eliszka25 chlopcy odwiedzili tate 29.08.18, 22:09 dzis po poludniu pojechalam do meza z chlopakami. to byla ich pierwsza wizyta w szpitalu. wczesniej taty nie widzieli. w drodze byli podekscytowani, ale gdy stanelismy pod drzwiami sali, nie mieli odwagi ich otworzyc. jednak dobrze, ze pojechalismy. teraz sytuacja jest bardziej oswojona, dzieciaki cieszyly sie, ze mogly zobaczyc tate. mysle, ze to byla dobra decyzja. w niedziele maz byl jeszcze bardzo slaby, otumaniony lekami i mocno opuchniety. dzisiaj juz wstawal i chodzil, zartowal z chlopakami, no i mogli sobie nawet porozmawiac. w niedziele chlopaki chca znow jechac do taty. maz czuje sie wyraznie lepiej. teraz na twarzy jest czarno-zolty, ale juz nie tak spuchniety. najbardziej opuchnieta jest jeszcze dolna warga, na ktorej ma zalozonych kilkadziesiat szwow na zewnatrz i od srodka. troche sie denerwuje przed operacja, ale z drugiej strony tez na nia czeka, zeby w koncu moc zaczac wracac do normalnosci. juz nie dostaje srodkow przeciwbolowych w kroplowce, tylko w razie potrzeby ma prosic o tabletki. pewnie rowniez dzieki temu jest ozywiony i kontaktowy, wiec mogl porozmawiac z chlopakami. jutro przyjezdza syn meza. prosto z lotniska idzie do ojca do szpitala, zeby sie z nim zobaczyc jeszcze przed operacja. do nas przyjedzie wieczorem. ja jutro musze isc do pracy, choc strasznie mi sie nie chce, ale moze to i dobrze. przynajmniej bede zajeta czyms innym. dziekuje wam za wszystkie rady, kciuki, cieple slowa czy modlitwy. cieplej mi sie robi na sercu, gdy was czytam. Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: chlopcy odwiedzili tate 29.08.18, 22:50 W piątek jestem na szkoleniu, to kciuki potrzymam Zdrowaśkę też zmówię Odpowiedz Link Zgłoś
grey_delphinum Re: chlopcy odwiedzili tate 30.08.18, 05:47 Eliszko, dopiero teraz się odzywam, ale wiedz, że od początku jestem z Tobą myślami i mocno trzymam kciuki!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 01:25 Dziękuję, przydadzą się i kciuki i zdrowaśka. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: chlopcy odwiedzili tate 30.08.18, 06:16 Pójście do pracy na pewno trochę cię oderwie od przykrych myśli. A te myśli zamień na dobre, bo będzie tylko lepiej. Mówię ci to ja, która naprawdę kilka razy uciekła kostusze. Cały czas nadal trzymam mocno kciuki i za twojego męża i za ciebie. Jesteś bardzo, ale to bardzo dzielna. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 01:29 Dzięki pracy przez ponad pół dnia nie miałam czasu myśleć o problemach, ale jestem jakaś otępiała. Zmęczenie może. Za kciuki bardzo dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 05:47 Bardzo dobrze cię rozumiem z tym otępieniem. Dobrze, że wróciłaś do pracy. Sama widzisz, że przez pół dnia nie miałaś czasu o wypadku męża, jego bólu, wyglądzie, chłopcach i ich przeżywań tej sytuacji. Starszy syn męża przyjedzie lub już przyjechał z Polski, więc na pewno choć trochę i na chwilę cię odciąży od niektórych obowiązków. Kciuki oczywiście trzymane, modlitwy na bieżąco odmawiane i zobaczysz, że dzięki naszemu wsparciu szybko wrócicie do normy i tylko będziecie wspominać ten wypadek jako jedną z waszych przygód rodzinnych. Życzę wam tego z całego serca. Odpowiedz Link Zgłoś
estrellka1206 Re: chlopcy odwiedzili tate 30.08.18, 06:37 Trzymam kciuki z całego serca!!! Jesteście super dzielną rodziną. Wszyscy. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 01:29 Dziękuję za kciuki i ciepłe słowa Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: chlopcy odwiedzili tate 30.08.18, 12:22 Powoli się wszystko układa.Dobrze że chłopcy zobaczyli Tatę w lepszym stanie i że chcą go ponownie zobaczyć.Idź do pracy ale jak nie dasz rady odpuść,każdy lekarz da Ci zwolnienie.Pasierb was wesprze ,na pewno dla synów teź ważne zobaczyć brata ,zwłaszcza w takiej sytuacji .Byle do jutra,potem będzie naprawdę z górki,Trzymaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 01:32 Chłopaki bardzo się się ucieszyli na przyjazd brata, przyjechał wieczorem. Jemu samemu dobrze zrobiła wizyta w szpitalu. Teraz czekamy na operację i mam nadzieję, że masz rację i teraz będzie już tylko z górki. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 05:52 Koniecznie daj znać, co powiedzą lekarze po operacji i jak się czuje mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 00:14 Rano nie będę się jak miała wpisać, ale trzymam kciuki za powodzenie dzisiejszego zabiegu. Trzymaj się eliszka i dawaj znać co i jak. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 01:34 Serdecznie dziękuję za kciuki. Będę informować, jak tylko się czegoś dowiem, obiecuję. Za te wszystkie kciuki się wam należy. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: chlopcy odwiedzili tate 31.08.18, 13:26 Też trzymam. Za męża, Ciebie i dzieciaki. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 01:23 Przyjechał syn męża. Po drodze z lotniska odwiedził ojca w szpitalu, wieczorem dotarł do nas. Przegadaliśmy cały wieczór i chyba każde z nas tego potrzebowało. Widać, że przejął się sytuacją, ale wizyta w szpitalu chyba dobrze mu zrobiła. Mąż jest ogólnie w dobrym stanie, rozmawia, żartuje, to uspokoiło trochę dzieciaki, również tego najstarszego. Trochę denerwuję się przed operacją. Najbardziej męczy mnie, że mąż jest tam sam i rano też mnie przy nim nie będzie, gdy będą go zabierać. Lekarz ma mój telefon i w razie czego ma dzwonić. Liczę na to, że nie zadzwoni. Rano wyprawię chłopaków do szkoły, ogarnę coś z najstarszym na obiad i pojadę, żeby być na miejscu, gdy operacja się skończy. Będzie dobrze, musi być! Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 05:13 NA PEWNO bedzie dobrze, zobaczysz! trzymam obydwa kciuki! M Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 05:55 To lepiej, że jest sam. Nie rozklei się. Bo myślę, że mógłby to przy tobie zrobić. To znaczy sądzę tak trochę po sobie. Bo ja zawsze, gdy mąż był ze mną przed operacją, to wpadałam niemalże w histerię ze strachu przed zabiegiem. Gdy byłam sama, to się jakoś trzymałam. A uwierz mi, kilka operacji przeszłam. Odpowiedz Link Zgłoś
astomi25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 06:18 Bedzie dobrze Eliszka. Trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 06:48 Przetrwacie to wszystko, a potem sobie wynagrodzicie. Trzymaj się a ja trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 07:28 Będzie dobrze. A po operacji już z górki. Fajną masz relację z pasierbem. Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 08:15 Bedzie dobrze Eliszko! Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 08:19 operacja meza przed chwila sie rozpoczela. mam pustke w glowie, nie pozostaje mi nic innego, jak czekac. troche ogarne organizacyjnie chlopakow i jade do szpitala. z gory dziekuje wam serdecznie za wszystkie mysli, modlitwy, kciuki, czary, czy co tam ktora przesyla oraz za to, ze w ogole jestescie! taka chyba natura ludzka, ze obcemu czasem latwiej sie wygadac, a mnie naprawde pomaga, gdy sie tutaj do was wypisze. dam znac, gdy tylko sie dowiem, co i jak. operacja ma trwac 6-7 godzin, czyli dla mnie cala wiecznosc. mam nadzieje, ze sie za bardzo nie rozkleje. jeszcze raz dziekuje dziewczyny! no i teraz rycze, pierwszy raz od wypadku... Odpowiedz Link Zgłoś
sfornarina Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 08:23 Trzymam kciuki, Eliszko. Będzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 09:20 Myślę i kciukam. Rozklej się, nie musisz być twarda, nie duś w sobie emocji. To trudne chwile i nie ma co wmawiać , że jest ci lekko. Rycz maleńka, rycz Przytulam Odpowiedz Link Zgłoś
curry1 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 09:34 Trzymam kciuki. Niech się dobrze dzieje! Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 09:36 Eliszko to normalne co przeżywasz. Sciskam mocno z UK! Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 10:17 Takie czekanie jest okropne,jesteś tam sama czy z pasierbem?Nie było sensu być przed operacją,musiałaß się zająć dziećmi.Teraz rekonwalescencja i powoli powrót do normalności.Wspieram myślami. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 10:20 Ja przepraszam ale jazda rowerem to nie sport ekstremalny. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate-cakes Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 09:41 Trzymaj się kochana. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 10:06 eliszko, trzymam kciuki juz od samego rana i jestem myslami z toba. Nie jedz za wczesnie do szpitala, bo zeswirujesz pod drzwiami. Przytulam cie wirtualnie. Dacie rade! Odpowiedz Link Zgłoś
snowbabe Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 10:10 Trzymamy kciuki! Bedzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 10:28 Bardzo dobrze, popłacz sobie. Czekam z Tobą na na dobre wieści. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 12:37 Dziewczyny dziękuję wam wszystkim za wsparcie. Właśnie siedzię w pociągu. Przepraszam, że nie odpisuję każdej z was z osobna, ale jestem zbyt zdenerwowana. Czytam wszystkie wpisy i to mi naprawdę pomaga. Jeszcze gwoli małego wyjaśnienia - mój mąż nie uprawia sportów ekstremalnych. Jeździ rowerem górskim, ale my mieszkamy w górach i inaczej się nie da. Wypadek stał się w drodze do pracy, a dojeżdżania rowerem do pracy zdecydowanie nie zaliczam do grona niebezpiecznych pasji. Nie w Szwajcarii, w kraju z tak rozbudowaną siecią ścieżek rowerowych, w którym rowerzysta, to nie zawalidroga, ale pełnoprawny uczestnik ruchu drogowego. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 14:17 Trzymam kciuki. Dzielna z Ciebie dziewczyna Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 13:32 Rycz, daj upust emocjom, trzymalas sie tyle czasu. Bedzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 15:51 Operacja ciągle trwa, choć zaplanowana była na 6-7 godzin. Nerwy mi powoli puszczają Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 15:56 Wierzę, że się bardzo denerwujesz. Każdy by już miał dość. Wytrzymaj jeszcze troszeczkę i pewnie zaraz będzie po wszystkim. Jestem pewna, ze usłyszysz dobre wieści Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 16:01 Trzymaj sie dzielnie, lepiej dluzsza operacja, ale porzadnie zrobiona, to sa wszystko delikatne struktury i pospiech jest zlym doradca. Poza tym informacje docieraja z pewnym opoznieniem, moze byc juz np. na sali wybudzen. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 17:58 Rower to jest sekunda.Ja jeździłam swojego czasu po kilkanaßcie kilometrów dziennie po po bawarskich płaskich drogach z dzieckiem w siedzonku,oboje w kaskach i siedzonko stabilne i bezpieczne.Wywaliłam się centralnie jeden raz z hukiem .Zimą skręcałam z głównej drogi w boczną,wjechałam na jedyny zalodzony kawałek,jechałam powoli ale i tak się strachu najadłam bo straciłam w momencie panowanie nad rowerem.Oprócz strachu i kilku siniaków z mojej strony nic się nie stało ,ja upadając chroniłam syna.Warto sprawdzić rower męża ewentualnie inne okoliczności ale na to jest czas kiedy stanie na nogi.Kciuki trzymam. Odpowiedz Link Zgłoś
snowbabe Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 16:11 Bedzie dobrze, zobaczysz. Bardzo Ci wspolczuje nerwow. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 16:17 Popłacz sobie to Ci ulży. I nie strasz się czarnymi myślami. Ściągnij sobie na komórkę grę, np. block puzzle i graj póki ktoś do Ciebie nie wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 17:53 Operacja się skończyła, ale jeszcze nie widziałam męża. Jest na sali wybudzeń. Mieli go już przywieźć do pokoju, ale ma za wysokie ciśnienie i miał jakieś krwawienie, ale nic konkretniej nie wiem. Czekam na niego w jego sali, podobno po 18 mają go przywieźć. Jeszcze trochę i będę chodzić po suficie Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 17:59 Eliszka, już jest dobrze. Ciśnienie uregulują i już go zobaczysz. Twarz to delikatny organ, drobne krwawienia wymagają zaopiekowania. Najważniejsze, że już po. Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 18:00 Wszyscy jesteśmy z Wami Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 18:07 Będzie dobrze. Wszystkie w to wierzymy I myślimy o Was... Odpowiedz Link Zgłoś
szarsz Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 18:28 Czyli nie jest źle, ciśnienie, krwawienie może wystąpić i jest do opanowania. Cały czas trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 20:09 Współczuję i trzymam kciuki - i za męża, i za Ciebie. To bardzo trudny czas, ale kiedys się skończy i będzie tylko przykrym wspomnieniem. Trzymaj się dzielnie Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 20:27 Trzymaj się eliszko! Pół Polski wirtualnie Was wspiera. Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 21:02 Będzie dobrze. Trzymam kciuki i modlę się za Was. Odpowiedz Link Zgłoś
mamolka1 Re: zaczela sie operacja - trzymajcie kciuki 31.08.18, 21:25 Mam nadzieję, że już go masz, przytuliłaś, jest dobrze - mąż dochodzi do siebie po operacji a tobie schodzi stres... Popłacz, pokrzycz, urżnij się żeby to całe napięcie z ciebie zeszło... Jak dasz radę odezwij się Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 09:39 Eliszka jesteś bardzo pozytywna i ciepłą osobą. Bardzo Ci współczuję, dzieciom tez i trzymam kciuki. Faceci to jednak cholerni egoiści. Nie rozumiem jak mając 3 dzieci, mieszkając "na obczyźnie", czyli bez fizycznego wsparcia z jakiejkolwiek strony, oddawać się bez mrugnięcia okiem własnej niebezpiecznej pasji. Trochę rozwagi na przyszłość mężowi zalecam. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 10:07 ale wlasnie nie wiemy jak to sie stalo a jazda rowerem nie jest jakas niebezpieczna pasja. Wypadki sie zdarzaja, samochodowe nawet czesciej a trudno z domu nie wychodzic i na utrzymanie rodziny nie pracowac. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 12:40 Dziękuję za kciuki. Natomiast gromy na mojego męża poleciały trochę na wyrost. On nie uprawia sportów ekstremalnych, tylko jechał rowerem do pracy. Dojeżdżanie do pracy, to raczej nie jest niebezpieczna pasja? Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 12:57 No nie. Ja tez dojeżdżam. Pospieszyłam się z, nietrafną, oceną. Życzę mężowi zdrowia, a Tobie wytrwałości. Odpowiedz Link Zgłoś
kaka73 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 13:01 I ja trzymam kciuki, pewnie zaraz się skończy i odetchniesz. Ciekawe jak długa jest rekonwalescencja po takiej operacji? Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 13:17 eliszko, ale jak to sie stalo? Po prostu ciezko mi znalezc wyjasnienie, zeby jadac ot tak zwyczajnie, w kasku, mozna bylo sie az tak pokiereszowac. Napisz cos wiecej, ku przestrodze innym. Jechal z gorki, z duza predkoscia? Uzywamy rowniez rowerow niemal na co dzien, jako srodek lokomocji i przestraszylas mnie az takim wypadkiem Kciuki trzymam nadal. Bede tu zagladac regularnie w oczekiwaniu na dobre wiesci. Trzymaj sie. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 13:34 My też nie mogliśmy uwierzyć, jak to się w ogóle mogło stać. Wczoraj z mężem rozmawiali policjanci, którzy prowadzą jego sprawę. Ich zdaniem odpadło mu przednie koło i mąż spadł centralnie na twarz. Całą siłę uderzenia przyjął głównie na nos i czoło, które też są najmocniej pokiereszowane, ale kask ochronił, bo mózg nie ucierpiał. Jak na ironię, na ten sezon mąż kupił sobie kask bardziej chroniący tył głowy. Znając mojego męża, jechał pewnie dość szybko, ale też nie jak kolarze, bo to były już przedmieścia Zurichu, więc trzeba uważać. Mąż ma do pracy ponad 70 km i część drogi jedzie samochodem, a resztę rowerem. Żeby zmieścić rower do samochodu wypina przednie koło. Ma z przodu tzw. Schnellspanner ( cholera, nie mogę sobie przypomnieć, jak to jest po polsku, ale ty będziesz wiedziała, o co chodzi). Teraz do wyjaśnienia pozostała kwestia, czy koło było jakoś źle zapięte, czy po prostu nastąpiło znęczenie materiału i uchwyt nie wytrzymał. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 14:05 to byloby jakies wyjasnienie, mozliwe, ze cos sie poluzowalo jak jest czesto kolo odpinane. Moja corka wcale nie tak dawno wyladowala na rowerze tez centralnie na twarz ale na szczescie kask miala porzadnie zalozony i walnela ta wystajaca czescia z przodu o ziemie i tylko czubkiem nosa dotknala podloza. Ok, nie jechala predko, wiec i sila inna, ale bez kasku czy ze zle zalozonym mialaby zlamany nos i wybite zeby U doroslego sily sie inaczej tez rozkladaja - wieksza predkosc, wiekszy ciezar to i wieksza sila uderzenia. Ja sama kiedys tez wyladowalam na scianie - jechalam bardzo szybko z gorki ulica, z zoltym pasem, wiec miejsce bylo, ale przejechal kolo mnie bardzo blisko i bardzo szybko samochod i sila powietrza zachwiala moja rownowaga, machnelam kierownica i wjechalam na kraweznik, chodnik byl waski i wyladowalam na scianie. Na szczescie nic nie polamalam ale mialam olbrzymie siniaki na calych nogach, ramieniu. Od tamtej pory nie rozpedzam sie z gorki. Twoj maz niezle km musi nabijac jesli dojezdza nawet czescowo od was do zh rowerem. Szybkiego powrotu do zdrowia dla meza jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
karme-lowa Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 14:17 Eliszka, kciuki zaciśnięte! Będzie dobrze, nie ma innej opcji. Przytulam Cię mocno💗 Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 14:49 Ja też trzymam mocno. Daj znać jak będzie po wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 14:38 Juz pewnie operacja dobiega konca albo i jest po. Jak sie maz juz wybudzi to i Ty zaraz poczujesz sie lepiej Teraz juz tylko gojenie przed nim i dochodzenie do normalnosci. Serdecznosci zza Oceanu, niech to bedzie dobry, spokojny weekend dla Was wszystkich! Take care! Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 16:00 Nie ma co dociekac, stalo sie i trudno. Moj maz tez sie nasluchal, ze "trzeba bylo nie jezdzic na nartach"... a jest swietnym narciarzem, pokonuje bez problemu skomplikowane czarne trasy. Wypadek mial kilkadziesiat metrow od wyjscia z resturacji na gorze (uprzedzajac glupie komentarze - nie pil alkoholu), po prostu prawdopodobnie zle wpial narte, ktora po starcie odpiela sie i z calej sily uderzyla go w podudzie. Noga polamala sie w 5 miejscach w bucie narciarskim. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 20:34 Nie trzeba zjeżdżać, żeby rozwalić nogę na nartach. Jechałam sobie spokojnie do wyciągu, wyprzedził mnie ktoś. Tak się spieszył ( bo wyciągi w Austrii to mają limity i kto pierwszy ten lepszy ), że zahaczył o moją nartę i tak ciągnął. W efekcie - naderwane więzadła boczne. Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 17:08 Eliszka nie pisze, więc pewnie już po operacji i jest u męża. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 21:17 U mnie jest 20.16, eliszka pisała, że męża przywiozą po 18. Eliszko, napisz coś, proszę. Cokolwiek - jest już ze mną, śpi, pije, jest OK. Napisz cokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:11 Siedzę w pociągu powrotnym do domu, będę chwilę przed północą. Dobrze, że miałam z kim zostawić chłopaków. Mąż po operacji wygląda strasznie, co było do przewidzenia, ale i tak nad nim ryczałam. Zobaczyłam go dopiero przed 19. Operacja poszła dobrze, ale nie udało mi się już dziś porozmawiać z lekarzem. Jutro o 8 rano wyruszam znowu do szpitala. Chcę porozmawiać z lekarzem i muszę dowieźć parę drobiazgôw mężowi. On sam jest strasznie wymęczony i obolały. Miałam wracać prędzej do domu, ale trzymał mnie za rękę i chciał, żeby jeszcze z nim posiedzieć, więc poczekałem do ostatniego pociągu. Zobaczymy się znów rano. Trzymajcie kciuki, żeby ta noc minęła spokojnie. Dziękuję wam za dzisiejsze wsparcie. Dobrze, że chociaż internetowo nie byłam sama. Odpowiedz Link Zgłoś
niennte Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:22 Trzymaj się, Eliszko! Jesteś dzielna Z mężem będzie z dnia na dzień lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:28 Do tej pory się trzymałam, a dziś się rozkleiłam. Coś czuję, że w łóżku jeszcze sobie poryczę. Dziękuję za dobre słowa i też mam nadzieję, że jutro już będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:24 To dobre wieści. Już teraz będzie coraz lepiej. Odpocznij teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:30 Wieści w sumie dobre, ale patrząc na męża nie byłam w stanie się cieszyć. Łzy mi leciały jak grochy Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 23:29 Napięcie musi znaleźć jakieś ujście, płacz jak trzeba. Już po operacji, mąż pod bdb opieką, masz z kim zostawić chłopaków - czyli zmierza ku lepszemu. Spokojnej nocy, pośpij choć trochę, nie zapominaj o sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:31 Trzymaj sie , najwazniejsze ze juz po. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:33 W sumie masz rację, ale ja się jeszcze nie umiem z tego cieszyć. To był dla mnie bardzo ciężki tydzień. Chyba jestem po prostu zmęczona Odpowiedz Link Zgłoś
ganesza Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:32 trzymajcie się Eliaszko. ludzi, którzy trzymają za Was kciuki jest dużo więcej, niż te wpisy. a tyle dobrej energii, która do Was płynie musi działać. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 22:36 I za tę dobrą energię strasznie wam dziękuję! Może to tylko klepanie w klawiaturę, ale jak się przeczyta tyle ciepłych słów, to się robi lepiej. Tak naprawdę dzięki wam to przetrwałam Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 23:00 Oczywiście że jesteś zmęczona i adrenalina odpuszcza bo napewno czekałaś na tę operację w napięciu.Super że masz pasierba i że synowie są pod opieką a Ty masz wsparcie.Jutro będzie ciężko bo pewnie mało pośpisz w nocy ale w sobotę po południu połóż się i spróbuj spać do oporu.Może węź jakąś walerianę lub napij się kieliszek wina ale musisz odreagować i odpocząć .Wspieram i trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 23:17 dobrze bedzie! ja wierze i trzymam nadal kciuki. Maz jest wymeczony i oslabiony i to normalne, operacja trwala bardzo dlugo, ostatni posilek pewnie mial wczoraj, do tego leki, narkoza. Ale zregeneruje sie szybko. Ty zadbaj o siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
madzioreck Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 31.08.18, 23:54 Eliszko, myślę o Was codziennie i nieustająco czaruję Mąż wygląda strasznie, mówisz - pewnie tak, to normalne. Nawet po "zwykłym" liftingu wygląda się strasznie, a ludzie to robią z własnej woli, żeby było potem lepiej Będzie dobrze, naprawdę Pewnie teraz, po tylu dniach strachu i nerwów, jesteś wyczerpana i padnięta - to też normalne. Dbaj o siebie, wypłacz się, ale postaraj się też wyspać. Teraz będzie już tylko lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
bazia8 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 02:45 Będzie coraz lepiej. Jesteście dzielni!!! Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 15:15 Trzymaj się. Od tego momentu może być już tylko bardziej przystojny. Obrażenia głowy / twarzy często wyglądają okropnie, nawet jeśli nie są zbyt poważne. Co dopiero takie jak opisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 09:15 Dziękuję wam dziewczyny za wczorajsze wsparcie! Jesteście naprawdę kochane! Wczorajszy dzień przetrwałam głównie dzięki wam i waszym ciepłym wpisom. Właśnie znów siedzę w pociągu i jadę do szpitala. Mam nadzieję, że dzisiaj uda mi się porozmawiać z lekarzem i będę mogła później napisać coś więcej. Wczoraj mój mąż chyba dopiero zdał sobie sprawę tak naprawdę z powagi sytuacji. Wcześniej żartował, że będzie robocopem itd. a wczoraj ściskał moją rękę ze strachem w oczach. Chyba dotarło do niego, że „ tylko twarz”, to również głowa i chyba nie myślał, że po operacji będzie aż tak źle. Zdaniem lekarzy rekonwalescencja ma być szybka, ale wczoraj trudno mi było w to uwierzyć. Mojemu mężowi chyba też. No i znowu ryczę. Siedzę w pociągu i łzy mi kapią na kolana. Dziękuję wam jeszcze raz, postaram się później napisać coś więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 09:42 Eliszka, cały czas o was myślę. Najtrudniejsze za wami - teraz już powinno iść z górki. Nie będzie łatwo - to pewne, ale na pewno się uda i mąż będzie jak nowy . Wiesz ile mąż jeszcze będzie musiał być w szpitalu? Odpowiedz Link Zgłoś
karme-lowa Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 09:48 Cały czas myślę o Was. Jesteś bardzo dzielna i silna. Ale najważniejsze, że jest już po operacji i teraz już powoli, małymi krokami idziecie do przodu👍👍. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 09:52 Dziękuję, ta wasza pozytywna energia mi naprawdę pomaga. Też mam nadzieję, że teraz już z górki, choć wczoraj wyglądało to naprawdę strasznie, ale to raczej normalne tuż po operacji. Odpowiedz Link Zgłoś
ganesza Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 18:17 Eliaszko, wszystko w porządku? trzymamy kciuki cały czas. mąż na pewno wygląda strasznie po takiej operacji, ale to minie. będzie dobrze. trzymaj się dziewczyno. Odpowiedz Link Zgłoś
zla.m Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 22:08 Będzie dobrze, ważne że operacja się udała. Trzymam kciuki nieustająco, niech mąż pięknieje A ty się spróbuj wyspać, póki nie masz pod opieką marudnego pacjenta. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 09:50 Dziękuję, to dla mnie naprawdę wiele znaczy, takie wpisy. Podobno po 3 dobach mąż ma być wypisany, jeśli wszystko będzie dobrze. Jednak jak wczoraj na niego patrzyłam, to naprawdę trudno mi było w to uwierzyć. Zdaję sobie sprawę, że to było tuż po operacji, ale jednak. Dzisiaj może będę wiedziała coś konkretniej. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 10:00 Po 3 dobach- to szybko się wydaje ! Eliszko, ciesz się ( !) , że ten wypadek nie zdarzył się w Polsce. Jak czytam wszystko co piszesz i przekładam sytuację na nasz rodzimy grunt..to ciary przechodzą. Już się wypłakałaś czy jeszcze coś dusi ? Spisz ? Ściskam! Odpowiedz Link Zgłoś
la_mujer75 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 10:04 Będzie dobrze! I mąż jak nowy Odpowiedz Link Zgłoś
molik28 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 11:12 Jesteś bardzo dzielna. Dałas radę i przeprowadziłaś przez to dzieci. Dałaś wszystkim wsparcie . Mozesz być z siebie dumna. Mąż będzie. Ma szczęście że jesteś. Pozdrawiam i trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 11:33 Eliszka nadal trzymamy kciuki. Źle już było, teraz będzie już tylko lepiej. Pierwszy raz w życiu w sobotę, zaraz po przebudzeniu sprawdzałam forum, żeby zobaczyć, czy coś napisałaś Tak Cię wszyscy lubimy Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 22:18 Ja również zerkam codziennie w oczekiwaniu na dobre wieści. I choć pewnie trudno ci w to uwierzyć, teraz będzie już tylko lepiej. Rekonwalescencja pewnie trochę potrwa, ale najgorsze już za wami. Będzie dobrze. Naprawdę. W końcu tyle kciuków nie może byc trzymanych na darmo Odpowiedz Link Zgłoś
folivora Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 20:20 Eliszka, ja cały czas trzymam mocno kciuki za szybką rekonwalescencję. Po majstrowaniu przy twarzy przez tyle godzin ma prawo to wyglądać źle, ale nie bój się, to się naprawdę zagoi. Będzie dobrze. Serio. Mąż niedługo będzie jak nowy Odpowiedz Link Zgłoś
snowbabe Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 01.09.18, 09:59 Trzymajcie się oboje. Teraz już będzie coraz lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 dziekuje 01.09.18, 22:48 dziewczyny chcialam wam jeszcze raz bardzo podziekowac za to, ze ze mna tu jestescie. przepraszam, ze nie odpisuje kazdej z was z osobna, ale jestem dzis naprawde padnieta. ten tydzien mnie wykonczyl. dzisiaj maz nie wygladal lepiej, ale za to widac po nim bylo, ze ozyl. jeszcze wciaz jest bardzo obolaly i ledwie zywy, ale sprawial juz inne wrazenie, niz wczoraj. nawet udalo mu sie z pomoca wstac z lozka i przesiasc sie na fotel. posiedzial sobie tak prawie godzine i wrocil do lozka, czyli calkiem niezle. najbardziej dokucza mu w sumie nos, ktory trzeba bylo zrekonstruowac. od zewnatrz ma gips, a od srodka wypelniaja nos specjalne tampony i tak ma to siedziec przez tydzien. spanie, picie czy jedzenie, gdy nie ma mozliwosci oddychania nosem, jest bardzo uciazliwe. maz wyglada tez naprawde strasznie. szwy na glowie wygladaja jak zrobione zszywaczem, bo to nie nici, tylko takie metalowe klamry, zza kazdego ucha zwisa mu wezyk, na koncu ktorego jest pojemniczek na sciekajaca krew, twarz opuchnieta i sino-zolta. po prostu masakra, jesli chodzi o wyglad. zdaniem lekarzy natomiast jest bardzo dobrze. operacja sie calkowicie udala, maz ma czucie w twarzy, moze mowic, mrugac oczami, marszczyc czolo. tylko usta jeszcze mocno spuchniete i dolna warga troche jak zdretwiala, ale to tez ma minac. wyglad teraz jest w sumie niewazny, bo to kwestia kilku dni. wazne, ze wszystko wskazuje na to, ze nerwy nie ucierpialy i dzialaja. jeszcze nie wiemy, kiedy bedzie mogl wrocic do domu, bo to zalezy od tego, jak bedzie przebiegala rekonwalescencja. dzisiaj lekarka zapewniala nas, ze beda go trzymac, az bedzie pewnosc, ze jest dobrze. potem czekaja nas jeszcze kontrole, zdejmowanie szwow itd. jeszcze troche potrwa, zanim maz bedzie calkowicie na chodzie. jutro planowalam zawiezc chlopakow do taty, ale chyba jednak sobie odpuscimy. maz wyglada aktualnie duzo gorzej niz w srode, wciaz jeszcze stosunkowo duzo krwi jest "na wierzchu", a tata nawet nie bardzo moze mowic. maz chce, zebym przyjechala sama i ja tez mysle, ze tak bedzie lepiej. najstarszy zajmie sie bracmi. w poniedzialek ja musze isc do pracy, chlopaki do szkoly, to najprawdopodobniej syn meza po prostu sam do niego pojedzie. przynajmniej sobie pogadaja troche po mesku. zaraz musze isc spac, bo jutro o 9 znow wyruszam w droge do szpitala. jeszcze raz wam dziekuje i pozdrawiam serdecznie wszystkie ematki trzymajace za nas kciuki, przesylajace dobre mysli czy modlitwy. jak tu ktos mi wyzej napisal: tyle kciukow nie moze byc trzymanych na darmo i ja mam wlasnie taka nadzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: dziekuje 01.09.18, 23:08 to dobre wiesci, lekarze wiedza co mowia. A jak juz jestesmy przy dzekowaniu, to ja tobie podziekuje, ze mimo, ze ledwo zyjesz jeszcze tu napisalas. W ciagu dnia zagladalam co jakis czas do watku, zeby zobaczyc, czy wszystko u was ok, bo wczoraj to wczoraj, bylo swiezo po, a dzisiaj to juz pewne wiesci. Teraz juz bedzie z gorki. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 zaczyna byc lepiej 02.09.18, 21:33 dzis rano znow pojechalam do meza. poki co nie wyglada lepiej, bo jest w sumie jeszcze bardziej opuchniety niz wczoraj i tak naprawde trudno jeszcze stwierdzic, czy wszystko wrocilo na swoje miejsce, ze sie tak wyraze. no, moze z wyjatkiem czola, ktore teraz wyglada jak czolo, a nie stluczona skorupka jajka. jednak maz sie dzisiaj inaczej czul. nie mozna powiedziec, ze jednoznacznie lepiej, ale mial wiecej sil. wstawal sam do lazienki, jadl przy stole itp. chodzil jeszcze z kroplowka, ale juz przynajmniej samodzielnie. jesc i mowic jeszcze normalnie nie moze, ale przynajmniej sobie radzi. wczoraj nie byl w stanie praktycznie nic zjesc. zdaniem lekarzy pierwsze 2 dni po operacji sa najciezsze, a potem powinno mu sie bardzo szybko poprawiac. no, zobaczymy. aktualnie najbardziej przeszkadza nos zakorkowany tamponami, bo ciezko oddychac, jesc i pic, a spanie tez nie jest specjalnie relaksujace, gdy co chwile budzi zaschniete gardlo, ale jeszcze do wtorku musi sie z tym przemeczyc. calkiem mozliwe, ze we wtorek tez wyjdzie do domu. jak dla mnie strasznie szybko, ale zobaczymy. za to ja dzisiaj bylam kompletnie padnieta. poprzedni tydzien jechalam chyba na adrenalinie, a teraz to wszystko opadlo i zmeczenie dalo o sobie znac. maz wyslal mnie do domu, bo nawet nie bylam w stanie z nim za wiele rozmawiac. zasypialam, gdy tylko usiadlam na krzesle. po poludniu troche sobie odpoczelam. musze jeszcze ogarnac kilka drobiazgow na jutro, a potem ide spac. jutro do pracy. wasze kciuki, modlitwy, dobre mysli czy energia bardzo sie przydaly, jak widac, dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 21:48 Trzymam i za Ciebie, niech ten stres już odejdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 21:45 Kciuki trzymane cały czas. Teraz już z górki. Będzie dobrze, odpoczywaj, dbaj o siebie, bo siły z pewnością się przydadzą Odpowiedz Link Zgłoś
kaka73 Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 21:51 Jesteś dzielną kobietką. Trzymaj się. Mąż powinien Cię po piętach całować że ma taki skarb. I podziwiam za dobre relacje z najstarszym synem męża - w wielu rodzinach to zwykle inaczej wygląda. Szybkiego gojenia ran u męża . Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 21:51 To oczywiste, że mężowi się polepsza (nasze kciuki mają wielką moc , a do tego odpoczywa sobie w szpitalu , tak więc czas, abyś zadbała o siebie. Spróbuj wyspać się porządnie dziś lub chociaż jutro (może jakaś drzemka po pracy), bo jeśli męża faktycznie wypuszcza już we wtorek, to będziesz potrzebowała nowych sił do opieki nad nim i ogarniania domu. Czas chyba potrzymac kciuki także za ciebie, obyś nie padła wykończona emocjami i obowiązkami. Spokojnej nocy ci życzę, odpocznij choć trochę, my tu potrzymamy kciuki za ciebie i męża. Będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
gama2003 Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 21:53 Jesteś bardzo dzielna. Twój wyoperowany Rowerzysta to szczęściaż, że ma taką Eliszkę u boku. JUŻ PO WSZYSTKIM. Eliszko, już możesz płakać krzyczeć i wykrzyczeć, że tak bardzo się bałaś a chwilowo ukochany pocieszacz nie mógł przytulić i uspokoić. Za chwilę wszystko wróci do normy i się uspokoi. Przytulam, odpoczywaj a dla męża szybkiego powrotu do zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 21:54 No to wieści są dobre. Trzymaj się eliszka i mąż niech się trzyma. Teraz już będzie coraz lepiej! Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 22:00 Trzymaj się eliszko, idzie ku lepszemu. Już po zabiegu, rokowania są dobre. Fajnie, że pasierb przyjechał i Cię trochę odciąża. Dbaj też o siebie, bo poprzedni tydzień ciągnęłaś na adrenalinie, a teraz dopada Cię zmęczenie, a zamieszania będziie jeszcze sporo. Kolorowych. Odpowiedz Link Zgłoś
kub-ma Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 22:04 No dobrze jest. Na następnej wizycie zobaczysz jeszcze większą poprawę. Mówiłaś mężowi, że tu całe forum mu kibicuje? Trzymaj się i odpoczywaj kiedy się da. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: zaczyna byc lepiej 02.09.18, 23:49 lap chwile odpoczynku, kiedy tylko sie da, nie dziwne, ze opadasz z sil - to normalne jak adrenalina puszcza. Mezem opiekuje sie tabun ludzi a ty masz wszystko na swojej glowie, wiec dbaj tez o siebie. Wizualnie moze i nie widzisz poprawy, ale pewnie go przeswietlili ze wszystkich stron i pod opuchlizna wszystko jest na swoim miejscu. A kroplowki szybko stawiaja na nogi. Kciuki trzymam dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: zaczyna byc lepiej 03.09.18, 08:45 Spokojnie Eliszko. Wtorek jest już jutro, a skóra bardzo szybko się regeneruje. Ty odpoczywaj jak najwięcej, jak mąż wróci to odpadnie Ci to jeżdżenie bo to strasznie męczące jest. Trzymajcie się wszyscy mocno! Odpowiedz Link Zgłoś
peonka Re: zaczyna byc lepiej 03.09.18, 21:05 Parę razy zaczynałam coś pisać, ale płakać mi się chciało w trakcie... Rozmiekczają mnie takie sytuacje szpitalne. Dzielna jesteś bardzo, świetnie sobie poradziłas ze swoim strachem o męża, z dziećmi, z domem. I zdziwiłabym się bardzo, gdybyś nie popłakała sobie wieczorem... Trzeba upuścić adrenaliny. Razem z resztą emam czekam na sprawozdanie z powitania w domu jutro Trzymam kciuki, niech ta historia jak najszybciej dołączy do waszego domowego archiwum historyjek "a pamiętasz, jak kiedyś....". Niech rany na ciele i duszy szybko się goją! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: zaczyna byc lepiej 03.09.18, 22:05 Kciuki trzymane, dobre fluidy stale wysyłane. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 odliczanie koncowe 03.09.18, 22:19 dzis nie moglam pojechac do meza, bo bylam w pracy. pojechal do niego syn. w sumie nawet dobrze, bo przynajmniej sobie pobyli troche razem. mnie troche zle z tym, ze nie moge jechac codziennie, ale niestety swiat nie stanal w miejscu i musze sobie radzic tez z innymi rzeczami. w pracy szlo mi jak po grudzie. zmeczenie daje o sobie znac i bylam wolniejsza niz zwykle, ale na szczescie zarowno szef, jak i inni wspolpracownicy, a wlasciwie wspolpracownice, bo jestesmy kobiecym zespolem, okazali zrozumienie. zaproponowano mi nawet, ze jesli maz przyjdzie do domu jutro lub w srode, to moge w czwartek przyjsc tylko na krotko albo wcale. powiedzialam, ze w srode dam znac, ale mysle, ze damy rade, bo w czwartek i tak pracuje tylko 4 godziny, no i maz nie zostanie w domu sam, tylko z synem. maz czuje sie najwyrazniej coraz lepiej, bo coraz bardziej narzeka na nude w szpitalu oraz niedobre jedzenie. od ponad tygodnia je same papki, wiec nic dziwnego, ale poki co nic innego nie da rady. jeszcze dzisiaj nie bylo jednoznacznie wiadomo, kiedy wyjdzie do domu. pojawila sie wersja, ze jutro oraz druga, ze w srode. szczerze mowiac, troche mnie to wkurza, bo przeciez maz sam nie przyjedzie, tylko ktos musi po niego jechac, wiec lepiej byloby wiedziec ciut wczesniej niz na ostatnia chwile. pewnie jutro sie rozstrzygnie. jutro mam ciezki dzien w pracy. zastepuje kolezanke, ktora jest na urlopie i musze byc caly dzien. na szczescie w srode i piatek jestem w domu. dziekuje, ze wciaz jestescie tu ze mna. naprawde jestescie niesamowite i jest mi strasznie milo z tego powodu. dzieki wam bylo mi nieco latwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: odliczanie koncowe 03.09.18, 23:22 mysle, ze jakby mieli go jutro wypisac, to by to juz dzisiaj bylo wiadomo. Super, ze jest poprawa. A ty silna babka jestes! Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: odliczanie koncowe 03.09.18, 23:40 Maz sie goi, dobre wiadomosci, ani sie obejrzysz a bedzie w domu Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
bialeem Re: odliczanie koncowe 03.09.18, 23:40 Pocieszasz nas, że nawet w Szwajcarii żarcie szpitalne jest do niczego i nawet oni mają administracyjny chaos? Buziaki. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: odliczanie koncowe 04.09.18, 00:10 Dobre wieści jest coraz lepiej , oby tak dalej, trzymamy kciuki o powrót do domu i powrót do zdrowia. Przytulam 😘 Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: odliczanie koncowe 04.09.18, 14:37 cudow nie ma, papkami niemowlecymi ciezko sie najesc Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: odliczanie koncowe 04.09.18, 15:59 Najważniejsze, ze ma czucie w twarzy, nerwy nie ucierpiały, moze mówić i jeść. Reszta to już drobiazg. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 08:16 Dziewczyny jadę po męża! Chłopaki już nie mogą doczekać się taty. Młodszy w poniedziałek kupił nawet prezent na powitanie. W sumie dość osobliwy, bo to kaktus :-;, ale on wie, że tata lubi kaktusy. Teraz muszę wzbogacić mój repertuar zup kremów i innych papkowatych dań, bo przez jakiś czas mąż nie może jeść innych rzeczy. Wczoraj byłam cały dzień w pracy i nie mogłam być u niego, ciekawe, jak dziś wygląda. Rano mają mu wyjąć tampony z nosa, a potem do domu. Serdecznie dziękuję za wasze wsparcie, kciuki, modlitwy, ciepłe słowa. To był dla mnie trudny czas i jeszcze z pewnością przez kilka tygodni łatwo nie będzie, ale przynajmniej będziemy wszyscy razem. Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 08:19 Super !!! Wszystko dobrze się skończyło (no ale z takim wsparciem nie mogło być inaczej). Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 15:50 masz racje, tyle dobrej energii musialo dac taki efekt, no bo jak inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
kaka73 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 13.09.18, 20:08 jak tam mąż? Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 08:22 Super! Eliszko, jak potrzebujesz przepisów na papki to załóż osobny wątek, mam w tym trochę wprawy a i inne ematki pomogą Bo oprócz tego, że da się je zrobić naprawdę smaczne (o ile ktoś lubi warzywa i owoce), to ważne by wpakować do nich trochę kalorii, białka i węglowodanów (bo się błyskawicznie chudnie! zwłaszcza jak szczęka boli i je się powoli), a tu się sprawa komplikuje. Ale od czego kremy z fasoli, płatki owsiane i inne wynalazki, które można utrzeć na gładką masę. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 15:54 o dzieki, super pomysl z tym watkiem! moj maz akurat warzywa lubi, w tym wszelkie straczkowe, wiec moge kombinowac calkiem sporo. trzeba go troche odzywic, bo w tym szpitalu 8 kg schudl. zaloze taki watek przepisowy Odpowiedz Link Zgłoś
niennte Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 08:33 To wspaniale, Eliszko! Teraz już wszystko zmierza w dobrą stronę Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 15:55 tak, na to wyglada, choc to jeszcze nie koniec i czeka go jedzenie papek oraz kolejne wizyty w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 08:36 Eliszko super. To naprawdę świetna wiadomość. Po takiej operacji wypisują tak szybko - to znaczy że jest dobrze. Co do papek. Oczywiście to nie to samo, ale jak miałam chirurgicznie usuwaną ósemkę i tydzień nie mogłam nic gryźć - jadłam słoiczki z owocami dla dzieci i kaszki dziecięce. Dobre było. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 16:00 lekarze twierdza, ze jest nawet bardzo dobrze. meza najbardziej martwi fakt, ze w dolnej wardze praktycznie nie ma czucia, co dodatkowo utrudnia jedzenie, ale podobno, skoro cos czuje, to znaczy, ze z czasem bedzie coraz lepiej. jedzenie wole mu sama ugotowac, bo takich sloiczkow musialabym kupowac duze ilosci. moj maz, to prawie 2-metrowy facet, wazacy 100 kg Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 13:02 Super! A co do papek - ja lubie papkowate zupy, wiec jak potrzebujesz to podratuje przepisami. Pytanie tylko czy facet po glodowych dniach sie tym naje... i czy moze ostro doprawione jadac. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 16:04 ja tez lubie papkowate zupy, ale moj maz niespecjalnie. jest na papkach juz od 2 tygodni i ma juz serdecznie dosc, ale poki co inaczej sie nie da. szwy ma tez w srodku w ustach, wiec ostre dania niestety odpadaja. zaloze osobny watek przepisowy z prosba o pomysly na papki wszelakie Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 13:02 Teraz jest sezon na dynie, idealny moment na zupy kremy Trzymajcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 16:05 zupy dyniowe tez bardzo lubie, dzisiaj wlasnie taka ugotowalam Odpowiedz Link Zgłoś
little_fish Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 14:07 Rety, jak dobrze. Teraz to już naprawdę z górki. A i tobie będzie łatwiej bez rozdarcia między dom a szpital i straty czasu na dojazdy. Szybkiej rekonwalescencji dla męża 🤞 Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 16:07 dziekuje, ze szpitalem sie niestety nie zegnamy, bo co kilka dni maz bedzie mial a to kontrole, a to wyciaganie szwow, gipsow i innych takich, wiec jeszcze troche jezdzenia bedzie. jednak na codzien bedzie w domu, wiec i tak duzo latwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 16:30 Ufff - no to swietnie - bedziesz mogla podziwiac kazdego dnia jak staje sie coraz piekniejszy Z zup polecam gazpacho - u nas wciaz ten cholerny upal wiec mysle tylko o zimnym czymkolwiek ... nie wiem jak u Was Tryzmajcie sie juz teraz wszyscy zdrowo! Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 22:27 dziekuje, mam nadzieje, ze porcje pecha na jakis czas mamy wykorzystana. tak calkowicie odetchnac jeszcze nie mozemy, bo meza czeka jeszcze troche zabiegow, wiec przez najblizsze tygodnie i tak bedzie dosc czestym gosciem w szpitalu, ale to juz tylko ambulatoryjnie. u nas upalow juz nie ma, a maz schudl i zmarnial w tym szpitalu. wiecznie mu zimno, wiec gazpacho raczej odpada. wlasnie gotuje porzadny rosol, zeby byl na rozgrzewke. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 16:36 Jakby co robię obłędną cukiniową i brokułowo-porową ( zdanie innych ) Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 22:28 to usmiechne sie o przepis, przyda sie w najblizszym czasie Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 05.09.18, 22:28 ja tez sie ciesze Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 maz juz w domu :-) 05.09.18, 22:47 przywiozlam tego mojego meza tuz przed poludniem. jest bardzo slaby i ciagle mu zimno, wyglada dosc, hmmmm no strasznie, co tu kryc. chlopaki poki co spogladaja dosc dziwnie na tate, ale chyba musza sie po prostu przyzwyczaic. poza tym pewnie maz z dnia na dzien bedzie tez wygladal ciut lepiej. tak calkowicie odetchnac jeszcze nie mozemy. meza czeka jeszcze calkiem sporo wizyt w szpitalu. przede wszystkim kontrole oraz rozne zabiegi i wizyty u roznego rodzaju specjalistow. pierwsza wizyta w piatek o 15. jeszcze dluga droga do calkowitej normalnosci. musi sie wyjasnic, co z oczami, bo poki co sa opuchniete i czerwone i nie mozna ich dokladnie zbadac. wszystko wskazuje na to, ze jest ok, ale lepiej miec jednak pewnosc. maz musi tez miec "naprawiona" szczeke, bo chwilowo jest skrecona na sruby i scisnieta gumkami. poza tym czeka go zdejmowanie gipsu z nosa, wyjmowanie szwow oraz usuwanie czesci plytek, ktore byly wstawione tylko czasowo, zeby przytrzymac odbudowane miejsca. no, ogolnie nie jest jeszcze wesolo, ale powolutku do przodu. troche martwi mnie to, ze maz ma od czasu wypadku wysokie cisnienie. wczesniej mial "ksiazkowe", a teraz wysokie. to tez trzeba bedzie w najblizszym czasie wyjasnic u specjalisty. mlodszy cale popoludnie przygladal sie tacie, a gdy wieczorem dawalam mu buziaka na dobranoc, to mi powiedzial, ze tata wyglada, jak by mu zrobili w szpitalu korone, bo ma na glowie takie zygzaki. patrzac z gory, faktycznie troche jak korona to wyglada wlasnie gotuje mezowi pozywny, esencjonalny rosol na rozgrzewke i wzmocnienie. jeszcze przez jakis czas bedzie ciezko, ale damy rade. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: maz juz w domu :-) 05.09.18, 23:43 Macie Krola w domu, mowisz wysokie cisnienie moze byc czasem od bolu, spytaj meza czy nie jest w bolu. i czy maz jest na antybiotyku? moze zmierz mezowi temperature? a tak, to tylko pozostaje czekac az sie bedzie powoli goilo. moze sie nudzi, wiec tylko mowie ze sa free audio ksiazki na YT do czytania - jesli w ogole ma na to ochote.. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: maz juz w domu :-) 05.09.18, 23:47 ps jak gotujesz zupy papki to moze zmiel tez kawalki miesa na papke, jak dla niemowlaka. zawsze to pozywniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: maz juz w domu :-) 06.09.18, 01:01 to jeszcze mnostwo roboty, ale bedzie dobrze, najgorsze macie za soba. A wyzsze cisnienie to moze byc efekt stresu badz skutek uboczny roznych lekow. Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: maz juz w domu :-) 06.09.18, 08:23 Eliszka, jeszcze wiele przed wami, bo jednak leczenie po takim urazie musi trochę potrwać. Ale jak sama widzisz idzie ku lepszemu, a w domu człowiek szybciej nabiera sił. Co do jedzenia to postępuj jak przy niejadkach- przemycaj do jedzenia jak najwięcej kalorii na talerzu: mozesz dodac żółtko jaja, 1-2 łyżki dobrego oleju np. lnianego, zupy zmiksuj z mięsem. Zobaczysz, podtuczy się szybciej i szybciej odzyska zdrowie. Będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: maz juz w domu :-) 06.09.18, 11:42 Trzymam kciuki nadal.Nie chcialam tego pisac wczesniej zeby Cie nie stresowac ale chodzi mi po glowie jedna rzecz.Jaki byl powod upadku? Moze za wczesnie ale ja bym jednak zrobila cukier ,EKG.Na pewno maz jest w dobrej formie ogolnej skoro lanestezjolog zgodzil sie na operacje ( moj ex jest anestezjologiem wiec wiem jak to wyglada).Ja nie mam problemow z cukrem,dobre wyniki ale zdarza mi sie gwaltowny spadek cukrui wtedy mam zawrot ayglowy.Przez kilka lat mialam wysokie cicnienei i mialam epizody zawrotow i zlego samopoczucia ,teraz biore lekarstwa i jest ok.Mozliwe ze jednak przyczyna lezala po stronie roweru.Najwazniejsze ze maz staje na nog,,pod Twoja opieka na pewno to pojdzie szybko. !ardzo dzielna jestes! Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: maz juz w domu :-) 06.09.18, 13:09 Eliszka pisała wcześniej - powodem upadku był problem techniczny z rowerem. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: maz juz w domu :-) 06.09.18, 20:59 PamiętamAle może czegoś nie doczytałam,policja miała zbadać czy to była przyczyną. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: maz juz w domu :-) 07.09.18, 09:30 jeszcze w srode wieczorem ugotowalam porzadny rosol, taki dlugo gotowany, z prawdziwej kury i kawalka wolowiny. wyszedl pyszny i maz przez caly dzien nie mogl sie go najesc. nakladal sobie kilka razy i mowil, ze chyba przez cale 2 tygodnie tyle nie jadl. wieczorem tez mial chec jeszcze na dokladke, ale troche sie bal, ze jak po 2 tygodniach postu tak sie naje i to przed snem, to moze sie to dla niego zle skonczyc. mieso z rosolu mu zmiksowalam i tez jadl z zupa. na szczescie obylo sie bez rewolucji, a rosol pieknie meza rozgrzewal i troche ozywil. jeszcze zostalo troche na dzisiejszy obiad. ma jest caly czas na antybiotyku i bierze leki przeciwbolowe/przeciwzapalne, wiec nie ma ani goraczki, ani nic go specjalnie mocno nie boli. lekarze w szpitalu tez mowili, ze poki co to cisnienie obserwowac, bo to moze byc jeszcze stres powypadkowy i poki co trzeba mierzyc i obserwowac. jesli nie spadnie za jakies 2-3 tygodnie, maz ma sie udac do specjalisty. w szpitalu meza przebadali na wszelkie mozliwe sposoby, rowniez pod wzgledem szukania przyczyny upadku. policyjny ekspert stwierdzil, ze odpadlo przednie kolo i to tlumaczy upadek prosto na twarz. lekarze nic innego nie znalezli, wiec najprawdopodobniej przyczyna jest wlasnie taka. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: maz juz w domu :-) 07.09.18, 10:18 Bardzo współczuję Twojemu mężowi. Trzymajcie się mocno Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: maz juz w domu :-) 07.09.18, 10:50 Dziękuję, że znalazłaś czas, aby napisać do nas. Kciuki cały czas trzymam, za męża, ale i za ciebie. Twój mąż ma teraz najlepszą opiekę na świecie w postaci cudownej żony, a czy ma się kto zaopiekować tobą? Proszę, pamiętaj o sobie, olewaj rzeczy zbędne, zajmuj się tylko pilnymi i znajdź czas dla siebie. Czy to na relaks przy boku męża, czy wyjście z chłopakami na spacer, czy nawet ulubiony serial albo długą kąpiel w wannie. Obowiązków masz pewnie masę i przez dłuższy czas tak będzie, ale spróbuj nie zapominać o sobie, dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: maz juz w domu :-) 07.09.18, 11:20 Dobrze ze przyczyna wypadku wyjasniona.Jak sie czujesz? Mniej stresu z dojazdami, rodzina razem ale czy nie czujesz sie zmeczona? Pasierb jeszcze jest ? Nadal trzymam kciuki tym razem za rokonwalescencje meza i zebys miala sile na opieke nad mezem i spokoj i dobre samopoczucie dla Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 krotki update 13.09.18, 22:38 tyle was tu trzymalo kciuki za nas, ze jakos glupio mi tak po prostu zakonczyc watek, wiec napisze krotko, co tam u nas. maz jest w domu od tygodnia. w ubiegly piatek zawiozlam go na kontrole do szpitala, jutro jedziemy znowu. bedzie mial zdejmowane kolejne szwy i gips z nosa. dostanie jakis gips czy tam inna ochrone, ktore bedzie zakladal na noc. ogolnie na ten nos trzeba jeszcze dosc mocno uwazac, bo wlasciwie caly jest "zbudowany" od nowa. twarz wyglada juz duzo lepiej. nie jest tak spuchnieta, siniaki prawie poschodzily no i oczy wreszcie przestaly byc krwistoczerwone jak u wilkolaka i zaczynaja wygladac normalnie. aktulanie najbardziej uciazliwe sa szwy w ustach oraz naprawiana szczeka, ktora trzyma sie na srubach i gumkach. te gumki maz musi zmieniac co wieczor, bo sie rozciagaja, a szczeke trzeba naprowadzic na wlasciwe tory, bo sie co prawda nie polamala, ale wyhaczyla i byla krzywo. lekarz powiedzial, ze potrzeba okolo 6 tygodni, zeby wszystko wrocilo do normy, wiec czeka nas jeszcze mniej wiecej miesiac jedzenia papkowatych dan. powiem szczerze, ze zaczyna to byc dla mnie meczace i powoli koncza mi sie pomysly, bo maz okazal sie byc wybredny, a dzieciaki tez nie chca jesc samych zup kremow, wiec najczesciej musze miec 2 wersje obiadu . staram sie kombinowac tak, zeby dalo sie po prostu zmiksowac porcje meza, ale nie zawsze sie tak da. najgorsze, ze na to wszystko nalozylo sie jeszcze moje zastepstwo za kolezanke, ktora jest na urlopie, wiec pracuje 3x tyle, co zwykle (normalnie nie pracuje na caly etat). dobrze, ze ostatnie zastepstwo mam w poniedzialek, a potem juz normalnie, bo chyba bym padla. ogolnie, to wlasnie jestem padnieta. czuje sie, jak by ktos ze mnie wyssal energie. wszystko idzie mi strasznie wolno i na nic nie mam sily. do tego chodze niewyspana, bo spie na kanapie. z mezem w jednym lozku poki co nie dam rady spac. on w nocy sapie, steka, chrapie i wydaje rozne inne dziwne dzwieki przez ten swoj polatany nos i pewnie jeszcze przez jakis czas tak bedzie. jeszcze nie moze normalnie oddychac, wiec tez spi jak zajac pod miedza, co chwile sie budzi, wstaje na zmiane po picie lub do ubikacji, wiec na kanapie i tak mam wiecej spokoju, choc mniej wygodnie. troche mnie martwi, ze maz jest jeszcze wciaz taki oslabiony, ale moze to efekt niedoboru snu i papkowatej diety, ktora maz juz i tak ledwie znosi. wydaje mi sie tez, ze w ciagu ostatnich 2-3 dni maz zaczal bardziej niewyraznie mowic, jakos tak mocno przez nos. jutro bedziemy w szpitalu, to trzeba bedzie o to wszystko dopytac. coz, jeszcze dluga droga przed nami. mam nadzieje, ze nie padne przed meta. za 2 tygodnie dzieciaki maja ferie, to przynajmniej odpadnie mi poranne wstawanie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: krotki update 13.09.18, 22:51 ech wspolczuje, dalej trzymam kciuki zeby szybko bylo jak dawniej. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 13.09.18, 22:58 jeszcze nie tak szybko bedzie jak dawniej, wiec kciuki sie jak najbardziej przydadza, dziekuje Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: krotki update 13.09.18, 22:53 Wiesz, mezowi tez emocje teraz opadaja i zaczyna sie proza zycia - niewesola na razie. Wez pod uwage ile lekow przeciwbolowych i innych dostawal w szpitalu, poza tym przeszedl powazna operacje, ma prawo byc oslabiony. Ogromny stres tez nie sprzyja silom witalnym. Do tego dochodzi nuda. Na szczescie z czasem bedzie lepiej i to chyba nawet szybciej niz myslisz czy mozesz wyslac dzieci na ferie do Polski? Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 13.09.18, 23:06 masz racje, poki co mezowi nie jest za wesolo. nie moze normalnie spac ani jesc, jest jeszcze troche obolaly i oslabiony, na niczym nie moze sie skupic na dlugo, bo go to meczy, schylac sie nie moze, dzwigac mu nie wolno, wiec nawet jak by chcial, to za wiele w domu nie zrobi. nawet zmywarki mi nie przepakuje, choc to nie jest ciezka praca, ale musialby sie schylac, a mu nie wolno. pretensji do niego nie mam, bo wiem, ze on nie robi tego specjalnie, ale po prostu mnie tez dopada zmeczenie. ferie planowalismy spedzic na sardynii, ale to byly plany sprzed wypadku. oczywiscie teraz to niemozliwe. jeszcze nie myslelismy nad tym, co zrobic w zamian. w kazdym razie rodzinny wyjazd z pewnoscia odpada. dzieciaki sie teraz boja o tate i nie wiem, czy dadza sie wyslac same. przyznam, ze w sumie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: krotki update 13.09.18, 23:41 Rozumiem Cie, ja tez mialam momenty zalamania, kiedy kolejny dzien musialam wstac rano, wyszykowac do przedszkola dziecko, nakarmic meza, przygotowac mu jedzenie na czas mojej pracy... potem pedem do biura, po powrocie znowu przedszkole, male zakupy, pranie-pranie-pranie (nie moglam dzwigac wiecej niz kilka kg na raz), obrobka domu, kolacja i tak w kolko a do tego wielki ciazowy brzuch. Tez wiedzialam, ze to nie meza wina, ale raz sie w lazience poryczalam i poczulam ulge. Masz prawo do zmeczenia i zniechecenia, nagle wszystko jest na twojej glowie, plus stres i strach, poczucie odpowiedzialnosci za ukochana osobe. Trzymam za Was mocno kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 14.09.18, 01:00 o wlasnie, dobrze to opisalas. nie obwiniam meza, bo przeciez nie zaplanowal sobie wypadku. po prostu stres i zmeczenie daja o sobie znac. cale szczescie, ze syn meza przyjechal na tydzien, bo bardzo mi pomogl w tym najbardziej trudnym logistycznie czasie, gdy maz byl w szpitalu. dziekuje ci za zrozumienie. dzieki twojemu wpisowi troche mi lzej na duszy. w ogole ostatnio czesto mam poczucie, ze to jakas inna ja. normalnie mam oczy w mokrym miejscu, nawet bardzo mokrym, a teraz nie placze, tylko dzialam jak automat. moze to tez wynik stresu i zmeczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: krotki update 14.09.18, 11:21 To jest jakby nie patrzec ekstermalna sytuacja. Korzystaj z kazdej mozliwej pomocy i znajdz (w miare mozliwosci) mezowi zajecie. Jak juz troche lepiej sie poczuje, niech nadgoni domowe zalegosci w dokumentach, moze podatki, ubezpieczenia, jakies plany na najblizsze miesiace/lata - moze przejrzec oferty itd. To tez mu pomoze czuc sie potrzebnym i troche zniweluje poczucie straconego czasu. Zrobcie sobie tez jakis punkt w czasie, do ktorego bedziecie dazyc, np. ze do Swiat BN maz musi byc na tyle sprawny zeby spedzic je w danym miejscu czy cos w tym stylu. Moj maz koniecznie chcial zaczac chodzic i jezdzic autem zanim urodze, zeby zawiezc mnie sam do szpitala Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 16.09.18, 00:35 dobry pomysl z tym planem. w obowiazki domowe meza powoli wdrazam. jak jestem w pracy, to jest odpowiedzialny za obiad dla mlodszego syna. gotuje wprawdzie ja, ale maz musi odgrzac czy dokonczyc. to go zmusza do wstania z lozka przynajmniej. wczoraj pozbyl sie gipsu z nosa i tych zszywek z glowy, wiec z wychodzeniem tez powinno byc coraz lepiej. dzisiaj pojechal ze mna na zakupy i chyba ucieszyl sie, ze moze wreszcie wyjsc z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
minniemouse Re: krotki update 16.09.18, 01:06 O jak fajnie, powoli do chodzicie do normy. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 16.09.18, 03:07 jeszcze bardzo powoli, ale postepy zaczynaja byc wyrazne. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: krotki update 13.09.18, 23:23 oby do przodu! podpytaj lekarza o odzywki z apteki, bo z jednej strony - ok, oslabiony po tym wszystkim, zle sypia, ale on moze faktycznie nie najadac sie tymi papkami, bo ani to smaczne, ani samo jedzenie nie jest mile jak boli to tu to tam. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 13.09.18, 23:32 moze to w sumie racja z tymi odzywkami. calkiem prawdopodobne, ze maz sie nie najada, choc widze, ze je duzo, duzo wiecej niz w szpitalu. przede wszystkim staram sie gotowac rzeczy, ktore lubi, ale jednak zmiksowany gulasz, to juz nie to samo. no i ze wzgledu na poszyte wnetrze ust nie moge tez doprawiac za bardzo, bo wtedy maz nie moze jesc, bo go zbyt mocno podraznia. do tego dochodzi tez to, ze jeszcze nie do konca odzyskal wech i smak, wiec nawet najlepsze jedzenie smakuje mu dziwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: krotki update 14.09.18, 00:12 albo jakies preparaty witaminowe, bo jemu moze brakowac waznych skladnikow a tu sie nie zanosi na szybka zmiane. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 14.09.18, 01:03 no wlasnie, trzeba bedzie to tez omowic z lekarzem. maz je co prawda sporo owocow i warzyw, ale glownie te same, wiec jest to dosc monotonna dieta. ja proponuje inne rzeczy, ale na sile mu przeciez nie wladuje. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: krotki update 14.09.18, 04:13 Paradoksalnie, pewnie Twoj ukochany mezczyzna, potrzebuje troche wysilku fizycznego, jakichs spacerow, jakiesj gimnastyki zeby zglodniec, zeby sie psychicznie wzmocnic, zeby przestac myslec wylacznie o buzi, ktora na pewno powoli (bardzo powli!) sie goi. Gdy troszke sie porusza, gdy polazi doookola domu czy doookola Waszej wioski to kazda papke z Twojej reki zje happy & grateful Zachecaj go do "normalizacji zycia", do wspieranie chlopakow w homework, do spacerow, do jakiejs pomocy w domu etc. Pewnie wciaz jest troche oslabiony ale im szybciej zacznie funkcjonowac jak przed wypadkiem, tym lepiej dla Was wszystkich. A zmywanie naczyn czy odrabianie matmy z chlopakami moze miec jak najbardziej curing power All the best! Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 14.09.18, 08:21 wysilek jest poki co zakazany, wiec zadna gimnastyka na zglodnienie nie wchodzi jeszcze w gre. spacer moglby teoretycznie byc, ale maz jeszcze wyglada dosc brzydko, ma gips na nosie, ktory rzuca sie w oczy i ludzie sie gapia. poza tym skore na glowie mial przecieta od ucha do ucha, wiec ma teraz na glowie ponad 60 takich metalowych klamerek. wyglada, jak pozszywany zszywaczem. na dodatek ten szew tworzy taki duzy zygzak, wiec wyglada naprawde ciekawie. to jest potezne ciecie i nie wolno tego narazac na urazy. maz nie moze wychodzic na slonce, a zadnej czapki na to tez nie bardzo da sie zalozyc. jak mu zdejma te zszywki, bedzie latwiej. choc w sumie masz racje. moj maz jest aktywnym czlowiekiem i na codzien biega, jezdzi rowerem, chodzi po gorach, wiec to siedzenie w domu tez go wykancza. jak pozbedzie sie gipsu i tych klamerek to z pewnoscia troche odzyje i pewnie odwazy sie wyjsc z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: krotki update 14.09.18, 06:15 Masz przechlapane (mąż oczywiście też, jednak inaczej), ale każdy dzień przybliża was do celu. Celem jest normalne życie na starych torach. Ono to życie na was czeka Jeśli musisz to sobie popłacz, nie obrażaj się na siebie, że jesteś zmęczona, jest ci ciężko i tak dalej. I wdróż mu do diety odżywki, nutridrinki. Najlepiej po konsultacji z dietetykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 14.09.18, 08:24 no troche faktycznie mam przechlapane, ale jednak nie az tak, jak maz. w przyszlym tygodniu juz nie bede musiala tyle pracowac, wiec powinno byc lepiej. o tych nutridrinkach i odzwykach trzeba chyba jednak pomyslec. musze to z mezem przedyskutowac i go namowic. jak wroca mu sily, to tez inaczej bedzie sie czul przeciez. Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: krotki update 14.09.18, 07:35 W milczeniu od poczatku podczytuje watek, podziwiam Twoja sile i sle dobre mysli! Jesli chodzi o szczeke: 8 miesiecy przechodzilam ekstensywne leczenie ortodontyczne, nie moglam gryzc ani zuc, bolalo bardzo. Przy zyciu utrzymal mnie Huel (sa tez inne marki, ja akurat pilam to). To nie tyle odzywka, co kompletny odzywczo proszek: mikro-, makro- elementy, kalorie, witaminy. miksowalam z mlekiem (kokosowym, orzechowym) i owocami (banan, jagody, truskawki) i pilam przez slomke. Nie jest to jakis rewelacyjny smak, ale nie jest zly i przede wszystkim czulam, ze zjadlam, ze mam energie i zyje. do dzis pijam jeden dziennie, bo skora od tego lepsza i nie mam tikow w brwiach, wiec moze Tobie tez moglby zasmakowac. Sle cieple mysli i zycze sily i cierpliwosci wam obydwojgu Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 14.09.18, 08:28 dziekuje za twoj wpis maz wlasnie tez nie moze zuc ani gryzc. musze popatrzec na ten huel, bo nie wiem, czy jest w ogole dostepny w szwajcarii. w najgorszym razie mozna zamowic w niemczech, ale najpierw musze przekonac meza, bo nie wiem, czy chcialby cos takiego w ogole pic. dziekuje za podpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
kaka73 Re: krotki update 14.09.18, 08:43 Mój syn lezy w szpitalu z połamaną miednicą - kupiłam mu Nutriudrinki - bardzo wzmacniają - polecam - są dla osób po długiej rekonwalescencji. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 14.09.18, 08:54 oj, to sie biedak tez nacierpi . wspolczuje bardzo i trzymam kciuki, zeby twoj syn szybko wracal do zdrowia. to straszne, gdy czlowiek jest zmuszony patrzec na cierpienie wlasnego dziecka i w zasadzie nijak nie moze mu pomoc, wiem cos o tym. trzymaj sie, przytulam. Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: krotki update 15.09.18, 22:55 kaka73 - szybkiego powrotu do zdrowia dla syna. Macie dziewczyny przygody... Eliszko, mam nadzieję, że Twój luby z każdym dniem lepiej I że zgodził się na te nutridrinki. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 16.09.18, 00:32 wczoraj wymeczyli meza w szpitalu, bo mial wyjmowane te zszywki z glowy i sruby ze szczeki, wiec dzis byl troche padniety. jednak jest faktycznie coraz lepiej. nutridrinkow nie pije, ale namowilam go na ovomaltine. to taki szwajcarski wynalazek, ktory po rozrobieniu z mlekiem tworzy cos w rodzaju wlasnie nutridrinka. zawiera mnostwo witamin oraz mikroelementow, a ze jest na bazie slodu zbozowego, zawiera m.in. jajka i drozdze, dostarcza tez sporo energii. mezowi smakuje i postanowil pic przynajmniej raz dziennie, co mnie cieszy. gryzc mu jeszcze nie wolno przez miesiac Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: krotki update 16.09.18, 03:23 eliszka25 napisała: > namowilam go na ovomaltine. to taki szwajcarski wynalazek, OMG, blast from the past Jako dziecko przedszkolne dostawalam z reszta krasnali, skrzatow, grzybkow i innych tam kroliczkow ovomaltine przysylana do zrujnowanej Polski przez "Babcie UNRRA" Dokarmiano nas tym "wynalazkiem" chyba raz w tygodniu, nawet mi do glowy nie przyszlo, ze wciaz moze byc w uzyciu ... Niech maz pije na zdrowie, gdybym miala pod reka to bym sama (z sentymentu) za jego zdrowie wypila ... poszukam ... Amazon ma wszystko, czego dusza zapragnie a pamiec spamieta, moze i ovomaltina sie trafi Poki co, popijam ontaryjski gewurztraminer i niech to bedzie toast za szybkie gojenie sie Twojego ukochanego rowerzysty! Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 16.09.18, 03:31 bo w zalozeniu ovomaltine bylo dla niedozywionych dzieci. wymyslil je szwajcarski aptekarz jakos krotko po wojnie, zeby podratowac niedozywione szwajcaskie dzieci, bo po wojnie, wbrew pozorom, w szwajcarii tez nie bylo wesolo i w wielu regionach panowal glod. teraz to jest kultowy szwajcarski produkt, bardzo lubiany przez dzieciaki. firma bardzo wzbogacila oferte i mozna kupic cala mase roznych produktow z ovomaltine, ale to klasyczne, rozrabiane w mleku, nadal jest w sprzedazy. moj starszy syn pije codziennie przed szkola zamiast sniadania. ratuje to moje nerwy, bo odpada mi codzienna batalia o to, zeby nie wyszedl z domu o pustym zoladku. toasty za zdrowie jak najbardziej mile widziane no i spojrz co znalazlam w sieci www.walmart.ca/en/ip/ovaltine-classic/6000188760921 Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: krotki update 16.09.18, 10:33 ale gdzies czytalam, ze szwajcarska wersja jest mniej slodka od innej i tylko szwajcarska jest slodzona wylacznie slodem, inne wersje maja i cukier i inne dosladzacze typu syrok glukozowy itp. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 16.09.18, 11:04 a tego, to nie wiem, nigdy innej wersji niz szwajcarska nie probowalam. w sumie szkoda, jesli to faktycznie prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
niennte Re: krotki update 16.09.18, 10:01 Nooo... to kolejny krok w dobrą stronę Trzymam kciuki za rekonwalescencję mężulka Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: krotki update 16.09.18, 11:05 powoli, ale jednak idzie ku lepszemu. dziekuje za kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
cauliflowerpl Re: O kciuki i dobre czary ematki proszę :-( 06.10.18, 08:52 Eliszko, jak mąż? Odpowiedz Link Zgłoś