Dodaj do ulubionych

To chyba jakaś kpina...

30.10.18, 19:28
Polki atakują pomysł emerytur dla matek. Pani Bożena odbiera im wszystkie argumenty

Strasznie mnie wkurza taka propaganda.
Bo matki pracujące wcale tego samego nie muszą robić, tylko tyle, że po pracy. Bo dzieci, które łaskawie będą płacić podatki, nie korzystały z publicznej służby zdrowia, szkolnictwa.

Mogliby dać taką emeryturę matkom dzieci niepełnosprawnych, które naprawdę nie mogły pójść do pracy, bo ktoś się taką osobą musi zająć, ale to by było niemedialne.
A tak patolstwo sprzeda się w kolejnych wyborach, jak za pińcetplusa.
Obserwuj wątek
    • green.moon7 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:30
      Uprowadziłes dziecko i dopiero teraz sprawdzasz ceny?
      • kota_marcowa Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:34
        Chyba nie ten wąteksmile
        Choć ja w tym momencie mam ochotę uprowadzić kilkoro, może w końcu się załapię na jakiś pińcetplus albo emeryturkę jednocześnie pierdząc w fotelwink
        • iwles Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:15
          😃😃😃
      • lily_evans11 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:36
        Chyba czwórkę trzeba by naraz uprowadzic big_grin.
    • 35wcieniu Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:35
      "przyznaje kobieta, która jak sama twierdzi, przez 28 lat była "managerem rodziny""

      big_grin Sory, nie mogę dalej.
      Idę umyć gary, ale uznamy że będę coachem kranu. Może mi też coś SKAPNIE. big_grin
      • martishia7 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:52
        Dobra, nie czytam. Idę superwajzować wannę i moje dziecko w tejże.
        • triss_merigold6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:53
          A ja idę dać komuś w mordę.smile
          • heca7 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:32
            W sumie niezły pomysł. Potem wikt i opierunek na koszt państwa wink
            • triss_merigold6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:36
              E nie, ja treningowo. smile
    • agrypina6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:39
      Powinna być emeryturą dla opiekunów niepełnosprawnych. A nie leniwych bab, które mają kilkoro dzieci. Inne matki też musiały robić w domu to wszystko, co bezrobotne mamusie z wyboru, tylko oprócz tego chodziły do pracy.
    • triss_merigold6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:40
      Byłabym za tym, żeby ową emeryturę dla gospodyni domowej wydzielić z emerytury jej męża. Państwo przez eści lat mieli fanaberię lub dochody im pozwalały = państwo ponoszą konsekwencje.
      Jak dla mnie skandaliczne dotowanie nierobów.
      • kota_marcowa Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:50
        No skandal. Zapowietrzyło mnie na roszczeniowość pani "meneger".
        Aż zastanawiam się czy to nie propagandowy artykuł pisany pod zamówienie rządzących.
        • triss_merigold6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:52
          Nie sądzę, bo takie teksty bywały też w "Codzienniku Feministycznym" i "Krytyce Politycznej".
        • anilka Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:49
          Mnie też się on wydaje dziwny ale w drugą stronę big_grin
          ta Bożenka jest takim przykladem przejaskrawionym, że aż oburzenie samo się ciśnie na usta i klawiaturę.
      • szpil1 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:56
        triss_merigold6 napisała:

        > Byłabym za tym, żeby ową emeryturę dla gospodyni domowej wydzielić z emerytury
        > jej męża.

        Dokładnie.
        • memphis90 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:15
          No jak - niech się potomstwo zrzuca. Skoro takie dopieszczone i wyedukowane, to przecież pójdzie do pracy, na pewno nie utknie na 28 lat w domu lepiac pierogi...
          • lauren6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:31
            Znam taki przypadek. Pani była menagerką rodziny, aż tu mężowi się nagle zmarło zanim osiągnęła wiek, w którym przysługuje renta po mężu. Nie muszę mówić co to znaczy wchodzić na rynek pracy w wieku 45++ jeśli nie przepracowało się zawodowo ani jednego dnia.

            No i dochodzimy do sedna historii. (Nie)stety pani urodziła same córki i każda poszła w ślady matki: tzn szybko urodziły dzieci i nie pracują zawodowo. Żadna z nich nie ma środków by wspomóc finansowo matkę, a zieciowie również nie kwapią się by ze swoich pensji utrzymywać niepracujacą żonę, dzieci i na dokładkę teściową. Pani utrzymuje się dzięki pomocy finansowej swojego rodzeństwa i 80 letniej matki, która ma emeryturę.
          • panterarei Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:47
            Zapomnij. Tam są cztery córeczki. Też mogą chciec być managerami rodzinny...
      • sasha_m Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:21
        O, dokładnie. Dzielili się zarobkami całe życie, to niech teraz podzielą się emeryturą.
    • araceli Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:41
      Skoro pani przez 28 lat "świadczyła usługi" na rzecz rodziny to niech jej rodzina wypłaca emeryturę.
    • mid.week Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:43
      Kolejny pomysł, żeby podzielić, tym razem kobiety - na te co zasłużyły na przywileje i resztę, która będzie na nie się składać. Mistrzowie tworzenia wyimaginowanych wrogów.
      • triss_merigold6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:47
        Trudno, żeby codziennie wstając o 6 rano do fabryki, odczuwała cień solidarności z babą, która 20 lat woziła dzieci na zajęcia dodatkowe i spełniała się w pracach plastycznych.
        • mid.week Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:56
          trudno nie dostrzec, że nie o pomoc dla bożenek w tym pomyśle chodzi.
          • maslova Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:41
            A o co w takim razie chodzi?
            • lily_evans11 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 22:07
              O kolejną kiełbasę wyborczą dla rozgarnietych inaczej?
    • lauren6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:48
      Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Pomóc od państwa powinni dostać opiekunowie niepełnosprawnych członków rodziny, a nie panie, które z własnej woli zdecydowały się na siedzenie w domu.

      Kobiety, które wychowywają dzieci i tak mają bonusy emerytalne: macierzyńskie, wychowawcze liczą się do emerytury. Nie ma absolutnie żadnego racjonalnego powodu dla którego pani pod odchowaniu zdrowych dzieci miałaby się kisić w domu i nie pracować. Państwo powinno wspierać aktywnosć zawodową, powrót kobiet na rynek pracy, a nie lenistwo i nieróbstwo.
      • triss_merigold6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:51
        Jeszcze uściślijmy co oznacza "po odchowaniu", bo znam panią, którą do powrotu na rynek pracy skłonił nie tyle nastoletni wiek dzieciątka, co bardzo już dramatyczna sytuacja finansowa rodzina.
        • kota_marcowa Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:00
          No tej pani, to zajęło 28 lat mimo, i teraz hit - że MUSIAŁA OSZCZĘDZAĆ!
          • mid.week Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:03
            ...żeby pojechać na narty smile
    • cosmetic.wipes Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:56
      No niestety, taki mamy klimat. I jeszcze wychodzi na to, że dzieci matek pracujących wychowywaly się samopas.
      Wk...jące to jest niemozebnie, bo pracujących, którzy coś osiągnęli dyma się w każdy otwór.
      • mid.week Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 19:59
        mam ochotę zaczać zarabiać pod stołem i byleby się nie dokładać.
      • 35wcieniu Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:16
        Normalka. Menadżerki rodzin piorą, sprzątają i gotują, a dzieci matek pracujących na etatach (ledwo) żyją brudne, w syfie i głodne. To już dawno ustalono big_grin
    • zawsze-w-drodze Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:11
      Zawistnice.
      Kobieta miała pełne ręce roboty. Szkola muzyczna dla dzieci, wprawki na instrumentach, tenis, narty... Olę to planowania, wybierania mauczucieli, szkół, instrumentów, sprzętu.,, i dzieci na odpowiednim poziomie wychowała. Pełnowartościowe można powiedzieć.
      Która sprzątaczka, nauczycielka czy inna urzędniczka pracująca zawodowo ma czas na wybierania modelu nart czy skrzypiec? To i dzieci bardziej zaniedbane. Nie tak wartościowe. To nie należy się nagroda? Zreszta marna na emerytura. Minimalna? Za pięcioro palowartosciwych obywateli? Przynajmniej ze trzy razy tyle powinno być.
      • cosmetic.wipes Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:19
        Niech ci pełnowartościowi obywatele zrzucą się na emeryturę dla mamusi. Może być i paręnaście tysi miesięcznie.
        • zawsze-w-drodze Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:28
          Ojtam ojtam. Przecież się zrzucają na system. Każda mogła piątkę urodzić i skrzypce wybierać czy tam narty. Managerem domowy zostać. A nie z zazdrości w klawiaturę klepać. Po szychcie. Leniwe baby. Osiem godzin poza domem przesiedzieć, dzieci zaniedbywać, jeszcze kasę za to brać, a na końcu tym rzeczywiście urobionym paru groszy żałować.
          • mag1_k Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 14:12
            big_grin
      • alin9 Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 19:33
        Ty tak serio?!Skoro miała czas to ona powinna matkom pracującym dopłacać do emerytury.Taka rekompensata za brak czasusmile
    • anilka Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:13
      Jak wychowała 5 dzieci, to one powinny sponsorować mamusię. Na spółkę z mężem może być
      • piepe Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:22
        Ja jestem nawet za tym, aby te konkretne dzieci zwolnić w przyszlości z ZUSu, przynajmniej częsciowo, gdyby płaciły na matkę. I konsekwentnie, powoli, wygaszac w ten sposób ZUS. Na końcu im ktoś będzie miał więcej ogarniętych dzieci, tym lepszą emeryturę. A jak nie będzie miał dzieci, to nie będzie miał emerytury. Myślę, że dzietnośc by podskoczyła gwałtownie, a zwłaszcza troska rodziców o wychowanie i wykształcenie.
        • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:31
          > Ja jestem nawet za tym, aby te konkretne dzieci zwolnić w przyszlości z ZUSu, przynajmniej częsciowo, gdyby płaciły na matkę.

          Ale jeśli zwolnisz "częściowo te dzieci z ZUSu" tzn., że będą płaciły niższą składkę. Tzn., że jak dożyją wieku emerytalnego, to będą miały niższą emeryturę.
          • 35wcieniu Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:33
            No i co, ich dzieci je będą utrzymywać big_grin I tak w kółko big_grin
            • frey.a86 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:38
              A jak fajnie będzie miało któreś z tych dzieci, jak się okaże że będzie bezpłodne. big_grin Nie dość, że całe życie będzie bulić na emeryturę dla niepracującej matki, to jeszcze na starość nie dostanie własnej. big_grin
              Pomysł piepe ma chyba słabe strony. tongue_out
              • 35wcieniu Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:45
                I wtedy sie poczuje jak przecietny bezdzietny człowiek, który buli na te wszystkie pincety a sam g*wno z tego ma smile
              • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:49
                > Pomysł piepe ma chyba słabe strony.

                Poza tym niepracująca żona pracującego męża utrzymywana jest przecież przez tego męża właśnie! A kiedy pracujący mąż przejdzie na emeryturę, to żona dalej jest przez niego utrzymywana. A kiedy mąż umrze, to żona nie zostaje bez środków do życia, tylko 80% jego emerytury przechodzi na żonę!

                Nie znam szczegółów tych emerytur matczynych: kiedy osiąga się wiek emerytalny? Czy wysokość tej emerytury jest uzależniona od liczby dzieci, czy jest stała poczynając od czworga. Co, jeśli dziecko/dzieci umrze nie osiągnąwszy wieku produktywnego? Czy część emerytury zostanie odebrana? A jeśli dziecko nie będzie płaciło podatków, bo będzie niepracującą żoną przy mężu?
              • piepe Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 22:16
                Może adoptować tongue_out Tyle ze pewnie takiej rzeczywistości nie byłoby dzieci do adopcji. To wtedy emerytura państwowa po okazaniu papiera, że bezpłodny. Nie musiałaby być jakaś głodowa (pewnie rozwinęłaby się korupcja w kierunku udowodnienia, że jest się bezpłodnym nie z własnej winy tongue_out )
                Ja wiem, że taki koncept ma wady, ale za jednym zamachem rozwiązujemy 2 problemy - wymieranie Europy i kwestię niewydolnego zusu.
                • lauren6 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 22:21
                  Najlepiej adoptować czwórkę 17-latków tongue_out
                • katja.katja Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:21
                  A co z brzydkimi i nieśmiałymi? Niby są zdrowi i często też płodni, ale nie mają z kim?
                  • tanebo2.0 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:26
                    Proponuję przydział kobiet na kartki...
                    • katja.katja Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:31
                      Mam na myśli obie płcie.
                  • piepe Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:06
                    Zauważ gazeta, że w mojej koncepcji utrzymywania starców przez ich własne dzieci nie ma czegoś takiego jak składki na ZUS. Taki przykładowy brzydki i nieśmiały, który nie będzie miał dzieci, będzie miał kasę na indywidualne, dobrowolne składki emerytalne. Oczywiście przez to będzie miał mniej kasy na utrzymanie swoich rodziców - no ale cóż, niesmiałego wychowali, nie wyprostowali mu zębów, nie uczesali, nie zadbali o to, aby potrafił zrekompensować sobie niedoborów urody intelektem, to taką będą mieć emeryturę.
                    Niemniej ja wiem, że koncepcja takiej emerytury kłóci się z fundamentalnym przekonaniem społecznym, że to państwo ma się opiekować obywatelem, a nie on sam.
                    • katja.katja Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:34
                      Skąd będzie miał tę kasę? Brzydcy są rzadziej zatrudniani na lepszych stanowiskach pracy, nieśmiali w ogóle (nawet mimo faktycznych zdolności) mogą pomarzyć o dobrze płatnej pracy.
                      Często nieśmiałość jest wrodzona, a nawet po latach terapii nieśmiały będzie nadal do tyłu w porównaniu do rówieśnika/kandydat do danej, lepszej pracy który nigdy nie był nieśmiały i ma np. wrodzoną pewność siebie.
                      Intelekt też jest wrodzony, inaczej osoby z ZD z bogatych, dbających rodzin po latach terapii mieliby intelekt w normie, a tak nie jest.
                      • piepe Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:33
                        Bo tak się składa gazet, że rzeczywistość jest niesprawiedliwa. Brzydcy mają gorzej i trudniej niż ładni i tyle. Oczekiwanie, że "państwo" ma tę niedoskonałość rzeczywistości niwelować jest naiwne, bo to zawsze kończy się niewydolnością finansową państwa. Jeśli już, to zasiłki dla naprawdę pokrzywdzonych przez los - chorych, niepełnosprawnych i tak, konieczne jest ustawienie granicy od kiedy pomagamy i ustalenie kto jest "naprawdę" poszkodowany, inaczej poszkodowani bedą prędzej czy później wszyscy.
        • zosia_1 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 22:08
          A co z tymi, które nie mogą zajść w ciążę?
        • taki-sobie-nick A propos dzietności 30.10.18, 22:50
          co z takimi przypadkami, jak forumka, która nie chce mieć dzieci ze względu na bordeline?
        • memphis90 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:56
          Aha, ale przy założeniu, że potomstwo pracuje, bo jak nie - to 0 emerytury...
        • klaviatoorka Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 16:26
          piepe- mądrze prawisz!
          Taki system emerytalny jest w Chinach, i to pomimo realizowanej niegdyś niesławnej polityki "jednego dziecka".
          Rodzice i dalsi krewni inwestują ile mogą (czasu i pieniędzy), aby wychować najmłodszych członków rodziny w poszanowaniu pracy i kodeksu etycznego.
          Dlatego dobrze wykształcona, wychowana i nauczona odpowiedzialności osoba może utrzymać nie tylko swoich rodziców, ale też kuzynów i wujostwo, jeśli oni stracą swoje potomstwo.
          Starsi ludzie nie czekają na mannę z nieba, lecz do samej śmierci robią coś użytecznego dla innych- czy to prowadząc własny malutki biznes (jakiś handel, ogród, manufakturę, mikrogastronomię na ulicy), czy wspierając gospodarstwo domowe swoich dzieci.
      • izabelka55 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:22
        Też mnie zirytował ten artykuł. Jakby matki pracujące nie wstawaly rano,nie sprzątały,nie gotowały i nie prowadziły dzieci na zajęcia dodatkowe... No kurcze widocznie potrafimy się lepiej zorganizować!!!masakra... Jakby ona trochę popracowała,to może ojciec miałby okazje dziecko gdzieś zaprowadzić...
    • kropkacom Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:32
      Do kogo te Polki powinny mieć pretensje? Do kobiety, która stwierdziła, że się nie leniła całe życie? A tak było by fajnie, gdyby jej dzieci spóźniały się do szkoły, chodziły głodne i niedokształcone. Ona by wstawała o dwunastej i oglądała telewizję. Czy do polityków, wybranych w wyborach powszechnych, którzy postanowili uprzywilejować wielodzietnych?
      • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:36
        I ponad 20 lat musiała pilnować te dzieci w domu? Kpina. Mam kolezanke ma 4 dzieci. Tak jak były małe to siedziała znimi w domu (bo niania dla 3 zabrałaby cała pensje) ale jak poszły do przedszkoli, szkoły wróciła najpierw na pół etaty, potem na 3/4 etatu. Wyobraz sobie ze dzieci nie sa zaniedbane, nie spozniaja sie do szkoły, nie są głodne.
        • kropkacom Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:40
          Mnie pytasz. Ja mam jeszcze gorszy PR big_grin Pretensje i zdziwienie zachowajcie dla polityków.
        • znowu.to.samo Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:50
          Ja byłam takim managerem 10 lat, bardziej z przymusu bo dziecko niepełnosprawne trzeba było rehabilitować, a mąż miał wystarczające dochody.
          Odkąd mam 3/4 etatu odżyłam a do managerowania za nic nie wrócę
          • mamtrzykoty Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 22:08
            Ano, więc sama widzisz, jaka to ciężka praca takie managerowanie przez 28 lat!
            czyli nagroda w postaci emerytury jak najbardziej się należy.
            • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:44
              Wiesz co bez przesady. Przez pierwsze lata jak dziecko małe i w domu to jest to cięzka praca. A potem? Dzieci w szkole i co taka harówa? Przypominam ze pracujące matki tez sprzątają, gotują, piorą, dzieci woza na zajecia. Wyobrax sobie ze od 8 do załozmy 14-15 nie masz dzieci, musisz ugotowac i sprzatnąć ( nosz chyba bym 5 daniowe obiady robiła i codizennie okna myła).
            • alin9 Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 19:41
              Zauważ,ze mowa o dziecku niepełnosprawnym rehabilitacjami.Co innego siedzieć w domu,bo musisz.Tu mowa o siedzeniu z wyboru.Dla tych pierwszych pomoc.Dla tych drugich figa.
          • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 23:06
            Ale ty miałas inna sytuacje. Co innego dziecko wymagajace opieki a co innego dzieci w wieku nastu lat i mamusia w domu siedzącą...
            • kropkacom Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 06:58
              No ale wybacz, pani w domu nie siedziała. Zresztą, nie tobie oceniać. Z czego pomysł rządzących nie jest dobry, ale nie ma rzeczy nieodwracalnych jak się okazało. Za jakiś czas będą wybory i możecie oddać głos na partię, która wycofa takie pomysły.
              • cosmetic.wipes Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:54
                kropkacom napisała:

                > No ale wybacz, pani w domu nie siedziała.

                A co robiła? Oprócz tego co o xywoscie robią też pracujący rodzice.

                > Zresztą, nie tobie oceniać.

                Pani będzie żyła z jej pieniędzy, więc jak najbardziej może oceniać.
                • maaria33 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:07
                  Ja doświadczyłam obu sytuacji (4 lata na wychowawczym itd) - placówki zdjęły ze mnie obowiązek edukacji i 2 posiłków dziennie dla dziecka (przedszkole) i edukacji (szkoła). Za co zresztą płaciłam. Kiedy wróciłam do pracy ilośc pracy okołodzieciowej zmniejszyła się minimalnie (jak wyżej).

                  Świat jest pełen mitów. Jeden to taki, że matka w domu "siedzi". Drugi to taki, że za matkę pracującą jakiś nieokreslony byt wykonuje pracę domowe, opiekuncze , wychowawcze itd. A ona robi karierę i w przerwach maluje paznokcie.
                  • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:35
                    > Drugi to taki, że za matkę pracującą jakiś nieokreslony byt wykonuje pracę domowe, opiekuncze , wychowawcze itd.

                    A nie jest tak, że kiedy matka pracuje, to ojciec bardziej angażuje się w prace okołodzieciowo-gospodarskie niż przy matce nie pracującej zawodowo?
                    • kropkacom Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:49
                      Nie jest.
                    • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:55
                      NO czyli oboje rodziców robi to co robi matka niepracujca, dodatkowo pracując. I dla jasnosci co innego siedziec w domu z dzieckiem do lat 3-4 a co innego z 12latkiem...
                    • maaria33 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:52
                      Racja - Dodatek do emerytury dla wszystkich ojców, mężów pracujących matek. Bo się bardziej angazują big_grin
                  • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:49
                    Tak ale ty mówisz o małym dziecku z ktorym jestes w domu. A ja mowie o dzieciach 10+. Nawet matka domowa nie ma tych dzieci cały czas bo i tak placówki sie nimi zajmują do 14-16. Wiec sorry ale w takim układzie taka matka robi to samo co pracująca tylko na luzie. Jak ktos chce siedziec w domu jego wybór. Ale nie sądze aby matka duzych dzieci w wieku szkolnym była bardziej zarobiona niz matka dzieci w tym samym wieku ale pracująca. Tez siedziałam z dzieckiem wieczorami robiac zlecenia ale to było małe dziecko wymagjące ciagle uwagi. 12 latkiem raczej nie zajmujesz sie przez całą dobę.
                • memphis90 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:08
                  >A co robiła?
                  Lepiła artystycznie pierogi, wozila na narty i na zajęcia w kółku muzycznym. Taka jesteś mądra, a ulepilas kiedykolwiek artystycznie pieroga, hę...?
                  • mag1_k Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 15:19
                    big_grin już nie pierwszy raz dochodzę do wniosku, że ematka ZAWSZE poprawi mi humor big_grin
                • kropkacom Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:31
                  Bedzie lub nie będzie. W tej chwili nie żyje z waszych. I nadal, wiele zależy od następnych wyborów.
              • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:47
                NIe siedziała. Masz dzieci w szkole powiedzmy do 14? Co robiła? Ja mam spory dom i ogród i nie wiem co robiła. Tak wiem obiad ugotować, sprzatnać, poprać itd...ale przypominam ze pracująca matka robi to samo. Tylko ze pracujaca zapewne koło godziny 20 zaczyna ograniac dom, gotować obiad na drugi dzien, wstawiac pranie koło 22-23 konczy po 8 godzinach pracy. Nadal uwazam ze sporo pracy jest przy małych dzieciach ale juz takie 10+ ???
    • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:33
      100/100. To tak jakby pracująca matka miała w domu stado skrzatów ktore nocą sprzataja mieszkanie, piorą, wieszają, prasują, gotują i kwiatki podlewają.
    • heca7 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:35
      Taka emerytura powinna być tylko dla rodziców (o ile to ojciec zrezygnował z pracy) dzieci niepełnosprawnych. Takie kobiety nie mogą podjąć jakiejkolwiek pracy bo dziecko jest całkowicie zależne od nich. A często kiedy dziecko umrze wcześniej zostają same, ze schorowanych kręgosłupem , w wieku kiedy nawet na kasę w Biedronce ich nie przyjmą.
      • kropkacom Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 20:38
        Z jakiś powodów rodzice niepełnosprawnych dzieci nie mają co liczyć na zainteresowanie rządzących.
        • ginger.ale Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:48
          Dziećmi niepełnosprawnymi nasza miłościwie panująca prawica interesuje się tylko od momentu ich poczęcia do porodu.
          • heca7 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:52
            A potem masz cierpieć bo Bóg tak chciał tongue_out
          • alin9 Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 19:48
            Przez ten moment słodzą po kokardę.otem w imię miłości bliźniego wyzywają od zdradzieckich mordsad
      • szironna Re: To chyba jakaś kpina... 03.11.18, 12:29
        Popieram heca7. Taka emerytura jak najbardziej jest zasłużona. Jestem samotną matką, mam niepełnosprawne dziecko i pracuję na cały etat. Po pracy ogarniam dom, terapie, lekcje i wszystko to, co aktualnie jest konieczne. Jak każda pracująca matka. Wiem też jedno - nasz rząd ma niepełnosprawnych głęboko i daleko. Urodzić musisz, potem zakop dziecko w ziemiance i nie zawracaj d...
        Co do emerytury matczynej, to uważam że to zły pomysł. Tak jak rozumiem wychowywanie dziecka przez początkowe lata jego życia, tak nie widzę zasadności rezygnacji z pracy w późniejszym okresie życia potomstwa z uwagi na fakt bycia ich matką. Oczywiście praca zawodowa jest wyborem każdej kobiety, niemniej w przypadku rezygnacji z niej o emeryturę takiej osoby powinien zadbać mąż i dzieci. W naszym państwie rozdawnictwo staje się normą, zaś pracujący jawi się jako jeleń, który skoro głupi to pracuje i finansuje "mądrzejszych". Socjalne jest zasadne, ale nie może to być kupowanie elektoratu i "hodowanie" roszczeniowego społeczeństwa. Swoją drogą pisałam tu już chyba, że nie pracując miałabym większy dochód niż teraz. \a jednak pracuję. I choć z uwagi na sytuację życiową mam ograniczoną możliwość wyboru miejsca pracy (obiektywnie patrząc mogłabym zarabiać więcej), to nie jestem egoistką i nie wyciągam ręki do państwa. A może powinnam? Robimy badanie opiniotwórcze? wink
    • miodowa2 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:02
      Tak naprawdę, jeśli matka nie pracuje, zyskuje na tym ojciec-mąż, który zarabia na całą rodzinę. Przychodzi z pracy, ma świeży obiadek, wysprzątane, wyprane, zakupy zrobione, dzieci dopilnowane, zawiezione na dodatkowe zajęcia i jeszcze najczęściej to on podejmuje pewne decyzje rodzinne!
      • annajustyna Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 07:17
        Czyli to on jest menedżerem rodziny...
      • lily_evans11 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:07
        No i dlatego powinien za to później żonie że swojej emerytury odpalić wink.
        • kropkacom Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:40
          Jak najbardziej, ale (znowu) rządzący maja inną wizję.

      • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:53
        Tak i znam taką rodzine. Maja 5 dzieci, matka w domu siedziała do czasu az dzieci nie poszły do szkoły i mogly samej z niej waraca. Jakies 14 lat bez pracy...ale maz odkłądał jej pieniadze na emeryture. teraz Pani poszła do pracy. Nie jest dobrze płatna praca na 3/4 etatu ale jak sama powiedziała dla własnego zdrowia psychicznego poszła. Bo dzieci maja juz tyle lat ze zwyczajnie w domu kota dostawała.
    • lily_evans11 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:04
      Masz rację. No ale co dalej?
      • anilka Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:09
        Jak co dalej? Nic, przed wyborami jeszcze niejedną taka obietnicę zobaczymy i niestety za większość zapłacimy z własnej kieszeni.
      • kota_marcowa Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:25
        Nic, ale wkulsoniłam się.
    • edelstein Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:36
      A co ma zrobic matka pieciorga dzieci,znam zaka,ktora pracowala csle zycie, a jej emerytura bedzie wynosic tyle co tej cp miala 4 i nie pracowala?ona to dopiero jest wycyckana
      • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 21:38
        A ile ma wynosić ta macierzyńska emerytura?
        • ginger.ale Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 22:00
          Emerytura matczyna nie może być wyższa od najniższej emerytury (obecnie 1.029,80 zł brutto). Co to oznacza? Jeśli przepisy wejdą w życie, osoba uprawniona do rodzicielskiego świadczenia, która w ogóle nie wypracowała emerytury i nie ma renty, dostanie maksymalne świadczenie - 1.029,80 zł. Jeśli zaś ma ustalone prawo do emerytury lub renty, ale jest ona niższa od najniższej, otrzyma świadczenie dopełniające emeryturę bądź rentę do wysokości minimalnej.

          za: dzienniklodzki.pl/emerytura-matczyna-emerytura-dla-wielodzietnych-zgodnie-z-zapowiedziami-juz-od-stycznia-2019-roku-bedzie-swiadczenie-mama-plus/ar/13512420
      • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 01:05
        Moja mama miała ośmioro i też dostaje najniższą emeryturę, choć pracowała.
        • katja.katja Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:18
          To Ci się udało Eliszko z tym starszym Szwajcarem smile
          • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:04
            A co mi się niby udało z jakimś starszym Szwajcarem? Czyżby mi coś z życiorysu umknęło?
            • edelstein Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 13:40
              Przeciez to gazet ze swoimi "wydaje mi sie"😂ja sie dorobilam starszego Niemca a ty Szwajcara😂
    • nenia1 Re: To chyba jakaś kpina... 30.10.18, 22:13
      Jestem za pod warunkiem likwidacji dopłat do KRUS i Funduszu Kościelnego.
    • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 01:03
      Matki pracujące w czasie pracy nie zajmują się swoimi dziećmi, bo dzieci te są pod opieką kogoś innego. Tyle tylko, że w tym czasie te matki zajmują się pracą zawodową, więc też nie odpoczywają. Taka licytacja jest bez sensu. Tak samo, jak deprecjonowanie zajmowania się własnymi dziećmi. To ciekawe, że opiekowanie się cudzymi dziećmi jako niania czy przedszkolanka, to nie wstyd, a praca, natomiast zajmowanie się własnymi, to „siedzenie w domu”.

      Emerytura to jednak nieco inna kwestia. Moim zdaniem powinna być możliwość „wypracowania” emerytury przez matki pozostające w domu z dziećmi. Zwłaszcza, że nie wszystkie zostają w domu, bo im się nie chce pracować. Są też takie, które musiały zrezygnować z pracy ze względu np. na chorobę dziecka. Są kraje, w których takie kwestie są rozwiązane. Gdy nie pracowałam z zarobków mojego męża potrącane były składki na tzw. „Partnerrente”, czyli emeryturę dla mnie. W związku z tym ja też dostałabym emeryturę, nawet gdybym nigdy nie poszła do pracy. Byłoby to stosunkowo niewielkie świadczenie, ale jednak lepsze to niż nic. Moim zdaniem coś takiego, to bardziej sprawiedliwy układ, niż emerytura, która należy się z urzędu. Skoro w rodzinie zapada decyzja, że mąż pracuje, a żona zostaje w domu z dziećmi, to uczciwie byłoby tę żonę choćby minimalnie zabezpieczyć.
      • impala Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 02:33
        >Gdy nie pracowałam z zarobków mojego męża potrącane były składki na tzw. „Partnerrente”, czyli emeryturę dla mnie.

        no, to chyba jest różnica..
        Natomiast...o ile kiedys kobiety siedzące w domu, rzeczywiście zajmowały sie tą rodziną i wychowywaniem dzieci, o tyle teraz to już niekonieczenie tak jest. Akurat wokół mnie jest kilka rodzin z małymi dziećmi , 2 - 3, i matki siedzą w domu. Ale dzieci niekoniecznie! Najbliższa sąsiadka - dwoje dzieci do przedszkola a do najmłodszego przychodzi opiekunka. Do tego często widuję dziadka lub babcię, którzy przyjeżdżają i wychodzą z dzieciakami na spacery. Przy czym, dzieci mocno małoletnie a dziadek to już tak resztką sił ciągnie czasami... Mamusia nie pracuje na pewno. Dzieci jest już 3, jeszcze jedno powije i emerytura "należy się".
        Obok niemal identyczna sytuacja, też 3 dzieci, rozparcelowana po złobkach, przedszkolach a mamusia w domu.
        Kiedy dziecko jest chore to zupełnie inna kwestia.
        Natomiast przy zdrowej rodzinie to kwestia "zabezpieczenia żony" powinna rodzić się w głowach tejże rodziny (żony przede wszystkim) a nie państwa akurat.
        • kropkacom Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 07:01
          Moje dzieci też chodziły do przedszkola. W domu były jednak już po obiedzie. Ja palcówkę traktowałam czysto edukacyjnie. Nigdy nikt nie musiał zajmować się naszymi dziećmi. Jedyny okres kiedy musiał i robiła to moja matka to był okres kiedy właśnie pracowaliśmy z mężem oboje.
        • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:12
          Myślę, że sytuacja, kiedy matka jest w domu i do tego ma opiekunkę do dzieci, to jednak nie jest norma w Polsce. Zwykle jednak ta matka zajmuje się dziećmi osobiście. Ja mam rodzinę bardzo daleko, więc na pomoc dziadków czy kogokolwiek innego z rodziny nie mogłam liczyć. Sam fakt, że dzieci są w szkole też nie musi oznaczać, że matka cały dzień ma labę. Moje przychodziły kwadrans przed 12 na obiad. Młodszy wciąż przychodzi w dni, kiedy nie pracuję. Starszy jest już w innej szkole i ma niestety za daleko.

          W pełni zgadzam się z tym, że równocześnie z decyzją o pozostaniu matki w domu z dziećmi, powinna w rodzinie zapaść decyzja, jak tę matkę zabezpieczyć. W naszym przypadku nie trzeba było za wiele główkować, bo państwo daje do tego gotowe narzędzia. Tylko właśnie - narzędzia, a nie kasę do rączki.
      • maaria33 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:20
        Matki pracujące w czasie pracy nie zajmują się swoimi dziećmi, bo dzieci te są pod opieką kogoś innego.

        Ale wtedy te matki temu komuś płacą. A po powrocie większość tzw prac domowych i rodzicielskich jest na ich barkach, a nie przedszkola, szkoły czy niani.

        Jeżeli taka jest decyzja rodziny, kobieta powinna mieć prawo do emerytury/składek itd męża.
        • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:14
          A ja niby coś innego pisałam? Za mnie składki były opłacane z zarobków męża właśnie. Matki pracujące płacą za opiekę nad własnymi dziećmi, czyli jest to jak najbardziej praca. Dlaczego więc jest ona ceniona tylko wtedy, gdy wykonuje ją ktoś obcy, a jak własna matka, to już nie?
          • nenia1 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:41
            eliszka25 napisała:

            > Dlaczego więc jest ona ceniona tylko wtedy, gdy wykonuje ją
            > ktoś obcy, a jak własna matka, to już nie?

            Może nie ceniona, ale trudno weryfikowalna. Na etacie ocenia szef, na działalności klienci, na zleceniu zleceniodawca, pracujesz kiepsko , tracisz pracę, zlecenie czy klientów, tymczasem to jak gotujesz, sprzątasz, pierzesz i wychowujesz dzieci we własnym domu, nikt nie oceni, równie dobrze możesz robić niewiele lub byle jak, aby było, a na dodatek pracujesz głównie na rzecz własnej rodziny, korzyści z prania czy wycierania kurzu w domu dla społeczeństwa są jednak dość niewielkie.
            • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:54
              Dlatego najlepiej by było, gdyby pan Nowak zatrudniał panią Kwiatkowską do prowadzenia swojego domu i opieki nad jego dziećmi i płacił jej za to, a pan Kwiatkowski zatrudniał panią Nowak do prowadzenia swojego domu i opieki nad jego dziećmi i płacił jej za to.

              Wtedy obie panie miałyby własne pieniądze, niezależne od pensji mężów, własne emerytury oraz szacunek w społeczeństwie, jako kobiety pracujące poza domem.
              • maaria33 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:06
                Najlepiej byłoby gdyby kazdy brał odpowiedzialnośc za swoje decyzje a nie cedował je na społęczentswo. Społeczeństwo powinno płacic na tych, którzy nie z włąsnej winy znaleźli się w trudnej sytuacji. A nie na tych, którzy mieli wybór i wybrali wersję łatwiejszą. Tak jak pisałam - byłąm w obu sytuacjach - wersja 'w domu" jest łatwiejsza.
                • katja.katja Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 20:35
                  Dlatego uważam, że powinna być wyższa emerytura dla bezdzietnych. Oni wybrali wersję trudniejszą, w dodatku całe życie dokładali "ze swoich" na cudze dzieciska nic w zamian za to nie mając, prawda?
                  • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 05:32
                    Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby składki płacone na cel emerytalny nie trafiały do wspólnego wora, tylko każdy gromadziłby je na własnym koncie. Tak to u nas funkcjonuje i tyle, ile sobie uzbierasz, tyle na starość będziesz miał. Wtedy każdy musi się zainteresować tematem odpowiednio wcześnie i zadbać o swoje interesy, a nie liczyć, że jakoś to będzie albo państwo da. Moim zdaniem taki układ jest bardziej sprawiedliwy, bo składki tych, którzy płacą więcej nie przepadają w worku bez dna i nikt nie musi nikogo utrzymywać, a bezdzietni, którzy nie muszą wydawać na dzieci, mogą te pieniądze wpłacić sobie na jakiś kolejny filar i mieć na starość wyższą emeryturę.
                    • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 07:56
                      > Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby składki płacone na cel emerytalny nie trafiały do wspólnego wora, tylko każdy gromadziłby je na własnym koncie.
                      Tak też się dzieje. Obecnie każdy pracujący ma własne konto w ZUSie i tam trafiają jego składki. Te składki można sobie nawet obejrzeć w internecie i sprawdzić, czy pracodawca odprowadza je w prawidłowej wysokości.
                      • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 11:02
                        To dlaczego obawiacie się, że nie starczy na wasze emerytury albo, że z waszych składek będą opłacane emerytury matek niepracujących? Chyba jednak system nie jest taki, jak u nas, bo pieniądze zgromadzone na moim koncie są moje własne i mogę je sobie nawet wypłacić, jak będę chciała. Mogę je też inwestować i pomnażać albo np. wykorzystać jako zabezpieczenie kredytu hipotecznego. W Polsce to jednak działa inaczej, prawda?
                        • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 19:02
                          > Chyba jednak system nie jest taki, jak u nas, bo pieniądze zgromadzone na moim koncie są moje własne i mogę je sobie nawet wypłacić, jak będę chciała.

                          W Polsce składki gromadzone w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych nie należą do ubezpieczonego tylko do ZUSu. Nie można ich sobie wypłacić, wypłaca je ZUS, gdy pracownik dożyje do wieku emerytalnego. To całkiem jak z ubezpieczeniem mieszkania - wpłacasz, ale nie możesz sobie tych składek wypłacić, wypłaca je ubezpieczyciel, jeśli mieszkanie Ci się spali albo sąsiad zaleje, albo złodzieje okradną itd.

                          > To dlaczego obawiacie się, że nie starczy na wasze emerytury albo, że z waszych składek będą opłacane emerytury matek niepracujących?
                          Obawiamy się, ponieważ po przejściu na emeryturę nie są wypłacane nam pieniądze, które zgromadziliśmy co do złotówki. Bo nie są nasza własnością. ZUS może wypłacać pieniądze osób które wpłacały składki matkom niepracującym, boimy się, że w ten sposób mniej pieniędzy ZUSowych zostanie dla nas, pracujących i składkujących.
            • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:10
              Hm, to ciekawe, co piszesz. Częściowo masz rację, ale np. są kraje, w których taka praca jest konkretnie wyceniana. W Szwajcarii np. można sobie odliczyć koszt opieki nad dziećmi od podatku i jest przewidziana kwota, którą odliczyć sobie może rodzina, która zapewnia tę opiekę sama, czyli np. dziećmi zajmuje się niepracująca matka. Z resztą tu wiele rzeczy rozwiązanych jest tak, że na daną okoliczność przewidziana jest konkretna kwota. Dla przykładu gdy rodziłam pierwszego syna poród bez komplikacji był wyceniany przez kasę chorych na około 7 tys. CHF i kasa chorych tę kwotę wypłacała zawsze. Ja rodziłam w szpitalu, więc pieniądze dostał szpital, ale gdybym urodziła w domu, to przelanoby mi to na moje konto. Z opieką nad dziećmi jest podobnie. Jest ona widziana jako konkretna praca, bez względu na to, czy wykonuje ją żłobek, niania, czy własna matka i rodzina ma prawo odliczyć sobie określoną kwotę od podatku. Opiekę dla dzieci rodziców pracujących między chyba 7 i 18 musi zapewnić gmina. Rodzice za to płacą, ale jest to koszt nieporównanie mniejszy niż prywatna niania. W związku z tym matka, która zajmuje się swoimi dziećmi sama, konkretnie odciąża finansowo gminę, której zostaje w budżecie konkretna kwota, bo nie trzeba jej wydać na zapewnienie opieki dzieciom tej matki. Tę kwotę można nawet dość precyzyjnie wyliczyć na podstawie rozliczenie budżetu, które co roku dostajemy. Nie pamiętam dokładnie, ile teraz wynosi dopłata, ale kiedyś sobie liczyłam, że na moich dzieciach gmina oszczędza coś ok. 2 tys. miesięcznie, bo nie korzystały z żadnych form opieki i nawet obiady jadły w domu.
              • maaria33 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:19
                Ja popieram pomysł, że jeżeli gmina nie zapewnia przedszkola, żłobka to powinna dopłacać rodzicom na zapewnienie opieki aż do wieku szkolnego. I rodzice decydują czy ten "bonus" zostaje w domu, bo rodzic zapewni opieke czy idzie na prywatne przedszkole czy nianię. Wysokośc bonusu powinna być w takiej wysokości w jakiej gmina finansuje takie placówki.
                • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:40
                  No właśnie, bo dla budżetu państwa/gminy niepracująca matka, to nie tylko brak wpływu z podatków. Jeśli ta matka sama zajmuje się swoimi dziećmi, to one nie korzystają np. z dopłat gminy na państwowe żłobki czy przedszkola, a to też są konkretne kwoty.
                  • maaria33 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:47
                    Dokładnie. Do osiagniecia przez dzieci wieku szkolnego gmina powinna wspierać opieke nad dziećmi, najlepiej przez budowę żłobków i przedszkoli, albo przekazania tej kwoty rodzicom. Nie wiem ile teraz gmina płaci przedszkolom "za dziecko", na pewno mniej niż koszt opiekunki czy prywatnego przedszkola, które ma w programie chinski, angielski I skoki ze spadochronu, ale nawet ta mała kwota powinna być przekazywana rodzicom - do osiagnięcia przez dzieci wieku szkolnego.
              • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:22
                W Polsce pracujący też chyba mają jakąś ulgę podatkową na dzieci. (Ja bezdzietna, to nie wiem).
                • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:37
                  Ulga podatkowa na dzieci, to coś innego. Tutaj też jest, ale dodatkowo można sobie odliczyć koszty opieki nad dziećmi do pewnego wieku.
              • nenia1 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 14:34
                Na pewno można wyliczyć, natomiast nie można za specjalnie zweryfikować czy faktycznie ta praca została wykonana i na jakim poziomie, a druga sprawa - kto to ma sfinansować?
                I zaczną się niuanse, bo przecież kobiety pracujące zawodowo również wykonują prace domowe, niektórym w opiece nad dzieckiem pomagają babcie/dziadkowe (w Polsce wcale nie takie rzadkie), albo rodzice pracują zmianowo i też nie korzystają z dopłat do przedszkoli itd. itd.
                No i na koniec - emerytury w Polsce będą głodowe (już często są, a z prognoz wynika, że będzie jeszcze gorzej). Między innymi również dlatego, że obecnie jeden pracujący musi utrzymać całe tabuny osób uprzywilejowanych, rolników, księży, służby mundurowe, prokuratorzy, sędziowie a w tej chwili ma dojść kolejna grupa i zaczyna to powoli wyglądać tak, że ten co pracuje i płaci podatki to po prostu jeleń.
                • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 16:46
                  Ja nigdzie nie piszę przecież o finansowaniu, tylko pokazuję, że są to wymierne wartości, które można całkiem precyzyjnie obliczyć. No i wybacz, ale raczej dzieci niepracujących matek nie chodzą brudne i głodne tabunami, te matki się nimi jednak zajmują. Może nie wszystkie mają domy wylizane na błysk, ale raczej nie jest regułą, że matka niepracująca zapuszcza dom, ma gdzieś swoje obowiązki i całymi dniami leży w piżamie przed tv. Rozumiem, że dla ciebie matka niepracująca = nierób i leń, ale przełożenie nie jest takie proste. Poza tym, nawet jeśli ta matka jest leniem i w domu robi tylko niezbędne minimum, to w budżecie gminy i tak zostaje konkretna kwota, której ta gmina nie wydaje na zapewnienie opieki jej dzieciom, które nie korzystają ze żłobka, przedszkola czy świetlicy szkolnej.

                  Co do emerytur, to sama napisałam, że proponowane rozwiązanie nie jest fer i podałam przykład, jak to wygląda u nas. Nigdzie nie piszę, że niepracującej matce ma się należeć emerytura z urzędu za samo to, że urodziła dzieci.
        • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 12:32
          POza tym niepracująca matka dziecka 6+ tez w pewnych godzinach ma dziecko zaopiekowane przez szkołe czy przedszkole. Nadal uwazam ze niepracujace matki dzieci szkolnych maja zwyczajnie wiecej czasu na to co po pracy muszą zrobic rodzice pracujący. Przypominam ze dzieci matek pracujących sa ubrane, nakarmione, oprane, chodza na zajecia dodatkowe...nie piszę tutaj o dzieciach do 3 roku zycia.
          • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 13:59
            I dlatego np. ja co roku deklarowałam w szkole, że jestem do dyspozycji na wszelkie baseny, wycieczki, projekty czy inne kiermasze, podczas których potrzebna była pomoc rodziców. Dzięki mnie i jeszcze kilku niepracującym matkom, postępującym tak samo, rodzice pracujący nie musieli tracić urlopu na tego typu bzdury. Wszyscy byli zadowoleni.
            • morekac Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 07:49
              Na baseny też jeździłam - na standardowego rodzica wyoadało jedno wyjście na semestr przez 3 lata, za drugiego rodzica robił czyjś dziadek. Jakoś nie widziałam tych tabunów wielodzietnych i niepracujących matek na tym basenie czy wycieczkach.
              • eliszka25 Re: To chyba jakaś kpina... 01.11.18, 10:57
                Ale masz o to pretensje do mnie? Nie martw się, nie czytam na twoje składki, bo jestem zabezpieczona, a poza tym polski ZUS mnie nie dotyczy. U nas działało to tak, jak opisałam i się sprawdzało. Nikt nie zmuszał ani nie miał pretensji do pracujących rodziców.
    • anahera Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 02:57
      Nawet mi sie nie chce czytac wypowiedzi. U nas (Au) emerytura przysluguje kazdemu, nawet osobie ktora nie wypracowala ani dnia w zyciu. I jakos nie widze aby skutkowalo to masowym mnozeniem sie patolstwa ktoremu nie chce sie palcem ruszyc. A ja nie mam problemu z tym ze jakis procent moich podatkow idzie na emeryture dla kogos kto pracowal mniej ode mnie. Przeciwnie, ciesze sie ze moge zapewnic utrzymanie komus ktory bez tego zylby moze w nedzy, nawet jesli ta nedza bylaby skutkami jego wczesniejszego lenistwa czy innych wyborow.
      • katja.katja Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:17
        I to dobre rozwiązanie.
        Moim zdaniem w Polsce powinna być wyższa emerytura lub z dodatkiem dla osób bezdzietnych.
        Osoba bezdzietna dużo mniej obciąża system niż dzietna, a dodatkowo "utrzymuje" wszystkich dookoła (rodziny z dziećmi, szpitale, porodówki, oddziały pediatryczne, szkoły i przedszkola, żłobki), w dodatku na stare lata nie będzie miała pomocy (także finansowej) ze strony dzieci zatem jej emerytura powinna być wyższa i taki pomysł miałby sens.
        Ale oczywiście dać w Tym kraju coś więcej bezdzietnemu czy nie daj Boże przedsiębiorcy to zaraz by spadła fala hejtu.
        • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:59
          Za to dzietna nakreca gospodarke bo duzo wiecej kupuje. A art. dzieciece maja najwyzszy vat przypominam. Ostatnio gazeciarz pytałes ile kosztuje ubranko zimowe dla malucha i na ile starczy paczka pampersów...chyba sam widzisz ze dzieci to beczka bez dna.
          • katja.katja Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:03
            W wątku ościennym oberwało mi się od matek, że nie kupiłam "używanych".
            Pampersy to spory wydatek - racja, ale na maksymalnie dwa lata (w obecnych czasach najczęściej rodziny mają jedno dziecko).
            Bezdzietni nie wydają na ubranka i pampersy za to wydają na knajpy, alkohol, hulanki, swoje własne ubrania i jedzenie na mieście.
            • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 12:42
              Powiedziec ci ile sie kasy na ubrania wydaje. Ja nie kupuje uzywanych ubran. Co roku nowa kurtka zimowa, spodnie zimowe, buty zimowe. Mam starszą córke ale mijaja sie o 4 miesiace wiec młodsza mogłaby chodzic w kurtce zimwej po straszej w maju...Starsza w tym roku: zimowa kurtka, kurtka na narty, 2 pary gaci na narty, buty zimowe, łyżwy (no niby kupuje mokołaj ale z mojej kieszeni), nowy kask na narty i łyżwy....a to tylko grubsze ubrania. Rosnie jak szalona wiec co chwila kupuje spodnie, leginsy, rajstopy. To wszystko ma najwyzszy vat.. Jezeli na knajpy i alkohol wydajesz tyle co ja na ubrania dla 2 dzieci ( a znajoma ma 4, przy czym 2 pary blizniat) to czas sie leczyc w AA.I nie marudze: chciałam dzieci to na nie wydaje. Nie masz pojecia ile idzie pampersów ile dziecko ubran potrzebuje a wypowiadasz sie o kosztach rodzin z dziecmi....
          • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:18
            > Za to dzietna nakreca gospodarke bo duzo wiecej kupuje.
            Czy dzietna czy bezdzietna nie wyda więcej niż zarobi (sama albo razem z mężem). Im rodzina więcej zarobi i ma pieniędzy do wydania, tym bardziej nakręca gospodarkę. (Pod warunkiem oczywiście, ze wydaje w Polsce, a nie że zarabiają w kraju a wydają za granicą).
            • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 12:44
              Im wiecej sobie odłozy na emeryture tym wiecej ma. Niech sobie katia.katia bezdzietna odkłąda tak jak ja bedzie miec wysoką. A nie żada wyzszej emerytury bo dzieci nie ma. Ja za fakt posiadania dzieci wyższej emerytury nie żądam.
      • lily_evans11 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:08
        Wszelkie rozwiązania polepszajace komfort życia obywateli, opiekę nad dziećmi itp itd są fajne, tylko niestety ktoś musi za to zapłacić. Akurat wynagrodzenia w Polsce i tak są obciążone ponad miarę kosztami ubezpieczen społecznych i podatków.
      • sofia_87 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:31
        Może dlatego nie masz z tym problemu, ze emerytury u Was sa jednak nieco wyższe niż w PL, ja tam i tak na ZUS nie licze, ale jestem w stanie zrozumieć zlosc osoby, która pracowala zawodowo kilkadziesiąt lat, wychowala tez dzieci, a teraz jej emerytura ma być niewiele wyzsza niż pani, która przez 28 lat wyłącznie wychowywala dzieci. Po prostu, im mniej jest do podzialu, tym mniejsza chec dzielenia się, zwłaszcza pod przymusem.

        A tej pani z artykuly emeryture powinny ufundować dzieci, w końcu tylko one korzystaly z jej pracy. 200 od osoby i swiadczenie minimalne jest
    • julita165 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:43
      Fakt. Te emerytury to skandal. Jak żyli z jednej pensji tak powinien i z jednej emerytury a jeśli maz zszedłby wcześniej od żony to ta ma przecież prawo do renty rodzinnej. A argumenty tej pani też łatwo zbyć. Twierdzi że wychowała 5 podatników i płatników składek. Fajnie, a co jeśli 4 córki postanowią pójść w ślady matki ? To co ? Wychowała 4 biorczynie socjalnych emerytur ? I jeśli syn emigruje albo tfu....ulegnie wypadkowi/zachoruje i nie będzie pracował....
      • sofia_87 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:32
        Inni ludzie tez wychowywali podatnikow i platnikow skaldek, ale OPROCZ tego dzięki swojej pracy zawodowej płacili podatki i skladki
    • jdylag75 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 08:56
      Doszłam do opisu losu 55-letniej Doroty, który to opis generalnie kupy sie nie trzyma, pani ma teraz 55 lat, urodziła pierwsze dziecko niedługo po studiach pewnie jakieś 30 lat temu czyli jeszcze w latach 80-ch, wtedy były wyłacznie żłobki państwowe, więc nijak nie mogła wydawac na żłobek 75% wynagrodzenia, teraz owszem jest to realne bo sa żłobki prywatne. Oburza mnie taka nierzetelność

      Artykuł - wypocina wypocona w celu podkręcenia temperatury, nic więcej.
      • lauren6 Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 09:04
        Pomijając to czy faktycznie były wtedy żłobki prywatne czy państwowe

        Moje starsze dziecko też nie dostało się do państwowego żłobka. Też musiałam płacić za żłobek ponad 50% mojej ówczesnej pensji. Mogłam rzucić pracę i siedzieć z dzieckiem. Zamiast tego docisnęlismy pasa, płacilismy za ten żłobek i pracowałam. Było ciężko, ale dalismy radę. Po roku zmieniłam pracę na lepiej płatną i było nam lżej. Potem dziecko dostało się do państwowego przedszkola i znowu odetchnęliśmy finansowo.

        Najłatwiej jest powiedzieć: nie da się. Zamknąć się w domu i oglądać tureckie seriale, zamiast zakasać rękawy i pracować.

        Dlaczego ja mam komuś płacić dlatego, że w przeciwieństwie do mnie, wybrał lenistwo?
      • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:02
        Tak a nastepne dzieci jak sie rodziły to juz ma sie latwiejszy dostęp do placówki. Mnie zastanwaiło co innego: nie mieli pieniedzy, zaciskali pasa i ...monotwali kolejne dzieci. Poza tym akurat hobby narciarstwo nie ejst tanim hobby. NNas stać a i tak nie wybieram nart dla dziecka w sklepie tylko wypozyczam. tacy biedni a stac ich było na narty dla 5 dzieci? Gratuluje
    • kropkacom Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłócać. 31.10.18, 09:45
      Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłócać. Czas skierować pretensje w prawidłowym kierunku: "Projekt ustawy jest realizacją zapowiedzi Premiera Mateusza Morawieckiego w części dotyczącej uhonorowania osób, które wychowały co najmniej czworo dzieci i z tytułu długoletniego zajmowania się potomstwem nie wypracowały emerytury w wysokości odpowiadającej co najmniej kwocie najniższej emerytury - czytamy w uzasadnieniu projektu."

      • kropkacom Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 09:51
        Przypominam - za rok są wybory.
      • triss_merigold6 Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:11
        Wielodzietnych z czwórką dzieci nie jest aż tak wielu, żeby ich głosy przewazyly.
        • kropkacom Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:16
          Dokładnie. Czy coś innego miałaś na myśli?
        • kota_marcowa Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:24
          Ekhm, przejdź po dzielnicy, do której się lepiej nawet za dnia nie zapuszczać wink W przeważającej części to beneficjenci MOPSu, którzy z wdzięczności za 500+, a teraz jeszcze emeryturkę, zagłosują. Przecież takiej płodzącej się bez opamiętania biedoty jest na pęczki, nie ważne, że każde dziecko z innym chłopemtongue_out Plus oszołomstwo kościelne. Jak sprawdziłam, czy pani z artykułu istnieje, to a jakże, wyskoczyły mi organizacje mocno religijne.
          • 45rtg Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:28
            kota_marcowa napisała:

            > Ekhm, przejdź po dzielnicy, do której się lepiej nawet za dnia nie zapuszczać ;
            > ) W przeważającej części to beneficjenci MOPSu, którzy z wdzięczności za 500+,
            > a teraz jeszcze emeryturkę, zagłosują. Przecież takiej płodzącej się bez opamię
            > tania biedoty jest na pęczki, nie ważne, że każde dziecko z innym chłopemtongue_out Plu

            To może by się tak zdecydować, czy płodzą na pęczki, czy dzietność (jak to w zeszłym tygodniu było wałkowane) nie rośnie?

            • kota_marcowa Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:32
              Rośnie, ale nie tam gdzie powinna. Za to zamożni coraz częściej ograniczają się do jednego dziecka, albo pozostają bezdzietni.
            • tairo Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 01.11.18, 06:27
              Ile wynosi dzietność w poniższych przypadkach?
              a) 10 kobiet, każda ma po jednym dziecku
              b) 10 kobiet, z których dwie mają po czworo dzieci, dwie po jednym, a sześć żadnego?
              Wnioski wyciągnij samodzielnie.
          • kropkacom Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:28
            Twardy elektorat PIS głosuje zawsze i dzięki niemu Pis dziś rządzi. Jednak im więcej ludzi pójdzie do wyborów tym mniejsza szansa na to, że Pis nie powtórzy sukcesu z ostatnich wyborów.
          • lauren6 Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:29
            To jest ewidentne umocnienie się w elektoracie 500+. Panie masowo rzuciły pracę by żyć z zasiłków i widać czasem nachodzi je myśl, że za te 20-30 będą w czarnej d*pie. Teraz wystarczy, że dorobią sobie to czwarte dziecko i podatnik będzie je utrzymywać do śmierci.
            • demodee Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:32
              Owszem, jest takie niebezpieczeństwo.
            • kota_marcowa Re: Artykuł jest skonstruowany tak aby ludzi skłó 31.10.18, 10:33
              Oczywiście, że tak.
    • truscaveczka Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:08
      Osobiście uważam, że okres "siedzenia" w domu z dzieckiem do lat 3 powinien się po prostu liczyć jako okres bezskładkowy, ale lata pracy. Emerytury by nie podwyższył, ale uprawnieniom pomógł.
      Podobnie z wliczaniem okresu zajmowania się dzieckiem niepełnosprawnym (z pkt 7 w orzeczeniu, nie że każdym).
      • demodee Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 10:20
        > Osobiście uważam, że okres "siedzenia" w domu z dzieckiem do lat 3 powinien się po prostu liczyć jako okres bezskładkowy, ale lata pracy. Emerytury by nie podwyższył, ale uprawnieniom pomógł.

        Tak było za PRLu.
        • iwles Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 12:38

          jeżeli jesteś na urlopie wychowawczym to liczy się do wysługi lat, ale właśnie jako okres bezskładkowy (macierzyński to też okres bezskładkowy).

          • iwles Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 12:40

            i tu jest właśnie ten pies pogrzebany, że w ogóle niepracującym matkom rząd ten sam okres chce liczyć jako składkowy, a pracującym, ale na urlopie wychowawczym - będzie liczone jako bezskładkowy.

            • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 12:46
              Dokłądnie: siedzisz 3 lata na wychowawczym to ci sie nie liczy, potem masz mniejsza emeryture. Taka mama siedzi 30lat w domu i jej sie liczy?
          • filipianka Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 17:39
            to okresy ze składkami przecież, co prawda od małej podstawy ale ze składkami, i tak jest od reformy w 1999
      • hanusinamama Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 11:05
        I tu sie zgadzam. Matka moglaby miec kilkoro dzieci i nie tracic lat wypracowanych. Bo co innego siedziec w domu z dzieckiem do 3 lat albo niepełnosprawnym a co innego jak dzieci maja 10+, połowe dnia w szkole...nie wiem za co wtedy takiej Pani płącic. Ze na luzie moze sobie isc na rynek, sprzątnąc? Matki pracujące karac bo zakupy robia wieczorem w supermarkecie a obiad gotuja o 22?
      • filipianka Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 17:49
        I tak właśnie jest, za te okresy składki (co prawda od małych podstaw) finansuje budżet państwa. Przy wychowawczym zdaje się max 6 lat.
    • mirkad Re: To chyba jakaś kpina... 31.10.18, 12:10
      Dokładnie, w większości skorzysta patologia.
      Ja też jestem "managerem rodziny", pracując zawodowo. Mam wprawdzie tylko jedno dziecko, ale mój dzień też do niedawna był zaplanowany co do kwadransa (a córka ma już 12 lat). Tylko matka wcześniaka zrozumie ile wysiłku i czasu zajmuje praca właśnie z wcześniakiem, by nadrobić i zapobiec deficytom w rozwoju, ile trzeba się najeździć do lekarzy, na rehabilitację. Przy tym cały czas pracując i "managerując" domem, bo ze względu na charakter pracy męża często-gęsto zostawałam z wszystkim sama. Babcie i ciocie znając stan zdrowia mojego dziecka nie miały odwagi się nim zająć - zresztą ja też nie miałam odwagi ich tym obciążać.
      Nóż w kieszeni mi się otwiera gdy widzę tą licytację na ilość wychowanych dzieci. Twój wybór!!! Nie widzę powodu by za niego płacić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka