Gość: fafjon
IP: 156.24.229.*
07.10.01, 21:13
Czuję powiew jesieni na karku. Znów dni robią się krótsze, zimnawo, szarawo,
drastycznie wzrósł mi apetyt. Chociaż biegam na fitness trzy razy w tygodniu to
jednak moje samopoczucie jest nadal w dolnej strefie stanów średnich. Mam
wrażenie, że w fitness klubach tzrepią kasę i tak naprawdę mają w nosie swoich
klientów, czysta komercja. Chcesz się ruszać to płać i jeszcze pilnuj swoich
godzin, bo nikt cię nie wpuści na inną grupę! To jakiś koszmar. Czuję jak
zaczyna obrastać mnie grubsza warstewka tłuszczu z pewnością jest to
efekt "kuracji" czekoladowej. Czy jestem wyjątkiem? Czy ktoś przeżywa podobne
jesienne frustracje?