jola-kotka
16.10.18, 01:36
Czytam watek o tym jak to pan powinien oddac pani polowe majatku ze spadku i tak sobie mysle, pomijajac juz co bym sobie pomyslala gdybym od wspolmalzonka cos takiego uslyszala, ze osoba co tak stawia sprawe to zycia nie obserwuje. Osobiscie mialam to szczescie ze mnie ominelo i rozwodzac sie bylam mile zaskoczona. Zreszta ja bym sie nie bila bo moj maz byl duzo starszy, byl bogaty ale mojej zaslugi nie bylo w tym zadnej wiec wiadomo. Ale widze rozwody, widze jak to wyglada jak mezczyzni traktuja zony,przyklad prawie z boku mnie ,zmuszajac zone do opuszczenia domu, sprowadzil do niego kochanke. Duzy dom wiec moze mysli ze ok hehe a wiadomo o co mu chodzi. Dzieci ma w du... itd. Inny przyklad pani ktora przez 10 lat zyla na bardzo wysokim poziomie nie pracowala dostala alimenty 2000 zl na dwoje dzieci i maz laskawie kupil im trzy pokoiowe mieszkanie a sam zostal w domu w ktorym te dzieci sie wychowywaly , tak krecil az sie okazalo ze to mieszkanie w pelni pania splaca z ich majatku co tak serio jest tylko ulamkiem tego co ma no ale raptem nie ma prawie nic. Faceci tez moga zostac podobnie potraktowani ale ja takich nie znam bo moje otoczenie to pracujacy panowie z pieniedzmi a zona nawet jak pracuje to zarabia znikome pieniadze w porownaniu do meza lub pracuje z nim . Mozna ja nie mowie ze nie przepisac na meza/zone jakas czesc tego co sie ma sama tak postapilam ale na litosc boska nie jedyne zabezpieczenie jakie posiadamy.
Sa tu rozwodki wiec pewnie nie kazda przeszla przez lekko i przyjemnie . Opiszecie? Pokazecie jak mozna sie przejechac. Moze pani co uwaza ze jej sie nalezy zrozumie ze zycie to nie wieczny dywan z platkow roz.