i.co.teraz99
21.09.18, 20:39
Jak sobie poradzić z problemami ze strony męża, które już się pojawiają, chociaż to początek:
- oznajmił, że nie będzie odbierał żadnych poleconych, więc oficjalnie nie będzie wiedział o terminie rozprawy, więc się jego zdaniem nie odbędzie
- twierdzi, że nie ma znaczenia,że mieszkanie kupiłam przed ślubem za swoje pieniądze (więc jest moje), bo on się i tak nie wyprowadzi, bo nie ma gdzie, chyba, że "go spłacę"
- manipuluje i pogrywa dziećmi (dużo by pisać, oj dużo)
- poszedł na chorobowe, wybiera się do psychiatry, że niby ma depresję (symuluje) - podobno sąd nie orzekanie rozwodu, bo to nie zgodne z zasadami, żeby porzucać małżonka, który się rozchorował
- wiem, że kombinuje dogadać się z pracodawcą, żeby go zwolnił, więc za jakiś czas (jak będzie pewnie rozprawa) on zostanie bezrobotny na dodatek z kwitami, że jest chory
- dokumentuje, że się nad nim znęcam (?), gnębię go (?), bo od jakiegoś czasu pomijam w praniu jego rzeczy, wracam z pracy daję obiad dzieciom, a jemu nie podaję (może sobie sam nalać z gara), nie sprzątam - ogarniam minimum ( on fotografuje syf w kuchni, kiblu, pokoju) Pracuję zawodowo na etacie (jak on) + wieczorami robię dodatkowe zlecenia (on oprócz etatu, nic nie robi)
- sprowokował mnie, miał pretensje o wszystko, fochy - poniosło mnie i powiedziałam mu w żołnierskich słowach, żeby spadał - nagrał mnie i w sądzie pokaże jaka jestem agresywna, wulgarna itp. - sąd weźmie to pod uwagę decydując, kto zajmie się dziećmi
Jest facetem, który łączy tradycję: żona ma się zajmować domem i dziećmi (mąż nie jest od sprzątania, gotowania, prania zakupów, chodzenia na zebrania do szkoły, itp) z nowoczesnością: żona musi mieć kasę i też utrzymywać rodzinę, a nie wyciągać pieniądze od męża. Naprawami, remontem też sama powinna się zająć. I jest oczywiste, że mąż musi mieć czas na swoje hobbi - to tak po krótce. Wsparcia ze strony rodziców nie mam.
Macenas, która będzie mnie reprezentować się rozchorowała, będzie na dwa tygodnie.
Jeszcze nie było żadnej rozprawy, a ja czuję, że przegrywam. On mnie zniszczy.
Ktoś może coś poradzić?
Z góry dziękuję. Przeczytam jutro.