martaesz Re: Jak wspominacie 16.10.18, 08:23 Wyluzuj bo inaczej stres Cię zje. Mój pierwszy egzamin: porzuciłam auto na łuku bo nie mogłam opanować trzęsiawki nogi. Drugi: wzięłam kalms😁 i poszłam a szukając dowodu w torebce ,znalazłam pistolet syna. Dobrze ze go nie wyjęłam zamiast dowodu ale uśmialam się w duchu i ta zabawna sytuacja trochę mnie wyluzowała. Tak że tego😁 powodzenia dla Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Jak wspominacie 16.10.18, 10:09 mój egzamin był ostatnim przed zmianą przepisów w 91 roku, rzutem na taśmę załapałam się na egzamin w ośrodku i na aucie gdzie się uczyłam. łuk, parkowanie tyłem i bokiem wystarczyło, choć noga mi mocno latała na hamulcu, nie mogłam opanować kolana. na miasto nie wyjechałam nawet, byłam ostatnia i się egzaminatorom spieszyło na "party" zorganizowane przez wdzięcznych zdających. łapówka podobno była zrzutkowa, podobno załatwiał to mój ojciec, mnie nic nie mówili, po prostu zdałam za pierwszym razem, jak każdy z grupy, natomiast przez następne 2-3 lata nikt mnie za kółko nie wpuszczał poza wiezieniem ojca z jakichś świąt jako kierowcę awaryjnego. nauczyłam się jeździć dopiero po 10 latach od zadania formalnie egzaminu. do dziś średnio parkuję na mieście, unikam jak mogę miejsc innych niż te z dużymi, wygodnymi parkingami. i nie lubię jeździć w miejsca w których nigdy wcześniej nie byłam. Odpowiedz Link Zgłoś
forumologin Re: Jak wspominacie 16.10.18, 10:28 mnie stres prawie zjadl, na szczescie "prawie" bo zdalam. ale np potrzebowalam 2 prob do najlatwiejszych manewrow ktore wychodzily mi na kursie na prawko od 1 zajec. gdybym oblala za 1 razem nie wiem na ilu podejsciach by sie skonczylo. moja rada to postarac sie podejsc na jak najwiekszym luzie. Odpowiedz Link Zgłoś
sineado Re: Jak wspominacie 16.10.18, 10:54 Za pierwszym razem to stres pokonał mnie. Za drugim też się nie udało. Wykupiłam dodatkowe jazdy u innego instruktora, który dość ostro wytknął mi błędy. Do trzeciego egzaminu podeszłam z przekonaniem, że będzie to mój ostatni. W końcu nie każdy musi posiadać tą umiejętność. I poszło bezbłędnie. Od 16 lat jeżdżę codziennie, lubię, i chyba nie jest źle. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
dzikka Re: Jak wspominacie 16.10.18, 11:01 No ja miałam ułatwione zadanie. Kiedy zdawałam egzamin byłam w bardzo ciężkiej sytuacji życiowej, umierał mi tato, teściowa, mąż za granicą, male dziecko w domu, praca ech. Dla mnie prawko to był mus aby łatwiej funkcjonować. Dlatego nawet się chyba nie denerwowałam zbytnio egzaminem, bo nerwów miałam wystarczająco dużo. Zdałam za pierwszym podejściem ale jak zostało mi to oznajmione to pamiętam, ze rozryczałam się jak male dziecko. To się chyba nazywa: "nerwy pościły". Odpowiedz Link Zgłoś
anel_ma Re: Jak wspominacie 25.10.18, 15:47 Upał był straszny, wiec miałam sandały na nogach, przed egzaminem zmieniałam je na tenisówki, bo się bałam, ze zahaczę paskiem o pedał, czy coś Po egzaminie z ulgą znów wskoczyłam w sandały. Zdane za 1 razem. Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: Jak wspominacie 25.10.18, 20:43 Niestety instruktorowi coś wypadło a mam jeszcze dwie jazdy więc chcemy na spokojnie "potrenować" i wtedy idę na egzamin. Następny tydzień odpada więc pewnie za około 10 dni, się już doczekać nie mogę tak bardzo chcę mieć to za sobą że poleciałabym jak stoję. Odpowiedz Link Zgłoś
miwusia1977 Re: Jak wspominacie 25.10.18, 20:48 oo ja mam dziś 22 lata jak zdałam na prawko. Pamiętam bo to było w urodziny mojej bratowej Zadzwoniłam do niej z budki na karty telefoniczne z życzeniami i pochwalić się że zdałam Odpowiedz Link Zgłoś
mebloscianka_dziadka_franka Re: Jak wspominacie 25.10.18, 19:59 Wspominam w sumie miło. Chyba wpadłam panu egzaminatorowi w oko, więc poszło gładko Pierwszy raz oblałam teorię jakimś cudem - serio się bardzo zdziwiłam, bo ogólnie to byłam naumiana. A potem chyba na łuku coś mi nie poszło, no a za trzecim razem się udało. Odpowiedz Link Zgłoś
baba_za_kolkiem Re: Jak wspominacie 25.10.18, 20:12 Zapisałam się na egzamin na 6:30 rano, żeby mieć puste ulice. I tak faktycznie było. Stresowałam się niesamowicie, ale jakoś zdałam, za trzecim razem. Wcześniejsze dwa się nie stresowałam bo byłam pewna swoich umiejętności - nie zdałam i to z własnej winy (m.in. prawie przejechałam staruszkę). Także warto się postresować, u mnie koncentracja weszła na poziom max i zdałam. No i te prawie puste ulice, to także przyczyniło się do sukcesu jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Jak wspominacie 25.10.18, 20:47 Ja z tego powodu zapisałam się na 10, jak wszyscy już z osiedla do pracy pojechali Odpowiedz Link Zgłoś
lalkaika Re: Jak wspominacie 25.10.18, 20:52 nie pamietam ,mam 25 lat prawko . Jaki to stres ? Robisz co mowia,parkujesz i git,a te testy no sa do ogarniecia ,bez jaj. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: Jak wspominacie 25.10.18, 21:01 Pamiętam....choć to było prawie 30 lat temu. Zdawałam jakoś pod koniec listopada, po południu, już było ciemno. Najpierw w siedzibie auto szkoły test teoretyczny ( wtedy to było jednego dnia ), potem mieliśmy jechać na plac manewrowy na dalekie obrzeża miasta no i n koniec jazdy po mieście. Egzaminator bardzo się spóźnił, ludzie się zbuntowali że nie dadzą rady z tego placu manewrowego wrócić bo będzie noc. Skończyło się na wyjechaniu z parkingu i jeździe po mieście, także "rękaw" mnie ominął 😁. Nie stresowalam się wcale ale po pierwsze to młodość, ledwo skończyłam 17 lat, a po drugie ja pokochałam prowadzenie auta od pierwszej jazdy 😁 Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.solis Re: Jak wspominacie 25.10.18, 21:55 Ja bylam tak zdeterminowana zeby zdac, ze nawet nie dopuszczalam do siebie mysli, ze moze byc inaczej. Nie mialam wtedy poprostu pieniedzy na drugi egzamin, a rodzice nigdy mi niczego nie zasponsorowali ( no moze oprocz dwoch lat prywatnego angielskiego w szkole podstawowej). Zdalam za pierwszym podejsciem. Nie wiem jak to zrobilam, ale zrobilam. Zycze powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
magazynka Re: Jak wspominacie 25.10.18, 21:58 To było bardzo dawno temu (45 lat ?). Byłam na 1 roku studiów i zdawałam prawo jazdy na auto i motocykl. Wtedy samochody miały jeszcze dźwignię biegów przy kierownicy. Zdawałam na jakimś moskwiczu. Auto poszło wyśmienicie. Zdałam. Kiedy kupiłam dużego fiata z dźwignią w podłodze, to na nowo musiałam nauczyć się prowadzić. Chuda byłam i drobna (45 kg) i motocykl był bardzo ciężki dla mnie. Pojechałam dobrze, ale przy zatrzymaniu przy krawężniku (pochyła tam jezdnia była - taki rynsztok) i wysiadaniu - nie utrzymałam ciężaru i przewrócił się na chodnik. Myślałam, że mnie obleją, ale puścili. Potem jeździłam motocyklem i skuterem 'Osa', ale zawsze z chłopakiem z tyłu, bo musiał postawić te cuda na nóżki (nie było bocznych, tylko widełki i trzeba było sporo siły, by podnieść pojazd do tyłu i postawić) W tamtych latach '70 dziewczyna na motorze w dużym mieście była ewenementem i każdy milicjant zatrzymywał mnie z niedowierzaniem (długie blond włosy powiewały spod kasku). Odpowiedz Link Zgłoś
unaluna Re: Jak wspominacie 25.10.18, 23:35 Wspominam nawet dobrze. Nie byłam zestresowana. Za pierwszym razem oblałam na własne życzenie. Zamiast stosować się do wcześniej nauczonych zasad zaczęłam robić na polu manewrowym eksperymenty...a co będzie jak dokręcę kierownicą jeszcze pół obrotu...oczywiście wjechałam w sam środek słupka ograniczającego łuk. Za drugim razem przyrzekłam sobie: żadnych eksperymentów i plac manewrowy bez problemu. Podczas jazdy po mieście zdarzyło mi się raz przekroczyć dozwoloną prędkość o 10 km , w związku z czym egzaminator darł się na mnie już do końca egzaminu. Szczęśliwie kompletnie mnie to nie ruszało. Potem usiłował ode mnie wydobyć informację, który to już mój egzamin, a ja udzielałam odpowiedzi wymijających, bo stwierdziłam, że lepiej się nie przyznawać, że dopiero drugi Koniec końców stwierdził, że moim jedynym błędem było przekroczenie prędkości, ale szczęśliwie ten błąd popełniłam tylko raz, więc nie ma podstaw, żeby mi egzaminu nie zaliczyć. Poczekałam aż wydadzą mi dokument i natychmiast zainwestowałam w samochód, bo stwierdziłam, że jeśli chcę naprawdę nauczyć się jeździć to po prostu potrzebna jest praktyka. Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: Jak wspominacie 26.10.18, 08:32 Że trzy razy mi ten pieroński maluch zdechł. Na szczęście egzaminator razem że mną wzdychał: "pierońsko gnida, karlus ciulowy". W sumie wspominam że śmiechem i z rozrzewnieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
leanne_paul_piper Re: Jak wspominacie 03.02.20, 21:56 Ja też zdawałam w maluchu. Na dodatek uczyłam się na nowym, a na egzaminie dostałam starego, rozklekotanego. Dźwignię trzeba było dopychać kolanem. Namęczyłam się na placu manewrowym jak dziki osioł. Ale zdałam. Odpowiedz Link Zgłoś
ixiq111 Re: Jak wspominacie 26.10.18, 09:09 To był początek grudnia 19 lat temu. Od rana okropnie lało. Najpierw placyk: W grupie było nas kilkoro 5-8 już nie pamiętam. Ja byłam, na moje szczęście ostatnia. Auto miało szyby zaparowane. Wszyscy po kolei oblewali, bo rozjeżdżali tyczki. Chłopak przede mną miał na sobie gruby sweter i rękawami wytarł szyby. Szyba jako pierwszy włączył nawiew. Plac zdał. Ja też. Przestało padać. Pojechał "na miasto", oblał. Ja zdałam. Za pierwszym razem!! Odpowiedz Link Zgłoś
luvyana Re: Jak wspominacie 26.10.18, 14:07 Za pierwszym usłyszałam od taty, ze mam założyć adidasy, które mi kupił, spodnie i zero dekoltu. Oblałam, mimo umiejętności. Nie czułam się sobą, nie czułam pedalow pod stopami, nie czułam auta. Na drugi i ostatni egzamin poszłam 2mce przed 18tką, tatuś wyjechał, wiec miałam luz stylizacyjny - trapezowa mini w szkocka kratkę, czarne rajstopy, lakierowane buty na obcasie klocku, czarny obcisły golf i burza blond lokow (tatuś kazał mi spinać w kitkę). Odrazu poczułam się sobą i zdałam. Co prawda na mieście zrobiłam jakieś tam błędy, ale jaki ostatecznego argumentu użyłam swoich urodzin i „chyba nie zepsuje mi pan tego dnia... myślą o kolejnym egzaminie...” Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: Jak wspominacie 27.10.18, 00:43 Napisałam niżej- muszę jeszcze czekać .... Odpowiedz Link Zgłoś
szalona-matematyczka Re: Jak wspominacie 27.10.18, 11:10 Ja wyluzowalalam podczas egzaminu. Zdawala ze mna kobieta 40+, ktora podchodzila do egzaminu 13-tyraz! Poprzednie z hukiem oblala. Ona wygladala juz na taka niezgule. Wtedy juz wiedzialam, ze zdam. Specjalnie przepuscilam te pania przede mnie, by "sie nie denerwowala", a w rzeczywistosci by taka niezgula zdawala przede mna. Potem jechalam ja i egzaminator bedacy wlasnie w szoku po "umiejetnosciach" niezguly, wychwalal moja jazde pod niebiosa.😁 Odpowiedz Link Zgłoś
maggi9 Re: Jak wspominacie 27.10.18, 11:19 Ja zdawałam w grudniu wieczorem - zawsze brałam egzamin wieczorem, żeby mniejszy ruch był na ulicach. Zdałam za czwartym razem. Pamiętam, że ten czwarty raz omal się nie spóźniłam, nie zdążyłam zmienić butów (na początku umiałam jeździć tylko w trampkach więc na egzamin woziłam zapasowe buty w torebce) i zdawałam w zimowych traperach. Ale się udało! Radość była ogromna, tym bardziej, że mi zależało i chciałam jeździć a nie tylko po to, żeby mieć prawko. Teraz jeżdżę prawie codziennie i bardzo to lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolatemonster Re: Jak wspominacie 27.10.18, 11:28 Zdalam za drugim razem. Za pierwszym auto mi sie 'dlawilo' na luku i ucieklam z placu z placzem (true story bro). Za drugim byl upal, egzaminator mial podly nastroj, nawrzeszczal na mnie, ze az sie cala trzeslam. Nawrzeszczal bo jechala karetka na sygnale a ja wedlug niego mialam sie zatrzymac a zrobilam to,co inni kierowcy za mna i przede mna czyli max zjechalam zeby ulatwic przejazd i max zwolnilam. Po tym jak na mnie nawrzeszczal ustawilam sie na pasie skretu do osrodka bo bylam pewna, ze oblalam a on 'co pani robi?! Jedziemy dalej'. Moj egzamin na miescie trwal 60 minut, bylam upocona i trzesaca sie kupka nieszczescia i jak dojechalismy do osrodka i powiedzial mi, ze zdalam to poprosilam o powtorzenie. Trzymam za Ciebie kciuki! Bedzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Jak wspominacie 27.10.18, 12:11 To było tak dawno, że nawet nie pamiętam. Raczej się nie stresowałam To było w czasach, gdy jeszcze odsiew nie był tak duży, choć chyba krótko po tym, jak trzeba było zdawać w województwie. W którym byłam jeden jedyny raz na jeździe, z czego przez miasto jechałam 30 minut po ciemku. Zdałam za pierwszym razem. Odpowiedz Link Zgłoś
karme-lowa Re: Jak wspominacie 27.10.18, 12:25 Kkalipso, będzie dobrze! Trzymam kciuki👍👍 Odpowiedz Link Zgłoś
sasha_m Re: Jak wspominacie 03.02.20, 21:38 To było 29 lat temu, a pamiętam, jakby to było wczoraj. Miałam 17 lat i już nie mogłam się doczekać prawa jazdy, jeździć wcześniej potrafiłam jako tako, na cały kurs i jazdy biegałam jak na skrzydłach i sprawiało mi to ogromną frajdę. Przed egzaminem byłam podekscytowana, stres niewielki, ech, młodość. Zdawałam w lutym, było dużo śniegu, na polu manewrowym instruktor z egzaminatorem najpierw musieli odśnieżyć, wykopali nam tylko tyle miejsca, żeby samochód mógł się zmieścić, nawet słupków nie było widać. Z 12-osobowej grupy do jazdy po mieście dopuszczono 7 osób, zdały 2, w tym ja. Podobno to był wyjątkowo wredny egzaminator. Ja usłyszałam od niego, że gdyby mógł, to postawiłby mi piątkę i że w ogóle nie bał się ze mną jechać. Z radości rzuciłam się mojemu instruktorowi na szyję i wycałowałam go. To był najważniejszy egzamin w moim życiu, nie dlatego, że prawo jazdy było mi niezbędne, raczej dlatego, że wymarzone i wyczekane. To były czasy Odpowiedz Link Zgłoś
sasha_m Re: Jak wspominacie 03.02.20, 21:42 Wpisałam się w starym wątku, nawet się zdziwiłam, że tyle stałych bywalców forum, którzy teraz rzadko piszą, zostawiło komentarz. Nic to, miło było powspominać Odpowiedz Link Zgłoś
mysiulek08 Re: Jak wspominacie 03.02.20, 21:49 spokojnie, bardzo spokojnie, troche sie manewrami stresowalam ale jazda juz, zreszta mialam na koncie duzo godzin dodatkowych z instruktorem, potem kilka razy objechane z exem za kierownica trasy egzaminacyjne zdalam za pierwszym podejsciem, ba, pan egzaminator powiedzial, ze tak dobrze prowadzacej auto kobiety dawno nie mial na egazaminie po czym po kilku jazdach z dokumentem w torbie, odlozylam ow dokument do szuflady i tak sobie lezy juz chyba ze 20 lat... Odpowiedz Link Zgłoś
kryzys_wieku_sredniego Re: Jak wspominacie 03.02.20, 21:55 Jestem gadułą i nie boję się ludzi, też nie bardzo się stresuję. Wsiadłam i pojechałam, jak egzaminator miał jakieś ale to czekałam aż się wygada i mówiłam, ze nie jeździłam tutaj, nie znam miasta itp. Zdałam za pierwszym razem. Jeszcze go zagadywałam, że ma stresującą pracę, jak mówił, że się wlekę to mu odpowiadałam że dopasowuję prędkości do umiejętności - taka tam paplanina. Nie wiem jak byłam w statne jechać i z nim gadać, to pewnie przez instruktora który ciągle mówił jak jeździliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
elle_du_jour Re: Jak wspominacie 03.02.20, 21:59 28 lat temu, egzamin na maluchu (kurs na dużym fiacie, z przemiłą instruktorką). Nic z tego dnia nie pamiętam, czarna dziura. Ale strasznego bakcyla złapałam. Uwielbiam prowadzić samochód. Mój tata kochany pożyczał mi, licealistce, auto kiedy tylko mógł, woziłam wszystkich znajomych i pierwszego chłopaka : ) Odpowiedz Link Zgłoś
minerallna Re: Jak wspominacie 04.02.20, 05:33 Pierwszy też polałam 😀. Brak motywacji. No ale jak mam mieć auto to od razu zdałam 😀W dniu kiedy odebrałam PJ to dostałam swój samochód. A byłam w liceum. I cóż, moge się tylko pochwalić. Jedyna miałam swój a nie pożyczony od ojca czy kogoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś