z_lasu
03.11.18, 13:39
Już dawno, dawno chciałam założyć taki wątek, ale przykład Wioli i Miecia jest tak pięknie opisany i tak już rozebrany na czynniki pierwsze, że pójdę po linii najmniejszego oporu i wykorzystam go zamiast się produkować z własnymi przykładami.
Rodzicom Wioli zabrakło kompetencji rodzicielskich oraz kompetencji interpersonalnych w związku - co do tego chyba forum jest zgodne. Z tego powodu zostali oni przez forum odsądzeni od czci i wiary, (w różnych proporcjach przez różne forumki). Pani Wiola ma obecnie 24 lata i - nazwijmy to - pewne deficyty emocjonalne. Z powodu tych deficytów prawdopodobnie dość szybko wejdzie w związek, który jak wiadomo na emocjach się nie skończy. Pewnego dnia Pani Wiola urodzi dziecko i wtedy - jak rozumiem - hokus-pokus w momencie porodu - z małej, biednej skrzywdzonej dziewczynki stanie się matką, która powinna automatycznie nabyć wszelkich kompetencji niezbędnych do wychowania dziecka na szczęśliwego człowieka?
Bo przyznam, że nie rozumiem hejtu na rodziców, którzy się starają, ale nie potrafią. Skutki tego bywają czasami naprawdę tragiczne i naprawdę żal dziecka, ale GDZIE I JAK rodzice (czyli np. Wiola) mają zdobyć potrzebne kompetencje?