zalamany_tata
08.11.06, 13:05
Witajcie!
Chcialbym uslyszec od Was co myslicie o mojej sytuacji. Jestem z zona 3.5 roku po slubie, mamy sliczna 3-letnia coreczke. Kilka miesiecy temu zaangazowalem sie w romans z kolezanka w pracy. Nasza relacja urosla w bardzo silne uczucie (z obu stron). Moja zona nie odeszla ode mnie po tym jak sie o wszystkim dowiedziala, poniewaz obiecalem jej, ze ten romans zakoncze i nie bede utrzymywal zadnych kontaktow z kochanka. Udawalo mi sie to przez kilka tygodni, potem wszystko rozkrecilo sie na nowo. Po wyjsciu na jaw drugiej zdrady probowalem popelnic samobojstwo. Wyladowalem w szpitalu. Zona mimo wszystko postanowila ze mna byc.
Bardzo kocham nasza coreczke i nie wyobrazam sobie zycia bez niej. To wlasnie ona jest powodem, dla ktorego postanowilem zostac z zona. Gdybysmy sie rozeszli, ona wraz z coreczka wrocilaby do naszego rodzinnego miasta do swoich rodzicow (kilkaset km od miejsca, gdzie teraz mieszkamy).
Niestety, pomimo tego, ze bardzo sie staram, nie porafie zapomniec o mojej kochance. Jest mi coraz ciezej, czuje sie fatalnie, bardzo za nia tesknie (nie utrzymujemy kontaktu, bo postanowilem byc wobec zony choc teraz uczciwy). Zona zaczela juz zauwazac, ze cos jest ze mna nie tak, ze popadam w jakas katatonie i stalem sie niekomunikatywny.
Nie moge sie opanowac, zeby nie myslec o kochance, marze o niej, o byciu z nia i czuje ze bardzo sie zakochalem.
Bardzo Was prosze, wylejcie na mnie wiadro pomyj i powiedzcie, ze odchodzac od zony zrobie im wielka krzywde i ze tylko skonczony zwyrodnialec moze tak postapic, bo ja nie moge sobie z tym poradzic...
Czy moje dziecko moze byc szczesliwe w takim sztucznym zwiazku? Co jest dla niego lepsze??
Blagam, pomozcie!!