Jak już ustaliłyśmy - jestem gruba. No to się wzięłam do roboty. Przynajmniej w zakresie sportu.
Zaczęłam chodzić na długie spacery- takie w przedziale 10-20 kilometrów.
Ale pojawił się pewien problem. Jakich butów bym nie założyła - traperów, biegówek czy sandałek - po takim spacerku mam pięty i palce zdarte do mięsa. Odciski goją się długo, bolą, nieprzyjemne są w ogóle, nie wiem, co z nimi robić.
Pytanie - żadne z tych butów nie są nowe, wszystkie są już "rozbite", więc czemu, cholera, mnie tak kąsają?

i co mam na to zaradzić? Zamienić się w Cejrowskiego i na boso latać?