Dodaj do ulubionych

Rozwod i kasa.

16.10.18, 01:36
Czytam watek o tym jak to pan powinien oddac pani polowe majatku ze spadku i tak sobie mysle, pomijajac juz co bym sobie pomyslala gdybym od wspolmalzonka cos takiego uslyszala, ze osoba co tak stawia sprawe to zycia nie obserwuje. Osobiscie mialam to szczescie ze mnie ominelo i rozwodzac sie bylam mile zaskoczona. Zreszta ja bym sie nie bila bo moj maz byl duzo starszy, byl bogaty ale mojej zaslugi nie bylo w tym zadnej wiec wiadomo. Ale widze rozwody, widze jak to wyglada jak mezczyzni traktuja zony,przyklad prawie z boku mnie ,zmuszajac zone do opuszczenia domu, sprowadzil do niego kochanke. Duzy dom wiec moze mysli ze ok hehe a wiadomo o co mu chodzi. Dzieci ma w du... itd. Inny przyklad pani ktora przez 10 lat zyla na bardzo wysokim poziomie nie pracowala dostala alimenty 2000 zl na dwoje dzieci i maz laskawie kupil im trzy pokoiowe mieszkanie a sam zostal w domu w ktorym te dzieci sie wychowywaly , tak krecil az sie okazalo ze to mieszkanie w pelni pania splaca z ich majatku co tak serio jest tylko ulamkiem tego co ma no ale raptem nie ma prawie nic. Faceci tez moga zostac podobnie potraktowani ale ja takich nie znam bo moje otoczenie to pracujacy panowie z pieniedzmi a zona nawet jak pracuje to zarabia znikome pieniadze w porownaniu do meza lub pracuje z nim . Mozna ja nie mowie ze nie przepisac na meza/zone jakas czesc tego co sie ma sama tak postapilam ale na litosc boska nie jedyne zabezpieczenie jakie posiadamy.
Sa tu rozwodki wiec pewnie nie kazda przeszla przez lekko i przyjemnie . Opiszecie? Pokazecie jak mozna sie przejechac. Moze pani co uwaza ze jej sie nalezy zrozumie ze zycie to nie wieczny dywan z platkow roz.
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 02:07
      Jola nikt nic nie musi opisywać ,każdy dorosły wie ze:
      Małżeństwo to dziwna sprawa hajtaja się kiciusie z misiami, a rozwodzą krowy z baranami.

      Tak to niestety jest ze mało małżeństw rozwodzi się z klasa i uczciwie.
      Nawet tu na forum panuje pogląd ze mąż po rozwodzie to obcy człowiek i za próg nowego domu się nie puszcza i wiec...
      • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 04:54
        Zaraz zaraz. ale wspólny majątek to jest to co małżeństwo dorabia się w trakcie trwania małżeństwa od momentu zawarcia do momentu rozwiązania. we wspólny majątek nie wchodzi to co małżonkowie posiadali na własność PRZED zawarciem związku
        ale, zdaje się, wszelkie już następne dochody z tego (np z wynajmowania domu albo jeśli wartości domu wzrośnie) to już liczy się jako wspólna wartość małżeńska. te sprawy dokładnie reguluje prawo i rozwódki mogą ewentualnie wnieść pozew o podział majątku. nie musza wychodzić ze związku gole i smutne...
        • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 07:22
          Jesli wartosc domu wzrosnie a jest on majatkiem jednej strony to nie wlicza sie do wspolnoty malzenskiej ale dochod z wynajmu takiej nieruchomosci juz tak .
          • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:28
            jola-kotka napisała:
            > Jesli wartosc domu wzrosnie a jest on majatkiem jednej strony to nie wlicza sie
            do wspolnoty malzenskiej ale dochod z wynajmu takiej nieruchomosci juz tak .


            Dochód z wynajmu na pewno, a ze wzrostu wartości przez lata to oblicza sie jakos tak
            np twoj maz posiadal dom wartosci milion zlotych przed zawarciem malzenstwa.
            przez kilka lat trwania malzenstwa wartosc domu wzrosla o pol milion zlotych.
            to te pol miliona po rozwodzie dzieli sie miedzy malzonkami, bo to jest dobro-wartosc "nabyte" wspolnie jakie nalezala do do was obojga. jakos tak. ale nie ten milion co dom byl warty przed slubem. tak mi sie wydaje.

            Minnie
            • mlodyniedowziecia Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:48
              To źle Ci się wydaje. Rzecz odrębna pozostaje rzeczą odrębną. Czym innym są nakłady na rzecz (np. generalny remont), a czym innym wzrost wartości.
              • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:05
                ok moze sie myle ale przeczytaj sobie np to:

                mieszkanie kupione za srodki

                Minnie
            • annajustyna Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 14:10
              Minnie, opisujesz podzial majatku wedle prawa niemieckiego. W polskim tak to nie funkcjonuje.
              • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 23:36
                annajustyna napisała:
                Minnie, opisujesz podzial majatku wedle prawa niemieckiego

                O to nie wiedziałam. dzięki.

                Minnie
    • milva24 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 08:31
      Poruszam się w zupełnie innej rzeczywistości niż ta, którą opisujesz. W tej mojej ludzie ewentualnie mieliby do podziału M-4 na ktedyt tak, że wiesz.
    • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 08:38
      Mój ex biorąc ze mną ślub nie miał nic. Jak się rozwodziliśmy nadal nie miał nic. Jak w sumie też goofno miałam, ale mieszkanie było moje I wszystko w nim też.
      Raz mi powiedział, że da mi rozwód jak dam mu telewizor 😁
      • 35wcieniu Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:03
        Nie znam czlowieka, ale ja bym mu dala big_grin
        • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:07
          Ja nie dałam, podła s..cz ze mnie :p
        • bombalska Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 14:27
          big_grin
    • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 08:40
      E, tam - życie pisze różne scenariusze. Znam kilka ciekawych przypadków.

      Małżeństwo się rozwiodło. Bardzo grzecznie i kulturalnie. Mieli dwa domy ( jeden sami wybudowali, drugi odziedziczony ). No i ustalili, kto zamieszka w którym domu ( pani w dużym - bo z dziećmi ). Pan zarabiał świetnie, płacił alimenty itd.
      No i pewnego dnia postanowił się ożenić drugi raz. Ale że wybranka miała swoje dzieci - to chciał zabezpieczyć swoje - i wszystko co miał, przekazał dzieciom darowizną z dożywociem, a syna z którym pracował - zrobił właścicielem firmy ( miał zagwarantowane wypłacanie odpowiedniej "renty" do końca życia ).
      Wziął ślub, ale nawet nie wspomniał nowej żonie o swoich krokach. Po kilku latach zmarł. I pani została bez domu nad głową i spadku. Była baaardzo rozczarowana - bo liczyła na całkiem spory udział.

      A ostatnio byłam obserwatorem innej ciekawej sytuacji. Państwo bez ślubu - mieszkanie pana. Pan mieszkanie sprzedał i poinformował panią, że to koniec związku. On ma już pracę za granicą, a ona 2 tygodnie na wyprowadzkę - bo wchodzi nowy właściciel.
      • triss_merigold6 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:02
        Bardzo budujące są te relacje międzyludzkie, jakie opisujesz.
        • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:12
          Z pierwszą się zgadzam w 100% - nowa żona w niczym nie przyłożyła się do powstania majątku. Pan zadbał o swoje dzieci. Z nową żoną dzieci nie miał.

          Drugi przypadek obserwowałam z boku - to byli moi sąsiedzi. Ją spotkałam ostatnio - jak byłam na starym mieszkaniu spisać liczniki dla najemców. Była załamana. Szczęście w nieszczęściu - że nie mają dzieci. On zawsze robił na mnie wrażenie buraka.
          • annajustyna Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:48
            Ale i tak swinstwo, ze nowej nie poinformowal o swych, slusznych zreszta, krokach.
            • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:57
              no ciekawe czy jakby was to spotkało czy tez byscie dalej zgodnie potakiwaly ze "taktak, was to slusznie spotkalo" lolololol
              • annajustyna Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 14:00
                Co spotkalo? Nie zwiazalabym sie z czlowiekiem, ktory nie zabezpieczyl swoich dzieci.
          • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:55
            arwena_11 napisała:
            > Z pierwszą się zgadzam w 100% - nowa żona w niczym nie przyłożyła się do powstania majątku. Pan zadbał o swoje dzieci. Z nową żoną dzieci nie miał

            suuuuper ...
            z postu wynika jasno iż pan z nowa zona zdążył przeżyć kilka lat razem, a w ogole to nie zapowiadalo sie zeby nie mialo byc "dlugo i szczesliwie".
            czyli ta nowa zona przez kilka lat prowadziła jemu dom, jemu i jego dzieciom sprzątała, gotowała, prała, usługiwała, robiła zakupy, wychowywała z nim jego dzieci, dzieliła z nim małżeńskie loże, była mu zapewne podpora psychiczna gdy biznes szedł nie tak, zapewne tez ładnie sie prezentowała na przyjęciach jak trzeba było i rożne takie nieważne dyrdymały co zwykle robi et, nieważna głupia zona, gdzież by sie to liczyło do przyłożenia sie do majątku, lol! juz samo to ze jego dziecmi mial sie kto zajac i dzięki temu on nie mial z tym kłopotu i wolny czas na prace oraz nie musial placic za nianie, kto by sie tym przejmował a tym bardziej liczył. bo jeśli dzieci były dorosłe i nie potrzebował niani to po co sie żenił??? pewnie, co sie takiej babie należało, "nic" nie wniosła do majątku..

            Minnie
            • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:01
              ps
              nie pomne juz ze jeśli decyduje sie na zwiazek z kims kto ma dzieci a juz bierze slub z kims takim kto ma dzieci,
              to te dzieci powinno traktowac sie jak wlasne. i nie mowie zeby im zapisywac polowe majatku (chociaz tak by bylo sprawiedliwe) ale finansowe minimum na przyszlosc zabezpieczyc. co za chamstwo wykorzystac dla siebie naiwna kobiete z dziecmi i porzucic na pastwe losu. fakt jak ten cham to wczesnie zrobil swiadczy o premedytacji i wyrachowaniu.

              Minnie
              • sofia_87 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:10
                Ty chyba zartujesz? Z JAKIEJ racji ktokolwiek mialby okradać własne dzieci, wlasna rodzine (o ile nie ma dzieci) żeby zabezpieczyć przyszlosc OBCYCH dzieci?
                Litosci, "sprawiedliwie" byłoby zapisac im polowe majątku? Sprawiedliwie, wobec kogo? Chyba nie wobec własnych dzieci, nie sadzisz?
                A w jaki sposób pan "wykorzystal dla siebie" niewinna kobiete z dziecmi i porzucil "na pastwe losu"? Przeciez to była dorosla, chyba pelnosprawna kobieta, a nie piesek ze schroniska. Byli malzenstwem, a nie układem sponsoringujacym do końca zycia pana. Podejrzewam, ze w chwili śmierci pana, dzieci pani były już dorosle.

                Fakt, ze postapil jak postapil był słuszny i uczciwy wobec jego własnych dzieci. Mogl pinformowac o tym nowa zone, to prawda, mogl tez zapisac jej dożywotnie mieszkanie. LAe poz tym nic jej się nie nalezalo
                >>ps
                >>nie pomne juz ze jeśli decyduje sie na zwiazek z kims kto ma dzieci a juz bierze slub z kims >>takim kto ma dzieci,
                >>to te dzieci powinno traktowac sie jak wlasne. i nie mowie zeby im zapisywac polowe >>majatku (chociaz tak by bylo sprawiedliwe) ale finansowe minimum na przyszlosc >>zabezpieczyc. co za chamstwo wykorzystac dla siebie naiwna kobiete z dziecmi i porzucic >>na pastwe losu. fakt jak ten cham to wczesnie zrobil swiadczy o premedytacji i >>wyrachowaniu.
                • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:46
                  sofia_87 napisał(a):
                  Ty chyba zartujesz? Z JAKIEJ racji ktokolwiek mialby okradać własne dzieci, wlasna rodzine (o ile nie ma dzieci) żeby zabezpieczyć przyszlosc OBCYCH dzieci?

                  to po co wychodzisz za maż jak dla ciebie dzieci rzekomo tej jedynej, wyjątkowej, najbliższej, najdroższej osoby - "ukochanej osoby" - to dla ciebie jakieś "obce dzieci" (żeby nie powiedzieć "bachory") - nie warte ani grosza??
                  jakaś kosmiczna pomyłka.

                  Byli malzenstwem, a nie układem sponsoringujacym do końca zycia pana. Podejrzewam, ze w chwili śmierci pana, dzieci pani były już dorosle.

                  no własnie - małżeństwem, pan nie ożenił sie z darmowa posługaczka i opiekunka do dzieci.
                  gdy składasz przysięgę 'na dobre i złe' - to sie do czegoś zobowiązujesz.
                  wytłumaczyłam to w poprzednim wpisie, przeczytaj sobie.
                  a jak tego nie rozumiesz to cóż, moze powinnaś przeżyć to na własnej skórze bo mówią praktyka najlepszym nauczycielem.
                  I nie ma znaczenia czy dzieci w chwili śmierci pana były dorosłe czy male.
                  tzn ma, ale tak czy siak tak się po prostu nie postępuje. najlepszy dowód jak postąpił nieuczciwie to to ze zrobił to za jej plecami.
                  nie miał odwagi jej spojrzeć w twarz i powiedzieć ''słuchaj, twoje dzieci nie dostana nic" - dlaczego?? przecież gdyby racja była po jego stronie to w czym problem?? i to już pomijając aspekt moralny.

                  LAe poz tym nic jej się nie nalezalo

                  ZONIE sie nic nie należało?? i dlatego tak po kryjomu, po złodziejsku to wszystko załatwił? no ciekawe...

                  Minnie
                  • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:59
                    Ja uważam, že żonie to coś by się jednak należało. A jak by tym obdzieliła swoje dzieci to już jej sprawa.
                  • sofia_87 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:23
                    Poslubiasz dana osobe, a nie jej dzieci. Swoja tesciowa, a wiec mame najdroższej Ci osoby tez zabezpieczasz na przyszlosc?
                    Tak, sa to obce dzieci. Jak to sobie wyobrazasz np. pan ma dwoje własnych dzieci, potem dwukrotnie poslubia panie z dziecmi, mialby obdarować WSZYSTKIE dzieci po równo?
                    Siostra mojego taty poslubila wdowca z dwojka dzieci, ona miała spory majatek po pierwszym mezu wlsnych dzieci nie urodzila, wiec calosc zapisala na 5 dzieci swoich braci. Podobnie moja stryjeczna siostra; jej maz ma corka przedmalzenska, razem maja jeszcze dwojke. Ona dokładnie zadbala o to aby po niej dziedziczyly wyłącznie jej dzieci, nawet z wylaczeniem meza.
                    Jej majatek pochodzi glownie od jej rodzicow i ze spadku po opisanej wcześniej ciotce, z jakiej racji cokolwiek z tego miałoby przypaść obcej dziewczynie.


                    Masz racje, ale "na dobre i na zle" nie zobowiazuje do obdarzania majątkiem pani i jej dzieci kosztem swoich własnych. Powtarzam, ze tam opiekunka do dzieci raczej nie była potrzebna, mieszkaly z wlasna matka ijak wynika z tekstu w momencie slubu ojca były już dorosle.
                    Dla mnie chory był fakt, ze ona w ogole oczekiwala, ze jej dzieci cokolwiek dostana.
                    Tak, tej zonie nic się nie nalzealo, gdyż nie dorabiali się majątku wspólnie, pani przyszla na gotowe. Pan miał pelne prawo, a wręcz obowiązek przekazac majatek w calosci własnym dzieciom.
                    Dlaczego nic nie powiedział, nie wiem, ja bym powiedziała w takiej sytuacji od razu.

                    Nie, nie rozumiem Twojej logiki, a może Ty powinnas przezyc na własnej skorze sytuacje, w której obca kobieta i jej dzieci okradają Cie z majątku wypracowanego przez Twoich rodzicow, byłoby milo?

                    Mama i babcia zawsze powtarzaly; "jak masz swoje, to nie wyciągaj reki po cudze, jak nie masz, to tym bardziej tego nie rob"
                    • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:32
                      Cóż, należało czy nie, ale jak się kogoś kocha to chyba się dba o jego dobrobyt nawet po własnej śmierci? Tu pan chyba pani specjalnie nie kochał, bo została bez dachu nad głową.
                      • sofia_87 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:37
                        Może pandziej kochal własne dzieci
                        • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:39
                          Najwyraźniej. I nie mówię, że to źle, ale rozczarowaniu pani się nie dziwię.
                          • sofia_87 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:48
                            Ja tez sadze ze powinien powiedzieć zonie o tym jak rozporzadzil majątkiem. Natomiast nie sadze aby pani albo jej dzieciom się koniecznie cokolwiek nalezalo
                      • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:42
                        10/10
                    • grrru Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:35
                      Jeśli moja córka kiedykolwiek będzie miała pretensje, że jej rodzeństwo przyrodnie jest traktowane tak samo jak ona to uznam to za porażkę wychowawczą.
                      • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:44
                        Ale tu nie ma "rodzeństwa przyrodniego". Takie musi mieć jednego wspólnego rodzica. W tamtym układzie nic takiego nie nastąpiło.
                        • grrru Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:50
                          W sumie racja, to jest różnica. I jest też różnica, czy dzieci się wspólnie wychowuje, czy są już dorosłe.
                    • nowi-jka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 12:07
                      smutne te wasze relacje sa,
                      dziecko które z toba mieszka, któremu przygotowujesz przez x lat kolacje i wozisz do szkoły, przy którym czuwasz jak chore, cieszysz sie z sukceów szkolnych i martwisz porazkami... to ciagle "obca dziewczyna" tylko dlatego ze splodził ja inny facet? że lepiej przepisac na siostzrenców i pociotków?
                      • sofia_87 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 12:26
                        Siostrzency to akurat rodzina i to bardzo bliska
                        • nowi-jka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 13:16
                          jesli mieszkaja niedaleko i spedzasz z nimi duzo czasu to moga byc jak własne dzieci jesli kontakt jest co boze narodzenie to wtedy tylko więzy krwi, to ze rodzina nie oznacza ze to ktos bliski
              • ixiq111 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:29
                Nie zawsze. Kolega ojciec, pan lat 70+, a bliżej 80-, wdowiec w sanatorium poznał panią 50+, rozwódkę z dwójką formalnie dorosłych dzieci.
                Pan bardzo majętny, pani typowa goładoopa. Jakże pani się zakochała, wręcz pragnęła się panem opiekować do końca jego lub swoich dni. Cisnęła na ślub jak diabli.

                Padła nawet propozycja, że pójdą do usc i rodziny powiadomią o zawarciu małżeństwa po fakcie. Pan na ślub się zgodził, ale dzieci powiadomił. Syn z córką poruszyli temat majątku, którego dorobił się tato wspólnie ze śp. matką i ojciec stwierdził, iż zgodnie z życzeniem jego zmarłej żony i jego też, ich dorobek ma iść do ich dzieci i wnuków, więc poszli do notariusza i załatwili co trzeba.

                Pani o ww. powiedział. I co? Nastąpiło trzęsienie ziemi, dzika awantura, po której pani stwierdziła, że jednak nie chce być żoną owego pana, bo nie zadbał o przyszłość jej i dzieci.

                Nie chcę wiedzieć, jak owa pani zajmowałaby się panem.
            • sofia_87 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:03
              Zdaje się ze jego dziecmi zajmowala się jego była zona, w innym domu. Skoro przekazal im darowizna z dożywociem caly swój majatek, to oznacza tez ze jego dzieci były dorosle. Tak wiec nowa pani nie miała kogo wychowywac
            • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:06
              Chyba trochę popłynęłaś. Pani się nie zajmowała jego dziećmi i gaci im nie prała bo dzieci zostały z matką.
              • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:57
                jeśli dzieci męża zostały z matka to nieco zmienia postać rzeczy - ale niewiele.
                sedno pozostaje sednem - zona kilka ładnych lat zajmowała się mężem. niepowiadomienie jej o takich sprawach było nieuczciwe. jeśli zawiera sie związek z kimś kto ma dzieci to te dzieci wychowuje sie razem i to sa wspólne dzieci. jak mówiłam pan nie musiał im zapisywać polowy polowy majątku ale coś tam mógł. po prostu dla mnie chamstwo i tyle.
                • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:01
                  Ale tutaj te dzieci chyba już dorosłe były? Więc nie było kogo wychowywać. Arwena, jak to z tymi dziećmi tam było?
                  • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:47
                    Dorosłe dzieci pana. Pani niepełnoletnie ( nastolatki ). Pani z dziećmi niepełnoletnimi zamieszkała u pana. W chwili śmierci pana - dzieci żony też były pełnoletnie
                • sofia_87 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:25
                  Zajmowala się mezem? A to on jakiś chory albo niepełnosprawny był?
                  A nie pomyslalas, ze dzięki temu malzenstwu podniosl się znacząco jej poziom zycia, jej i jej dzieci?
                • ixiq111 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:28
                  Nie wiemy do końca, czy żona zajmowała się mężem, czy leżała i pachniała w luksusach, które jej pan zapewniał.
                  Nie wiemy też czy zona pracowała zawodowo, czy zajmowała się domen, czy miała gosposię, bo mąż tyle zarabiał, że mogli sobie na to pozwolić.
                  Nie wiemy również, czy zmarły mąż zapewniał utrzymanie pasierbom, czy ich biologiczny ojciec.
                  Nie wiemy taż, czy zmarły nie zostawił żonie oszczędności, albo dostała odszkodowanie z polisy na życie którą miał wykupioną. Zbyt mało danych.

                  Natomiast niepowiadomienie o przepisaniu domu i firmy na dzieci - nie było w porządku. Tu się zgodzę. Zona powinna o tym wiedzieć.
            • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:40
              A skąd wiesz, że prowadziła dom? Może mieli kogoś do sprzątania? Pani wprowadziła się tam z własnymi dziećmi - więc jeżeli robiła - to przede wszystkim na dzieci.

              Ale jakie zajęcie się JEGO dziećmi. Jego dzieci - jak się związał z panią były dorosłe.
          • aerra Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:03
            A dla mnie pierwszy pan też burak - bo swoim majątkiem mógł oczywiście dysponować jak chciał i całkowicie rozumiem to co zrobił i dlaczego, ale poinformować panią należało. W tym momencie zwyczajnie ją okłamał.
            • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:49
              Ja myślę, że nie okłamał - tylko nie powiedział. Pewnie gdyby zapytała - to by powiedział. A ona przyjęła założenie - że wszystko jest jego.
              • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 12:02
                Blagam cie.
          • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:32
            A dla mnie pan z pierwszego opisu jest najgorszym z mozliwych drani jacy chodza po ziemi. Dobrze oczywiscie zrobil, ze w pierwszej kolejnosci zabezpieczyl swoje dzieci ale o drugiej zonie tez powinien w jakis sposob pomyskec. Potraktowal ja jak worek na sperme i tylko tyle. Oszukal i wykorzystal.
      • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:07
        Aaaas
      • ixiq111 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:32
        >>Wziął ślub, ale nawet nie wspomniał nowej żonie o swoich krokach

        A powinien.
        Też tak bym na jego miejscu zarządziła z majątkiem, ale małżonce bym powiedziała. Nie pytałabym się o zgodę, nie konsultowała swojej decyzji, ale poinformowała.

        Może pan wiedział, że pani chętnie przygarnie jego majątek, a po takiej informacji będzie dym, więc odkładał rozmowę na "później". No i wyszło jak wyszło.
      • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:41
        arwena_11 napisała:
        Wziął ślub, ale nawet nie wspomniał nowej żonie o swoich krokach. Po kilku latach zmarł. I pani została bez domu nad głową i spadku. Była baaardzo rozczarowana - bo liczyła na całkiem spory udział.
        Państwo bez ślubu - mieszkanie pana. Pan mieszkanie sprzedał i poinformował panią, że to koniec związku. On ma już pracę za granicą, a ona 2 tygodnie na wyprowadzkę - bo wchodzi nowy właściciel.


        I jeden i drugi przypadek jest doskonałym i zarazem smutnym dowodem jak bardzo nieprzygotowane finansowo sa do życia dziewczęta.

        chłopcy i mężczyźni jak najwcześniej - i w ogóle - sa wdrażani w sprawy finansowe (o ile więcej mezczyzn zajmuje sie tzw finansjera, o ile więcej mezczyzn od kobiet zajmuje topowe stanowiska w instytucjach finansowych. dla przykładu show typu Sharks czy Dragon Den, na kilku facetów przypada jedna kobieta )
        Gdyby te kobiety miały jakieś rozeznanie jak zabezpieczac sie finansowo to na poczatek zapytalyby sie o takie sprawy partnera przed slubem. zazadalyby intercyzy, rozdzielnego konta, trzymalyby rachunki kto na co komu placi i za ile. tego trzeba sie na uczyc a kto uczy tego dziewczynki i kiedy?

        Minnie
        • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:50
          Tylko w drugim przypadku - ślubu nie było - więc pani i tak praw nie miała żadnych
        • massinga Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 13:39
          No wiesz. Od poczatku jestesmy wychowywane na takie, co nie chca wyjsc na materialistki. Liczy sie tylko romantyczna milosc.
        • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 13:51
          No widzisz - a nas przestrzegała wykładowczyni na studiach. Koleżanka rozdawała zaproszenia na ślub - i akurat ona przyszła wcześniej na wykład. Pogratulowała - a potem powiedziała, żeby tylko do głowy jej nie wpadło to co ona sama zrobiła.
          I opowiedziała nam swoją historię. Dostała od rodziców mieszkanie - w romantycznym geście, przy sprzeciwie rodziców - rozszerzyła współwłasność na męża. A potem po rozwodzie musiała mu spłacić 50% mieszkania. Od rozwodu minęło wtedy ok 5-6 lat, a ona dalej exa spłacała.
          I jej słowa - miłość miłością - ale własny rozum trzeba mieć i się zabezpieczyć.
          • annajustyna Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 13:55
            Bezczelny ten eks...
            • arwena_11 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 13:58
              No bezczelny - ale kasa nie śmierdzi. A sąd tylko przyklasną.

        • grrru Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 14:02
          Myślę, że przeciętny polski dzieciak niezależnie od płci zwykle tak samo nie wie nic o finansach. Bo kto ma nauczyć? Szkoła? Przecież nie. rodzice sami się nie znają.
          • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 23:33
            grrru napisała:
            > Myślę, że przeciętny polski dzieciak niezależnie od płci zwykle tak samo nie wie nic o finansach. Bo kto ma nauczyć? Szkoła? Przecież nie. rodzice sami się nie znają

            aha.
            i to dlatego, z tej niewiedzy, później mamy ojców którzy robią w balona swoje zony nowe, stare, przepisując majątki na wyłącznie własne dzieci a te którym przysięgali wierność i podporę do "samej śmierci" zostawiają beztrosko na lodzie ?
            interesujące.

            Minnie
            • grrru Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 00:01
              Z tej niewiedzy mamy ludzi, którzy nie nie mają grosza oszczędności i tłumy chętnych na Amber Gold. Popatrz globalnie, a nie na pojedyncze przypadki. Poziom wiedzy o finansach jest u nas dramatycznie niski.
              • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 00:12
                No brak oszczednosci to chyba nie z niewiedzy a z braku mozliwosci.
                • grrru Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 10:37
                  Ja nie mówię o ludziach żyjących za minimalną. Tylko np. o mojej koleżance, która zarabia 4000, co w zasadzie jest jej kieszonkowym, bo za mieszkanie i cale życie płaci jej facet, a ona wiecznie nie ma kasy.
                  • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 10:41
                    Ale ze ona ma z 4000 cos odlozyc? Inaczej ze powinna? To nie jest zawrotna suma.
              • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 00:50
                grrru napisała:
                Z tej niewiedzy mamy ludzi, którzy nie nie mają grosza oszczędności i tłumy chętnych na Amber Gold. Popatrz globalnie, a nie na pojedyncze przypadki. Poziom wiedzy o finansach jest u nas dramatycznie niski.

                własnie patrze globalnie i już pisałam o tym, tylko nie umiesz obserwować (to typowe dla większości) . zobacz, pisałam w najpierwszym moim wpisie na temat jak to topowe stanowiska w świecie poważnej finansjery zajmują właściwe tylko faceci. na 100 najwiecej zarabiajacych CEO w Kanadzie dwie kobiety - pozycja 12 - Linda Hasenfratz i pozycja 94 - Nancy Southern.
                Canada top paid 100 CEO
                - reszta - mężczyźni mężczyźni mężczyźni.

                Skad to sie bierze? stad, ze przede wszystkim dziewczynek od maleńkości sie nie wciąga ani w kierunku technicznym, ani finansowym.
                a ze kobiety jak najbardziej mogą i potrafią w tym kierunku mieć zdolności świadczy choćby Kristalina Georgiewa która stoi czy stała na czele Banku Światowego. tylko trzeba zacząć wcześnie je wdrażać w finanse.
                Pamiętam jak za moich czasów w podstawówce działało SKO - Szkolna Kasa Oszczędności. dostęp do tego miały w równym stopniu i dziewczynki i chłopcy. pamiętam jak porównywaliśmy nasze konta i staraliśmy sie wzajemnie prześcignąć, lol. wpłacaliśmy oczywiście grosiki, ale nie w tym rzecz była a w wyrobieniu nawyku niewydawania i planowania.
                uważam ze to było bardzo dobre, pierwszy krok w nauczaniu odpowiedzialności za własne finanse, nauka oszczędzania, nauka prowadzenia dokumentacji finansowej itp.
                Mieliśmy tez lekturę Janusza Korczaka Bankructwo Małego Dżeka . była to bardzo fajna książka którą się naprawdę ciekawie czytało i która była jakby wstępem do mini -kapitalizmu, wiec mozna było się z niej sporo nauczyć. wspaniała na poziom dziecka by tłumaczyć tajniki ekonomii.
                Nie przypominam sobie aby teraz to było w szkołach, ale moze się mylę...

                Minnie
                • grrru Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 10:42
                  Tak dla ścisłości - czytanie statystyk to nie jest obserwacja wink Oczywiście, że wiem, jaka jest nadreprezentacja mężczyzn w świecie wielkiej finansjery. Ja się jednak odnosiłam do sytuacji przeciętnego człowieka w Polsce. Uważam, że przeciętny polski chłopiec nie jest wciągany w świat finansów i uczony czegokolwiek. Racja, w szkole nie ma żadnej edukacji finansowej i może lepiej, bo jakby wyglądała jak edukacja seksualna to już lepiej żadna smile
            • sofia_87 Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 09:31
              Czyli lepiej żeby ojciec zrobil w balona własne dzieci i przepisal majatek na nowa zone i jej dzieci?

              A propos niewiedzy, czy jak dziewczynka, już jako dorosla kobieta, przepisze swój majatek wyłącznie na własne dzieci, pomijając meza nr 2, 3 lub 4? To tez będzie zle, czy jednak troszkę mniej?
              • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 10:40
                Tez bedzie zle.
          • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 23:39
            No mnie nauczyl ojciec kasa to cos na czym sie znam dzieki niemu.
            • minniemouse Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 00:12
              Brawo Jolu!!!.
              wprawdzie od momentu jak przeczytałam ze masz czy miałaś swój własny biznes to już kalkulowałam iz musisz byc kobieta z głowa na karku ale ten post 100% upewnia mnie o tym smile
              żeby tak każda kobieta miała takiego ojca jak ty to moze wreszcie było prawdziwe równouprawnienie... (wzdycham)

              Minnie
            • grrru Re: Rozwod i kasa. 17.10.18, 10:39
              Ja się nauczyłam sama, bo w rodzinie nikt się nie znał smile
    • gaskama Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 08:42
      Kurcze, Jola, jak czytam te twoje wypociny, to zaczynam rozumieć, dlaczego polonistka tak męczyła syna w szkole podstawowej interpunkcją. Syn nie miał racji, twierdząc, że nie ma ona większego znaczenia.
      • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:06
        To nie czytaj mozna przerwac po pierwszym zdaniu jak dalej kogos meczy albo wogole omijac moje watki jest jeszcze mozliwosc wygaszenia wtedy wogole nie bedziesz miec problemu. Cos w temacie do napisania masz?
        • triss_merigold6 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:10
          Nie przepadam za Gaskamą i prawie nigdy się z nią nie zgadzam, ale inteligencją i sprawnością komunikacji bije Cię o kilkaset długości więc, zamiast się rzucać jak anorektyczna wesz na grzebieniu, powinnaś jej podziękować, że w ogóle raczy Ci zwrócić uwagę, żebyś mogła poprawić spójność swoich wypocin.
          • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:20
            Ojp pozostane przy swoich wypocinach bez interpunkcji ale zachowam reszte swojej kultury bo ty swoja to juz dawno zgubilas.
            • piekna_remedios4 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:41
              tyle, że ja np.nidy do końca nie rozumiem o co ci chodzi.
              " Duzy dom wiec moze mysli ze ok hehe a wiadomo o co mu chodzi. " - co to znaczy?
              Puszczasz jakiś swobodny strumień świadomości, trzeba 3 razy czytać, żeby pojąć. To nie do końca świadczy o kulturze, wiesz. I serio, w głowę zachodzę, jak będąc tak niechlujną w wypowiedziach zdołałaś zdobyć ten tytuł magistra UW. Pracę magisterską sama pisałaś, czy ktoś to zrobił za ciebie??
              • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:47
                Bo to trzeba umiec czytac miedzy wierszami, miec troche wyobrazni. Nie wszystko widac jest dla wszystkich.
                • annajustyna Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:51
                  UW zszedl na psy...
                  • piekna_remedios4 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:53
                    zauważ, że wg niej , kończyła studia gdzieś koło 2004 roku. Wtedy chyba jeszcze trzymał fason?
                • piekna_remedios4 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:52
                  promotorowi na studiach też tak mówiłaś? Raczej nie było żadnego promotora, nie?
                  • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 09:55
                    Ojp forum to nie pisanie pracy magisterskiej moja droga. Ktos kto konczy pytanie "nie"tez raczej ... no coz a cos tam obronilas. Pass .
                    • piekna_remedios4 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:20
                      big_grin czyli nie pisałaś, tak myślałam, kłamczuszku
                      • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:22
                        Pisalam i nawet obronilam ale jak nie to moze byc i ze nie obys tylko byla zadowolona, reszta bez znaczenia.
                • 35wcieniu Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:37
                  Wyobrazni. No. Wczoraj na pytanie czy Twoi rodzice nie zyja odpowiedzialas "nie zyja" majac na mysli ze zyja, ale kto by tam sie martwil przecinkiem, lepiej pozostawic pole dla wyobrazni big_grin
                  • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 12:09
                    😂
                • 45rtg Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:51
                  jola-kotka napisała:

                  > Bo to trzeba umiec czytac miedzy wierszami, miec troche wyobrazni. Nie wszystko
                  > widac jest dla wszystkich.

                  Na przykład dzielenie się własnymi, ehm, przemyśleniami.
          • stephanie.plum Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 13:16
            litości.
            Jola z przecinkami to już nie będzie Jola!

            niech pisze, jak pisała. osobiście uwielbiam czytać.
            :~)
            • triss_merigold6 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 13:19
              Jest różnica między:
              Rodzice nie żyją.
              a
              Rodzice? Nie żyją.
              • same-old_mona Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 13:27
                -Czy twoi rodzice nie żyją?
                -Rodzice? Nie, żyją.
                A
                -Rodzice? Nie żyją
                Taka różnica :p
                • stephanie.plum Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 15:08
                  no nie mówcie!
                  :~D
                  • chatgris01 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 20:19
                    Mozna tez: "No nie, mówcie!" tongue_out
    • princesswhitewolf Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:02
      > Opiszecie? Pokazecie jak mozna sie przejechac.

      nie przejechalam sie bo wszystko co posiadalismy nalezalo do mnie przed slubem. On prawie nie pracowal i dlatego sie rozwiodlam
    • hanusinamama Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:04
      Ja znam sytuacje taką. Panie przed slubem miała mieszkanie dosc spore w duzym miescie. Z mezem postanowili budować dom i wzieli kredyt (ona mieszkanie chciala zostawic). Po kilku latach Pan tak marudził ze bez sensu ten kredyt ze sprzedali i spłącili kredyt. Po kolejnych 2 Pan sobie znalazł młodszy model i teraz żada. połowy domu ( a nawet wiecej bo on wiecej zarabiał itd...). Najnowszy pomysł (kupi pani i dzieciom małe mieszkanie a sam zostanie w domu bo nowej Pani marzy sie dom z ogródkiem) i oczywiscie walka w sądzie. Uwazam ze jezeli kobieta ma jakies zabezpieczenie to trzeba je trzymać zeby nie wiem co
    • grrru Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:05
      Czekając na termin rozprawy rozwodowej podpisaliśmy umowę o rozdzielności, bo chciałam kupić mieszkanie bez czekania na rozprawę. Jeszcze mi pomógł z przeprowadzką, a potem krótko nawet tam razem mieszkaliśmy, ale to był specyficzny związek wink Majątku żadnego nie mieliśmy, ani odrębnego ani wspólnego.
    • tol8 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:11
      Nie mieliśmy wielkiego majątku. Ot, wyposażenie mieszkania, stare auto.
      Jak wyglądał podział? Ja spakowałam dzieci i ich rzeczy, a on w tym czasie wywoził agd, rtv i resztę. Widać, co było dla niego ważne.
    • diona78 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:12
      Jola ty się odwal ode mnie bo zaraz ja się przyczepię do ciebie a wiele by można pisać. Gdzie ja pisałam że mi się coś należy? Może jestem dobrym człowiekiem i lubię się dzielić? Nie zatrzymalabym sobie mieszkania w momencie gdy mój mąż ciężko pracuje żeby naszej rodzinie było dobrze. Każdy człowiek ma prawo do zabezpieczenia dachu nad głową. Nawet jeśli się odkocha i rozwiedzie w wieku 50 lat. Gdzie ma iść? Pod most? Jeżeli obdarowany nie chce się dzielić, to należy drugiego małżonka zabezpieczyć inaczej. Każdy zna milion przykładów gdzie jedno z małżonków okazało się szują. I to wcale nie jest tak, że na pewno oszuka ten bez mieszkania. Bo ja znam inne historie, kiedy obdarowana żyła sobie megawygodnie z wysokiej pensji męża a na starość facet został na lodzie, bez niczego, bo wszystko szło na zachcianki żony a ona się potem zakochała i kazała spakować jeleniowi walizki.
      • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 10:25
        Sory zalozylas watek przedstawilas swoj punkt widzenia na dany temat. Zaznaczylas ze sytuacja cie nie dotyczy ok ale jednak co na temat myslisz napisalas. No to my napisalysmy co uwazamy i jak to wyglada. Przewaznie w zyciu wiec nie rozumiem problemu. A co do mnie. Zakladaj watek i pisz co tam chcesz. Mnie juz wszystko jedno.
        • diona78 Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:12
          No przedstawiłam swój punkt widzenia i nie wiem dlaczego cały czas mnie szkalujesz, że jestem rozczeniowa i nastawiona na branie. Może właśnie na dawanie jestem nastawiona. Dałaś coś komuś? Ja dałam wiele. Ale ty może wiesz lepiej?
          • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:21
            Nie wiem o co ci chodzi . W poscie startowym napisalas ze to maz mialby rozszerzyc wspolwlasnosc pewnie dlatego tak poszedl watek zreszta nie tylko ja tam tak pisalam.
    • spanish_fly Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:30
      Jolka, a po co w ogóle brać ślub, skoro to się może tak źle skończyć? Czy bez ślubu nie można razem żyć? Odpadłyby te wszystkie kłopoty majątkowe na których, jak piszesz, tak łatwo się przejechać?

      A i jeszcze, przy tym Twoim świętym oburzeniu, rozumiem, że byłabyś równie oburzona, gdyby mąż chciał coś przepisać na Ciebie? Co to znaczy, że przy rozwodzie byłaś mile zaskoczona? Czemu nie nie wyszłaś z małżeństwa tylko z tym, co do niego wniosłaś i sama w trakcie zarobiłaś?
      • grrru Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:32
        Bez ślubu też są różne kwestie majątkowe do rozwiązania, jak się wspólnie żyje i wychowuje dzieci,
      • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:47
        Rzadac od kogos a dostac z kogos inicjatywy to dwie rozne sprawy. Ale na temat mojego bylego meza ja sie nie wdaje na forum w dyskusje bo i ja mam swoje granice. Nie pisze nic co mogloby naprowadzic kogos na np. Moje personalia wiec temat zamykam.
        • spanish_fly Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 11:49
          Gdzie była mowa o żądaniu? To sobie sama dopisałaś.

          >>Ale na temat mojego bylego meza ja sie nie wdaje na forum w dyskusje bo i ja mam swoje granice.

          Wdajesz się, ale tylko wtedy, kiedy Ci pasuje.
          • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 12:00
            No to chyba jak kazdy. Jak ja zaczne cie przepytywac to tez mi napiszesz tylko to co ci pasuje napisac i co chcesz napisac .
          • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 12:01
            Zadaniu rozszerzenia wlasnosci bo mi juz sie dwa watki w jeden zlaly.
            • spanish_fly Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 12:07
              Fajnie by było, gdybyś używała polskich znaków i wstawiała czasem przecinki. Trzeba się domyślać, co chciałaś napisać.
              • jola-kotka Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 12:27
                No to jedno zdanie to faktycznie bylo trudne do zrozumienia.
    • fawiarina Re: Rozwod i kasa. 16.10.18, 20:09
      Nie wszyscy się żrą o kasę. Ja zostałam w mieszkaniu które było własnością moich rodziców. On wziął tylko połowę biblioteczki oraz play station. Oszczędności podzieliliśmy tak na oko, bo były w sumie niewielkie. Prowadzimy razem działalność, więc w sumie kasę nadal mamy wspólną w pewnym sensie. No i tak to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka