jak "po prostu nie lubi" - cały czas oczekujesz, jak to określasz "doprecyzowania" ( choć niekonsekwentnie nie precyzujesz dlaczego) czy nie lubi /czy go obrzydza /jak bardzo nie lubi /po ilu dniach zje. Sugerujesz istnienie problemu tam, gdzie wcale nie musi go być. Dzieci mogą nie jeść wielu potraw bo mają jakieś zaburzenia lub dlatego, że "po prostu nie lubią" Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:19 little_fish napisała: > Ale ze sposobu prowadzenia dyskusji wydaje mi się (może błędnie), że nie uznaje > sz czegoś takiego jak "po prostu nie lubi" Ale ty uznajesz. - cały czas oczekujesz, jak to okreś > lasz "doprecyzowania" ( choć niekonsekwentnie nie precyzujesz dlaczego) czy nie > lubi /czy go obrzydza /jak bardzo nie lubi /po ilu dniach zje. No nieeeee, po ilu dniach zje to twoja nadinterpretacja. Ja wybrałam tydzień ze względu na fakt, że po tygodniu człowiek będzie niemożliwie głodny, ale przeżyje. Sugerujesz istn > ienie problemu tam, gdzie wcale nie musi go być. Dzieci mogą nie jeść wielu pot > raw bo mają jakieś zaburzenia lub dlatego, że "po prostu nie lubią". Właśnie byłam ciekawa wielu rodzajów tych zaburzeń. I chodziło mi raczej o dzieci niejedzące prawie niczego typu dwa rodzaje zup i żadnej innej plus raki z kartoflami i żadnego innego drugiego dania plus czekolada słodka wyłącznie firmy takiej i owakiej i żadne inne słodycze. A dlaczego lubię precyzję, to doskonale wiem. Powiedzmy w uproszczeniu, że sprawia mi przyjemność. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:45 A moim dzieciom nie sprawia przyjemności jedzenie kiełbasy. I warzyw. Zwłaszcza kapusty. I większości mięsa. I wielu zup. Ale nie wynika to z żadnych zaburzeń. Podobnie jak nadmierne upodobanie do precyzji 😛 A zaburzenia opisała ci piernicola. Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:48 Z niejedzenia kiełbasy wyniknie przyjemność. Jako przeciwieństwo nieprzyjemnych doznań podczas jedzenia kiełbasy. Ty jesz wszystko? Absolutnie wszystko? To pomyśl co wynika dla ciebie z niejedzenia tych rzeczy, których nie jesz. I masz wyjaśnienie Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:30 po ilu dniach od katastrofy A to już jest reductio ad absurdum. Odpowiedz Link Zgłoś
manala Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:55 No tak ale z czasem to się robi upierdliwe. Nigdy nie robiłam problemów jak dziecko czegoś nie lubiło - nie jadło. Nie chciała chodzić na obiady w szkole - zgodziłam się mimo oczywistych niedogodności dla mnie. Teraz jednak mojej 10-latce właśnie się poprzestawiało i wielu rzeczy nie lubi. Nie je jajek, sera zółtego, z szynki ściąga "skórę". Warzywa i owoce wybiórczo. Jest teraz na koloniach i już drugiego dnia była prośba o dostawę jakichś "sznupaczy" bo jest głodna pomiędzy posiłkami. Miał być sklepik a nie ma, nie ma lodów, czipsów i innych tam takich kolonijnych przysmaków. Myślę, że wybiórczość jedzeniowa jednak daje w kość w takich sytuacjach. O ile jestem w stanie zrozumieć, że ktoś czegoś nie lubi to drażni mnie fakt, że młoda boi się próbować nowych rzeczy. A już obieranie skórki z szynki - masakra ; ) Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:19 ja do dziś zdejmuję skórkę z szynki Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:42 Też obierałam. I wycinałam wszystkie żyłki i tłuszczyki. Szynka nie mogła przypominać mięsa. Kiełbas, baleronów, boczków, kotletów z kością itp nie jadłam nigdy. Jedyne mięso, które jadałam jako dziecko to kotlety schabowe, filet z kurczaka (musiały być dokładnie oczyszczone z wszelakich ścięgien, kostek, błonek i tłuszczu). W zupach nie mogły pływać oka (od małego jadałam nawet rosół wege Jako nastolatka przestałam jeść mięso na dobre. Moja niechęć do jedzenia mięsa nie była spowodowana ideologią. Po prostu się brzydziłam. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:45 I też nie jadałam obiadów w szkole i brzydziłam się jeść u kogoś w domu, zwłaszcza, jeżeli uznałam, że nie jest tam wystarczająco czysto. To ostatnie zostało mi do tej pory. Odpowiedz Link Zgłoś
sabciasal Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 09:45 to dokładnie tak, jak ja. I moje obie siostry. Mam to zresztą do dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
piernicola Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:36 Mogą być problemy sensoryczne (faktura, temperatura, aromat, smak, wszystko może być nieprawidłowo przetwarzane przez mózg, tolerowane są np. potrawy znane lub o określonej konsystencji). Mogą być zaburzenia odżywiania wynikające ze złych relacji w rodzinie, a jedzenie/niejedzenie jest jedyną rzeczą, którą dziecko ma "pod kontrolą". Albo jedzenie/niejedzenie jest jedyną kwestią budzącą zainteresowanie opiekuna. Albo dziecko ma zapracowaną matkę i ojca, a wychowuje je babcia podtykając co minutę smakołyki (częsty typ). Mogą być też fobie. I pewnie masa innych przyczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 22:42 piernicola napisał(a): > Mogą być problemy sensoryczne (faktura, temperatura, aromat, smak, wszystko moż > e być nieprawidłowo przetwarzane przez mózg, tolerowane są np. potrawy znane lu > b o określonej konsystencji). Mogą być zaburzenia odżywiania wynikające ze złyc > h relacji w rodzinie, a jedzenie/niejedzenie jest jedyną rzeczą, którą dziecko > ma "pod kontrolą". Albo jedzenie/niejedzenie jest jedyną kwestią budzącą zainte > resowanie opiekuna. Albo dziecko ma zapracowaną matkę i ojca, a wychowuje je ba > bcia podtykając co minutę smakołyki (częsty typ). Mogą być też fobie. O kurczę, jak fachowo. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
18lipcowa3 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 09:09 Mogą być problemy sensoryczne (faktura, temperatura, aromat, smak, wszystko może być nieprawidłowo przetwarzane przez mózg, tolerowane są np. potrawy znane lub o określonej konsystencji hahahahahha dobre! Odpowiedz Link Zgłoś
aerra Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:42 Zespół Aspergera czy inne zaburzenia ze spektrum nie muszą wiązać się z wybiórczością pokarmową (owszem, często to występuje wspólnie, tym niemniej nie jest żadnym warunkiem koniecznym). A dzieci nie muszą mieć problemów, żeby czegoś nie lubić. Dorośli zresztą również. Tak, moje akurat ma ZA. I jest wybiórcze pokarmowo. I je całkiem sporo rzeczy, warzywa i owoce również. Niektóre. Ja też jem całkiem sporo rzeczy, ale nie wszystko i absolutnie nie mam zamiaru się zmuszać do jedzenia tego, czego jeść nie mam ochoty. Odpowiedz Link Zgłoś
black-cat Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 01.08.18, 23:59 Nie smakują im, brzydzą się (nie odpowiada im zapach, konsystencja). Pamiętam, że zapach mleka przyprawiał mnie o mdłości. Podobnie miód, mięso (musiało być chude, oczyszczone z wszelkich błon, ścięgien i tłuszczu i zabite czyli suche jak wiór), wędliny (też musiały być chude, oka w zupach (mama gotowała mi na wywarze z warzyw), jajka na miękko, jajecznica, kasze (te polubiłam będąc nastolatką), makarony. Obecnie nie jadam mięsa, jajka na miękko i jajecznica oraz mleko i miód, gotowana marchewka (w zupie musi być starta na tarce, w kostce jest paskudna) w dalszym ciągu powodują u mnie odruch wymiotny. Nie znoszę ich zapachu. Jako dziecko (i tak mi zostało) najchętniej żywiłam się warzywami (nie mogły być rozgotowane). I masło - nie znosiłam zapachu roztopionego masła i tak mi zostało. Jestem typowym przykładem dziecka, które niewiele lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
aandzia43 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 00:20 Zaburzenia integracji sensorycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 03:18 Żadnych problemów. Po prostu człowiek ma prawo czegoś nie lubić i już. Moja matka miała takie podejście ,ze jak jej coś smakowało to musi wszystkim ,bo przecież trucizny mi jeść nie każe, za to nie mogą zrozumieć jak można jeść coś czego ona nie rusza np. Tost z nuttela jak to mówiła ze porzygać się można. Ja nienawidzę podrobów wątróbki serc i żołądków maja specyficzny smak. Nie lubię dziczyzny i kaczek gęsi. Z drobiu tylko kurczak. Nie lubię wołowiny ani innych mięs oprócz kurczaka i żeberek i schabowych z wieprzowiny. Nie jem ryb owoców można. Śmierdzi to ble. Nie zmuszam dzieci do jedzenia. Z drobnymi wyjątkami przy rozszerzaniu diety jak dzieciak smaku nie znał, a odwracał głowę od łyżki. ( ale tylko do spróbowania) Widzę ze straszy syn z wiekiem je więcej. Córka z warzywno-lubnej ogórki kiszone kapusta i niemal wszystkie warzywa teraz je wybiórczo. Najmłodszy ma specyficzny gust pół surowe steki, sushi , wędzona ryba a zwykłego schabowego nie zje. Wiec po prostu jedni lubią inni nie ,każdy ma swój smak i gust do jedzenia. Pamietam jako przedszkolach spędziłam cały dzień przy stoliku nad talerzem kaszanki z cebula, pani uparła się ze zjem i nie mogła odejść od stolika dopóki nie zjem. A ja uparciuch nie dałam za wygrana. Wiem jedno ,ze nigdy więcej mnie nie zmuszała ciekawe co tato zrobił heheh gdy się dowiedział co zrobiła. Odpowiedz Link Zgłoś
lucy-luka Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 06:37 W bardzo wielu przypadkach winę ponoszą po prostu rodzice. Jak dziecko jest małe i czego nie chce zjeść, to rodzice zamiast dać spokój zaczynają proponować zamienniki. Podam przykład z najbliższego otoczenia: dziewczynka, drobna i szczuplutka, której matka dziwi się jak ona jest w stanie najeść się TYLKO małą kromką chleba z masłem, szynką i pomidorem. Tyle, że na dziwieniu się nie kończy, a zaczyna maraton pod tytułem: to może zjesz serek? albo bananka? nie? to może Ci zrobię jajeczko? i tak od rana do wieczora. Maluch zaczyna wybrzydzać, odpadają kolejne produkty lub całe potrawy. Zostaje kilka/kilkanaście na krzyż. Albo inna sytuacja - rodzic podaje małemu dziecku np. brokuła gotowanego. Dziecko się krzywi, bo przecież to nowy smak i jeszcze go nie zna, a rodzic odczytuje "nie lubi brokuła, więcej nie podamy". U mnie jest tak, a mam 3 dzieci, z czego 2 ma poważne problemy zdrowotne, że jedzą lub próbują zdecydowaną większość produktów i potraw, są oczywiście takie rzeczy, których ewidentnie nie lubią i nie podaję ich. Od maleńkości mieli proponowane różne rzeczy, jak nie mieli ochoty jeść to nie było problemu. Stawiam na stole, jak jedzą to ok, jak nie mają ochoty to piją i wstają od stołu. Kiedy podaję coś nowego, proponuję najpierw powąchanie, potem ew. skosztowanie i tyle. Im bardziej rodzic ma ciśnienie na jedzenie, stresuje się, wmusza, wymyśla, tym większy problem ma dziecko i mówię oczywiście o dziecku niezaburzonym, bo to inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
issa-a Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 21:44 >W bardzo wielu przypadkach winę ponoszą po prostu rodzice. Jak dziecko jest małe i czego nie chce zjeść, to rodzice zamiast dać spokój zaczynają proponować zamienniki. Nie zgodze Od kiedy moje dzieci skonczyły roczek, czyli dietę wyłącznie swoja, to posiłki, głównie obiady, jadalismy wspólnie. Oczywiscie, gotowałam pod kątem dzieci (czyli bardziej dietetycznie, nie tłusto) ale to nie tak, że "wmuszałam". Sama, jako dziecko, przeżyłam horror wmuszania jedzenia (przez babcie) i obiecałam sobie, ze sama nigdy tego nie zrobie. I nie robilam. Ale faktem jest, ze male dzieci jedzą tylko wybrane potrawy. Dziwnie jakos sie składa, że wiekszosc dzieci je (tylko) te same potrawy. Np. pomiodorowa. Np. rosól. Np. kurczaka. Przez jakis czas moje dziecko jadło, na sniadanie, wyłącznie ogórka. zapamietałam bo to właśnie powtórzyłam pediatrze. A pediatra zdziwiona "to pani mu tylko ogórka daje?". Nie, nie dawałam. Z całego sniadania zjadał tylko ogórka. Małe dzieci wybierały swoje potrawy, produkty, i chocby skały s..ły, niczego innego nie zjadały. A przeciez posiłki jemy wspólnie, z cała rodziną. Dzieci miały z czego wybierac. Wybierały tylko "swoje" smaki. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Weźcie mi wyjaśnijcie 02.08.18, 07:02 Moj syn sie kwalifikuje, bo w jedzeniu zawsze byl i nadal jest wybiorczy. Pewnych rzeczy nie tknie i nie interesuje go nawet czy by mu to smakowalo, czy nie. Na przyklad z owocow je tylko i wylacznie jablka, ale tez bez szalu. Duzy, rosly, zdrowy chlop - 21 lat. Problemow w zwiazku z zawezona dieta nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś